selica
16.04.10, 19:03
A tak naprawdę mam dziś, jutro i pojutrze na podjęcie wewnętrznej decyzji. Gdybym rzeczywiście chciała wrócić do siebie, to czeka mnie cała logistyczna akcja przeprowadzka, bo to wyjazd z miasta do miasta. Mnóstwo rzeczy, mebli, sprzętu, no i kot, który zapewne wolałby być ze mną.
Nie, nic nie zostało finalnie powiedziane, nie zostałam wyrzucona, ale on wyjechał, zostawił mnie w histerii i wiem, że nie zadzwoni, choćby po to, żeby spytać, jak się czuję. Wiem też że wróci - bo to jego mieszkanie, ale może po prostu lepiej byłoby, gdyby mnie już wtedy tutaj nie było. Domyślam się, że zaakceptowałby moją decyzję. Jest mi źle, bo czuję się strasznie samotna i nikogo w tym mieście nie znam.
W naszych nieporozumieniach jest dużo mojej winy, ale kiedy chciałam coś naprawić, on zawinął się i wyjechał.
To chyba jest koniec.