estrakt
29.04.10, 09:05
Mój mężczyzna jest naprawdę fajnym facetem, ma łeb na karku, jest troskliwy,
ciepły, uczuciowy. Ale mam z nim pewien problem. Jest typem człowieka, który
musi mieć na koncie dużą sumę pieniędzy na czarną godzinę, a sam żyje bardzo
skromnie. Może wydawać się to zaletą, przyznam, że też mi to imponuje, bo sama
mam problemy z oszczędzaniem, ale wydaje mi się, że są pewne granice.
Np. lodówkę i pralkę kupił po 4 latach wprowadzenia się do nowego mieszkania.
Jedynym powodem był fakt, że, jak to zgrabnie ujął, nie chciał wydawać
pieniędzy na bzdury...
Teraz chciałabym go przekonać do kupna samochodu. Ostatnio bardzo się
zdenerwowałam, ponieważ na majówkę jedziemy z jego mamą, tylko dlatego, że ona
ma samochód, a komunikacją publiczną to za duże zamieszanie i niewygoda :-/
On nie widzi problemu, że jako 32-letni facet pożycza od mamy samochód, żeby
pojechać do "teściów", a jeżeli mama ma już swoje plany, to my również musimy
je zmienić..
Czuję się bardzo niezręcznie, bo nie są to moje pieniądze i nie mogę się
wtrącać, ale jednocześnie chciałabym wpłynąć na jego tok myślenia.
Sama samochodu nie kupię, bo raz że na dzień dzisiejszy mnie nie stać, dwa -
nigdy nie będę kierowcą..
Może potraficie podsunąć mi jakieś argumenty, które do niego przemówią?