Dodaj do ulubionych

Program niektorych feministek

IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.04, 18:50
Jak zawsze niektore z nich maja swiatla idee przyszlosci wraz z
niektorymi wskazowkami co do wspolczesnego wychowania dzieci itp. Ta
idea ma oczywiscie polepszyc ciezki los obecnej kobiety i wybawic
ja czesciowo od nawalu obowiazkow. Pisza np. ze chlopakow trzeba
nauczac gotowania, prania i sprzatania. Nie bede temu zaprzeczal
ale tez nie bede stenicznie tego popieral. Pranie, sprzatanie -to nie
wymaga nauki. Kazdy poprafi to zrobic, jesli chce. Gotowanie,
czesciowo tak. Niektorzy dorosli chlopaki potrafia w kuchni cos
zrobic lepiej od kobiet. Ogolnie uwazm, ze ten ich program w
wielu przypadkach mija sie z celem. Uwazam ze chlopakow trzeba
nauczac pracy, zeby w przyszlosci lenistwo nie stalo sie codziennym
zjawiskiem. Co mam myslec o kobietach, w tym takze feministkach,
ktore pomimo tego ze siedza w domu, "zawod" praczki, kucharki,
sprzataczki znaja, ale prania, sprzatania, gotowania, prasowania nie
robia, czekaja az zrobi to za nich maz???? Sa takie wlasnie
niektore z Was. Chcialbym sie dowiedziec tez, jak maja byc
wychowywane dziewczynki, bo o tym jakos zadna jeszcze nie napisala.
Ja mam akurat dwoch synow, ale sa tacy, ktorzy maja corki. Czy
oni maja nauczac je prac domowych taksamo? Dom, to nie tylko
pranie........i ta cala, juz wspomniana reszta. Dom - to fundament
wraz ze scianami cieplym wnetrzem, choc nie zawsze, dachem itd
wymagajacy swojej opieki naprawczej. Kto ma ploty naprawiac, trawy
kosic, odsniezac czasami. Dzewczynki? Te juz dorosle taksamo?
Powiedzcie mi najdrozsze feministki.
Obserwuj wątek
    • pieskuba Re: Program niektorych feministek 04.03.04, 19:08
      Masz dwóch synów? A moja córka - drugoklasistka robi mniej błędów i ma lepszy
      styl. To co? Dziewczynki do sprzątania, chłopcy do ortografii i stylistyki?

      pieskuba
      • Gość: .................. Re: Program niektorych feministek IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.04, 19:18
        J juz dlugie lata jestem poza Polska. Prosze wiec wybaczyc moj styl
        i bledy. Stylem, ortografia sie nie zyje. Praca przynosi chleb na
        stol. Niektorzy ladnie pisza, przeczytali duzo ksiazek w zyciu, a
        pomimo to, sa na czyims(socjalnym) wikcie. Nie osadzaj ludzi po
        wygladzie, zacznij moze po czynach.
        • pieskuba Re: Program niektorych feministek 04.03.04, 19:23
          Gość portalu: .................. napisał(a):

          Nie osadzaj ludzi po
          > wygladzie, zacznij moze po czynach.

          OK. Chętnie osądzę Cię po czynach. Czego dokonałeś?

          pieskuba
          • Gość: .................. Re: Program niektorych feministek IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.04, 19:27
            A co Ty sadzia jestes? Najpierw dorosnij do osadzania ludzi, a
            pozniej zacznij to robic. Juz po Twojej tresci pytania wydalas
            swiadectwo o sobie i ta Twoja znajomosc ortografii pali sie tu na
            panewce. Czyny sa male i wielkie. Ja jestem stosunkowo malym
            czlowiekiem, nie ten, ktory na Mars poleci, rozumiesz coz z tego?
            • pieskuba Re: Program niektorych feministek 04.03.04, 19:37
              Hej, nie obrażaj się. Tak górnolotnie zacząłeś o tych czynach, to faktycznie
              trochę się przyczepiłam. Swój niedoskonały nieco styl możesz tłumaczyć tym, że
              od dawna nie mieszkasz w Polsce, ale nie możesz mówić, że to nieważne. Dobra
              ortografia i styl + na przykład znajomość obcego języka i posługiwanie się
              komputerem też dają pracę i chleb - na przykład mnie. I też żaden ze mnie orzeł.

              A co do Twoich rozważań z pierwszego postu - i dziewczynki i chłopców należy
              uczyć gotowania, sprzątania (tak, tego też człowiek się uczy)i innych
              praktycznych rzeczy. Tak samo i dziewczynki i chłopców powinno się kształcić,
              by mieli szansę na dobrą pracę. I tak staram się wychowywać moje dzieci -
              dziewczynkę i chłopca właśnie.

              Nie gniewaj się już,
              pieskuba
              • Gość: .................. Re: Program niektorych feministek IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.04, 19:51
                Ja sie nauczylem juz nie obrazac na nikogo i to od dawna, a na
                kobiety szczegolnie, i bym powiedzial grzechem by bylo to robic, juz
                nie mowiac o tym, ze zawsze na tym swoim glupim obrazaniu sie bym
                tylko tracil, i Ty doskonale o tym wiesz. Moze zle mnie zrozumialas.
                Poprostu w mojej obecnej sytuacji poprawne wladanie, na pismie i
                slowie jezykiem polskim niczego nie zmieni. Zgadzam sie z Toba w
                100%, ze znajomosc jezyka kraju w ktorym sie mieszka jest bardzo
                wazna (inaczej jego niedostatek, zaweza mozliwosc sukcesu), a i
                znajomosc jezykow obcych tez jest swego rodzaju skarbem czlowieka. Co
                powiesz o tych, ktorzy potrafia gotowac, sprzatac, prasowac i oprocz
                tego malo co wiecej potrafia robic, nie chca wlasnie nic zrobic z
                tych domowych zajec. Lenie? Czy warto wiec wszystkich uczyc? Moze z
                czasem sami niech sie zaczna uczyc, a my pownnismy stworzyc im
                dogodne "kuchenne" warunki?
                • Gość: Triss Merigold Re: Program niektorych feministek IP: *.acn.waw.pl 04.03.04, 20:29
                  Bywają leniwe kobiety podobnie jak leniwi mężczyźni. Zauważ, że spośród tych
                  pań, które potrafią "gotować, sprzątać, prasować i mało co więcej" rzadko
                  rekrutują się feministki. Raczej zwolenniczki tradycyjnego podziału ról.
                  Dziewczynkę wychowywałabym podobnie jak chłopca, bez podziału na "męskie"
                  i "kobiece" zajęcia.
                  A do koszenia trawnika, naprawy płotu, układania parkietu czy wniesienia
                  ciężkich mebli wynajmuje się odpowiedniego człowieka. Nie odbieram chleba
                  fryzjerowi farbując włosy w domu ani tragarzom transportując sama szafy.
                  • Gość: .................. Re: Program niektorych feministek IP: *.dialup.sprint-canada.net 04.03.04, 21:17
                    Ladnie powiedziec, wynajmuje odpowiedniego czlowieka. O czym wiec tu
                    jest ta cala rozmowa? Wynajetemu czlowiekowi trzeba zaplacic. Do
                    sprzatania tez sa chetni do wynajecia, czyz nie tak? Obiady gotuja
                    w restauracjach, a pralnie prasuja i piora za pieniadze. Cos wiecej
                    dodam. Nie zupelnie zgadzam sie z Toba, ze chlopaka i dziewczyne
                    wychowywac nalezy jednakowo, tu mam na mysli obowiazki czy zajecia.
                    Otoz, na zwyklym przykladzie Ci wytlumacze dlaczego. Tu gdzie mieszkam
                    rzadko pada snieg, ale w tym roku wypal, nawet sporo. Miasto wymaga,
                    zeby chodnik przed domem byl odsniezony. Wiadomo, zeby wyjsc z domu,
                    wyjechac samochodem na ulice, tez trzeba odsniezyc. Wynajac czlowieka
                    do odsnieznia, wtedy kiedy prawie kazdy tym zajety, w tym tez sasiad,
                    poprostu jest nie taka latwa sprawa. Moj starszy syn, 15 lat
                    chlopak, ktory juz z samego rana palil sie, by wyjsc i zaczac
                    odsniezac, nie mial zupelnie problemu z lopata. Sam chcial to robic,
                    wiadomo -pomoc ojcu......a i dla frajdy taksamo. Nie sadze, zeby
                    ktoras z dziewczyn, wyrwala sie do tego zajecia, w dodatku w jego
                    wieku. Poprostu zainteresowania chlopakow sa inne i trzeba to
                    uwzglednic przy ich wychowaniu. Powiem wiecej. Mojej zonie nawet do
                    glowy nie przyszlo, by w czymkolwiek pomagac przy odsniezniu, i
                    slusznie zreszta, bo i tak bym jej powiedzial: idz do chalupy, bo
                    zmarzniesz jak kura. Chyba, ze przekonalaby mnie, ze jej przyjemnosc
                    sprawia odsnieznie, wtedy bym ja zrozumial i moglaby sobie porzucac
                    troche, ale szufle musialaby sobie sama znalezc. Za to ona znalazla
                    sobie inne zajecie w domu. Kiedy skonczylem, sniadanie bylo
                    zaserwowane, bo wiedziala ze glodni jestesmy. Idac droga
                    rownouprawnienia, mozna byloby podzielic podworko, rowno po polowie,
                    dajac jej do wyboru ktora czesc sobie zyczy odsniezac. Ja bym swoja
                    powiedzmy odsniezyl w przeciagu godziny, poszedlbym do chalupy, czas
                    spedzil przy piwku, a ona, po 3-4 godzinach wrocilaby wyczerpana, a
                    ja.........no to teraz wezmiemy sie do wspolnego gotowania obiadu.
                    Wieczorem (w nocy) pewnie bym uslyszal od niej: wiesz, dzisiaj jestem
                    zmeczona, mnie sie nie chce, jutro ci dam. Jutro moglby byc podobny
                    dzien, znowu zmeczona. Po co to wszystko pisze. Otoz dlatego, ze sa
                    prace przeznaczone, a nawet niektore zarezerwowane dla mezczyzn i sa
                    dla kobiet. Jedni i drudzy powinni sie uzupelniac ale dobrowolnie, nie
                    glosnym prawem rownouprawnienia, bo rowni to my tak naprawde nigdy
                    nie bylismy i nigdy nie bedziemy.
                    • astrit Re: Program niektorych feministek 05.03.04, 10:16
                      Ciekawe rzeczy piszesz... Wyobraź sobie, japotrafię obsługiwać łopatę do
                      śniegu, koszę trawę - i nie jest to trawniczek przed domem, tylko spory kawał
                      trawy - ok. 2500 m2. Remont mieszkania zrobiłam sama - naprawa tynku, gładzie
                      kafelki, instalacja nietypowej armatury, podłączenia elektryczne nie
                      wspominając o czymś tak banalnym jak malowanie. Samochodu też się nie boję,
                      jeśli jest coś, z czym sama sobie nie poradzę z braku narzędzi lub czasu -
                      żaden mechanik nie zrobi mnie w konia. Poza tym sprzątam, piorę i bardzo dobrze
                      gotuję. Nie uważam, zeby którakolwiek z tych czynności miałaby być
                      zarezerwowana wyłącznie dla kobiety lub dla mężczyzny. Tylko zastanawiam się,
                      jakiej płci - zgodnie z twoim opisem - ja jestem...?
                    • Gość: kohol Re: Program niektorych feministek IP: *.crowley.pl 05.03.04, 11:40
                      Gość portalu: .................. napisał(a):

                      > Poprostu zainteresowania chlopakow sa inne i trzeba to
                      > uwzglednic przy ich wychowaniu.

                      Nie, to nie tak. Zainteresowania _w ogóle ludzi_ są inne i to należy uwzględnić
                      przy ich wychowaniu. Ja lubię majstrować, a moja siotra gotować. Nigdy nie
                      byłyśmy do tego zmuszane, po prostu rodzice wychowywali nas właśnie zgodnie z
                      zainteresowaniami.

                      > Mojej zonie nawet do
                      > glowy nie przyszlo, by w czymkolwiek pomagac przy odsniezniu, i
                      > slusznie zreszta, bo i tak bym jej powiedzial: idz do chalupy, bo
                      > zmarzniesz jak kura.

                      Twoja żona nie jest każdą kobietą :D
                      Czasem ja odśnieżam, czasem mój facet - akurat w tym sobie tak samo dobrze
                      radzimy. Jakoś nie mamy do siebie pretensji. Czasem on gotuje, czasem ja. Gdy
                      widzimy, że jedno z nas źle coś robi, mówimy - sio, ja się tym zajmę. I to
                      nizaleznie od tego, czy jest to wiercenie dziur w ścianie, ustawianie Worda,
                      reperowanie zamka czy smażenie sadzonego.

                      > Idac droga
                      > rownouprawnienia, mozna byloby podzielic podworko, rowno po polowie,
                      > dajac jej do wyboru ktora czesc sobie zyczy odsniezac.

                      Jeśli tak widzisz równo-uprawnienie, to faktycznie nie masz co w nim szukać :D

                      > Otoz dlatego, ze sa
                      > prace przeznaczone, a nawet niektore zarezerwowane dla mezczyzn i sa
                      > dla kobiet.

                      Nie zgadzam się. Są prace dla jednych ludzi i dla innych ludzi. I tyle. Gdybym
                      była pracodawcą i miała do jakiejś roboty (przerzucanie paczek) wysłać albo
                      silną kobietę, albo słabego faceta, to wysłałabym ją. Chociaż zapewne wg Ciebie
                      przerzucanie paczek to męskie zajęcie.
                      Każdy wedle możliwości.

                      > Jedni i drudzy powinni sie uzupelniac ale dobrowolnie, nie
                      > glosnym prawem rownouprawnienia, bo rowni to my tak naprawde nigdy
                      > nie bylismy i nigdy nie bedziemy.

                      Ok, wszyscy nie jesteśmy równi, ale sądzę, że jest większa różnorodność
                      międzyosobnicza niż międzypłciowa.
    • tibby Re: Program niektorych feministek 05.03.04, 12:11
      Nie wiem i nie interesuje mnie to, czy moja matka deklaruje się jako
      feministka, ale jedno wiem: wychowała mnie tak, żebym nie bała się wziąć do
      ręki łopaty i odśnieżyć, żebym umiała pomalować ściany, naprawić kontakt,
      zaizolować przewód, naprawić kolanko, założyć armaturę i zmontować półkę od
      zera. Nie chodziło tu o to, żeby wyrywać facetowi z ręki śrubokręt i wpychać mu
      żelazko, co by poprasował swoje koszule i moje kiecki, ale o to, że nie wiem,
      czy nie przyjdzie taki dzień, że zostanę sama jak palec i nie chciałabym wtedy
      dostać ataku histerii na widok przeciekającego kranu. Chcę być w miarę swoich
      możliwości samowystarczalna, tak też chciałabym wychować swoje dzieci: nie w
      poczuciu, że dziewczynkom należy się równouprawnienie
      i 'równouobowiązkowienie', ale w poczuciu, że nikt nie jest w stanie
      przewidzieć przyszłości i tak im, jak i chłopcom różne rzeczy mogą się w życiu
      przydać.
      pozdr
    • Gość: Bilala Re: Program niektorych feministek IP: *.uz.zgora.pl 05.03.04, 14:50
      Nie na tym to polega, że niektóre prace są "przeznaczone" dla kobiet, inne dla
      mężczyzn, tylko na tym, że niektóre wymagają więcej siły fizycznej, inne -
      więcej zamiłowania lub cierpliwości albo talentu. Znam wiele kobiet, które
      świetnie się sprawdzają w "męskich pracach". Mnie w domu rodzinnym (same
      kobiety!) wychowywano tak, że mam problemy z wbiciem gwoździa (szkoda gadać,
      jak wyglądał nasz dom rodzinny! Nikt nie umiał wbić gwoździa!). Ale BARDZO
      lubię strzyc trawniki i choć niestety nie mam własnego, to u wszystkich
      znajomych to robię! Jeśli małym dzieciom od początku się wmawia, że jako
      dziewczynki powinny być porządne, wszystko ślicznie pozmywać i wytrzeć kurz, a
      jako chłopcy mają pomóc tacie w naprawie auta, to trudno się spodziewać, żeby
      się łatwo potem z takich stereotypów uwolniły.
      Co do niepracujących zawodowo kobiet - też uważam, że jeśli wymagają, by
      utrzymujący je mąż po powrocie z pracy jeszcze brał się do robót domowych
      (chyba że jakichś takich, których NAPRAWDĘ nie są w stanie kobiety wykonać...),
      to są zwykłymi pasożytami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka