cafem
30.05.10, 20:11
Jak juz niektorzy wtajemniczeni wiedza, posiadam wlasnego osobistego
bazdomnego kota. Bezdomny to on juz polowicznie, bo sypia w
najlepszym miejscu na sofie na najlepszej poduszce... ale nie o tym
mialo byc.
Jako, ze mam wazny projekt do zrobienia na jutro, zaparzylam wielki
dzban kawy i zapuscilam muzyke. Nie, zeby jakies lubu dubu, ale
spokojna alicie kis.
A tu kot jak sie z sofy nie zerwie i nie spierdzieli na taras! W
koncu przekupilam go tunczykiem i z powrotem wlazl do mieszkania.
Gapi sie na sufit, gdzie zamontowane glosniki, obwachuje odtwarzacz,
trzesie sie z kazdym mocniejszym dzwiekiem, a jak alicia zaczyna
spiewac to znow na balkon spierdziela. I tak wlazi do mieszkania i
znow ucieka...
Nawet tunczyka dziabdziak nie dokonczyl...
Co z nim nie tak? Da sie go jeszcze umuzykalnic, czy sprawa z gory
przegrana i kot nocuje dzis na tarasie (bo projekt duzy i musi byc
do rana skonczony)?