fru-fru
09.06.10, 16:55
Nie wiem czy to dobre forum aby wybebeszyć siebie ale ręce mi
opadają ....
Nie wdając się w zbędne szczegóły i bez owijania w bawełnę sprawa
wygląda w tak:
mam prawie 30 lat, od 8 lat pracuję w firmie rodziców, niezwiązanej
z moim wykształceniem, praca żmudna, nudna, uwsteczniająca.
Odkąd pamiętam, moim najwiekszym problemem jest nadmierne
przywiązanie do rodziców od emocjonalnego po finansowe. Ciągłe
liczenie sie z ich zdaniem, bycie na ich łasce / niełasce (zaznaczam
że moje kontakty z nimi są dosyć napięte i mało sympatyczne), ciągła
obecność ich w moim życiu i odwrotnie. Jedynym pozytywnym aspektem
jest to że nie mieszkamy razem (aczkolwiek po każdym nieudanym moim
związku z facetem ląduję u nich.
Nie, ja nie potrzebuje rady bo doskonale wiem co należy zrobić -
zmienić pracę a kontakty ograniczyc do rodzinnego minimum typu
święta, jakies tam uroczystosci. Problemem jest to że ja nie
potrafię... czuję że nie mogę.
Zazdroszczę innym, ktorzy pomyślnie przeszli proces separacji z
rodzicami, pracują gdzies tam, i żyją po swojemu. Mi ręcę opadają
ale nic z tym nie robię.
Ot taki ze mnie martwy człowiek ....