Dodaj do ulubionych

przywiazanie do rodziców

09.06.10, 16:55
Nie wiem czy to dobre forum aby wybebeszyć siebie ale ręce mi
opadają ....

Nie wdając się w zbędne szczegóły i bez owijania w bawełnę sprawa
wygląda w tak:

mam prawie 30 lat, od 8 lat pracuję w firmie rodziców, niezwiązanej
z moim wykształceniem, praca żmudna, nudna, uwsteczniająca.

Odkąd pamiętam, moim najwiekszym problemem jest nadmierne
przywiązanie do rodziców od emocjonalnego po finansowe. Ciągłe
liczenie sie z ich zdaniem, bycie na ich łasce / niełasce (zaznaczam
że moje kontakty z nimi są dosyć napięte i mało sympatyczne), ciągła
obecność ich w moim życiu i odwrotnie. Jedynym pozytywnym aspektem
jest to że nie mieszkamy razem (aczkolwiek po każdym nieudanym moim
związku z facetem ląduję u nich.

Nie, ja nie potrzebuje rady bo doskonale wiem co należy zrobić -
zmienić pracę a kontakty ograniczyc do rodzinnego minimum typu
święta, jakies tam uroczystosci. Problemem jest to że ja nie
potrafię... czuję że nie mogę.

Zazdroszczę innym, ktorzy pomyślnie przeszli proces separacji z
rodzicami, pracują gdzies tam, i żyją po swojemu. Mi ręcę opadają
ale nic z tym nie robię.


Ot taki ze mnie martwy człowiek ....
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 16:56
      kup sobie kota, a najlepiej kilka, twoje przywiązanie przeniesie się na
      zwierzęta i się odetniesz od rodziców.
      • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 17:20
        mam kota. nie pomogło.

        ale dziękuję za świeże spojrzenie na moja sprawę
    • sumire Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 17:29
      ale co to znaczy 'nie potrafię'? próbowałaś w ogóle? czy tak z góry założyłaś,
      że to się nie uda i nie wyjdzie?
    • berta-live Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 17:29
      Może masz po prostu osobowość zależną? Jak tak, to raczej nic się z tym nie da
      zrobić. Ciesz się, że gorzej nie trafiłaś, np na jakiegoś męża psychopatę.
    • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 17:36
      Szczęśliwie, obecnego partnera mam cudownego ... chociaż
      wcześniejsze związki były różne ...

      Czy próbowałam - tak dawno temu, ale jakoś mi nie wyszło. a teraz w
      dużej mierze chyba jestem wygodna i robie wszytsko aby nie ponosić
      żadnego wysiłku. no poza tym wsadzonym w biadolenie i użalanie się
      nad sobą.
      • agaoki Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 17:44
        to znaczy, że jeszcze nie jest tak źle. musisz jeszcze dojrzeć do tego, że
        naprawdę już nie możesz tak żyć. albo to przyjdzie z czasem, albo dramatyzujesz
        i wcale nie jest tak źle
      • sumire Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 17:47
        no, to chyba nie tak źle. bo gdyby było naprawdę źle, to byś machnęła ręką na
        potencjalne niewygody i wysiłki.
        • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:08
          Właśnie problem rozbija się o to że prawdopodobnie potencjalne zyski
          z tej chorej sytuacji przewyższają jej koszta ... np. niewspółmierne
          zarobki do czasu pracy (bardzo nienormowany czasami 4 czasami 6 h
          dziennie a zarobki powyżej śreniej krajowej) i jak sobie pomyślę że
          mam gdzieś zacząć pracę w trybie 8 godzinnym za połowę
          dotychczasowej pensji to odwlekam podjęcie decyzji. i tak leci rok
          za rokiem a ja jestem w ciemnej d....

          nie mam motywacji. najchętniej kopnęłabym się w 4 litery. boję się
          tego że kiedyś rodziców zabraknie a ja sobie nie dam rady w życiu.
          normalnie kalectwo.

          inna sprawa, abstrahując od pracy, to zbyt mocne zwiazanie
          emocjonalne - przykro mi sie robi jak oni nie zadzwonią w weekend
          (np. wyjeżdżam na studia), w zasadzie wymagam ciągłej opieki,
          niańczenia, dopytywania się itp.

          2 lata własnej terapii ale niestety bez efektów.
          żalosne.
          • sumire Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:35
            ja to trochę rozumiem. gdybym mogła zarabiać u rodziców więcej, niż zarabiam
            obecnie, a pracować mniej, i do tego na bezpiecznej posadce - nie wahałabym się
            :) tylko że samodzielność życiowa jest dla mnie chyba ważniejsza niż chwilowy
            spokój. również dlatego, że prędzej czy później role się odwracają - i to
            rodzice zaczynają wymagać naszej opieki.

            z osobistego doświadczenia - polecam samodzielne wyjazdy. do odcinania pępowiny
            bardzo się nadają, dla obu stron.
    • salma75 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:11
      Kurde, jak ludzie potrafia tak żyć??
      Rodzice pomrą i nie wie potem taka co ze sobą począć...
      Weź się ogarnij, czas coś ze swoim życiem zrobić.

      W wieku 15 lat wybrałam liceum z internatem.
      Jak 16 lat skończyłam zamieszkałam na stancji. Rok później z siostrą w
      akademiku, potem ze swoim chłopakiem. Na studia poszłam 250km od domu i już
      tutaj zostałam. Stosunki z rodzicami mam super, widzimy się co jakiś czas, nie
      ma napięć czy kłótni. Taka powinna być kolej rzeczy.
      • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:15
        I za to Cię podziwiam i bardzo zazdroszczę podejścia...
      • sundry Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:57
        Taka powinna być kolej rzeczy.

        A gdzie to jest napisane?
    • gobi05 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:28
      > Nie, ja nie potrzebuje rady bo doskonale wiem co należy zrobić -
      > zmienić pracę a kontakty ograniczyc do rodzinnego minimum

      Współczuję, ale hej! nie ma co się załamywać!
      Tutaj pisują osoby w twoim wieku, których jedyną partnerką
      seksualna jest ręka, bez pracy, z nieślubnym dzieckiem,
      lekceważone przez partnerów... Tymczasem twoje życie
      układa się pozytywnie.
      We własnym stylu, we własnym tempie, ale wciąż idziesz do przodu.
      Rodzice przyjmują do wiadomości twoje wybory, jak choćby tych
      nieszczęsnych byłych facetów. Masz swoje pieniądze i swoje
      życie. Wydaje mi się, że twoi rodzice są całkiem rozsądni
      i ciebie kochają, albo nauczyłaś się, jak sobie z nimi radzić.
      Myślę, że możesz założyć firmę i na pewno dostaniesz wsparcie.

      Powiedzmy sobie szczerze - praca nieczęsto jest przyjemnością.
      A szukanie pracy? To dopiero jest stres! Parę rzeczy zawdzięczasz
      rodzicom, ale jeśli czujesz się na siłach odfrunąć, to czemu nie?
      Czy rodzice wybierają się na emeryturę i chcą byś przejęła
      ich biznes? Jeśli masz sporo czasu wolnego, to może spróbuj
      zacząć coś swojego? Na początku jest trudno, zbiera się klientów,
      więc musisz pracować tak jak dotychczas, żeby mieć na bieżące
      potrzeby, ale za parę lat zobaczysz efekty. Czy myślisz,
      że twój sukces w biznesie mógłby sprawić przykrość rodzicom?
      Czy myślisz, że nie chcą doczekać się wnuków? Oni aż przestępują
      z nogi na nogę czekając, aż przestaniesz myśleć jak nastolatka.
      • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:38
        Po kolei:

        - tak przeraża mnie szukanie pracy - do niewielu rzeczy się nadaję,
        specjalnych talentów nie mam, a predyspozycje jeżeli jakieś są to
        nieodkryte.

        - tak przeraża mnie wejście w nowe środowisko - nowe obowiązki, nowa
        struktura, nowi ludzie. niestety nie jestem osobą która pojmuje to
        jako wyzwanie. dla mnie to krzyż pański.

        - z rodzicami, przez ciągły kontakt w pracy mamy siebie ptrzesyt i
        chyba dosyć i to idzie w obie strony. jakbyśmy sie widzieli raz na
        miesiąc - dwa to może byśmy za sobą zatęsknili.

        - mimo lat wielu, nigdy nie odważyłam się na założenie własnej
        rodziny. jak moge mieć własne dziecko skoro ja ciągle jestem
        przylepiona do własnych rodziców. nie dala bym rady z własnym
        dzieckiem.

        - jedyny jasny punkt to faktycznie mój partner, który próbuje mnie
        mobilizować ale zawsze się kończy to tym że ja wszytsko rozumiem
        tylko nic nie robię.

        - nie mam w sobie ani energii ani siły do dalszego życia.
        • gobi05 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 19:23
          Nie pakuj się w prace na etacie, albo już teraz zacznij
          podlizywać się rodzicom, żeby cię przyjęli za pół roku.
          Zacznij coś swojego, prostego: sklepik spożywczy, biuro
          podatkowe, ubezpieczenia, poligrafia. Jakieś wykształcenie
          podobno masz.

          > - z rodzicami, przez ciągły kontakt w pracy mamy siebie ptrzesyt
          Trudno mi uwierzyć, że to o to chodzi. Raczej rodzice mają
          do ciebie jakieś pretensje - mama o jedno, tato o drugie.
          Rozmawiaj, wyjaśniaj, jak umiesz to przeproś, a jak trzeba
          to trwaj przy swoim mimo wszystko.

          > - mimo lat wielu, nigdy nie odważyłam się na założenie własnej
          > rodziny. jak moge mieć własne dziecko

          Bez przesady, wcale nie odbiegasz od moich znajomych.
          A z dzieckiem to jest proste: najpierw wybierasz
          odpowiedniego ojca, potem idziesz z nim do łóżka,
          potem czekasz dziewięć miesięcy, a potem już! gotowe.
          :-)

          > - nie mam w sobie ani energii ani siły do dalszego życia.
          Zrób badania serca. Może to coś z zastawkami?
      • salma75 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:47
        gobi05 napisał:

        ... Tymczasem twoje życie
        > układa się pozytywnie.

        Tak, bardzo pozytywnie... Że zacytuję autorkę wątku: zaznaczam
        że moje kontakty z nimi
        (dop. rodzicami) są dosyć napięte i mało sympatyczne.
        Co w tym pozytywnego? Wieczne utarczki są cholernie męczące...
        • zeberdee24 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 19:04
          Tylko tyle że wieczne utarczki z rodzicami w przeciwieństwie do utarczek z
          szefostwem raczej nie skończą się wypie...niem z roboty i wizją wdupiania
          tynku ze ścian o ile w ogóle starczy na czynsz żeby były te ściany.
        • gobi05 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 19:27
          > że moje kontakty z nimi[/i] (dop. rodzicami) są dosyć napięte i mało sympaty
          > czne
          .
          > Co w tym pozytywnego? Wieczne utarczki są cholernie męczące...

          Jak znam życie, to chodziło o tych facetów. Zauważ, że mimo to,
          Fru-fru żyje po swojemu. Czyżby ją jednak akceptowali,
          nawet gdy coś im się nie podoba? No to nie jest źle.
          • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 19:46
            Wiesz co Gobi, dużo racji w tym co piszesz, tylko nie wiem czy to
            sie o akceptację rozbija.

            ja akurat zajmuje pozycję w rodzinie dosyć negatywną - jestem tą
            sprawiającą kłopoty, mało zaradną, wikłająca się w związki trudne,
            kończące się dosyć burzliwie i wpędzającą samą siebie w zaj..e
            problemy.

            To chyba nie jest kwestia akceptacji, tylko przymykania oka na
            zasadzie "ona taka jest"
            • papapapa.poker.face Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:01
              moze sama zrobilas z siebie taka troche "dupe wolowa" ;) gdybys
              wykazala wiecej zaangazoawania i samodzielnosci, zaczela z rodzicami
              wspolpracowaac (zamiast pracowac u nich) i okazala nieco sily
              charakteru, inaczej by na Ciebie spojrzeli. Bo teraz jest tak, ze Ci
              cale zycie pomagaja, a Ci ciagle zle i jestes w dolku... irytujace...
              (mysle, ze rodzice tak wlasnie widza sytuacje)
              • zeberdee24 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:05
                O właśnie - mądrze mówisz, dziewczyna powinna pracować "z rodzicami" a nie "u
                rodziców" i np. wziąć kawałek odpowiedzialności za firmę, domagać się udziału w
                podejmowaniu decyzji itp.
                • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:13
                  Racja, racja, tak powinno być. Jednak ja chyba nigdy nie byłam
                  zaangażowana w to co robię, dlatego nigdy nie wybiegałam przed
                  szereg. Cała moja marna filozofia życiowa jest oparta na minium
                  zaangażowania sie w cokolwiek (no chyba że w niezdrowe rzeczy wtedy
                  daje z siebie 100%) i dlatego popadam w marazm. Ja w sumie nie znam
                  siebie, nie wiem co lubię, czego nie, co bym chciała. Najgorsze jest
                  to że chyba nie mam chęci do zastanowienia się nad tym.

                  10 % mojego czasu zajmuje praca, 20 % dom, 70 % nic. Ot taki mały
                  bilans.
                  • papapapa.poker.face Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:27
                    jestes przyzwyczajona do biernosci, do tego, ze wszystko bylo Ci podane
                    na tacy, o nic nie musialas sie starac, ale zobacz, jak fatalnie sie z
                    tym czujesz. czas wziac zycie w swoje rece i pozbyc sie sklonnosci do
                    lenistwa. sukcesy (z poczatku te drobne) beda Cie niezle motywowac, a
                    wtedy zycie Ci zasmakuje, bo nie bedzie wreszcie mdłe. jestes w
                    naprawde dobrej sytuacji- masz swobode, kase, potencjalnie jestes
                    wspolwlascicielka firmy (a tylu ludzi tyra za grosze na kasie) trzeba
                    tylko (az) popracowac nad charakterem i decyzyjnoscia. proponuje
                    terapie u psychologa (bedzie Cie motywowac, latwiej sie pozbierasz) i
                    rownolegle sport (dobry na luzik i odprezenie, pomaga nabrac systansu)
                    • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:36
                      zacznijmy od tego że w któryms poście napisałam że ponad 2 lata
                      chodziłam na własna terapię i g... to dalo. jak było tak jest.

                      oczywiście że jestem bierna, nie znam bardziej biernej osoby ode
                      mnie. może faktycznie było za łatwo. tylko że na byle jakich
                      problemach dnia codziennego ja się wywracam.


                      ostatnio moja przyjaciółka napisała mi bardzo szczerą rzecz,
                      mianowicie że gdyby nie moi rodzice to ja bym sobie w życiu nie dała
                      rady. zabolało mnie to strasznie aczkolwiek wiem że to prawda.

                      dla mnie to sytuacja bez wyjścia, poza strzeleniem sobie w łeb
                      • papapapa.poker.face Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:44
                        kochanie, to widocznie potrzeba Ci naprawde dobrego psychologa, takiego
                        bardzo empatycznego. znajdz w necie lekarza, poczytaj wpierw opinie o
                        nim i sie z nim umow. z tego co piszesz, wnioskuje, ze bardzo tego
                        potrzebujesz, sama nie dasz rady dojsc do lasu ze soba. przez jakis
                        czas potrzebujesz "przewodnika", kogos, kto Ci zmieni optyke. kluczem
                        do pokonania Twoich probklemow jest zmiana nastawienia. potrafisz sie
                        uporac ze wszystkim, tylko musisz stac sie wpierw optymistka. to
                        mozliwe.

                        > oczywiście że jestem bierna, nie znam bardziej biernej osoby ode
                        > mnie. może faktycznie było za łatwo. tylko że na byle jakich
                        > problemach dnia codziennego ja się wywracam.
                        >

                        bo nie masz celu wyzszego nad codzienne czynnosci, dlatego wydaja Ci
                        sie one bez sensu, i w ogole wszystko wydaje Ci sie bez sensu. Czas na
                        zmiany.
                      • gobi05 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 21:37
                        > ostatnio moja przyjaciółka napisała mi bardzo szczerą rzecz,
                        > mianowicie że gdyby nie moi rodzice to ja bym sobie w życiu nie dała
                        > rady. zabolało mnie to strasznie aczkolwiek wiem że to prawda.

                        To raczej nie jest prawda. Nie wiesz, co potrafią ludzie
                        wykrzesać z siebie, gdy zajdzie potrzeba. Jeśli jesteś
                        katoliczką, to idź na pielgrzymkę, wtedy się przekonasz
                        czy cię stać na jakiś wysiłek. Przy okazji przemyślisz sobie
                        kilka rzeczy o swojej przyszłości. Kiedyś wybrałem się
                        i po trzech tygodniach bez telewizji, z codziennym bólem nóg
                        doszedłem. Miałem plan na najbliższe parę lat.
                        Czego i tobie życzę.
                        • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 21:49
                          masz rację. ja jestem osoba wierzącą i to dosyć mocno. ja myslałam o
                          innej formie, mianowicie o tygodniu, dwóch spędzonych w klasztorze -
                          modlitwa i praca. z tego co czytałam to fenomenalna rzecz i tak jak
                          piszesz może poweryfikowac swoje życie i poukładać sobie w głowie.
                  • sumire Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:42
                    uważam, że powinnaś umówić się na spotkanie z psychologiem. całkowicie serio tak
                    uważam.
                    chociaż psycholog za Ciebie nie wymyśli Twoich zainteresowań ani aspiracji. dla
                    mnie jest to jednak - bez urazy - nieco przerażające, że w wieku lat 30 można
                    nie wiedzieć, co się lubi i do czego się dąży (nawet jeśli to miałoby się
                    później pozmieniać).

                    zastanawia mnie to 70% niczego. co to jest to nic? nie wychodzisz donikąd? nie
                    masz zajęć 'pozalekcyjnych'?
                • papapapa.poker.face Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:14
                  dzieki :)
    • wicehrabia.julian Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 18:44
      fru-fru napisała:

      > Nie, ja nie potrzebuje rady bo doskonale wiem co należy zrobić -
      > zmienić pracę a kontakty ograniczyc do rodzinnego minimum typu
      > święta, jakies tam uroczystosci. Problemem jest to że ja nie
      > potrafię... czuję że nie mogę.

      jak ty nie możesz, to kto ci pomoże nieszczęsna?
    • ricemice Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:11
      hmm chyba niewiele ci pomoge, wizja duzej kasy za 4h pracy dziennie troche mnie
      wybija z myslenia :)
      Ale moze na poczatek pomysl jak robic w pracy to co lubisz? tzn zajmij sie
      jakims odcinkiem firmy, fragmentem dzialalnosci w ktorym bys sie mogla rozwijac,
      który bylby twoj i w ktorym rodzice musieli by cie potraktowac jak partnera a
      nie wykonawce ich rozkazow.
      To by wzmocnilo twoja pozycje w ich oczach a do tego czulabys ze sie zyciowo
      spelniasz.
      Duzo zalezy tez jak wyobrazasz sobie dalej przyszlosc zawodowa?
      jesli nie chcesz/ nie mozesz tego rzucic i samodzielnie zyc i zarabiac to
      zostaja w sumie dwie opcje
      - do konca zycia bedziesz pracowac u rodziców jako pracownik liczac na to ze
      beda przeplacac i trzymac cie tam do swojej smierci a twojej emerytury,
      - czy moze w przyszlosci to ty przejmiesz firme?
      Jesli myslisz o drugiej opcji to na twoim miejscu zaczelabym sie do tego po
      prostu przygotowywac.
      • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:18
        Nie nie nie !!! Absolutnie żadnego przejmowania firmy. I tak się
        kiepsko czuję na szeregowym stanowisku, a do kierowania czymkolwiek
        (nawet szaletem miejskim) nie nadaję się. Poza tym nigdy nie
        chciałam zajmować kierowniczej posady a poza tym ta branża mnie nie
        interesuje. Pracuję co by przeżyć i spłacać hipotekę.
        • papapapa.poker.face Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:32
          to byloby dla Ciebie znakomite cwiczenie na odwage :) postep terapii: z
          niepozbieranej kobiety stopniowo wspolwlasciciel, potem PANI w firmie,
          z ktora trzeba sie liczyc. masz doskonale warunki do pozbycia sie
          swoich kompleksow. sama napisalas, ze nie wiesz, jaka jestes. Bo sie
          chowasz w kacie i nic nie probujesz robic. moze jestes jak ten labedz
          wsrod kaczek jak z basni Andersena :)
          • ricemice Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:37
            no niezle :))))))
    • monikaww2 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:39
      szukaj faceta w innym mieście- nawet jak się z nim rozstaniesz to już będziesz
      mieć pracę w tym mieście i do rodziców nie wrócisz
      • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 20:49
        ale ja mam faceta. na miejscu. i to wspaniałego.

        co do reszty czasu, to kurde mam wrażenie ze jestem pernamentnie
        zmęczona, chociaż nie wiem czym. Kontakty z innymi ludźmi tez
        zaczynają się robic problematyczne - owszem jestem osobą dość mocno
        rozrywkową, czasami az za bardzo, jednak od pewnego czasu zaczęłam
        unikac ludzi - nie odpisuję na maile, smsy, odcinam się bardzo
        mocno. Chyba z powodu dużego niezadowolenia z zycia, poza tym co
        mogę opowiedziec w towarzystwie - u mnie się niewiele zmienia...
        • berta-live Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 21:19
          A może byś tak psychiatrę odwiedziła? To mogą być jakieś zaburzenia lękowo
          depresyjne, jakaś depresja z wycofaniem, czy coś w tym stylu. Nie ważne co to
          jest, bo i tak leczy się tymi samymi lekami. Gorzej, jeżeli są to zaburzenia
          osobowości, bo one generalnie są nieuleczalne. Ale niektóre badania pokazały, że
          długotrwałe łykanie antydepresantów potrafi nawet osobowość nieco zmodyfikować.
          W sumie i tak nie masz nic do stracenia, najwyżej leczenie okaże się
          nieskuteczne. Ale spróbować warto. A jak już odzyskasz chęć i energie do życia
          wraz z poczuciem, że możesz wszystko, to resztę problemów sama rozwiążesz.
    • izabellaz1 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 21:01
      fru-fru napisała:

      > Ot taki ze mnie martwy człowiek ....

      Jak na martwego człowieka całkiem sporo tekstu naprodukowałaś :)
      • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 21:10
        hahahahahahaha dzięki ;-)
        • izabellaz1 Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 21:14
          A tak poważnie, to jest Ci po prostu wygodnie. I ja to nawet rozumiem, tylko
          odpowiedz sobie na kilka pytań:

          - Czy zawsze będziesz chciała to robić? (bo czas ucieka i potem będzie czarna
          plama w cv)
          - Czy chciałabyś kontynuować interes rodziców? (nie wiem jakiego rodzaju to
          firma, ale może oni wiążą z Tobą jakieś nadzieje - jesteś jedynaczką?)
          • 83kimi Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 21:59
            Może zacznij przeglądać oferty pracy, wysylać Cv? Jesteś w dobrej sytuacji, bo
            rodzice z pracy Cię nie wyrzucą, więc możesz przebierać w ofertach aż znajdziesz
            to, co Ci odpowiada. Albo zacznij rozkręcać własny interes. Pisałaś, że u
            rodziców pracujesz po 4-6 h dziennie, więc pozostały czas możesz przeznaczyć na
            rozkręcanie własnej działalności, spokojnie, bez nerwów i stresów, bo póki co
            masz stałą pensję.
    • all.those.yesterdays Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 22:33
      Szkoda, że tak w siebie nie wierzysz i każdą dobrą radę od
      forumowiczów kontrujesz. chyba jednak nie chce Ci się nic zmieniać.
      Pewnie nigdy nie obiłaś sobie porządnie tyłka, więc nie potrafisz
      unieść porażek.
      Wkurza mnie Twoja postawa, serio. Jest wygodnicka, leniwa, aż się
      rzygać chce, samo marudzenie: nie umiem, nie mogę, nie potrafię.
      Dobra stara, ale Ty nawet nie próbujesz! To już dla mnie jakiś
      dziwny rodzaj kalectwa. Wydajesz się inteligentną babką, zacznij się
      rozwijać, nie wiem, książkę napisz. Po prostu spędzaj czas na czymś
      kreatywnym, idź na salsę, naukę japońskiego, cokolwiek.
      Poza tym nie wiem jak Twój facet z Tobą wytrzyma, skoro masz kasę i
      70 procent czasu nie robisz NIC. Jak długo człowiek, który nic dla
      siebie nie robi może być dla drugiego ciekawy?
      Najgorsi i najnudniejsi są ludzie, którzy nie mają pasji wiedzy.

      A potem w wieku 70 lat uznasz, że w Twoim życiu kompletnie nic się
      nie wydarzyło. Pomyśl o tym.

      Ryzykuj!


      • fru-fru Re: przywiazanie do rodziców 09.06.10, 22:57
        ja nie kontruję rad od forumowiczów bo rady są celne i bardzo dla
        mnie cenne. ja kontruję siebie ...

        caly czas o tym piszę, że tak, jestem wygodnicka, leniwa i
        jakichkolwiek nie użyć określeń będzie to prawdą.

        własnie problem polega na tym że ja nie mam w sobie jakiejkolwiek
        chęci do zrobienia czegoś konstruktywnego ze swoim życiem. wszytko
        mnie przeraża, przerasta, nie uda sie, więc w sumie po co probować.

        ale fajnie że został poruszony wątek mojego mężczyzny bo zostało to
        wyartykułowane to czego sama się bałam napisać - kto by chcial być z
        zyciową abnegatką o horyzontach, umówmy się, dosyć wąskich. z pasją
        do robienia niczego.

        do 70 nie dociągnę, przynajmniej jeden problem z głowy.

        • sumire Re: przywiazanie do rodziców 10.06.10, 08:50
          próbować właśnie po to, żeby w którymś momencie nie zostać dorosłą kobietą,
          która nie jest w stanie funkcjonować bez nieustannego bycia podpieraną przez
          mamusię/tatusia/narzeczonego.
          nie chodzi przecież o to, żebyś od razu całe życie zmieniała, złożyła
          wypowiedzenie (choć chyba nie byłoby to głupie) i wyjechała do Ameryki
          Południowej pracować z trędowatymi. chodzi o znalezienie sobie czegoś tu i
          teraz, co sprawi, że czas nie będzie wydawał się zmarnowany i co zarazem da Ci
          jakąś energię do działania. niechby i rower, wycieczki górskie, gitara, pisanie
          wierszy, kurcze cokolwiek.

          mam wrażenie, że Ty sama się nakręcasz i utwierdzasz w beznadziei, powtarzając,
          jaka to jesteś leniwa, jak to Ci się nic nie chce i nic Ci się nie uda. i
          kompletnie nie rozumiem, po co uprawiać takie autopodcinanie skrzydeł.
    • deodyma Re: przywiazanie do rodziców 10.06.10, 08:51
      no to dlaczego z nimi pracujesz, jesli praca Ci nie odpowiada i
      stosunki z rodzicami masz nieciekawe?
    • apocoinc Re: przywiazanie do rodziców 10.06.10, 09:51
      jak ja Cię rozumiem! Cierpię na to samo chyba;-0
      W każdym razie te wieczne szantaże emocjonalne mnie dobijają. jak się tego
      pozbyć? Nie da się jeśli tylko jedna strona tego pragnie. bo jak ty się
      odetniesz, to oni się obrażą. Nie będą chcieli zrozumieć, że to jest tylko twoje
      życie. Ale jest szansa, że po czasie zauważą, że im to też wychodzi na dobre. A
      może wtedy....
      • sumire Re: przywiazanie do rodziców 10.06.10, 10:21
        tylko że wcale nie muszą się obrazić.
        rodzice też mogą w końcu dostrzeć, że popełnili błąd i wychowali dziecko na
        życiową ofermę. i mogą się nawet ucieszyć, gdy ta oferma, dobiwszy 30-tki, powie
        wreszcie 'no to ja sobie idę na swoje, cześć'. bo co innego wspierać dziecko w
        trudnych sytuacjach, a co innego doprowadzić do sytuacji, w której dorosłe
        dziecko wymaga ciągłego wspierania, bo nie chce mu się paluszkiem kiwnąć, żeby
        coś samodzielnie zrobić.
    • menk.a Re: przywiazanie do rodziców 10.06.10, 10:11
      Nie umiesz żyć sama? Albo z rodzicami, albo z facetem? Naucz się żyć sama, być
      sama za siebie odpowiedzialna od początku do końca, nawet jeśli będzie trudno.
      Nie da rady, byś się któregoś dnia obudziła w innej, pięknej rzeczywistości. Nic
      się nie zmieni, jeśli Ty nic nie zrobisz. To jak żyjesz (czy nie żyjesz) zależy
      od Ciebie. Nie ma 3 rozwiązania.;)
      • agaoki Re: przywiazanie do rodziców 10.06.10, 12:55
        W sumie Twoja sytuacja nie wydaje mi się jakaś straszna... Masz pracę, dobrze
        zarabiasz, studiujesz, masz mieszkanie, masz faceta - masz wiele 'rzeczy',o
        których wielu może tylko pomarzyć!!!
        Chyba największym problemem są Twoje stosunki z rodzicami... Można próbować je
        zmienić nie zmieniając jednocześnie pracy.
        Ale to dobrze, że chcesz coś zmienić, chcesz się rozwijać, chcesz być
        niezależna. Zastanawianie się nad tym to pierwszy krok we właściwym kierunku.

        Nie masz nic do stracenia - nowej pracy możesz szukać pracując nadal dla
        rodziców. Oni nawet nie muszą o tym wiedzieć. Szukaj w necie ogłoszeń, dzwoń,
        chodź na rozmowy... Już samo to doda Ci skrzydeł, zobaczysz.
        Im trudniej coś przychodzi, im więcej wysiłku nasz kosztuje, tym większa jest
        później satysfakcja. Daj sobie szansę, by poczuć tę satysfakcję, by poczuć dumę
        z samej siebie, że przynajmniej spróbowałaś.
        Strach ma wielkie oczy i niepotrzebnie nas hamuje - spróbuj działać nie
        zwracając uwagi na strach. Choć będziesz się trzęsła jak galareta, to jednak
        zadzwoń w sprawie pracy, idź na rozmowę... Zobaczysz, że za każdym razem
        będziesz się czuła pewniej.
        Nawet jak nic z tego nie wyjdzie, to warto spróbować dla nowych doświadczeń, dla
        rozwoju, dla zadowolenia z siebie...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka