13.06.10, 14:41
Do jakiego stopnia rezygnujecie z tzw "wolnosci w zwiazku"? Nie chodzi mi tu o
zadne wolne zwiazki, ale po prostu o niezaleznosc, niepytanie sie o pozwolenie
drugiej strony jak sie chce cos zrobic, nawet jesli mialoby sie to jej nie
spodobac, prawo do tajemnicy itp. Co w ogole o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • marguyu Re: wolnosc 13.06.10, 14:48
      Sadze, ze kazde powinno zachowac swoja niezaleznosc w sprawie
      gustow, wyjsc, znajomych.
      Jedno jest pewne, gdy zyje sie pod jednym dachem oczywiste jest
      poinformowanie partnera o tym, ze sie wychodzi i wroci mniej wiecej
      o tej i o tej.
      Cale zycie chodzilam gdzie chcialam i tylko raz maz zwrocil mi
      uwage; zamiast, jak to powiedzialam wrocic o 1 w nocy, wrocilam o 3.
      Otworzyl oko i stwierdzil, ze telefony nie sa dla psow tylko dla
      ludzi i jesli ktos jedzie na impreze autem to szarpanie nerwow
      drugiego jest wredne.
      I mial calkowita racje.
      Oprocz tego nawet nie spytal gdzie bylam.
      • vandikia Re: wolnosc 13.06.10, 16:16
        to ja też raz miałam wypomniane
        jak wyszłam o 6 rano z domu i wróciłam 2 dni później popołudniu
        ale to był burzliwy okres naszego małżeństwa :D
    • bijatyka Re: wolnosc 13.06.10, 15:00
      Ograniczamy się do kwestii bezpieczeństwa. Czyli informujemy się nawzajem w
      kwestiach dotyczących dziecka, czy któreś z nas dotarło z punktu A do punktu B.
      Nie mam mowy o dzwonieniu do siebie w trakcie, gdy któreś z nas jest na
      "samowolnym oddaleniu". Ale już na przykład mówię Romeo, z jakim towarzystwem i
      gdzie będę. Nie mamy tajnego prywatnego życia. Podoba mi się to.
    • hermina1984 Re: wolnosc 13.06.10, 15:06
      Nie mamy ograniczeń co do spotkań ze znajomymi,imprezami służbowymi i
      delegacjami.Nie pytamy się o zgodę kiedy takowe wyjście się trafi,a tylko
      informujemy się,że tego i tego o tej i o tej mnie nie będzie,bo idę na
      imprezę,jadę w delegacje,etc.
      Nie wyobrażam sobie tłumaczenia się z kim byłam,kto był i ile alkoholu wypiłam
      :P tak samo w drugą stronę,nie wyobrażam sobie,że mój mi się tłumaczy,imprezy i
      praca są jakby tylko nasze i nie ingerujemy w tą sferę życia.
    • figgin1 Re: wolnosc 13.06.10, 15:10
      Ja jestem za bardzo dużą wolnością w związku. Jestem nawet lekko nadwrażliwa na
      ten temat, bo mój eks miał na ten temat inne poglądy i wiecznie robił mi
      awantury, bo śmiałam iść na piwo z kumplami.
    • vandikia Re: wolnosc 13.06.10, 16:15
      ja generalnie robię to, co mi się podoba
      i się póki co sprawdza mniej lub bardziej taki układ

      wspólnie omawiamy tylko kwestie poważne typu: czy zmieniamy mieszkanie,
      czy będziemy mieć dziecko
      • izabellaz1 Re: wolnosc 13.06.10, 21:23
        vandikia napisała:

        > wspólnie omawiamy tylko kwestie poważne typu: czy zmieniamy mieszkanie,
        > czy będziemy mieć dziecko

        Ufff ;)
    • nothing.at.all Re: wolnosc 13.06.10, 21:11
      Był niedawo bardzo dobry artykuł w Wysokich Obcasach o wolności w związku.
      Poczytaj, warto!
      A co do wątku i wolności - uważam, że każdy musi mieć swoją niezależność i
      prywatność w związku. Zatem ma również prawo na spotkania czy wyjścia bez
      partnera, ale jednak jestem za szczerością, nawet jak ma się nie podobać to
      niech będzie uczciwy i powie.
      • kam-ka Link 13.06.10, 22:12
        Link do wspomnianego artykułu:

        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7879644,Granice_wolnosci_w_zwiazku.html
    • rzeka.chaosu Re: wolnosc 13.06.10, 21:14
      U mnie wolności jest sporo i uważam, że jest to dobre rozwiązanie. Ograniczeń
      nie lubię ;)

      Prawo do tajemnic? Jestem za :)
    • stephanie.plum Re: wolnosc 13.06.10, 21:30
      dużo wolności.
      może przez pierwsze lata związku próbowaliśmy coś narzucać sobie
      nawzajem, ale szybko przekonaliśmy się, że to nic nie daje. (mój
      zawsze był wyjątkowo asertywny, a ja szybko się uczę).
      mamy wiele wspólnych zainteresowań, ale każdy też ma własne.
      nie pytamy się nawzajem o pozwolenie, ale zanim coś zrobimy,
      myślimy, czy to drugiej osoby nie zrani. jeśli jedno z nas prosi
      drugie, by czegoś nie robiło, to drugie bierze tę prośbę pod uwagę.
      - to jest w każdym razie ideał, do którego dążymy.

      tajemnice? nie wiem, ja zawsze wygadam swoje, a że jestem ciekawska,
      to jak on ma jakąś, zaraz wywęszę :P
    • kucurek Re: wolnosc 13.06.10, 21:46
      jak idę na imprezę do kumpla, kumpeli, firmową to mówię o tym żone -
      komunikuje. Jak jadę w delegację też mówię. Ona robi to samo - nie
      intresuje mnie z kim tanczyla, ile wypila itd. Acha 19 lat w
      oficjalnym związku.
    • varia1 Re: wolnosc 13.06.10, 21:56
      moje pierwsze małżeństwo to był koszmar ciągłych podejrzeń i scen zazdrości ze strony exa... ja jestem totalnie pozbawiona zazdrości. moja wolność ograniczała się do decydowania, co ugotować na obiad;)

      obecny związek to bardzo dużo wolności - dla obu stron, dużo rozmów, zaufanie, nie mamy z tym najmniejszych problemów, poza tym ponad rok żyliśmy w związku na odległość, ale nasza praca wymaga przemieszczania się i kontaktów z wieloma osobami... zero zazdrości, podejrzeń, normalnie zdrowa atmosfera
    • sweet_pink Re: wolnosc 14.06.10, 09:59
      My 4 lata razem i niby u nas jest wolność pełna, niby każde robi co
      chce....ale...jakoś tak wychodzi, że ja dobrowolnie zamiast w przyszły weekend
      iść na wianki to jadę na imieniny teściowej. Chłop zanim się umówi z na granie z
      kumplami w sobotę, to upewnia się że nie mamy innych wspólnych planów. Do
      tłumaczeń niby nikt nie czuje się zobowiązany, ale zazwyczaj jak któreś gdzieś
      samotnie się bawiło, to zaraz chce drugiemu opowiedzieć jak to fajnie było, bo
      było to i to i tamto. Jak któreś z nas chce zrobić coś nowego, wydać kupę kasy,
      wyjechać gdzieś dalej to jakoś zawsze ma chęć poradzić się drugiego. Dla obojga
      z nas jest oczywiste, że jak jedno z nas bardzo chce czegoś, to że trzeba tak
      sprawy ułożyć by mogło. U nas jakoś totalnie nie istnieją sytuacje, ze jednemu
      nie podoba się co chce zrobić drugie.
    • frutinka Re: wolnosc 14.06.10, 14:44
      A ja wyznaje zasade: wolnosc, ale z delikatna kontrola w tle:)
      Chodzimy na imprezy - czasem razem, czasem osobno. Zdarza sie nawet
      wyjechac gdzies osobno (gdy druga strona nie moze lub nie chce).
      Niemniej jednak zawsze wiemy z kim ta druga strona i gdzie sie
      wybiera. I jak bylo itd. Nie wyobrazam sobie inaczej. Inaczej to dla
      mnie juz nie zwiazek tylko jakas luzna forma wspolistnienia.
    • ja-27 Re: wolnosc 14.06.10, 15:52
      W związku od prawie 5 lat, żona od ponad roku.
      U mnie jest dziwnie bo mąż jest bardzo rzadko w domu. I jak jest to raczej
      oddzielnie nie wychodzimy. :)

      Ale mamy dużo wolności. Oczywiście informuje go, gdzie wychodzę i o której
      najprawdopodobniej wrócę, ale nie ma wypytywania i kontroli. I tak samo jest w
      drugą stronę.
      A tajemnice ma każdy. Chociaż ja i tak jak coś ukrywam to on od razu wiem. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka