Dodaj do ulubionych

koszmar bezrobocia

IP: *.crowley.pl 17.03.04, 20:49
Mam problem. Od jakiegos czasu szukam pracy i nic nie znajduje. Ma to byc
moja pierwsza praca za kase (wczesniej robilam wolontariaty przez okolo 2
lata).
Niestety, nie moge znalezc.
Robie sie coraz bardziej wkurzona. Zlosc, niestety, przelewam na meza, ktory
ma bardzo dobra prace (jest zadowolony z niej i z zarobkow). Zaczynam go w
duchu obwiniac o to, ze ja tej pracy nie mam. Jestem potwornie zazdrosna o
jego fajne zycie, jakie ma poza domem.
Ja natomiast czuje sie (coraz czesciej) jak nikt.
Na poczatku malzenstwa ustalilismy "tymczasowy" podzial obowiazkow: ja dom,
on zarabianie kasy. Ja jeszcze wtedy studiowalam i nie wydolilabym z robota,
domem i studiami. I teraz jest tak, ze ja mam dom, on ma prace.
Tylko, ze ja czuje sie, jakbym sie wyrolowala. Zostaje w tym pustym
mieszkaniu i sie po prostu nudze!!! Nie mamy dzieci, on nie chce. Ja teraz
zreszta tez, bo mam strasznego dola. Wiec pracy w domu jest malo (bez
dzieci).
No nie wiem co zrobic.
Przepraszam, ze pisze takie rzeczy, bo zaraz sie pewno dowiem, ze sama jestem
sobie winna i nie powinnam zazdroscic.
Chcialbym sie tylko dowiedziec, jak sobie poradzic z takim wrednym
obwinianiem meza za to, ze ma fajniejsze zycie...
Plakac mi sie chce.
Obserwuj wątek
    • Gość: animus Re: koszmar bezrobocia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.03.04, 22:09
      wiesz pewnie cie to nie pocieszy ale ja tez nie mam pracy, fakt ze nie mam meza
      i nie mam takiego problemu, mam za to znajomych ktorzy mnie wspieraja moze
      pogadaj z bliskimi ci osobami albo z mezem niech okaze ci zrozumienie, moze
      zrobi ci sie lepiej, zycze powodzenia
      • Gość: beza Re: koszmar bezrobocia IP: *.crowley.pl 17.03.04, 22:55
        No wlasnie! To chyba jest to! Brak znajomych, na ktory nota bene sama sobie
        zapracowalam. Nie ma mnie kto wesprzec w tak trudnej sytuacji, a z mezem
        rozmawialam juz wiele razy na ten temat. Tylko, ze te rozmowy malo daja, bo nic
        sie w tej kwestii nie zmienia.
        Moze, jak znajde prace, to bedzie lepiej.
        Dziekuje za wsparcie.
        Mam nadzieje, ze jakos sie wygrzebie, bo przeciez to nie trwa wiecznie.
        • undyna Re: koszmar bezrobocia 18.03.04, 00:02
          Beza powiedz sobie, że to nie jego wina, twoja też nie, ilekroć przyjdzie ci
          taka myśl do głowy, to sobie to mów, nawet jeśli nie masz się komu wygadać to
          zawsze możesz porozmawiać ze sobą, zdaję sobie sprawę, że to brzmi absurdalnie,
          ale wszystkie poważniejsze problemy w ten sposób rozwiązuję. Zaczynam tak:
          stawiam tezę (powiedzmy mam doła i to jest teza dołowa), a potem wymyślam
          odpowiedzi, rozbieram to cholerstwo na czynniki pierwsze, warunek odpowiedzi
          muszą zawierać wszystkie możliwe strony "medalu" i powinny być postawione z jak
          najwięcej punktów odniesienia, potem każdą z nich atakuję i obalam, zostaje z
          nich kilka najbardziej prawdopodobnych, z nich robię syntezę i mam wniosek,
          taka analiza w zależności od powagi problemu, jego złożoności i mojego stanu
          psychicznego, może trwać od 10min. do dwóch dni, zawsze można ją zweryfikowac,
          można ją przeprowadzać we wannie, w trakcie zmywania, spaceru, odkurzania itd.,
          gdybym nie potrafiła tak ze sobą "pogadać", to nie wiem co, człowiek się z tym
          nie rodzi, ale można wytrenować "myślenie pozytywno-konstruktywne":) Pozdrawiam
          serdecznie:)
          • Gość: baba Re: koszmar bezrobocia IP: *.acn.waw.pl 18.03.04, 00:11
            dziewczyno, ciesz, ze masz meza, ktory pracuje i masz za co zyc !
            Wolalbys, zebyscie oboje byli bezrobotni, czy co ?
            Jest tysiace niepatologicznych rodzin, gdzie nikt nie ma pracy, zyja z opieki,
            bywaja wsrod nich nierzadko ludzie wyksztalceni.
            Zobacz na jakim swiecie zyjesz i badz wdzieczna za to, co masz.
            Mam wrazenie, ze gdybys miala prace, pojawilby sie tu poscik:
            "Moj maz zarabia 10 tys, a ja tylko 5 i mam straszliwego dola".
            Ale w sumie to bardzo ludzkie- jak sie nie ma prawdziwych problemow, to je sie
            sobie wymysla.

            Pozdrawiam
            • Gość: Jaśmina Re: koszmar bezrobocia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.04, 00:34
              Też się dołowałam, nie mogąc znależć pracy. Ale udało się (z ogłoszenia w GW!).
              Trafiłam idealnie i teraz cieszę się, że nie chciano mnie w tych firmach, gdzie
              wcześniej się starałam - bo były kiepskie. Gdybym czas spędzony wcześniej na
              zamartwianiu się o przyszłość przeznaczyła na naukę angielskiego, byłoby
              w ogóle ekstra.
              W innym wątku ktoś w podobnej sytuacji radzi: "Aby mieć fajną pracę trzeba
              robić to co się lubi i robić to dobrze." Ja się pod tym podpisuję. Zajmij się
              tym co Ci najlepiej wychodzi i sprawia satysfakcję, staraj się w tym doskonalić
              i nie kryj się z tym przed ludźmi. Im więcej osób będzie wiedziało, że coś
              konkretnego potrafisz, tym większa szansa, że dowie się ktoś, kto będzie tych
              umiejętnosci potrzebował i zechce ci za nie zapłacić.
    • Gość: sabna Re: koszmar bezrobocia IP: *.copit.pl / *.gliwice.pl 18.03.04, 07:20
      Z własnego doswiadczenia, bo tez pare miesiecy szukalam pracy:). Mi pomagalo
      dokładne zaplanowanie sobie dnia, co do godziny. Rano biegalam. Pózniej godzina
      nauki angielskiego, historii (wreszcie miałam czas nadrobic braki), ang i
      filozofii. Co dziennie z zegarkiem w reku. wyznaczyłam sobie cele ktore chce
      osiagnąc w ciagu 1 tyg, 1 m-ca itp. I powiem ci szczerze ze tamten czasd dał mi
      cholernie duzo, teraz juz nie mam sił by wrócic do odłozonych ksiazek
      historycznych itp. A prace znajdziesz na pewno trzymam kciuki.
      Pozdrawiam
    • harriet_makepeace Re: koszmar bezrobocia 18.03.04, 09:27
      moze warto by pomyslec o stworzeniu sobie miejsca pracy samemu? powodzenia
      zycze:)
    • miriammiriam Re: koszmar bezrobocia 18.03.04, 09:45
      Gość portalu: beza napisał(a):

      > Mam problem. Od jakiegos czasu szukam pracy i nic nie znajduje. Ma to byc
      > moja pierwsza praca za kase (wczesniej robilam wolontariaty przez okolo 2
      > lata).

      2 lata wolontariatów !!!! matko boska
      rób cokolwiek, dokształcaj się, szlifuj język, poznawaj oprogramowanie, nie
      wiem jak masz fach, ale może warto się przekwalifikować? nie ustawaj w
      wysyłaniu aplikacji bezpośrednio do firm - masz 2 lata doświadczenia. pomyśl o
      własnej działalności gospodarczej. życie pokazuje, że osoby niezwykle
      konsekwentne w dążeniu do celu nawet w tych cieżkich czasach dostają to, czego
      chcą. grzęznąc w domu wpędzisz się w deprechę i obwinianie męża o ten stan.
    • Gość: beza jestescie kochani IP: *.crowley.pl 18.03.04, 10:17
      Chcialam wam wszystkim goraco podziekowac za wsparcie i rady. Czlowiek czasem
      zapada sie w dola (jak to okreslila jedna z forumowiczek) i trudno sie z niego
      wygrzebac.
      Ktos inny zwrocil uwage, ze narzekam, bo nie mam innych problemow. Moze to tez
      po czesci prawda, bo rzeczywiscie to jest jedyny namierzony problem...

      Dobrym pomyslem jest rozplanowanie czasu na mniejsze kawalki. Jak do tej pory
      wszystko mi sie zlewalo w jedno. Ale, jak bede z zegarkiem w reku (a planem w
      glowie) zaczynac dzien, to nie bedzie wialo nuda i pustka, a czas mi sie nie
      bedzie przelewal miedzy palcami.

      Wczoraj gadalam z mezem na ten temat. Stwierdzilismy, ze dobrym sposobem na
      podtrzymanie sie na duchu jest przypominanie sobie "milych" chwil z zycia -
      takich w ktorych pokazalam, ze mam inicjatywe, ze cos umiem, ze daje sobie rade
      z przeciwnosciami.
      Co do zazdrosci o jego fajne zycie, to dowiedzialam sie, ze on mi tez zazdrosci
      mojego siedzenia w domu. Tez by tak chcial miec czas, cos ugotowac,
      pospacerowac z psami, podlac kwiaty i zagladac na fora...

      Kazdy kij ma dwa konce.

      Dobra, bo sie rozpisuje, a obiecalam sobie, ze dzis ide do pewnej firmy starac
      sie o posade, albo o jakis staz na poczatek.
      Trzymajcie za mnie kciuki. Jestescie kochani.
      • Gość: jona Re: jestescie kochani IP: 158.194.194.* 18.03.04, 13:53
        Beza, nie zgadzam się ze stwierdzeniami powyżej, że brak pracy to nie jest
        prawdziwy problem dla Ciebie. Jak ja nie miałam pracy, to miałam depresję non
        stop i powoli zaczynałam dochodzić do wniosku, że jestem beznadziejna, nic nie
        umiem itp. Gdyby nie przyjaciele i dobre ksiażki, to chyba bym zwariowała.
        Pracę w końcu znalazłam - czego i Tobie życzę.
        • Gość: beza Re: jestescie kochani IP: *.crowley.pl 18.03.04, 16:49
          Jezu, czuje sie podle. Wybralam sie do tej firmy, z dokumentami pod pacha,
          odstroilam sie, uczesalam, usmiechnelam...
          I po drodze zwatpilam.
          Zaczelam sama siebie (w glowie) krytykowac, wymyslac, ze mnie odesla z
          kwitkiem, ze nie wiem, co mam mowic i ze koszmarnie sie ubralam. Co wystawa
          sklepowa to gorzej - zly kolor bluzki, fryzura koszmarna, wory pod oczami itp.
          I nie doszlam do tej firmy. Skrecilam w uliczke boczna i poszlam na tiramisu i
          kawe.
          Czuje sie potwornie. Nienawidze w sobie tchorzostwa.

          I nawet nie umiem sie porzadnie wyryczec i zrzucic tego balastu.......
          K..wa, chyba kupie worek treningowy.
          • miriammiriam Re: jestescie kochani 18.03.04, 17:00
            wysyłaj apilikacje mailem; w przypadku mniejszych firm do właściciela, a w
            większych do szefa działu, który cie interesuje i osoby odpowiedzialnej za
            rekrutację w dziale personalnym. dowiaduj się telefonicznie, co i jak i staraj
            umówić na spotkanie. spodziewaj sie 1 rozmowy na 100 wysłanych aplikacji i nie
            ustawaj w poszukiwaniach. staraj się tez dowiedzieć jak najwięcej o firmie do
            której aplikujesz. szukanie pracy to bardzo ciężka praca, ale nie beznadziejna,
            trzeba mieć dużą odporność na porażki. powodzenia
            i jeszcze jedno - nie ładuj się już w żaden bezpłatny staż.
          • Gość: Randall Re: jestescie kochani IP: 195.245.217.* 19.03.04, 15:16
            Aż mi się żal zrobiło, bo w takim zachowaniu znajduję dużo własnych cech.
            Posłuchaj: traktuj potencjalnych pracodawców jako ZALEŻNYCH od siebie. Powiedz
            sobie: szukają kogoś dobrego w dziedzinie, w której ja cholera jestem
            najlepsza! I nie przejmuj się aż tak wyglądem (chyba że szukają modelki albo
            co), ważne jest by okazać pracodawcy że traktujesz go poważnie, a do tego
            wystarczy po prostu eleganckie ubranie i tyle.
            Powiem Ci, w jaki sposób ja znalazłem pracę: po rozmowie kwalifikacyjnej - na
            której bynajmniej nie błysnąłem - zlecono mi próbną robotę (miałem w ciągu 24
            godzin napisać... no, nieważne co). Po wysłaniu efektów całonocnej pisaniny
            dzwoniłem co dwa dni do dyrektora i pytałem, czy przeczytał, jakie ma uwagi, bo
            chętnie podyskutuję o szczegółach, a może mam napisać coś jeszcze etc. W końcu
            poddali się i wezwali mnie drugi raz, już po to by zaproponować posadę.
            Tu niestety trzeba zachowywać się jak taran i być raczej zdeterminowanym, bez
            tego będzie trudno. (Z tym - też nie jest łatwo, ale szanse rosną.) Przyda się
            trochę straceńczej odwagi, jeżeli z natury jesteś niepewna siebie.
    • Gość: zula Re: koszmar bezrobocia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl / *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.03.04, 21:10
      to żle że przelewasz złośc na męża i to nie prawda że w duchu,na pewno to
      wychodz na zewnątrz .nie obwiniaj świata zrób cos dla siebie naucz sie piec
      ciasta .robic na drutach omyślac dekoracje domu na swięta,wykorzystać ten czas
      by cos nowego poznać ,czegos się nauczyć .pewnie masz koleżanki które maja
      dzieci i pracę zgoś akces do pomocy przy myciu szyb ,popilnowaniu dzieci ,coś
      co wypełni ci czas i dowartościuje .pracowałas jako wolontariuszka więc możesz
      ipotrafisz zrobić coś dla innych.Zacznij cytać zwłaszcza biografie tam dowiesz
      sie jak ludzie potrafią rozwiązywac trudne problemy,skąd czerpią siły by
      przetrwac ciężki dla nich czas.Powiedz sobie-robię co moge reszta nie zalezy
      ode mnie widac nie nadszedł jeszcze czas ,ale tego który mam nie zmarnuję .
      • Gość: .................. [...] IP: *.dialup.sprint-canada.net 18.03.04, 21:22
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • maniia Re: koszmar bezrobocia 19.03.04, 00:43
          Schowaj dume w kiesze, i moze na poczatek wez jakas prace mniej platna?
          POza tym masz meza. Wyobraz sobie samotne kobiety nieco starsze od Ciebie,
          ktore doslownie nie maja za co zyc.
          • Gość: .................. Re: koszmar bezrobocia IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.03.04, 02:09
            Mysle ze dobrze jej doradzasz. Jednak ci faceci sa ogolnie
            potrzebni, nieprawdaz? Rzadko ktora z Was narzeka na to ze facet
            forse do domu przynosi, ale ciemne owce jak widac sie zdarzaja.
            • Gość: beza Re: koszmar bezrobocia IP: *.crowley.pl 19.03.04, 12:21
              Zaloze sie, ze jestes facetem.
              W ogole nie wiesz o co mi chodzi i wypisujesz takie brednie!

              A moze ja jestem zmeczona tym, ze to tylko maz daje kase na dom?
              Wiesz, jest mi czasem przykro, ze nie moge mu nawet nic kupic od siebie, bo nie
              mam za co.(mam mu kupowac za jego kase? wybacz, ale to jakas paranoja)
              To jest potwornie meczace poczucie, ze czlowiek jest w sile wieku, ma jakies
              tam wyksztalecnie i to wszystko okazuje sie na nic.
              Jakbym byla starsza, schorowana, to bym sobie z tego niewiele robila. Ale ja
              jestem w mloda silna kobita, a moje zycie czasem przypomina zycie emerytki,
              albo pobyt w sanatorium.

              Czuje, ze niewykorzystywanie swoich mozliwosci to grzech.
              I mam potworne wyrzuty sumienia z tego powodu.
              Sens w zyciu nadaje praca, jakies zadania, poczucie, ze urodzilo sie po cos...

              To tak tylko, zeby ci wyjasnic.
    • Gość: v.s.o.p. wiesz co... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.04, 12:33
      wez ty go kopnij w dupe, ale zanim to zrobisz, by byc w zgodzie z sumieniem,
      przeprowadz z nim powazna rozmowe. facet najwyrazniej nie potrafi cie
      dowartosciwac, nie potrafi wesprzec i zrozumiec, ze siedzenie w domu dla
      ambitnej kobiety jest dolujace. nie znaczy to, ze te, ktore prowadza dom i
      wychowuja dzieci nie maja ambicji, jesli im z tym dobrze to chwala im za to,
      ale powienien zrozumiec, ze ty chcesz czegos innego. dziecko jest pewna
      alternatywa, ale nie w atkiej sytuacji, jak twoja.
    • Gość: nebbia Re: koszmar bezrobocia IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.03.04, 21:53
      Ja też byłam załamana. I wpadłąm na pomysł - Znajomi. I to nie najbliższe
      otoczenie. Mów każdemu spotkanemu znajomemu, że szukasz pracy i gdyby się o
      czymś doweidział, niech da ci koniecznie znać Nie opowiadajjaka jesteś
      załamana. Po prostu wspomnij, że czegoś szukasz. Ja spotkałam koleżankę, której
      nie widziałam rok. Nigdy się nie przyjaźniłyśmy, znałyśmy się po prostu ze
      studiów. Co u ciebie? a, wiesz, szukam pracy. Wieczorem zadzwoniła, że jej
      kolega szuka do firmy kogoś takiego jak ja. Trzy dni później pracowałam i
      pracuję do dziś.
      • Gość: Jaśmina Re: koszmar bezrobocia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.04, 23:27
        Do rozmów kwalifikacyjnych i spotkań w firmach nie podchodź jak do sprawy życia
        i śmierci -bo z natury rzeczy niewielki ich procent może skończyć się sukcesem
        w postaci przyjęcia do pracy. Jednak im więcej ich zaliczysz, tym mniej Cię
        będą denerwować, dowiesz się jak to wygląda, nabierzesz do nich pewnego
        dystansu co spowoduje, że będziesz się lepiej prezentować na tle innych
        konkurentów.
        Moje doświadczenia są takie, że BARDZO liczy się pierwsze wrażenie, głównie
        niestety wygląd ale też sposób zachowania. Stosunkowo mało istotne jest to co
        się mówi, na ile trafnie i błyskotliwie odpowiada na pytania - jeżeli swoimi
        kwalifikacjami i umiejętnościami utrafisz w potrzeby firmy, to Cię przyjmą
        choćbyś się "posypała" w jakiś odpowiedziach (z kolei możesz w rozmowie wypaść
        super i będą Tobą oczarowani, ale nie przyjmą bo "szukają kogoś innego")
        Czyli nie bój się porażek na rozmowach, bo zwykle nie są twoją winą, nie da się
        ich uniknąć ale można w ten sposób zdobyć jakieś doświadczenie.Nie należy się
        wycofywać tylko podchodzić do tego z ciekawością.
        Wyżej ktoś radzi wysyłać maile - to fakt: kiedy wysyłałam odpowiedź na
        ogłoszenie mailem (i to jak najszybciej)skutek był duuużo lepszy niż z listem
        poleconym.
        • gazeg Re: koszmar bezrobocia 20.03.04, 02:15
          Gość portalu: Jaśmina napisał(a):

          > Wyżej ktoś radzi wysyłać maile - to fakt: kiedy wysyłałam odpowiedź na
          > ogłoszenie mailem (i to jak najszybciej)skutek był duuużo lepszy niż z listem
          > poleconym.

          A to ciekawe - moze maja dowod ze komputer kandydat potrafi uzywac (czy ma?)
    • Gość: beza piatek byl juz lepszy IP: *.crowley.pl 20.03.04, 11:29
      Stwierdzilam, ze najlepiej jest jesc malymi lyzkami.
      I zamiast startowac do mojej wymarzonej firmy, zadzwonilam do kilku innych i
      zapytalam gdzie i komu moge wyslac swoje cv, bo wlasnie szukam pracy.
      W jednej z firm sekretarka powiedziala, zebym wyslala na sekretariat i ona
      przekaze komu trzeba.
      W drugiej, facet od kadr, powiedzial, ze jest szansa na przyjecie mnie, ale na
      zasadzie programu "pierwsza praca", czyli stazu absolwenckiego. To oczywiscie
      nie znaczy, ze mi cos zagwarantowal, ale jest jakas szansa.

      Formalnie ma sie status bezrobotnego, dostaje sie wyplate od urzedu pracy w
      wysokosci zasilku, a faktycznie pracuje sie w firmie.
      Bardzo mi zalezy na tej firmie, wiec chyba to dobry pomysl?
      Pracowac za bardzo male pieniadze, ale w fajnej firmie.
      Jak sie skonczy taki staz, to, jesli bede sie starac, zostawia mnie, chyba?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka