Gość: pigwa
IP: *.lodz.dialog.net.pl
27.03.04, 12:10
przegapilem pierwotny artykol, ale dyskusja w wysokich obcasach sprowokowala
mnie do odnalezienia go, ogolnie nic nadzwyczajnego, tekst jak tekst: spisane
wszystkie negatywne stereotypy. Tylko czy na pewno? Czy to nie zalezy od
punktu widzenia obu stron? Czy to nie jest tak, ze porozumienie pomiedzy
ludzmi wymaga checi wspolpracy obu stron i to wlasnie to powinna byc podstawa,
a warunki porozumienia sa ich prywatna sprawa? Czy przypadkiem nieporozumienie
nie polega na tym, ze uwaza sie, iz faceci najchetniej zawlekli by kobiety do
kuchni i tam zakuli w kajdany, a sami usiedli z gazeta przed telewizorem?
Owszem wielu facetow tak mysli, wiele kobiet slusznie sie przed tym broni,
wiele sie nie broni i cierpi.
Ale czy nie jest tak, ze, pomijajac plec, ta polowa ktora akurat prace ma
i jest bardziej zajeta przychodzac do domu jest bardziej zmeczona i do licha
ma do tego prawo?
Czy w takiej sytuacji ta druga polowa, jesli kocha to na pewno nie znajdzie
przyjemnosci w tym zeby zrobic tej pierwszej zmeczonej obiad i przyjac w domu
cieplo? Czy robiac inaczej, nie ryzykuje na dodatek ze ta zmeczona polowa
zacznie sie w domu czuc obco? Nieswojo? Zacznie szukac ciepla na zewnatrz?
A moze autorzy poradnika mysleli tylko o wlasnie takich sytuacjach gdy cos juz
jest nie tak i trzeba szukac sposobu naprawy?
Do licha, padlem ofiara takiego myslenia: wrocilem kilka razy zmeczony po
zajeciach prosto do domu i nie mialem wiele sily na usmiech. Duzo w tym
rowniez mojej winy, bo nie chcialem sie przyznac co mnie martwi, ale dostalem
ogolnie po glowie przez stereotypy. A to do licha nie prawda... Chenie bym
pojechal na koniec swiata za moja kobieta, tylko po to zeby gotowac jej
obiady, robic herbate, sprzatac i prac jej w domu, gdyby miala jakas
rewelacyjna posade na tym koncu swiata. Gdyby jej nie wystarczalo na nasze
utrzymanie to bym pewnie zaczal dorabiac, ale wtedy juz moglbym czasem nie
miec pary na az tak zaawansowane prowadzenie domu i usmiech od ucha do ucha.
Ze to dokladnie to co feministki zwalczaja, tylko role zamienione? No i co?
Dopoki mamy w sobie wyrozumialosc dla tego ze druga strona jest zmeczona i
usmiecha sie cieniej niz zwykle jest ok. Problem jest gdy wymagamy za duzo. Z
obu stron.