Dodaj do ulubionych

da się żyć z kredytem?

21.09.10, 17:02
wiele moich znajomych bierze kredyt na mieszkanie - zastanawia mnie skąd u nich ten optymizm, że uda im się spłacić albo "jakoś to będzie".
jestem przeciwniczką brania kredytów na cokolwiek, tym bardziej na takie duże zakupy jak mieszkanie. rozumiem chęć wyprowadzenia się do rodziców, czy usamodzielnienia się, ale pchanie się w dość stresującą sytuację (jaką jest kredyt na 30, 40 lat) na własne życzenie jest dla mnie niezrozumiałe...

nie chodzi mi tu o aspekt finansowy - bo jest to oczywiste, że spłacamy więcej niż dostaliśmy
raczej chodzi mi świadomość, że jesteśmy w pewien sposób ograniczani - tj. oszczędzamy, żeby było na ratę; nie zmieniamy pracy, bo drugiej szybko nie dostaniemy.., nie kupimy samochodu nowego, bo nie starczy na ratę....itp
macie kredyty? stresuje was to? jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • tetika Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 17:05
      Macie , splacacie , zyjecie.poprostu w dzisiejszych realiach mam swiadomosc ze nawet jak strace prace to na rate musze miec chocby zarobione sprzataniem klatek schodowych.Sama mam kredyt po rozwodzie, daje rade.
    • sumire Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 17:19
      oczywiście, że się da. nie ma co demonizować. u mnie rata kredytu wynosi 1/5 pensji (raz-dwa razy w roku nieco więcej), więc nie wpływa na zawartość mojej lodówki czy liczbę par butów ;) gdybym wynajmowała mieszkanie, kamienicznikowi do kieszeni płaciłabym w tym mieście więcej.
      jeśli ktoś w wieku 25 lat koniecznie musi sobie kupić 80-metrowe lokum i przez kolejne lata zarzyna się, oddając bankowi lwią część wypłaty, to jasne, jest to głupie. ale jeśli mierzy się siły na zamiary i nie popada w przesadę, zaciągając bógwiejakie kredyty - jest naprawdę OK. i nie ma w tym nic stresującego.
    • martishia7 Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 17:21
      Sama jeszcze nie mam. Wiele wskazuje na to, że albo mnie ta przyjemność ominie, albo będzie oscylować w okolicach 50% wartości nieruchomości. Do przeżycia, lepsze to niż 100-120%.
      Natomiast przypadki dookoła widzę różne, na jedne układy bym poszła, na inne nie.
      Znajomi - giga rata na mega wypas mieszkanie, rata pochlania jakąś 1/4 wypłaty pana. Tyle, że jeśli on tę zajebistą pracę straci <tfu tfu> to ona nawet na ratę nie zarobi z całą pewnością. I nie dlatego, że ona zarabia słabo, tylko on niesamowicie dobrze :-) Chyba bym się nie zdecydowała, nerwy by mnie zjadły. Chociaż mają w odwodzie swoje stare mieszkanie, już spłacone, które spokojnie wynajmą i spłacą z wynajmu ok. pół raty. Mimo to, chyba bym nerwowo nie wydoliła, raczej sprzedałabym stare mieszkanie, żeby wziąć mniejszy kredyt na nowe.
      Inna znajoma para - niewielkie mieszkanie w starych bloczkach w fajnej dzielnicy. Rata za kredyt to jakaś 1/5 wypłaty pana i 1/4 wypłaty pani. W zasadzie można się specjalnie nie bać. Wychodzą z założenia, że wolą teraz mniejsze, za kilka lat ewentualnie mniejsze i tak "małymi kroczkami", ale nie kredytować się za bardzo. Taka opcja jest dla mnie do przeżycia ;-)
      • princessjobaggy Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 13:20
        > Znajomi - giga rata na mega wypas mieszkanie, rata pochlania jakąś 1/4 wypłaty
        > pana. Tyle, że jeśli on tę zajebistą pracę straci <tfu tfu> to ona nawet na ratę nie zarobi z całą pewnością.


        Dlatego czesto ludzie w takich sytuacjach wykupuja ubezpieczenie na wypadek utraty pracy.
        • martishia7 Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 13:49
          To prawda. Mimo to podejrzewam, że dla mnie i tak taka sytuacja byłaby ciężka do zniesienia. Za duży stres i myślenie "a co jeśli". Za bardzo lękliwa jestem.
    • twojabogini Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 17:48
      Mam kredyt, nie mam problemu z jego spłatą. Rodzinka 2+4.
      Nie warto brać kredytu jeśli to ma być na zasadzie zacisniemy pasa, zęby i damy rady - przy pierwszych dodatkowych wydatkach (ciążą choroba zwolnienie z pracy) mozna łatwo sie wyłozyć. Warto mieć oszczędności pozwlające pokryć spłatę kredytu przez jakieś trzy miesiące - tak na wszelki wypadek.
      Bardzo młodym ludziom przydaje się też zabezpieczenie w postaci mozliwości powrotu do rodziców na jakiś czas, w razie pogorszenia sytuacji finansowej. Wtedy mieszkanie można wynająć na jakiś czas i kredyt będzie spłacał się sam i będzie można odetchnąć, złapać nowy wiatr w żagle.
      Co do ryzyka utraty pracy - jełśi ktoś ocenia je jako wysokie warto poszukac ubezpieczenia od utraty pracy na dobrych warunkach - są takie. Warto tez wiedzieć że w razie pogorszenia sytuacji finansowej mozna np. zawiescić spłatę kapitału, wtedy spłaca się tylko odsetki. Oczywiście wydłuża to czas spłaty kredytu, jak również zwiększa ostateczną kwotę do spłaty (dłuższy okres kredytowania, wyższe odsetki).
      • astrorady Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 17:57
        Ja też "jestem przeciwniczką brania kredytów", tylko powiedz mi, jak inaczej może dziś kupić mieszkanie przeciętny człowiek, który nie ma na tyle zamożnych rodziców, by sfinansowali mu ten zakup w całości lub też nie odziedziczył schedy po dziadkach ? No chyba, że sama dorobiłaś się takiej gotówki, by ją wyłożyć na mieszkanko i nie być zadłużonym.
        Alternatywą jest mieszkanie z rodzicami lub wynajem, nic więc dziwnego, że większość wybiera jednak kredyt.
        • annataylor Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 18:32
          jeszcze się nie dorobiłam takiej gotówki, by kupić mieszkanie
          na razie wynajmuję, ale rozważam też opcję, że będę mieszkać z rodzicami...
          kredyt mimo wszystko jest jakimś ograniczeniem
          poza tym dochodzi tu jeszcze aspekt pracowania i życia wyłącznie dla pieniędzy...żeby tylko spłacić kredyt
          • kadfael Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 18:51
            A nie szkoda Ci tych pieniędzy utopionych w wynajem? Mogłabyś z nich spłacac kredyt na niewielkie mieszkanko. A jak nie będziesz miała kasy, to za wynajem też nie zapłacisz i z wynajętego Cie wywalą...
            • annataylor Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 19:11
              zarabiam za mało, by dostać kredyt, ale nawet jak bym miała zdolność kredytową i to i tak bym nie wzięła kredytu
              • twojabogini Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 20:24
                Tere fere. W zasadzie to masz rację - nie da się zyc z kredytem, każdy kto ma kredyt, to tak naprawdę zombiak, zaraz po podpisaniu umowy kredytowej wysiada serducho, nerki i wątroba dla pewnosci - kaputt. Później bank przysyła jakiegoś specjalistę, który ożywia kredytobiorcę, bo martwy klient to żaden klient.
              • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 20:57
                zdolność kredytową można zwiększyć, biorąc kredyt z kimś, np. z rodzicami.
                jak się nie ma z czego spłacać, można kupione mieszkanie wynająć i spłacać kredyt w ten sposób. w każdym razie, mieszkanie jest Twoje.

                załóżmy bierzesz, mając lat 30 na 25 lat. to nie jest kredyt do śmierci, serio.
              • doral2 Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:06
                annataylor napisała:

                > zarabiam za mało, by dostać kredyt,.."

                i najprawdopodobniej tutaj leży pies pogrzebany.
                i to jest twoim problemem, a nie kredyt na 30 lat.
                • annataylor Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 12:16
                  na pewno nie wezmę kredytu i nie ma tu nic do rzeczy, czy mam zdolność kredytową, czy nie

                  w tej dyskusji chcialabym głowny nacisk położyć na aspekt psychologiczny, a nie ekonomiczny brania kredytu
                  • sumire Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 12:59
                    aspekt psychologiczny jest zatem taki, że kredyt nie równa się ciężkiemu kamieniowi u szyi, bezsennym nocom i chęci wykonania skoku na główkę z najbliższego mostu. zda mi się jednak, że nie bardzo chcesz w to uwierzyć.
                  • six_a Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 13:19
                    no mentalność typu: boję się, co będzie, jeśli, w razie co, wrócę do rodziców, na pewno utrudnia angażowanie się w cokolwiek, nie tylko kredyty.
                  • ritsuko Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 13:50
                    Ok, to jaki jest ten aspekt psychologiczny?
          • ankh_morkpork A jak nie masz kredytu, to nie musisz pracować? 22.09.10, 08:27
            > poza tym dochodzi tu jeszcze aspekt pracowania i życia wyłącznie dla pieniędzy.
            > ..żeby tylko spłacić kredyt

            Dziecinne podejście. Jak nie pracujesz, to nie masz pieniędzy. Jak nie masz pieniędzy, nie kupisz sobie jedzenia, ubrania, leków, kosmetyków, nie zapłacisz rachunków. No chyba, że jesteś na utrzymaniu rodziców / partnera albo dostałaś wielki spadek po cioci z Hameryki (ale wtedy i tak nie masz lat pracy do emerytury).

            Więc ludzie pracują nie tylko po to, żeby spłacić kredyt. Poza tym sa tacy, co pracują także dlatego, że LUBIĄ swoją pracę.

            I jeszcze jedno. Jak wyjeżdzasz z dziury zabitej dechami do pracy w dużym mieście, to gdzieś musisz mieszkać. Wiele osób w tej sytuacji woli spłacać SWÓJ kredyt hipoteczny, a nie kredyt hipoteczny właściciela wynajmowanego mieszkania.
    • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 18:17
      annataylor napisała:

      > wiele moich znajomych bierze kredyt na mieszkanie - zastanawia mnie skąd u nich
      > ten optymizm, że uda im się spłacić albo "jakoś to będzie".
      > jestem przeciwniczką brania kredytów na cokolwiek, tym bardziej na takie duże z
      > akupy jak mieszkanie. rozumiem chęć wyprowadzenia się do rodziców, czy usamodzi
      > elnienia się, ale pchanie się w dość stresującą sytuację (jaką jest kredyt na 3
      > 0, 40 lat) na własne życzenie jest dla mnie niezrozumiałe...

      Tez jestem tak jak ty przeciwniczka brania kredytu. Nie mam zadnego kredytu i nie zamierzam brac. Maj M tez nie ma i nie chce brac. Jedyne co mamy to karty kredytowe ale nie by sie zadluzac tylko np. placic za zakupy w Internecie czy wynajac samochod za granica itp. Choc mamy na tyle komfortowa sytuacje, ze mamy gdzie mieszkac (bez kredytu). Wiem, ze wiekszosc nie ma takiej sytuacji jak my. Ktos juz tu postawil pytanie, co robic bez kredytu? Ze w takim przypadku zostaje mieszkanie u rodzicow do poznej starosci lub wynajmowanie. Ja wiem, ze rynek wynajmowanych mieszkan jest w Polsce inny niz w Niemczech, gdzie mieszkam (ochrona wynajmujacego, regulacje dotyczace oplat za wynajem, ktorych nie ma w Polsce). Ale powiem szczerze, ze wowczas mimo wszystko wolalabym wynajmowac cale zycie niz pchac sie w kredyty na 30,40 lat:-( Znam Niemca, ktory zarabia nawet 5000 euro netto miesiecznie i wynajme (przy czym co miesiac odkladaja dosyc duzo): on woli to niz pchac sie w kredyty. Po jakims czasie zaoszczedza sie sensowne pieniadze, ewentualnie dostana cos od rodzicow (lub odziedzicza) i kupuja dom za gotowke a nie za kredyt. Przy czym widze tendencje, ze Niemcy raczej jesli kupuja to dom a nie mieszkanie. Oczywiscie sa tu wyjatki: sa tez w Niemczech ludzie bioracy kredyty na dom ale nie ma takiego masowego ataku na bank byle by miec 50-metrowa klitke. Kiedys rozmawialam na ten temat z kilkoma Niemcami i opowiadalam, ze w Polsce kiedy np. rodzina zarabia lacznie 1500 euro to bierze kredyt na mieszkano 70 metrow kw. na 30-40 lat i cale zycie tak splaca to oni mieli wielkie oczy. To sie nie miesci w ich mentalnosci - pytali sie zazwyczaj, co zrobi taka rodzina jak ktos straci prace, albo jak ktos zaoferuje im o wiele lepsza prace 1000 km dalej. Jeden mi wrecz powiedzial, ze moglby tak zrobic ale go to ogranicza mentalnie, ze nie czuje sie wolnym czlowiekiem i ze woli po prostu oszczedzac ale jednoczesnie tez zyc, czyli wydawac troche na podroze, hobby bez myslenia ze na kredyt nie starczy. Choc fakt, ze oni przecietnie zarabiaja wiecej (a koszty utrzymania sa niewiele wyzsze niz w Polsce) i pozniej zakladaja rodziny. Mimo wszystko mysle, ze kwestia kredytow to tez zalezy od mentalnosci ludzi, ze nawet narody roznia sie pod tym wzledem.
      • simply_z Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 18:22
        w Niemczech istnieje rynek wynajmu mieszkan ,w polsce wciaz tego brakuje ,poza tym koszty utrzymania.w polsce najwiecej placimy sposrod wszystkich krajow unii za nawet taka glupia rzecz jak wywoz smieci.
        • 10iwonka10 Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 18:34
          To myslisz ze w europie jest to za darmo? W Angli oprocz podatku dochodowego placi sie council tax okolo 100 funtow miesiecznie wlasnie za wywoz smieci, utrzymanie lokalnej policji, strazy pozarnej i calego mnostwa nierobow na zasilkach.
      • 10iwonka10 Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 18:24
        Co kraj to obyczaj. Ja np mieszkam w Anglii i tutaj ludzie tak jak w Polsce wola kupowac niz wynajmowac. Wszystko zalezy od okolicznosci i na pewno lepiej jest troche zaoszczedzic na wiekszy depozyt aby nie pchac sie z duzym kredytem. Wynajmowac przez lata.... to troche jak mieszkac w hotelu, mieszkac w cudzym mieszkaniu/domu kazda zmiana koloru scian, podlog, zasadzenie krzaczka w ogrodzie......wymaga zgody ( lub nie-zgody) wlasciciela. Mnie by to oosbiscie nie odpowiadalo.
        • simply_z Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:40
          no ok ale ile oni zarabiaja a ile to jest w Polsce?
          przeciez pewnie dlatego wyemigrowalas ,zeby lepiej ci sie zylo ,no nie?
      • vandikia Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 08:11
        serio wolałabyś wynajmować całe zycie? i po 30latach wynajmu nie mieć swojego domu? przecież to taka podstawa w poczuciu bezpieczenstwa czlowieka? nie byloby dla Ciebie dyskomfortem psychicznym, ze urządzasz się, dopieszczasz, a przychodzi wlasciciel i mowie ze za 3 miesiace wypowiada wynajem?
        dla mnie to jest dopiero nie do pomyślenia, chyba ze ktos prowadzi koczowniczy tryb zycia, na walizkach, jest lekkoduchem - OK, ale takich ludzi jest niewiele, wiekszosc potrzebuje minimum stabilizacji
        minimum stabilizacji to moim zdaniem przede wszystkim własny kąt, ciasny ale własny, pozniej partner do tego ciasnego kąta, a pozniej juz inne dobra.
        • princessjobaggy Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 13:41
          > serio wolałabyś wynajmować całe zycie? i po 30latach wynajmu nie mieć swojego domu? przecież to taka podstawa w poczuciu bezpieczenstwa czlowieka?

          To Twoj punkt widzenia, bo na takie podejscie sie napatrzylas od dziecka. We Francji na przyklad stosunkowo niewiele osob kupuje domy, bardzo wielu ludzi cale zycie wynajmuje.
          • vandikia Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 15:41
            zyjemy w Polsce, pisze o Polsce
            we Francji się na śniadanie schodzi do baru i się je rogalik z kawą, w Polsce tego zwyczaju raczej nie ma, nie ma co porównywać innych realiów
            • princessjobaggy Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 15:49
              > zyjemy w Polsce, pisze o Polsce
              > we Francji się na śniadanie schodzi do baru i się je rogalik z kawą, w Polsce tego zwyczaju raczej nie ma, nie ma co porównywać innych realiów


              Nie porownuje realiow, tylko podejscie roznych ludzi do tej samej sprawy tylko i wylacznie na przykladzie Francji. W Polsce rowniez jest wiele osob, ktore mysla inaczej niz Ty (co widac nawet w tym watku).
          • marguyu Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:48
            princessjobaggy napisała:

            > > serio wolałabyś wynajmować całe zycie? i po 30latach wynajmu nie mieć
            > swojego domu? przecież to taka podstawa w poczuciu bezpieczenstwa czlowieka?

            > ]
            >
            > To Twoj punkt widzenia, bo na takie podejscie sie napatrzylas od dziecka. We Francji na przyklad stosunkowo niewiele osob kupuje domy, bardzo wielu ludzi cale
            > zycie wynajmuje.


            princesse,
            dlaczego piszesz rzeczy niezgodne z rzeczywistoscia?

            We Francji 56 % to wlasciciele mieszkan lub domow. Jesli tak dobrze znasz francuski rynek mieszkaniowy to z pewnoscia rownie dobrze znasz francuski i wyciagniesz wnioski z ponizej podanych danych:


            " Pourcentage de locataires/Propriétaires

            56 % de propriétaires en France, soit 13,8 millions de ménages


            Nombre de maisons individuelles mises en chantier en 2005

            400.000 maisons


            Montant moyen d’acquisition

            165 000 euros


            Surface moyenne acquise maison/terrain

            93 mètres carré



            Age moyen de l’accession à la propriété

            37 ans


            Nombre de résidences secondaires en France

            2,9 millions de résidences secondaires


            Nombre de maisons avec piscine

            Plus d'1 million de piscines ont été vendus à ce jour


            Pourcentage de ménages propriétaires à l’étranger (2004)

            Allemagne..................................................................55 %
            Grande-Bretagne........................................................74 %
            Belgique.....................................................................75 %
            Espagne.....................................................................85 %
            Portugal.....................................................................77 %
            UE (15)..................................................................... 74 % "
            • princessjobaggy Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 11:48
              > princesse,
              > dlaczego piszesz rzeczy niezgodne z rzeczywistoscia?
              >
              > We Francji 56 % to wlasciciele mieszkan lub domow.


              Daj spokoj, Marguyu. Powtarzam za statystykami, o ktorych sie w kraju, w ktorym ja mieszkam mowi. W porownaniu z Wielka Brytania, do ktorej prasa i media porownuja sytuacje mieszkaniowa we Francji, stosunkowo niewielki procent Francuzow jest wlascicielami swoich mieszkan.

              Jak chcesz to sie dochodz z mediami Brytyjskim, a nie ze mna.
            • princessjobaggy Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 12:04
              Zapomnialam o porownaniu - w Anglii juz na poczatku lat 80. 55% Anglikow bylo wlascicielami mieszkan lub domow, wiec dzisiejsze 56% Francji to chyba nieszczegolnie duzo jak na tzw. 'rozwiniety kraj', prawda?

              Nie wiem jak to wyglada teraz po credit crunch, ale jeszcze w 2003 roku ponad 70% Anglikow bylo wlascicielami swoich domow.
      • infinity51 Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 19:54
        Mam identyczne obserwacje

        > Oczywiscie sa tu wyjatki: sa tez w Niemczech ludzi
        > e bioracy kredyty na dom ale nie ma takiego masowego ataku na bank byle by miec
        > 50-metrowa klitke.

        Moi znajomi Niemcy sie dziwia jak na takim metrazu w ogole moze sie zmiescic para, nie mowiac juz o rodzinie z dziecmi :-)
    • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 18:39
      przecież tak czy inaczej za jakieś mieszkanie się płaci, czy to wynajem czy rata, no chyba że ktoś z rodzicami koczuje do 40. to co w sumie za różnica, jeśli z tracisz pracę, to i na wynajem też cię nie stać. kredyt i to że się mieszka "na własnym" jest przeważnie dość dobrą motywacją. jakbym miała oszczędzać do 60, żeby kupić za gotówkę, ciekawe zresztą skąd, chyba z totolotka, bo do życie do 60. też kosztuje, to chyba bym wolała kredyt do śmierci.
      • annataylor Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 19:16
        mając kredyt, poczucie, że jest się "na swoim" jest bardzo złudne, tak naprawdę dom/mieszkanie nie jest de facto nasze, tylko dewelopera. nie wiem, czy "kredyt do śmierci" to dobre rozwiązanie...

        • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 19:26
          to jest, obawiam się nieprawda. mieszkanie takie jest twoje i możesz je nawet sprzedać, odzyskując to, co w nie włożyłaś do tej pory.
          z mieszkania wynajmowanego wylatujesz bez niczego.
          fakt że bank na kredycie zarabia, ale wynajmujący też nie wynajmuje w cenie kosztów. jak mam pakować do kieszeni wynajmującego i nie mieć własnego kąta ani mebli, to zdecydowanie lepszy jest kredyt.
          kredyty mają też zwykle ubezpieczenie na wypadek straty pracy, można połączyć kredyt z oszczędzaniem i przy okazji coś tam zbiera się "na czarną godzinę".

          zdecydowanie lepiej spłacać kredyt we dwoje. chyba że planuje się malutkie mieszkanko, a rata nie będzie bardzo obciążała jednej pensji.
        • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 19:31
          a dewelopera to na pewno nie jest;), deweloper je sprzedał Tobie, a Ty kupiłaś za forsę pożyczoną od banku + pewnie jakiś tam wkład własny, wszystko co włożyłaś w to mieszkanie, jest Twoje.

          www.morizon.pl/pages/sprzedaz-mieszkania-obciazonego-kredytem
        • 0riana Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 20:05
          > t do śmierci" to dobre rozwiązanie...

          nie bez powodu kredyt po angielsku to "mortgage"
          • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 20:53
            :) ale nie właściciel hipoteki ma być martwy, tylko zastaw martwy, czyli nie przynoszący pożytków.
        • sumire Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 20:43
          ale przecież nie każdy kredyt jest kredytem 'do śmierci'. naprawdę niepotrzebnie wyolbrzymiasz.
    • zeberdee24 Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 19:06
      A co proponujesz w zamian ? Nikt przy zdrowych zmysłach nie wynajmie legalnie mieszkania rodzinie, nikt przy zdrowych zmysłach mający rodzinę nie wynajmie 'na czarno' mieszkania od kogoś. A co do ograniczeń - za kredyt i ograniczenia z nim związane kupujesz sobie niezależność, nie masz pokoju w mieszkaniu rodziców którzy zawsze będą się w twoje życie wtrącać i nie musisz ryzykować mieszkania z obcymi ludźmi którzy często są psycholami(mój kumpel mieszkał z kolesiem który mu powiedział że chciałby go zabić, ja mieszkałem z kolesiem który nic nigdy nie mówił i miał terrarium z jadowitymi pająkami).
      • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 20:29
        zeberdee24 napisał:

        > A co proponujesz w zamian ? Nikt przy zdrowych zmysłach nie wynajmie legalnie m
        > ieszkania rodzinie


        a niby dlaczego nikt nie wynajmie mieszkania parze? ewentualnie parze z jednym dzieckiem?

        > A co do ograniczeń - za kredyt i ograniczenia z n
        > im związane kupujesz sobie niezależność

        niezależność można też sobie kupić wynajmując mieszkanie
        • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 20:54
          >niezależność można też sobie kupić wynajmując mieszkanie

          tratatata, jakby właściciel mieszkania nie mógł zmienić zdania i rozwiązać umowy.
          • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:02
            six_a napisała:

            > tratatata, jakby właściciel mieszkania nie mógł zmienić zdania i rozwiązać umow
            > y.

            jakby nie można było podpisać umowy z 3 miesięczny okresem wypowiedzenia
            • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:07
              można, a nawet trzeba, ale to nie zmienia faktu, że do takiego mieszkania anie nie sposób się przywiązać, ani go urządzić po swojemu, ani coś w nim przerobić, jak się przestało podobać.
              lipa, a nie dom.
              • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:10
                lipa to być kredyciarzem i dawać się robić w ch.uja, najpierw przez developera, potem przez bank
                • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:15
                  tak się pocieszaj, zmywając garnki u mamusi albo wsłuchując się w życie seksualne współlokatorów.
                  do czterdziestki jakoś zleci, a potem może coś odziedziczysz w końcu:)
                  • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:23
                    u mamusi to nie mieszkam od 9 lat :)
                  • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:26
                    gdybym wziął kredyt mieszkaniowy nie miałbym pieniędzy na inwestowanie w swoją firmę gdyż musiałbym spłacać pieprzone raty kredytu, inni wolą przejadać kasę, ja wolę inwestować w swoje pomysły i liczę, że w przyszłości ta inwestycja się zwróci :)
                    • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:34
                      a w co ta inwestycja niby, bo chyba nie w wynajem lecący do kieszeni landlorda?

                      jeżeli masz tak, że np. z uwagi na wynajem z kimś albo mieszkanie w komunie;) płacisz niewiele za mieszkanie, to OK, jakiś zysk masz. ale gdybyś wynajmował sam, to jak słyszę, jakie ludzie płacą pieniądze za wynajem, to jest blisko dwukrotność mojej raty z drugiego już kredytu hipotecznego. moim zdaniem takie pieniądze są wywalone w błoto. chyba że ktoś często zmienia pracę, musi się przeprowadzać i przywiązanie się do jednego miejsca jakoś mu nie na rękę. ale przeważnie ludzie chcą gdzieś osiąść i mieć coś swojego, choćby jako zabezpieczenie na przyszłość albo spadek dla dzieci.
                  • rozleniwiona Re: da się żyć z kredytem? 26.09.10, 16:36
                    skąd Wy w ogóle w kółko wyskakujecie ze współlokatorami ? mój sąsiad ma mieszkanie własnościowe i wynajmuje je ludziom. zawsze całe mieszkanie dla rodziny z dziećmi i zwierzakami, innych współlokatorów nie ma :)
    • kiira_korpi Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:09
      Mnie się żyje całkiem dobrze z kredytem mieszkaniowym i to od dwóch lat. A brałam go akurat wtedy, kiedy do Polski dotarł kryzys. Mam fajne mieszkanko o podwyższonym standardzie, z parkietem, ogrzewaniem podłogowym, zintegrowanym systemem świetlnym sterowanym pilotem. Prawdę mówiąc, żal będzie mi je sprzedawać, bo nie wiem, czy trafię na drugie równie fajne, ale myślę już o kupnie większego w przyszłym roku.

      A co do spłaty kredytu, to u mnie akurat zarobki ostro poszły w górę. Kiedy brałam kredyt, rata stanowiła 70% mojego wynagrodzenia, teraz 20 %. Oczywiście, są stresujące chwile, kiedy człowiek traci pracę z dnia na dzień i nie ma pewności, czy zaraz znajdzie następną (sama to przerabiałam na sobie), ale ja naprawdę nie mogę narzekać na życie z kredytem;-). Nawet się śmiejemy, że dopiero po uwiązaniu sobie tej pętli na szyi zaczęło mi się powodzić. Wakacje za granicą 2x w roku, szafa z ubraniami pękająca w szwach. Teraz nowe łóżko, o ile zaciągnę wreszcie MMŻeta do świata łóżek i materacy.

      Słowem - wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli masz zawodowe perspektywy, Twoja pensja będzie rosnąć wraz z doświadczeniem, to tylko brać.
      To poczucie, że wracasz do własnego mieszkania, z którego żaden właściciel nie wyrzuci Cię z dnia na dzień - bezcenne. Za wszystko inne zapłacisz Mastercard, czy tam Visą, zależy, co masz;)
      • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:22
        kiira_korpi napisała:

        > A co do spłaty kredytu, to u mnie akurat zarobki ostro poszły w górę. Kiedy bra
        > łam kredyt, rata stanowiła 70% mojego wynagrodzenia, teraz 20 %.

        może geniuszem matematycznym nie jestem, ale wychodzi, że jeśli wasza rata wynosiła powiedzmy 1400 zł miesięcznie to ty musiałaś zarabiać 2000 zł na rękę, teraz zarabiasz 7000 zł na rękę, zgadza się? :>
        • kiira_korpi Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:32
          Zarabiałam już wtedy więcej niż kwota, którą podajesz, ale i rata była większa. Po drodze było parę obniżek stóp procentowych, założenie księgi wieczystej także miało wpływ na zmniejszenie raty.
          Więc rata kredytu szybko przestała być tak bardzo dokuczliwa, oczywiście jest to comiesięczny obowiązek i wolałabym mieć mieszkanie nieobciążone kredytem, ale to było nierealne. A w tej chwili płacę mniej, niż płaciłam za wynajem.
          Ja przez 6 lat wynajmowałam w Wwie mieszkanie i mam takie poczucie straty, że 80 tys. zł, które wydałam na wynajem poszło się gonić. Bo byłby to już kawał mieszkania.
          • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:38
            kiira_korpi napisała:

            > Ja przez 6 lat wynajmowałam w Wwie mieszkanie i mam takie poczucie straty, że 8
            > 0 tys. zł, które wydałam na wynajem poszło się gonić. Bo byłby to już kawał mie
            > szkania.

            a nie przyszło ci do głowy, że spłacając mieszkanie powiedzmy przez 25 lat będziesz musiała spłacić jakąś dwu krotność jego wartości? Że kilkaset tysięcy złotych trafi do kieszeni banku?

            a nie przyszło ci do głowy, że przepłaciłaś za mieszkanie i jak ceny spadną powiedzmy o 40% w porównaniu za ile ty kupowałaś swoje mieszkanie to te 80 tysięcy zł o które tak bolejesz będzie małą sumą w porównaniu do tego na ile będziesz stratna przez to, że przepłaciłaś?
            • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:50
              tak, ale jakby te 80 tysięcy włożyła we własne mieszkanie, to kredyt mógłby być niższy, ergo przepłacenie nie takie dramatyczne.
              jak ceny mieszkań spadną, to i ten co kupił za gotówkę ma w dupę.
              jak ktoś dobrze zarabia, to i liczyć umi;), bierze się kredyt na długo, żeby raty były niskie, a jak jest kasa dodatkowa, to się spłaca kapitał poza programem. raty maleją, bank zgarnia mniej.

              poza tym luksus mieszkania u siebie jest nie do wycenienia. mogę nawet przepłacić.
            • kiira_korpi Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:51
              Ależ ja zdaję sobie sprawę, że bank nie jest instytucją charytatywną i nic za darmo nie daje. Mimo wszystko wolę płacić bankowi za swoje mieszkanie, niż obcym ludziom za możliwość tymczasowego wynajmowania. Powiedzmy, że płacę za komfort i luksus posiadania własnego mieszkania, które z każdym miesiącem staje się bardziej moje. Za poczucie bezpieczeństwa, bo ja własnego mieszkania zawsze będę bronić zębami i pazurami i nie oddam;). Takiego poczucia bezpieczeństwa nie miałam na wynajmowanym.

              A co do ceny, ja akurat nie kupiłam mieszkania jakoś strasznie drogo, gdybym chciała je teraz wystawić na rynek - może musiałabym sprzedać za jakieś 20 -25 tys. mniej niż cena kupna. Zobaczymy jak będzie w przyszłym roku, bo chciałabym je sprzedać za przynajmniej tyle, za ile kupiłam, żeby został mi wkład własny na większe. Oczywiście mam nadzieję, że ceny już się stabilizują i nie będą spadać;)
              • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:56
                kiira_korpi napisała:

                > Oczywiście mam nadzieję, że ceny już się stabilizują i nie będą spada
                > ć;)

                ceny mieszkań napompowali tacy ludzie jak ty, którzy brali kredyty na mieszkanie bez względu jak absurdalnie wysokie były ceny mieszkań (wskaźnik cena za metr a średnie wynagrodzenie jest w Polsce jeden z najwyższych w Europie), na szczęście ludzie powoli poszli po rozum do głowy i już nie zapożyczają się tak jak wcześniej i ceny spadają :>

                wyborcza.biz/biznes/1,100896,8403735,W_rejonie_Warszawy_przybywa_ofert_tanich_mieszkan.html
                • martishia7 Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:59
                  Z tym chodzącym rozumem to bym nie przesadzała. Raczej banki przykręciły kurek z kredytami.
                • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 22:05
                  taaa, z cenami mieszkań to jest tak, że ciągle wieszczą, że spadną, spadają, albo nawet już spadły, tylko jak idziesz konkretnie się dowiedzieć, to dziwnym trafem trafiasz na zupełnie zwykłe ceny, a nie żadne spadnięte.

                  ta sama prawidłowość jest przy cenach benzyny, pono poza warszawą taniej, tylko jak już musisz stanąć w poszukiwaniu tej tańszej, to zwykle stajesz na zadupiu i jeszcze przepłacasz.

                  co się zaś tyczy do pójścia po rozum. to pewnie bardziej chodzi o kredyty konsumpcyjne, a nie hipoteczne. bo te są najłatwiejsze do wzięcia i najwyżej oprocentowane. przy tych zarobkach, o których mówisz, nie da się oszczędzić, by w rozsądnym czasie, a nie jak dzieci dorosną, kupić swoje mieszkanie. mowy nie ma.
                • kiira_korpi Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 22:07
                  Absurdalne to były ceny 10 tys. za metr, ja po takich nie kupowałam, tylko dużo taniej. Monitoruję na bieżąco, za ile można by teraz sprzedać takie mieszkanie jak moje. Dużo nie spadło, zresztą nawet jeżeli przyszłoby mi puścić je trochę taniej niż cena po której zostało zakupione, to i tak przeżyję. Tak jak mówię - komfort mieszkania na swoim - bezcenne.

                  Mogę jeszcze zrobić tak: jeżeli nie będę mogła sprzedać mieszkania po takiej cenie, jak chcę, to zrobimy inny myk. Jeżeli rodzina mi się powiększy i będzie potrzebny dodatkowy pokój, to mogę chwilowo powrócić do wynajmowania mieszkania na rynku, jednocześnie odnajmując też swoje, jakiejś firmie np. żeby o nie dbała. Tak czy tak, według mnie będę wygrana, bo z każdym miesiącem, rokiem staję się posiadaczką coraz większego kawałka własnego m.:)
            • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 21:56
              > a nie przyszło ci do głowy, że spłacając mieszkanie powiedzmy przez 25 lat będz
              > iesz musiała spłacić jakąś dwu krotność jego wartości? Że kilkaset tysięcy złot
              > ych trafi do kieszeni banku?

              jak wynajmujesz, to najczęściej Twoje pieniądze również idą do kieszeni banku, bo spłacasz CUDZY kredyt hipoteczny. Różnica między Tobą, a właścicielem jest taka, że on za kilkanaście lat dzięki "cwanym wynajmującym" będzie miał mieszkanie bez ponoszenia większych kosztów, a Ty zostaniesz z walizami na bruku.
              • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 21:59
                kolorowa_diablica napisała:

                > jak wynajmujesz, to najczęściej Twoje pieniądze również idą do kieszeni banku,
                > bo spłacasz CUDZY kredyt hipoteczny.

                bzdury, koszty wynajmy kosztują mnie jakieś 4 krotnie mniej niż rata kredytu a zaaoszczędzoną różnicę INWESTUJĘ :)
                • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:12
                  prawdopodobnie nie mieszkasz w warszawie, gdzie koszt wynajmu 2-pokojowego mieszkania to ok 2 tysiące złotych (nie mówię o kosztach mieszkania w mieszkaniach studenckich 6 osób w 3 pokojach). 2 tys złotych to już rata za bardzo fajne mieszkanie.
                  • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:38
                    mieszam w Warszawie, wynajmuję 3-pokojowe mieszkanie, sam mieszkam w jednym największym pokoju a dwa podnajmuję :) Kupno mieszkania byłoby dla mnie finansową pętlą na szyki i uniemożliwiało podejmowania ryzykownych inwestycji finansowych gdyż musiałbym się martwić spłacaniem pieprzonych rat kredytu pieprzonemu bankowi i żyć ze świadomością, że w międzyczasie zostałem zrobiony w ch.uja przez pazernych do granic możliwości developerów, których prowizje za wybudowanie mieszkań są jedne z najwyższych w Europie :)
                    • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:53
                      > mieszam w Warszawie, wynajmuję 3-pokojowe mieszkanie, sam mieszkam w jednym naj
                      > większym pokoju a dwa podnajmuję :)

                      jest to jakieś wyjście, ale nie dla każdego atrakcyjne. dla singla, który nie ma silnej potrzeby totalnej niezależności - ok, dla rodziny - zupełnie nie wchodzi w grę.

                      Zresztą na takie rozwiązanie idą ludzie młodzi, którym nie przeszkadza fakt mieszkania z kimś "obcym". Po 30. to chyba nieliczne wyjątki. Niemniej jednak nie jest to opcja długodystansowa.

                      A wynajmowanie w pojedynkę już zupełnie się nie opłaca.
                    • crises Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 12:58
                      No i jak zwykle studenci mieszkający w wynajmowanych kołchozach na kupie mają najwięcej do powiedzenia na temat kredytów hipotecznych. Kurczę, chyba się zacznę produkować na forach dla posiadaczy jachtów pełnomorskich.
                • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:54
                  >bzdury, koszty wynajmy kosztują mnie jakieś 4 krotnie mniej niż rata kredytu a zaaoszczędzoną różnicę INWESTUJĘ :)

                  niż rata kredytu, którego nie masz? jakżeś to obliczył, geniuszu? a już wiem: ile może wynosić rata za stodołę typu pieńkowska? no, ze 10 tys. miesięcznie będzie, czyli jak płacę za wynajem 2 tysie, to 8 jestem do przodu.
                  czegoś w tym systemie brakuje. aaa wiem, legendarnego już wazonu inwestycyjnego!
                  • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:03
                    dobra daruj sobie kredyciaro, do końca swojego życia będzie dawać się doić przez banki, nigdy nie osiągniesz niczego więcej ponad "przeciętność", jesteś zwykłym konsumentem, który daje się robić w chu.ja przez mądrzejszych od siebie
                    • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:06
                      spoksik, stać mnie.
                      a co lokatorzy dzisiaj dają wieczorem na dobranoc, anal czy normal?
                      • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:10
                        nie sypiam ze współlokatorami i nigdy nie sypiałem
                        • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:18
                          > nie sypiam ze współlokatorami i nigdy nie sypiałem
                          ta, wiem, pytałam o koncert przezścienny.
                          • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:26
                            six_a napisała:

                            > ta, wiem, pytałam o koncert przezścienny.

                            mój pokój graniczy z jednej strony z łazienką a z drugiej z sąsiadami, więc takie koncerty nie wchodzą w grę :)

                            poza tym nie każdy wydziera się podczas seksu tak jak ty :D
                            • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:30
                              ma się prawo wydzierać... u siebie jest :)
                              • jan_hus_na_stosie Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:35
                                dopóki nie spłaci mieszkania właścicielem jest bank, nie ona
                                • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:44
                                  właścicielem jest ona, nie może tylko samodzielnie zbyć mieszkania.

                                  nie musi pytać banku, czy moze pomalować ściany, wymienić meble, zmienić kafelki w łazience.
                                  Ale przede wszystkim nie musi współdzielić mieszkania z obcymi ludźmi.
                                  Jest u siebie i Twoje usilne przekonywania, że mieszkanie w 5 osób w 2 pokojach lepiej się opłaca, to o kant tyłka potłuc.
                                • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:52
                                  ale bank mnie chyba nie słyszy i ma w dupie odgłosy. a ty jak się zaczniesz wydzierać, to cię właściciel wywali i każe szukać domu w szczerym polu.
                                  poza tym bank nie jest właścicielem mieszkania tylko hipoteki, a i tak to nie to mieszkanie w ogóle.
                            • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:36
                              > poza tym nie każdy wydziera się podczas seksu tak jak ty :D
                              szlag, słyszałeś aż u siebie? słuch normalnie absolutny.
                              podpowiem z dobroci, nie chodź takymy drogami, bo ja się na to nie łapię.
      • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:23
        kiira_korpi napisała:

        > Słowem - wszystko zależy od Ciebie. Jeżeli masz zawodowe perspektywy, Twoja pen
        > sja będzie rosnąć wraz z doświadczeniem, to tylko brać.

        Zawodowe perspektywy moga wziac w leb, jesli sie zachoruje ... Niekoniecznie tez pensja rosnie z doswiadczeniem - na forum praca jest sporo nieszczesnikow, ktorzy skarza sie iz pomimo 40 czy 50 lat i duzego doswiadczenia nikt ich nie chce zatrudnic.


        > To poczucie, że wracasz do własnego mieszkania, z którego żaden właściciel nie
        > wyrzuci Cię z dnia na dzień - bezcenne.

        Fakt, to kwestia prawa w danym kraju oraz jego przestrzegania. W Niemczech czy Austrii jesli placisz to nikt cie nie wywali z dnia na dzien. Ja kiedys jako studentka wynajmowalam wlasnie w tych krajach i bylam bardzo zadowolona - sciany tez mozna bylo po swojemu pomalowac.

        Za wszystko inne zapłacisz Mastercard,
        > czy tam Visą, zależy, co masz;)

        Tylko pewnego dnia konto trzeba zasilic gotowka, pochodzaca najczesciej z pracy.
        • six_a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 21:37
          >Tylko pewnego dnia konto trzeba zasilic gotowka, pochodzaca najczesciej z pracy.

          eureka. a ty za swoje zakupy nie płacisz gotówką pochodzącą z pracy? to gdzie znajdujesz pieniądze. tylko nie mów, że w wazonie, bo uznam to za jakąś plagę.
          • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 14:08
            six_a napisała:


            > eureka. a ty za swoje zakupy nie płacisz gotówką pochodzącą z pracy? to gdzie z
            > najdujesz pieniądze. tylko nie mów, że w wazonie, bo uznam to za jakąś plagę.
            >
            Wyobraz sobie, ze przecietne wydatki na jedzenie sa nizsze od przecietnej raty jaka placi sie bankowi, jesli sie zdecyduje na kredyt hipoteczny. Zreszta jesli jestes taka silna z matematyki to policz sobie jak duza musialaby byc miesieczna rata za mieszkanie 60-metrowe przy zalozeniu ze splacamy kredyt w ciagu 30 lat (do tego dochodzi szczegolnie w Polsce (!) ogromne oprocentowanie i inne oplaty, ktore narzuca bank). Wyobraz sobie, ze jesli stracisz prace i przez pol roku (co nie jest duzo) nie mozesz znalezc pracy zas system pomocy socjalnej jest w Polsce na poziomie Prus w XIX wieku to twoja sytuacja wyglada zupelnie inaczej w zaleznosci od tego czy masz kredyt na szyi czy nie:
            1) Jesli nie masz kredytu to placisz za jedzenie, transport (raczej nie poszukuje sie nowej pracy na piechote), nawet mozesz przez te pol roku nie wydawac pieniedzy na nowe ciuchy, ksiazki, kino itp. Wracasz do rodzicow.
            2) Jesli masz kredyt to do wydatkow z punktu 1) dochodzi jeszcze splata raty kredytu. Oczywiscie mozesz wrocic mieszkac do rodzicow, ale kredycik musisz placic.
            I nie mow mi, ze mieszkanie to taka super inwestycja - wiele osob zaplacilo za swoje mieszkanie wiecej niz jest ono warte, czyli jesliby je sprzedawali to dostana mniej niz zaplacili ("banka" ta pekla juz w Hiszpanii, w USA i wg mnie niedlugo peknie w Polsce). Nie mow mi tez, ze mozna takie mieszkanie wynajac, bo osoby wynajmujace w Polsce to ludek wysoko niepewny - traktuja wlasciciela mieszkania jako krwiopijce i jak najszybciej opuszczaja mieszkanie, czesto nie placac i jeszcze robiac szkody na wiele tysiecy zlotych. Zreszta poczytaj sobie co sie dzieje obecnie na rynku nieruchomosci w Hiszpanii: ludzie pokupowali w dorych czasach przepiekne mieszkania (wtedy mieli prace i pieniadze na raty), potem czesc z nich stracilo prace i chcieli wynajac mieszkanie oraz wrocic do rodzicow. Coz, powrot do rodzicow im sie udal (rodzice najczesciej kochaja swoje dzieci i chetnie przenocuja nawet 40-latka) ale wynajem mieszkania by uzyskac pieniadze na splate raty wielu sie nie udal:-( Wiele mieszkan stoi po prostu pustych, bo nikt w kryzysie (szalejace bezrobocie szczegolnie wsrod mlodych w Hiszpanii) nie chce wynajac apartamentow, choc sa one ladne. Mlodzi Hiszpanie wola zostac u mamusi, szczegolnie w kryzysie, gdy nie maja pracy lub maja prace za 1000 euro miesiecznie. Poniewaz czesc wlascicieli zalega z ratami (bo skad maja miec pieniadze??) banki rzucily sie i powysylaly komornikow, ktorzy za dlug przejmuja mieszkania (czesciowo nawet splacone). Byl przepiekny program na ten temat w niemieckiej TV. Szkoda, ze w Polsce nie przestrzega sie przed pochopnymi kredytami i nie ostrzega, ze wiele cen nieruchomosci jest wywindowanych i ze kiedys ta banka prysnie:-(
            • sumire Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 14:28
              no dobrze. wobec tego jakie alternatywy ma trzydziestoletnia osoba, jeśli kredyt jest taki be, a spadku po prababci-milionerce nie dostała?...

              nie widzę szczególnego sensu w tak czarno-białym przedstawianiu rzeczywistości. nie każdy bierze kredyt pochopnie i nie od razu na 100-metrowy apartament z widokiem na Giewont czy inny tam Bałtyk. wiem, że są ludzie, którzy mają problem ze spłatą zbyt radośnie pozaciąganych zobowiązań, ale naprawdę nie jest ich aż tak wielu, jak próbuje się w tym wątku udowodnić. wszystko jest dla ludzi. trzeba po prostu przemyśleć decyzję.
            • six_a Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 14:53
              > 1) Jesli nie masz kredytu to placisz za jedzenie, transport (raczej nie poszuku
              > je sie nowej pracy na piechote), nawet mozesz przez te pol roku nie wydawac pie
              > niedzy na nowe ciuchy, ksiazki, kino itp. Wracasz do rodzicow.

              wracasz do rodziców i uważasz, że od tej pory rodzice cię żywią i płacą za twoje u nich mieszkanie. ale opcja życiowa. szczególnie rodzice pewnie zachwyceni? przeważnie jak nie masz kredytu płacisz za wynajem, a jeśli wynajmujący też ma to mieszkanie w kredycie, to jemu spłacasz kredyt. wychodzi na to samo, z tym, że nic z tego nie masz.

              nie rozważam w ogóle opcji brania kredytu hipotecznego w pojedynkę, bo przeważnie taka osoba kredytu nie dostanie z uwagi na brak zdolności kredytowej. a jak dostanie, to znaczy, że ma kupę forsy i wie co robi.

              > I nie mow mi, ze mieszkanie to taka super inwestycja - wiele osob zaplacilo za
              > swoje mieszkanie wiecej niz jest ono warte,
              owszem inwestycja, i to wcale nie ze względu na wartość, ale fakt posiadania stałego miejsca zamieszkania, w razie potrzeby również dla swoich dzieci. czy mieszkanie straci na wartości czy nie, nadal będzie miało swoje x metrów, standard wykończenia i zachowa funkcjonalność.

              kraje zachodnie nie są dobrym przykładem, bo tam z uwagi na większe zarobki, łatwiej jest i kupić i wynająć. w polsce jest brak mieszkań, wysokie ceny najmu i w takiej sytuacji rodzinie z małym dzieckiem wygodniej jest kupić w kredycie, niż płacić wysoki czynsz i przeprowadzać się bez przerwy.

              matematyka się przydaje, jak znasz konkretne warunki kredytu, możliwości kredytobiorcy, kwotę jaką chce pożyczyć. u mnie rata kredytu za mieszkanie ok. 55 m, wynosi ok. 1400 pln pożyczone było 300.000 na 30 lat. kredyt jest powiązany z oszczędzaniem, dzięki czemu procent był jeszcze niższy i równolegle są odkładane pieniądze na jego spłatę lub jak kto woli na czarne godziny (200 pln mies) czyli kredyt kosztuje aktualnie ok. 1600 miesięcznie.
              przy dwóch pensjach nie stanowi to obciążenia dla średnio zarabiających.
              • princessjobaggy Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 15:22
                > kraje zachodnie nie są dobrym przykładem, bo tam z uwagi na większe zarobki, łatwiej jest i kupić i wynająć.

                Nie masz racji, w zaleznosci od kraju jest mniej lub bardziej kolorowo, ale nigdzie calkiem na luzie. Moze ludzie wiecej zarabiaja, ale tez nieruchomosci sa bardzo drogie. W innych krajach wielu mlodych ludzi tez nie moze sobie pozwolic na wziecie kredytu na swoje pierwsze mieszkanie. Powstaja nawet strony internetowe, na ktorych single szukaja drugiej osoby do wspolnego wziecia kredytu na pierwszy dom.
                • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 17:32
                  princessjobaggy napisała:

                  > > kraje zachodnie nie są dobrym przykładem, bo tam z uwagi na większe za
                  > robki, łatwiej jest i kupić i wynająć.

                  >
                  > Nie masz racji, w zaleznosci od kraju jest mniej lub bardziej kolorowo, ale nig
                  > dzie calkiem na luzie. Moze ludzie wiecej zarabiaja, ale tez nieruchomosci sa b
                  > ardzo drogie. W innych krajach wielu mlodych ludzi tez nie moze sobie pozwolic
                  > na wziecie kredytu na swoje pierwsze mieszkanie. Powstaja nawet strony internet
                  > owe, na ktorych single szukaja drugiej osoby do wspolnego wziecia kredytu na pi
                  > erwszy dom.

                  Ja bym tylko sie zgodzila, ze w krajach zachodnich jest latwiej kupic mieszkanie czy dom, bo za przecietna pensje kupi sie wiecej metrow kwadratowych. Tylko ze i na Zachodzie nie kazdy ma ta przecietna pensje, bo i w Niemczech sa ludzie zarabiajacy np. 1200 euro na pelny etat (!) w takich zawodach jak sprzataczki czy pielegniarki. Jesli chodzi o drogie nieruchomosci na Zachodzie to tez trzeba spojrzec gdzie, bo np. Majorka, Luksemburg czy Londyn sa owszem potwornie drogie ale np. w Brandenburgi czy wschodnim Berlinie czy innych landach wschodnich w Niemczech mozna kupic nieruchomosci nawet za 1700 euro za metr kwadratowych i to nie sa klitki w blokach komunistycznych (w blokach komunistycznych klitki sa jeszcze tanie, nawet po 1000 euro za metr ale i tak nikt normalny nie mieszka tam z wyjatkiem trwale bezrobotnych czy kryminalistow). A nawet w tym bylym NRD ludzie przecietnie zarabiaja wiecej niz przecietny Warszawiak. Do tego pomoc socjalna funkcjonuje lepiej.
                • six_a Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 17:57
                  nie miałam na myśli wszystkich możliwych krajów i wszystkich możliwych sytuacji w tym studentów rozpoczynających karierę. to było stwierdzenie ogólne, ale raczej prawdziwe.
                  wystarczy porównać średnią cenę metra do średnich zarobków w różnych krajach + wziąć pod uwagę nasycenie rynku mieszkaniami.
              • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 17:24
                six_a napisała:

                > wracasz do rodziców i uważasz, że od tej pory rodzice cię żywią i płacą za two
                > je u nich mieszkanie. ale opcja życiowa. szczególnie rodzice pewnie zachwyceni?

                Pewnie ze nie sa zachwyceni ale lepsze to niz zeby dorosle dziecko popelnilo samobojstwo, bo nie ma co do garnka wlozyc. Poza tym rozumiem to tak, ze to by byla tymczasowa pomoc a takie dorosle dziecko nie powinno przesiadywac w domu tylko szukac pracy. Nie mam doroslych dzieci ale wiem, ze w takich podbramkowych sytuacjach przyjelabym dziecko (nawet dorosle z rodzina i wlasnymi dziecmi) z powrotem do domu.

                > przeważnie jak nie masz kredytu płacisz za wynajem, a jeśli wynajmujący też m
                > a to mieszkanie w kredycie, to jemu spłacasz kredyt. wychodzi na to samo, z tym
                > , że nic z tego nie masz.

                Tak, typowe myslenie... Wlasciciel mieszkania to krwiopijca...

                > owszem inwestycja, i to wcale nie ze względu na wartość, ale fakt posiadania st
                > ałego miejsca zamieszkania, w razie potrzeby również dla swoich dzieci. czy mie
                > szkanie straci na wartości czy nie, nadal będzie miało swoje x metrów, standard
                > wykończenia i zachowa funkcjonalność.

                > matematyka się przydaje, jak znasz konkretne warunki kredytu, możliwości kredyt
                > obiorcy, kwotę jaką chce pożyczyć. u mnie rata kredytu za mieszkanie ok. 55 m,
                > wynosi ok. 1400 pln pożyczone było 300.000 na 30 lat. kredyt jest powiązany z o
                > szczędzaniem, dzięki czemu procent był jeszcze niższy i równolegle są odkładane
                > pieniądze na jego spłatę lub jak kto woli na czarne godziny (200 pln mies) czy
                > li kredyt kosztuje aktualnie ok. 1600 miesięcznie.
                > przy dwóch pensjach nie stanowi to obciążenia dla średnio zarabiających.

                Przez okolo 30 lat splacasz mieszkanie 55 metrowe:-( Jak splacisz to bedziesz emerytka czy niewiee ci bedzie do tej emerytury brakowac. Ja tam nie wiem jakie sa do konca realia w Polsce ale to wyglada tak, ze cala rodzina (np. maz+2 dzieci) bedzie sie kisic na tym malym metrazu. Jak to sobie uzmyslowie to mi sie juz nie chce pisac. P.S. placisz okolo 5500 zlotych za metrczyli prawie 1400 euro za metr. Gdzie sa takie ceny???? Tragedia przy takich pensjach...
                • six_a Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 18:20
                  > to niz zeby dorosle dziecko popelnilo sa
                  > mobojstwo, bo nie ma co do garnka wlozyc
                  słyszałaś kiedyś o takim przypadku, przecież jest pierdyliard opcji, w tym sprzedaż tego mieszkania z kredytem i przeprowadzenie się do jakiejś klitki, a w ostateczności do rodziców z powrotem.

                  >Wlasciciel mieszkania to krwiopijca...
                  nie żaden krwiopijca, tylko normalny człowiek zarabiający na wynajmie, znacznie lepiej zarobi na wynajmie przez 30 lat, niż bank na kredycie hipotecznym. oczywiście od różnych ludzi, więc wydaje ci się że ci ludzie zyskują na wynajmie.

                  > Przez okolo 30 lat splacasz mieszkanie 55 metrowe:-( Jak splacisz to bedziesz e
                  > merytka czy niewiee ci bedzie do tej emerytury brakowac. Ja tam nie wiem jakie
                  > sa do konca realia w Polsce ale to wyglada tak, ze cala rodzina (np. maz+2 dzie
                  > ci) bedzie sie kisic na tym malym metrazu.
                  przepraszam, ale nie mierz mnie swoimi dochodami i swoim życiem. poprzedni kredyt na o wiele większe mieszkanie, w którym teraz mieszkam, spłaciłam w 5 lat. tego też nie zamierzam ciągnąć, aż tak długo. i nie będę się nigdzie kisić, bo chwilowo mam dwa mieszkania + opcja 3, które kiedyś zostanie po moich rodzicach.
                  ale nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby się kisić u nich, albo zbierać do wazonu na zakup za gotówkę, albo paść wynajmującego moją kasą.

                  a inni niech sobie robią co chcą i jak chcą. mogą nawet żyć na walizkach, a dzieciom zostawić figę z makiem po sobie albo kupę długów.
                  pozdrówka.
                  • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 09:32
                    six_a napisała:

                    > > to niz zeby dorosle dziecko popelnilo sa
                    > > mobojstwo, bo nie ma co do garnka wlozyc
                    > słyszałaś kiedyś o takim przypadku, przecież jest pierdyliard opcji, w tym sprz
                    > edaż tego mieszkania z kredytem i przeprowadzenie się do jakiejś klitki, a w os
                    > tateczności do rodziców z powrotem.

                    Tak, slyszalam... Ludzie popelniaja samobojstwa, bo nie maja pieniedzy na splate dlugow. Mysle, ze obecnie ludzie czesciej popelniaja samobojstwa z powodow finansowych (dlugi, brak pracy) niz z powodu utraconej milosci. To jest dla mnie przerazajace ale przeczytaj sobie np. to: www.sklepowicz.pl/forum/read.php?2,4026 albo to: www.sklepowicz.pl/forum/read.php?2,2839
                    Ja dlatego doradzam ostroznosc przed braniem kredytu na 80.000 euro kiedy zarabia sie 800 euro miesiecznie a rynek pracy i pomoc socjalna ze strony panstwa nie sa najwyzszym poziomie.

                    > nie żaden krwiopijca, tylko normalny człowiek zarabiający na wynajmie, znacznie
                    > lepiej zarobi na wynajmie przez 30 lat, niż bank na kredycie hipotecznym. oczy
                    > wiście od różnych ludzi, więc wydaje ci się że ci ludzie zyskują na wynajmie.

                    Na wynajmie wcale sie duzo nie zarabia, bo czesto te mieszkania stoja puste. W Polsce wynajmuje sie raczej krotkoterminowo, czesto wynajmujacy uciekaja nie placac za mieszkanie czy wszystkich rachunkow a nawet niszczac mieszkanie (koszty remontu). Czesto mieszkania sa wynajmowane w Polsce "na czarno", bo chce sie uniknac placenia zadatku na VAT. Ale urzad skarbowy zawsze moze scignac takiego wlasciciela, wystarczy, ze byly wynajmujacy go podkabluje i wlasciciel ma duze problemy. Wynajem mieszkania to nieustanny okres nerwow, kiedy lokatorzy robia rozne numery, uciekaja, potem znowu przez kilka miesiecy szuka sie nowych, ktorzy mimo ze robili dobre wrazenie to znow uciekaja, zostawiajac zniszczone mieszkanie itp. itd. Mam znajomych wynajmujacych mieszkania w Warszawie i oni po tym mlynie maja dosyc tego, chca sprzedac mieszkania i wycofac pieniadze z Polski. Jak kiedys bedziesz wynajmowala komus mieszkanie to zobaczysz co to jest. Prawdziwe pieniadze mozna zarobic na wynajmie duzych powierzchni duzym koncernom, bo male firmy tez odradzam, znajomi juz to tez przerobili:male firmy jak plajtuja to tez w nocy uciekaja, zostawiaja niezaplacone rachunki; jedna taka firma to nawet umywalki oderwala (!) i zabrala ze soba. A nie byla to firma sprzedajaca wyposazenie do lazienek tylko komputerowa :-)))) Teoretycznie mozna takie osoby postawic przed sadem ale sprawa taka wlecze sie latami i duzo kosztuje a nawet jak masz wyrok to nie zawsze komornik sciagnie pieniadze, bo te osoby albo czesto zmieniaja miejsce zamieszkania (czesto sie nie melduja lub mieszkaja gdzie indziej niz jest meldunek) albo nie maja zadnego majatku.

                    > a inni niech sobie robią co chcą i jak chcą. mogą nawet żyć na walizkach, a dzi
                    > eciom zostawić figę z makiem po sobie albo kupę długów.
                    > pozdrówka.
                    >
                    Jedyne co mi sie podoba, to to ze nie siedzisz u rodzicow, ze probujesz zyc samodzielnie. Natomiast ja uwazam, ze dzieciom przede wszystkim powinno sie przekazac wartosci, przygotowac do samodzielnego zycia (nie wychowac jakiegos maminsynka czy niedojdy) i oczywiscie sfinansowac wyksztalcenie by byly samodzielne. Nie zamierzam podporzadkowywac swojego zycia temu by zbierac pieniadze "by dzieciom bylo latwiej". Coz, jestem wyrodna... Ale widzialam juz takie mamuski i one nie wyszly na tym dobrze, bo ich dzieci przybraly postawe roszczeniowa na zasadzie, ze im sie nalezy. Choc oczywiscie jak dorosle dziecko by bylo w potrzebie to bym pomogla.
                    • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 11:20
                      na jaki kuśwa vat?
                      dlaczego ciągle mam wrażenie, że kompletnie nie wiesz, o czym piszesz?
                      przy wynajmie bierze się kaucję w wysokości, która pozwoli pokryć ew. zniszczenia lub niepłacenie i jakie niepłacenie miesiącami? zniszczysz, nie dostajesz kaucji z powrotem i wylatujesz z pierwszą spóźnioną płatnością.
                      i co ma wychowywanie dzieci do kredytu.
                      naprawdę nie ma co z tobą gadać, bo zaraz wyciągniesz 3 wojnę światową jako powód niebrania kredytu.
                      masz możliwość kupić mieszkanie bez kredytu, to je sobie kup i nie zawracaj innym głowy swoimi żenującymi poradami.
                      btw. przy zarobkach 800 euro nawet najgłupszy bank nie da ci kredytu na 80.000. to nie jest tak, że idziesz i dają ile chcesz.
                      amen
                      • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 18:17
                        six_a napisała:

                        > na jaki kuśwa vat?

                        Widac, ze nigdy nie wynajmowalas legalnie:-) Co mnie nie dziwi, bo dotyczy to wiekszosci przypadkow w Polsce. Zadzwon do dowolnego urzedu skarbowego i powiedz, ze chcesz wynajmowac swoje mieszkanie i oczywiscie jako dobra obywatelka chcesz to zglosic (na pewno sie zdziwia, bo taka uczciwosc to rzadkosc). Nastepnia spytaj sie o dokumenty jakie bedziesz musiala dostarczac urzedowi skarbowemu oraz swoje obowiazki (bo praw wobec urzedu nie bedziesz miala i tak): oprocz przedstawienia umowy najmu by urzad wiedzial ile kasy dostaniesz co miesiac bedziesz musiala placic zadatek na podatek Vat, bo swiadczenie usług wynajmu lokalu jest czynnością opodatkowaną podatkiem VAT, gdyz wynajmujący zawsze posiada status podatnika w rozumieniu przepisów ustawy o VAT, ponieważ jego działalność polegająca na wynajmie z założenia ma charakter ciągły. W przypadku wynajmu powierzchni biurowych (wystarczy ze ktos w twoim wynajmowanym mieszkaniu zalozy mala dzialalnosc np. tlumaczenia i bedzie tam przyjmowal klientow) stawka VAT wynosi 22% do platnosci co miesiac (nawet wtedy gdy wynajmujacy ci nie zaplaci !!!, bo akurat ma problemy finansowe) ale w przypadku wynajmu nieruchomości o charakterze mieszkalnym mozliwe jest zwolnienie z VAT. Ale niemozliwe jest niestety zwolnienie z opodatkowania dochodow uzyskanych w ciagu roku podatkowego. Wchodza w to tez dochody z najmu. Czyli musisz to grzecznie wpisac do PIT:-( I to wlasnie jest powod dla ktorego prawie kazdy w Polsce nie melduje skarbowce, ze wynajmuje swoje mieszkanie, bo inaczej trzeba sie dzielic z fiskusem a jest to dosc znaczna czesc dochodu :-(
                        A propos kaucji - kaucja moze okazac sie za mala do pokrycia wyrzadzonych szkod - przykladem moze byc ten znajomy o ktorym pisalam, ktoremu powyrywano nawet umywalki w jego wynajmowanym mieszkaniu, poza tym zniszczono totalnie podloge (zadrapania + wyrazne slady dzialania wody a podloga z drewna ), ze o zniszczonych meblach, ukradzonym telewizorze i aparacie telefonicznym oraz zniszczonych scianach nie wspomne. To byly szkody znacznie wyzsze niz kaucja:-(
                        • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 18:50
                          to, o czym piszesz, dotyczy wynajmu na cele działalności gospodarczej, a my tutaj rozmawiamy przede wszystkim o wynajmowaniu mieszkań na cel mieszkaniowy. nie jesteśmy na forum firma i nie rozmawiamy o wynajmie biur tylko o wynajmowaniu mieszkań na cele mieszkaniowe, więc z łaski trzymaj się tematu i nie odjeżdżaj za daleko.
                          wynajem na cele mieszkaniowe objęty jest tylko podatkiem dochodowym.

                          > A propos kaucji - kaucja moze okazac sie za mala do pokrycia wyrzadzonych szkod
                          nie wyobrażam sobie, by tych wszystkich szkód można było dokonać z dnia na dzień, więc sądzę, że właściciel zaniedbał swoje mieszkanie, więc po części sam sobie jest winien, także w tym, że nie zażądał odpowiednio wysokiej stawki kaucji. a za dewastację mienia można pozwać do sądu i już, szczególnie jeśli to była firma.
                          • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 09:49
                            six_a napisała:

                            > to, o czym piszesz, dotyczy wynajmu na cele działalności gospodarczej, a my tut
                            > aj rozmawiamy przede wszystkim o wynajmowaniu mieszkań na cel mieszkaniowy.

                            Trzeba bylo uscislic. Poza tym nawet w blokach sa wynajmowane mieszkania na cele dzialalnosci - przejdz sie po swojej okolicy to zobaczysz (w blokach sa np. gabinety dentystyczne, ginekologiczne, biura itp.itd.)

                            > wynajem na cele mieszkaniowe objęty jest tylko podatkiem dochodowym.

                            TYLKO?????? :-)))))))))) Wiesz jaki podatek musialabys zaplacic? Tak chetnie dzielisz sie ze skarbowka tak znacznym procentem swojego dochodu? W skali roku to nie sa male kwoty...


                            > nie wyobrażam sobie, by tych wszystkich szkód można było dokonać z dnia na dzie
                            > ń,

                            Mozna, mozna, malo w zyciu widzialas.

                            więc sądzę, że właściciel zaniedbał swoje mieszkanie, więc po części sam sob
                            > ie jest winien, także w tym, że nie zażądał odpowiednio wysokiej stawki kaucji.

                            Trudno zazadac kaucji w wysokosci 40.000 tys. zl

                            > a za dewastację mienia można pozwać do sądu i już, szczególnie jeśli to była f
                            > irma.

                            Firma zbankrutowala, m.in. dlatego tez jemu nie zaplacila. Firma ma duzo wierzycieli, m.in. tez skarbowke oraz ZUS oraz nie zaplacila swoim pracownikom. Podobno jeszcze dlugo dobijali sie tam wierzyciele, przychodzily listy, bo ludzie nie wiedzieli ze firma uciekla. Facet uciekl gdzies "w Polske" albo nawet i w swiat:-) Nie mial zadnego majatku, wiec nie ma z czego sciagnac - byl po prostu na tyle cwany, ze wszystko przed ta afera sprzedal, wzial forse i uciekl. Nawet jesli uzyskasz wyrok sadu (a to tez kosztuje) to jak sciagniesz te pieniadze????? Poza tym wsrod wierzycieli to ZUS, urzad skarbowy i byli pracownicy tego pana maja pierwszenstwo (takie prawo), jesliby jakies pieniadze/majatek tego pana sie jeszcze odnalazl. Zreszta nawet gdyby ten facet gdzies sie odnalazl to jesli nie ma pieniedzy i zarabia malo lub pracuje na czarno albo zostal utrzymankiem starszej pani to nie sciagniesz pieniedzy! Bo skad???
                            Wiesz, nie chce mi sie z toba dyskutowac, bo wyklocasz sie o rzeczy o ktorych nie masz zielonego pojecia. :-( Zaobserwowalam na tym forum, ze z kazdym sie klocisz, nawet jesli nie masz racji. Domyslam sie, ze albo jestes znudzonym dzieckiem neostrady (widocznie za malo w szkole zadaja) albo masz PMS albo jestes sfrustrowana kura domowa, bo sadzac z twoich postow to malo w zyciu robilas i masz malutkie doswiadczenie zyciowe.:-(
                            Tak wiec nie bede juz odpowiadala na twoje naiwne posty!!!
                            • six_a Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 12:48
                              > Trzeba bylo uscislic.
                              nie ma takiej potrzeby, rozmawiamy o wynajmie mieszkania vs. zakupie mieszkania w kredycie.

                              > TYLKO?????? :-)))))))))) Wiesz jaki podatek musialabys zaplacic? Tak chetnie dz
                              > ielisz sie ze skarbowka tak znacznym procentem swojego dochodu? W skali roku to
                              > nie sa male kwoty...
                              nie wiem już teraz, o co ci chodzi. podatku też ci szkoda, to rób na czarno, więcej zaoszczędzisz.

                              > Trudno zazadac kaucji w wysokosci 40.000 tys. zl
                              no cóż, skoro miał tam umywalki za 40.000, to pewnie trzeba było. kaucja jest zwrotna, prawda?

                              reszta: bełkot.
      • lacido Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:10
        > A co do spłaty kredytu, to u mnie akurat zarobki ostro poszły w górę. Kiedy bra
        > łam kredyt, rata stanowiła 70% mojego wynagrodzenia, teraz

        ciekawe co to za bank dał Ci kredyt przy takich zarobkach :)
    • menk.a Re: da się żyć z kredytem? 21.09.10, 23:24
      Mamy. Stresuje. Dobrze.:P
    • vandikia Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 07:43
      mnie póki co najbardziej hamuje to, że chce wziąć załóżmy pół miliona, a podliczając pożyczkę i koszty kredytu do spłacenia byłby prawie milion
      ta wielkość mnie przeraża i oczywiście drażni

      z drugiej strony kredyt jest jakąś formą oszczędzania, bo wtedy po prostu trzeba oszczędzić

      gdybym musiała, wzięłabym, a że nie muszę to się wstrzymuję, myślę jednak że w przeciągu 5 lat zdecyduję się na jakiś wysoki kredyt, tak żeby sobie ok 30stki przerobić życie na takei jakie mam ochotę, a później to wszystko spłacać :)

      a dla 25latków+ mieszkanie z rodzicami podejrzewam że jest bardziej stresogenną sytuacją niż kredyt, pracę się wtedy imo szybciej zmienia - zwykle zmieniasz pracę jak masz coś innego na oku, przeciez na codzien tez sie musisz utrzymać?
      patrzac po moich znajomych.. jak wzieli kredyt, to sie bali, a po roku jak się juz przyzwyczaili jak rozdzielają budżet, to się okazalo ze stac ich jeszcze na samochod, a drugich stac na wyjazd do Kanady, a są to pary zarabiające zupelnie przeciętnie.. tak wiec mozna
    • niebieski_lisek Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 11:04
      Mam podobne zdanie jeżeli chodzi o kredyty konsumpcyjne, chwilówki i tym podobne, ale nie odnośnie kredytu hipotecznego. To najtańszy kredyt na rynku, zazwyczaj dla osób jest po prostu koniecznością. Teraz się spłaca, a na emeryturze kiedy będziemy mieli mniejszy przychód trzeba będzie płacić tylko czynsz. Ja się pochwalę, że spłacając kredyt wzięty na 25 lat, ostatnio zaczęłam oszczędzać i w ciągu 5-miesięcy zaoszczędziłam równowartość moich 2 pensji, a nie odmawiałam sobie wszystkiego. Mam średnią miesięczną podobną do hotally, tyle że ona końcówki do wazonu a ja na konto i niestety nie końcówki ;p W między czasie zmieniłam pracę, więc kredyt - oprócz spłacania rat - nie ogranicza.
    • trypel Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 11:09
      annataylor napisała:

      >
      > macie kredyty? stresuje was to? jak sobie radzicie?

      Tak. Nie. Pracujemy.
      Wiekszym stresem byłoby mieszkanie z rodzicami. Większym o jakies 100 rzędów wielkosci.
      Kredyt to pan pikuś
    • alaryk_zabojca Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 13:10
      Na szczęście nie muszę pompować pieniędzy bankom. Sam się zdołałem ustawić na tyle, żeby pozwolić sobie na życie na poziomie.
    • princessjobaggy Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 14:12
      Kredyt wzielam kilka lat temu, rate mialam sredniej wielkosci, bo wklad wlasny wysoki. Z czasem moje zarobki zaczely dosc gwaltownie rosnac, wiec rata stanowila ich coraz mniejsza czesc. Po kilku latach zdolalam go splacic. Z racji stosunkowo niewielkiej raty, sam kredyt mnie raczej nie stresowal, chociaz chcialam go splacic jak najszybciej.

      Jestem przeciwniczka brania ogromnych kredytow na wiele lat. Nie wiem jak ludzie moga spokojnie zyc wiedzac, ze po 30 latach zaplaca bankowi dwa razy tyle...
      • six_a Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 18:56
        > Jestem przeciwniczka brania ogromnych kredytow na wiele lat
        brałaś jakiś inny kredyt niż hipoteczny? bo cała reszta jest wysoko oprocentowana, a najtańsze są długoterminowe hipoteczne, wszystkie mają opcję spłaty w terminie krótszym, więc nie jest powiedziane, że bank zarobi tak dobrze, jak to wszyscy tutaj obliczają. pracę się zmienia, może wzrosnąć wynagrodzenie, w jakimś tam czasie do pomocy w spłacie mogą się włączyć inne osoby, można dostać spadek - a nie tylko same katastroficzne wizje z lądowaniem pod mostem i samobójstwem włącznie. a w tym czasie prowadzi się normalne życie, mieszkając "na swoim".

        poza tym, nawet przy tak dużym przepłaceniu, jest to mniej odczuwalne, bo rozłożone w czasie i za ten komfort ludzie płacą i najwyraźniej chcą płacić.
        załóżmy teraz, że chcemy kupić mieszkanie za gotówkę, jego cena wynosi na dzisiaj 420 000 (6000 x 70 m) i chcemy na nie oszczędzać maks. 10 lat, a do tego czasu wynajmujemy albo mieszkamy z rodzicami, w każdym razie koszty życia ponosimy jak reszta. rocznie musielibyśmy odkładać 42 000, miesięcznie 3500. niby nietragiczna suma, ale przypuszczam, że osiągalna dla mało kogo, reżim przez 10 lat, brak gwarancji, że za 10 lat ceny mieszkań nie wzrosną (ale powiedzmy, że to nam zrównoważy jakieś sensowne ulokowanie pieniędzy). Przy tym oszczędzaniu mamy raz, że reżim oszczędzania o wiele wyższego niż przy kredycie, dwa brak gwarancji, że zdołamy utrzymać reżim, bo ryzyko utraty pracy itp. też istnieje + jeszcze koszt urządzenia mieszkania + kompletny brak komfortu, czyli mieszkanie u kogoś. na mój gust szkoda życia, szczególnie jak się jest młodą rodziną.
        • mandarine1 Re: da się żyć z kredytem? 07.10.10, 11:48
          six_a napisała:
          kredyt:
          >pracę się zmienia, może wzrosnąć wynagrodzenie,
          wynajem:
          >ryzyko utraty pracy itp. też istnieje

          Nie ma takiej prawidłowości, że wynagrodzenie kredytobiorcy może tylko rosnąć, a wynagrodzenie przeciwnika kredytu tylko spadać.
    • leze.i.pachne Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 14:34
      Żyję z kredytem i jeszcze nie sfiksowałam. Stary też nie sfiksował, więc chyba da się z tym żyć...
      Ps. Wolę żyć z kredytem, niż z teściową, wtedy na pewno byłby psychiatra potrzebny.
    • 10iwonka10 Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 16:02
      Dlaczego zaklada sie ze kazdy bedzie splacal kredyt przez 30 lat. Przeciez to zalezy ile sie zarabia ( i bedzie w przyszlosci) jakie duze mieszkanie /dom sie kupilo i w jakim miescie.

      Oczywiscie jak kto kupuje penthouse w centrum Warszawy i prowadzi bogate zycie towarzyskie to splata zajmie mu dluzej ....
      • mandarine1 Re: da się żyć z kredytem? 07.10.10, 11:53
        > Dlaczego zaklada sie ze kazdy bedzie splacal kredyt przez 30 lat.

        Ktoś spłaci w 15, ktoś w 30, a ktoś w 45. Biorąc pod uwagę poziom optymizmu w tym wątku, myślę, że rozczarowanie będzie spore. Zobaczymy.
    • tiuia Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 16:26
      Przeczytałam 'da się żyć z kretynem?';D

      Z kretynem się raczej nie da. Z kredytem jak na razie się udaje. Byle by ten kredyt nie był wielkości połowy pensji. U nas jest to 1/10 zarobków i jest ok.

      Kredyt to nie jest najfajniejsza sprawa na świecie, ale czasami lepiej mieć mieszkanie na kredyt i nadzieję, że kiedyś będzie moje niż nie mieć mieszkania i starać się na nie oszczędzać.

      Ceny mieszkań idą w górę. Ja na przykład kupiłam moje w czasie gdy było 2 razy tańsze. Zarobiłam więc na nim tyle, że w życiu nie byłabym w stanie zaoszczędzić takiej kasy. Nawet jeśli powinęłaby mi się kiedyś noga i byłabym zmuszona je sprzedać, to oddam bankowi jego część, a przry okazji dostanę prawie drugie tyle;)
      • princessjobaggy Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 17:06
        > Ja na przykład kupiłam moje w czasie gdy było 2 razy
        > tańsze. Zarobiłam więc na nim tyle, że w życiu nie byłabym w stanie zaoszczędzić takiej kasy.


        Zle rozumujesz. Ty tych pieniedzy tak naprawde nie zarobilas. W zaleznosci od tego na ile lat wzielas kredyt, bankowi po latach splacisz mniej wiecej tyle ile na podrozeniu mieszkania 'zarobilas' w miedzyczasie. Chyba, ze mialas bardzo duzy wklad wlasny.
        • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 17:40
          princessjobaggy napisała:

          > > Ja na przykład kupiłam moje w czasie gdy było 2 razy
          > > tańsze. Zarobiłam więc na nim tyle, że w życiu nie byłabym w stanie zaosz
          > czędzić takiej kasy.

          >
          > Zle rozumujesz. Ty tych pieniedzy tak naprawde nie zarobilas. W zaleznosci od t
          > ego na ile lat wzielas kredyt, bankowi po latach splacisz mniej wiecej tyle ile
          > na podrozeniu mieszkania 'zarobilas' w miedzyczasie. Chyba, ze mialas bardzo d
          > uzy wklad wlasny.

          Poza tym nie masz gwarancji, ze sprzedaz to mieszkanie za cene = dwukrotnosci ceny zakupu.
          • tiuia Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 23:20
            > Poza tym nie masz gwarancji, ze sprzedaz to mieszkanie za cene = dwukrotnosci c
            > eny zakupu.

            Masz rację - nie mam. Ale czasami sprawdzam ceny mieszkań, bo powoli przygotowujemy się do zamiany na większe. I ten metraż w naszej dzielnicy jest teraz dwa razy droższy niż wtedy gdy kupowałam.

            Co do banku - tak, jeśli będę spłacać co miesiąc tą ratę którą spłacam, to oddam bankowi dość dużo (ale wciąż będzie to mniej niż obecna wartość tego mieszkania). Ale jeśli miałabym szybko spłacić bank z jakiegoś powodu, to teoretycznie mogę sprzedać mieszkanie, zapłacić to co zostało do spłacenia i resztę mieć dla siebie.
            • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 09:09
              tiuia napisała:

              > Co do banku - tak, jeśli będę spłacać co miesiąc tą ratę którą spłacam, to odda
              > m bankowi dość dużo (ale wciąż będzie to mniej niż obecna wartość tego mieszkan
              > ia).

              Niekoniecznie bedzie to mniej niz rzeczywista wartosc mieszkania w dniu splacenia kredytu. Pisalam ci juz o tym. Chociaz oczywiscie zycze ci "wygranej".

              Ale jeśli miałabym szybko spłacić bank z jakiegoś powodu, to teoretycznie
              > mogę sprzedać mieszkanie, zapłacić to co zostało do spłacenia i resztę mieć dla
              > siebie.
              >
              Przeczytaj sobie dokladnie umowe jakie koszty ponosilabys gdybys chciala przedwczesnie splacic caly kredyt. Banki raczej zabezpieczaja sie przed utrata "niewolnikow" poprzez dosyc niekorzystne dla kredytobiorcy postanowienia :-( Jeslibys chciala sprzedawac mieszkanie zadluzone w banku to teoretycznie nie jest to problem, praktycznie radze ci utrzymywac dobre kontakty z bankiem, tzn. ladnie sie usmiechac i robic dobre wrazenie przynajmniej w oddziale banku, ktory bedzie "wspoluczestniczyl" ewentualnie w takiej sprzedazy. Nie mozesz sobie tez pozwolic na zadna krytyke wobec wspolpracownika takiego banku, oni musza byc przeciez do ciebie dobrze nastawieni.
              • tiuia Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 11:09
                > Niekoniecznie bedzie to mniej niz rzeczywista wartosc mieszkania w dniu splacen
                > ia kredytu. Pisalam ci juz o tym. Chociaz oczywiscie zycze ci "wygranej".

                Też prawda. Na obecne warunki wychodzi, że mniej. Ale wszystko może się zmienić - zwł. ze jeszcze wiele lat przed nami. A kredyt jest w obcej walucie.

                Tak naprawdę nie chodzi mi o chwalenie się, że coś tam wygrałam. Ale o pokazanie, że na kredycie niekoniecznie trzeba zawsze tracić. I że lepiej czasem wziąć kredyt niż wynajmować latami od obcych osób.

                A za porady dziękuję - na pewno korzystnie jest być w dobrych stosunkach z bankiem, w którym ma się kredyt.
              • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 11:21
                Przeczytaj sobie dokladnie umowe jakie koszty ponosilabys gdybys chciala przedwczesnie splacic caly kredyt. Banki raczej zabezpieczaja sie przed utrata "niewolnikow" poprzez dosyc niekorzystne dla kredytobiorcy postanowienia :-( Jeslibys chciala sprzedawac mieszkanie zadluzone w banku to teoretycznie nie jest to problem, praktycznie radze ci utrzymywac dobre kontakty z bankiem, tzn. ladnie sie usmiechac i robic dobre wrazenie przynajmniej w oddziale banku, ktory bedzie "wspoluczestniczyl" ewentualnie w takiej sprzedazy. Nie mozesz sobie tez pozwolic na zadna krytyke wobec wspolpracownika takiego banku, oni musza byc przeciez do ciebie dobrze nastawieni.

                to już nawet śmieszne nie jest.
              • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:06
                > Przeczytaj sobie dokladnie umowe jakie koszty ponosilabys gdybys chciala przedw
                > czesnie splacic caly kredyt. Banki raczej zabezpieczaja sie przed utrata "niewo
                > lnikow" poprzez dosyc niekorzystne dla kredytobiorcy postanowienia :-(

                prowizja za wcześniejszą spłatę wynosi ok 1-2% i pobierana jest przy spłacie w pierwszych 2-3 latach kredytowania, później spłacasz całość bezprowizyjnie. A w tych pierwszych latach również możesz bezprowizyjnie nadpłacić jakąś część kapitału - np 30-40%, wszystkie te progi zależą od banku.


                Jeslibys
                > chciala sprzedawac mieszkanie zadluzone w banku to teoretycznie nie jest to pr
                > oblem, praktycznie radze ci utrzymywac dobre kontakty z bankiem, tzn. ladnie si
                > e usmiechac i robic dobre wrazenie przynajmniej w oddziale banku, ktory bedzie
                > "wspoluczestniczyl" ewentualnie w takiej sprzedazy. Nie mozesz sobie tez pozwol
                > ic na zadna krytyke wobec wspolpracownika takiego banku, oni musza byc przeciez
                > do ciebie dobrze nastawieni.

                opowiadasz pierdoły o których nie masz pojęcia.
                akurat to objęte jest pewnymi regulacjami i Twoje nastawienie do pracownika banku nie ma tu nic do rzeczy.
                sprawa jest najczęściej bank-bank, kupujący dostają kredyt w banku X, bank X żąda salda zadłużenia od banku Y, bank X spłaca kredyt bankowi Y (wszystko reguluje akt notarialny). Zbywcy pobierają od banku Y zaświadczenie o spłacie kredytu i oświadczenia do sądu o zgodzie na wykreślenie z hipoteki w księdze wieczystej. Finito. to nie jest żadne rocket science.
                • niebieski_lisek Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:53
                  > prowizja za wcześniejszą spłatę wynosi ok 1-2% i pobierana jest przy spłacie w
                  > pierwszych 2-3 latach kredytowania, później spłacasz całość bezprowizyjnie. A w
                  > tych pierwszych latach również możesz bezprowizyjnie nadpłacić jakąś część kap
                  > itału - np 30-40%, wszystkie te progi zależą od banku.

                  No sorry, ale każdy ma te warunki zapisane w umowie, i jakie one są to jest indywidualnie negocjowane/narzucane z banku.
                  • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:58
                    > No sorry, ale każdy ma te warunki zapisane w umowie, i jakie one są to jest ind
                    > ywidualnie negocjowane/narzucane z banku.


                    a czy ja to zgdzieś zakwestionowałam? Oczywiście, ze wszystko masz powiedziane od początku, nie jest to żaden sekret.

                    calineczka napisała, ze bank chce zedrzeć na bóg wie jakich prowizjach za wcześniejszą spłatę, żebyś tylko do końca życia był ich niewolnikiem. Dlatego napisałam w jakich granicach jest owa prowizja i jaki okres czasowy najczęściej obowiązuje.
                    • niebieski_lisek Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:06
                      A ty napisałaś że po 2-3 latach bank nie pobiera prowizji od wcześniejszej spłaty co jest taką samą prawdą, jak to co napisała calineczka :)
                      • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:14
                        to jest aktualnie standard, ograniczenia w spłatach są przez pierwsze lata.
                        www.comperia.pl/prowizja-za-wczesniejsza-splate.html
                        przy poprzednim kredycie, dawnymi jeszcze czasy miałam dość wysoką prowizję za wcześniejszą spłatę reszty kredytu, pobieraną od kwoty tej spłaty. zostało to ominięte w ten sposób, że przedostatnia spłata była prawie całością, a ostatnia typu 100 złotych podlegała pod tę prowizję, chyba 4%. i doradził to sam pracownik banku. więc bez przesady z tymi krwiopijcami. wystarczy czytać umowy, w razie wątpliwości można poradzić się niezależnego prawnika.
                      • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:15
                        nie znam oferty wszystkich banków, ale jednego baaardzo szczegółowo. I tak, po takim właśnie czasie nie masz żadnej prowizji za wcześniejszą spłatę.
                        co również zapisane jest w cenniku kredytu hipotecznego.
                        • niebieski_lisek Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 09:13
                          Gdybyś napisała, że ty masz taką umowę, nie rozpoczęłabym dyskusji. Natomiast z twojego posta można było wywnioskować, że tak jest zawsze, co jest wprowadzaniem w błąd.
      • a1ma Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 12:28
        tiuia napisała:

        > Przeczytałam 'da się żyć z kretynem?';D
        >
        > Z kretynem się raczej nie da.

        Hłe, hłe ;)
    • przytulia_czepna Re: da się żyć z kredytem? 22.09.10, 17:54
      Wprawdzie można wynajmować całe życie ale trzeba wziąć pod uwagę że na emeryturze dochody będą bardzo niskie, a stałe koszty życia nie zmniejszą się. Nie ma co liczyć że nasze emerytury pozwolą na spokojne wynajęcie choć kawalerki.
      Własne mieszkanie na starość to podstawa.

      Annotaylor takie teraz są realia życia - ludzie nie dostają mieszkania od Państwa, rodziców. To nie jest stresująca sytuacja - tylko pozycja w domowym budżecie.
      • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 09:02
        przytulia_czepna napisała:

        > Wprawdzie można wynajmować całe życie ale trzeba wziąć pod uwagę że na emerytur
        > ze dochody będą bardzo niskie, a stałe koszty życia nie zmniejszą się. Nie ma c
        > o liczyć że nasze emerytury pozwolą na spokojne wynajęcie choć kawalerki.
        > Własne mieszkanie na starość to podstawa.
        >
        > Annotaylor takie teraz są realia życia - ludzie nie dostają mieszkania od Państ
        > wa, rodziców. To nie jest stresująca sytuacja - tylko pozycja w domowym budżeci
        > e.
        >

        A ja bym temu zaprzeczyla - mam znajomych, osoby przed 30-tka (Polacy, Niemcy, Austriacy, Anglicy, a wiec szeroki przekroj), ktorzy maja wlasne mieszkania bez kredytu. To sa osoby pracujace (czasami dodatkowo jeszcze studiujace), niektorzy zarabiaja bardzo dobrze jak na swoj wiek - i WSZYSTKIE te osoby maja te mieszkania dzieki:
        1) dziedziczeniu, bo babcia czy bezdzietna ciocia poszla w zaswiaty;
        2) bo rodzice kupili lub dolozyli pieniadze na zakup (przy czym te "dolozyli" znaczy, ze rodzice dali co najmniej 80 % sumy a znajomi maksymalnie 20 % lub nawet mniej).
        Zaden z tych znajomych majacy na wlasnosc mieszkanie bez kredytu nie kupil je w 100 % za swoje pieniadze. Wydaje mi sie, ze jest ogromna rozpietosc obecnie: sa ludzie z "dobrych rodzin" i ludzie, ktorzy maja "pod gorke", bo im rodzice nie pomoga, bo nie moga. Co nie oznacza, ze ci z biedniejszych rodzin nie zrobia kariery. Grunt to sie nie zalamywac:-)
        • agaoki Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 11:02
          zanim wzięliśmy kredyt, wynajmowaliśmy trzy różne mieszkania (nie na raz oczywiście, tylko zmienialiśmy). to był większy stres, niż kredyt. ciągle na głowie właściciel mieszkania, ciągle jakieś wąty. nie można było urządzić po swojemu, pomalować ścian itp. dwa razy nagle nam wypowiedziano i na gwałt szukaliśmy czegoś nowego. i ta świadomość, że płaci się nie na swoje.
          teraz mamy ratę kredytu niższą, niż płaciliśmy za wynajem ostatniego mieszkania. przy naszych zawodach i możliwościach jest to taka kwota, którą zawsze jakoś uda nam się zarobić/odłożyć. oczywiście różnie w życiu bywa, ale nie zakładam skrajnie czarnego scenariusza.
          mieszkanie nareszcie urządziliśmy po swojemu. wiemy, że nikt nas stąd nie wyrzuci. a jak coś niechcący zniszczymy, to nikt nie będzie miał pretensji, najwyżej będziemy mieli zniszczone, albo zrobimy remont, albo kupimy nowe.
          stres był na początku, teraz widzimy, że dajemy radę, a radość z własnego mieszkania jest większa niż stres.
          • agaoki Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 11:10
            dodam tylko jeszcze, że też jestem przeciwniczką kredytów. kredytów na telewizor, pralkę, lodówkę, samochód. no może jeszcze pralka czy lodówka to sprzęt niezbędny. jak ktoś nie ma takiej kasy, to nie ma za bardzo wyjścia i bierze na kredyt. ale samochód, telewizor, dvd, czy inne takie - bez tego można żyć. albo można mieć starsze, tańsze, kupić w internecie. i nie za wszelką cenę, bo sąsiedzi mają.
            • calineczka_777 Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 18:27
              agaoki napisała:

              > dodam tylko jeszcze, że też jestem przeciwniczką kredytów. kredytów na telewizo
              > r, pralkę, lodówkę, samochód. no może jeszcze pralka czy lodówka to sprzęt niez
              > będny. jak ktoś nie ma takiej kasy, to nie ma za bardzo wyjścia i bierze na kre
              > dyt. ale samochód, telewizor, dvd, czy inne takie - bez tego można żyć. albo mo
              > żna mieć starsze, tańsze, kupić w internecie. i nie za wszelką cenę, bo sąsiedz
              > i mają.

              Ja tak wlasnie zrobilam z moja pierwsza pralka. Kupilam za pare euro stara pralke, tzn. miala chyba 3 lata i 1 miesiac, jakos niedawno jej sie gwarancja skonczyla. Potem sobie oszczedzilam i po 3 miesiacach chcialam kupic nowa, bo zebralam potrzebna kwote. Ale ta stara jeszcze chodzila i chodzila, wiec ja jeszcze jakis czas eksploatowalam, bo ja skapa jestem i serce mnie boli jak wyrzucam cos co dziala... W koncu ja wymienilam na nowa a stara pralka jeszcze sie jednemu koledze przydala, ktory dopiero sie usamodzielnial, wiec cieszyl sie z prezentu. Najsmieszniejsze jest to, ze moja nowa pralka zepsula sie szybciej niz ta stara:-)
              • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 22:22
                a jak się ma Twoja urzekająca historia z pralką do zakupu mieszkania za KILKASET tysięcy zł?

                mieszkania za kilka euro nie kupisz. O ile komuś nie szykuje się odziedziczenie lokum/wielki spadek/znaczna pomoc finansowa ze strony rodziny, to nie bardzo wiem jak takie mieszkanie ma kupić bez pomocy banku.
                Masz jakiś błyskotliwy pomysł?
                • six_a Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:05
                  >Masz jakiś błyskotliwy pomysł?

                  ten błyskotliwy to był chyba: odziedziczyć, a drugi, poczekać aż rodzice kupią. oczywiście trzeba pochodzić z dobrej rodziny, w obu przypadkach. tylko dobra rodzina taktownie umiera lub równie taktownie funduje.
                  • kolorowa_diablica Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:19
                    a ja jednak mam wrażenie, że ma on coś wspólnego z historią o pralce :)
                  • crises Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 13:13
                    >tylko dobra rodzina taktownie umiera

                    Zawsze można jej jakoś w tym pomóc. Może to miała na myśli autorka tych światłych pomysłów. :->> Ale co jak się w ogóle nie ma żadnej babci ani starszej cioci, która z niewielką pomocą może się utopić we własnej wannie? Dooopa.
    • annataylor Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:11
      kiira_korpi napisała:

      > A co do spłaty kredytu, to u mnie akurat zarobki ostro poszły w górę. Kiedy bra
      > łam kredyt, rata stanowiła 70% mojego wynagrodzenia, teraz 20 %.

      >może geniuszem matematycznym nie jestem, ale wychodzi, że jeśli wasza rata wynosiła >powiedzmy 1400 zł miesięcznie to ty musiałaś zarabiać 2000 zł na rękę, teraz zarabiasz 7000 zł na rękę, zgadza się? :>

      >kiira_korpi 21.09.10, 21:32 Odpowiedz
      >Zarabiałam już wtedy więcej niż kwota, którą podajesz, ale i rata była większa.


      jeśli zarabiałaś więcej niż 7k na rękę, to po jaką cholerę brać kredyt? przez kilka lat (żyjąc oszczędnie) można wtedy całkiem sporą sumę odłożyć na mieszkanie
      • niebieski_lisek Re: da się żyć z kredytem? 23.09.10, 23:13
        > jeśli zarabiałaś więcej niż 7k na rękę, to po jaką cholerę brać kredyt? przez k
        > ilka lat (żyjąc oszczędnie) można wtedy całkiem sporą sumę odłożyć na mieszkani
        > e

        Chyba chodzi o to, że zarabiała więcej niż 2 tys.
    • jan_hus_na_stosie racjonalizacja 23.09.10, 23:22
      czyli to co robi większość ludzi, którzy wzięli kredyty na kilkaset tysięcy złotych na 25-30 lat. Próbują sobie wmówić, że nie przepłacili i fakt, że będą musieli oddać bankowi co najmniej równowartość mieszkania (czyli zwykle kilkaset tysięcy złotych) jest dla nich korzystne :DDD
      • kolorowa_diablica Re: racjonalizacja 23.09.10, 23:28
        korzystne, niekorzystne, czasami nie ma innej opcji.

        Ty natomiast wmawiasz sobie , ze pompowanie wynajmującemu kieszeni i dzielenie mieszkania z dwoma obcymi osobami jest lepszym rozwiązaniem niż własne mieszkanie.

        Ale ludzie łączą się w pary, zakładają rodziny i nie bawi ich mieszkanie po studencku.

        Tak jak mówiłam koszt wynajęcia w pojedynkę przekracza koszty raty kredytu.

        i takie pie...ty opowiadają ludzie, którzy nie mają zdolnośąci kredytowej / rata kredytu by ich zabiła bo mają niskie dochody. A z niskim dochodów i tak nie uzbierasz na własne mieszkanie kupione za gotówkę.
        • jan_hus_na_stosie Re: racjonalizacja 23.09.10, 23:33
          kolorowa_diablica napisała:

          > i takie pie...ty opowiadają ludzie, którzy nie mają zdolnośąci kredytowej / rat
          > a kredytu by ich zabiła bo mają niskie dochody. A z niskim dochodów i tak nie u
          > zbierasz na własne mieszkanie kupione za gotówkę.

          masz rację, nie mam zbyt dużej zdolności kredytowej, moja księgowa robi co może aby fiskus myślał, że moja firma jest mniej dochodowa niż jest w rzeczywistości i tym samym płacił mniejsze podatki :DDD
          • kolorowa_diablica Re: racjonalizacja 23.09.10, 23:39
            "Kupno mieszkania byłoby dla mnie finansową pętlą na szyki i uniemożliwiało podejmowania ryzykownych inwestycji finansowych gdyż musiałbym się martwić spłacaniem pieprzonych rat kredytu pieprzonemu bankowi"

            rata kredytu za małe mieszkanie to ok 1500 (mieszkasz sam). Za wynajem (z 2 obcymi osobami) płacisz pewnie z 700zł. jeśli nadpłata 800zł jest dla CIebie finansową pętlą na szyi, to jakby nie patrzeć wielkich kokosów nie trzepiesz.
            • jan_hus_na_stosie Re: racjonalizacja 23.09.10, 23:53
              kolorowa_diablica napisała:

              > rata kredytu za małe mieszkanie to ok 1500 (mieszkasz sam).

              po ch.uj mi małe mieszkanie i kredyt na 30 lat? Weź się głupia kobieto w głowę puknij :) teraz mieszkam w 20 metrowym pokoju i płacę 600 zł razem z rachunkami, a ty mi proponujesz alternatywę małej klitki, gdzie sama rata (nie licząc opłat) będzie kosztować 1500 zł?

              > jakby nie patrzeć wielkich kokosów nie trzepiesz.

              owszem nie trzepię, ale i tak więcej niż rok temu gdy zaczynałem, teraz już stać mnie na zatrudnienie jednego pracownika, rok temu gdy otwierałem firmę zarabiałem tyle co ten pracownik :) ja wierzę w siebie i wiem, że w ciągu 2-3 lat moje dochody przekroczą 10 tysięcy miesięcznie, pie.rdolę banki, developerów i cały ten chory system :)
              • kolorowa_diablica Re: racjonalizacja 24.09.10, 00:02
                jan_hus_na_stosie napisał:

                > kolorowa_diablica napisała:
                >
                > > rata kredytu za małe mieszkanie to ok 1500 (mieszkasz sam).
                >
                > po ch.uj mi małe mieszkanie i kredyt na 30 lat? Weź się głupia kobieto w głowę
                > puknij :) teraz mieszkam w 20 metrowym pokoju i płacę 600 zł razem z rachunkami
                > , a ty mi proponujesz alternatywę małej klitki, gdzie sama rata (nie licząc opł
                > at) będzie kosztować 1500 zł?

                ile dokładnie bylaby rata zależy od wkładu własnego itp. niewykluczone , ze 1500zl miałbyś już z opłatami.
                a po co? choćby po to, żeby mieszkać samemu, bez obcych ludzi i robić w swoim domu co ci się podoba, nie zważając na właściciela, który może ci podziękować, bo krzywo na niego spojrzałeś. Przy okazji kolejny raz przypominam ci, że rozmawiasz z kobietą, więc swoje prostackie "puknij się w głowę" zostaw dla siebie.

                >
                > > jakby nie patrzeć wielkich kokosów nie trzepiesz.
                >
                > owszem nie trzepię, ale i tak więcej niż rok temu gdy zaczynałem, teraz już sta
                > ć mnie na zatrudnienie jednego pracownika, rok temu gdy otwierałem firmę zarabi
                > ałem tyle co ten pracownik :) ja wierzę w siebie i wiem, że w ciągu 2-3 lat moj
                > e dochody przekroczą 10 tysięcy miesięcznie, pie.rdolę banki, developerów i cał
                > y ten chory system :)
                >


                obyś i 30 tysięcy zarabiał, szczerze Ci życzę. Ale większości osób (lącznie z Tobą) nie stać (bez pomocy) na zakup mieszkania za gotówkę. Wybierają więc kredyt i komfortowe życie u siebie. I jest to o wiele rozsądniejsze niż wynajemka.

                dobranoc.
                >
                >
                >
                >
                >
                >
              • niebieski_lisek Re: racjonalizacja 24.09.10, 09:18
                > teraz mieszkam w 20 metrowym pokoju i płacę 600 zł razem z rachunkami
                > , a ty mi proponujesz alternatywę małej klitki,

                Sorry, ale od kiedy 20 metrów to jakaś niebotyczna przestrzeń życiowa?? Nie ma tak małych mieszkań, więc twoja przestrzeń życiowa by się powiększyła ;p Poza tym wynajmujesz pokój? Wydaje mi się że kiedyś się chwaliłeś że mieszkasz w kawalerce, za którą płacisz 1200 zł.
                • jan_hus_na_stosie Re: racjonalizacja 24.09.10, 10:19
                  niebieski_lisek napisała:

                  > Poza tym wynajmujesz pokój? Wydaje mi się że kiedyś się chwaliłeś że mieszkasz w kawa
                  > lerce, za którą płacisz 1200 zł.

                  Wynajmuję 3-pokojowe mieszkanie, mieszkam w jednym pokoju a dwa podnajmuję, a miesięcznie płacę za całe mieszkanie trochę więcej niż 1200 zł, choć nie jakoś dużo więcej :)
                  • a1ma Re: racjonalizacja 24.09.10, 12:29
                    jan_hus_na_stosie napisał:

                    > niebieski_lisek napisała:
                    >
                    > > Poza tym wynajmujesz pokój? Wydaje mi się że kiedyś się chwaliłeś że mies
                    > zkasz w kawa
                    > > lerce, za którą płacisz 1200 zł.
                    >
                    > Wynajmuję 3-pokojowe mieszkanie, mieszkam w jednym pokoju a dwa podnajmuję, a m
                    > iesięcznie płacę za całe mieszkanie trochę więcej niż 1200 zł, choć nie jakoś d
                    > użo więcej :)

                    Nie wyobrażam sobie takiego życia. Nawet w akademiku nigdy nie mieszkałam, a już mieszkanie z obcymi ludźmi to jakaś abstrakcja. No chyba że Ty wciąż jesteś studentem, janie?
                • crises Re: racjonalizacja 24.09.10, 13:18
                  > Nie ma tak małych mieszkań,

                  Są, kolega kiedyś mieszkał w 17m2. Takie trochę większe od windy. Mieściła się tam meblościanka z rozkładanym tapczanem, stolik z krzeslem, w przedpokoju "kuchnia" z jednokomorowym zlewem, dwupalnikową kuchenką i lodówką pod blatem, i łazienka z kabiną i toaletą.
              • annataylor Re: racjonalizacja 25.09.10, 18:11
                > owszem nie trzepię, ale i tak więcej niż rok temu gdy zaczynałem, teraz już sta
                > ć mnie na zatrudnienie jednego pracownika, rok temu gdy otwierałem firmę zarabi
                > ałem tyle co ten pracownik :) ja wierzę w siebie i wiem, że w ciągu 2-3 lat moj
                > e dochody przekroczą 10 tysięcy miesięcznie, pie.rdolę banki, developerów i cał
                > y ten chory system :)

                jestem po twojej stronie :) podoba mi się takie podejście
        • the_last_guardian_angel Re: racjonalizacja 26.09.10, 16:22
          kolorowa_diablica napisała:

          > Ale ludzie łączą się w pary, zakładają rodziny i nie bawi ich mieszkanie po stu
          > dencku.
          >
          > Tak jak mówiłam koszt wynajęcia w pojedynkę przekracza koszty raty kredytu.

          Powtarzać możesz tę bzdurę wiele razy, ale nie stanie się ona od tego prawdą.

          > i takie pie...ty opowiadają ludzie, którzy nie mają zdolnośąci kredytowej / rat
          > a kredytu by ich zabiła bo mają niskie dochody. A z niskim dochodów i tak nie u
          > zbierasz na własne mieszkanie kupione za gotówkę.

          Kredyty są z zasady dla gołodupców.

          Człowiek dysponujący jakimś tam majątkiem, powiedzmy 500 000 PLN (oraz czymś więcej niż tic-taciem zamiast mózgu) w życiu nie utopi tej kasy w stosie pustka (tracącego z każdym miesiącem na wartości), ponieważ gdyż z samych odsetek wyciągnie ze 23 000 w skali roku. Za które to 23 tys PLN spokojnie ten stos pustaka sobie wynajmie i jeszcze mu zastanie na waciki.

          Czyli osiągnie ten sam cel dysponując cały czas kapitałem. Mityczny argument o gwoździu czy chlapaniu ścian farbą pomijam, bo jest tak śmieszny, że aż żałosny.

          A w wolnej chwili kupi sobie na giełdzie PKO BP za 37 PLN (w lipcu) i sprzeda za 45 PLN (teraz).

          W.
          • mumia_ramzesa Re: racjonalizacja 26.09.10, 18:43
            > Czyli osiągnie ten sam cel dysponując cały czas kapitałem.

            Kapital tez traci z kazdym miesiacem na wartosci (inflacja).

            > A w wolnej chwili kupi sobie na giełdzie PKO BP za 37 PLN (w lipcu) i sprzeda za 45 PLN (teraz).

            A posteriori to kazdy jest madry. Wiedziales w lipcu, ze te akcje zyskaja na wartosci? Wiesz teraz, czy warto je sprzedac czy trzymac?
      • six_a Re: racjonalizacja 23.09.10, 23:42
        powiem tak. każdy kto kredyt bierze, wie, że przepłaca. dość istotne jest też za co przepłaca i czy przepłacona rzecz jest jego czy nie. mieszkanie tak, pralka nie.

        o ile istnieją możliwości zmniejszenia "przepłaty", o tyle cienko widzę możliwość wyjścia ponad ten mój przykładowy model oszczędzania przez 10 lat po 3,5 tys. zdaje się miesięcznie.

        bilans wychodzi taki, że lepiej przepłacić i mieć jaki taki komfort życia, niż zmarnować 10 lat życia na przesadne zaciskanie pasa i gniecenie się z innymi ludźmi w jednej chałupie.
        dziękuję za uwagę.
      • fobianka Re: racjonalizacja 27.09.10, 17:12
        Racjonalizacja ("kwaśne winogrona") - czyli to co robi większość ludzi, których nie stać (finansowo lub emocjonalnie) na kredyt mieszkaniowy. Próbują sobie wmówić, że mieszkanie z rodzicami, wynajmowanie pokoju lub mieszkanie z obcymi ludźmi to styl życia o jakim wszyscy marzą.
        • mandarine1 Re: racjonalizacja 07.10.10, 12:17
          > Racjonalizacja ("kwaśne winogrona") - czyli to co robi większość ludzi, których
          > nie stać (finansowo lub emocjonalnie) na kredyt mieszkaniowy. Próbują sobie wm
          > ówić, że mieszkanie z rodzicami, wynajmowanie pokoju lub mieszkanie z obcymi lu
          > dźmi to styl życia o jakim wszyscy marzą.

          No to ich nie stać. Natomiast wielu kredytobiorców dopiero się dowie, że ich nie było stać.
    • agattka_84 Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 09:44

      Bo kredyt trzeba brać z głową. Tzn. nie na np. 50% dochodu. ;)

      U mnie kredyt zmienił tylko tyle, że teraz oszczędzamy mniej niż wcześniej. Na standard życia nie wpłynął.
    • a1ma Re: da się żyć z kredytem? 24.09.10, 12:23
      Obciążenia kredytowe nie powinny przekraczać 25% budżetu domowego - wtedy można żyć bez tego ciężaru kredytu na karku, raczej spokojnie. Staramy się przestrzegać tej zasady (no, może czasem dochodzi do 30%, mamy nieregularne przychody). No i czym innym kredyt na własne mieszkanie (konsumpcja), a czym innym na kolejne (inwestycja).
    • rraaddeekk Re: da się żyć z kredytem? 26.09.10, 22:58
      Też miałem stres przed kredytem hipotecznym.
      Teraz po kilku latach spłacania, to po prostu kolejny rachunek tak jak za gaz i prąd czy wywóz śmieci.
      Praktycznie ta rata kredytowa za własny dom jest niewiele większa niż czynsz jaki musiałem wczesniej płacić za mieszkanie w blokowisku - było warto wynieść się do własnego domu.
      Cykliczny przelew bankowy - bez emocji.

      • 83kimi Re: da się żyć z kredytem? 26.09.10, 23:04
        Gdzieś mieszkać trzeba. Jeśli nie kredyt, to wynajem. To i to kosztuje. Jeśli rata kredytu jest porównywalna z wynajem, to chyba lepiej spłacać kredyt i w razie problemów oddać mieszkanie, wyjdzie na to samo, jakby się wynajmowało, a jeśli problemów nie będzie - z czasem mieszkanie będzie własne.
    • czytelniczkaa Re: da się żyć z kredytem? 27.09.10, 15:33
      Też jestem przeciwniczką brania kredytów, ale jednak dużo ludzi je bierze i dają sobie radę :) Faktycznie jest ryzyko, ale ma się dużo lepsze życie, godne i komfortowe. Sama bałabym się wsiąść kredyt, ale podziwiam tych którzy wzięli :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka