annataylor
21.09.10, 17:02
wiele moich znajomych bierze kredyt na mieszkanie - zastanawia mnie skąd u nich ten optymizm, że uda im się spłacić albo "jakoś to będzie".
jestem przeciwniczką brania kredytów na cokolwiek, tym bardziej na takie duże zakupy jak mieszkanie. rozumiem chęć wyprowadzenia się do rodziców, czy usamodzielnienia się, ale pchanie się w dość stresującą sytuację (jaką jest kredyt na 30, 40 lat) na własne życzenie jest dla mnie niezrozumiałe...
nie chodzi mi tu o aspekt finansowy - bo jest to oczywiste, że spłacamy więcej niż dostaliśmy
raczej chodzi mi świadomość, że jesteśmy w pewien sposób ograniczani - tj. oszczędzamy, żeby było na ratę; nie zmieniamy pracy, bo drugiej szybko nie dostaniemy.., nie kupimy samochodu nowego, bo nie starczy na ratę....itp
macie kredyty? stresuje was to? jak sobie radzicie?