Dodaj do ulubionych

Czy niepracująca żona to luksus?

15.11.10, 19:03
Jak to wygląda w Waszym środowisku? U mnie w pracy zdecydowana większość dziewczyn tuz po macierzyńskim wraca do pracy. Rok przerwy to już jest dużo. I mówią przy tym, że to konieczność bo muszą zarabiać. Gdyby miały więcej pieniędzy zostałyby z dzieckiem dłużej. Opowiedziałam to mężowi, a on stwierdził niemal z dumą, że nas to na szczęście nie dotyczy, bo ja będe mogła zostać w domu tak długo jak będę chciała. Tak jakby niepracująca żona to był przejaw pewnego statusu, nie pracuje bo nie musi, stać ich. Nigdy tego tak nie postrzegałam, zawsze wydawało mi się że długa przerwa w pracy czy wręcz brak pracy to raczej kara, wyrzucenie na margines. Jak to oceniacie? Czy niepracująca żona bywa dowodem sukcesu materialnego męża?
Obserwuj wątek
    • euphoria77 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:08
      Moim zdaniem niepracująca żona to luksus, na który nieliczni mogą sobie pozwolić. Jest to niejako dowód sukcesu zawodowego, zaradności jej męża.
      Owszem, bywają kobiety bardzo zaangażowane w swoją prace zawodową, która daje im sporą satysfakcję, nawet bywa pasją, ale podejrzewam, że jest to baaaardzo wąska grupa.
      Jest to temat tabu, dawno zauważyłam, że rzadko która się do tego przyznaje, że wolałaby pozostać w domu, lepiej brzmi, kiedy "chce robić karierę";))
      • miss.yossarian Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:16
        euphoria77 napisała:

        > Moim zdaniem niepracująca żona to luksus, na który nieliczni mogą sobie pozwoli
        > ć. Jest to niejako dowód sukcesu zawodowego, zaradności jej męża.
        > Owszem, bywają kobiety bardzo zaangażowane w swoją prace zawodową, która daje i
        > m sporą satysfakcję, nawet bywa pasją, ale podejrzewam, że jest to baaaardzo wą
        > ska grupa.
        > Jest to temat tabu, dawno zauważyłam, że rzadko która się do tego przyznaje, że
        > wolałaby pozostać w domu, lepiej brzmi, kiedy "chce robić karierę";))

        skoro mało kto się przyznaje, to skąd podejrzenie, że większość kłamie?
        nie trzeba być pasjonatką swojej pracy żeby zdawać sobie sprawę z istotności niezależności materialnej i kontaktu ze światem jaki daje praca.
        • lutas_z_kasu jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 18:50
          miss.yossarian napisała:

          >
          > skoro mało kto się przyznaje, to skąd podejrzenie, że większość kłamie?
          > nie trzeba być pasjonatką swojej pracy żeby zdawać sobie sprawę z istotności ni
          > ezależności materialnej i kontaktu ze światem jaki daje praca.

          Jakiej do cholery niezależności materialnej!? W małżeństwie czegoś takiego nie ma, a jak jest to świadczy to o chorych układach. Skoro dom jest wspólny, samochód wspólny to i zarobki są wspólne. Nie ma "twoje" "moje" tylko jest "nasze".

          Co to w ogóle za nowomowa "niepracująca żona" i to z ust kobiety? No ludzie cytując klasyka "Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszym robolskim mniemaniu muszę być nierobem?"
          • miss.yossarian Re: jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 19:03
            lutas_z_kasu napisał:

            > miss.yossarian napisała:
            >
            > >
            > > skoro mało kto się przyznaje, to skąd podejrzenie, że większość kłamie?
            > > nie trzeba być pasjonatką swojej pracy żeby zdawać sobie sprawę z istotno
            > ści ni
            > > ezależności materialnej i kontaktu ze światem jaki daje praca.
            >
            > Jakiej do cholery niezależności materialnej!? W małżeństwie czegoś takiego n
            > ie ma
            , a jak jest to świadczy to o chorych układach. Skoro dom jest wspólny
            > , samochód wspólny to i zarobki są wspólne. Nie ma "twoje" "moje" tylko jest "n
            > asze".
            >
            > Co to w ogóle za nowomowa "niepracująca żona" i to z ust kobiety? No ludzie cyt
            > ując klasyka "Że nie podbijam karty na zakładzie o siódmej rano, to już w waszy
            > m robolskim mniemaniu muszę być nierobem?"


            mój post był odpowiedzią na inny, jeśli już wcinasz się w rozmowę to zrób to zgodnie z tematem, a nie na zasadzie doczepiania się do wyłapanych słówek.
          • blekott Re: jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 19:08
            > Jakiej do cholery niezależności materialnej!? W małżeństwie czegoś takiego n
            > ie ma
            , a jak jest to świadczy to o chorych układach. Skoro dom jest wspólny
            > , samochód wspólny to i zarobki są wspólne. Nie ma "twoje" "moje" tylko jest "n
            > asze".

            Zrozumiesz jak zostaniesz wymieniona na nowy model i obudzisz się bez środków do życia, mieszkania, emerytury, prawa do leczenia (płacisz składki?). "Wspólny majątek" zarobiony przez męża to jego majątek.
            • floress Re: jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 20:03
              blekott napisała:

              "Wspólny
              > majątek" zarobiony przez męża to jego majątek.

              Majątek zarobiony przez obojętnie, którą stronę, jest majątkiem wspólnym. Równo po połowie. Chyba, że macie rozdzielność majątkową.
              • wyrwana.z.kontekstu Re: jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 20:55
                Hahahahaha...o święta naiwności:) tak, oczywiście, pod jednym warunkiem - jeśli stać cię na adwokata, który o "twoją" część odpowiednio zawalczy (lepszego niż adwokat PRACUJĄCEGO I ZARABIAJĄCEGO męża)
                • floress Re: jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 21:26
                  wyrwana.z.kontekstu napisała:

                  > Hahahahaha...o święta naiwności:) tak, oczywiście, pod jednym warunkiem - jeśli
                  > stać cię na adwokata, który o "twoją" część odpowiednio zawalczy (lepszego niż
                  > adwokat PRACUJĄCEGO I ZARABIAJĄCEGO męża)

                  Nie żyjemy w Stanach, gdzie ślub i rozwód zupełnie inaczej wyglądają.
                  Poza tym, radziłabym lepiej dokonywać wyborów. Bo skoro zakładasz z góry, że mąż cię zostawi i w dodatku puści z torbami, to bardzo dziwne jest to małżeństwo. Nie chciałabym być w takim związku ani żoną, ani mężem.
                  • sueellen Re: jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 22:08
                    Męża można kochać najbardziej na swiecie, ale zabezpieczyć sie warto. Są takie rzeczy, które się filozofom nie snily :P
                  • bez-nikowa Re: jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 23:29
                    floress napisała:
                    > Nie żyjemy w Stanach, gdzie ślub i rozwód zupełnie inaczej wyglądają.
                    > Poza tym, radziłabym lepiej dokonywać wyborów. Bo skoro zakładasz z góry, że mą
                    > ż cię zostawi i w dodatku puści z torbami, to bardzo dziwne jest to małżeństwo.
                    > Nie chciałabym być w takim związku ani żoną, ani mężem.

                    To sie nazywa realizm, a nie dziwne malzenstwo. Tu przeciez nie chodzi o planowanie rozwodu w dniu slubu, ale o swiadomosc, ile malzenstw sie rozpada, a "mialo byc tak pieknie". Nikt nie wierzy, ze jemu sie to moze przytrafic, tak jak trudno czasem uwierzyc, co sie z ludzmi robi. Najpierw rozowe okulary, wielka milosc, a potem ludzie sobie do oczu skacza i gotowi sa przepiłowac meble na pol, bo nie potrafia sie dogadac w razie ewentualnego rozstania. Zwiazek to "my", ale tez nadal dwa indywidualne "ja", nie mozna o sobie zapomniec. Kobieta, ktora latami nie pracuje nie tylko nie odklada grosza na emeryture, ale w razie rozstania zostaje na lodzie. Dzielenie po polowie to fikcja-moze sie okazac, ze bedzie żebrac o sensowne alimenty na dzieci (oczywiscie forsiasty maz zatrudni lepszego adwokata), a sama bez szans na dobra prace znajdzie sie w nieciekawym polozeniu. Stwierdzenie "radziłabym lepiej dokonywać wyborów" jest bezsensowne-zapewne kazdy bioracy slub jest tego wyboru pewny, a co bedzie dalej nigdy nie wiadomo. Tyle, ze taką niezapobiegliwa "pania domu" zaskoczy to najbardziej. Po prostu ciut realizmu nie zaszkodzi.
                  • wyrwana.z.kontekstu Re: jakiej niezależności materialnej? 21.11.10, 00:51
                    I właśnie, o to chodzi, że nie żyjemy w Stanach:) W przeciwieństwie do Stanów, w Polsce sąd zasądza najczęściej alimenty w wysokości kilkuset zł, a pan, który ma to gdzieś, nie ponosi żadnych konsekwencji. Zaznaczam, że nie mam tego problemu, ale obserwuję kilka takich sytuacji i widzę dramaty kobiet, które po latach spędzonych na radosnej pielęgnacji ogniska domowego, a następnie po rozpadzie swoich "idealnych" związków, nie są w stanie znaleźć pracy z uwagi na brak doświadczenia i wiek niesprzyjający już rozpoczynaniu kariery. A żyć i utrzymać dzieci z czegoś trzeba.
                    Co do twoich protekcjonalnych, a przez to dość zabawnych pouczeń ("radziłabym lepiej dokonywać wyborów") to nie wiem floress, ile masz lat, ale chyba niewiele jeszcze w życiu widziałaś, skoro wierzysz, że ZAWSZE można WSZYSTKO przewidzieć ...:)
                • manipulantka Re: jakiej niezależności materialnej? 20.11.10, 23:25
                  Zgadzam się. Dlatego uważam, że niepracująca żona, to wygoda dla męża. Dodam jeszcze, że wiele młodych kobiet nie myśli o konsekwencjach swoich wyborów w dalszej przyszłości - kiedy jest się młodym nie myśli się o chorobach, emeryturze - a w życiu i z mężem różnie się układa - czasami dobrze być niezależnym finansowo, mieć rentę czy wyższą emeryturę.
            • kaska82 Re: jakiej niezależności materialnej? 22.11.10, 17:54

              >
              > Zrozumiesz jak zostaniesz wymieniona na nowy model i obudzisz się bez środków d
              > o życia, mieszkania, emerytury, prawa do leczenia (płacisz składki?). "Wspólny
              > majątek" zarobiony przez męża to jego majątek.

              Otóż to. Znam z obserwacji parę takich przypadków kiedy to niepracującej zawodowo kobiecie po kilkunastu latach małżonek podziękował, wymienił na inny model. Ręka w nocniku po łokcie i psychotropy. Dwójka dzieciaków, puste CV, rosnące długi, zycie życiem innych, bo swojego brak. Panna chodząca do roboty i mająca jako taki pretekst do kontaktu z innymi ludźmi, z innym niż domowy światem, odprowadzająca składki nie usłyszy nigdy od faceta "dam ci pieniądze na to i tamto, ale JAK MI DASZ". Zawsze sobie poradzi.
      • bez-nikowa Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 23:40
        euphoria77 napisała:

        > Moim zdaniem niepracująca żona to luksus, na który nieliczni mogą sobie pozwoli
        > ć. Jest to niejako dowód sukcesu zawodowego, zaradności jej męża.

        No widzisz, a ja znam paru takich mezczyzn, ktorzy sa zaklopotani tym, ze zona w domu calymi latami. Nawet, jesli na poczatku byla to wspolna decyzja z czasem ciazy im brak ambicji zawodowych zony. Oczywiscie nie generalizuje, sa tez tacy, ktorym to pasuje.

        > Owszem, bywają kobiety bardzo zaangażowane w swoją prace zawodową, która daje i
        > m sporą satysfakcję, nawet bywa pasją, ale podejrzewam, że jest to baaaardzo wą
        > ska grupa. Jest to temat tabu, dawno zauważyłam, że rzadko która się do tego przyznaje, że
        > wolałaby pozostać w domu, lepiej brzmi, kiedy "chce robić karierę";))

        To zart? Kobieta nie moze lubic pracy, a jak twierdzi, ze lubi zawodowe wyzwania i ma jakies pasje to pewnie sciemnia, bo w gruncie rzeczy marzy o karierze garkotłuka? Sorry za zlosliwosc, ale nie przyszlo Ci do glowy, ze jak wiele kobiet mowi, ze lubi pracowac to po prostu lubi pracowac?
        • shellerka Re: Czy niepracująca żona to luksus? 22.11.10, 18:02
          > No widzisz, a ja znam paru takich mezczyzn, ktorzy sa zaklopotani tym, ze zona
          > w domu calymi latami.

          tak, ja tez takiego jednego znałam. pan doktor habilitowany nauk ekonomicznych z kompleksami jak stąd do patrzykowa. wstydził się wszystkiego, łącznie z tym, że łącząc prace na etacie z prowadzeniem firmy nie mogłam sobie pozwolić na studiowanie dzienne i studiowałam wieczorowo.
          podczas kolacji z jego znajomym dostałam od niego reprymendę : "kochanie, ale nie mów moim znajomym, ze studiujesz wieczorowo, bo to wstyd"

          dowartościowany facet, bez kompleksów nie wstydziłby się swojej żony, nawet gdyby ta miała hobby w postaci zbierania kapsli z butelek po coli. a zakompleksiony buc będzie się doszukiwał pierdół.
      • vino_rosso Re: Czy niepracująca żona to luksus? 26.11.10, 10:05
        euphoria77 napisała:

        > Moim zdaniem niepracująca żona to luksus, na który nieliczni mogą sobie pozwoli
        > ć. Jest to niejako dowód sukcesu zawodowego, zaradności jej męża.
        > Owszem, bywają kobiety bardzo zaangażowane w swoją prace zawodową, która daje i
        > m sporą satysfakcję, nawet bywa pasją, ale podejrzewam, że jest to baaaardzo wą
        > ska grupa.
        > Jest to temat tabu, dawno zauważyłam, że rzadko która się do tego przyznaje, że
        > wolałaby pozostać w domu, lepiej brzmi, kiedy "chce robić karierę";))


        A ja myślę, że jest wręcz odwrotnie. Kobiety boją się przyznać, ze wolą wrócić do pracy, bo ją lubią, spełniają się w niej, potrzebują kontaktu z ludźmi, własnych spraw innych od domowych, itp. Dlatego często tłumaczą się, że wracają do pracy ze względów finansowych, bo nie chcą być postrzegane jako wyrodne matki i egoistki.
    • devilyn Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:16
      Nie...to tylko wygodnictwo pseudo-małżonka. I co on będzię Ci płacił emeryturę?
      • rychu_taxi_drajwer Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 21:56
        Nie. Wychowane w normalnych warunkach dziecko będzie płacić emeryturę. A najlepiej kilkoro dzieci.
        • blekott Re: Czy niepracująca żona to luksus? 21.11.10, 00:16
          Z tą demografią to jakiś ponury żart: namawia się kobiety, żeby rodziły, bo dzieci będą w przyszłości pracować na emerytury.. mężczyzn, którzy pracowali zawodowo i płacili składki. A wysłużone inkubatory- na żebry.
          • completely_new_me Re: Czy niepracująca żona to luksus? 21.11.10, 08:27
            słuszna uwaga, niestety tak to wygląda :/
          • ciuciumorales Re: Czy niepracująca żona to luksus? 21.11.10, 09:40
            Nie rozumiesz postu. Moja zona nie pracuje, mamy dzieci i teraz uznalismy ze dopoki dzieci nie pojda do szkoly lepiej jest dla nich jak jest mam w domu. Przez rok zona chodzila do pracy i efekt byl taki, ze pracowala na 2 etatach. A co do emerytury, to tak trzeba wychowac dzieci, zeby na starosc ci pomogly. To sie nazywa rodzina. Ja nie odmowie pomocy moim czy tez zony rodzicom. I juz w przypadku braku gotowki to robimy. To proste. Kiedys oni nam pomagali a teraz gdy my mamy mozliwosc to my im pomagamy. A liczenie na emeryture od kogos innego (czytaj panstwo) niz od kochajacej sie i majacej poczucie przyzwoitosci rodziny jest wielka naiwnoscia.
    • sid.leniwiec Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:18
      To objaw konserwatyzmu i stereotypowego podziału ról.
      • euphoria77 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:27
        Może masz rację, ale czy konserwatyzm i stereotypowy podział ról nie jest lepszy od tego, co teraz najczęściej obserwujemy? Kobiety pracujące na dwóch etatach, w firmie i w domu, zagonione, w ciągłym pośpiechu, zagubione dzieci, dla których rodzice często nie mają wystarczająco dużo czasu.
        Ktoś powyżej pisze o emeryturze, fakt, to jest moim zdaniem jedyny, ale bardzo poważny minus takiego stylu życia, bo "przypadki chodzą po ludziach";)
        Przerobiłam opcję "siedzenia w domu" na urlopie wychowawczym i bardzo sobie ten okres ceniłam.
        • sid.leniwiec Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:29
          > Może masz rację, ale czy konserwatyzm i stereotypowy podział ról nie jest lepsz
          > y od tego, co teraz najczęściej obserwujemy? Kobiety pracujące na dwóch etatach
          > , w firmie i w domu, zagonione, w ciągłym pośpiechu, zagubione dzieci, dla któr
          > ych rodzice często nie mają wystarczająco dużo czasu.

          Imo wybór między dżumą a cholerą, a rozwiązaniem jest partnerstwo, a nie kobieta pracująca na dwóch etatach, a facet na jednym.
          • euphoria77 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:45
            Może otaczają Cię idealni mężczyźni, ale niestety w moim towarzystwie nie funkcjonują związki partnerskie. Mam na myśli o dziwo ludzi młodych, światłych, z kilkuletnim stażem małżeńskim. Tak więc śmiem przypuszczać, że partnertwo funkcjonuje madal najczęściej w teorii, a prawda jest taka, że babki są nadal dużo bardziej zarobione w domu:)

            Urlop wychowawczy standardem? W Polsce? Nie zauwazyłam...
            • figgin1 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:49
              Nie mogłabym być z facetem, który tzw. gary zostawia na mojej głowie.
              • sid.leniwiec Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:49
                Podpiszę się.
              • tetika Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:54
                Nie pracowalam po urodzeniu dziecka az do jego 7 roku zycia. Dziecko jest juz doroslym facetem, ale ja nigdy nie czulam sie na boku zycia jakiegokolwiek. Nie wychowalam maminsynka, dziecko mialo cieplo domowe, nie zaczynal "wyscigu szczurow" w wieku 3 lat. Dojrzal emocjonalnie w domowym zaciszu a nie wsrod obcych ludzi. potem wrocilam do pracy (odnowilam prawa) porobilam zalegle kursy i spokojnie pracuje nie czujac sie ani troche gorsza od moich kolezanek. Wydaje mi sie ze to kwestia tego co kto (kobieta) preferuje.Zadna opcja nie jest zla , kwestia tylko tego w czym kobieta sie pewniej i lepiej czuje.
                • completely_new_me Re: Czy niepracująca żona to luksus? 21.11.10, 08:48
                  to też kwestia jakiego masz partnera, nie każda kobieta ma takiego dobrego męża
            • sid.leniwiec Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:52
              Nie wiem czy masz tzw. niskie wymagania, skoro facet wykonujący obowiązki domowe jawi Ci się od razu jako ideał, czy rzeczywiście obracasz się w mocno patriarchalnym środowisku. Partnera wybieramy sobie sami, a że niektórzy i niektóre wolą byle co niż nic, to później muszą borykać się z konsekwencjami (dotyczy obu płci).
              • euphoria77 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:55
                Typowa skłonność kobiet do wyciągania daleko idących wniosków;)

                A z mojego postu nie wywnioskowałaś przypadkiem co jadłam dzisiaj na śniadanie? ;))))
                Dyskusja przestaje być dyskusją, staje się przepychanką, dzięki Tobie. Pozdrawiam
                • sid.leniwiec Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:57
                  Cóż za interpretacja i przy tym generalizacja, ale chyba trafiłam w czuły punkt.;)
    • karmmi Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:34
      Jak jest na wychowawczym to norma a nie luksus. Ja spędziłam w domu z dzieckiem 2 lata, moje koleżanki dłużej. Ja wiem, czy to takie niespotykane? Mój mąż przyjął to ze spokojem, nie zauważyłam, aby szczególnie się tym wzniecał.
    • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 19:36
      w sumie niepracująca żona, która przypilnuje dzieci, spraw domowych itd to skarb na ktory niewielu stac, wiec to forma luksusu

      sama , z mężem mamy nadzieje ze bede mogła zostac w domu ok. 2 lat, pozniej najchetniej widzimy to tak, ze pomagam mezowi w prowadzeniu firmy, ale mam czas na zajecie sie dziecmi, domem, roznymi sprawami, zebysmy czas wolny mogli wykorzystac jako wolny, a nie sprzatac gotowac na 3 dniz gory i nadrabiac w weekend zaleglosci z tygodnia
      • lalka-on-line Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:22

        wydaje mi sie ze tak.to luksus.wyznacznik zaradnosci i statusu materialnego faceta.jesli tyra na etaciku za 1500 to bedzie gonil zone do roboty bo nie stac go zeby zajmowala sie tylko domem.aczkolwiek znam i przyklady biednych w ktorych zona siedzi na dupie a mezulek zapiernicza mimo ze sie nie przelewa i powinni oboje sie dokladac do budzetu.
    • lesny.skrzat Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:26
      Myślę, ze nie jest to luksusem, mój mezczyzna chce zebym pracowała tyle ile mogę, zebym sie rozwijała oczywiście w granicach zdrowego podejscia i chyba nie wyobraza sobie zebym bezczynnie w domu siedziała, podobnie ja tego sobie tez nie wyobrazam:), a powiem ze oboje rokujemy bardzo dobrze co do zarobków.

      Druga sprawa jest taka, ktos powyzej napisał ze został z synem do 7roku zycia, ze od 3 roku zycia dzieki temu nie rozwijała sie "konkurencja" ale jaka konkurencja? ja sie bardzo cieszę, ze złobek przeszłam, mialam owisiki jak inne dzieci, nawiazywalam pierwsze przyjaznie, chodzilam do maluchów, lezaczkowałam i bawiła sie z innymi dziecmi dzieki temu nauczyłam sie wspołzycia z innymi ludzmi moimi małymi ropwiesnikami i nie mam problemow interpersonalnych aktualnie i wiele miłych wspomnien przedszkolnych:-) tak, tak pamietam:)

      Marzy nam sie trojeczka dzieci i chociaz wiem, ze chłopak poradziłby sobie bez problemu nas utrzymywać, to dla mnie to zaden luksus, lubie aktywnosc i przebywanie z ludzmi, lubie chodzic na uczelnie i pewnie do pracy tez bede lubiła maszerowac. Poza tym chłopak szukał zaradnej dziewczyny, a mysle ze takie pracuja, rozwijaja sie ciagle czyms nowym zaskakuja, pozdrawiam
      • lesny.skrzat Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:28
        oczywiscie z dzieckiem zostane ale do 3 roku zycia, pozniej jak mama i tatuś pomaszeruje do złobka:-)
        • niebieski_lisek Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:42
          To trochę śmieszna wypowiedź. Najpierw skrytykowałaś wychowawczy, że to bezczynność (no nie wiem czy opiekę nad małym dzieckiem można tak nazwać), że brak aktywności, a potem stwierdziłaś że jednak na niego pójdziesz :D Jeśli chcesz mieć 3 dzieci, to nawet jeśli będziesz rodzić jedno po drugim i ostatnie też chcesz do 3 roku życia wychowywać sama, to znaczy że spędzisz jakieś 5-6 lat w domu.
        • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:47
          nie wiem skąd przekonanie, ze kobieta nie pracująca zawodowo siedzi bezczynnie w domu

          znam kobiete, która ma 4 dzieci i bardzo bogatego męża

          i aby dom funkcjonował na takim poziomie na jakim chcą to ona nie pracuje, bo samo rozwozenie i zawozenie dzieci po szkolach i przedszkolach to sporo czasu
          • lesny.skrzat Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:20
            nie, wiem czy zostane do 3rz z dzieckiem byc moze pol roku pozniej tesciom bedziemy podrzucac;)

            Mój mezczyzna tez bedzie miał czasochłonna prace, ja tez ale nasz dom bedzie funkcjonował ewentualnie tak to chłoap mówi, kochanie chyba bedzie nam potzrebna kucharka i sprzataczka;-) wole takie rozwiazanie ale chce byc aktywna zawodowo:)
            • zloty.strzal Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 18:39
              > Mój mezczyzna tez bedzie miał czasochłonna prace, ja tez ale nasz dom bedzie fu
              > nkcjonował ewentualnie tak to chłoap mówi, kochanie chyba bedzie nam potzrebna
              > kucharka i sprzataczka;-)

              Czyli w ogóle nie pracujecie i dopiero przypuszczacie jak życie może wyglądać?
              • lesny.skrzat Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 18:44
                nie pracujemy, ale juz wiemy jak nasze zycie bedzie wygladac, zreszta obydwoje pracoholicy juz teraz
                • pklimas Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 18:55
                  ale dlaczego tesciom?Czy oni nie maja swojego zycia? Nawet jesli sa juz w takim wieku ze sa na emeryturze to czy nie nalezy im sie od zycia troche ospoczynku na te ostatnie 10-16 latc zycia? Czyz nie pracowali przez 35-40 lat, nie odchowali swoich dzieci? To dlaczego podrzucac im jeszcze wnuki? Jesli jestes taka "niezalezna" to mowiac A powiedz B i opłac opikunke.
                  • zloty.strzal Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 19:26
                    A ty to się chyba trochę nie tu gdzie trzeba podpiąłeś:D
                • zloty.strzal Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 19:26
                  lesny.skrzat napisała:

                  > nie pracujemy, ale juz wiemy jak nasze zycie bedzie wygladac, zreszta obydwoje
                  > pracoholicy juz teraz

                  A świstak siedzi i zawija je w te sreberka...
                  • lesny.skrzat Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 19:37
                    kochana mozesz mi nie wierzyc, pozdrawiam
                • olka_krakow Re: Czy niepracująca żona to luksus? 21.11.10, 01:42
                  W ten sposob-bede miala 3 dzieci i bede aktywna zawodowo,bo jetem pracoholikiem-mowia tylko ludzi niemajacy dzieci,albo majacy 3 dzieci,ktorym marzy sie wyjscie do pracy:-))).Jak bedziesz miala 1 dziecko,to zobaczysz ze swiat ci sie zmienil i stanał na glowie i nagle zaczniesz myslec zupelnie inaczej. A co do ogolnej odpowiedzi,to powiem tak,ja siedze w domu i zajmuje sie dzieckiem juz 4 lata. Moge isc do pracy,ale nie musze,wiec zajmuje sie dzieckiem,domem i pisaniem doktoratu,na co bym nie mogla sobie pozwolic tyrajac po 8 godzin w biurze. Natomiast moje kolezanki z dawnej pracy faktycznie wracaja do pracy i mowia ze nie wobrazaja sobie siedzenia w domu,bo musza sie rozwijac. Tylko przy rozmowach bardzo osobistyvh przyznaja,ze po prostu nie stac je na siedzenie w domu z dzieckiem, a bardzo by chcialy poswiecac mu wiecej czasu.I jak ktos slusznie zauwazyl wyzej,samo rozwijanie dziecka i wozenie po dodatkowych zajeciach czesto zajmuje pol dnia,a na ten luksus nie moga pozwolic sobie osoby pracujace na caly etat.
                  • zloty.strzal Re: Czy niepracująca żona to luksus? 22.11.10, 14:32
                    olka_krakow napisała:

                    > W ten sposob-bede miala 3 dzieci i bede aktywna zawodowo,bo jetem pracoholikiem
                    > -mowia tylko ludzi niemajacy dzieci,albo majacy 3 dzieci,ktorym marzy sie wyjsc
                    > ie do pracy:-))).Jak bedziesz miala 1 dziecko,to zobaczysz ze swiat ci sie zmie
                    > nil i stanał na glowie i nagle zaczniesz myslec zupelnie inaczej.

                    Oj, możesz jej nie wierzyć:D
      • cyniczna.303 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:48
        lesny.skrzat,

        bardzo podobał mi się Twój post, ale do momentu:

        "lubie chodzic na uczelnie i pewnie do pracy tez bede lubiła maszerowac." -> dobre! :D
        • jop Re: Czy niepracująca żona to luksus? 21.11.10, 10:06
          No, żart miesiąca.

          Współczuję tej pani, moment, kiedy uświadomi sobie, że 8 h w korporacji różni się jakby nieco od pętania się po uczelni, gdzie człowiek sobie czegoś posłucha, czegoś ciekawego się dowie, czasem coś pogada, a w ogóle co 45 minut jest przerwa, będzie baaardzo bolesny. I bardzo współczuję jej pierwszemu pracodawcy.
    • niebieski_lisek Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:36
      Wiele kobiet nie wraca pracy żeby móc pobierać zasiłek socjalny i nie podwyższać sobie dochodów więc chyba nie można w ich przypadku mówić o luksusie :) W moim otoczeniu jest jedna rodzina z takim podziałem ról, ale chyba nie może być przykładem sukcesu. Facet, choć dobrze zarabia, to pracuje kilkanaście godzin na dobę. Kobieta jest sama w domu z maleńkimi dziećmi i mam wrażenie że czuje się samotna, trochę przygnieciona sytuacją. Dla mnie optimum wydaje się pracowanie w niepełnym wymiarze godzin - wtedy można zjeść ciastko i mieć ciastko :)

      > Czy niepracująca żona bywa dowodem sukcesu materialnego męża?

      Nie podoba mi się to zdanie. Tak jakby żona była trofeum faceta, dowodem jego sukcesu, a kobieta która chce wrócić do pracy jego porażką.
      • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:50
        mysle, ze to duma dla faceta, ze jest taki zaradny, a jeszcze wieksza jak zona dobrze dba o dom i do tego jest atrakcyjna

        a dla zony- ze ma takiego meza- bo to tez sztuka takiego znalesc;)
        • niebieski_lisek Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:53
          Taaa, bo babka ma być ładna i dobrze gotować, a facet dobrze zarabiać. Myślę że się nie dogadamy co do modelu związku :)
          • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:06
            no tak, bo kobieta nie moze miec hobby, uczyc sie...malowac obrazów czy cokolwiek

            jak niepracuje to siedzi bezczynnie:D
            • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:14
              sory źle się podpiełam, myslalam ze odpowiadasz na inny mój post

            • niebieski_lisek Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:23
              Taa malować obrazy :D Nie bardzo wiem dlaczego do mojej wypowiedzi się podpięłaś. To przecież ty pisałaś o atrakcyjnej sprzątaczce - kucharce umiejącej wyrwać forsiastego gościa i facecie - maszynce do robienia kasy.
              • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:37
                a pisałam o atrakcyjnej- mialam na mysli zadbaną cielesnie i intelektualnie kobiecie- ktorą mimo siedzenia w domu jest ciekawa dla faceta

                a nawet jesli kobieta jest "tylko" ładna to tez musi wykazac sie niezlym sprytem zeby zlapac forsiastego i go jeszcze utrzymac- bo to tez sztuka
                natmiast nie rozumiem czemu uwazasz , że to moj model rodziny

                ps. podpiełam sie niechcący, bo sie pomyliłam w drzewku- wyjasniałam
          • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:16
            niebieski_lisek napisała:

            > Taaa, bo babka ma być ładna i dobrze gotować, a facet dobrze zarabiać.

            o ile specjalnie ładna nie jestem to uwazam, ze jak obojgu to pasuje to czemu nie:)

      • fomica Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:47
        > > Czy niepracująca żona bywa dowodem sukcesu materialnego męża?
        >
        > Nie podoba mi się to zdanie. Tak jakby żona była trofeum faceta, dowodem jego s
        > ukcesu, a kobieta która chce wrócić do pracy jego porażką.
        Zdanie jest zamierzone. Jeśli przyjąć że jakimś tam przejawem standardu jest (oczywiście mocno upraszczam) np. drogi samochód, podróże, obycie w świecie, znajomośc języków, wysokie stanowisko to czy pracująca lub niepracująca żona też o czyms świadczy? I o czym - że facet świetnie zarabia i ona "nie musi", czy raczej że ma zaradną, samodzielną żonę, której sukcesami zawodowymi tez może sie pochwalić?
    • berta-live Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 20:42
      Czy się to komuś podoba czy nie, to większość kobiet nadal zarabia tyle, że w sam raz na waciki wystarcza a ciężar utrzymania domu spoczywa na mężczyźnie. Do pracy idą bo mają dość własnego dziecka a w pracy sobie odpoczywają od domowego kieratu. Gadki szmatki jak to dziecko w placówkach opiekuńczo wychowawczych się lepiej rozwija a one muszą na życie pracować to sobie można wsadzić. Te, które chcą robić kariery i zarabiać pieniądze to od razu po porodzie wracają do życia zawodowego a w domu mają niańki i gosposie.
      • sabriel Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:07
        Może skończmy już z tym"kobieta wraca po macierzyńskim do pracy bo musi". Jest wiele kobiet, które nie muszą, a właśnie chcą i nie robią wcale oszałamiającej kariery, a pracują zawodowo.Nie każdy chce siedzieć z dzieckiem 3 lata w domu.To jednak pewna monotonia, w której nie każdy się odnajduje.
        Niepracująca żona jest luksusem choć nie w wymiarze finansowym.Zrobi zakupy,poda obiad pod nos, popierze, wszystko zrobi w domu.Pan mąż przychodzi na gotowe. A jak obydwoje pracują zawodowo to niestety podział obowiązków,trzeba rękawy zakasać i robić.
        • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:12
          u moich znajomych, ktory maja układ- ona zajmuje sie domem i dziecmi- jest o tyle fajnie, ze jak przychodzi weekend to mają czas dla siebie, a nie musza zajmowac sie zakupami, nadganiac zaleglosci w sprzataniu itd. wieczorami to samo- bo wszystko w domu zrobione

          facet ma podstawione pod nos, ale kobieta mapieniadze mimo ze nie musi pracowac- to tez forma komfortu
          jesli komus pasuje to mysle ze to moze fajnie funkcjonowac i taka pani domu moze miec calkiem duzo roboty- o ile to nie taka pani domu, co ma pieprznik w domu i cale dnie ogląda seriale

          z drugiej strony ile kobiet robi kariery? wiekszosc wraca do zwykłej szarej, monotonnej pracy, a o rozwoju nie ma mowy- bo trudno mówic o rozwoju w spozywczaku, na poczcie czy fabryce
        • miss.yossarian Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:19
          sabriel napisała:

          > A jak obydwoje pracują zawodowo to niestety podział obowiązków,trzeba rękawy za
          > kasać i robić.

          ta konieczność nie jest taka oczywista jakby się mogło wydawać
        • berta-live Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:42
          Ten równy podział obowiązków domowych to czysta fikcja i pobożne życzenie, które bardzo szybko życie weryfikuje. W USA przeprowadzono badania, z których wyszło, że pensja pracującej żony to 1/3 budżetu domowego a męża to 2/3. Natomiast 2/3 obowiązków domowych wykonują żony a mężowie 1/3.

          I nie jest to kwestia jakiejś złej woli, czy stereotypów. Po prostu jak się chce żyć na jako takim poziomie, to pieniądze są potrzebne. A, żeby zarabiać jako takie pieniądze, to nie można pracować od-do tylko trzeba być dyspozycyjnym. Dyspozycyjność w pracy wyklucza opiekę nad domem i dziećmi, bo raz się wróci koło południa i można zrobić obiad a następnym razem trzeba siedzieć w pracy do północy a potem w weekend pojechać na szkolenie albo imprezę integracyjną. I w związku z tym małżonkowie muszą się na coś zdecydować i najczęściej jak chcą żyć na wysokim poziomie, to obydwoje zajmują się zarabianiem a dom i dzieci powierzają obcym osobom, ewentualnie babci, albo wystarcza im skromniejsze życie i wtedy jedno może zająć się domem, ewentualnie poudawać, że pracuje. Trzeciej opcji nie ma, bo będą dziadami.
          • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:47
            mozna tez miec nosa do giełby i robic niezłe pieniadze
            mozna tez po chwilowym ciezkim okresie dobrze rozwinąc firme i nie trzeba siedziec wtedy od switu do nocy, znam faceta, ktory dosc mlodo zarabiał 7 tys netto jak wysokiej rangi specjalista i pracował 8 h- a do tego usatwił sobie prace w godzinach 6-14, zeby na obiad byc w domu i nie pracuje po godzinach- co najwyzej raz w roku

            mozliwosci jest duzo

            • berta-live Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 22:00
              Można też zacząć pracować dla mafii i założyć firmę krzak piorącą brudne pieniądze. Ja mówię o przeciętnym człowieku, który stanowi zdecydowaną większość społeczeństwa. Czyli kimś kto nie jest ani szczególnie uzdolniony w jakiejś dziedzinie, ani nie ma jakiegoś szczególnego zmysłu do robienia interesów ani nic innego. I dla którego jedyną możliwością zapewnienia sobie wygodnego życia jest zakasanie rękawów i wzięcie się do roboty.
              • aneta-skarpeta Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 22:07
                berta wybacz, ale jak ktos nie jest w czyms dobry albo nie ma szczescia, to nawet jakby pracował 26h/dobę to majątku nie zbije

                Ci co sa specjalistami czy dobrze im idzie na gieldzie- znam kilku- przecietniacy

                po prostu kiedys zainwestowali w wiedze, mają zacięcie- to zawsze jest najwazniejsze- i mają odrobine szczescia i im wyszło

                to nie jest az takie niespotykane
    • wicehrabia.julian dla mnie to przejaw zdziczenia 15.11.10, 20:51
      i zamiany w warzywo kobiety, która z wyboru zostaje w domu, bo najczęściej jest leniwa

      tu szybko obrasta tłuszczem, traci umiejętności socjalne i staje się swoją własną karykaturą, serdecznie odradzam
      • aneta-skarpeta Re: dla mnie to przejaw zdziczenia 15.11.10, 21:08
        ta co ma obrosnąć w tłuszcz-obrosnie tez chodząc do pracy- bo ma mniej czasu, a jak siedzi w domu- bo nie pracuje

        zawsze powód sie znajdzie:D
    • miss.yossarian Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:14
      > Czy niepracująca żona bywa dowodem sukces
      > u materialnego męża?

      tylko jeśli ma swoje miejsce na ścianie z porożami
    • eva.belter Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:14
      Zalezy jak na to spojrzec - jedni widza w tym dowod na wysoki standart zycia a inni w niepracujacej zonie widza nieudacznika siedzacego tylko z dzieckiem - wiesz - dziecko jako zaslona dymna. Nieudacznik, ktory nikomu niepotrzebny siedzi w domu bo zadna firma go nie potrzebuje.
      W moim srodowisku siedzenie w domu z dzieckiem jest passe, to zasklepianie sie, brak checi i motywacji do podnoszenia kwalifikacji. Raczej to nie powod do dumy.
    • wredn.a.malpa Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:24
      To glupota - zony.

      Przy obecnym wskazniku rozwodow w zyciu bym nie zaryzykowala dluzszego (kilkuletniego) zerwania z rynkiem pracy.

    • puszysta_gimnazjalistka Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 21:30
      Dla mnie dziwne, kasę którą wydaje się na niepracującą żonę można by wydać na tyle fajnych rzeczy :)
    • a_nonima Tetika... 15.11.10, 21:49
      ...trzymałaś dziecko do 7 roku życia w domu, a chodzenie do przedszkola nazywasz wyścigiem szczurów i że to takie niby złe bo wśród obcych ludzi??
      Moje dzieci chodzą do przedszkola i nie są wśród obcych tylko wśród swoich rówieśników, uczą się ciągle czegoś nowego, biorą udział w zajęciach, chodzą do teatru. Nie zauważyłam wyścigu na żadnym etapie życia przedszkolnego moich dzieci.
      • a_nonima Re: Tetika... 15.11.10, 21:58
        I jeszcze dodam, że dzieci poszły do przedszkola do grupy żłobkowej jak miały 1,5 roczku. Od początku były zachwycone przedszkolem. Ja wróciłam do pracy. Moja praca pozwalała na spędzanie z dziećmi czasu. Od 7.00 do 15.00 praca, samorealizacja, czas żeby zatęsknić za dziećmi. Od 15.15 + weekendy czas tylko dla maluchów.
    • silic Traktując żonę jako trofeum - to tak. 15.11.10, 21:56
      Jeśli zaś traktuje się żonę ( czyli kobietę) jako człowieka to imputowanie jej funkcji składnika męskiego wizerunku i traktowanie jej jako elementu funkcyjnego jest nie na miejscu.
      Delikatnie mówiąc. Zdaję sobie jednak sprawę, że u wielu ludów pierwotnych (mentalnie) takie zachowania są praktykowane.
    • kiira_korpi Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 22:07
      Wiele kobiet chciałoby mieć ten komfort zostać dłużej z dzieckiem niż te 5-6 miesięcy macierzyńskiego. Bo jak to tak, zostawić takiego małego szkraba i iść na cały dzień do roboty? Więc patrząc z tej perspektywy, tak - niepracująca żona, która może pozwolić sobie na zajęcie się dzieckiem, to luksus.
      I nigdy nie pomyślałabym o zajmowaniu się własnym dzieckiem jak o karze, czy też wyrzuceniu na margines;). Po prostu są pewne etapy w życiu człowieka, jest czas na naukę, zabawę, zwiedzanie świata, robienie kariery, docieranie się w związku, no i jest czas na dziecko. Z pespektywy całego życia człowieka, nie wydaje mi się, aby ten 1-3 lata bez pracy zawodowej miałoby być tak strasznym poświęceniem.
      Sama mam nadzieję, że będę mogła zostać z dzieckiem tak długo jak się da. Tyle, że ja pewnie będę pracować z domu, bo jednak chcę utrzymać pewien poziom życia.
    • akle2 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 22:44
      Tak, duży luksus. I głupota tejże pani dla niej samej.
    • velluto Re: Czy niepracująca żona to luksus? 15.11.10, 23:13
      fomica napisał:

      > Czy niepracująca żona bywa dowodem sukcesu materialnego męża?

      Nie - bowiem z tego co widzę nie pracują w większości osoby, którym "nie opłaca się" wracać do pracy, bo nie zarobią na opiekunkę.

      Wiele kobiet wraca do pracy, nawet jeśli mogłyby sobie pozwolić na siedzenie w domu - bo ich pensja stanowi solidny wkład, i jej ubytek jednak będzie odczuwalny (mogą choćby pozwolić sobie na lepsze wakacje, lepszy samochód czy wcześniejszą spłatę kredytu za mieszkanie). Inna sprawa, że te rozsądniejsze, które mają perspektywy zawodowe obserwują co się dzieje dookoła - i widzą, że nigdy nic nie wiadomo - cudowne małżeństwo może się rozpaść, super praca paru lat nie poczeka. Część po prostu lepiej się czuje psychicznie wiedząc, że w razie czego da sobie radę bez pomocy męża. Część lubi poczucie bycia niezależną, a część po prostu lubi swoją pracę.

      A przede wszystkim - niepracująca żona jest dowodem ogromnego zaufania do męża i właściwych relacji (jego szacunku dla pracy w domu i wychowywania dzieci). Tyle, że taka męska duma "stać mnie" niestety szybko mija, a potem zaczyna się subtelne przejmowanie kontroli.

    • mynia_pynia Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 19:31
      Poznałam przypadkiem kilka kobiet które nie pracują zawodowo, a zajmują się domem - raczej mniej dziećmi bo dzieci już duże.
      A odnośnie kto będzie im płacił emeryturę to odpowiem że KRUS, bo każda z tych pań była współwłaścicielem lub właściclielem ziemi rolnej o powierzchni powyzej 1ha.
      • hanka_czarnooka Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 20:06
        oczywiście, że to luksus, na ktory nie każdego stac, nas niestety nie było i z bolem serca musialam po macierzyńskim zapieprzać do roboty bo niestety z jednej pensji męża byśmy nie wyzyli. Gdyby bylo nas stac zajmowalabym sie domem i dzieckiem przynajmniej do ukończenia przez nie 3 roku życia.
    • beverly1985 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 20:34
      Spotkalam się z kilkoma przypadkami typu "żona nie pracuje, bo męża na to stać". Zdecydowanie częściej za to "żona nie pracuje, bo zarabia niewiele więcej niz trzebaby zapłacic opiekunce".
      Dziewczyny wracają do pracy zazwyczaj po ok. roku (macierzynski+ urlop+2-3 miesiące wychowawczego)
      • wroblica Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 21:07
        A jeśli żony nie stać na powrót do pracy?
        Tak też bywa. Jej pensja jest często równa pensji opiekunki lub niewiele wyższa. I to jest, niestety, rzeczywistość małych miasteczek i wsi.
        Lepiej płatnej pracy nie ma. A jesli jest, to w miejscach na tyle oddalonych od miejsca zamieszkania, że dojazdy i czas na nie poświęcony , nie jest wart dodatkowego dochodu.
        Brakuje też miejsc w złobkach ( o ile takie bywają ) i przedszkolach. Nie każdy dysponuje też gotowymi do zajęcia się maluchem rodzicami i teściami.

        Czasem luksusem bywa powrót do pracy :/
    • rosa_de_vratislavia Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 21:18
      fomica napisał:
      > długa przerwa w pracy czy wręcz brak pracy to raczej kara, wyrz
      > ucenie na margines. Jak to oceniacie?

      Nie postrzegam dłuższego urlopu wychowawczego ani jako kary,a ni "wyrzucenia na margines". Miałam wtedy pasjonujący projekt "dziecko",zawarłam ciekawe znajomości "okołopiaskownicowe" i zobaczyłam,że życie i rozwój to nie tylko praca zawodowa.
      Nie czułam się wyalienowana, gorsza, bezproduktywna.
      To był ciekawy, owocny czas.

      >Czy niepracująca żona bywa dowodem sukces
      > u materialnego męża?

      Nigdy nie spotkałam się z takim podejsciem. Nie chciałabym być "perfect housewife".
      Do głowy by mi nie przyszło, że bycie w domu to oznaka prestiżu męża.
    • elle1100 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 21:40
      Strasznie wkurzają mnie takie wątki.
      Dla kogo niby to ma być luksus??? Dla męża? Dla żony? Czy dla dzieci?
      Ja mam dwoje dzieci 3 i 6 lat, pracuję 3 dni w tygodniu, zarabiam ok. 5 tys. Mąż zarabia kilka krotność tego co ja. Nie wyobrażam sobie siedzenia w domu i zajmowania się tylko i wyłącznie dziećmi, sprzątaniem i gotowaniem. Nie po to chciałam skończyć studia, żeby zajmować się domem. Dla mnie to nie jest żaden luksus.
      Dzieciaczki chodzą jedno do przedszkola, jedno do szkoły.
      Cieszę się, że pracuję (pracuję u kogoś, nie mam własnej firmy), że pracodawca jest ze mnie zadowolony. Tak, daje mi to satysfakcję. Oczywiście zdarzają się dni, kiedy wracam później z pracy, mąż jeszcze później, kolacja, ze starszym odrobić lekcje, zabawa z młodszą, nastawić pranie i wtedy padam na pysk. Ale w czwartki i piątki jak nie jestem w pracy a dzieci w przedszkolu i szkole to jak sobie wszystko porobię to mam czas dla siebie :)
      • elle1100 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 21:44
        Za szybko wysłałam...
        A chciałam jeszcze dopisać, że jeśli któraś z Pań lubi zajęcia domowe to czemu nie. Skoro jej to sprawia przyjemność i małżonek zadowolony, a sytuacja materialna na to pozwala, to co tu dyskutować.
    • mam_na_imie_p Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 22:55
      Witam! Byłam na wychowawczym 2 lata, po czym wróciłam do pracy - z prostego powodu - nie starczało nam na życie, to po pierwsze. W dodatku musiałam poszukać takiej pracy, która pozwoli na opłacenie przedszkola, dojazdów do biura i musi trochę zostać. Konieczność, ale jednocześnie moja silna potrzeba niezależności (źle się działo w naszym małżeństwie...) Mąż mnie jednak wspierał na duchu, kiedy padałam wykończona po całym dniu. Ale tylko to.. Brak mi pomocy z jego strony w obowiązkach domowych. LUKSUS? Tak, jest teraz: kiedy tyram w pracy i na drugim etacie w domu.
      • anyaa77 to raczej nie jest powód do dumy 20.11.10, 23:41
        Zazwyczaj nie pracują kobiety, które pracując zarobiłyby mniej albo niewiele więcej niż zatrudninie niańki. Nie sądzę aby dobrze zarabiająca, wykształcona kobieta zrezygnowała z pracy zawodowej. Być może prowadziłaby własną firmę, fundację, ale nie siedziała w domu z dziećmi.
        Smutne ale prawdziwe, niepracująca żona, to raczej nie jest powód do dumy...
    • vivien1 Re: Czy niepracująca żona to luksus? 20.11.10, 23:55
      O kurcze ja już 13 lat nie pracuję. i NIGDY mój mąż nie stawiał warunki że muszę pracować.Dzieci ciągle chorują ,a męża praca polegała głównie na 3 m-ca delegacjach i co miałam zrobić?
      Na szczęście kochamy swoje słabości -on swoją pracę, a ja swoją.:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka