Dodaj do ulubionych

Mam go ..................

IP: *.giraud.fr 21.02.02, 13:46
Nie należę do tej szczęśliwej grupy kobiet krórym związki z "facetami" zawsze
się układaja i moje życie dalekie jaest od ideału typu " poznali się zakochali
pobrali i żyli długo i szcześliwie"
Jestem po nieudanym małżeństwie z drugim partnerem byłam kilka lat mam z tego
związku córeczkę, ale rozeszliśmy sie jakiś czas temu
było mi bardzo żle wszędzxi myślałam że otaczają mnie szczęśliwi ludzie- pary a
ja jak kołek sama
jedna praca, druga trzecia
W końcu znalazłam stabilną posadę, zaczełam wychodzić na prostą
To poszłam z koleżanka do kina to do kawiarni, spotykaliśmy się ze zanjomymi na
imieninach prywatkach.... było... nie... wydawało mi się ze jest dobrze
Ale wcale nie było.... gdy na dyskotece leciał wolny kawałek - koleżanki
przytulały się do swoich chłopakow - mężów
Gdy na imieninach wygłupialiśmy się - po kilku kieliszkach wydawało mi się że
na mnie krzywoi patrzyły - w końcu może w jakimś sensie byłam dla nich
zagrożeniem....
Nie zwracałam na to uwagi ,a raczej nie chciałam zwracać w końcu co by to dało -
nie było jednak wyjśćiem unikanie spotkań z nimi ....
Teraz przynajmniej mi sie tak wydawało wszystko miało ulec zmianie,
własnie MIAŁO - bo do końca nie jest tak jak być powinno
poznałam -"Go"
Spotkaliśmy się kilka razy..... i zaczeło mi zależec po czym dowiedziałam sie
że MA ŻONĘ I DZIECKO
tak sobie myślę czy ja powinnam być sama?
Nigdy nie należałam do kobiet które dla własnego szczęścia rozbijają związki
innych
powiedziałam mu to... i usłyszałam że on z żoną już długo jest w separacji
rozwód to kwestia czasu i sam właściwie nie wie dlaczego już tego nie zrobił
WYCOFAŁAM SIE .... chciałam mu dac czas by sie zastanowił by zdecydował.....

Długo nie trwało " nasze rozstanie"
spotykamyu sie prawie codziennie - o jego rozwodzie nic nie słychać
a ja trwam w jakims toksycznym związku
ale mi chcyba tak dobrze wygodniej bo nie mam zamiaru znów PAKOWAĆ SIĘ
UCZUCIOWO W COS CO PRZECIEŻ MOŻE NIE WYPALIĆ - WIEM OD KOGOS ZARAZ USŁYSZĘ ŻE
PRZECIEŻ MOŻE Z TEGO COŚ WYJŚĆ
ale ja sie POPROSTU BOJĘ
myślę że to związek czysto na podłożu seksualnym
a miłosc - miłosc chyba zapomniałam co to znaczy.............
Obserwuj wątek
    • Gość: zula Re: Mam go .................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 14:09
      Ja mam tylko nadzieję, że to nie jest mój mąż... nie ale my nie mamy
      dzieci ... :)

      Oj Sola, strasznie Ci współczuję, ale każdy zasługuje na miłość, Ty też.
      Szukaj, nie zadawalaj się tylko okruchami z małżeńskiego stołu, nie ufaj mu,
      nie wierz w separację i jeszcze jedno...

      Zastanów się, co będzie za 10 lat, za 20 lat... będziesz sama, nadal sama, tak
      jak teraz...
      • Gość: frisky2 Re: Mam go .................. IP: 62.233.139.* 21.02.02, 14:12
        I co z tego, ze bedzie sama?
        • Gość: zula Re: Mam go .................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 14:27
          Bo w życiu ważne jest by mieć przyjaciela, takiego od święta i na codzień. Bo
          warto kochać i być kochanym, a być w związku tylko dla seksu to skazywanie się
          na samotność, to bycie samotnym...

          Czy warto? Frisky, chciałbyś by w chorobie opiekowała się Tobą pielęgniarka z
          opieki społecznej, czy chciałbyś spędzać samotnie weekendy, kiedy Twoje dziecko
          ułoży sobie życie i pójdzie w świat, chciałbyś by jedyną osobą z którą mógłbyś
          porozmawiać była starsza pani z naprzeciwka?

          Szkoda mi was, was którzy myślicie, że seks to poczatek i koniec, że seks to
          cel sam w sobie, że seks to podstawa związków ... szkoda mi was, że nie
          potraficie dostrzec przyjaciela w mężu, kochanku... szkoda ....
          • Gość: frisky2 Re: Mam go .................. IP: 62.233.139.* 21.02.02, 14:30
            A czy ja mowie, ze dla mnie podstawa zwiazku jest seks seks i seks?
            Mowie tylko, ze bycie samotnym nie musi oznaczac nieszczescia, cierpienia. A
            czy w zwiazku kazdy czlowiek nie jest w jakims sensie samotnym? Czy wszyscy
            ludzie nie sa samotni? Te najpowazniejsze sprawy tak naprawde rozstrzyga sie
            tylko we wlasnym sercu. Zaden przyjaciel ich nie rozwiaze za nas.
            • Gość: zula Re: Mam go .................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 15:12
              A życie wogóle nie jest łatwe, a nasze życie jest tylko nasze, ale powiedz czy
              nie łatwiej iść przez to życie mając u boku wspaniałego przyjaciala, powiedz,
              czy nie łatwiej jest rozwiązywać problemy we dwoje, czy nie przyjemnie jest się
              czasami wesprzeć na czyimś ramieniu i usłyszeć : "nie martw się, poradzisz
              sobie, wierzę w ciebie", czy nie przyjemnie jest wracać do domu wiedząc, że nie
              wracasz do pustych ścian?

              To taka mała dygresja na temat samotności... A no i oczywiście, że można być
              samotnym wsórd innych, można być samotynm we dwoje, ale nie trzeba... a związek
              z drugim człowiekiem tylko dla seksu to związek dwojga samotnych ludzi, związek
              samotności...

              I oczywiście, że można być szczęśliwym samemu, ja również lubię pobyć tylko w
              swoim towarzystwie, ale tylko od czasu do czasu.

              Pozdr.
              • Gość: frisky2 Re: Mam go .................. IP: 62.233.139.* 21.02.02, 15:23
                Moim zdaniem zawsze sie jest w jakims stopniu samotnym, nawet w najlepszym
                zwiazku. A ta samotnosc dotyczy rzeczy najtrudniejszych... czy wowczas mozna
                liczyc na jakies wsparcie?
                A powrot do pustych scian wcale nie musi byc przykry, zwlaszcza, jak sie wraca
                pozno i po to wlasciwie, zeby sie przespac.
                • Gość: zula Re: Mam go .................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 15:40
                  Troszkę optymizmu.... wnieśmy w swoje życie troszkę światła... otwórzmy się na
                  innych... tak wielu ludzi potrzebuje przyjaźni, ciepła, rozmowy, miłości...
                  Frysky, dźwiganie ciężaru trosk życia codziennego we dwoje jest zawsze łatwiej
                  niż w pojedynkę... co nie oznacza, że samotność jest lub musi być bolesna...
                  ale życie we dwoje jest dużo bardziej radosne... przynajmniej moje... dokąd
                  jest nas dwoje, słońce świeci podówjnie i nareszcie widzę sens życia... a
                  wcześniej... praca i seks bez zobowiązań... ale w porównaniu z tym co mam
                  dzisiaj... bez porównania...

                  Pozdr.

                  • Gość: frisky2 Re: Mam go .................. IP: 62.233.139.* 21.02.02, 15:47
                    Ciezar dnia codziennego da sie uniesc w pojedynke. A ciezarowi dnia
                    niecodziennego trzeba stawic czola samemu. Takie mam wrazenie, cos takiego
                    przezylem, mimo b. dobrego zwiazku i moze dlatego patrze na to bardziej
                    sceptycznie. Nawet e dwoje jest wowczas gorzej, bo wiesz, ze twoj ciezar jest
                    jednoczesnie ciezarem dla kogos.
                • Gość: Jo Re: Mam go .................. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 21.02.02, 20:14
                  > A powrot do pustych scian wcale nie musi byc przykry, zwlaszcza, jak sie wraca
                  > pozno i po to wlasciwie, zeby sie przespac.

                  Mądre są Wasze posty, ale z tym twierdzeniem nie zgodzę się w żadnym wypadku. Ja
                  wracam do pustych ścian właściwie tylko po to, żeby się przespać. I nie jest mi
                  przez to ani trochę mniej przykro. Wprost przeciwnie. Boli jeszcze bardziej, że
                  nie mam po co się starać, żeby wrócić wcześniej, rozumiesz? Że nawet - czasem -
                  robię wszystko, żeby za wcześnie nie wrócić. Kiedys mi to nie przeszkadzało,
                  teraz to boli prawie że fizycznie.
                  A zresztą, jakbym późno nie wróciła, zawsze jak spojrzę na to łóżko, na którym
                  mam dwie poduszki i jedną kołdrę... i sobie pomyślę, że nie tak dawno jeszcze tą
                  kołdrą trzeba było się dzielić, a teraz i te obydwie poduszki są tylko moje,
                  to... :-(((
      • Gość: Sylwia Re: Mam go ..................?????? IP: *.zamosc.sdi.tpnet.pl 21.02.02, 19:41
        Gość portalu: zula napisał(a):
        > Oj Sola, strasznie Ci współczuję, ale każdy zasługuje na miłość, Ty też.
        > Szukaj, nie zadawalaj się tylko okruchami z małżeńskiego stołu, nie ufaj mu,
        > nie wierz w separację i jeszcze jedno... >


        Podpisuję sie pod tym, bardzo mądrze powiedziane.
        Sola, nie rozdrabniaj sie, a prawdziwa Miłość przyjdzie, trzeba w to
        uwierzyć.
        Twoje nieudane związki są może wynikiem zbytniego pośpiechu, dlatego
        teraz zachowaj cierpliwośc w oczekiwaniu na tego Naj...
        Cieplutko pozdrawiam i nie trać wiary w dobro, ktore pewnego dnia
        zapuka do twych drzwi. Głowa do góry.

    • Gość: K-Muflon Re: Mam go .................. IP: 168.169.147.* 21.02.02, 14:19
      Gość portalu: Sola napisał(a):

      > myślę że to związek czysto na podłożu seksualnym
      > a miłosc - miłosc chyba zapomniałam co to znaczy.............

      Jakie to smutne!
      Chlip, chlip... wzruszenie sciska mi gardlo...
      Chyba zaraz sie poplacze :,-(
      (prosze, wybaczcie mi ta chwile slabosci)


      K-Muflon,
    • mary_ann Re: Mam go .................. 21.02.02, 17:00
      Nie widzisz, jaka to żałosna klasyka? Zwiewaj czym prędzej, zanim
      unieszczęśliwicie siebie i innych.
      • Gość: Sola Re: Mam go .................. IP: *.giraud.fr 22.02.02, 11:26
        Dziękuje za opinie
        Te miłe starające sie mnie pocieszyć dac radę i te troche bardziej kąśliwe...

        Ja wcale nie mam zamiaru zadowalać sie okruchami - nic między nami nie ukaład
        sie tak jak "niby powinno" tzn żadnych wspólnych planów rozmawiania na temat
        jego rozwodu a naszej przyszłości
        nigy nie myślałam że w cos takiego się wplącze
        ale zgadzam się na to bo " wolę ta sytuację " od całkowitej samotności

        a dla tych którzy sie cieszą że to nie ich mąż - nie sadze bym to ja była
        zagrożeniem dla żon - tylko podejście do sprawy ich mężów
        w końcu gdybym nie była to ja "moze" - to dla tych któży spisali mnie na stos
        trafiłby na jakąs inną

        Co do miłości - to czekam.........
        i mam nadzieje że się doczekam bo aż kipie by kogoś niąobdarować

        pozdrawiam
        • Gość: frisky2 Re: Mam go .................. IP: 62.233.139.* 22.02.02, 16:45
          Sola, obdaruj mnie, bedzie mi milo, ze ktos tam we fr (jesli dobrze
          zapamietalem) az kipi z milosci do mnie:)
          Przepraszam, wiem, za duzo wymagam.
          • Gość: Sola Re: Mam go .................. IP: *.giraud.fr 25.02.02, 10:37
            Witam...
            Zeby to było takie łatwe...
            Chyba sam do końca nie jesteś przekonany do tego co mówisz - napisąłeś

            Co do mnie to dziś mam rozstrzygającą rozmowę:
            sprawy się zaczeły wymykac spod ontroli- zaczyna nam na sobie coraz bardziej
            zależec operatorzy telefoni komówrkowej zacierają ręce - a my..... a ja chcę
            wiedziec co dalej
            wiec może się okazać że po dzisiejszym lunchu zacznę poszukiwania na nowo
    • Gość: dinozaur Re: Mam go .................. IP: 192.168.3.* 26.02.02, 11:55
      Solu uwazaj, to nie jest takie proste nie kazdy facet czy kobieta bedac w
      zwiazku jest w stanie go zakonczyc.Mozna sie ludzic ze tak sie stanie angazowac
      sie coraz bardziej lecz pozniej to wszystko tak bardzo boli. Ja po wielu latach
      rozstalem sie z osoba bo pojawila sie ta Druga lecz teraz jestem sam bo coz z
      tego ze sie widzimy . Jak i tak jestem sam, przychodzisz do domu nawet pozno
      lecz myslisz , mysli zagluszysz piwem spisz. Lecz co to za zycie. samotnosc to
      cierpienie,mysli, marazm. W separacji mozna byc nawet cale zycie, tu cos na
      boku a zawsze jest gdzie wrocic. Gro osob tak sie ustawia. Lecz kto w takim
      ukladzie bedzie cierpial ,Ty jest na chwile a noce ,swieta sama.
      Zycze Ci z calego serca powodzenia niech Ci sie uda bo samemu ...
      Pozdrawiam
    • Gość: tera Re: Mam go .................. IP: *.skierniewice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.02, 20:14
      Może on trwa w związku z żoną tylko siłą przyzwyczajenia. Jest dużo takich
      związków, nie obawiaj się szczerej rozmowy z partnerem, niech powie prawdę, ale
      jeśli tylko cię nabiera, to niech spada i nie żałuj go, znajdzie się lepszy od
      niego.Pamiętaj, że warto zakochiwać się ,, na wesoło'',bo ma się wtedy w oczach
      coś - wewnętrzną radość - a faceci sami się wtedy znajdą i jeszcze będą cię
      błagać,żebyś była tą jedyną.
      • Gość: Sola Re: Mam go .................. IP: *.giraud.fr 07.03.02, 13:54
        Wiem że to jest stereotypowa sytuacja jak na tych cholernych serialach ale...
        wbrew pozorom całkiem mi dobrze
        wiem nie ma go gdy sie budzę w nocy i potrzeba mi by ktoś mnie przytulił
        spotykamy się raz w tygodniu - za mało myślę
        ale z drugiej strony mam swoje życie koleżanki nie chcę zostać zniewolona by on
        był całym moim światem - już przechodziłam przez takie związki i nie mam dobryć
        doświadczeń
        jednak czasami się gubię.... gubię się czego właściwie chcę ... co jest dla
        mnie ważne
        no bo może faktycznie wspólny dom - może kiedyś dziecko
        ale z drugiej strony przeraża mnie ta straszna odpowiedzialność - JAK SIĘ NIE
        UDA
        na prawdę nie mam już siły by się tak bardzo w coś angażować a póżniej
        spuszczać po tym wszystkim wodę

        i to nie jest tak że mnie wykożystuje - widze i to coraz bardziej że zaczybaa
        się angażować, pyta czy chciałabym z nim być... a jak - hm... wydaje mi się że
        każda normalna KOCHANKA - bo włąsnioe ją jestem powiedziała by tak chcę zostaw
        ją bąć tylko ze mną weśmy ślub i będziemy zyli długo i szczęśliwie

        ja tymczasem uciekam......

        tylko przed czym?
        • Gość: dinozaur Re: Mam go .................. IP: 192.168.3.* 07.03.02, 15:58
          przed soba
        • Gość: Milek Do Zuli, Frisky2, ale przede wszystkim SOli... IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.02, 17:09
          Madre te Wasze posty o samotnosci i bolu, i przyjazni, i milosci,
          i cierpieniu...
          Bardzo serdecznie mocno ogromnie - SOla - wspolczuje CI.
          A teraz bedzie kilka mysli, ktore mi do glowy przyszly po przeczytaniu
          WSZYSTKICH postow tego watku. Moze one Ci, SOla, troche
          pomoga?
          Mysle, ze najpierw kazdy z nas musi oswoic swoja samotnosc we wszechswiecie,
          te egzystencjalna, o ktorej mowil Frisky2. Trzeba ja zobaczyc, polubic, a wtedy
          uda sie przestac jej bac. I dopiero wtedy mozna kogos zaprosic do pelnego
          wspolnego bycia, pelnego milosci, szacunku itd., o ktorym to byciu tak pieknie
          pisze Zula. Przy czym oswajanie tej samotnosci i budowanie zwiazku dwojga
          ludzi moze isc rownolegle...
          Mysle, Sola, ze trzeba CI przede wszystkim zadac sobie pytanie, DLACZEGO
          nie udaly sie dotychczasowe zwiazki. Tu WAZNE:
          ZADNEGO OBWINIANIA SIE!
          Tylko rzetelna proba dostrzezenia przyczyn.
          Jesli nie udaje Ci sie spotkac wlasciwego mezczyzny, to dlaczego?
          Moze docieraja do Ciebie sygnaly tylko od takich, z ktorymi nie masz szans?
          A moze za bardzo sie boisz, i dlatego nie wychodzi, bo wyjsc nie moze?
          A moze Ci wszyscy dookola, 'dostepni' niejako, sa zupelnie inni mentalnie,
          kulturowo odmienni (troche znam francuska mentalnosc, sila faktu...)
          i po prostu nie uklada sie...
          A moze, a moze...
          Jesli dobrze rozumiem, problem jest gdzies w TOBIE.
          Odkurz sie, pozagladaj do starych szuflad. Moze tam beda jakies odpowiedzi?
          A moze trzeba sie wybrac na spotkanie polonii...
          Nie wiem.
          O, a moze poszukac przez Internet?
          Pojsc do polskiego kosciola - tam tez ludzie szukaja 'polowek'.
          Niekoniecznie religijni ludzie.
          Moze w tym tlumie rozmaitych osobowosci i zyciorysow zablaka sie
          ktos dla Ciebie?
          Nie wazne zreszta.
          Najwazniejsza jest chyba proba zidentyfikowania przyczyny.
          Tej pierwszej przyczyny.
          I moze wtedy odnajdziesz wlasciwa droge,
          czego CI z calego serca zycze!
          Milek
          • Gość: Sola Re: Do Zuli, Frisky2, ale przede wszystkim SOli... IP: *.giraud.fr 08.03.02, 13:45
            Myślę że masz rację Mirku - ale wcale nie jest tak łatwo oswoić się z ta
            cholerna samotnoscią!!!!
            Wiem że duży problem w zbudowaniu mojego następnego związku ma fakt że SIĘ
            STRASZNIE BOJE ŻE SIĘ ZAANGAŻUJĘ A NIC Z TEGO NIE WYJDZIE!!!!!

            ale wbrew pozorom nie oczekuje od partnera deklaracji wyłącznosci - może za
            bardzo staram się być
          • Gość: jacek2 Re: Do Zuli, Frisky2, ale przede wszystkim SOli... IP: *.abo.wanadoo.fr 08.03.02, 18:34
            Gość portalu: Milek napisał(a):

            > Madre te Wasze posty o samotnosci i bolu, i przyjazni, i milosci,
            > i cierpieniu...
            > Bardzo serdecznie mocno ogromnie - SOla - wspolczuje CI.
            > A teraz bedzie kilka mysli, ktore mi do glowy przyszly po przeczytaniu
            > WSZYSTKICH postow tego watku. Moze one Ci, SOla, troche
            > pomoga?
            > Mysle, ze najpierw kazdy z nas musi oswoic swoja samotnosc we wszechswiecie,
            > te egzystencjalna, o ktorej mowil Frisky2. Trzeba ja zobaczyc, polubic, a wted
            > y
            > uda sie przestac jej bac. I dopiero wtedy mozna kogos zaprosic do pelnego
            > wspolnego bycia, pelnego milosci, szacunku itd., o ktorym to byciu tak pieknie
            > pisze Zula. Przy czym oswajanie tej samotnosci i budowanie zwiazku dwojga
            > ludzi moze isc rownolegle...
            > Mysle, Sola, ze trzeba CI przede wszystkim zadac sobie pytanie, DLACZEGO
            > nie udaly sie dotychczasowe zwiazki. Tu WAZNE:
            > ZADNEGO OBWINIANIA SIE!
            > Tylko rzetelna proba dostrzezenia przyczyn.
            > Jesli nie udaje Ci sie spotkac wlasciwego mezczyzny, to dlaczego?
            > Moze docieraja do Ciebie sygnaly tylko od takich, z ktorymi nie masz szans?
            > A moze za bardzo sie boisz, i dlatego nie wychodzi, bo wyjsc nie moze?
            > A moze Ci wszyscy dookola, 'dostepni' niejako, sa zupelnie inni mentalnie,
            > kulturowo odmienni (troche znam francuska mentalnosc, sila faktu...)
            > i po prostu nie uklada sie...
            > A moze, a moze...
            > Jesli dobrze rozumiem, problem jest gdzies w TOBIE.
            > Odkurz sie, pozagladaj do starych szuflad. Moze tam beda jakies odpowiedzi?
            > A moze trzeba sie wybrac na spotkanie polonii...
            > Nie wiem.
            > O, a moze poszukac przez Internet?
            > Pojsc do polskiego kosciola - tam tez ludzie szukaja 'polowek'.
            > Niekoniecznie religijni ludzie.
            > Moze w tym tlumie rozmaitych osobowosci i zyciorysow zablaka sie
            > ktos dla Ciebie?
            > Nie wazne zreszta.
            > Najwazniejsza jest chyba proba zidentyfikowania przyczyny.
            > Tej pierwszej przyczyny.
            > I moze wtedy odnajdziesz wlasciwa droge,
            > czego CI z calego serca zycze!
            > Milek
            Odradzam szukanie znajomosci pod kosciolem polskim w Paryzu!!!!!! A swoja droga w
            kazdej znajomosci jest pewne ryzyko! Nie ma rzeczy pewnych na tej ziemi poza ta
            jedna.Ale postaraj sie myslec pozytywnie -moze w koncu znajdziesz tego swego
            jedynego!!! Czego Ci zycze! Pozdrowienia!!!!!!!
            • Gość: Milek Do Jacka2 IP: *.abo.wanadoo.fr 08.03.02, 18:49
              Gość portalu: jacek2 napisał(a):


              > Odradzam szukanie znajomosci pod kosciolem polskim w Paryzu!!!!!! A swoja droga
              > w
              > kazdej znajomosci jest pewne ryzyko! Nie ma rzeczy pewnych na tej ziemi poza ta
              >
              > jedna.Ale postaraj sie myslec pozytywnie -moze w koncu znajdziesz tego swego
              > jedynego!!! Czego Ci zycze! Pozdrowienia!!!!!!!

              Z tym Paryzem to rozumiem doskonale. Zreszta nie upieram sie w ogole, jak chodzi
              o wskazowki, gdzie szukac (co powiesz o duszpasterstwie akademickim w
              Arcueil, Sola ma dopiero 25 lat...? Tylko zeby bylo jasne, to nie dlatego, zeby indoktrynowac,
              tam sie po prostu spotykaja Polacy...).
              Pozdrawiam
              Milek
    • Gość: Saskia Re: Mam go .................. IP: *.w.club-internet.fr 08.03.02, 18:55
      Sola, mialam kiedys romans z zonatym mezczyzna. Mialam wtedy 20lat, on 31.
      Wydawalo mi sie, ze jest taki dojrzaly, rozsadny itd. Chodzilismy do teatru,
      spotykalismy sie (coraz rzadziej w publicznych miejscach) i wszystko bylo
      fajnie. Nie myslalam o nim powaznie, jak o przyszlym mezu, czy partnerze dla
      mnie i wcale nie czulam sie winna, ze rozbijam, czy niszcze jego malzenstwo.
      Myslalam, ze ja nikogo nie zdradzam, wiec jest ok. Ale po kilku miesiacach
      zaczelam tracic szacunek do niego - jak szanowac kogos, kto oszukuje zone
      (mimo, ze tez nie ukladalo sie miedzy nimi dobrze i slyszalam, ze od dluzszago
      czasu sa w separacji). Skonczylam sie z nim spotykac, gdy myslalam, ze jestem w
      ciazy. Nic jeszcze nie bylo pewnego, ale zapytalam go co wolalby, zebym
      zrobyla - urodzila, czy usunela. Jak myslisz, co odpowiedzial? To drugie.
      Czulam do niego obrzydzenie i widzialam, jakim jest smieciem.
      Spotykanie sie z zonatymi zawsze jest ryzykowne. Co bedzie, jak zajdziesz w
      ciaze? (zapytaj go o to) Kwestia rozwodu nie jest latwa, bo to nie tylko z zona
      sie rozchodzi, ale tez z rodzina.
      Trzymaj sie cieplo.
      • Gość: Sola Re: Mam go .................. IP: *.giraud.fr 11.03.02, 09:58
        Zdecydowałam mu się powiedzieć że KONIEC
        że nie mogę się więcej z nim spotykać że za malo mi daje a za dużo odemnie
        oczekuje

        i co usłyszałam że jestem egoistką że myślę tylko o swojej wygodzie że nie
        słucham go jak mówi że mu zależy

        W końcowej fazie "potrzebny Ci czas by to przemyśleć?"
        stwiuerdziałm że to jemuy jest potrzebny czas by zastanowic się nad tym na czym
        naprawdę mu zależy

        minęły 3 dni - na poczatku się nieodzywał póżniej jakieś kąśliwe wiadomości...
        nie jest wulgarny bie wyzywa mnie od różnych ,,, powiedział że to dla niego nie
        jest łatwe skończyć się ze mną spotykać że się "uzależnił"
        a uczucie?
        postawiłam sprawę jasno że nie mam zamiaru się z nim kochać raz w tygodniu -
        bać się że ktoś nas zobaczy , nigdy nie mies go gdy mi jest potrzebny że
        oczekuję od związku dużo więcej niż mi daje,,
        a on
        TY TO MASZ PROBLEM CHCESZ BYC ZE MNĄ CZY NIE?
        zaczliśmy rozmawiąc na temat tego co do siebie czujemy
        oczywiście najpierw zapopytał sie mnie i oczekiwał odpowiedzi
        powiedziałam mu że nie wiem.... bo faktycznie nie wiem tzn - wiem że go ie
        kocham - może jeszccze nie - zależu mi na mim bo nie chcę być sama chcę mieć
        kogoś chociaż raz na jakiś czas
        wydaje mi sie że nie daje mi szans by go pokochać gdy dochodzi do jakiś
        sytuacji gdy sie wyznaje uczucia- on mnie gasi - chyba nie zakochałaś się we
        mnie bo to dopiero byłby problem......

        i co ja mam o tym myśleć
        czy on się boi zakochać czy też szuka tylko rozrywki i raz na jakiś czas
        towarzystwa innego niż te godzienne........
        • Gość: dinozaur Re: Mam go .................. IP: 192.168.3.* 11.03.02, 12:46
          Wiesz jak to czytam to mozna dostac kurwicy jestes egoistka bo myslisz tylko o
          sobie a on o kim mysli, przeciez jemu jest w tej sytulacji wygodnie i to
          jak .Kiedy chce to przychodzi, odchodzi i jest wolny.Nawet trudno by mowic w
          tej sytulacji o jakimkolwiek konkubinacie. Czy on Ci w jakikolwiek sposob
          pomaga.
          Tak "uzaleznil " sie przyzwyczail ze jest ktos do kogo mozna zawsze wpasc.Tak
          Ty masz problem czy chcesz byc z nim a on biedna owieczka nie bo on wie
          geniusz .Padnij na kolana i pros blagaj ze chcesz z nim byc, a on pan i wladca
          moze laskawie sie zgodzi.Sola daj mu w rylo,kopa w dziob i na drzewo z takim
          trutniem. Szkoda twojego zdrowia i nerwow. On faktycznie szuka rozrywki,nie wie
          co to odpowiedzialnosc, a co by sie stalo jakby mial byc w jakims sensie
          odpowiedzialny za Ciebie. Daruj sobie tak jak to on mowi jak siwe zakochasz to
          dopiero bedziesz miala problem nie on tylko Ty. pozdrawiam
        • Gość: zula Re: Mam go .................. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.02, 12:52
          Ja myślę Sola, że sama sobie odpowiedziałaś na zadane pytanie... On prędzej
          szuka urozmajcenia dla swojego monotonnego życia u boku jednej kobiety niż
          chęci bycia z Tobą szczęśliwym. I najsmutniejsze jest to, że nie próbuje
          zaradzić tej monotonii i nudzie która się wkrada do jego małżeństwa, pracując
          nad sobą i związkiem, a poprostu ucieka się do zdrady żony. To przykaład
          żałosnego człowieka, typowego egoisty, który myśli tylko o sobie. To nie Ty
          jesteś problemem ale on, uwolnij się od niego a dopiero wtedy poczujesz jak
          piękny może być świat, jak piękne może być życie. Co to jest 25 lat? Ja wyszłam
          za mąż miałam 22 lata a w wieku 26 byłam rozwódką. Dziś jestem szczęśliwa w
          nowym związku, a przez chwilę spotykałam się z facetem, który miał żonę, która
          go tak strasznie zaniedbywała i on był taki biedny pokrzywdzony, dobrze że
          potrafiłam do tego podejść z dystansem... Dziś jestem szczęśliwa a jeśli
          wpakowałabym się w związek z żonatym facetem... czy spotkałabym tego z którym
          dzielę dziś dni?

          Sola, trzymaj się i daj sobie szansę, będź egoistką i pomyśl o tym co jest
          najlepsze dla Ciebie! Posradwiam i trzymam kciuki za trafne decyzje.
        • agniecha27 Kochana Solu! 11.03.02, 15:05
          Zasługujesz na pełny związek. Tyle ile dajesz, tyle powinnaś otrzymywać. Wiem,
          że miłość powinna być bezinteresowna, ale nie ofiarna, tzn. nie możesz cierpieć
          z powodu dzielenia się Twoim mężczyzną, który tak naprawdę nie jest Twój (ani
          prawdobodobnie niczyj, bo żony też nie).
          Wyjdź z tego kręgu, podnieś dumnie głowę i rozejrzyj się.
          Życzę Ci wszystkiego, co najlepsze...
        • Gość: Saskia Re: Mam go .................. IP: *.w.club-internet.fr 11.03.02, 19:44
          Sola, widze, ze doszlo do powaznej rozmowy, to dobrze. Jego zachowanie wskazuje
          na to, ze nie uczucia sa dla niego najwazniejsze. Wydaje mi sie, ze jest mu po
          prostu wygodnie z Toba - chcesz z nim byc, czy nie - na takiej stopie, jakiej
          jestescie teraz.. Na dodatek boi sie, ze sie zakochasz - bedzie sie czul
          zobowiazany, bedzie mial wyrzuty sumienia? Sola, czy on Ci cos wspomnial o tym,
          ze to on chce byc z Toba, bo mu na Ciebie zalezy?
          Uwazaj na tego faceta i nie wierz w kazde slowo - czyny mowia wiecej, niz
          slowa!
          • Gość: Sola Re: Mam go .................. IP: *.giraud.fr 12.03.02, 10:12
            Witam i dzięki za wsparcie i DOBRE rady
            więc...
            myślę że się rozstalismy - rozmawialismy - miała to być powazna rozmowa na
            temat NASZEGO zwiąsku - jednak więcj pozostawiła po sobie pytań niż odpowiedzi
            z resztą prawie zawsze tak jest jesli ma coś zdefiniowac podsumowa - wydaje mi
            się że wychodzi z zasady lepiej nic nie mówić co póżniej ja bym mogła przyjąć
            za normę
            więc staneło na tym że jak on może wszystko zostawiąć ( żonę dzieci ) dla mnie
            skoro nie do końca mnie poznał i nie wie czy ja to włąsnie ta osoba z którą
            chciałby się wiązać
            wieć jednym słowem to co między nami jest to próba czy mu się bardziej od żony
            spodobam......... bardzo mi miło
            powiedziąl m mu że w takiej sytuacji nie widzę dla na s jakichkolwiek szans,,,,
            zaskoczony ,,, powalony - nawet miałam wrażenie że chciał mi powiedzieć jak
            śmiesz
            • Gość: Milek Re: Mam go .................. IP: *.abo.wanadoo.fr 12.03.02, 11:23
              Brawo, SOLA!
              Gratulacje!
              Tak trzymac.
              A swoja droga - biedna zona, bo jej nie byloby tak latwo sie od niego uwolnic,
              nawet, gdyby probowala.
              Sposob, w jaki wykorzystywal CIebie, swiadczy, ze zone wykorzystuje
              rowniez. Szkoda i dzieci...
              A jezeli on teraz zmieni 'polityke' i bedzie prosil tudziez obiecywal...
              Dasz sie nabrac?
              Sciskam
              Milek
              • Gość: sOLA Re: Mam go .................. IP: *.giraud.fr 12.03.02, 11:53
                Właśnie tegomi teraz trzeba ściśnij mnie mocno żebym nie pękła!

                p.s. na razie trzymam się - fakt łapię się na trzymaniu słuchawki i próbie
                wykręcania jego tel i różnych takich rzeczach ale zaraz KARCĘ SIE OGROMNIE!!!!
                no i jakoś staram się trwać w postanowieniu dalej

                najgorsze to to że w pracy sie tak rozlużniło że praktycznie nie mam co robic
                więc czas na rozmyślania jest,,,,,,

                Dziś wychodzę z kolegą z pracy ( wyłącznie w sprawach zawodowych na kolację -
                będe świadczy ła mu pomocą w zakresie tłumaczenia)

                Mój - hm... noi właśnie nie wiem nawet co i jak tu napisać własciwie to nie
                wiem kim on dla mnie jes - BYŁ ( MAM NADZIEJĘ )
                więc proponował mi dziś wspólny wieczór - ciężko mi był to powiedIeć ale
                wyksztusiłam z siebie że jestem umówiona

                spojżał sie na mnie tak jak by chciał powiedziec - no szybko znalazłaś
                pocieszenie ...
                ale ja sie tym nie przejmuję -
                • Gość: Milek Re: Mam go .................. IP: *.abo.wanadoo.fr 12.03.02, 15:31
                  Gość portalu: sOLA napisał(a):

                  > Właśnie tegomi teraz trzeba ściśnij mnie mocno żebym nie pękła!
                  >
                  > p.s. na razie trzymam się - fakt łapię się na trzymaniu słuchawki i próbie
                  > wykręcania jego tel i różnych takich rzeczach ale zaraz KARCĘ SIE OGROMNIE!!!!
                  > no i jakoś staram się trwać w postanowieniu dalej
                  >
                  > najgorsze to to że w pracy sie tak rozlużniło że praktycznie nie mam co robic
                  > więc czas na rozmyślania jest,,,,,,
                  >
                  > Dziś wychodzę z kolegą z pracy ( wyłącznie w sprawach zawodowych na kolację -
                  > będe świadczy ła mu pomocą w zakresie tłumaczenia)
                  >
                  > Mój - hm... noi właśnie nie wiem nawet co i jak tu napisać własciwie to nie
                  > wiem kim on dla mnie jes - BYŁ ( MAM NADZIEJĘ )
                  > więc proponował mi dziś wspólny wieczór - ciężko mi był to powiedIeć ale
                  > wyksztusiłam z siebie że jestem umówiona
                  >
                  > spojżał sie na mnie tak jak by chciał powiedziec - no szybko znalazłaś
                  > pocieszenie ...
                  > ale ja sie tym nie przejmuję -
                  • Gość: sOLA Re: Mam go .................. IP: *.giraud.fr 12.03.02, 15:54
                    dZIĘKI ZA WSPARCIE
                    CZY TO GŁUPIE STANDARDOWE SZCZENIACKIE - ALE TĘSKNIĘ ZA NIM!!!!!!!

                    proszę zacisnąć kciuki mocniej!!!
                    • Gość: Milek Re: Mam go .................. IP: *.abo.wanadoo.fr 12.03.02, 16:10
                      Gość portalu: sOLA napisał(a):

                      > dZIĘKI ZA WSPARCIE
                      > CZY TO GŁUPIE STANDARDOWE SZCZENIACKIE - ALE TĘSKNIĘ ZA NIM!!!!!!!
                      >
                      > proszę zacisnąć kciuki mocniej!!!

                      Jestes sensowna DZIEWCZYNA i dlatego tesknisz...
                      Nienormalne by bylo, gdybys NIE tesknila...
                      Tym bardziej warto, zeby Twoj mezczyzna byl godzien CIEBIE!
                      Sciskam nieustajaco i czekam na wiesci...
                      M
            • Gość: Saskia Re: Mam go .................. IP: *.w.club-internet.fr 12.03.02, 15:55
              Droga Solu! Wiem, ze nie jest Ci latwo, znam z doswiadczenia rozstania, to
              boli. Gdy czytalam o tym, jak wygladala Wasza rozmowa myslalam o tym, jaki
              tchorz i egoista z tego faceta. Dobrze, ze postawilas sprawe jasno - teraz
              pilka nalezy do niego. Jesli na prawde Cie kocha i mu na Tobie zalezy, odezwie
              sie i bedzie walczyl o Ciebie. Jezeli nie bedzie go na to stac teraz, to
              pozniej tez nie.. Nie przejmuj sie jego kolegami, bo to sa JEGO koledzy i nie
              sluchaj, co mowia. To Ty wiesz, jak wygladaja sprawy miedzy Wami i Ty wiesz
              najlepiej. Oni nie sa na Twoim miejscu i watpie, czy mysla o Tobie mowiac, jaki
              to ON jest biedny i nieszczesliwy.
              Badz dzielna i trzymaj sie cieplo,
              pozdrawiam serdecznie
              • Gość: Sola Re: Mam go .................. IP: *.giraud.fr 12.03.02, 16:21
                godzina 16,18 cały czas JAKOŚ wytrzymuję!!
                • Gość: Milek Re: Mam go .................. IP: *.abo.wanadoo.fr 12.03.02, 17:42
                  Gość portalu: Sola napisał(a):

                  > godzina 16,18 cały czas JAKOŚ wytrzymuję!!

                  Wiesz, jak nie masz sie czym zajac, poczytaj watek
                  niewiernego pt. mam kochanke.
                  Zobaczysz sprawe od drugiej strony...
                  choc nie do konca tak...
                  Mysle, ze postawa niewiernego pomoze Ci sie trzymac...
                  Nieustajaco
                  Milek
                  • liloom Re: Mam go .................. 12.03.02, 18:10
                    Zal mi Soli strasznie, wladowalas sie - wspolczuje Ci. Podziwiam, ze potrafilas
                    przyprzec go do muru, ciekawe czy to posty tak ci pomogly czy jestes taka silna
                    sama z siebie. Tak czy owak trzymam kciuki. Czy to Sting parafrazowal znane
                    zdanie "If you want somebody let them free.." - sorry jesli byk, ale wiecie o
                    co mi chodzi. Ze jesli cos jest prawdziwe to nawet jak to wypuscisz to wroci do
                    Ciebie.
                    Nie chce przesadzac o rozwoju sytuacji u Soli (przepraszam ze to tak sucho
                    brzmi), ale wsrod moich znajomych pelno rozwodow, zarowno z winy facetow jak i
                    kobiet, wiec mam przeglad sytuacji i mieszane uczucia. Bo z jednej strony kazdy
                    ma prawo do milosci, a z drugiej nie ma rozwodu bezbolesnego. Dorosli jakos tam
                    sobie poradza - dluzej krocej pocierpia i znajda (moze) nowego partnera, ale co
                    powiecie o cierpieniu dzieci? A moze jednak poopowiadac Wam o cierpieniu
                    zdradzanych zon i mezow, co?
                    Dlatego mam mieszane uczucia, bo widze ze Sola to wspaniala dziewczyna, tylko
                    ten twoj facet i jego reakcja mi sie nie podoba. I tez uwazam, ze bardzo
                    wygodnie sie ustawil...
                    • Gość: sOLA ZWIERZEŃ CIĄG DALSZY....... IP: *.giraud.fr 13.03.02, 09:44
                      Witam wszystkich którzy swoją zyczliwością staraja mnie się w tej niewątpliwie
                      TRUDNEJ dla mnie chwili wesprzeć!

                      Byłam wczoraj ( jak byuło planowane na kolacji - jeszcze przed nia spotakałam
                      się z NIM - starałam się być twarda jednak teraz mam głupie wrażenie czy ja mam
                      jakikolwiek obowiazek żeby mu sie z czego kolwiek tłumaczyć - bo w sumie
                      wypytywał gdzi ide z kim i czy muszę
                      jakoś tak wydaje mi sie że mało przekonywująca ale STARAŁAM sie twardo mu
                      powiedzeć że nie muszę się z niczego tłumaczyc - wydaje mi się że niepotrzebnie
                      padło- to tyko służbowa kolacja........
                      trudno czasu nnie cofnę
                      był zły widziałam to w jego oczach zachowaniu - mi zaś było przykro że do tego
                      doszło - jednak zaczynam rozumieć że moje uczucia są tak samo ważne jak jego -
                      o tej pory były tylko jego uczucia........
                      kolacja była wspaniała - spotkanie z potęcjalnymi kilientami okazało się
                      jedynie pretekstem by jak to zostało okereślone "miło spędzić wieczór w moim
                      towarzystwie co by z pewnościa się nie udało gdyby sprawa została przedstawiona
                      normalnie"
                      zaskoczona zdezorientowana - praktycznie nie miałam TERAZ ochoty na
                      spopotykanbie się z kimkolwiek ( raczej standardowo rozpacz w domowym zaciszu)
                      ale szczerze mówiąc było wspaniale - nie bawilam sie tak jak bym tego do końca
                      chciała( nie potrafię wyłączyć tej częsci mózgu, która myśli o NIM o NAS...)
                      Ale jak na moją SYTUACJĘ było swietnie.
                      I o dziwo gdy wróciłam do domu nie miałam jakiś wyrzutów sumienia - aż wstyd
                      się przyznac ale cały czas czuję się i myślę tak jak bym była z kimś związana
                      z NIM związana i sama nakładam na siebie obowiązek lojalności itd......

                      Zdecydowanie nie uważam że sprawa posuneła się znacznie do przodu powniewaz
                      dziś widzaiałam sie z NIM - przepraszał przepraszał ył zdziwiony że chcę z nim
                      rozmawiać bo przecież się rozstaliśmy - ale wg niego to w takim razie cos
                      znaczy....?...
                      Jest mi ciężko nie ukrywam tego - brakuje mi jego pocałunków bliskości
                      ciepła....
                      Jestem słaba - zdaję sobie z tego sprawę ...
                      boję się że jednak nie wytrzymam......
                      • Gość: Pom Re: ZWIERZEŃ CIĄG DALSZY....... IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 13.03.02, 12:48
                        Wytrzymasz. Najgorsze masz właśie teraz, ale to przejdzie. Myślę, że wytrzymasz
                        dlatego, że masz instynkt samozachowawczy. Z tego co piszesz to facet jest kupą
                        gówna (sorry, ale takie mam właśnie skojarzenie). Nie spotykaj się z nim, to
                        będzie najlepsze w Twojej sytuacji. Wiem, że tęsknisz... Jak mosno zaboli to
                        pisz na forum. Tutaj wiele osób to czyta i trzyma zie Ciebie kciuki. Zdobyłaś
                        się na bardzo mądry krok. Nie wycofuj się, bo to by było bardzo niedobre dla
                        Ciebie.
                        Ten gość to nędzna kreatura i tak go traktuj. Tęsknisz nie za nim ale za
                        wyobrażeniem o kimś, kim ON NIE JEST.
                        Pozdrawiam Ciebie cieplutko, ściskam i trzymam kciuki.
                        • Gość: Saskia Re: ZWIERZEŃ CIĄG DALSZY....... IP: *.w.club-internet.fr 13.03.02, 18:46
                          Sola, ja tez trzymam za Ciebie kciuki. Powinnas byc z siebie dumna, ze zdobylas
                          sie na to wszystko i zrobilas porzadek w swoim zyciu. Co do faceta.. teraz on
                          jest slabsza strona, wierz, czy nie, ale on wie jak duzo stracil. Na pewno
                          jednak mysli o sobie, o tym jak bylo mu wygodnie z Toba, teraz Ciebie nie ma
                          kiedy zechce - jego zycie tez sie zmieni. Fajnie, ze spotykasz ludzi i chodzisz
                          na kolacje, powodzenia!
                          pozdrawiam!
                      • agniecha27 Kochana Solu! 13.03.02, 17:22
                        Pewnie, że to łatwo powiedzieć: trzymaj się i nie pękaj. Ty poprostu
                        potrzebujesz bliskości drogiej Ci osoby, faceta - ale pamiętaj: nie tego...
                        Powodzenia w poszukiwaniach, okazji do poznania kogoś wartościowego jest
                        naprawdę dużo, uwierz mi...
                        Trzymam kciuki
                        Pozdrowionka
    • Gość: Kingkong Re: Mam go .................. IP: 134.65.105.* 13.03.02, 17:46
      Kotek
      ja tez nie mam rozwodu, a nawet nie wiem gdzie mieszka moja
      zona. Dzieci tez nie maja pojecia gdzie jest ich mamusia....
      i co??? mam leciec do sadu i porzadkowac swoje zycie?
      ?o co jak ono i tak juz jakis czas temu sie zawalilo?
      bagno i tyle, a na brak zajec na co dzien nie narzekam.
      Jakbym mial czas na rozwod to predzej bym ten czas poswiecil
      na szukanie fajnej kobiety albo na uroczy wyjazd w gory.
      • robeert1 Re: Mam go .................. 13.03.02, 21:53
        Sola,trzymaj się.Nie możesz teraz odpuścić!Masz prawo do prawdziwej ,nie
        toksycznej miłości.On cię zwodzi już za długo .Przyzwyczaił się do życia z
        dwoma kobietami i mu z tym b.dobrze.Tyle się znacie i co biedulek nie może się
        zdecydować?A może lubi sobie urozmaicić zycie?Tylko dlaczego Twoim kosztem?To
        może daj mu kilka euro na call-girl,i niech sobie urozmaica.Z jego strony to
        zwykłe kurestwo.Oszukuje dwie kobiety!Ciągnie to tak długo.Zwykły dupek.On
        nigdy może już nie dojrzeć.Jak zerwiesz z nim, szybko sobie kogoś znajdzie.I
        znowu kilka lat krętactwa/przyjemności przed nim.Sola postaw sprawę na ostrzu
        noża.Albo ty albo żona.Miał duzo czasu aby się zdecydować!Albo go
        przetestuj.Powiedz że jesteś w ciąży i żę tylko on może być ojcem dziecka.Wtedy
        dowiesz sie wszystkiego.W sytuacjach zagrożenia człowiek często pokazuje
        prawdziwą naturę.Dowiesz się na pewno :bydlę czy człowiek?No i pisz czy
        wytrzymałaś.Też trzymam z Ciebie kciuki
        • Gość: Sola zmiany IP: *.giraud.fr 14.03.02, 10:41
          Nastąpiły ogromne przynajmniej tak mi się wydaje zmiany...

          Spotkaliśmy sie w kawiarni - bo chciał bysmy porozmawiali - szczerze mówiąc to
          ja również chciałam do końca wszystko wyjaśnic
          i... byłam przygotowana raczej na " awanture wyrzuty..." niż... przepraszam
          teraz wiem jak się zachowywałem jak podle grałem na Twoich uczuciach... Ty
          jesteś wszystkim tym przed czym starałem się uciec... przyznaję chciałem mieś
          kogoś na "boku" mieć z kim sie spotkac raz na jakiś czas iść na wystawę do
          teatru... łóżka
          I gdy Cię spotkałem wydawało mi się ze tak własnie bedzie
          nie planowałem nie chciałem by stało się to co się stało....coraz bardziej z
          dnia na dzień zaczyna mi na Tobie zależeć... gdy się widzimy jest wspaniale i
          chiałbym żeby czsa się zatrzymał w miejscu...gdy nie ma Cię przy mnie to do
          Cibie należa moje myśli Ty mi się śnisz w nocy gdy się budzę chciałbym byś Ty
          leżała obok...
          jestem debilem bo odpychałem Cię - myślałem że tymsamym we mnie to "coś " się
          uspokoi... tymczasem uczucie rośnie...raniłem Cię bo miałem nadzieje że będzie
          to jedynie związek - bez żadnych zobowiązań uczuć- przyznaje to

          denerwowały mnie rozmowy o mojej żonie rozwodzie - wiesz to męczy faceta gdy na
          samym poczatku oczekuje się od niego że będzie składał jakieś deklaracje albo
          cos stałego obiecywał- jak on jeszcze nie zdązył zdiać kurtki
          teraz wiem że żle Cie rozumiałem... wogóle Cię nie rozumiałem i nie wiem jak
          mogłaś dalej zemną byc po tym wszystkim co mówiłem co Ci robiłem,,,
          zależy mi na Tobie...



          i wiele jaszcze ... takich nie powim miłych ( ale nie w tej sytuacji ) dla
          mojego ucha "informacji"
          JEDNAK WIEM JAK DUZO GO TO KOSZTOWAŁO BY TO POWIEDZIEĆ - NIGDY!!!!!!! mi nawet
          jednej dziesiątej tego nie powiedział

          I nie chcę go idealizowac może poprostu postaram się przekazać fakty a Wy
          pomożecie ...
          więc po pierwsze umówiliśmy się w takim miejscu w którym jeszcze tydzień temu
          nie do pomyślenia byłoby się spotkac - za bardzo uczeszczane ( mógłby nas ktoś
          zobaczyć kto nie powinien nas razem widzieć...)
          Gdy przyjechał do mnie po pracy wysiadł z samochodu - na powitanie mnie
          pocałował ( stanowczo nie tak jak jak sie całuje mamusię) choć wi że pracuja ze
          mną osoby które znaj ajego żonę - gdy zapytałm go dlaczego to zrobił" byłem
          głupi że wcześniej tego nie robiłem niech patrzą...)
          zastanawiam sie czy przypadkiem nie robi tego napokaz?
          jedank podczas kolacji naprawdę czułam że nie jest w ten charakterystyczny dla
          siebnie sposób zdenerwowany... by brożBoże nie wszedł ktoś z jego
          znajomych.......
          I główny punkt programu chce żebyśmy za 2 tygodnie pojechali na week-and do
          jego rodziców na wieś-tak mnie tym zaskoczył że zatkało mnie...
          nigdy nie chodzilismy do jego znajomych - a co dopiero powiedzić - by pokazywać
          się rodzinie,,,
          teraz przyznaje czuje się osaczona!
          • Gość: Pom Re: zmiany IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 10:51
            Sola! Aż mi się ciśnie na usta : nieeeeeeeeee!!!!!!!!!!
            Błagam - nie. Nie daj się tak podejść. Opis jego zrobiony przez Ciebie
            wcześniej jest na tyle jasny, że teraz trudno uwierzyć w cudowną przemianę!!!
            Pocałunek, to tylko pocałunek (jakby na to nie patrzeć), wizyta u rodziny -
            bedą zdziwienie ale nikt go nie zlinczuje. A dostanie od Ciebie dokładnie to,
            czego bedzie chciał!!!!
            To jest moje wyłącznie zdanie ale ja bym postawiła sprawę na ostrzu noża: jak
            podejmiesz decyzję - żona czy ja, wtedy wrócimy do tematu o NAS.
            Nie daj się zwieść!!! On wie, na czym Ci zależy i celuje perfekcyjnie. Uważaj!!!
            I pamiętaj: SŁOWA NIC NIE KOSZTUJĄ.
            • Gość: Sola Re: zmiany IP: *.giraud.fr 14.03.02, 11:02
              Tak bardzo bym chciała zeby to wszystko było takie proste - powiedzieć mu NIE
              zamknac za soba te dzrzwi i zacząć - próbowac się pozbierac i zaczać wszystko
              od nowa
              ale mi na nim zależy - bardzo zależy

              brakuje mi tego ze nie powidział mi tego - KOCHAM CIĘ ! ale wiem jak ciężko mu
              definiowa cwłasne uczucia co dopiero je wyrażać

              wiem że taka nagła zmiana jest conajmniej podeżjżana i wziełam wszelkie jego
              ruch pod dokładny pogląd

              czują się jak na skrzyżowaniu - zapaliłam kierunkowskaz w strone WOLNOŚCI JA
              JAKO POŁÓWKA NORMALNEGO ZWIĄZKU
              jednak gdy złapało mnie czerwone śiatło i tak chwilę postałam nie bardzo wiem
              gdzie skręcić- a może jakies rondo???
              • Gość: Pom Re: zmiany IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 11:29
                Kierunkowskaz zapaliłaś, a na skrzyżowaniu nie zmienia się nagle decyzji o
                kierunku jazdy bo to bardzo niebezpieczne!! Jak ktoś się na tym skrzyżowaniu
                nie umie zachować- jego sprawa. Ty masz cel i kierunek. Zmiana tego grozi
                powaznym wypadkiem, a z tego co widać, poduszki już raz Ci strzeliły i więcej
                ich nie masz.
                • Gość: sOLA Re: zmiany IP: *.giraud.fr 14.03.02, 11:36
                  a walczyliście kiedys z własnym sercem ja staram sie trzymać za gaz ale wydaje
                  mi sie ze to ona trzyma kierownice
                  i im dłuzej o tym myślę ( a mam czas na wszelkie przemyślenia ) to niestety ale
                  coraz czeciej widze się za tym zakrętem który prowadzi do miejscowości ON!
                  Prośzę o złapanie mnie na radar i zamknięcie w więzieniu bo nie mam dokumentów
                  w głowie szumi i zaczynam myśleć nieracjonalnie........


                  a Was - wspaniali doradcy mam nadziej że zobacze na widzeniu
                  • Gość: Milek Re: zmiany IP: *.abo.wanadoo.fr 14.03.02, 12:16
                    Gość portalu: sOLA napisał(a):

                    > a walczyliście kiedys z własnym sercem ja staram sie trzymać za gaz ale wydaje
                    > mi sie ze to ona trzyma kierownice
                    > i im dłuzej o tym myślę ( a mam czas na wszelkie przemyślenia ) to niestety ale
                    >
                    > coraz czeciej widze się za tym zakrętem który prowadzi do miejscowości ON!
                    > Prośzę o złapanie mnie na radar i zamknięcie w więzieniu bo nie mam dokumentów
                    > w głowie szumi i zaczynam myśleć nieracjonalnie........
                    >
                    >
                    > a Was - wspaniali doradcy mam nadziej że zobacze na widzeniu

                    Soluniu! Kto nie walczyl?
                    Wszyscy mamy to za soba (albo przed soba), wszystko jedno....
                    Wiesz co, nie lam sie!
                    A jak sie nawet zlamiesz, to sie nie lam, ze sie zlamalas...
                    Przygotuj sie na to, ze na przyklad za dwa tygodnie okaze sie, ze rodzice
                    musza gdzies wyjechac, albo on ma wazne bardzo sprawy w pracy...
                    Wszystko powoli, acz niedostrzegalnie wroci do 'normy' sprzed Twojego
                    'buntu', ktory bardzo szybko, byc moze, ON nazwie 'blefem', by go
                    usidlic...
                    Moze byc tez wariant, ze rzeczywiscie cos zrozumial...
                    Wtedy przed Toba dramat rodzinny, jego rozwod, bol zony,
                    bol dzieci, wyrzuty sumienia was obojga, moze wzajemne obwinianie sie,
                    momenty braku pewnosci, czy to wlasnie TEN, a moze tez 'uczucie' Ci po
                    prostu minie...
                    Na to tez musisz byc przygotowana...
                    Co wowczas?
                    Masz sile na to wszystko?
                    A moze inny wariant: zona sie zgadza, Ty sie zgadzasz, a ON ma
                    was dwie...
                    Przyjrzyj sie sobie dokladnie. Zastanow dobrze, co TOBIE
                    jest potrzebne i jaki rozwoj sytuacji jest przez CIebie najbardziej
                    porzadany. Co wytrzymasz, czego na pewno nie jestes w stanie zniesc.
                    A jesli jednak mu uwierzysz i zrealizuje sie, co najprawdopodobniejsze,
                    wariant nr 1, znaczy on sie uspokoi i powroci do starego schematu,
                    pamietaj, NIE WOLNO CI CZUC SIE PODLE.
                    ZAWSZE MOZESZ POWIEDZIEC: NIE.
                    Im pozniej, tym trudniej, to fakt.
                    Ale zawsze mozna, trzeba!, zachowac sie GODNIE.
                    Aha, jeszcze jedno, prowizorki maja to do siebie, ze trzymaja sie najdluzej...
                    Stale sciskam za Ciebie kciuki i czekam, jak i Wszyscy, na Twoje wiadomosci
                    Milek
                    • Gość: Pom Re: zmiany IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 14.03.02, 12:27
                      Sama bym lepiej tego nie wyraziła. nic dodać, nic ująć. Podpisuję się pod tym
                      obiema rękami.
                      • Gość: dinozau Re: zmiany IP: 192.168.3.* 14.03.02, 13:14
                        ... no tak trzeba chyba skonczyc z Sola ,troche trudno ale przeciez mam rodzine
                        byl skok w bok lecz teraz treba odejsc ,lecz mysle ze jeszcze raz sie z nia
                        spotkam bo jednak dobrze mi z nia wyjedziemy na dwa dni nasyce sie nia a poznej
                        pa . Nie bede sie wiazal bo i poco znajdzie sie pewnie inna, a zreszta rozwod,
                        rozmowy i tp....
                        A co bedzie jak to sie okaze prawda, nastepne bagno, i znowu bedziesz musiala
                        sie jakos pozbierac a kto Ci wroci zdrowie nerwy.Postaw sprawe jasno , albo
                        zamknij oczy i wpadaj w przepasc tylko pomysl chocby o dziecku jaki on bedzie
                        dla niej
                        • szarak1 Re: zmiany 16.03.02, 17:25
                          Sola,no napisz coś .Wytrzymałaś czy....,aż się boję napisać!
                          • Gość: Sola jakoś mi dziwnie IP: *.giraud.fr 18.03.02, 10:22
                            Właściwie nie wiem dlaczego ale mam pewne wyrzuty sumienia wobec WAS!
                            Bo zrobiłam to przed czym staraliście mnie ustrzec i przed czym ja chciałam sie
                            uchronić ...
                            Nie mogę powiedziec ze wróciliśmy do siebie bo nie jest tak jak było
                            kilkanaście dnie temu
                            Żeby jakoś to zobrazować powinnam raczej powiedzieć - zaczynamy wszystko od
                            początku...
                            Wiem powinnam teraz robić uniki we wszystkie strony bo pewnie rzucacie we mnie
                            kamieniami - tłumaczy jej sie tłumaczy a ona nic nie rozumie
                            Rozumiem że tak jak było wcześniej być nie może że na to się nie mogę zgodzić
                            że musi dokonać wyboru że że że...... tysiące innych spraw
                            ale mi naprawde na nim zależy aż się boję tego napisac nie wiem czy to jest
                            miłość.....
                            po rozmowie doszliśmy do wniosku że dajemy sobie czas do końca kwietnia ( i
                            proszę teraz nie podnosić rumoru że pózniej będzie do końca lipca sierpnia itd
                            itp..)
                            z mojej strony to jest czas dla mnie abym mogła trzeżwo ocenic sytuację - to że
                            nie chcę być na drugim miejscu to wiem ale co dalej nie potrafię sobie tego
                            jasno przedstawić
                            mamy zamiar się spotykać chodzic do kina dużo rozmawiac rozwiązać ta sytuację
                            jak najkorzystniej dla nas obydwojga
                            Nie wydaje mi sie żeby z jego strony było to czyste zagranie,,,, na
                            przetrzymanie.... ale jeśli tak liczy to wyczuję to
                            Stałam sie wogóle bardzo jeśli to tak można nazwać czujna
                            zwracam uwagę na takie detale które wcześniej mi umykały
                            Na pewno nie dam sie zaślepić kwiatami prezentami miłymi słówkami- jasno
                            przedstawiłam mu sytuację
                            • Gość: dinozaur Re: jakoś mi dziwnie IP: 192.168.3.* 18.03.02, 11:18
                              No i koniec lub poczatek niech Ci sie wiedzie oby Ci sie ulozylo i bys byla
                              zadowolona. Ty go kochasz. A czy on zasluguje na to to czas pokaze.Czytajac to
                              od poczatku wypowiedzi innech dochodze do wniosku ze wiele z nas chcialoby byc
                              tak kochanym jak Ty to opisalas bo przeciez kazdy szuka tej MILOSCI. Jeszcze
                              raz powodzenia
                              • Gość: zula Re: jakoś mi dziwnie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 12:12
                                Sola,
                                zrób wszystko by za kilka lat on nie powiedział do Ciebie, że to Ty byłaś
                                wszystkiemu winna, że on rozszedł się ze swoją żoną. By nie mówił, to wszystko
                                Twoja wina... Albo może kiedyśspotka dziewczynę, dla której zostawi Ciebie i
                                powie - ona, nie z nią mi się od początku nie układało, bo ona była tylko
                                środkiem znieczulającym na nieudane wówczas małżeństwo. Ale z tamtego się już
                                wyleczyłem więc lekarstwo potrzebne mi już nie jest... wyrzuci lekarstwo a Ty
                                zostaniesz sama z poszarpanym sercem. Sola, oczywiście Ci tego nie życzę, a
                                wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że wszystko ułoży się tak jak byśtego chciała i
                                będziesz szczęsliwa do końca życia i jeszcze dzień dłużej.
                                Pozdrawiam
                                • Gość: Sola Re: jakoś mi dziwnie IP: *.giraud.fr 18.03.02, 15:23
                                  Kocham...?
                                  Nie wiem czy kocham ale chyba wszystko na to wskazuje,,, brakuje mi go gdy sie
                                  rozstajemy jeszcze ie4zdąże zatrzasnąć drzwi a już serce mnie ściska że
                                  kilkanaście godzin nas rozdzieliło
                                  gdy go widzę a nie mogę się do niego zbliżyć poczuć jego zapachu... jestem tak
                                  wsciekła że aż sama się tego boje
                                  a gdy jestem blisko niego nawet gdy TYLKO siedzimy w kinie wtulam się w jego
                                  ramię i zamykam oczy - wyłanczam sie na chwilę.... robie głęboki wdech i wtedy
                                  cżest on budzi mnie z tego snu całując w ręke ...a ja chcę dalej tak spać!
                                  Moze sama się boję powiedziec że kocjham może się boję bo zawsze gdy to mówiłam
                                  cos się psuło - czułam jak druga strona widzać moje zaangażowanie wykorzystuje
                                  to gra bawiąc się moimi uczuciemi
                                  z czasem traktując je jak ścierkę do podłogi

                                  i to boli.... z resztą każdy cos takiego spotkał( albo prawie każdy - pomijając
                                  tych szczęściarzy którzy trafili od razu na tego jedynego/ ta jedyną)

                                  boli i może dlatego staram sie tego tak bardzo teraz unikać i na początku -
                                  spotykamy sie od styczniaq tak było
                                  chciałam osunąć uczucia na bok
                                  ale chyba słabo mi to wychodzi skoro będąc w niego wtulona już za nim tęsknię...
                                  • Gość: dinozaur Re: jakoś mi dziwnie IP: 192.168.3.* 18.03.02, 15:43
                                    Kochana Solu !
                                    Kochasz, kochasz tylko trudno Ci sie z tym pogodzic nie uciekniesz przed tym
                                    tylko aby to bylo z korzyscia i spokojem dla Ciebie. Abys nie musiala znowu
                                    cierpiec.Abys miala troche spokoju i szczescia nie truje tylko przez caly czas
                                    trwania tej rozmowy wzbudzilas moja sympatie. Trzymaj sie lecz badz w miare
                                    ostrozna aby pozniej nie musialo bardzo bolec. Lecz ja mu jakos nie wierze.
                                    Trzymaj sie buzka ):):)
                                    • Gość: Sola Re: jakoś mi dziwnie IP: *.giraud.fr 18.03.02, 16:03
                                      Dziekuje choć nie powiem żeby to co powiedziałeś sprawiło mi przyjemność "
                                      kochasz kochasz"
                                      Bo chyba teraz nie jest najlepszy czas by dochodzic do taskich wniosków.
                                      Chyba nie będzie dobrze jeśli jednak sie rozstaniemy a ja sie obudzę ,ż e
                                      chociaz tego nie chciałam to się ....zakochałam.
                                      Masz racje że przed tym sie nie ucieknie, nie ma żadnych środków (
                                      przybnajmniej o żadnych mi niewiadomo) które zmiejszyły by postęp tej "choroby"

                                      Staram sie na razie o tym nie myśleć
                                      • Gość: dinozaur Re: jakoś mi dziwnie IP: 192.168.3.* 18.03.02, 16:23
                                        Solu tu nie chodzi o przyjemnosc tylko o prawde po co mam truc.Byla kiedys
                                        piosenka oOsieckiej ... a ja jestem prosze pana na zakrecie.. takie byly slowa
                                        jest smutna ,jak jej nie znasz to moze lepiej trzymaj sie zawsze jakas
                                        owieczka sie tu znajdzie ktora jakos pomoze
                                        • Gość: Sola Re: jakoś mi dziwnie IP: *.giraud.fr 18.03.02, 16:31
                                          Wiem że chodzi o prawdę - ale wcale ona -jeśli chodzi o TĄ sprawe nie jest i
                                          potrzebna
                                          to poprostu zły moment
                                          wiem że to głupi brzmi i nie ma własciwego czasu ani momentu gdy ma przyjść
                                          uczucie ale starałam sie jakoś panowac nad sytuacją a chyba przyznasz że MIŁOŚC
                                          znacznie wszystko utrudni,.......
                                          • Gość: dinozaur Re: jakoś mi dziwnie IP: 192.168.3.* 18.03.02, 16:50
                                            Wiesz wydaje mi sie ze prawda zawsze jest potrzebna a lepiej jak slyszymy od
                                            kogos obcego latwiej przychodzi sluchanie.a MILOSC ..takimi literami napisalas
                                            to o czyms mowi.. fakt ze duzo utrudnia. Wierz mi ze co nieco o tym wiem.I moze
                                            tez dlatego staram sie w jakis sposob pomoc o ile pomagam Tobie. Jest i piekna
                                            i straszna najwazniejsze aby byla odzwzajemniona bo przeciez to jest istota
                                            sprawy.buzka:):):)
                                            • Gość: Sola Re: jakoś mi dziwnie IP: *.giraud.fr 19.03.02, 09:44
                                              Pomagasz,
                                              zgadzam się ze łatwiej jest słuchać rad - krytyk - upomnień z ust osób nam
                                              obcych
                                              nie doklejamy do tego wtedy żadnych podtekstów

                                              na odwzajemnienie tego uczucia czekam - ale nie mam zamiaru czekać w
                                              nieskończoność -
                                              mam świadomośc tego ze nie wyjdzie nikomu na dobre trwanie w związku który
                                              opiera sie tylko na słowach - może kiedyś - musimy poczekac - jeszcze nie
                                              teraz....
                                              i tak szczerze mówiąc ...trudno mi się do tego przyznać ale ja chcę już
                                              teraz ... tz chcę teraz spotkać ta miłosc ( MAM NADZIEJĄ ZE SPOTKAŁAM )
                                              chcę obdarowywac ta miłościa i być obdarowywana...'
                                              myślę że dojrzałam już do tego by powiedzić dość - jesli beę wiedziała że mogę
                                              liczyć tylko na "okruchy z małżeńskiego stołu"
                                              Jak u każdej kobiety przychodzi okres w którym chcemy gdzieś zapuścić
                                              korzenie... załorzyć dom rodzinę .. mieć koło kogo się budzić i do kogo wracać
                                              do pracy
                                              wieddzieć że ktoś na Cibie czeka w domu albo mieć kogoś na kogo można czekać
                                              i to wcale nie jest tak że jestem samotną matką i chce złapac męża bo nie chcę
                                              do końca życia byc tą która sama wycowuje dziecko
                                              i nie jest wcale tak że wszyscy dookoła stworzyli lub tworzą jakieś związki a
                                              ja jestem .... no właśnie ani nie jestem ani jestm....
                                              Chcę być z kims by ... mieć się do kogo przytulić wieczorem, powiedzieć jak to
                                              w pracy mi ciężko, i jak oczko poszło mi w autobusie
                                              Chcę starać się pomóc komuś w jego problemach słuchać co nowego w pracy
                                              a tego się nie uda stworzyć jeśli bedziemy nadal tkwili w takim układzie jak ja
                                              teraz tkwię...

                                              powiecie w takim razie uciekaj od niego i szukaj normalnego związku
                                              ale ja nie chcę uciekac wiem że nie ma ludzi idealnych i stram sie znaleść
                                              racjonalne rozwiązanie z tej sytuacji
                                              zależy mi na nim i nie chce schowac ogona pod siebie i powidzieć nie pasuje mi
                                              tak odchodzę....
                                              chociaż nieporzeczę czasem mamna to ochotę....
                                              bo przecież czy to prawdziwe uczucie jeśli pojawiają się jakieś ( u nas tto
                                              ogromne ) kłopotya jedna strona się załamuje i odchodzi - bo tak prościej,,,
                                              jakoś mi sie wydaje że zawsze uciekałam - wiec teraz chce chwilę zostac i
                                              powalczyć o swoje szczęśćie
                                              jeśli wygram ....to chyba niemusze pisać że to będzie znacznie więcej niż
                                              wygrac miliarda w lotka
                                              ale oczywiście biorę pod uwagę taką ewentualność że mogę przegrać.... jednak
                                              stram sie o tym nie myśleć - i twardo dązyć do wyznaczonego celu
                                              • Gość: dinozaur Re: jakoś mi dziwnie IP: 192.168.3.* 19.03.02, 10:40
                                                Pieknie jest moc dawac,obdarowywac lecz tez wazne jest aby byc obdarwanym.
                                                Czyli aby obie strony dazyly do tego samego.Tak masz racje..przychodzi taki
                                                okres.. u kobiety mezczyzny ze chce sie miec te korzenie,gdzie wracac,byc z
                                                kims rozmawiac a nawet milczec, lecz miec swiadomosc tego ze jest ten ktos kto
                                                przytuli zrozumie i to jest warte walki.
                                                Nie wiem czy to dobre slowo lecz bardzo podoba mi sie twoje podejscie .oby Ci
                                                sie udalo i abys byla szczesliwa i bylo tak jak myslisz bo to jest naptawde
                                                wazne.
                                                buzka:):):)
                                                • Gość: Sola Re: jakoś mi dziwnie IP: *.giraud.fr 19.03.02, 10:46
                                                  A czy Ty coś takiego znalazłeś czy szukasz?
                                                  • Gość: dinozaur Re: jakoś mi dziwnie IP: 192.168.3.* 19.03.02, 11:04
                                                    znalazlem tylko to sie strasznie dlugo ciagnie lata i ciagle walcze lecz coraz
                                                    mnie mam sil do walki, a boje sie ze to sie moze zle dla mnie skonczyc , sam
                                                    sie moge wykonczyc
                                                  • Gość: Sola Re: jakoś mi dziwnie IP: *.giraud.fr 19.03.02, 11:11
                                                    Nie bardzo rozumiem - znalazłeś i musisz walczyc

                                                    Wiem że nawet jesli się z kimś jest to jest pewien rodzaj walki by go -
                                                    przepraszam za dosyć proste okreslenie "utrzymać "
                                                    ale walczyć - z kim ?
                                                    z czym?
                                                    po co?
                                                    I czy to naprwadę jest to uczucie skoro masz wrażenie że Cie "wykańcza"?
                                                  • Gość: dinozaur Re: jakoś mi dziwnie IP: 192.168.3.* 19.03.02, 12:14
                                                    No widzisz tak to jest i niechcialbym abys i Ty musiala przez to
                                                    przechodzic.Walczyc o Nia abysmy byli razem aby odeszla ja rozwod wzialem 3 lat
                                                    temu i dalej czekam, walcze z zyciem o nia aby wkoncu zrozumiala i byla ze mna,
                                                    z jej podejsciem bo chcialaby a sie boji, bo dzieci /18,17/a sama balansuje na
                                                    krawedzi walczac z klopotami i zprzeciwnosciami losu, niby razem a osobno i jak
                                                    tu mozna pomoc.Po co bo dla mnie jest ta jedyna tak czuje i dobrze jest mi z
                                                    nia i wiem ze jej tez. Tak uczucie potrafi wykonczyc sa chwile ze kogos
                                                    potzebujesz a nie ma ze chcesz byc z nim, stale a tak nie jest i krew cie
                                                    zalewa ze tak jest chcesz skonczyc a nie potrafisz bo myslisz to nie ma sensu
                                                    tylko ona i bierzesz piwo i pijesz ilez mozna jeszcze czekac dokad
                                                  • Gość: Sola Re: jakoś mi dziwnie IP: *.giraud.fr 20.03.02, 09:41
                                                    Chociaz to bardzo smutne co piszesz to piękne - tyle w tym uczucia... żeby o
                                                    mnie tak ktoś walczył...
                                                    żeby tak sie martwił...
                                                    chciałabym by ktoś tak czuł...

                                                    Ja wczoraj spotakłam sie z NIM - było cudownie - ta bliskość czułość - ale cały
                                                    czas czują się jak bym ukradła cukierka - jest smaczny ale wiem ze zrobiłam
                                                    żle - bojest żle cały czas żyjemy jak by nie było jutra - żadnych rozmów o
                                                    przyszłości... co dale j co będzie za miesiąc
                                                    oczywiście wiem że to za wcześnie znamy sie 3 miesiące ale głupio się czują
                                                    wiedząc że mogę liczyć tylko na to co jest w tej chwili - a te chwile są takie
                                                    któtkie...
                                                    wczoraj mi powiedział że tak bradzo mu nie brakuje - ale boi się wiązać bo
                                                    przecież przed wiązaniem ucieka,,, powiedział że chce mi coś powiedzić i tak mi
                                                    spojrzał w oczy że wiedziałam ze ma to być KOCHAM CIĘ - ale się powstrzymał -
                                                    boję sie jak wiele to zmieni między nami... tylko tyle usłyszałam
                                                    czuję sie kochana ale chyba tak nie wygląda związek dwóch kochających się osób
                                                    już teraz wiem że bardzo mu na mnie zalęży nie musi nic mówić czuję to - tylko
                                                    sie zastanawiam czy jak bym usłyszała od niego Kocham Cię - odpowiedziałabym -
                                                    ja Ciebie też czy zamilkałabym bojąc się wyznqać swoje uczucia .... bo się boję
                                                    Kocham Cięnie mówi się każdemu i z byle powodu - dla mnie miłość ciągnie za
                                                    sobą ogromną odpowiedzilność i chcę być całkowicie pewna że podołam temu
                                                    wyzwaniu - bo wiem że bedzie mi ciężko ma żonę dziecko jakoś musimy to wszystko
                                                    rozwiązac - ale szczerze mówiąc mam dosyć rozmów na ten temat..... wczoraj
                                                    mieliśmy rozstrzygnąć jak dale j wszystko będzie się toczyło tymczasem
                                                    przytulił mnie i leżelismy tak wtuleni w siebie godzinę dwie i jeszcze
                                                    dłużej....
                                                    nie chciałam o niczym rozmawiać - on też nie było nam dobrze tak jak już dawno
                                                    nie było
                                                    gdy wróciłam do domu starałam sie jeszcze chwytać resztki jego zapachu, strałam
                                                    sie zatrzymać jeszcze na moment tą chwilę
                                                    a gdy dziś wstałam nie miałam żadnych wyrzutów że tak sie wszystko wczoraj
                                                    potoczyło... ze w sumie nadal nie wiem na czym stoję....może czas - może jest
                                                    potrzebny czas by rozwiązać te wszystkie problemy,,,,,,
                                                  • Gość: dinozaur Re: jakoś mi dziwnie IP: 192.168.3.* 20.03.02, 10:07
                                                    Solu, poniewaz nikt nie zabiera ostatnio glosua nie wiem czy jest sens zajmowac
                                                    miejcse na forum jezeli mozesz to pisz na dinozaur69@interia.pl porozmawiamy
                                                    jeszcze co nieco pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka