Dodaj do ulubionych

o akceptowaniu samej siebie...

11.04.04, 11:48
Podziwiam, autentycznie, osoby, które - pomimo wielu widocznych na pierwszy
rzut oka - niedostatków urody, na drugi zaś - inteli..ten..tego..., potrafią
obnosić się ze swoją samoakceptacją...
Oj, pustaczki moje kochane...:-)

radosnych świąt,
Negra
Obserwuj wątek
    • Gość: Marta Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: *.pl / *.ns.slesz.pl 11.04.04, 12:16
      a widzisz a ja jestem i ladna i inteligentna i nie mam problemow z
      samoakceptacja...
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 11.04.04, 19:56
        Wiem, Martusiu, i włąsnie _dlatego_, że jesteś ładna, te *potwornice* sądziły,
        że dały Ci popalić, :)))))))))))
        Negra
      • Gość: klaudiunia no tak ;) IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 12.04.04, 14:16
        Jeżeli się nie ma żadnych wad to jaka mowa o akcetacji ? To super, że
        akceptujesz siebie jeżeli uważasz, ze jesteś 'doskonała' ale bardziej
        wiarygodnie brzmi jeżeli ktoś powie : 'pomimo jakiś tam niedoskonałości
        akceptuje siebie taką jaką jestem'. Bo akcetacja sama w sobie to jakiś wysiłek.
        • negra28 Re: no tak ;) 12.04.04, 20:45
          noo, jeśli akceptowanie brzydoty, paszteciarski typ, zaniedbań natury fizycznej
          i nie tylko to jakikolwiek wyczyn, tooo majne gratulacjonen
          • Gość: klaudiunia Re: no tak ;) IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 12.04.04, 21:28
            hahahaha :) o czym Ty wogóle mówisz..pheeee zanim zaczniesz dyskusje to
            przemyśl to co chcesz napisać aby miało to ład i sens kobieto !
            • negra28 Re: no tak ;) 12.04.04, 22:04
              Idiotko szanowna,
              "akceptacja sama w sobie to jakiś wysiłek" - gdzie ciebie tego nauczyli, na
              kursach w szkółce dla obłąkanych?
              Reprezentujesz sobą taki poziom, jak pewna sklepowa, która obsługiwała
              profesora, wykładowcę AM, pasjonata poprawnej polszczyzny, kończąc, podała
              klijętowi cenę: 20 _złoty_, na co odpowiedział profesor: "złotych, proszę
              pani!", odp onej: "mnie w szkole uczyli, że złoty!"
              Boszsz, co za debil... EOT
              • lukrecja8 Re: no tak ;) 13.04.04, 08:48
                niskie poczucie własnej wartości, a co za tym idzie, brak akceptacji siebie
                jest podstawowym źródłem agresji, zawiści i zwykłej wredoty. I wychodzi to jak
                słoma z butów, niestety.
                prawo do samoakceptacji mają nie tylko ładni i mądrzy, ale każdy kto żyje
                godnie i w zgodzie z sobą i własnym sumieniem
                • negra28 Re: no tak ;) 13.04.04, 13:55
                  Na którym uniwersytecie takie madrości do szanownej łepetynki ci wtłoczyli,
                  Lukrecjo? Czy może to twoja autorska teoryjka?
                  • Gość: Lukrecja Re: no tak ;) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.04.04, 14:37
                    dlaczego teoryjka? właśnie ta ironia niepotrzebna cię zdradza... to miałam na
                    myśli mówiąc o słomie
                    • negra28 Re: no tak ;) 13.04.04, 14:41
                      kochanie, czy to z Toba prowadze zajmującą dysputę na wątku o dziecku mym? Bo
                      nie pamiętam nicka tamtej przesympatycznej osoby...
                      Jeśli z Tobą, to poczytaj dokłądnie, co tam jest nnapisane, a następnie wróć
                      tu, i cofnij zdanie o słomie, no, chyba ze odnosi się ono do Ciebie
                      • Gość: Lukrecja Re: no tak ;) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.04.04, 15:22
                        byłam na tyle miła i cierpliwa, że cofnęłam się do tamtego twojego
                        inspirującego wątku i jakoś nie znalazłam tam zaprzeczenia twojego wyraźnego
                        rysu drobnomieszczańskiego na neurotycznej osobowości. penetracja pochwy przez
                        pseudoarystokratyczny penis niestety nie upycha słomy do kaloszy...
                        • negra28 Re: no tak ;) 13.04.04, 16:22
                          Psychiatra-amator, czy wariatka-profesjonalistka?
                          :)))))))))
                          ubawiona:
                          Negra
                          • Gość: lukrecja Re: no tak ;) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.04.04, 17:00
                            i tak wybierzesz wersję bardziej dla ciebie wygodną
                            • negra28 Re: no tak ;) 13.04.04, 18:46
                              ni mniej ni więcej tylko wariatka...
                              • klaudiunia Re: no tak ;) 13.04.04, 20:20
                                negra28 napisała:

                                > ni mniej ni więcej tylko wariatka...


                                ??? pheee :) Obiektywnie oceniajac to sama jesteś wariatką żyjącą w swoim
                                własnym sztucznym świecie w którym zawsze masz racje, nie umiesz przyznać się
                                do błędu i uważasz, że wszystko co mówisz jest prawdą i ma sens. Jak dorośniesz
                                to zrozumiesz..
                                • negra28 Re: no tak ;) 14.04.04, 12:46
                                  pędź po słownik - nie rozumiesz, co to znaczy EOT?
                              • lukrecja8 Re: no tak ;) 14.04.04, 08:17
                                inna możliwość jest dla ciebie nie do przyjęcia, co?
                                ale niestety, pudło....
                                • negra28 Re: no tak ;) 14.04.04, 12:47
                                  Lukrecjo, czy ty jesteś naprawdę aż tak ograniczona, czy tylko udajesz? Toż
                                  sama napisałaś, abym wybrała _wersję_ dla siebie wygodniejszą, możliwości były
                                  dwie, wybrałam, moim zdaniem, prawdziwą, a ty sie na to obruszasz...
                                  • Gość: Lukrecja Re: no tak ;) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.04.04, 13:51
                                    nie obruszam, tylko podsumowuję. duży błąd w interpretacji. i to ty zdajesz się
                                    myśleć nieco zbyt konkretnie, poruszanie się po bezkresach abstrakcji jest dla
                                    ciebie nieosiągalne, niestety, jak przekroczy się pewien wiek, rozwój myślenia
                                    abstrakcyjnego pozostaje zahamowany na zawsze. No chyba że jeszcze nie dobiłaś
                                    magicznej trzynastki. napisałam, żebyś "wybrała" nie po to, abyś grzecznie jak
                                    suczka na widok kostki zastosowała się do zaleceń, ale żebyś się ślicznie
                                    zdemaskowała, co też spiesznie uczyniłaś. sprawiłaś mi tym wiele radości :)
                                    • negra28 Re: no tak ;) 14.04.04, 18:06
                                      To Twoje zdanie - ten błąd w interpretacji, Twój brak logiki, nie mój, więc
                                      mało mnie to obchodzi.
                                      Tak, masz rację cywilizacja, a co za tym idzie, dobra z nią związane, potrafią
                                      dla niejednego, po przekroczeniu i wejściu w magiczny wiek XXI, stac sie dobrem
                                      niechcianym, niezrozumianym, przekraczającym granice percepcji.
                                      Twoje zdolności demaskatorskie są żadne, myszko, pozałowania godne tak, jak ty
                                      sama.
                                      Przekrocz to, co nieodgadnione.
                                      wysil swoje komórki (-kę...?)
                                      sapere aude!

                                      :-)
                                      • klaudiunia Re: no tak ;) 14.04.04, 18:25
                                        negra, jak możesz oceniać kogoś, że jest godny pożałowania. Godne pożałowania
                                        jest to, że oceniasz z góry kogoś kogo nie znasz, bulwersujesz się, próbujesz
                                        za wszelką cenę wyjśc na osobę mądrzejszą, lepszą, wygrać tą 'wojne słów'. A
                                        jaki masz w tym cel ? Naprawde nie wychodzisz na osobe pozytywną ani
                                        na 'diabliczke', która pewnie chciałabyś być ;)
                                        Mówie poważnie , wydoroślej troche, bo taka dyskusja nie ma wiekszego sensu.
                                        • negra28 Re: no tak ;) 14.04.04, 19:49
                                          Osobisty adwokat Lukrecji?
                                          Jaki masz w tym cel?
                                          Ja oceniam pierwsza, twoim zdaniem? Wróc zatem do początku dyskusji i
                                          przeczytaj wszystko raz jeszcze.
                                          Nie, słonko, nie bulwersuję sie, ani nie unosze, ani nie złoszczę - mylisz
                                          virtual reality z realnym życiem.
                                          Nie tocze zadnych wojen, nie to jest moim celem, po prostu wymieniamy poglądy,
                                          do tego służy forum, zas jeśli ktokolwiek zaczyna pseudopyskówke intelektualną,
                                          no to sie doigra, tylko oczywiscie to ja bede wowczas uchodzila za podirytowana
                                          i czepialska. Tylko ze to nie ta gra, skarbie.

                                          Negra

                                          p.s. sprawdzilas w slowniku? pewnie zatem dziwisz sie, ze ci odpisuje...:-)
                                          • Gość: Lukrecja Re: no tak ;) IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.04.04, 08:46
                                            wiesz, nie wiem dlaczego w ogóle poruszasz kwestię logiki, bo w twoim wykonaniu
                                            to jak przysłowiowa dyskusja ślepego o kolorach. Do ciebie nie docierają żadne
                                            argumeny, ani logiczne, ani emocjonalne. wiesz swoje i masz klapki na oczach
                                            jak nie przymierzając, Łysek... nic nie jest w stanie zbić cię z pantałyku, ale
                                            niestety, nie świadczy to o twojej mądrości, błyskotliwości ani inteligencji,
                                            ale o uporze, lęku przed oceną, nieumiejętności (i braku chęci) krytycznego
                                            spojrzenia na siebie itd.
                                            nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego co piszesz, skoro twierdzisz, że nie
                                            oceniasz

                                            "ktokolwiek zaczyna pseudopyskówke intelektualną, no to sie doigra" - kogo
                                            chcesz postraszyć, a przede wszystkim - czym? uważasz że jesteś skończenie
                                            światła i każdego "zgasisz"? Zapewniam cię, że na mnie zrobiłaś na razie
                                            wrażenie małej, zlęknionej dziewczynki, ślęczącej w szkole nad książkami, by
                                            nie dać się przyłapać na braku wiedzy. niczym innym nie możesz zaimponować
                                            rówieśnikom?
                                            sapere aude - to twoje motto? szczytne, ale to nie jest cel sam w sobie, a
                                            środek do osiągnięcia innych celów, doczytaj trochę, skroro już liznęłaś po
                                            wierzchu
                                            wracając do tematu twojego postu, omnes trinum perfectum - doskonały jest
                                            człowiek, który tak samo myśli, mówi i czyni. jeśli naprawdę dziwią cię osoby
                                            samoakceptujące się, niezupełnie piękne, ale dobre i pogodzone ze sobą i
                                            światem, mające ciekawe zainteresowania, pomagające innym, to zastanów się nad
                                            sensem swojego życia

                                            współczuję ci, naprawdę bardzo...

                                            • negra28 Lukrecjo przemiła, 15.04.04, 13:20
                                              Kwestia ta wychodzi sama z siebie - uważasz, ze tylko ty masz prawo do tego,
                                              aby zarzucać komukolwiek braki w logice? Prof. Kołakowski z ciebie chyba nie
                                              jest, hmm?
                                              Docierają do mnie, skarbie, argumenty rzeczowe, a nie bełkot, kpina i celowe
                                              wtrącanie wątków kłótliwych...

                                              Negra
                                              • Gość: Lukrecja Re: Lukrecjo przemiła, IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 15.04.04, 13:44
                                                nie będę kontynuowała naszej "dyskusji", bo szkoda mi na to czasu, nic z niej
                                                nie wynika;
                                                chciałam jednak na koniec podkreślić, że ja na początku miała postawę w pełni
                                                otwartą i tolerancyjną. Nie było moim celem "wtrącanie wątków kłótliwych". Nie
                                                bywam na tym forum na tyle często by identyfikować jego uczestników z jakimiś
                                                pogladami. Nie miałam żadnych uprzedzeń do ciebie.
                                                Rozpoczęłaś jakiś temat, wydał mi się intereujący, chciałam wziąć udział w
                                                dyskusji, ale ty na mój post odpowiedziałaś:

                                                "Na którym uniwersytecie takie madrości do szanownej łepetynki ci wtłoczyli,
                                                Lukrecjo? Czy może to twoja autorska teoryjka?"

                                                Jest to brak szacunku, niczym nieuzasadniona kpina z osoby ci zupełnie obcej
                                                (czyli mnie), nieumiejętność dyskutowania, ergo przedstawiania logicznych,
                                                rzeczowych argumentów.
                                                Nawet próba wejścia w twój kanał komunikacyjny spotyka się z niezrozumieniem,
                                                dlatego że zmieniasz pozycję w zależności od tego "jak wiatr wieje", czyli w
                                                jednym poście pozujesz na bezczelną i inteligentną, stosujesz pseudozdrobnienia
                                                i "miłe" zwroty, które tak naprawdę mają podkreślić twoje lekceważenie dla
                                                interlokutora, którego z gruntu uważasz za tempego buraka; by w następnym
                                                uchodzić już za delikatną, rzeczową uczestniczkę dyskusji urażoną "wtrącaniem
                                                kłótliwych wątków"
                                                to ty wszyczynasz pseudointelektualne dysputy, których jedynym celem jest
                                                udowodnienie swojej wyższości intelektualnej; ale nie na tym ona polega.
                                                miłego dnia
                                                Lukrecja


              • Gość: klaudiunia Re: no tak ;) IP: 217.153.181.* / 217.153.181.* 13.04.04, 12:48
                bez wyzwisk prosze ! Bo tymi słowami sama reprezentujesz swój poziom :) A tak
                poza tym, skąd w Tobie tylke agrsji ???
              • Gość: Klijęt uczył ślepy kulawego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.04.04, 17:45
                negra28 napisała:
                > Idiotko szanowna,
                > "akceptacja sama w sobie to jakiś wysiłek" - gdzie ciebie tego nauczyli, na
                > kursach w szkółce dla obłąkanych?
                > Reprezentujesz sobą taki poziom, jak pewna sklepowa, która obsługiwała
                > profesora, wykładowcę AM, pasjonata poprawnej polszczyzny, kończąc, podała
                > klijętowi cenę: 20 _złoty_, na co odpowiedział
                Negro szanowna:
                Skoro sama zaczynasz brzęczeć o poziomie i poprawnej polszczyźnie, to: pasjonat
                to osoba wpadająca w pasję, czyli inaczej furiat.
                Tfuj oddany Klijęt
                a tak BTW to czy agresja coś ci daje, coś załatwia? Rozładowuje frustracje z
                reala? Pytanie z gatunku głupich (nie do ciebie Negro) dlaczego z poczucia
                netowej anonimowości musi wypływac tyle chamstwa?
                • negra28 Niejarzacy wysoce Userze, 15.04.04, 18:09
                  taak, przeoczyłam, gdyz takim osiołkom jak ty wszystko trzeba wprost, na
                  tacy... ów *klijęt* powinien być w _ _, z pośpiechu - nie był, a stał się
                  _klijĘtem_, gdyż wg mnie było to odpowiednie do zacytowanej sytuacjo
                  wprowadzenie w błąd, co inteligentniejsi pojęli...
                  Tak. Dzięki agresji czuję, że żyję. Odreagowuje całe swoje realne życie.
                  :))))))))
                  nie rozśmieszaj mnie.
                  I nie pisz o chamstwie, bo nie wiesz, o czym piszesz, a jeśli wiesz, to
                  najpierw udowodnij teze.
                  • Gość: Klijęt Re: Niejarzacy wysoce Userze, IP: *.aster.pl / *.acn.pl 16.04.04, 14:57
                    negra28 napisała:
                    > taak, przeoczyłam, gdyz takim osiołkom jak ty wszystko trzeba wprost, na
                    > tacy... ów *klijęt* powinien być w _ _, z pośpiechu - nie był, a stał się
                    > _klijĘtem_, gdyż wg mnie było to odpowiednie do zacytowanej sytuacjo
                    > wprowadzenie w błąd, co inteligentniejsi pojęli...

                    Uwagi o twojej polszczyźnie były w związku z pasjonatem, nie klijętem:DDDDDDD,
                    co inteligentniejsi pojęli... Strasznie przewrażliwiona jesteś


                    > I nie pisz o chamstwie, bo nie wiesz, o czym piszesz, a jeśli wiesz, to
                    > najpierw udowodnij teze.
                    Tezy mają to do siebie, że są udowodnione. Do udowodnienia są hipotezy moja
                    tropicielko cudzych potknięć. Pytasz o swoje chamstwo? Proszę bardzo choćby
                    twoje "Szanowno idiotko". I kilka innych twoich zdań.

                    Jej a tak w ogóle to jak ty się niemożebnie zapieniasz, po co? To tylko forum
                    • negra28 Re: Niejarzacy wysoce Userze, 16.04.04, 15:39
                      Może jesteś w takim razie az tak wysoce niejarzący, że zapominasz, co
                      piszesz/co sugerujesz...
                      Widzę, że wagarowałeś na zajęciach z logiki...a może na zaocznych nie ma
                      takiego przedmiotu?
                      Mylisz chamstwo z ripostą.
                      Bzdury piszesz, klijęcie drogi, sor...
                      :-)
                      Negra
                      • Gość: Klijęt Re: Niejarzacy wysoce Userze, IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.04.04, 17:51
                        > Może jesteś w takim razie az tak wysoce niejarzący, że zapominasz, co
                        > piszesz/co sugerujesz...

                        Przypomnij

                        > Widzę, że wagarowałeś na zajęciach z logiki...a może na zaocznych nie ma
                        > takiego przedmiotu?

                        Moje liceum było niezgorsze i już tam była logika, nie trzeba było na studiach
                        zaczynać od podstaw.

                        Jesli chcesz się dowiedzieć czy mam za sobą studia dzienne czy zaoczne zapytaj
                        wprost. Jeśli chcesz pokwakać sobie o wyższości jednych studiów nad drugimi
                        załóż nowy wątek.

                        > Mylisz chamstwo z ripostą.

                        Gdzie była riposta? Chyba się zgubiła, zresztą kto cię tam wie.. co ty tam
                        rozumiesz przez słowo riposta, twój aparat pojęciowy jest hmm... nieco
                        niestandardowy.

                        > Bzdury piszesz

                        Udowodnij proszę. Spękasz -jak zwykle zresztą- czy może po raz pierwszy uda ci
                        się jakimś argumentem rzucić? Bo że bez końca potrafisz pluć, że bzdury, że
                        idioci, że osły to już wszyscy wiemy. I tyle to byle menel potrafi.

                        Czekam na
                        1. Przypomnienie o czym niby zapominam
                        2. Udowodnienie, że z logiką u mnie kiepsko
                        3. Wskazanie riposty, którą rzekomo wyprodukowałaś
                        4. Udowodnienie, że piszę bzdury
                        Będziesz operować na konkretach wreszcie?
                        Jesteś zdolna do takiego wysiłku?
                        Zobaczę jakiekolwiek argumenty wodolejku kochany?
                        Mam dobre serce, więc podpowiem ci zaplucie się, żem idiota to nie jest
                        argument:). Ziew też nie:) I kilka podobnych seryjnie powtarzanych chwytów
                        również. Wiem, że argumentacja (jakakolwiek) zabierze ci dużo czasu, wiem, że
                        będziesz musiała się pokonsultować, nie szkodzi. I nie zrażaj się, na początku
                        zawsze jest trudno:)
                        • negra28 Re: Niejarzacy wysoce Userze, 16.04.04, 18:08
                          Sam sie domyśl - mam myśleć za Ciebie?
                          Terefere kuku...:-) Ja uczęszczałam do LO SS zakonnych, mniejsza o to, których,
                          i miałam nie tylko _filozofię_...
                          Zatem pytam wprost? I nie odbieraj wszystkiego jako atak personalny. To tylko
                          forum. :-)
                          Niestandardowość poczytuję w tym aspekcie jako komplement dużej wagi. :-)
                          No i widzisz, sam piszesz o chamstwie w sieci, a tu proszę, takie _perełki,
                          jak: "bełkotko", "wodolejku", nieładnie...
                          Tak, konsultacja zabrała mi, jak widzisz, bardzo duzo czasu, gdyz korzystałam z
                          telefonicznych usług m. in. mojej siostry zakonnicy (lekarza), mojej mamy
                          (dentystki) oraz mojego ojczyma (lekarza) - po co te nawiasy? Ażebyś wiedział,
                          i tu powinno wskocvzyć: pacanku, w odpowiedzi na Twoją bełkotkę chociażby, ale
                          nie wskoczy, gdyż mam zbyt dobry humor w piątkowy wieczór :-), że nie
                          wyleciałam sroce spod ogona.
                          Pozdrawiam bardzo gorąco, klijęcie najmilszy.

                          Negra
                          • Gość: Klijęt Re: Niejarzacy wysoce Userze, IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.04.04, 20:14
                            No cóż jak przyszło do przedstawienia argumentów Negrątko -jak zwykle zresztą-
                            podwinęło ogonek pod siebie i po raz kolejny udowodniło, że niczego nie potrafi
                            uzasadnić.
                            Tak z ciekawości słodka blondynko myślenie boli czy w ogóle brak potencjału?
                            • negra28 Re: Niejarzacy wysoce Userze, 18.04.04, 10:50
                              Masz problemy ze wzrokiem...?
                              Boli, ciebie z pewnością, gdyż znowu zero odpowiedzi na moje pytania i
                              argumentacja, jak również poziom dysputy na poziomie maluchów z przedszkola...
                              I - nie jestem blondynką...

    • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 11.04.04, 12:32
      a co ma do tego uroda?
      Czy Quasimodo nie byl wartosciowy?
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 11.04.04, 19:59
        Otóż ma. Te piękniejsze są dyskryminowane jawnie, natomiast te paszczurowate,
        by nie rzec - pasztetowate, zieją nienawiścią i chcą się dowartościować w taki
        oto sposób: phi, a ja może nie jestem najładniejsza, ale za to akceptuję się w
        100 %; to tak, jak w sławnym konflikcie pomiędzy jakąś tam Szczepkowską a
        Wielką Jandą, ta pierwsza twierdzi, sic! aktorką będąc, że nie zależy jej na
        popularności i na fanach, taaak, a mnie nie zależy na szczęściu, zdrowiu i
        kasie :-)
        Negra
        • Gość: aassa Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 12.04.04, 08:41
          Podziwiam, autentycznie, negre 28, która - pomimo widocznej na pierwszy
          rzut oka pustoty , na drugi zaś - inteli..ten..tego... i glupoty, potrafi
          obnosić się ze swoją samoakceptacją...


          Zalosne zaiste
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 12:25
            obnoszenie się z samoakceptacją, pomimo widocznych ubytków, jest żałosne -
            właśnie o tym pisałam, czytać stworzenie ze zrozumieniem nie potrafi? bo w to,
            że nie chce, nie wierze...
            • Gość: aassa Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 13.04.04, 05:09
              negra28 napisała:

              > obnoszenie się z samoakceptacją, pomimo widocznych ubytków, jest żałosne -

              No wlasnie, jak zauwazono w nnych watkac, ty nie tylko z samoakceptacja "sie
              obnosisz" ty nia wypelniasz najmniejsze szcelinki tego forum... co do ubytkow
              osoby obnoszacej sie - wystarczy przeczytac twoje"zlote mysli"

              > właśnie o tym pisałam, czytać stworzenie ze zrozumieniem nie potrafi? bo w
              to,
              > że nie chce, nie wierze...
              No wlasnie, coz za blyskotliwosc... no i jakze sie z taaaka inteligencja nie
              obnosic na forum , i jakze innym jakichs tam "brakow" nie wytknac...

              Pozal sie boze, kobito, no chyba zes ty rozpedzona licealistka, co to za
              dorosla na forum robi i do tej pory sie na to nabierano...
              Jak na licealistke to calkiem niezle, tak trzymac...



              • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 13:58
                Zauważono, tzn. kto zauważył? ono? to?
                Zazdrościsz mi wyglądu licealistki, że tak cie to uwiera?
                Pochwal się swoimi, damo z łasicą, myślami, jakimikolwiek, tylko abym nie
                usnęła z nudów po dwóch słowach.... zieeew
            • bubster Re: o akceptowaniu samej siebie... 17.04.04, 23:42
              to jak mimo starań niektórych rzeczy sie nie naprawi to co ma taka osoba zrobić?
              ej, nie ma to jak skromność...
        • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 09:34
          Piekno jest wzgledne. Dla jednego piekne jest morze, dla innego gory. Dla
          jednego pasztetowata bedzie cud ksiezniczka, dla innego pieknosc bedzie tylko
          lalka...
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 12:27
            taaak, wszystko jest relatywne (nb Niemcy prawie w każdym zdaniu
            używają "relativ" zauważyłeś?)... przestań, bo się zakrztuszę, a piję właśnie
            Evian z cytryną; są pewne standardy, kanony, nizaprzeczalne, inne dla każdej
            epoki...
            • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 15:04
              Niekoniecznie. Standardem baroku byla kobieta, na ktora dzis nikt nie
              spojrzajby :)
              • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 20:46
                boszsz, o tym właśnie pisze powyżej, o *różnych* standardach urody w różnych
                epokach.... obecne są takie a nie inne, czy polemizujesz?
                • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 12:43
                  Owszem- bo widzisz- jednemu podoba sie kary, a drugiemu gniady. Chyba nie ma
                  wzorca urody tak jak np wzorzec metra w Sevre :)
                  • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 14:25
                    a Tobie jaki się aktualnie podoba? Ja teraz jestem wściekła, jak tylko wściekła
                    może być rudość...:-)
                    A to metro, to taka kolejka podziemna, taaak? jak oni ją w tym Sevres
                    zmieścili???
                    • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 16:40
                      Co mnie sie podoba? No coz- pytanie raczej trudne, bo w przeciwienstwie do
                      wielu innych facetow nie jestem raczej wzrokowcem :)
                      Rudy? moze byc :)
                      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 16:44
                        a kim jesteś? słuchowcen? Jęki, wzdychania, te sprawy? hardkor, słowem...? No
                        wiesz...Może być, phi. Wolisz *blądynki*?
                        • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 17:01
                          Jestem sercowcem :)
                          Masc przy tym nie ma znaczenia :)
                          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 18:47
                            zartujesz. w tym wieku, sercowcem? idx do kardiologa...
                            • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 18:49
                              Tu kardiolog nie jest potrzebny. Chociaz w wieku zawalowym to ja na pewno juz
                              jestem :)
                              • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 14.04.04, 12:49
                                Już? Moim zdaneim - jeszcze
                                • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 14.04.04, 13:10
                                  To wiek zawalowy kiedys sie konczy? Wiem ze sie zaczyna ok 40. A kiedy sie
                                  konczy? Oswiec mnie prosze! To wazne dla mnie. Tylko nie pisz , ze wiek
                                  zawalowy konczy sie wraz z nastanie wieku prostatycznego :)
                                  • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 14.04.04, 13:14
                                    wiek zawałowy kończy się, tak, masz rację, wraz z nadejściem wieku
                                    perrectumowego, choć i to nie jest reguła, medycyna zna różne przedziwne
                                    przypadki, np. zawał u 18-latka...
                                    • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 14.04.04, 13:19
                                      No to moze ja dalej nie bedze sie przejmowal i ... nie przestane korzystac z
                                      zycia ...? o chyba najbardziej logiczne wyjscie z sytuacji :)
                                      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 14.04.04, 13:21
                                        Korzystanie z życia to moim zdaniem najsensowniejsza rzecz, jaką można w życiu
                                        zrobić, totalny oleff wszystkiego, zero przejmowania się, co będzie jutro (bo
                                        nie znasz dnia, ani godziny) itd., itp...
                                        Negra
                                        • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 14.04.04, 13:41
                                          No wiesz- tak calkioem w zapomnienie chyba nie mozna pojsc. Chociaz masz racje-
                                          luz, wiecej luzu i dystansu do zycia. Tylko dlaczego to jest cholera takie
                                          trudne...?
                                          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 14.04.04, 18:09
                                            Sądzę, iż dlatego, że z pewnym wiekiem człowiekowi niczym tlen potrzebne jest
                                            zapewnienie sobie i najbliższym poczucia bezpieczeństwa...Owo bezpieczeństwo,
                                            jakkolwiek rozumiane, przesłania beztroskę nieprzewidywalności i
                                            samoograniczającą stabilizację (naszą małą...), tracimy naiwność dziecka,
                                            zapominamy o dziecku, które mamy w sobie, jesteśmy zagonieni, często -
                                            bezrefleksyjni...Ale nie wolno się poddawać...Pozdrawiam
                                            Negra
                                            • Gość: . I w tym miejscu Negros się zabełkotał na śmierć.nt IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.04, 23:08
                                              • negra28 Re: I w tym miejscu Negros się zabełkotał na śmie 15.04.04, 13:14
                                                Udowodnij, pantofelku
                                            • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 15.04.04, 12:00
                                              O to wlasnie mi chodzilo. Z drugiej jednak strony. Facet - nawet po 40 ma w
                                              sobie duzo z 11 letniego chlopca :) Nie wiem czy to dobrze, ale sam nie czul
                                              bym sie dobrze, kiedy tego chlopca we mnie by zabraklo. Chlopiec ten implikuje
                                              we mnie takie dzialania, ktore np niektorym kobietom moga sie wydawac
                                              niedorzeczne. Zreszta Ty M. masz chyba tez duzo z dziewczynki w sobie :)
                                              • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 15.04.04, 13:15
                                                Każdy ma w sobie owo dziecko, tylko nie każdy sie do tego chce przyznać...
                                                Moja mała dziewczynka ma jakieś 5, może 6 lat, i jest bardzo egoistycznie
                                                nastawiona do zycia, np. zabiera dzieciom zabawki...:-)

                                                Negra
                                                • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 15.04.04, 13:19
                                                  a potem sama sie nimi bawi, a kiedy sie znudza wyrzuca do kubla na smieci...?
                                                  Zgadlem, czy juz tez z tego wyroslas? :))))
                                                  • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 15.04.04, 18:11
                                                    Pudło! Nie bawi się nimi, gdyz nie są jej do niczego potrzebne. Od razu ladują
                                                    w koszu...
                                                    :-)
                                                    Pozdr,
                                                    N
                                                  • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 16.04.04, 09:35
                                                    Czy mam zrozumiec, ze wyrosla juz z takich zabaw? A moze zmienila bawidko? Byla
                                                    taka piosenka Twego krajana:


                                                    Wagą zabraną Temidzie
                                                    Bawimy się w sprawiedliwość
                                                    Na jednej szali zło kładziemy
                                                    Na drugiej dobro i litość

                                                    Wszyscy się cieszą z równowagi
                                                    Gardła zdzieramy w wiwatach
                                                    Wszyscy się cieszą z równowagi
                                                    Wskazówkę puszczamy po latach

                                                    Oj, nieładnie, człowieku, nieładnie
                                                    Oj, nieładnie, człowieku, brzydko
                                                    Ty się całe życie tylko bawisz
                                                    Czasem sobie zmieniasz bawitko

                                                    Księgami bawimy się w mądrość
                                                    Zabawa to dla upartych
                                                    Z ksiąg budujemy nauki
                                                    A przecież księgi to karty

                                                    Raz uczą prawa raz działań
                                                    Już się gubimy w erratach
                                                    Na ile to mądre, na ile starczy?
                                                    Ktoś nas osądzi po latach

                                                    Oj, nieładnie...

                                                    Jest jeszcze jedna zabawa
                                                    Też popularna, choć nie nowa
                                                    Go niej potrzebnych jest dwoje ludzi
                                                    I słowa, i słowa, i słowa

                                                    Słowami bawimy się w miłość
                                                    Słowa składamy w kwiatach
                                                    Potem przyprószą je liście jesieni
                                                    Odgrzebujemy po latach

                                                    Oj, nieładnie...
                                                  • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 16.04.04, 15:45
                                                    Nie wyrosła, tylko znudziła się...
                                                    Czyj to wiersz i dlaczego - krajana?!?

                                                    Negra
                                                  • mario2 Re: o akceptowaniu samej siebie... 19.04.04, 19:07
                                                    Dlaczego trudno mi w to uwierzyc? Wiesz jakos nie pasuje mi to do Ciebie :)
                                                    A wiersz jest Andrzeja Poniedzielskiego. Dlaczego krajana? Bo mieszka w tym
                                                    samym miescie co Ty :)
        • bubster Re: o akceptowaniu samej siebie... 17.04.04, 23:45
          negra28 napisała:

          > Otóż ma. Te piękniejsze są dyskryminowane jawnie,
          ???
          prawde mówiąc to już zależy od tego, jak się piękna zachowuje

          > natomiast te paszczurowate,
          > by nie rzec - pasztetowate, zieją nienawiścią i chcą się dowartościować w a
          może one mają coś, czego im zazdrościsz?
          dlatego wydaje Ci się, że zieja nienawiscia?
          zresztą nie możesz wymagać akceptacji od kogoś, kogo sama nie akceptujesz
    • miriammiriam Re: o akceptowaniu samej siebie... 11.04.04, 20:39
      ciebie negra to niby za urode dyskryminują, a nie za głupote RORFL
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 12:28
        aliści, za głupotę to przecież ciebie, moja droga
        • miriammiriam Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 12:34
          negra28 napisała:

          > aliści, za głupotę to przecież ciebie, moja droga

          ziew....i w dodatku jeseś nudziarą
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 12:42
            chrabąszczyku, nie unoś się tak, zachowuj się asertywnie i bądź jak dama, ponad
            to wszystko
            • klaudiunia Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 20:25
              chyba sama nie widzisz co piszesz, zobacz jak Ty sie zachowujesz negra
            • miriammiriam Re: o akceptowaniu samej siebie... 14.05.04, 21:06
              negra28 napisała:

              > chrabąszczyku, nie unoś się tak, zachowuj się asertywnie i bądź jak dama,
              ponad
              >
              > to wszystko

              biedroneczko nie ładnie naśmiewać sie z pokrzywdzonych przez los
    • Gość: Lena Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: 213.216.82.* 12.04.04, 15:03
      A ja rozumiem ludzi akceptujących siebie /jacy by oni nie byli/. Dla mnie
      nieakceptowalne są osoby pełne samych siebie /czyli pełne pychy/ a do tego
      oceniające innych na pierwszy rzut,drugi rzut ... Przy ich osobistym poczuciu
      wyższości w rzeczywistości są nie na poziomie a raczej poniżej jakiegokolwiek
      poziomu.
      • aguirre_gniew_bozy Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 15:08
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > A ja rozumiem ludzi akceptujących siebie /jacy by oni nie byli/. Dla mnie
        > nieakceptowalne są osoby pełne samych siebie /czyli pełne pychy/ a do tego
        > oceniające innych na pierwszy rzut,drugi rzut ... Przy ich osobistym poczuciu
        > wyższości w rzeczywistości są nie na poziomie a raczej poniżej jakiegokolwiek
        > poziomu.


        Ale bełkot hehehe......
        • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 20:48
          brawissimo, Aguirre!;-)
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 20:47
        ludzie ci po prostu nie mają innego wyjścia, ponad to, że ogłaszają wszem
        wobec, iz albo im nie zależy, albo siebie samych akceptują i kochają
        • Gość: Lena Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: 80.48.96.* 13.04.04, 09:16
          Przeczytaj jeszcze raz swoje powyższe zdanie. Może Agirre "bravissimo" to
          zrozumie, być może to co piszesz, piszesz dla niego.
          Do zaakceptowania czegoś czego nie można zmienić człowiek musi mieć choć trochę
          mądrości. Może to co nazywasz "obnoszeniem się" jest tylko wyrazem tej mądrości
          czyli oswojaniem czegoś czego zmienić się nie da. Człowiek który skupia się w
          życiu na własnych brakach jest człowiekiem pustym, zakompleksionym i nie
          potrafiącym iśc do przodu. I to bez względu na to ile ma poza tym czego nie ma.
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 14:23
            Mylisz pojęcia, będę obstawała przy swoim, niczym padalec :-), a mianowicie
            niemożność zmiany wielu niedostatków i z ich zaakceptowaniem, a raczej, bo tak
            prawda wygląda, z upublicznianiem swego rzekomego zaakceptowania.
            Ależ naturalnie, i tu się z Toba zgodzę, nie należy skupiać się na
            niedostatkach, trzeba szukać w sobie coraz to nowych pokładów tego, co dobre,
            rozwijać sie nieustannie, bo życie to ruch, a a atrybutem ruchu jest zmiana...
            pozdrawiam,
            Negra
            • virtual_witch Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 14:54
              Negra, podziwiam, naprawdę zrozumiałaś coś z tego, co mówiła Lena?;-)
              • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 14:57
                Ani trochę, wiedźmo... I stąd to wszystko - nadrabiam braki, plączę się, kłąmię
                jak najęta, zmyślam, konfabuluje, tak naprawdę jestem 64,5-letnim emerytem,
                który po otrzymaniu spadku od ciotecznego kuzyna założył sobie neo...
                • virtual_witch Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 15:08
                  ku uciesze gawiedzi, jak widzę;-)
                  • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 16:23
                    widzisz uciechę, czy ową gawiedź?
                    :-)
    • balbinia Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 16:14
      negra28 napisała:

      > Podziwiam, autentycznie, osoby, które - pomimo wielu widocznych na pierwszy
      > rzut oka - niedostatków urody, na drugi zaś - inteli..ten..tego..., potrafią
      > obnosić się ze swoją samoakceptacją...
      > Oj, pustaczki moje kochane...:-)

      - na czym wg Ciebie polega obnoszenie sie z samoakceptacja ? :o
      - czy jesli moje walory fizyczne typu wielki nos i krzywe nogi nie maja szans
      ulec zmianie (a chirurga wykluczam) czy wobec tego powinnam schowac glowe w
      piasek bo inaczej bede "obnosic sie ze swoja akceptacja" ? :)
      - a moze znasz rozwiazanie jak sie akceptowac bez obnoszenia sie tym ? Bo jesli
      ktos sie akceptuje i nie ukrywa tego, naturalnie sie z tym w jakis sposob
      obnosi, tak jak obnosi sie ze swoja fryzura i nosem. hmm.. negra znasz moze
      jakis zloty srodek ? :)
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 12.04.04, 20:50
        1/ spójrz parę wątków poniżej
        2/nie, nie powinnaś, ale też nie oświadczasz wówczas, ze lubisz swój wygląd, po
        prostu milczysz na ten temat wymownie, nie czyniąc z siebie również
        cierpiętnicy - przegięcie w drugą stronę
        3/ milczymy...
        mam wiele srodków :-)
    • Gość: Klara Jesteś kolejną suchą d.up.ą do kolekcji... IP: *.crowley.pl 13.04.04, 09:32
      ..i nic więcej.
      • negra28 Re: Jesteś kolejną suchą d.up.ą do kolekcji... 13.04.04, 14:32
        A gdzie ty, słonko, mój tyłeczek widziałaś, że aż tak cię z zazdrości skręciło?
        Czy to nie ty przypadkiem okazywałaś mi przekraczające granice dobrego smaku
        zainteresowanie na ostatnim przyjęciu w M.?
        • Gość: Klara Tak, takl biedulko... IP: *.crowley.pl 14.04.04, 07:58
    • mamalgosia Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 14:13
      ale po co na forum takie wątki autobiograficzne?
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 14:20
        po pierwsze - vide wyżej, czy już raczej niżej, bo nie jestem na bieżąco, wątek
        tego babochłopa
        po wtóre - moje _autobiograficzne_?
        po trzecie - to proste, gdyż to forum jest
        • Gość: Randall Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: 195.245.217.* 13.04.04, 15:11
          Negra, skąd te litry jadu i zamiłowanie do pouczania innych? Co Ty musisz tak
          odreagowywać?
          • negra30 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 15:23
            Gość portalu: Randall napisał(a):

            > Negra, skąd te litry jadu i zamiłowanie do pouczania innych? Co Ty musisz tak
            > odreagowywać?

            He he, nie widzisz że toto skacze jak małpa na drucie, bo jej prowokacja nie
            wychodzi? Chociaż się dwoi i troi.
            • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 16:27
              Na razie się dwoję, jako negra30
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 16:26
            Muszem odreagowywać:
            - trudne dzieciństwo
            - dojmujące poczucie bycia niekochaną
            - permanentne zdrady męża
            - tycie w ciąży
            - nadmiar obowiazków w pracy
            - odejście, jak ten babochłop to kiedyś napisał, Tomasza
            - brak dobermana
            etc., etc., etc...
            chliiip
    • Gość: Zainteresowana Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: w3cache.* / *.2-0.pl 13.04.04, 17:56
      Pytanie do Negry28: Czy nie myslałaś o napisaniu książki? Fajnie się czyta te
      zgryźliwości zakraszane poczuciem humoru. Jeśli jakąs napiszesz mam nadzieję,
      że nie zapomnisz poinformować o tym na forum! Zamówię sobię egzemplarz z
      autografem.

      Pozdrawiam
      szczerze zainteresowana i ubawiona ;o)
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 13.04.04, 18:49
        Nie Ty pierwsza mi to mówisz/piszesz...sęk w tym, że pisze tu pospiesznie,
        często bez głębszego wgryzania sie w tematy, natomiast to, na co mnie stać,
        prezentuję na moich cd, z których może kiedyś, bo jak już wspomniałam, wiele
        osób mnie do tego zachęca, powstanie jakaś powieść...
        Pozdrawiam również,
        Negra
        • Gość: Klijęt Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.04.04, 18:21
          negra28 napisała:

          > wiele osób mnie do tego zachęca, powstanie jakaś powieść...

          Jezus Maria żartujesz Negro - Bełkotko prawda? Przecież Ty nie jesteś w stanie
          sformułowac jasno żadnej myśli.

          > często bez głębszego wgryzania sie w tematy

          nie musisz tego podkreślać, widać, widać

          > wiele osób mnie do tego zachęca

          Chyba miałaś na myśli, że wiele osób się nad Tobą znęca.

          Zgadzam się, że namawianie Cię do pisania powieści to znęcanie sie. Okrutne
          poczucie humoru prezentują Twoi znajomi.
          Pozdrawiam również
          Klijęt
          • negra28 nadpobudliwcze obsesyjny, 15.04.04, 18:28
            wyobraź sobie, że pisze poważnie. na macierzyńskim bedę miała co robić.

            • Gość: Klijęt Re: nadpobudliwcze obsesyjny, IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.04.04, 19:11
              Ja nie wątpię, że Ty uważasz, że piszesz poważnie. To jest właśnie w tym
              wszystkim najśmieszniejsze.

              Kryterium powszechnego użycia - taa rozumiem, że Ty włanczasz różne rzeczy. W
              jednym masz rację - wszystko zależy od środowiska, są takie gdzie pasjonaci to
              furiaci i takie gdzie "się włancza" bo przecież tak wszyscy wkoło
              • negra28 Re: nadpobudliwcze obsesyjny, 16.04.04, 15:41
                naciśnij sobie zatem guziczek z napisem: "włanczanie inteligencji"
                buziaczek! w czółko
    • Gość: Andrzej Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 11:47
      Negra nie chce mi sie wszystkiego czytac, ale czepie sie juz drugiego wpisu.
      Wyrazenia "pasjonat" uzywasz w sposob ktory nie przystoi takiej
      intelektualistce. "Motloch" pisze "pasjonat" na okreslenie kogos, kto ma jakies
      zainteresowania w konkretnej dziedzinie. Ale taka wyedukowana babka jak ty,
      powinna wiedziec ze "pasjonat" to ktos, kto sie szybko denerwuje, wpada w
      furie, itp. Nic cie nie tlumaczy, nawet to ze wszyscy tak mowia. Musisz trzymac
      fason do konca.
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 15.04.04, 13:18
        Skoro nie chce Ci się wszystkiego czytać, znaczy, ze nie czytałeś, więc na
        jakiej podstawie oceniasz i wyciągasz wnioski?
        Ha, ha, ha, takie jest poprawne znaczenie tego słowa, nie słyszałeś o czymś
        takim jak uzus społeczny? Przykładem tego ostatniego jest nieobecna nigdzie
        poprawna forma rabatu, czyli opust, za to nagminnie stosowana "Upust", co z
        rabatem nie ma nic wspólnego...
        Popolemizujesz, czy wysiadasz?

        Negra
        • Gość: Andrzej Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 15:37
          Gdyby uzus spoleczny byl dostatecznym wytlumaczeniem takich sytuacji, to w j.
          polskim wystarcza trzy slowa: kurwa, pierdolic, chuj, uzywane z roznymi
          przedrostkami. Norma jest tez u nas, ze prawdziwy facet nie stosuje dezodorantu-
          to jak wiadomo przystoi pedalom- i wiele innych, dziwnych rzeczy, ale to nie
          powod zebym musial sie stosowac.
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 15.04.04, 18:16
            Wiesz, zapytałam o to samo pewnego znajomego dziennikarza z GW - dlaczego nikt
            nie zwraca uwagi na błędy w reklamach czy artykułach? Np. ów wszędobylski
            _upust_... i wiesz, co mi odpowiedział? Że taki jest uzus, i że nie ma sensu
            walczyc z wiatrakami, że słowo to już tak utrwaliło się w polszczyźnie, że
            gdyby ktokolwiek w towarzystwie lub artykule posłużył się poprawną formą,
            zostałby wyśmiany...
            Może to, że prawdziwy facet nie używa dezodorantu, to Twoja norma albo norma w
            Twojej społeczności, w mojej czegoś podobnego nie zauważyłam, u mnie nawet
            panie do sprzątania na początku zostały wyposażone w torbę pełną kosmetyków i
            instrukcją, jak używac i jak często antyperspirantu... Żartuję trochę, rzecz
            jasna, ale uwierz mi, wszystko zależy od środowiska...
            Pozdrawiam,
            Negra
        • Gość: Andrzej Re: o akceptowaniu samej siebie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.04, 17:26
          Sorry Negra ze tak pozno odpowiedzialem. Zapomnielem ze o 15.00 wychodzisz z
          biura w waszym zakladzie i nie masz jak odpisac. Do jutra w takim razie.
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 15.04.04, 18:18
            O 15.00 to pomyliło Ci sie z pajdą...
            Tak, jak widać na załączonym obrazku, nie mam jak...
            Ach, cholera, mam jak, bo przecież sprzątam u nas _w_zakładzie_ i wreszcie mam
            dostęp do kompa...Jeśli na tym poziomie chcesz toczyć dyskusję... Czy Ty
            uwazasz, że jestem Pajdą i nic innego nie mam do roboty czy to w pracy, czy w
            domu, ponad przebywanie non stop 24/24 na forum?
            Do jutra,
            Negra
    • seksowna.blondynka Re: o akceptowaniu samej siebie... 15.04.04, 21:29
      negra28 napisała:

      > Podziwiam, autentycznie, osoby, które - pomimo wielu widocznych na pierwszy
      > rzut oka - niedostatków urody, na drugi zaś - inteli..ten..tego..., potrafią
      > obnosić się ze swoją samoakceptacją...
      > Oj, pustaczki moje kochane...:-)

      powinno byc: "pustaczku", dlaczego piszesz o sobie w liczbie mnogiej? poza tym -
      podziwiam cie za trafna autocharakterystyke. cmok!
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 16.04.04, 15:43
        Padalcu,
        nie uwazasz, że to już zakrawa o pobyt na oddziale zamkniętym?
        Bądźże poważna, kobiecie w Twoim wieku, a wszyscy wiedzą, ze masz 73 lata, to
        nie przystoi doprawdy.
        Co, zapomniałaś hasła do Negry29, czy też zapomniałaś, że mam ją wygaszoną? A
        może jedno i drugie? Na to bierze się lecytyne.

        :-)
        Negra
        • seksowna.blondynka Re: o akceptowaniu samej siebie... 16.04.04, 16:57
          co to za brednie? uderzylas sie w glowe? zastosuj sama ta lecytyne, o ktorej
          wspominasz, albo wytrzezwiej zanim napiszesz kolejny post.
          milego dnia :-)
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 16.04.04, 18:10
            Och, dziękuję, Tobie, padalcu, również!
            :-)

            Negra
    • blanchet ja tez podziwiam-łatwiej mają w zyciu 16.04.04, 09:38
      zawsze z siebie zadowolone, akceptujace sama siebie- krytyka z zewnatrz
      odbierają opacznie jako żart- oczywiście pisze o głupkach a nie brzydulach.
    • graciella niektorzy maja nierowno pod sufitem ? 16.04.04, 12:01
      Styl pajdeczki, to samo przekonanie o wlasnej inteligencji, krytykuje wady,
      ktore sama posiada. To ciekawy przypadek.
      "Podziwiam, autentycznie, osoby, które - pomimo wielu widocznych na pierwszy
      rzut oka - niedostatków urody, na drugi zaś - inteli..ten..tego..., potrafią
      obnosić się ze swoją samoakceptacją...
      Oj, pustaczki moje kochane...:-)"

      Jak mozna byc brzydkim i glupim i akceptowac siebie...
      toz to niezrozumiale!
      Jak ktos ma niedostatek urody powinien schodzic innym z oczu. Zdecydowanie.
      Ale tak wogole piekni sa biedni, bo sa dyskryminowani.
      Ale oczywiscie lepiej byc pieknym, bo uroda jest wazna (ewenement!)
      Niewatpliwy talent pisarski trzeba wyprobowac na forum, szczegolnie jak sie
      jest sprzataczka firmy, gdzie stoja puste komputery i mozna z nich korzystac.
      My wszystkie tez jestesmy sprzataczkami, o kurcze, ale zbieg okolicznosci!
      Oczywiscie PRAWDZIWE perelki zapisujemy na CD - gdyby ktos nie wiedzial, w
      koncu zyjemy w XXI wieku ludzie!. Dzieki za genialny pomysl, nigdy bysmy na to
      nie wpadly, zapisuje sie oczywiscie tez w kolejce po autograf.
      Aha! Tylko nie podskakiwac mi tu! Bo bywam na kolacjach w M. w towarzystwie
      znanych osob, ale nie mowcie o tym nikomu ok?
      Mialam na sobie te zlota suknie od Gucciego (ps. ale zrobilam wrazenie). Was
      tam by nigdy nie wpuscili, ale ja nie cierpie na niedostatki urody,
      przynajmniej nie na pierwszy rzut oka, a jesli chodzi o inteli..ten..tego... to
      filozofie Prof. Kołakowskiego znam na pamiec, zreszta bywa u mnie na obiadach.
      • negra28 Piszesz o sobie? 16.04.04, 15:47
        I wypraszam sobie porównywanie mnie do tej żałosnej żony kierowcy rajdowego.
      • Gość: Klijęt Re: niektorzy maja nierowno pod sufitem ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.04.04, 16:02
        Najzabawniejsze jest w tym to, że Negrątko kompletnie nie jarzy, jak
        absurdalne jest w jej przypadku ględzenie o samoakceptacji mimo niedostatków:D.
        Ktoś ją nieźle podpuścił zadając pytanie, czy aby wydać czegoś nie zamierza
        (brawo dla ktosia!), reszta się znakomicie ubawiła, a Negrątko nie załapawszy
        dowcipu snuje sobie teraz marzenia
        Ach pisarkom być
        pisarkom być
        I wiesz co Graciella jak ktoś nie rozumie dowcipu, to nie rozumie, nie
        wytłumaczysz, ona jest naprawdę przekonana, że umie pisać, że nie brak jej
        wykształcenia ani inteligencji, i nie widzi tego, że zdanie o kolacji w M. czy
        zapisywaniu na CD wywołuje powszechną wesołość.
        Inteligentni widzą również i własne braki. Negrątku to nie grozi. Ludzie o
        sprawnych umysłach mają poczucie dystansu do własnej osoby, sadząc po
        rozedrganych emocjach wylewających się z uszu naszego negrątka to również jej
        nie grozi. Inteligencja sprawia, że jesteś w stanie wydłubać jakieś argumenty,
        Negrątko umie się tylko nerwicowo zapluć, że reszta to idioci, osiłki etc. a
        szczytem elokwencji w negrątkowym mniemaniu są ziewy.
        • negra28 Klijęcie szanowny, 16.04.04, 18:14
          1. Nie opisałam tu, mój drogi, swojego przypadku - nie udawaj, że nie jarzysz -
          znowu! - o co chodzi, albo że jesteś mniej inteligentny, niż wyglądasz
          2. Tak sie składa, że wiele osób z tego forum znam osobiście, możesz zatem
          pytac wprost, w celu uzyskania potwierdzenia lub zaprzeczenia swojej (hipo)
          tezy, jak wyglądam i jak jestem.
          3.Piszesz znowu o sobie? :-)
          4. Zieeeeeewy, klijęcie, zieeeeewy

          :-)
          • Gość: Klijęt Re: Klijęcie szanowny, IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.04.04, 20:44
            Nie było słowa na temat, czy opisujesz swój przypadek czy nie. To po prostu
            zabawne, że o samoakceptacji mimo braków piszesz właśnie ty.
            Dowcipów naprawdę nie można wytłumaczyć, nie zajarzyłaś, to nie zajarzysz.
            Dlaczego mam pytac wprost- nie interesuje mnie jak wyglądasz, a co twojej
            inteligencji no cóż... wyjątkowo konskwentnie obnażasz swoje braki na tym forum.
            Żeby uprzedzić twoje słynne 'udowodnij' - mylenie pojęć, brak choćby
            podstawowej umiejętności argumentacji, ech blondzia.. I to w połączeniu z
            faktem, że należysz do osób zakochanych w sobie z wzajemnością i ględzisz coś o
            pustaczkach wkoło, samoakceptacji itd. jest wyjątkowo zabawną mieszanką. I
            jeszcze tak pięknie dałaś się podpuścić...
            Ziewy, ziewy w połączeniu z zapałem z jakim odpowiadasz wprowadzają pewną
            dysharmonię nie sądzisz?
            Tfuj pacanek
            • negra28 Re: Klijęcie szanowny, 18.04.04, 10:57
              Nie udawaj, po raz kolejny cie o to prosze...
              Temat wątku podrzuciła mi niejaka soczewica, wybitnie _piękna_ i wybitnie
              _inteligentna- osoba z grodu Kraka :))))))))))0
              To Twoje zdanie, o tym obnarzaniu, mające na celu, jak sądzę, wyprowadzenie
              mnie z równowagi, co ani tobie, ani nikomu sie nie uda z prostej przyczyny - to
              _tylko_ forum...
              Mylisz ziewy, które są odpowiedzią na konkretny podpunkt twojej wypowiedzi z,
              jak to okresliles, _zapałami_ na inne z kolei podpunkty.
              3maj sie, klijęcie drogi, i zacznij wreszcie odpowiadac i argumentowac _z
              sensem_.
              negratko
              • Gość: Klijęt Re: Klijęcie szanowny, IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.04.04, 08:48
                Nie udało ci się uzasadnić niczego co napisałaś, więc mój wniosek o tym, że
                jesteś blondzią jest jak najbardziej uprawniony. Ja niby chcę wyprowadzić cie z
                równowagi? Wiesz Negrątko ja nie wyważam otwartych drzwi, przecież ty zapluwasz
                się w każdym poście.

                A tak wracając do braków - sądząc po ortach jakie walisz, coś słabiutkie to
                twoje liceum było... zakonnice w przebraniu je prowadziły, czy co?
                • negra28 Re: Klijęcie szanowny, 19.04.04, 11:43
                  Wypunktuj mi chociaż jeden ort, nie literówke, jesli potrafisz odroznic,
                  pacanku...
                  :)))))))))))
                  • Gość: Klijęt OBNARZANIE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.04.04, 12:14
    • vaporetto Re: o akceptowaniu samej siebie... 17.04.04, 10:31
      Przypuszczam,że dużo wiesz na ten temat z autopsji...
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 17.04.04, 17:07
        Tak, dużo wiem na ten temat po zobaczeniu i przeczytaniu wątku niejakiej
        soczewicy, idiotki, jakich mało...
        • vaporetto Re: o akceptowaniu samej siebie... 18.04.04, 10:00
          Mówiłam o autopsji. Słowniczek może ?
          • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 18.04.04, 10:58
            och, ...
    • aaricia23 Re: o akceptowaniu samej siebie... 17.04.04, 20:06
      jezu mam w pracy taka lalę - niby zgrabna ale jakaś taka nieforemna, nie
      straszy ale wiele wiele bym jej urodzi zarzuciła, no ale to wszystko było by do
      przełknięcia - w końcu nie jesteśmy z katalogów - gdyby nie fenomenalne wręcz
      dobre samopoczucie i pewnośc siebie owej kobitki, objawiające sie a) w
      głebokich dekoltach z biustem na wierzch b) jak idzie korytarzem to tak kręci
      tyłkiem że moglaby kogoś zabić biodrami z rozmachu c) jak sie śmieje to słychać
      ja na całym piętrze no i cóż... aha no i ciągnie się za nią smog jakichś
      okropnych perfum no i jeszcze bezczelna jest że nie wiem... ależ wylałam z
      siebie zółć juz mi lepiej;)))))
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 18.04.04, 10:58
        No właśnie, otóż to, o tym m. in. piszę...
    • negra30 Re: o akceptowaniu samej siebie... 17.04.04, 21:17
      Wygrywasz bez wątpienia konkurs na najpiękniejsze wybite zęby u jadowitego
      węża, dziwna osobo. Czytam ten wątek w wolnych chwilach, czekając aż powiesz
      otwarcie o co ci chodzi, i wyrwało ci się.
      Soczewica nadal ma cię w zakceptowanej przez siebie własnej dupie. Bolesne, ze
      się nie odzywa, chociaż wysilasz swoje żądełka?
      Masz na pociechę zagadkę, karykaturo człowieka, pogłów się trochę kim jestem,
      Padalcem? Soczewicą? Renią? Mobypussy? Blanchet? Lukrecją? Klaudiunią? A może
      Randallem? A może niektóre postacie się dublują? Myśl, intrygantko żałosna,
      myśl! I lepiej nie pisz zbyt szybko że wiesz albo że cię to nie obchodzi, bo
      wybijesz dziurę w monitorze swoim rosnącym nosem.

      Miłego dnia, kretyniu kochana
      • negra28 Pierwszy, a zarazem - ostatni raz 18.04.04, 11:05
        odpowiiadam ci, @pko, a wiesz dlaczego? Wygaszam cie za chwile, abys juz wiecej
        tej swojej pacankowatej główki-makówki wysilac nie musiała i zajela sie czyms
        pożytecznym, miast stukac w klawiaturke bez opamietania, swiatek piatek czy
        niedziela.
        Jestescie, moje glupiutkie negry, 29 jest juz od dawna wygaszona, nie
        pamietacie? czyzby jad wypalił wam komoreczki? tak smieszne w swej zawzietosci
        i uporze wyszukiwania mnie i odpowiadania zbiorowo, z zaplutym pyszczkiem z
        nerwów, na moje watki, jak glupi był mój sp. piesek, chart afganski,
        mlodziencem bedac...Nie, wroc, ona was bił na głowe w swej
        inteligencji...chovciaz tez gryzl bezmyslnie i bez opamietania, z ta jednakze
        roznica, ze jego bolaly dziasla, a was?/wam? moze zabki powypadaja z tego
        permanentnego zgrzytania nimi wsciekle, albo chociaz sie spiluja.:-)
        Soczewice mam w duzym powazaniu. Tez jest wygaszona, zlociutkie. I reniatoja,
        boze, co za debil, rowniez. Teraz wasza, negro30, kolej.
        EOT
        • negra30 oj, kłamczuszka... 18.04.04, 11:15
          Nikogo nie wygasiłaś, aniołeczku. I nie wygasisz, jak to przekupy mają w
          zwyczaju chcesz wiedzieć wszystko - i wiesz coś czego nie powinnaś wiedzieć,
          wygaszając.
          Czyż nie, prowincjonalna jeleniogórska obywatelko świata?
          Może w ramach zabijania nudy włam się na jeszcze kilka kont z banalnymi
          hasłami, lubię patrzeć na wyraz triumfu w twoich kaprawych oczkach.

    • wasz.psychiatra Re: o akceptowaniu samej siebie... 18.04.04, 23:27
      negra28 napisała:

      > Podziwiam, autentycznie, osoby, które - pomimo wielu widocznych na pierwszy
      > rzut oka - niedostatków urody, na drugi zaś - inteli..ten..tego..., potrafią
      > obnosić się ze swoją samoakceptacją...
      > Oj, pustaczki moje kochane...:-)
      > Negra

      Przyjdz do mnie do gabinetu. Zostaly ci jeszcze 3 godziny terapii w tanszej
      taryfie. Moze i tym razem cos poradzimy.
      • negra28 Re: o akceptowaniu samej siebie... 19.04.04, 11:44
        Tylko tyle masz do powiedzenia, Padalcu?
        Poza tym - powtarzasz sie, a to juz poczatki Alza...
        :-)
        • wasz.psychiatra zatroskany o Negre 19.04.04, 12:23
          Tylko tyle masz do powiedzenia, Padalcu?
          Poza tym - powtarzasz sie, a to juz poczatki Alza...
          :-)
          --------------------
          Droga Negro,
          prosilem o pilny kontakt na innym watku, widze, ze pilnie czytasz i odpisujesz
          na wszystkie posty, wiec nie mam juz obawy, ze sie ze mna nie skontaktujesz.
          Przypominam, ze Padalec byl osoba, z ktora spedzalas czas w szpitalu
          neurologicznym - oddzial 18A i 18B.
          Zajrzyj do ksiazki gosci na
          www.psychiatria.com
          Pozdrow kolege po prostu, napewno sie ucieszy.
          (Moja pelna wypowiedz masz w watku o katolicyzmie, nie chce Cie denerwowac,
          wiec nie bede sie powtarzac).

          Musze z przykroscia przyznac, ze masz schizofrenie (nie "schize...")
          Oto krotki opis Twojej choroby:
          klopoty z odróznianiem fantazji od rzeczywistosci,
          widzenie i slyszenie rzeczy nie istniejacych tu i teraz (omamy sluchowe i
          wzrokowe),
          nielogiczne myslenie,
          bardzo obrazowe i udziwnione mysli i pojecia,
          skrajne nastroje,
          dziwaczne zachowania,
          koncepcje, za którymi inni "nie nadazaja",
          zachowywanie sie jak dziecko mlodsze (nieadekwatnie do wieku),
          nasilone leki, napady strachu,
          branie fikcji telewizyjnej za rzeczywistosc,
          powazne problemy w zawieraniu i utrzymywaniu przyjazni.
          Schizofrenia to bardzo powazna choroba. Wczesne jej wykrycie i jak najszybsze
          rozpoczecie leczenia odgrywaja niezwykle istotna role.

          O alzheimerze - bo chyba te chorobe masz na mysli opisze dla Ciebie w nastepnym
          watku.
          Szczerze zatroskany o Ciebie.
          W.P.
        • wasz.psychiatra Dla Negry - co to jest Alzheimer 19.04.04, 12:31
          negra28 napisała:

          > Tylko tyle masz do powiedzenia, Padalcu?
          > Poza tym - powtarzasz sie, a to juz poczatki Alza...
          > :-)

          Tak jak obiecalem - podaje Cie opis, bo niewlasciwie stosujesz nazwe (a moze
          Alza znaczy co innego???)

          CHARAKTERYSTYKA CHOROBY ALZHEIMERA
          Co to jest choroba Alzheimera? Choroba Alzheimera polega na zwyrodnieniu tkanki
          mózgowej, które powoduje zanik komórek nerwowych (a nie pojawia się na skutek
          narastania zmian miażdżycowych naczyń mózgowych) j objawia się to otępieniem -
          chory przestaje interesować się otoczeniem, traci pamięć, poczucie czasu i
          miejsca.

          Czy jest możliwe pewne, przyżyciowe rozpoznanie choroby Alzheimera?

          Nie jest możliwej pewne rozpoznanie wolno postawić tylko na podstawie badania
          sekcyjnego. Istnieją jednak międzynarodowe zestawy testów
          neuropsychologicznych, dodatkowych badań laboratoryjnych i radiologicznych,
          które pozwalają na rozpoznanie tego schorzenia z bardzo dużym
          prawdopodobieństwem już w stosunkowo wczesnym okresie. Niezbędne jest także
          wykonanie tomografii komputerowej, która potwierdzi prawdopodobieństwo
          rozpoznania choroby Alzheimera i wykluczy inne przyczyny zaburzeń pamięci.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka