eda076
09.12.10, 01:30
Witam!
Mam dość męża. Ostatnio mąż po prostu "skapciał". On chce mieć dziecko, ja tak średnio. Tylko kiedy niby mamy sobie to dziecko skonstruować, kiedy prawie nie uprawiamy seksu. Wg niego, to coraz częściej dochodzi do takiej sytuacji, że uprawiamy seks wtedy, kiedy jemu pasuje. A jak ja mam ochotę, to on chce spać. Dzisiaj np miałam chęć, i pytam się go: śpisz?
odp: śpię. Acha, dziękuję bardzo nie zamierzam się prosić. Tym bardziej, że chciałabym żeby dziecko zostało spłodzone spontanicznie a nie w określony dzień. Może jeszcze mam ustalić dzień i godzinę spłodzenia. Mój maż mówi że ja za późno chodzę spać i on już wtedy jest za bardzo śpiący. Tylko on nie rozumie, że ja wcześniej niż o 22.00 nie potrafię się wyluzować i kochać się z nim. Ponieważ wtedy jeszcze moja córka nie śpi, krząta się po mieszkaniu, które jest małe i mi to przeszkadza. Boję się, że zapuka do naszego pokoju, będzie coś chciała itp. Wg niego seks powinniśmy najpóźniej uprawiać o 21.00, tylko że wg mnie nie ma takiej możliwości. W takiej atmosferze, odechciewa mi się tego 2 dziecka, które jeszcze 2 miesiące temu bardzo chciałam. Spontaniczmego seksu w ogóle nie uprawiamy (jak nie ma córki w domu). A 2 lata temu jeszcze było tak fajnie. Rozmowy nic nie dają, bo rozmawiałam i nic. On coraz więcej śpi, zero luzu. Wszystko jak w zegarku, mam w d..ie takie życie.