Dodaj do ulubionych

Granice przyjazni

14.12.10, 15:30
Witam,
Mieszkam zagranica, w tej chwili sama, ale spotykam sie z kims z kim byc moze w przyszlosci zamieszkam.
I w tej chwili odwiedza mnie duzo znajomych i przyjaciol z Polski (lacznie z rodzina).
A on sie dziwi, ze ludzie tak do mnie przyjezdzaja i ze sie zatrzymuja u mnie, a nie np w hotelu.
Nie rozmawialismy ze soba ewentualnie jak to bedzie jak bedziemy mieszkac razem, ale mam pewne obawy co do niego.
I z jednej strony to rozumiem, bo on pracuje wieczorami, chodzi spac bardzo pozno (ok 3-4nad ranem) i budzi sie pozno, wiec nie wchodza w gre jakies wspolne poranne aktywnosci. I ma kompletnie inny rytm zycia niz przecietna osoba pracujaca w dzien.
Ale tez probowalam sobie wyobrazic jak by to wygladalo, ze ktos jest w domu, rano wstaje, halasuje, a on chce spac.
Mam tez jedna koleznake co chce przyjechac z mezem i dwojka malych dzieci, ale trudno mi jest jej przetlumaczyc, ze mieszkam w kawalerce i ze w 5 to sie raczej u mnie nie zmiescimy.
No i zastanawiam sie co jest tak naprawde tutaj problemem, moje obawy, ze np jak bede z kims mieszkac, to ta osoba moze sie sprzeciwiac wizytom moich znajomych, a mi bedzie glupio, bo nie potrafie odmawiac, czy jest to calkowicie naturalne, ze np nie mam ochoty na czyjas wizyte i mam pawo odmowic?
Obserwuj wątek
    • soulshunter Re: Granice przyjazni 14.12.10, 15:36
      > ne, ze np nie mam ochoty na czyjas wizyte i mam pawo odmowic?
      ty jestes moze ubezwlasnowolniona w jakis sposob? Jesli mi nie pasuje czyjas wizyta to mowie to jasno i otwarcie, ewentualnie podaje z gory warunki na jakich ma sie odbyc. Jesli komus to nie pasuje, to nie ma sprawy. U mnie nie jest Mekka.
      • aariel Re: Granice przyjazni 14.12.10, 15:40
        soulshunter napisał:

        > ty jestes moze ubezwlasnowolniona w jakis sposob? Jesli mi nie pasuje czyjas wi
        > zyta to mowie to jasno i otwarcie, ewentualnie podaje z gory warunki na jakich
        > ma sie odbyc. Jesli komus to nie pasuje, to nie ma sprawy. U mnie nie jest Mekk
        > a.

        Bardziej mi chodzi o to, z teraz jak mieszkam sama to mi to nie przeszakdza, osoby te wiedza, ze ja caly dzien pracuje, widzimy sie tylko wieczorami itd.
        Zastanawialam sie jesli kiedykolwiek bede mieszkac z kims to powinnam chyba brac pod uwage tez jego zdanie, ale on moje tez...
    • tehuana Re: Granice przyjazni 14.12.10, 15:38
      Naprawde musisz nauczyc sie asertywnosci, a swoich gosci taktu. Czy Ci ludzie uwazaja, ze nie masz prawa do intymnosci? Jak mozesz mieszkac w kawalerce z gromada przyjezdnych.Ci ludzie Cie wykorzystuja. Przeciez uzywaja wody, gazu i pradu, za ktore placisz. Zapewne wyzeraja Ci z lodowki i parza Twoja kawe.
      Twoj partner ma racje. Musisz wyznaczyc wyrazne granice swojej goscinnosci. Razumiem, ze nie bedziesz posylac do hotelu rodzicow czy rodzenstwa. Jednak cala reszta nie moze robic wycieczek Twoim kosztem.
      • aariel Re: Granice przyjazni 14.12.10, 15:45
        tehuana napisała:
        > Twoj partner ma racje. Musisz wyznaczyc wyrazne granice swojej goscinnosci. Raz
        > umiem, ze nie bedziesz posylac do hotelu rodzicow czy rodzenstwa. Jednak cala r
        > eszta nie moze robic wycieczek Twoim kosztem.

        no a co z przyjaciolmi?
        • piotr_57 Re: Granice przyjazni 14.12.10, 15:50
          aariel napisała:
          >
          > no a co z przyjaciolmi?

          Przyjaciele nie pakują się człowiekowi na głowę.
          >
          >
    • piotr_57 Re: Granice przyjazni 14.12.10, 15:42
      aariel napisała:

      a mi bedzie glupio, bo nie potrafie odmawiac,

      To sie naucz, bez tego nie da się żyć.

      czy jest to calkowicie natural
      > ne, ze np nie mam ochoty na czyjas wizyte i mam pawo odmowic?

      Nie tylko masz prawo, ale i powinność. Tego wymaga dbałość o "zdrowie" związku.
      Minęły czasy kiedy rodzina "ze wsi" musiała nocować u "miastowych" bo nie miała czym wrócić do domu, a hotele były tylko dla dolarowych cudzoziemców. Dzisiaj jest multum hoteli, moteli, hosteli i cholera wie czego jeszcze, a i możliwości powrotu są dużo większe. Nie dawaj się wykorzystywać, Twój dom Twoją twierdzą.
    • rtix Re: Granice przyjazni 14.12.10, 17:17
      w kawalerce bez wyrzeczeń można przenocować koleżankę po imprezie albo brata, kiedy postanowi wpaść na kilka dni. a jeśli koleżanka ma zamiar koczować u ciebie z całą rodziną, to już jest brak kultury z jej strony. naucz się odmawiać, nie musi być bardzo kulturalnie (w takim przypadku).
    • 10iwonka10 Re: Granice przyjazni 14.12.10, 17:40
      Mysle ze mylisz przyjazn z wykorzystywaniem. Przyjaciolka przyjedzie na kilka dni sama a nie laduje sie cala rodzine ( 4 osoby) do kawalerki. Przypuszczam ze masz wsrod znajomych opinie 'hotelu za darmo' nie potrafisz odmowic dlatego tak czesto przyjezdzaja.
      • aariel Re: Granice przyjazni 16.12.10, 15:44
        10iwonka10 napisała:

        > Mysle ze mylisz przyjazn z wykorzystywaniem. Przyjaciolka przyjedzie na kilka d
        > ni sama a nie laduje sie cala rodzine ( 4 osoby) do kawalerki. Przypuszczam ze
        > masz wsrod znajomych opinie 'hotelu za darmo' nie potrafisz odmowic dlatego tak
        > czesto przyjezdzaja.

        no chyba dokladnie tak jest :)
    • lampka_nocna5 Re: Granice przyjazni 14.12.10, 17:59
      Moja koleżanka mieszka w Szwajcarii. Swego czasu wynajmowała mieszkanie 3-pokojowe. Pojechałam w delegację, i skorzystałam z okazji i zostałam u niej na weekend. Miała mnie gdzie zakwaterować, i dla niej było to naturalne, że te dwie noce spędzę u niej. Nie to, że mnie nie byłoby stać na hotel/hostel - ona sobie nie wyobrażała, że ja miałabym gdzieś indziej się zatrzymać, bo jest moją przyjaciółką i na to nie pozwoli. Jej znajomi - głównie Szwajcarzy i Niemcy nie mogli uwierzyć, że ona tak robi. Dla nich było naturalne, że nawet rodzina w odwiedzinach lokuje się w hotelu, a ona próbowała im wytłumaczyć, że nasza przyjaźń by się w tym momencie skończyła, bo takie są zwyczaje w Polsce. I do tego zmierzam - to są różnice kulturowe, które po prostu trzeba wytłumaczyć.
      Wracając do meritum - jeśli będziecie mieszkać w kawalerce - wiadomo, że pół osoby więcej stworzy problem. Jeśli to będzie dwupiętrowy apartament z dwiema łazienkami - nikt nikomu nie będzie wchodził w drogę. Jeśli ktoś jest "normalny" - to się zorientuje, że przeszkadza, bo mieszkanie za małe. Jeśli ktoś nie ma podstaw przyzwoitości - to będzie korzystał na maxa i się cieszył.
      I jeszcze jedno - dla mnie nie ma problemu, jak ktoś z moich przyjaciół albo rodziny przenocuje albo nawet zamieszka na parę dni. Jak mi z lodówki powyżera - proszę bardzo, z reguły mam tyle, że się przeterminowywuje. Mi jest miło, jak ktoś może na mnie liczyć w takich sytuacjach.
      Jak byłam na emigracji, to przyjazd jakichkolwiek przyjaciół/znajomych był dla mnie miłym wydarzeniem i stawałam na głowie, zeby im było fajnie bo ich obecność w moim domu była dla mnie jeszcze fajniejsza.
      Wracając do asertywności - nie zapraszałam nikogo, o kim wiedziałam, że dłuższy niż 3 dniowy pobyt spowoduje u mnie traumę i rzucanie mięsem, oraz zerwanie kontaktów.
      • aariel Re: Granice przyjazni 16.12.10, 15:43
        lampka_nocna5 napisała:

        > uwierzyć, że ona tak robi. Dla nich było naturalne, że nawet rodzina w odwiedzi
        > nach lokuje się w hotelu, a ona próbowała im wytłumaczyć, że nasza przyjaźń by
        > się w tym momencie skończyła, bo takie są zwyczaje w Polsce. I do tego zmierzam
        > - to są różnice kulturowe, które po prostu trzeba wytłumaczyć.

        No wlasnie, troche chyba chodzi tez o roznice kulturowe, bo luby sie mnie pytal np dlaczego moja mama nie pojdzie do hotelu jak przyjedzie co mnie np zszokowalo.

        A poza tym to tez lubie jak ktos przyjezdza do mnie i mnie odwiedza, ale wiem, ze sie chetnie na to zgadzam, bo mieszkam sama i nie musze tego z nikim uzgadniac, a takze dlatego, ze ktos mi dotrzymuje towarzystwa przez kilka dni.
    • sid.leniwiec Re: Granice przyjazni 14.12.10, 18:27
      > czy jest to calkowicie naturalne, ze np nie mam ochoty na czyjas wizyte i mam pawo odmowic?

      Ty poważnie pytasz?
      Nie dziwię się tamu facetowi, że się dziwi.
    • marzeka1 Re: Granice przyjazni 14.12.10, 19:08
      "Mam tez jedna koleznake co chce przyjechac z mezem i dwojka malych dzieci, ale trudno mi jest jej przetlumaczyc, ze mieszkam w kawalerce i ze w 5 to sie raczej u mnie nie zmiescimy. "

      - przepraszam, ale czy koleżanka jest idiotką, że tego nie rozumie????
      Jak nie potrafisz odmawiać, mieszkając w kawalerce, gdzie miałby mieszkać twój luby,to wybacz, dalej będziesz robiła za jelenia.
    • 0riana Re: Granice przyjazni 16.12.10, 15:52
      Moja pierwsza mysl na poczatku czytania Twojego posta byla taka, ze to absolutnie naturalne (przynajmniej w Polsce, ale nie tylko) ze goscimi przyjaciol i rodzine u siebie w domu. Ale po doczytaniu historii o kolezance zdalam sobie sprawe, ze ci Twoi znajomi laduja sie do Ciebie bez Twojego zaproszenia. Czegos takiego nie potrafie sobie wyobrazic!
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Granice przyjazni 16.12.10, 15:59
      W 5 osób w kawalerce? To tak koleżanka nie dość że bezczelna to jeszcze najwyraźniej idiotka...

      Rozumiem że sama z mężem przyjedzie - wtedy na jednym łózku można się zmieścić... ale jeszcze z dziećmi??
    • eastern-strix jesli jest obcokrajowcem... 16.12.10, 17:59
      ...to po prostu ma wpojone,ze nie zwala sie ludziom na glowe jesli maja malo miejsca albo duzo obowiazkow tylko nocuje sie w hotelu. Z wlasnego doswiadczenia wiem,ze tak jest przyjete we Francji, UK i Norwegii. Ale moge sobie wyobrazic,ze w wiekszosci krajow jest podobnie.
      • kobieta_z_polnocy Re: jesli jest obcokrajowcem... 16.12.10, 18:51
        Polskich znajomych nie stać na hotel, więc wolą zwalać się na głowę znajomym, a potem chwalić się, że z rodziną zwiedzali Londyn. Jeżeli jest to bliska rodzina bądź jedna osoba, to nie ma sprawy, można przenocować - ba, sama tak kiedyś odwiedziłam koleżankę. Jednak przyjazdy z dziećmi i małżonkami to już przesada.

        Ludzie z bogatszych krajów nie są do tego przyzwyczajeni, bo w większości przypadków stać ich na przeciętnej klasy hotel i nie zawracają nikomu głowy. Za to sama się nasłucham swego czasu o planach podróży tu i tam, bo X jest na wyspach, bo Y jest na erasmusie, itd.....
    • mocno.zdziwiona Re: Granice przyjazni 16.12.10, 19:01
      Masz prawo a nawet niekiedy obowiązek odmówić. Nie powinnaś pozwalać by znajomi traktowali Twoje mieszkanie jak hotel i darmową jadłodajnię. Z drugiej strony kwestię odwiedzin powinnaś wyjaśnić nim zamieszkasz z chłopakiem bo tu może dochodzić do ostrych spięć. Powinnaś brać pod uwagę także jego zdanie, ale i bronić swojego. Jeśli koleżanka kuzynki cioci Basi chce bawić tydzień to krótka piłka: nie. Ale jeśli przyjeżdża Twoja mama to musisz faceta przyzwyczaić do myśli, że spać w hotelu nie będzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka