oszukana23
17.12.10, 17:57
to byl moj pierwszy chlopak. poznalam go pol roku temu, na poczatku ni bylam przekonana czy to ten, ale on na glowie stawal zeby mnie miec. zakochal sie - to wiem na pewno. byl na kazde zawolanie i chociaz mieszkamy bardzo daleko od siebie to przyjezdzal kiedy mogl, robil dla mnie wszystko, zalewal mnie czuloscia i troska, taka nieudawana - to tez wiem, bardzo mu na mnie zalezy a poza tym jest niezwykle cieplym i empatycznym facetem, jakich lubie, bylo jednak kilka rzeczy ktore mi w nim przeszkadzaly i naprawde dlugo nie moglam sie zdecydowac czy chce z nim byc, nie okazywalam mu nigdy duzo uczucia, on mi wrecz przeciwnie, w koncu zdecydowalam sie na swoj piewszy raz z nim, bylo swietnie, w ogole bylo nam dobrze, niekonczace sie rozmowy, szalone pomysly, tak szybko nawiazalismy mocna relacje, opowiadal mi o swojej "bylej" o tym ze to nie byla dziewczyna dla niego, ze nie chcial jej zranic ale musial ja zostawic, ze szukal zawsze kogos takiego jak ja, od poczatku naszej znajomosci mowil ze zerwal z nia juz pare miesiecy temu, niedawno do mnie przyjechal, na caly tydzien, od poczatku byl nieswój, jeszcze przedwczoraj poplakal sie mowiac mi ze jestem kobieta na cale zycie, mimo tego ze mi to mowil to ja wyczuwalam instyktownie jakies zagrozenie, to bylo dziwne, ja wreszczie tym razem wyznalam mu ze teraz juz na pewno chce z nim byc, on mi mowil ze mnie kocha ja sie cieszylam i nie rozumialam skad mam to wrazenie ze on jest nieszczesliwy, no i dzis stalo sie, nie spal cala noc, obudzil mnie o 5 rano i powiedzial mi, ze zerwal ze swoja dziewczyna dopiero po tym jak mnie poznal, i chociaz juz jej powiedzial ze zerwal to ciagle ze soba mieszkali bo nie mial sie gdzie podziac akurat, no i mieli sex, jeszce po tym jak ja przezylam z nim pierwszy raz, i jeszcze mi tlumaczyl ze ciezko tak odejsc od kogos z kim sie bylo kilka lat, ze mieli sex bo razem mieszkali i nie mogli wytrzymac, ze odszedlby stanowczo gdybym ja stanowczo powiedziala ze chce z nim byc, ze chce tylko mnie nie jej, ze jestem dziewczyna jego zycia, ze mnie potrzebuje i zrobi dla mnie wszystko, ze bylo tak ciezko gdy ja bylam tu on tam a ja mial przy sobie, ze tak strasznie bal sie samotnosci, ze gdyby mi powiedzial od razu to wtedy na pewno bym z nim nie byla, raaany, nie moge w to uwierzyc, wiem ze wam sie to bedzie wydawac okropne z jego strony, ale ja tez wiem to jedno ze to dobry chlopak i bardzo nie chcial nikogo skrzywdzic, ja tez pokazywalam swoje humorki bedac juz z nim, jeszcze nie calkiem oficialnie, ale tez umawialam sie z innymi chlopakami gdy spotykalam sie juz z nim i nie moglm sie zdecydowac bardzo dlugo, ale o wszytskim mu mowilam, bo ja nigdy nie oklamie chocbym miala kogos zranic, on wolal klamac bo sie bal samotnosci i nie chcial ranic, a w koncu zranil dwie naraz, nie daje temu wiary ze cos takiego mi sie stalo, przezylam z nim pierwszy raz, jakos tam zaufalam, nie dokonca mu ufalam, za krotko sie znalismy, ale jednak wierzylam, teraz wstydze sie przyznac nawet mojej najblizszej przyjaciolce, ze ktos mnie tak oszukal, potrafie tylko na forum sie wypisac, czy to co sie stalo swiadczy o mojej naiwnosci? wywalilam go z pokoju dzis rano, przyszedl z placzem na kolanach. przysiegam wam ze czuje jego punkt widzenia, uwazam ze jest dobrym czlowiekeim ale popelnia takie bledy ze kategorycznie nie chce miec juz z nim nic wspolengo, nigdy bym mu nie zaufala, ale tak sie teraz boje ze sie nie pozbieram, ze juz nikomu nie zaufam i ze nie poradze sobie bez tej jego czulosci i troski. sama jestem lojalna bardzo i nie sadzilam ze cos takiego mi sie przydarzy, jak ja mam sie teraz wziac w garsc?