newbigar
27.12.10, 18:09
Spotykam się z pewnym mężczyzną 2 miesiące. Czy to długo czy krótko to pewnie pojęcie względne. Zanim zaczęliśmy być parą on podrywał mnie przez jakieś 2 miesiące. Od roku znamy się z widzenia.
Przez ostatnie 2 miesiące nasz związek był dośc intensywny. Mówimy sobie właściwie o wszystkim, spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Codziennie dzwonimy do siebie, piszemy, kiedy możemy widujemy się. Spędzamy ze sobą każdy weekend. On chciał przyjechać do mnie na święta ( z pewnego powodu jednak do tego nie doszło). Zaprosił mnie na sylwestra w gronie jego znajomych. W styczniu mam poznać jego mamę, która chce przyjechać po to specjalnie z odległego miasta.
Dogadujemy się świetnie. W łóżku jest bajka. Wszystko było idealnie.
Dziś w łóżku powiedziałam mu, że go kocham, a on nic nie odpowiedział. No i generalnie temat się ciągnął, ponieważ byłam z tego powodu smutna. Nad ranem zapytał czy nadal jestem smutna. Powiedziałam mu prawdę i potwierdziłam powód. Odpowiedział mi: co mam Ci powiedzieć?
Chcę się rozstać. Nie chcę poznawać jego matki i iść z jego znajomymi na sylwestra. Moim zdaniem to nie ma sensu. Jest nam dobrze ze sobą w łóżku. Myślę, że taki układ byłby lepszy. Po co udawać coś więcej jeśli jedna ze stron tego nie czuje?
Postąpiłybyście tak samo na moim miejscu?