Dodaj do ulubionych

Okradli mnie...

IP: *.acn.pl 17.04.04, 11:04
Wiem, że żyjemy w kraju złodziei, ale przytrafiło mi się to po raz pierwszy.
Okradli mnie w kościele!!!
Dowód, legitymacja studencka, wszystko było w portfelu... No i telefon.
Na telefon nie ma co liczyć, ale mam taką cichą nadzieję, że może chociaż
dokumenty gdzieś wyrzucą...
Zdarzyło się wam coś akiego kiedyś? Odesłał wam ktoś dokumenty? I jeśli tak-
po jakim czasie?

Normalnie trauma.
Obserwuj wątek
    • gapka Re: Okradli mnie... 17.04.04, 11:13
      ja mieszkam poza POlska wiekszosc zycia i nikt mnie nie okradl.
      Przyjechalam pierwszy raz do POlski i okradli mnie w ksiegarni - 370 zl
      zrobili tlok i okradli. To straszne uczucie.
    • mallina Re: Okradli mnie... 17.04.04, 11:18
      mnie okradziono raz w bibliotece miejskiej:-))i nawet wiedzialam kto..
      ale dokumentow nie odzyskalam wtedy.

      ponadto dwa razy usilowano mnie okrasc przy wchodzeniu do tramwaju i autobusu
      wykazalam sie lepszym refleksem niz oni (w przypadku autobusu wiele ludzi
      widzialo zamiary tych panow ale wszyscy solidarnie milczeli)

      zycze odzyskania chocby dokumentow
      • mobypussy Re: Okradli mnie... 17.04.04, 11:22
        a jak byla twoja reakcja w tramwaju? ciekawa jestem bo na twoim miejscu pewnie
        bym sie zrobila czerwona i bluzgala w glos :/
        • mallina Re: Okradli mnie... 17.04.04, 11:35
          to bylo przy wchodzeniu, tzw sztuczny tlok, ja w jednej rece kwiaty mialam a na
          ramieniu plecak maly zarzucony i jak poczulam ten "tlok" za mna to gwaltownie
          plecak przerzucilam do przodu, oni odskoczyli ja wsiadlam drzwi zatrzasnely
          sie - bylam wkurzona i trzeslo mi sie wszystko w srodku. ale tramwaj byl
          pustawy wiec nawet nikt tej sytuacji nie zauwazyl.
          a jak nastepnym razem bylam w Polsce to byla historia z autobusem, scisk w nim
          byl spory i ludzie stojacy w drzwiach musieli widziec, ze mi majstruja przy
          plecaku..no ale jak widac lepiej slepym byc i niemowa zarazem..
    • Gość: Lena Re: Okradli mnie... IP: 80.48.96.* 17.04.04, 11:46
      Okradziony człowiek w pewien sposób traci poczucie bezpieczeństwa. Na pewnien
      czas staje się niewolnikiem rzeczy bo maniakalnie zaczyna ich pilnować.
      Współczuję, w Polsce chyba nie ma nieokradzionej /lub
      nieoszukanej/osoby /oszustwo też jest kradzieżą/. Współczuję.
      Nastaw się na to, że ktoś zadzwoni /może to być złodziej lub jakiś jego
      znajomy/ i będzie chciał od Ciebie jeszcze wyłudzić "znaleźne". Pomyśl ile
      możesz dać za te dokumenty. Ja głosem pokerzysty ucieszyłabym się, podziękowała
      człowiekowi "za to, że jest dobrym i uczciwym człwiekiem" i powiedziałabym, że
      już złożyłam wszystkie papiery na nowe dokumenty i dam najwyżej 50 PLN. Lepiej
      dać niż wiedzieć, żę ktoś je gdzieś wykorzysta.
    • Gość: marianna Re: Okradli mnie... IP: 62.233.217.* 17.04.04, 11:55
      zgłoś to operatorom sieci komórkowych, w swoim banku, wypożyczalniom filmów,
      etc.. na skradziony mnie dowodzik ktoś jakimś cudem podpisał umowę w Idei i
      wziął sobie bardzo drogi telefonik w promocji; było trochę wyjaśniania i
      stresowania; na odesłanie raczej bym nie liczyła
      życzę uniknięcia problemów z ewentualnym użyciem twoich dokumentów do niecnych
      celów
      • Gość: minka Re: Okradli mnie... IP: *.acn.pl 17.04.04, 12:31
        Już byłam na policji, najpierw pół godziny czekałam na policjanta, aż zejdzie
        łaskawie, później z godzinę spisywaliśmy protokół i wypisał mi zaświadczenie.
        Do dziekanatu tez już dzwoniłam i powiedzieli mi, że duplikat legitymacji
        studenckiej kosztuje 7.50 i wyrobieniie nie trwa zbyt długo, więc chociaż to
        dobrze, że uczelnia nie robi dodatkowych kłopotów. No ale na wyrobienie
        dowodziku to sobie poczekam a i urzędników dożywię finansowo.
        • Gość: minka Re: Okradli mnie... IP: *.acn.pl 17.04.04, 12:32
          a telefon był na kartę, więc za dużo sobie nie podzwonią...
    • Gość: kasia.lomanczyk Re: Okradli mnie... IP: 213.199.221.* 17.04.04, 13:08
      Dobrze że nie chodzę do kościoła ;)
      Ale poważnie: mnie okradli ponad rok temu, w Ikei. Sztuczny tłok, przecięli mi
      torbę, wyciągnęli portfel ze wszystkimi dokumentami, kartami i pieniędzmi które
      dostałam w prezencie "parapetowym" na nowe mieszkanie. Karty od razu
      zablokowałam, tak się składało że miałam wszystkie nry pospisywane w notesie
      przy sobie, bo spisywałam wszystko 2 miesiące wcześniej przy okazji wyjazdu za
      granicę - ot tak na wszelki wypadek, gdyby się coś zdarzyło. Na szczęście
      komórki nie ukradli...
      U mnie akurat nie było aż takiego problemu, bowiem się właśnie przeprowadzałam
      więc tak czy siak musiałabym wymienić dokumenty z powodu zmiany zameldowania.
      Problem był bardziej w fakcie, że upływała mi ważność paszportu, więc nie
      miałam praktycznie żadnego dokumentu którym mogłabym się wylegitymować w banku
      aby dostać nową kartę. Ale po jakimś miesiącu, kiedy miałam już odebrany nowy
      dowód osobisty, czekałam na nowe prawo jazdy itp., zadzwoniła pani z Ikei że
      znaleziono mój portfel wśród donic z kwiatami. Oczywiście bez pieniędzy. :(
      Faktycznie, od tamtej chwili cały czas mam stres że mnie okradną, zwłaszcza jak
      jestem na zakupach i jest tłok.
      Panicznie boję się też włamania do mieszkania, chociaż w zasadzie nie posiadam
      jakichś cennych rzeczy.
    • 19alicja Re: Okradli mnie... 17.04.04, 13:10
      mnie okradli dwa razy w autobusie... najśmieszniejsze, że w odstępie półrocznym, na tej samej lini i mniej więcej w podobnym miejscu. Za każdym razem traciłam portfel z całą zawartością: forsą, kartami do bankomaty, telefonicznymi, dowodem osobistym i innymi dokumentami. Niestety nikt nie odesłał mi dokumentów. Dopiero po drugiej kradzieży nauczyłam się, żeby nie ułatwiać życia złodziejom albo chociaż zminimalizować straty i staram się wszystkie rzeczy nosić osobno.
      Rzeczywiście najprościej i najtaniej uzyskać duplikat legitymacji. Za to za nowy dowód i kartę zapłacisz trochę więcej, no i odstoisz swoje do różnych okeinek w banku czy to urzędzie. Z policją mam podobne doświadczenia jak Ty, w dodatku po wszystkim policjant pouczył mnie jakie to nie rozsądne nosić pieniądze albo dokumenty przy sobie. A po 6 miesiącach przysłali mi zawiadomienie o umorzeniu postępowania.
      • mary_ann Re: Okradli mnie... 17.04.04, 14:03
        Mnie podobnie, dwa razy w autobusie.

        Okropne uczucie. Okropne, jak zaczynasz patrzeć na ludzi wokół. Straszna była
        też reakcja współpasazerów (od razu się zorientowałam, co jest grane, i
        chciałam, żeby zatrzymali przepychającego się do przodu złodzieja) - "Sama Pani
        sobie winna!" - "Trzeba było..." - czułam się wściekła i upokorzona.

        Na policji - kabaret. Miałam iść na inny komisariat, na tym odcinku trasy
        autobusu, gdzie doszło do kradzieży (!!). Zajadający kanapkę pan w okienku nie
        miał ochoty przyjąć zgloszenia, w końcu zanotował coś sobie... na marginesie
        rozłożonej na stoliku gazety.
        Koszmar.
    • hispana Re: Okradli mnie... 17.04.04, 14:15
      kiedy jechalam tramwajem i czytalam smsa koles wyrwal mi telefon, nokie 6610,
      wyskoczylam za nim, probowalam go gonic ale desperat wbiegl na marszalkowska
      pelna samochodow... kupilam kolejna nokie 6610 aby po miesiacu uzywania stracic
      ja na dosc eleganckim, sluzbowym przyjeciu... teraz mam cegle.
      Najgorsze jest uczucie bezsilnosci. Szczerze wspolczuje
    • abi_gail Re: Okradli mnie... 17.04.04, 14:21
      Mnie okradziono kiedy wracalam ze szpitala (podtrzymanie ciazy). To byly
      wczesne miesiace ciazy. Portfel z dokumentami, jakies unikatowe zdjecie mojego
      meza z czasow dziecinstwa (tesciowa do dzis nie moze mi zapomniec tego
      zdjecia). Poplakalo mi sie wtedy z bezsilnosci. Bylam na komisariacie. Pan
      policjant byl bardzo mily. Ale oczywiscie nic nie dalo sie zrobic. Po bardzo
      dlugim czasie poczta przeslano mi (z niewiadomego adresu) dowod osobisty. I to
      wszystko. Od tamtej pory bardzo pilnuje swoich rzeczy osobistych. Poczucie
      bezpieczenstwa oczywiscie spadlo na leb na szyje. Przez jakis czas na
      wszystkich ludzi stojacych blisko mnie patrzalam bardzo podejrzliwie i
      odruchowo przekladalam torebke do przodu.
    • soczewica Re: Okradli mnie... 17.04.04, 16:46
      próbowali mnie oszyć z portfela.
      zanim autobus się zamknął - zorientowałam się że w kieszeni pustka i wypadłam z
      rykiem 'oddawaj złodzieju!' na zewnątrz. odrzucił i oddalił się pospiesznie. he
      he he.
      a w portfelu nie było ani grosza, same zdjęcia.
    • Gość: Rocco dzisiaj kradna nawet w kosciele,wspanialy kraj:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.04, 17:07
      w kosciele jest raj dla zlodzieji , nie uznaja swietosci , a moze ich wiara
      jest odmienna :)
    • Gość: katinka Re: Okradli mnie... IP: 80.51.255.* 17.04.04, 20:37
      Nie dalej jak 2 tyg. temu straciłam w autobusie portfel + wszystkie dokumenty:
      dowód, karta do bankomatu, karty rabatowe itp... Przyniosła mi go potem mała
      dziewczynka. Oczywiście kasy już nie było. Ale i tak jej bardzo podziękowałam i
      dałam parę groszy.

      W tamtym roku przecieli mi torebkę podczas wsiadania do pociągu w Krakowie.
      Zorientowałam się dopiero, gdy trzeba było wyciągnąć bilet... :( Szłam właśnie
      z konduktorem spisać protokół kiedy na drugim końcu pociągu znalazłam leżący na
      podłodze portfel. Dokumenty zostały, ale bilet i zdjęcia bliskich (?)
      zniknęły.

      I faktem jest, że zostaje pewien uraz. Nawet pierścionki czasem chowam do
      kieszeni jak gdzieś jadę...żeby nie kusic.
      • Gość: Nelka Re: Okradli mnie... IP: *.pl / 193.24.200.* 17.04.04, 20:52
        Okradli mnie bardzo dawno temu... chyba na początku liceum. Od tamtego czasu mi
        się nie zdarzyło: całe liceum i studia przechodziłam z torbą przewieszoną "na
        skos", dokumenty i pieniądze noszę razem - może wydawać się to głupotą, ale
        jest to wszystko w ogromniastym portfelu połaczonym z notesem, kalendarzem itp
        w grubej, skórzanej okładce. Całość jest na tyle duża i na tyle ciężka, że nie
        ma szans by mi to wyciągnąć niepostrzeżenie.
    • pieskuba Re: Okradli mnie bardziej 17.04.04, 20:48
      Zarząd spółdzielni mieszkaniowej, która budowała blok, w którym mieszkam,
      zrobił szwindel na 17 milionów. My musieliśmy oddać do banku za złodziei 57
      tysięcy po to, żeby nie stracić mieszkania i nie zostać na bruku. Pani
      prokurator właśnie stwierdziła, że nic się nie stało i że zamyka sprawę w
      czerwcu. Nawet nie chce udzielić informacji, bo przecież lokatorzy nie są
      stroną w sprawie. Do tej pory spłacamy długi...

      A portfel ukradli mi dwa razy - raz, gdy byłam lekkomyślną licealistką i drugi,
      gdy jechałam z córką do kina - z Placu Bankowego na Plac Wilsona.

      Raz wyrwano mi w tramwaju plecak, ale miałam szczęście - jakiś bohater, któremu
      nawet nie zdołałam podziękować, odebrał plecak a złodziejowi dołożył. Niestety,
      nie wiedziałam, który był który, bo gdy wyskoczyłam z tramwaju na przystanku
      zastałam leżący plecak i dwóch lejących się facetów. Było ciemno i na odludziu,
      więc w szoku uciekłam :o(

      pieskuba

      pieskuba
    • Gość: rodak Szczęściaż... IP: *.blich.krakow.pl 17.04.04, 22:21
      Ja mam 30 lat i mam za sobą (nie na sumieniu ;):
      1. kradzież roweru spod drzwi w bloku
      2. włamanie do mieszkania
      3. włamanie do piwnicy
      4. włamanie do "pomieszczenia gospodarczego"
      5. kradzież radia z samochodu
      6. kradzież plecaka z dokumentami z samochodu
      7. kradzież kurtki z portfelem
      8. kradzież kół z drugiego samochodu
      9. kradzieże różnych pierdołek typu anteny samochodowe
      10. włamanie do drugiego mieszkania
      11. kradzież kołpaków z trzeciego samochodu
      i pewnie jeszcze kilka, którcyh w tym momencie nie pamiętam
      W najbliższej rodzinie (2 osoby) zaliczyłem też kilkukrotną kradzież portfela,
      kradzież telefonu przez wyrwanie go z ręki, kradzież dokumentów, pieczątek,
      toreb i samochodu.
      Co do dokumentów, to raz odzyskałem - zadzwonił ktoś, kto je znalazł.
      • Gość: .................. Re: Szczęściaż... IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.04.04, 02:36
        Smutna sprawa, szczegolnie ze w kosciele nastapila kradziez. Nie
        wiem minka jak podejsc do tematu. Sprobuje jednak troche zartujaco,
        pomimo iz zdaje sprawe z tego, ze Tobie wcale nie jest do smiechu.
        Otoz nic nie wspominasz o pieniazkach. Moze powinnas je miec w tym
        portfeliku. Zlodziej mialby przynajmniej na oplacenie poczty, jezeli
        by juz mial Ci te dokumenty nia przesylac, a tak........ chyba
        rozczarowalas zlodzieja i pewnie z tej zlosci wywalil je na smieci,
        chociaz i tam ludzie biedni zagladaja. Moze ktos je z biedakow
        znajdzie i je zwroci. Moze z nadzieja, ze za ten dobry uczynek mu
        sie odwdzieczysz i sypniesz groszem -tym szczerym ma sie rozumiec.
        • glonik Re: Szczęściaż... 19.04.04, 03:08
          > Otoz nic nie wspominasz o pieniazkach. Moze powinnas je miec w tym
          > portfeliku. Zlodziej mialby przynajmniej na oplacenie poczty

          No niestety, złodziej mając pieniążki nie da sobie osobistego odpuszczenia
          grzechów, jak odesłanie dokumentów.
          Też w bibliotece zostałam okradziona z dokumentów. Pieniądze, o dziwo zostały.
          Policja - owszem - bardzo uprzejma, ale: "nie ma sensu", "nie warto" - to
          dotyczyło zgłoszenia kradzieży.

          Okazało się, że warto i się opłaca. Z zaświadczeniem z policji inaczej się
          załatwia dalej.

          Też wiedziałam, kto mnie okradł, i udowodniłam to, co dokumentów mi nie
          zwróciło, ale uwiarygodniło, że nie zgubiłam, nie sprzedałam, itd.
          Ale dostałam piękny rachunek za użytkowanie komórki + list z onejże firmy, że
          do sądu mnie pozwą, że nie płacę ......ble ble ble...a że nie miałam
          "przyjemności" z tą firmą, to nawet się uciszyłam, że tak mi napisali, bo
          odpowiadając sobie upust dałam.

          I do tej pory dostaję sądowne powiadomienia o nowych, toczących się sprawach
          przeciw
          tym osobom, które taki "świetny" numer wykkręciły.

          Zwrot kosztów?????? He he.

          I, jak napisał ktoś przede mną, oprócz dokumentów były rzeczy nie nie do
          odtworzenia. I to jest najpaskudniejsze.
          • Gość: .................. Re: Szczęściaż... IP: *.dialup.sprint-canada.net 19.04.04, 04:49
            Mnie raz okradli w zyciu (pomijam skradzenie samochodu, ktory po pol
            dnia policja znalazla z wybita szyba, bo ktos chcial sie nim
            przejechac, czy niektore inne podobne przypadki, ktorych na szczescie
            jest naprawde malo). Bylo to w Wenezueli na jednej z ich plaz.
            Mialem recznik i krotkie spodnie ze soba, w ktorych bylo troche ich
            boliwarow i mala suma dolarow (w sumie razem nie duzo ponad sto
            dolcow). Pamietam, mialem dziwne uczucie na poczatku. Nie moglem
            jakos uwierzyc, ze ktos mi poza plecami je skubnal (zlodzieje
            dzialali widocznie wspolnie, bo jeden z nich podszedl do mnie z
            przodu, pytal czy nie mam papierosow, skad przyjechalem i troche
            innych bla, bla, bla, a drugi w miedzy czasie wyrwal "zdobycz" i zwial
            -slyszalem tez jak jedna z kobiet glosno krzyczala w moim kierunku
            Senior!, ale nie pomyslalem ze o mnie chodzi). Ogolnie bylem zaraz
            po chwili kiedy sie o tym dowiedzialem, usmiechniety i zadowolony z
            wydarzenia, jak tez i troche zly na siebie -ze dalem sie oszukac
            (mialem zmieszane odczucia). Pamietam do dzisiaj jak wrocilem do
            hotelu w spodenkach. Wlasnie, chociazby z tego powodu, warto bylo byc
            okradzionym, by moc dzisiaj co wspominac - inaczej nigdy bym tam tak
            sie nie pokazal, przynajmniej w tym hotelu. A jak prosilem dziewczyne
            w portierni o klucz do pokoju, usmiechala sie do mnie tez jakos
            inaczej. Powiedzialem jej, ze wracam wlasnie z plazy...........a
            ona....czas od czasu tu kradna, trzeba uwazac. Biegla
            dziewczyna......wiecej jej nie musialem tlumaczyc jak tylko
            potwierdzic to ze faktycznie ma racje, choc na dobra sprawe wcale
            nic nie musialem.............ale ja juz w swojej naturze mam by do
            pieknych dziewczyn gadac.
            • noelka28 Re: Szczęściaż... 19.04.04, 12:41
              no tak, policja w naszym kraju jest beznadziejna, niedawno okradli mi samochód,
              zaświadczenie na policji załatwiałam bite 3 godziny, nie chciało im się tyłkami
              ruszać, a potem narzekaja że niskie zarobki, jak zapytałam czy dzięki temu ze
              zgłosiłam kradzież zwiększą ilość patroli w tej okolicy to policjant mnie
              wyśmiał i powiedział że jak złodziej chce cos ukraść to i tak poczeka aż ich
              nie bedzie, i jak tu z nimi rozmawiać??? mandaty to chetnie, ale zeby tak
              scignąć złodziei to już ponad ich siły...az mi się nieprzyzwoite obelgi cisną
              na usta, ech...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka