Dodaj do ulubionych

Cudze szczęście

IP: *.atol.com.pl 22.02.02, 18:38
Powiedzcie, dlaczego gdy ktoś mówi o swoim sczęściu: szczęśliwym małżeństwie,
sukcesach w pracy itd. zaraz znajdzie się kilku takich, co pomniejszają owo
szczęście, negujac jego wartość? Zaraz pojawiają sie pytania w rodzaju: "A
skąd wiesz, czy on(a) naprawdę jest ci wierny(a)?,A może ma kogos na boku,
albo: zobaczymy jak długo będzie tak wspaniale, poczekaj, a sie przekonasz co
on(a) jest wart(a) itd. Czy taka osoba chce wyprowadzic z równowagi
tę "szczęśliwą", chce jej "dokopać" czy po prostu mówi to z troski o nią?
Mnie w każdym bądź razie zawsze jest przykro, gdy ktoś tak mówi. Jestem
szczęśliwa, chcę sie tym z kimś podzielić a on mnie tak "gasi". I wtedy nie
mam już ochoty nikomu mówić o swoich miłych chwilach, najlepiej nic nie mówić,
albo narzekać ( o wtedy to kazdy bardzo chętnie ci przytaknie).

Szczęśliwa(na razie:))Kasia
Obserwuj wątek
    • nell26 Re: Cudze szczęście 22.02.02, 18:45
      Nie neguje tego, ze czujesz sie szczesliwa...Nie chce ci dokopac:)
      Tylko w zyciu tak jest, ze pelnia szcescia najczesciej jest domena tych, co maja klapki na oczach...
      pozdr.
      • Gość: A27 Re: Cudze szczęście IP: *.proxy.aol.com 22.02.02, 18:50
        Ja tez to zauwazylam, ze ludzie lubia dokopac zwalszcza zakochanym
        partnerkom/mezatkom. Moze tak w polskiej kulturze jest to przyjete, ze
        szczescieto chwila i uleci.

        Ale, Kasiu, ja mam nadziej, ze Tobie nie "uleci" i ze zawsze bedziesz
        zadowolonaz ze swoich wyborow zyciowych. A w ogole to czytajac Twoje posty
        widzi sie obraz pozytywnej osoby. I takich nam trzeba. Amen.
        • muzaaa Re: nell26 22.02.02, 18:55
          To nie warto sie w takie klapki zaopatrzyc?
          • nell26 Re: nell26 22.02.02, 18:59
            Warto, ale czasami z duzym bagazem zyciowych doswiadczen jest to baardzo trudne:)
            • Gość: kasia28 Re: IP: *.atol.com.pl 22.02.02, 19:17
              Ja też mam bardzo duży "bagaż doświadczeń", (nie będę się spierać, która ma
              większy)ale nadal wierzę w szczęście, miłość, przyjaźń, dobro itd. Ta wiara
              pozwoliła mi się podnieść po kolejnych "kopniakach" od zycia, odnaleźć w życiu
              i pozwala nadal budować swoje szczęście, zamiast zamykać sie w swojej skorupce
              ze swoim "bagazem". A jeśli ów "bagaz" może służyć komuś pomocą to dobrze.
              Dzielę się czasem swoim "bagazem" z innymi, by pokazać, ze z kazdego dna mozna
              sie odbić. A nie robię z niego twierdzy, z której obserwuję z ironicznym
              uśmiechem wszystkich "głupich szczęśliwców" z "klapkami na oczach". To ze mnie
              się nie udało nie znaczy, ze innym takze nie musi.
              • nell26 Re: 22.02.02, 19:29
                Gość portalu: kasia28 napisał(a):

                > Ja też mam bardzo duży "bagaż doświadczeń", (nie będę się spierać, która ma
                > większy)ale nadal wierzę w szczęście, miłość, przyjaźń, dobro itd. Ta wiara
                > pozwoliła mi się podnieść po kolejnych "kopniakach" od zycia, odnaleźć w życiu
                > i pozwala nadal budować swoje szczęście, zamiast zamykać sie w swojej skorupce
                > ze swoim "bagazem". A jeśli ów "bagaz" może służyć komuś pomocą to dobrze.
                > Dzielę się czasem swoim "bagazem" z innymi, by pokazać, ze z kazdego dna mozna
                > sie odbić. A nie robię z niego twierdzy, z której obserwuję z ironicznym
                > uśmiechem wszystkich "głupich szczęśliwców" z "klapkami na oczach". To ze mnie
                > się nie udało nie znaczy, ze innym takze nie musi.

                I bardzo dobrze:)))
                Twoj problem jest taki, ze za bardzo bierzesz wszystko do siebie:)
                Uwazam, ze jezeli ktos ci napisze, np.'poczekaj, a przekonasz sie", to nie dlatego, ze ci "chce dokopac",
                ale dlatego, ze wiekszosc ludzi jest nie bardzo szczesliwych w zyciu.., niewielu sie udalo, i mowia to, bys
                miala zawsze oczy szeroko otwarte, wiesz tak dla twojego dobra.
                Sama jestem bardzo szczesliwa mezatka, kiedys mialam taki przypadek z moja mama, pamietam, ze
                bardzo sie oburzylam na jej slowa, ale przemyslalam i przestalam patrzec bezkrytycznie na zycie., na moj
                zwiazek, i teraz jestem jeszcze szczesliwsza niz bylam..
                pzdr..
                • kasia28 Re: 22.02.02, 19:47
                  Nie biore wszystkiego do siebie. Nie założyłam wątku, żeby się pozalić jacy
                  inni są dla mnie niewyrozumiali, ale dlatego, ze takie zachowania obserwuję
                  wszędzie i w stosunku do prawie kazdego (na tym forum równiez i nie tylko w
                  stosunku do mnie). I zastanawiałam się po prostu dlaczego tak jest, ze cudze
                  szczęście jest nie do przełknięcia. Ja sie zawsze cieszę, gdy ktoś jest
                  szczęśliwy, komuś się udało. Dla mnie przyjemniej jest słuchać o czyjejś
                  radości niz słuchać litanii nieszczęść, którą daną osobe spotkały, bo wtedy
                  jest mi smutno.
                  Pozdrawiam.
        • Gość: kasia28 Re: Cudze szczęście IP: *.atol.com.pl 22.02.02, 19:08
          Dzięki A27. Ja też mam nadzieję, ze mi nie "uleci":)Pozdrawiam.
    • Gość: perotin Re: Cudze szczęście IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.02, 19:00
      Ludzie:

      1. Popelniaja glupstwa i dostaja od zycia w d...
      2. Nie maja nic madrzejszego do powiedzenia i probuja odstawiac kogos
      doswiadczonego w zyciu bardziej niz jest;
      3. Zazdroszcza i nawet jesli to nie jest zwykla zawisc, to zamiast przyznac sie
      przed soba, ze nie maja normalnego zycia, wola wierzyc, ze wszyscy maja
      przerabane a mlodziencze zludzenia zawsze pryskaja.

      Tak mi sie wydaje.
    • goga.74 Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:05
      to bardzo latwy sposob na to zeby sie lepiej cudzym
      kosztem poczuc
      a cos jest w tym co piszesz, niedawno mialam taka
      sytuacje z kolezanka, ktorej niezbyt malzenstwo sie
      uklada ostanio. Spytala co u mnie tych sprawach wiec
      odpowiedzialam ze dobrze (czy powinnam byla sklamac
      dlatego ze jej sie nie uklada? zreszta nie ja poruszylam
      ten temat). I uslyszalam ze u nich tez bylo dobrze przez
      pierwsze dwa lata, wiec niech sie za bardzo nie ciesze bo
      faceci sie "maskuja" -doslowne okreslenie i na poczatku
      kazdy jest mily.
      • nell26 Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:22
        To jednym slowem, jak ktos jest nieszczesliwy to "ma schowac pod stol" i nie psuc szczescia
        drugiemu?
        Mam bardzo nieszczesliwa w zyciu przyjaciolke, zostawil ja maz z malym dzieckiem. Odszedl do
        drugiej. Moja przyjaciolka bardzo czesto mi sie zwierza, mowi, jaka kiedys byla szczesliwa i jak jej byly
        maz sie zmienil po pewnym czasie. Wszyscy faceci sa tacy i owacy Gdy tego sie slucha, to mozna
        stracic wiare w czlowieka...
        Nigdy nie odczulam tego jako ataku na moja osobe, na moje poczucie szczescia malzenskiego, bo
        wiem na czym stoje.
        Proponuje nie przejmowac sie bzdurami.
        pzdr.
        • goga.74 Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:28
          to naprawde bylo w konteksie "jeszcze zobaczysz" i bylo
          zaadresowane bezposrednio do mnie
          ale nie popsulo mi to humoru, podalam tylko jako
          przyklad, ze autorka watku ma troche racji
        • kasia28 Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:34
          Nie o to mi chodziło. Co innego jak ktos się zwierza ze swoich nieszczęść, bo
          jest mu źle i potrzebuje sie wygadać, albo potrzebuje rady. Rozumiem tez
          narzekania np.na płeć przeciwna w tej sytuacji. Nie rozumiem tylko po co
          ktoś "wyskakuje" z taką rewelacją: nie ciesz się za bardzo, bo cię też to
          spotka,że do czasu...itd.wtedy, gdy ktos mówi, ze mu dobrze. I nie uważam, że
          nieszczęśliwi powini sie ukrywać. Moze gdyby częściej potrafili mówić o swych
          nieszczęściach prędzej by znaleźli pomoc?
          • goga.74 Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:36
            no wlasnie
            • sol_ Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:52
              moze to jest taka skaza hmmm...chyba jednak narodowa. To tak jak z utartym
              dialogiem: na pytanie "jak Ci leci?" malo kto odpowie "swietnie, stary, naprawde
              super." zawsze jest narzekanie...
              A co do negacji cudzego szczescia na forum...Moze to wcale nie wyplywa ze zlego
              serca, moze wprost przeciwnie-to proba ostrzezenia, jak pisze Nell-otwarcia oczu
              drugiej osobie. Czasami brutalna, czasami zbędna. Tak mało tu watków o ludziach
              szczęśliwych...Moze tu po prostu panuje grobowy klimat? : )Moze ta "narodowa"
              skaza utrudnia nam mowienie o wlasnym szczesciu? Moze uwazamy to za wstydliwe,
              krepujace; moze boimy sie, ze bedzie to odebrane jako cos "nienormalnego"? bo
              przeciez w kraju bieda, zle sie dzieje, recesja, nikt nie ma pieniedzy (itd
              itp....litania sie snuje) a tu ktos nagle wyskoczy ze zdaniem "och, jaki jestem
              szczesliwy i chce sie tym podzielic". To jak opowiadanie sprosnych dowcipow na
              stypie. Ja uwazam, ze jesli juz sie robi stype to nie powinno sie na niej szat
              rozdzierac a jak sie robi pogrzeb to w cyganskim duchu : ) Ale ludzie wciaz maja
              opory przed pokazywaniem, ze dobrze im sie dzieje...I moze dlatego nie chca
              widziec dobrobytu (finansowego, psychicznego) u innych. Wiesz...to tak jak z
              duzymi pieniedzmi w naszym kraju-jak ktos je ma to na pewno nie zarobil ich
              legalnie : ))
              Chyba troszke sie zamotalam w moim toku myslowym : ))
          • nell26 Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:43
            "Nie rozumiem tylko po co
            ktoś "wyskakuje" z taką rewelacją: nie ciesz się za bardzo, bo cię też to
            spotka,że do czasu...itd.wtedy, gdy ktos mówi, ze mu dobrze."

            Wiesz, ja w tej sytuacji bym sie usmiechnela...Moze mnie to spotka , a moze nie...:)) Tak bedzie, jak
            sobie na to zapracuje..
            Generalnie, poczucie szczescia wzmacnia, wiec tak wszyscy "szczesliwi" i pewni swego powinni
            reagowac, a nie przejmowac sie byle slowem biednego czlowieka...
            pzdr.
    • zlotylotos Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:44
      Wiecie co, kobiety? Ja też byłam taka ufna i pewna swojego szczęścia
      (małżeńskiego, oczywiście). I co? Spieprzyło się w momencie kiedy najmniej się
      tego spodziewałam.Co zrobiłam? W pierwszym, naturalnym odruchu straciłam wiarę
      w ludzi w ogóle, mężczyzn w szczególe a zwłaszcza tego, który wydawał mi się
      taki "inny" i "wyjątkowy". Co zrobiłam kiedy szok minął? Zaufałam znowu.
      Głupie? Może i głupie, ale wiem, że przy takim stosunku do życia innym będzie
      łatwiej żyć ze mną, a mnie z innymi.Warto wierzyć w ludzi, ponieważ, jak
      mawiał Bertold Brecht:"Człowiek bardziej hołduje dobru niż złu, ale warunki
      nie sprzyjają mu." I ja w to wierzę.Howgh.
      • kasia28 Re: Cudze szczęście 22.02.02, 20:48
        I tak właśnie trzeba!
    • nell26 Zreszta, co to za szczęście, ktore mozna zburzyc 22.02.02, 20:49
      jednym slowem krytyki?
      • kasia28 Re: Zreszta, co to za szczęście, ktore mozna zburzyc 22.02.02, 21:34
        Mojego jeszcze nie udało się w ten sposób zburzyć:). Poza tym ja się nie
        przejmuję tym gadaniem, tylko pytam z czystej ciekawości.
        • Gość: iga Re: Zreszta, co to za szczęście, ktore mozna zburzyc IP: 212.106.0.* 23.02.02, 13:23
          Trzeba sie cieszyc i korzystac z tego co dobre..ze szczescie nie trwa wiecznie?
          i co z tego.. zmatrtwienia zostawic sobie juz po fakcie..
    • Gość: aga Re: Cudze szczęście IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.02.02, 17:19
      Byłam świadkiem takiej sytuacji: Młode małżeństwo, szczęśliwe, pełne radośći
      (troski też były jak u wszystkich). Dziewczyna zawsze uśmiechnięta, życzliwa do
      ludzi, sympatyczna. Wspaniale się razem pracuje. Urodziło się dziecko, mąż
      dostał awans. Szczęście rosło. I nagle On zginął w wypadku samochodowym
      zostawiając ją z rocznym synkiem. I co się dzieje? Kobiety pracujące z tą młodą
      osobą mówią ('na bokach' oczywiście): Dobrze jej tak, a co ona myśli, że życie
      takie łatwe, ... itp. Czy to nie jest okrutne? Zawiść, zazdrość. Tylko
      dlaczego. Zakaz radości, bycia miłym dla innych. Nie rozumiem tych pań do
      dziś.Pewnie wówczas czuły się szczęśliwe jak nigdy wcześniej. Dlaczego to im
      dało taką satysfakcje? Nie muszę chyba mówić, że stan tej dziewczyny jest taki
      jakby ktoś zgasił słońce.
      Nie wiem Kasiu dlaczego tak się dzieje, nie mogę pojąć ludzi dlaczego tak
      bardzo żyją cudzym życiem zamiast przeżywać własne. Tak naprawdę każdy ma swoje
      troski i coś w życiu przeszedł, doświadczył (i nie wiadomo co przed nami). Z
      pewnością nie jest to powód do narzekań, braku radości, miłego słowa i
      ODCZUWANIA SZCZĘŚCIA. Nie są to jakieś klapki na oczach. Ludziom, którzy czują
      się szczęśliwi życie(los) nie kładzie mniej kłód pod nogi. Na pewno jest im
      łatwiej pokonać trudnośći w życiu. Właśnie dzięki takiemu "szczęśliwemu życiu".
      Szczęscie zależy od nas samych (choć i tak poniektórzy powiedzą inaczej - każdy
      szuka usprawiedliwienia na własny użytek).

      Szczęśliwa
      życzę szczęścia wszystkim i pozdrawiam
    • Gość: Aga Re: Cudze szczęście - wlasne szczescie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.02.02, 02:31
      Gdybysmy ciagle mysleli o tym, ze za chwile moze spotkac nas cos zlego to nigdy
      nie czulibysmy sie naprawde szczesliwi.Zylibysmy tylko od nieszczescia do
      nieszczescia. To sie nazywa skrajny pesymizm. Zycie sklada sie z dobrych i
      zlych chwil. Bo to po prostu jest zycie. Po zlych przychodza dobre. Niektorzy
      tylko nie moga uwierzyc w to ze te dobre przyjda jeszcze. Ty Kasiu
      reprezentujesz postawe zyciowa, ktorej brak wielu, ty myslisz pozytywnie i
      jestes zyciowa optymistka. Oczywiscie ,ze los doswiadcza nas roznie, ale jak my
      do tego podejdziemy zalezy od nas. Ty jestes dla mnie jedna z niewielu osob tu
      na forum, ktore cenie wyjatkowo. Ty naprawde moglabys byc dla niejednego
      wzorcem do nasladowania. Ludzie umiejszaja czyjemus odczuciu szczescia, bo sami
      w ten sposob czuja sie lepiej, im drugiemu gorzej to mnie lepiej. To co
      napisala aga o reakcji kobiet na tragiczna smierc tego mlodego ojca i meza
      jest po prostu dla mnie niewyobrazalne. Jak mozna sie cieszyc ze smierci
      mlodego czlowieka, jak mozna rozkoszowac sie tym, ze dziecko nigdy nie bedzie
      znalo swego ojca, a mloda kobieta bedzie sama? Bo jej tak bardzo tego
      szczescia zazdroscily? No to teraz mnie lepiej, bo choc maz nieciekawy, ale
      jest, dobrze jej tak. Kazdy jest kowalem swego losu. Dla mnie przyklady czegos
      pozytywnego, czyjegos powodzenia sa inspiracja do dzialania, zeby i mnie bylo
      tak dobrze, oraz swiatelkiem w tunelu, ze moze bedzie lepiej.
      • Gość: kasia28 Re: Do Agi IP: *.atol.com.pl 24.02.02, 12:04
        Nawet nie wiesz jak miło jest czytać takie słowa:)Cieszę sie, że są jeszzcze
        ludzie, którzy potrafia cieszyć się szczęściem innych. I wiesz ja tez bardzo
        Cię cenię i lubię czytać Twoje posty, sa takie dojrzałe. A co do tej
        dziewczyny, która straciła męża to rzeczywiście jest to straszne. Nie
        przypuszczałam, że ludzie potrafią być aż tak zawistni i okrutni. Mam tylko
        nadzieję, ze znajdzie w swoim zyciu jeszcze szczęście i "pokaze" tym swoim
        znajomym. Pozdrawiam ciepło.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka