Dodaj do ulubionych

Jak zachęcić go do seksu?

27.02.11, 15:08
Podobno seks to odzwierciedlenie relacji w związku. Jeżeli są marne to seks też.
Faktycznie, u nas nie jest idealnie, ale bez przesady, nie na tyle źle by seks był taki jak jest teraz. To znaczy prawie go nie ma.
Charakterystyka mojego faceta - absolutnie nie pies na baby, stateczny, ułożony, domownik, leniwy, lubi zalegać przed telewizorem. Czyli plusy i minusy - standard.
Mieszkamy od roku, parą jesteśmy 1,5. Seks zdarza się raz na trzy tygodnie, czasami dwa. Faktycznie, jest stres, praca, monotonia. Nie ma namiętności prawie w ogóle. Pierwszy raz mi się to zdarza. Poprzedni faceci napadali na mnie czasami w drzwiach, czułam, że mają ochotę mnie niemalże zjeść. A tutaj.. No cóż.. Tutaj czuję się jak żona po 40 latach małżeństwa. Gdy chodzę ubrana "normalnie", to zarzuca, że nie ma seksu, bo jestem aseksualna. Jak założę coś seksi, to mówi, że czuje się zagrożony, nagabywany, zmuszany, bo oznacza, że chcę od niego seksu. A jak ja chcę, to jemu od razu przechodzi ochota.
Seks jest wówczas, gdy wyraźnie widać, że ja nie mam ochoty. Bo przecież dopiero wtedy może zdobywać..
Kolejny powód, dlaczego nie ma seksu - bo jego męczy gra wstępna.. Jego idealną grą wstępną jest teks "No to robimy ten seks?". Każda inna czynność jest niepotrzebna, zbędna, niektóre wręcz są odrażające. Podobno mam niewyobrażalne wymagania. Te inne czynności zawierają się w: pocałunkach, pieszczotach, seksie oralnym, mówieniu sobie czułych słówek lub brzydkich ;) Nie dam sobie wmówić, że jestem zbyt wymagająca, bo wymienione przed chwilą czynności są normalnym elementem seksu.
Natomiast ma dosyć często przebłyski, że z tym seksem jest coś mocno nie tak, ale on nie wie co ma zrobić, żeby było dobrze. No ja też niestety nie wiem..
Miałyście/mieliście takie problemy? Da się coś z tym zrobić?
Obserwuj wątek
    • salma75 Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:10
      Zacznij od wywalenia TV.
      • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:11
        Wpadłam na to 1,5 roku temu.. Niestety - nie da rady. TV jest dla niego zbyt ważny.
        • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:28
          estrakt napisała:

          > Wpadłam na to 1,5 roku temu.. Niestety - nie da rady. TV jest dla niego zbyt ważny.

          niech wybiera Ty lub tv
        • raohszana Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 19:21
          estrakt napisała:

          > Wpadłam na to 1,5 roku temu.. Niestety - nie da rady. TV jest dla niego zbyt wa
          > żny.
          Proszę? To na co mu Ty, skoro ma TV? Aaa, odbiornik nie upierze i nie ugotuje, right.
      • voxave Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:13
        wywal faceta
      • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:26
        salma75 napisała:

        > Zacznij od wywalenia TV.
        >
        i wyłaczaj o 20 korki
        • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:27
          Dobre ;)
          • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:30
            estrakt napisała:

            > Dobre ;)

            przetestujesz?
            • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:34
              JAk powiecie mi jak to się robi.. Tylko może być problem, bo on się na tym dobrze zna i pierwsze co zrobi to sprawdzić czy korki nie wysiadły ;)
              • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:36
                włączona suszarka w wannie z wodą się sprawdza
                jakby on był w tej wannie to też jest jakieś rozwiązanie problemu
                • triismegistos Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:36
                  Oo, i to się nazywa dumać kreatywnie.
              • raohszana Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 19:22
                No a co mi za wielka filozofia - wyjąć bezpieczniki?
    • salma75 Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:18
      Niech wybiera Ty lub TV.
      Co za buc :/.
      Proponuję wizytę u seksuologa, na dłuższa metę nie pociągniesz tak.
      Coś jest bardzo nie halo, skoro po 1,5 roku tak źle w Waszym związku ta sfera wygląda.
      • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:21
        Też myślałam. Na początku stwierdziłam, że to chore iść do seksuologa po tak krótkim czasie związku. Potem, gdy uznała, że czemu nie, on zdecydowanie odmówił, argumentując że szukam problemów. Skończyło się awanturą.
        • salma75 Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:23
          Wiesz, skoro on ma Twoje potrzeby w doopie i nie ma zamiaru nic zrobić ze swoim niskim libido może rozejrzyj się za kochankiem?
          Zresztą, co ja mówię, po co za kochankiem, skoro trafiłaś na takiego egoistę zmień go na lepszy model, po prostu...
          • gr.een Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:00
            Święte słowa.
      • samentu Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:22
        na dłuższa metę nie pociągniesz tak.

        też tak sądzę
        a biorąc pod uwagę, iz męskie libido z wiekiem spada
        widze pole dla hiper frustracji
    • gyubal_wahazar Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:23
      > "No to robimy ten seks?"

      I tak subtelnie, w porównaniu do klasyki ('to jak ? rżniemy dziś to spragnione dupsko ?') ;)
      • salma75 Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:24
        gyubal_wahazar napisał:


        > I tak subtelnie, w porównaniu do klasyki ('to jak ? rżniemy dziś to spragnione
        > dupsko ?') ;)

        Wow, fajne to :D.
        • gyubal_wahazar Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:27
          Fajne, fajne, ale na pytanie nie odpowiedziałaś ;)
          • salma75 Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:30
            gyubal_wahazar napisał:

            > Fajne, fajne, ale na pytanie nie odpowiedziałaś ;)

            Aaa!
            Nie, nie miałam tak :).
            Ja nawet w ciąży miałam nieustającą chcicę ;).
            I męża mam temperamentnego, więc problem dla mnie nie istnieje. ;).
            • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:34
              Zazdroszczę..
              Rezygnować z faceta, bo nie chce seksu? Ale tak na dobrą sprawę związek bez seksu to nie związek partenrski, tylko jakiś.. patologiczno-kumpelski
              • alicjann Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:38
                Zazdrościć..? 10 lat ciężkiej pracy nad związkiem, który w ostatecznym rozrachunku okazuje się jedną wielką pomyłką, bo nie jesteśmy w stanie nawet rozmawiac bez obwiniania się nawzajem, a ja tylko marzę, by nie musieć być "obok" niego..?
    • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:24
      róznica temperamentów
      tak bywa
      albo się z tym pogodzisz ( i zatrudnisz ogrodnika, hydraulika albo innego lika) albo odjedź
      • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:32
        Zawsze uważałam, że kochanek to niemoralna sprawa :)
        Poza tym te wyrzuty sumienia, wymyślanie historyjek.. Itd.
        Może jakieś pomysły co zrobić, żeby facet nabrał ochoty? On ma ochotę, gdy widzi, że ktoś inny ma ochotę na mnie :)
        • salma75 Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:34
          estrakt napisała:

          > Zawsze uważałam, że kochanek to niemoralna sprawa :)
          > Poza tym te wyrzuty sumienia, wymyślanie historyjek.. Itd.
          > Może jakieś pomysły co zrobić, żeby facet nabrał ochoty? On ma ochotę, gdy widz
          > i, że ktoś inny ma ochotę na mnie :)

          Tak jak nie lubię robienia jakiegoś teatru i opowiadania bajek o kolegach z pracy tak tutaj spróbowałabym z tą metodą. Może poumawiaj się na jakieś kawki z kumplami? Oczywiście poinformuj go o tych spotkaniach.
          • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:39
            To nie to..
            On osobiście musi widzieć, że ktoś ma na mnie ochotę. Jego ego rośnie po wymianie spojrzeń z z tym drugim w stylu "a widzisz?.. ona jest moja, a ty się możesz tylko poślinić" ;)

            Umawianie się z kolegami nic nie dało. Jeszcze było gorzej, bo w duszy miał do mnie pretensje (mimo, że mi tego nie powiedział)
            • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:42
              estrakt napisała:

              > To nie to..
              > On osobiście musi widzieć, że ktoś ma na mnie ochotę. Jego ego rośnie po wymian
              > ie spojrzeń z z tym drugim w stylu "a widzisz?.. ona jest moja, a ty się możesz
              > tylko poślinić" ;)

              zatem ubieraj się wyzywająco przy wspólnych wyjściach, prowokuj facetów, tym samym swego.
            • triismegistos Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:39
              To może zorganizujcie jakiś gang bang?
        • samentu Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:34
          On ma ochotę, gdy widz
          > i, że ktoś inny ma ochotę na mnie :)


          to zaproś do łózka kogoś trzeciego
        • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:37
          estrakt napisała:

          > Zawsze uważałam, że kochanek to niemoralna sprawa :)

          kto tak powiedział?

          > Poza tym te wyrzuty sumienia, wymyślanie historyjek.. Itd.

          a nienienie, powiedz mu tak - widzisz kochanie, jak ja nie gotuję to albo gotujesz sam albo jesz na mieście, prawda? gotować sam nie lubisz więc dosyć często jesz na mieście. No i widzisz kochanie ze mną jest tak samo - też nie lubię "sama gotować"

          > Może jakieś pomysły co zrobić, żeby facet nabrał ochoty? On ma ochotę, gdy widzi, że ktoś inny ma ochotę na mnie :)
          pies ogrodnika
          chce ci się bawić, żeby go zachęcić? to pobaw się w przebieranki i rozbieranki. Jak facet ma ochotę to cię w dresie przy pralce złapie, taka jest prawda
          • samentu Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:50
            > kto tak powiedział?

            przepraszam, że pytam
            ale czy ta zasada dotyczy też kochanek?
            • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:56
              ty już nie szukaj u mnie usprawiedliwienia;P
          • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:52
            I to właśnie jest najgorsze. Jakaś blokada w głowie!!! Tabu, czy coś.. Już mówię o co chodzi..
            Gdy chcę go "zaciągnąć do łóżka" (przenośnia, bo często w tym łóżku leżymy) to staram się być seksi, zakładam seksi koszulkę, bieliznę. Już widzę jego minę (może z tej miny wyczytać wszystko) że czuje się zagrożony i.. zgorszony lub zawstydzony! To trochę tak, jakby najchętniej uprawiał seks pod kołdrą przy zgaszonym świetle.
            Słowa typu "weź mnie" już na początku związku musiałam odstawić, ponieważ uważał, że to żałosne, bo mówią tak tylko panie w pornofilmach bo tak im każą. O innych słowach/zwrotach nie muszę mówić, że mam zakaz ich używania. Dla niego jest niepojęte, że te teksty wyrywają się w przypływie emocji i pożądania i nie są ubocznym efektem oglądania pornosów.
            Historyjki, udawanie kogoś innego, przebieranki i striptizy - zapomnij. Dla niego to obrzydliwe, wręcz żałosne i śmieszne.
            • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:58
              aha
              no to już wiem
              ktoś mu kiedyś wbił do głowy, że seks jest brudny a kobieta to samo zło
              ja bym go sobie odpuściła
              • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:01
                Rozmawiałam z nim o tym kilka razy. Zawsze zaprzeczył że tak myśli.
                Na samym początku było bardzo fajnie w seksie. Wtedy jeszcze był w ekstazie, czy coś..
                • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:07
                  nie nooo, jasne
                  ty spytaj kogoś w więzieniu za co siedzi
                  wszyscy za niewninność!
                  • raohszana Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 19:26
                    ursyda napisała:

                    > nie nooo, jasne
                    > ty spytaj kogoś w więzieniu za co siedzi
                    > wszyscy za niewninność!
                    No pewnie! Nie znasz kultowego "I'm a victim of society!" krzyczanego zza krat? :]
            • gyubal_wahazar Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:02
              > bo mówią tak tylko panie w pornofilmach bo tak im każą

              Jak on nawet porno nie lubi, to na moje jest pozamiatane. A może Filon jest skrzywdzony religijnie ? Lata regularnie na jutrznię, nieszpory i roraty ?
              • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:08
                Nie, można powiedzieć, że jest niewierzący.
                Jego chyba przeraża mój temperament. Mam większy od niego i on nie czuje się facetem, bo to ja chcę przejąć inicjatywę. Chyba? Może tak być.
                • gyubal_wahazar Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:31
                  Zrób test. Niech Cię zastanie z rozszerzonymi źrenicami, w trakcie oglądania pornola. Nie funduj mu jednak większej traumy i na początek wrzuć coś soft. Np 'The Story Of O' (staroć z 1975, ale daje radę), albo pierwszą Emanuelle (oba znajdziesz na torentach)

                  Jak przełknie tą ruję i poróbstwo, to polecam dzieła z panną Terą Patrick, a potem już z górki. I to nie Ty powinnaś się wstydzić, tylko on, że jest taką sierotą
                  • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:53
                    emanuela leci niemal non-stop w tv. może ogląda?
                • triismegistos Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:40
                  Nie mów, ze jesteś słynną dziwczyną jana husa?
                  • lacido Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 21:13
                    :DDD
            • raohszana Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 19:25
              estrakt napisała:

              > I to właśnie jest najgorsze. Jakaś blokada w głowie!!! Tabu, czy coś.. Już mówi
              > ę o co chodzi..
              > Gdy chcę go "zaciągnąć do łóżka" (przenośnia, bo często w tym łóżku leżymy) to
              > staram się być seksi, zakładam seksi koszulkę, bieliznę. Już widzę jego minę (m
              > oże z tej miny wyczytać wszystko) że czuje się zagrożony i.. zgorszony lub zaws
              > tydzony! To trochę tak, jakby najchętniej uprawiał seks pod kołdrą przy zgaszon
              > ym świetle.
              > Słowa typu "weź mnie" już na początku związku musiałam odstawić, ponieważ uważa
              > ł, że to żałosne, bo mówią tak tylko panie w pornofilmach bo tak im każą. O inn
              > ych słowach/zwrotach nie muszę mówić, że mam zakaz ich używania. Dla niego jest
              > niepojęte, że te teksty wyrywają się w przypływie emocji i pożądania i nie są
              > ubocznym efektem oglądania pornosów.
              > Historyjki, udawanie kogoś innego, przebieranki i striptizy - zapomnij. Dla nie
              > go to obrzydliwe, wręcz żałosne i śmieszne.
              Ja się pytam - to na cholerę jesteś z takim żenującym "wstydnisiem"?
          • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:45
            a najlepsze są trzęsące się pralki podczas wirowania :)
            • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:46
              zgadza się
              a jak juz pralka nastawiona na 90 stopni to w ogole bajka
              • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:55
                ursyda napisała:

                > a jak juz pralka nastawiona na 90 stopni to w ogole bajka\

                tyłek sam podskakuje, jak kotka na blaszanym dachu
                • lacido Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 21:14
                  w sensie że nie potrzeba do tego dwojga :D
      • masher Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:05
        alkoho? :D moze jakiegos arza albo nosza lepiej ;) ci to przynajmniej sa stali, a nawet punktualni nie to co licy
        • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:15
          no nie wiem
          nie znam punktulanego malarza:)
    • alicjann Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:33
      Widzę tu porady dla siebie.
      Tylko dlaczego nikt nie powiedział mi wcześniej, że jeśli seksu nie ma tyle, ile kobiecie potrzeba, to w sumie i tak się skończy, bo frustracja wpłynie na inne dziedziny życia tak bardzo, że wspólne życie pod jednym dachem okaże się piekłem, od którego trzeba będzie uciekać...?
      • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:35
        Muszę mu to powiedzieć.
        Tylko chyba strachem go nie przekonam do seksu.. :-(
        • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:41
          naprawdę masz ochotę być z kimś kto na ciebie nie ma ochoty? bo tak to wygląda. za pół roku będziesz zamkniętą i pełną kompleksów kobietą
          • samentu Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:34
            bo tak to wygląda.
            > za pół roku będziesz zamkniętą i pełną kompleksów kobietą


            którą za jakiś czas ze smiechem koleżanki z pracy będa wytykac palcami mówiąc poczatkującym współpracownicą
            "o zobacz, tak właśnie wyglada niedorżnięta":P
        • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:01
          estrakt napisała:

          > Muszę mu to powiedzieć.
          > Tylko chyba strachem go nie przekonam do seksu.. :-(

          strachem go nie przekonasz, ale moze brakiem jedzenia? "brak pie...nia=brak jedzenia"
          i wmawiaj mu, że jest macho.
      • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:38
        musisz częsciej zaglądać na forum:)
      • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:58
        a pytałaś się na fk? teraz już wiesz, gdzie lecieć z problemami.
    • masher Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:52
      nie rozumiem faceta. zgwalc go i nie pytaj czy mozesz. watpie aby marudzil jak go zdzielisz w ciemie i zwyobracasz az sasiedzi beda walic w sciany. badzmy szeczerzy, facet ktory jest w zwiazku i bzyka raz na 3 tygodnie to albo jest daleko od kobiety albo ma problemy z klejnotami lub najszkaradniejsza babe pod sloncem i skonczyl sie mu dopalacz procentowy.
      wiec zostaja ci dwie opcje- zgwalcic po walnieciu ciezkim przedmiotem lub dobrowolnie lub zaopatrzyc chlopa w wysokoprocentowe trunki, schlac i wykorzystac. albo spraw sobie pomocnika bateryjnego i odstaw mu przedstawienie. jak nie zareaguje to jest doslownie "mientka faja"
      • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 15:56
        Hehehe :) Na pomysł gwałtu też wpadłam. Skończyło się awanturą, że go zmuszam..
        Wibrator i przedstawienie? Dla niego to obrzydliwe. Tzn. nie jest obrzydliwe robienie sobie dobrze, tylko obrzydliwe jest robienie sobie dobrze przy drugiej osobie. Jest to po prostu zbyt intymne? Nie wiem, ale wnioskuję że to o to chodzi.
        • masher Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:03
          nie wiem, ale jakby mi baba zaczela pojekiwac we wiadomy sposob za sciana to bym nie tylko sie zainteresowal ale i zastapil elektrycznego :P no to kurcze zrob mu striptiz :D nie wiem, normalny chlop by na sama mysl ze babka chce takie mecyje wyczyniac bylby zwarty i gotowy. moze on jakie ziolka dla mnichow pije, ze mu sie nie chce.
          • estrakt [...] 27.02.11, 16:11
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • masher Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:18
              no przepraszam, oglada chlop tv, na to wchodzisz ty w stroju pokojowki i zaczynasz mu sprzatac kolo tv wyginajac sie i takie tam rozne zaslaniajac ekran :> zmarly by sie ruszyl i albo zgwalcil albo uciekl w poszukiwaniu wiekszej ilosci lodu dla ochlody :P

              tak swoja droga to to jakis grubszy perwers musi byc skoro on tylko ma ochote jak ktos inny sie zabiera do dziela. to nie jest normalne :P no chyba ze problem jest inny, jedzie caly czas na limitowanej viagrze i musi troche poczekac nim zadziala. to by przynajmniej tlumaczylo fakt ze tylko wtedy kiedy on chce :] ale to daleki strzal
    • grassant Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:18
      Seks jest wówczas, gdy wyraźnie widać, że ja nie mam ochoty. Bo przecież dopiero wtedy może zdobywać..

      podałaś receptę.
      • masher Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:21
        tak to dinozaury wyginely :P komu sie chce bawic w takie podchody dla pewnie kilku minut przyjemnosci kiedy opcja full daje kilka godzin zabawy bez proszenia sie :P
        • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:27
          no własnie o to samo chciałam spytać
      • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:26
        Tak.. Gdy się pokłócimy, to on ma pewność że ja nie chcę. Ale wtedy ja naprawdę mam inne sprawy w głowie, a nie seks.
        Już próbowałam być "niedostępna", czyli zero rozmów o seksie, tak jakby mi przeszła totalna ochota. Jemu było na rękę, a ja po 3 tygodniach nie wytrzymywałam i wybuchałam frustracją i złością. Gdy byłam już mega wkur.. on na pocieszenie fundował mi seks. I tak wkoło Macieju.. Gdybym nie wybuchała po 3 tygodniach, moglibyśmy się nie kochać miesiącami.
        • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:27
          no to tak jak z masherem pisaliśmy - jak go nie chcesz zostawić to albo "lika" albo "arza"
          • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:33
            Naprawdę nic w tej sytuacji nie da się zrobić? Wszystko jest w głowie, tylko potrzebuję pomocy w dotarciu do tej jego durnej seksualnej podświadomości..
            • raohszana Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 19:29
              estrakt napisała:

              > Naprawdę nic w tej sytuacji nie da się zrobić? Wszystko jest w głowie, tylko po
              > trzebuję pomocy w dotarciu do tej jego durnej seksualnej podświadomości..
              O, kolejna, co sama misia wyleczy zapewne, tylko jej rady dać dobre :]
          • gyubal_wahazar Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:35
            Odwrotnie. Jak chcesz 'lika' albo 'arza', to rozwiedź się najpierw z Filonem. W przeciwnym wypadku, zagrasz niżej wora i będziesz prosić się o kłopoty, moim skromnym
            • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:41
              Gubi ja juz opisałam jak ona ma to załatwić w jakimś innym poscie ale nie chce mi się szukać, jak masz chęć i czas to poszukaj i przyjdz tu i przyznaj mi rację:)
              • gyubal_wahazar Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:53
                Ula :) Zawsze umiesz mnie rozczulić (i tak dobrze, że nie było 'a teraz przeproś' ;) )
                Ale za skarby Ci nie przyznam racji, że tak długo jak Filon nie dmucha Autorki w rogi, Ona powinna sobie na to pozwolić.

                PS Nie musisz już lecieć na kręgle ? Obiecuję trzymać kciuki ;)
                • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:58
                  na 18 mam. w moim mieście to wystarczy jak wyjdę z domu o 17.45 - wyganiasz mnie
                  a to fragment, o ktorym mówiłam
                  "> Zawsze uważałam, że kochanek to niemoralna sprawa :)
                  > Poza tym te wyrzuty sumienia, wymyślanie historyjek.. Itd.

                  a nienienie, powiedz mu tak - widzisz kochanie, jak ja nie gotuję to albo gotujesz sam albo jesz na mieście, prawda? gotować sam nie lubisz więc dosyć często jesz na mieście. No i widzisz kochanie ze mną jest tak samo - też nie lubię "sama gotować"

                  i teraz mogę z czystym sumieniem napisać "a teraz przeproś":D
                  • gyubal_wahazar Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:05
                    Ooo ta biblijna przypowieść o gotowaniu - jak najbardziej.

                    PS Plasiam :)
                    • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:07
                      i nie wątp we mnie nigdy więcej.
    • piataziuta Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:21
      I taki facet cię pociąga??
      Daj spokój, rzuć go.
    • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:31
      A powiedzcie mi panowie, czy seks sam w sobie daje Wam przyjemność? Bo mój facet powiedział mi w naszej ostatniej kolejnej szczerej rozmowie na ten temat, że dla niego przyjemny jest tylko orgazm. To wcześniej to nic nie warte.
      • ursyda Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:33
        o ku...:D
      • masher Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:43
        jakis glupi :P bez wdawania sie w szczegoly to od przytulenia baby do spania poprzez dobry masaz i figle po przebieranki... wszystko jest mile, przyjemne i chciane :] bym nawet powiedzial ze bardziej interesujace niz sam koniec, bo ow trwa chwile a bawic sie mozna dluuugo i przyjemnie :] ale sa i tacy ktorzy wola siorbac herbate dlugo i cieszyc sie ze maja pelny kubek z dolewkami a inni wyduldaja w 2 sekundy wrzatek i marudza ze nie taka herbata :] pewnie wieksza przyjemnosc sprawia mu wlasna prawica dziewica, stad takie cyrki wyczynia. glupi jakis, nie wie co dobre i tyle, nie obraz sie ze tak pisze ale jak glupi to glupi i nic tego nie zmieni
      • martishia7 Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:49
        Mój chłop się zmarszczył na czole, skrzywił jak od cytryny i powiedział, że g.... prawda.
    • potworski być może= 27.02.11, 16:32
      Parę opcji jest możliwych=
      - przestałaś go kręcić jako kobieta=może się roztyłaś na przykład
      - znudziło mu się to całe skakanie dookoła, gra wstępna itp i koleś idzie na łatwiznę i samodzielnie patroszy śledzia
      - znalazł sobie kogoś na boku
      - biorąc pod uwagę wasz stać w grę może wejść pewien syndrom, którego nazwy nie pamiętam=polega na tym, że seks z daną kobietą kręci faceta tylko do momentu, kiedy nie ma jeszcze dużego stopnia zażyłości z partnerką. W momencie, kiedy już związek oklapnie, facet zbliży się do swojej kobiety to wtedy paradoksalnie zaczyna unikać z nią seksu, bo przestaje być dla niego obiektem seksualnym. Czuje wtedy coś podobnego jakby miał się bzykać z własną matką.
      • ursyda Re: być może= 27.02.11, 16:39
        Elvis Presley to miał
        • potworski Re: być może= 27.02.11, 16:41
          ursyda napisała:

          > Elvis Presley to miał


          W sensie, że co?=wolał dusić flaka niż się z Preslejową po wersalce tarzać?
          • ursyda Re: być może= 27.02.11, 16:44
            tak było
            jak już jego pani urodziła dziecko to nie dał rady z nią się bzykać, bo przecież jest matką, zaczął ją tak postrzegać właśnie
            myślę, że ten syndrom ma jakąś nazwę ale nie wiem jaką
        • to.niemozliwe Re: być może= 27.02.11, 16:49
          Kompleks Edypa, albo seks, albo kochanie. ;-)
          • estrakt Re: być może= 27.02.11, 16:52
            Nie, to nie to.
            • to.niemozliwe Re: być może= 27.02.11, 17:02
              Wiem, ze to nie to. Chodzi tylko o ten pkt. 4.
      • estrakt Re: być może= 27.02.11, 16:41
        Hmmm...
        ad. 1. Mówi, żebym przytyła, więc to nie to ;) Chociaż kiedy było fajnie w seksie, prawie zawsze miałam makijaż. Teraz ciężko iść spać i budzić się w pełnym idealnym make-upie.. Facet ma 33 lata, powinien o tym wiedzieć.
        ad. 2. Tak, przypuszczam że może tak być.
        ad. 3. Nie sądzę, jest zbyt leniwy ;)
        ad. 4. Może ten syndrom nazywa się rutyną ;)? Bądź co bądź wiem o co chodzi. Pewnie też dużo z tego jest.
        • to.niemozliwe Re: być może= 27.02.11, 16:52
          Czy on przytyl? Oprocz dzialan skierowanych na niego mozesz zaczac brac hormonalne srodki antykoncepcyjne - niektore zmniejszaja libido.
          • estrakt Re: być może= 27.02.11, 16:53
            Samoistne unicestwienie też jest jakimś rozwiązaniem :)
            • to.niemozliwe Re: być może= 27.02.11, 17:06
              Wiem, ze to dziwnie brzmi, ale istota problemu to rozbieznosc libido. Gdyby takie sprawy sie zalatwialo prosba, grozba lub przekupstwem, to nie byloby tylu wpisow na tym forum:
              forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
        • potworski Re: być może= 27.02.11, 16:53
          Jak dla mnie mix 1+4, co daje w wyniku 3.
          Obstawiam na 90%, że twój facet w przeszłości miał niewiele kobiet i ciągle oglądał pornole. We łbie mu się zakodowało, że kobieta w łóżku to powinna być taka właśnie bliżej nieznana i wyuzdana kur#ewka. W momencie kiedy ty stałaś mu się bliska i przestałaś przypominać panienki z RedTube (patrz=brak makijażu) w jego oczach twoja atrakcyjność seksualna spadła do poziomu bukowego polana. Idźcie do seksuologa a jak nie będzie chciał to poszukaj sobie innego, bo seks to najważniejsza sfera w związku.

          estrakt napisała:

          > Hmmm...
          > ad. 1. Mówi, żebym przytyła, więc to nie to ;) Chociaż kiedy było fajnie w seks
          > ie, prawie zawsze miałam makijaż. Teraz ciężko iść spać i budzić się w pełnym i
          > dealnym make-upie.. Facet ma 33 lata, powinien o tym wiedzieć.
          > ad. 2. Tak, przypuszczam że może tak być.
          > ad. 3. Nie sądzę, jest zbyt leniwy ;)
          > ad. 4. Może ten syndrom nazywa się rutyną ;)? Bądź co bądź wiem o co chodzi. Pe
          > wnie też dużo z tego jest.
          • estrakt Re: być może= 27.02.11, 16:56
            Właśnie tu jest odwrotnie.. Jestem jedną z nielicznych jego kobiet, porno to tylko w chwilach kryzysu. Taki chyba facet z zasadami albo coś takiego. Wiesz.. Seks z "nie swoją" laską to już tylko w wyjątkowych okolicznościach, gdy już pracować się nie dało.
            • potworski Re: być może= 27.02.11, 17:02
              estrakt napisała:
              > Właśnie tu jest odwrotnie.. Jestem jedną z nielicznych jego kobiet


              =a jak ja napisałem?

              porno to tylko w chwilach kryzysu

              Skąd wiesz? Poza tym facet ma 33 lata a wy jesteście razem 1.5 czyli tyle co nic w skali jego wieku. Wcześniej mógł ostro pykać na ręcznym.
              • estrakt Re: być może= 27.02.11, 17:08
                Ups.. Sorki :) Założyłam okulary i widzę coś innego niż przeczytałam wcześniej ;)
                Zgodzę się z częścią. Jeżeli chodzi o wyuzdane kurewki to raczej nie ten temat.. On woli te takie, które się położą i nic nie robią. Sam mi nawet tak powiedział. Tylko nie wiem czy w złości po moich inicjatywach które (wg niego) urągają jego męskości, czy naprawdę woli drewniane królewny.
                • ursyda Re: być może= 27.02.11, 17:11
                  to niech se w prosektorium robotę znajdzie:/
                  ojp
                • potworski Re: być może= 27.02.11, 17:13
                  estrakt napisała:

                  > Ups.. Sorki :) Założyłam okulary i widzę coś innego niż przeczytałam wcześniej
                  > ;)
                  > Zgodzę się z częścią. Jeżeli chodzi o wyuzdane kurewki to raczej nie ten temat.
                  > . On woli te takie, które się położą i nic nie robią.


                  No to jak ci to pasuje to z nim zostań=tylko uważaj, żeby któregoś pięknego dnia nie chciał cię porąbać na kawałki i rozpalić tobą w piecu.
              • alicjann Re: być może= 27.02.11, 17:13
                Wtrącę sobie pytanie ... co z facetem, który, jak piszesz "wcześniej mógł ostro pykać na ręcznym".. Znaczy kobieta go nie interesuje, tak..?
                • potworski Re: być może= 27.02.11, 17:17
                  alicjann napisała:

                  > Wtrącę sobie pytanie ... co z facetem, który, jak piszesz "wcześniej mógł ostro
                  > pykać na ręcznym".. Znaczy kobieta go nie interesuje, tak..?


                  To zależy. Na ręcznym jeździ każdy facet z nielicznymi pewnie wyjątkami - nawet jak ma super kobietę pod nosem i satysfakcjonujący seks. Mnie chodziło o takich kolesi, którym pornole i gruchanie frędzla zastępują kobietę w 100% przez dłuższy czas.
      • masher Re: być może= 27.02.11, 16:48
        to ostatnie to jakas bzdura :] wlasnie po jakims czasie partnerzy sie synchronizuja i dopiero sobie potrafia dogadzac. wiek, staz itd tylko dziala na korzysc. no chyba ze to ja jestem jakims perwersem lol
        • potworski Re: być może= 27.02.11, 16:55
          Masher zanim następnym razem coś pier#dolniesz to idź poczytaj. To, że jakieś zjawisko cię nie dotyczy nie oznacza z automatu, że go nie ma.

          masher napisał:

          > to ostatnie to jakas bzdura :] wlasnie po jakims czasie partnerzy sie synchroni
          > zuja i dopiero sobie potrafia dogadzac. wiek, staz itd tylko dziala na korzysc.
          > no chyba ze to ja jestem jakims perwersem lol
          • masher Re: być może= 27.02.11, 17:04
            niech sprawdze czy wiem co sam napisalem...

            > to ostatnie to jakas bzdura :] ... no chyba ze to ja jestem jakims perwersem

            to moze jednak udasz sie na jakis kurs czytania ze zrozumiemiem albo przynajmniej wezmiesz ziolka antyprzypie...niowe? :] na twoim miejscu bylbym przynajmniej dalekim od robienia z takich przypadkow reguly. bo regula raczej jest wzrost porzadania i wieksza czestotliwosc kontaktow niz ich zaik, przynajmniej w pewnym zakresie wieku. pomijam juz zupelnie ze staz 2 lat to wybacz dopiero zaczyna sie porzadne bzykanie i jeszcze jest wiele wiele lat porzadnego stukania w sciany sasiadow za zbyty glosne zabawy
            • potworski Re: być może= 27.02.11, 17:10
              A gdzie ja baranie napisałem, że to jest reguła?

              masher napisał:
              > to moze jednak udasz sie na jakis kurs czytania ze zrozumiemiem albo przynajmni
              > ej wezmiesz ziolka antyprzypie...niowe? :] na twoim miejscu bylbym przynajmniej
              > dalekim od robienia z takich przypadkow reguly. bo regula raczej jest wzrost p
              > orzadania i wieksza czestotliwosc kontaktow niz ich zaik, przynajmniej w pewnym
              > zakresie wieku.
              • masher Re: być może= 27.02.11, 17:14
                jesli z niecalych 2 lat robisz jakis wielki staż owocujacy w problemy seksualne dlugich zwiazkow to widac ze ze syndromu mozna zrobic i regule ktorej jak widac dalej bronisz mimo podanego cytatu :]
                • potworski [...] 27.02.11, 17:22
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • masher Re: być może= 27.02.11, 17:25
                    widze ze jednak dzis masz problemy z czytaniem, wiec zostawie ten temat :]
                    • potworski [...] 27.02.11, 17:27
                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • salma75 Re: być może= 27.02.11, 19:00
          masher napisał:

          > to ostatnie to jakas bzdura :] wlasnie po jakims czasie partnerzy sie synchroni
          > zuja i dopiero sobie potrafia dogadzac. wiek, staz itd tylko dziala na korzysc.
          > no chyba ze to ja jestem jakims perwersem lol

          O, widać my to też czysta perwersja ;).
          W tej chwili seks jest o niebo lepszy od tego z pierwszych lat naszej znajomości :).

          Potwór, mnie zaciekawił jeden fragment, ten:

          Na ręcznym jeździ każdy facet z nielicznymi pewnie wyjątkami - nawet jak ma super kobietę pod nosem i satysfakcjonujący seks.

          Po co jechać na ręcznym jak się ma satysfakcjonujący seks na zawołanie np. codziennie, co drugi dzień? Jaką trzeba mieć wydolność, żeby uprawiając codziennie seks z kobietą walić sobie konia gdzieś po kątach? ;)
          Zapytałam mojego chłopa co o tym sądzi, stwierdził, że musiałby to być albo jakiś młodzik 18-20 lat, albo facet z wyjątkowo dużymi potrzebami, WYJĄTKOWO dużymi, nieprzeciętnymi :).
          • potworski Re: być może= 27.02.11, 19:35
            To nie ma nic wspólnego z ilością seksu.
            Po pierwsze to seks raz dziennie/co drugi dzień nie jest jakąś nadnaturalną i nadzwyczajną ilością. Po drugie - czasami bywa tak, że ludzie się nie widzą przez kilka dni, kobieta nie może, faceta nachodzi w momencie gdy jej nie ma "pod ręką" itp. Po trzecie - zawsze to jakaś odmiana od stałej partnerki (bo można sobie wyobrażać coś innego).
            No i na koniec - albo twój facet ściemnia, albo jest już w takim wieku, że faktycznie już tego nie potrzebuje.

            salma75 napisała:

            > Po co jechać na ręcznym jak się ma satysfakcjonujący seks na zawołanie np. codz
            > iennie, co drugi dzień? Jaką trzeba mieć wydolność, żeby uprawiając codziennie
            > seks z kobietą walić sobie konia gdzieś po kątach? ;)
            > Zapytałam mojego chłopa co o tym sądzi, stwierdził, że musiałby to być albo jak
            > iś młodzik 18-20 lat, albo facet z wyjątkowo dużymi potrzebami, WYJĄTKOWO dużym
            > i, nieprzeciętnymi :).
            • salma75 Re: być może= 27.02.11, 19:49
              potworski napisał:

              > To nie ma nic wspólnego z ilością seksu.

              Kurcze, to mnie z błędu wyprowadziłeś.
              Bo myślałam, że jak ktoś np. dwa stosunki w ciągu dnia odbędzie to już do reni rączkowskiej go za bardzo nie ciągnie :).


              > Po pierwsze to seks raz dziennie/co drugi dzień nie jest jakąś nadnaturalną i n
              > adzwyczajną ilością.

              Przeca nie pisałam, że to jakoś nadzwyczaj dużo. Ot, normalna średnia krajowa ;).


              >Po drugie - czasami bywa tak, że ludzie się nie widzą prze
              > z kilka dni, kobieta nie może, faceta nachodzi w momencie gdy jej nie ma "pod r
              > ęką" itp.

              A tak, bywa tak, na szczęście mamy telefony, skype'a i mimo wszystko można zaradzić temu we dwoje ;).


              >Po trzecie - zawsze to jakaś odmiana od stałej partnerki (bo można so
              > bie wyobrażać coś innego).

              No tak, bo jak seksi się z własną babą to już nic innego wyobrażać sobie nie może ;). Fajnie byłoby mieć taką władzę na czyimś umysłem i zabronić mu fantazjowania ;).


              > No i na koniec - albo twój facet ściemnia, albo jest już w takim wieku, że fakt
              > ycznie już tego nie potrzebuje.

              Potrzebuje seksu codziennie, na dodatkową masturbację nie ma ochoty :).
              Nie wiem czy to dobrze czy źle jak na 38latka ;).
              Mniemam, że całkiem, całkiem ;). Zwłaszcza, że forma zwyżkuje póki co, nie narzekam ;).




              • potworski Re: być może= 27.02.11, 19:53
                salma75 napisała:

                > Potrzebuje seksu codziennie, na dodatkową masturbację nie ma ochoty :).


                Hahaha=gdybym dostawał 1 zł za każdego faceta, który mówi tak swojej kobiecie to pewnie miałbym jeszcze jeden dom, z tym, że na Florydzie.
                • salma75 Re: być może= 27.02.11, 20:18
                  potworski napisał:

                  > Hahaha=gdybym dostawał 1 zł za każdego faceta, który mówi tak swojej kobiecie t
                  > o pewnie miałbym jeszcze jeden dom, z tym, że na Florydzie.
                  >

                  Dobra, jakoś pogodzę się z tym, że uprawia onanizm wciskając go w napięty program swojego dnia, gdzieś pomiędzy tym jak kładzie się ze mną po północy, bzyka 2 h, potem kilka godzin snu, pobudka po 7:00, dzieci do szkoły, czasami znowu seks, potem praca w pokoju obok do 17:00 (w międzyczasie obiad), kąpanie dzieci, kolacja, praca i wieczorne bzykanko. Może jak koło 11:00 kibelek zalicza przez dłuższą chwilę? Albo nad ranem wstaje, coś koło 4:00 może się uwinąć.
                  Przyjęłam do wiadomości, że ma niedobory :).
                  • potworski Re: być może= 27.02.11, 20:32
                    Ja pierdykam salma ale po cholerę ty mi to piszesz? Spowiadasz mi się ze swojego życia seksualnego jakby ono mnie cokolwiek obchodziło. Przecież z punktu widzenia niniejszego wątku ma to takie znaczenie jak pogłowie gęgawy na Mazurach, tym bardziej, że mój poprzedni post miał wymowę ogólną i wcale nie musiał cię dotyczyć. Aż tak ci zależy na ciągłym podsycaniu twojego forumowego wizerunku naczelnej nimfomanki?
                    • salma75 Re: być może= 27.02.11, 20:43
                      potworski napisał:

                      > Ja pierdykam salma ale po cholerę ty mi to piszesz? Spowiadasz mi się ze swojeg
                      > o życia seksualnego jakby ono mnie cokolwiek obchodziło. Przecież z punktu widz
                      > enia niniejszego wątku ma to takie znaczenie jak pogłowie gęgawy na Mazurach, t
                      > ym bardziej, że mój poprzedni post miał wymowę ogólną i wcale nie musiał cię do
                      > tyczyć. Aż tak ci zależy na ciągłym podsycaniu twojego forumowego wizerunku nac
                      > zelnej nimfomanki?
                      >

                      Chyba nie doczytałeś chłoptasiu, z tego co napisałam co najwyżej możesz wysnuć wniosek o mężu erotomanie.

                      Pier...icie potworski, jak zwykle zresztą, odniosłam się do twojego z doopy wyjętego stwierdzenia, że na ręcznym jeździ każdy facet z nielicznymi pewnie wyjątkami - nawet jak ma super kobietę pod nosem i satysfakcjonujący seks.
                      "Potworski" nie znaczy "każdy". Nie mierz innych swoją miarą.
                      Nie potrafisz nic sensownego napisać, więc bawisz się jak to masz w zwyczaju w personalne dopieprzanie, nudny już dawno sie z tym zrobiłeś.
                      Pisz dalej, mamy oboje z mężem ubaw po pachy :). Siedzimy w knajpie do 22:00, czekamy na odzew chłoptasiu :).
                      • potworski Re: być może= 27.02.11, 20:51
                        A my siedzimy na czterdziestostopowym jachcie, którym właśnie opływamy Cape Town, popijamy drinki z palemką i wyobrażamy sobie was jak się kisicie z mężem w knajpie. Jak chcesz to ci wyślemy widokówkę, żebyś miała sobie co na lodówkę przyczepić=zawsze to lepsze niż pozdrowienia z Jastarni nie?
                        Do reszty twojej wypowiedzi nie będę się odnosił bo tak się napięłaś, że kelner w tej waszej restauracji ze strachu nie będzie się domagał napiwku i pewnie jeszcze dorzuci sam coś od siebie=hahaha.
                        • salma75 Re: być może= 27.02.11, 20:59
                          potworski napisał:


                          > hahaha.


                          Hahaha, cała wypowiedź niezwykle merytoryczna, jak zwykle :).
                          Za popis klasycznej grafomanii masz celujący!
                          • potworski Re: być może= 27.02.11, 21:01
                            Salma weź już zamknij laptopa i weź się za jedzenie bo ci bigos wystygnie a nie wiadomo, czy ci pozwolą wziąć do słoika żebyś sobie w domu odgrzała.

                            salma75 napisała:

                            > Hahaha, cała wypowiedź niezwykle merytoryczna, jak zwykle :).
                            > Za popis klasycznej grafomanii masz celujący!
                            • salma75 Re: być może= 27.02.11, 21:13
                              potworski napisał:

                              > Salma weź już zamknij laptopa i weź się za jedzenie bo ci bigos wystygnie a nie
                              > wiadomo, czy ci pozwolą wziąć do słoika żebyś sobie w domu odgrzała.

                              Hovezi gulas i knedliki a do tego cerny Kozel :). Zeżarte, więc do słoika nie wezmę.
                              A do domu troszkę daleko ;).

                              Potworski, Ty masz jakiś syndrom "ostanie zdanie będzie należało do mnie"? Nawet durne, byle było moje?
                              Naści! Zaspokajaj sie! Bye!
                              • potworski Re: być może= 27.02.11, 21:17
                                Nie=ale jak podsmażam skwarka na patelni to mam taki ubaw, że do końca lubię obserwować jak podskakuje i skwierczy.


                                salma75 napisała:
                                > Potworski, Ty masz jakiś syndrom "ostanie zdanie będzie należało do mnie"? Nawe
                                > t durne, byle było moje?
    • po-trafie Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 16:32
      To nie jest cos co zmienisz dlugofalowo, to jest cos od czego trzeba uciekac JUZ, teraz.

      1. 1.5 roku to jest smiesznie malo, po tym czasie powinno byc goraco z domyslu (o ile lubisz seks i nie wybieralas sobie celowo partnera ktory jest zimny).
      Facet nie ma cie chciec bo inni cie chca albo bo cie zdobywa, twoj facet ma cie chciec z zalozenia. W dresie i w kiecce, w bieliznie i bez, w tlumie adoratorow i w kuchni przy garnkach.
      Mieszkam z facetem 3 lata i co rano zalujemy ze trzeba isc do pracy bo chetnie spedzilibysmy namietne 30min w lozku, ba. czasem ktores z nas nastawia budzik wczesniej zeby zdazyc na male conieco.
      Jesli np przez 3 czy 4 dni nic sie nie dzialo bo bylismy bardzo zajeci, zmeczeni, wieczorami wychodzacy i rano wczesniewstajacy to nie ma innej opcji zebysmy 5 dnia sie na siebie nie rzucili. Bo seks jest wazny dla nas obojga i oboje sie chcemy.

      2. Nie zmienisz tego podejscia,nie da sie kogos przestawic na wieksze porzadanie tak jak nie da sie w kims zaszczepic naglego i czestego pragnienia jedzenia potrawy, ktora wczesniej jadl nieraz i do ktorej nie pala wyjatkowym enuzjazmem.

      3. Z czasem nie bedzie lepiej. Facetom libido raczej spada z wiekiem niz niespodziewanie rosnie.

      4. Skoro on nie chce rozwiazywac problemu z toba, nie widzi ze to problem wasz wspolny, to tym bardziej to sie nie zmieni.

      5. Facet ktory nie chce cie seksic to facet ktory nadaje sie na serdecznego przyjaciela.

      Jesli bliskosc fizyczna jest dla ciebie wazna a facet ci tego nie daje, do tego wasz zwiazek jest mlody to UCIEKAJ. Bo stracisz pewnosc siebie, bo bedziesz czula ze seks jest zadka nagroda, bo zacznie ci sie wydawac ze nie jestes warta czyjegos pozadania, bo z czasem bedziesz sie czula coraz bardziej i bardziej nieakceptowana (tak jak nie akceptuje jakichs zachecajacych slow).
      Znajdziesz faceta ktory bedzie cie chcial, kochal, pozadal i szanowal. Nie ma sensu zostawac z kim dla kogo TV jest wazniejsza niz kobieta obok.
    • estrakt Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:15
      Wypowiedź seksuologa: (najciekawsze fragmenty)

      "Brak męskich chęci dzisiaj staje się standardem w sypialniach. I nie chodzi tu o impotencję, męskie przemęczenie, zestresowanie, problemy osobowościowe albo niezgranie temperamentów. Coraz częściej seksuolodzy zwracają uwagę na reglamentowanie seksu przez mężczyzn. "Kochanie, nie teraz", "padam na nos ze zmęczenia", "boli mnie głowa", "muszę dokończyć referat", "przecież kochaliśmy się wczoraj" - panowie okupują się w swoich seksualnych twierdzach."

      "Manipulowanie seksem ze strony mężczyzn oznacza poczucie słabości w związku. Jest też skuteczną formą kontroli drugiej osoby. Ponieważ kobiety rosną w siłę, mężczyźni będą coraz częściej uciekali się do takich sposobów."

      "Słabsza osoba w związku stara się trzymać rękę na pulsie, kontrolując najdelikatniejszą stronę partnera. Zdarzają się też manipulacje seksem, które nie tylko karają, ale także mają wymusić odpowiednie zachowanie."

      "takie manipulacyjne wybiegi stosują bardzo niedojrzali mężczyźni. "W zetknięciu ze wspaniałymi, pięknymi i mądrymi kobietami stosują manipulacyjne wybiegi swoich matek. Ich partnerki, które w życiu są z konieczności facetami, przerażają ich"
      • ursyda Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:17
        dlaczego szukasz innego wytłumaczenia dla faktu, ze on nie ma na ciebie ochoty?
        • estrakt Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:28
          A dlaczego miałabym nie szukać? Mam poprzestać na stwierdzeniu, że to jego wina i jedynym rozwiązaniem jest odejść albo się przyzwyczaić? Ponadto wszystko co występuje bierze się z czegoś.. Tylko trzeba dotrzeć do przyczyny.
          Nasze wielogodzinne rozmowy nie dają rezultatów, więc szukam. Może coś znajdę?
          • simply_z Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:31
            ty sie po prostu boisz ,że jak odejdziesz to nikogo fajnego nie znajdziesz ,wiec trwasz przy swoim facecie. Jego zachowanie przypomina mi jakiegos biednego wyznawce radia maryja ,albo może jest ukrytym gejem?
            jesli po 1,5 r. dzieją się taki cyrki jak u was to myslisz ,że za kolejne ,1,5 pan się zmieni w wytrawnego kochanka? poza tym to ty szukasz rozwiazan ,a on laskawie od czasu do czasu zgadza sie na coś tam ,przy okazji trwajac przy swoim telewizorze.
            ble..
          • ursyda Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:34
            to szukaj
            ja z tych niewalczących jestem
            • estrakt Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:37
              Też byłam.. Przy entym facecie mniej mnie męczy próba rozwiązywania problemów, niż przekonywanie siebie samej że z nimi wszystkimi jest coś nie tak..
              • raohszana Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 19:34
                estrakt napisała:

                > Też byłam.. Przy entym facecie mniej mnie męczy próba rozwiązywania problemów,
                > niż przekonywanie siebie samej że z nimi wszystkimi jest coś nie tak..
                Ja to polecam się zastanowić nad sobą - dlaczego za każdym razem wybieram takich samych, którzy raz-dwa tracą ochotę na mnie?
            • piataziuta Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:37
              dlaczego?
              • ursyda Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:39
                dlaczego nie walcząca?
                nie wiem
                jak coś wali to się wali, nie widzę sensu rozmawiać, walczyć, naprawiać
                • estrakt Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:43
                  Ale seks to tylko jeden z kilkudziesięciu aspektów związku. Jeżeli w innych dziedzinach jest OK, lub nawet najlepiej w całym życiu, to zaprzepaszczać uczucie i człowieka tylko dlatego, że nie chce się poszukać rozwiązania problemu jest co najmniej niedojrzałe.
                  • raohszana Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 19:37
                    estrakt napisała:

                    > Ale seks to tylko jeden z kilkudziesięciu aspektów związku. Jeżeli w innych dzi
                    > edzinach jest OK, lub nawet najlepiej w całym życiu, to zaprzepaszczać uczucie
                    > i człowieka tylko dlatego, że nie chce się poszukać rozwiązania problemu jest c
                    > o najmniej niedojrzałe.
                    Ujmę to tak - związek to jak orkiestra - żeby wszystko grało to każdy instrument musi grać dobrze, bo jak chociażby jeden wpadnie w fałszywą nutę to cała symfonia na nic.
                    A u was nie gra o wieeeleee więcej niż tylko to, że on Cię już nie chce.
              • estrakt Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 17:41
                Bo może czas żeby zastanowić się nad sobą :)
                • po-trafie Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 19:52
                  ta, moze uporczywie wybierasz sobie miernych facetow?
          • po-trafie Re: Coś znalazłam.. 27.02.11, 19:52
            a gdyby nie lubil biegac? albo nie lubil pic? albo nie lubil jesc kurczaka? albo nie chcial wstawac wczesnie rano? albo nie chcial codziennie rozmawiac?

            nie wszystko ma przyczyne. Czasem sie czegos nie robi, bo sie nie chce. Nie lubi. Nie ma ochoty.
            Nie ma zadnej glebokiej przyczyny w tym ze jedni lubia plywac a inni nie, albo ze jedni lubia jesc/tanczyc/rozmawiac o dupie a inni nie.

            Skoro wielogodzinne rozmowy nie daja rezultatow to znaczy ze ON tego nie chce zmienic. jesli ON nie chce, to ty tego za niego nie zmienisz chocbys znalazla 100 prawdopodobnych 'przyczyn'.
    • rzeka.chaosu Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:22
      Wszystko wskazuje na to, że powinno pomóc zdjęcie jakiegoś urokliwego młodzieńca w negliżu.
      • estrakt Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:31
        No ba.. Też przerabiałam :D ;P Kurde, nie działa ;)
    • triismegistos Pisz pozew! 27.02.11, 17:34
      Ty nie jesteś przyadkiem masochistką? Ja bym nie mogła być z kimś takim. Czułabym się zaniedbana, nieatrakcyjna, nosiłaby mnie chuć. Byłabym przygnębiona jego brakiem współpracy... Ty tego nie czujesz? Jasne, ze czujesz skoro piszesz tutaj z prośbą o radę. Ja bym faceta olała, nie mogłabym być w takim związku.
    • enith Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:38
      Twój partner potrzebuje uprawiać seks raz na miesiąc, ty - znacznie częściej. Typowe niezgranie temperamentów, obawiam się. Przy czym u was nie tylko pod względem ilości jesteście niedobrani, ale przede wszystkim jakości współżycia, tego, jak wasz seks ma wyglądać. Ty wiesz, co lubisz, jesteś otwarta, wychodzisz z inicjatywą, nie jesteś leżącą w wyrze kłodą, na co tak często narzekają panowie. Twój partner woli po ciemku, bez gry wstępnej, bez czułości, bez pieprzności i w zasadzie wygląda na to, że celem JEGO seksu jest wyłącznie "spuszczenie z krzyża" (vide słowa o tym, że w stosunku przyjemny jest wyłącznie orgazm). A teraz rada: odejdź. Nawet najlepszy i najwspanialszy związek z pokrewnością dusz i znalezieniem drugiej połówki jabłka rozpieprzy się o brak satysfakcji w łóżku. Znam tego przykłady tak z własnego, jak i znajomych doświadczenia. Co ciekawe odchodzili nie tylko ci, którym brak seksu doskwierał, ale też ci, którzy, jak twój partner, czuli się "przymuszani" do współżycia. Od razu nadmienię: nie uważam, by seks był w związku na pierwszym miejscu, ale jest ważny i o ile u pary, gdzie jedno chce raz na tydzień, a drugie codziennie i panuje zgoda co do tego, jak seks ma wyglądać, kompromis jest możliwy, u was, gdzie ani ilościowo ani jakościowo się pod względem seksualnym nie zgadzacie - na kompromis nie ma szans. Czas pogodzić się z faktami.
      • samentu Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:44
        dokładnie tak
        ludzie dobieraja się wdług podobieństw
        w tym także i preferencji seksualnych
        temperament jest zmienny w czasie tu mozna wypracowac kompromisy
        ale jak Ty potrzebujesz czegos zupełnie innego niż Twój facet
        to po co się męczyc i udawac?
        szkoda życia
        ono jest tylko jedno
        • niefrasobliwa Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 17:55
          Związek + nieudany sex= na dłuższą metę nie ma szans.
          Super sex + tylko super sex = brak szans na udany związek.

          Weź daj sobie spokój, na samym starcie, bo im dłużej będziesz tkwić w takim układzie, tym gorzej będzie iść w długą, a życie jest za krótkie na tkwienie w chorym-denerwującym związku.
    • raohszana Re: Jak zachęcić go do seksu? 27.02.11, 19:20
      O szlag, dlaczego związałaś się z kimś, kto nie odpowiada Ci seksualnie?

      Poza tym - zalegający przed TV leniwiec jako "standard" w rozliczeniu pluso-minusowych?

      Zrobić coś możesz próbować - do tabletek do psychologa, seksuologa poprzez udawanie wiecznie niedostępnej. Czy poskutkuje - nie wiada.
    • yoko0202 kompletne niedopasowanie 27.02.11, 21:09
      ty chciałabyś adoracji, gry wstępnej, czułości, świństewek, pieszczot, bezsennych nocy itp. i masz prawo do takich zachcianek; on traktuje sex jak typowe spuszczenie z krzyża, i w sumie też ma prawo - są takie typy po prostu, niskoerotyczny, niskolibidowy.
      nie widzę możliwości niestety, żebyście w tej kwestii się dogadali w taki sposób, żeby obie strony były usatysfakcjonowane.
      jasne, można twierdzić, że na sexie związku nie powinno się budować, że sex nieważny, no ale to chyba gdzieś tak dopiero po siedemdziesiątce...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka