katarsis
30.03.04, 11:35
Wczoraj nowy szef PSL SZ.P. Wojciechowski skonsultowany został z prezydentem
w sprawie poparcia kandydatury Marka Belki na premiera. Powiedział wychodząc
od Miłościwie Panującego, że nie jest to propozycja do zaakceptowania przez
PSL - bo czas pomyśleć o dobrym kandydacie dla ludzi, a nie tylko dla rynków
finansowych. Że PSL potrafi te sprawy w dzisiejszych czasach rozdzielić to
inna sprawa. Dziś natomiast dowiadujemy się, że kandydatura byłego ministra
finansów jest do zaakceptowania pod warunkiem scedowania prawa własności
fotelu marszałkowskiego po Borowskim na własność tyłka Wojciechowskiego.
Ot - jak można szybko zacząć podejmować decyzje popularne dla 'wszystkich
zwykłych ludzi'.
Ciekawe czego w zamian za poparcie dla nowego premiera zażąda Jagieliński - w
trosce o dobro społeczne oczywiście.
Z Unią Pracy też nie jest łatwa sprawa. Nie wiadomo do końca z kim rozmawiać
w sprawie poparcia - Nałęcz w piątek opuszcza klub i nikt nie wie, kto w
efekcie za nim pójdzie - ile przetoczy się pogłowia do nowego ugrupowania.
Oficjalnie dał sobie czas na przekonanie innych 'kolegów'- dlatego jeszcze
trwa chwilowo w UP. Z Polem rozmawiać osławionym Winnietou, którego gatunek
jako pierwszy zakwalifikowany został do odstrzału z powodu niewłaściwej
konstrukcji psychicznej?
Oj, ciężko, ciężko będzie miał Belka. To trudniejsze niż godzenie dwóch
azjatyckich rodów zwaśnionych od pokoleń. Podmiotów jest 5, a ile możliwości
kombinacji?