ajunia2
09.03.11, 00:16
Sama nie wiem,w czym problem. No więc od początku.
Moje dzieciństwo było raczej fajne. Pochodzę z intelignckiej rodziny, jeśli to ma jakieś znaczenie. Jestem jedną z trójki rodzeństwa. Natura zdecydowała, że tą najbrzydszą. Może nie paskudą zupełną, bo są i koneserzy mojej urody, ale daleko mi do miss:) Wzięłam od rodziców to, czego sami w sobie nie lubią:) Moja starsza siostra i młodszy brat mogliby uczestniczyć w konkursach piękności. Zresztą mama i tata również.
Nie ukończyłam studiów (jako jedyna w rodzinie), jakieś tam studium. Jestem mężatką, bezdzietną - probelmy zdrowotne.
Od małego, właściwie 11-letniego dziecka jeździłam na kolonie. Bardzo daleko od domu.
Tam po raz pierwszy spotkały mnie przykrości. Mimo tego, zawsze na te kolonie chciałam jeżdzić. Starałam się, jako dziecko, stawić czoła przeciwnościom. Nie udawało się. Mieszkałam na wsi, ci ludzie, którzy bywali ze mną na koloniach, przyjeżdżali wcześniej do wsi, w której mieszkam, również na kolonie. Oni pochodzili z miasta. Później wykiorzystywali wiedzę o tym, skąd pochodzę.
W wieku 26 rozpoczęłam pierwszą pracę. Byłam szczęśliwa. Dopóki nie okazało się, że wspólniczką mojego szefa jest paskudna, krwiożercza kobieta. Nienawidziła mnie. Nie wiem dlaczego? Była 10 lat ode mnie starsza. Zrobiła mi zresztą okropne świństwo.
Moją pracę zakończyłam w wieku 31 lat. Zostałam zwolniona. Wiem z czyjej inwencji.
Teraz mam 38. Nie pracowałam od tej pory. A teraz mi dokopcie jeszcze wy. Tego chcę!