jo-anna-7
17.03.11, 18:16
Witajcie,
czytam Wasze forum już od dość dawna, a piszę pierwszy raz (i nie ja jedna zaczynam tak pierwszy post ;)). Od kilku tygodni jestem w pracy za granicą i może to dlatego, bo Polaków prawie tu nie ma, znajomi zostali daleko i nie bardzo (póki co, mam nadzieję) jest z kim pogadać... Otóż - jest w pracy pewien gość, który - nazwijmy to - wpadł mi w oko. Co nieco słyszałam o nim od innych współpracujących, wiem, że dużo nas łączy w sensie dość nietypowych pasji itd. Gadaliśmy może ze 2-3 razy, ale za każdym razem ktoś nam akurat przerwał, potem nie było już jak wrócić do wątku. Praca jest b. dynamiczna, codziennie jest się gdzie indziej, nie jest tak, że ciągle biurko w tym samym pokoju itd. Problemem, może nie jakimś ogromnym, ale zawsze, jest też bariera językowa. On co nieco rozumie po polsku, ale sam raczej nie mówi, ja z kolei mało jeszcze potrafię powiedzieć w jego języku. Jest jeszcze angielski, dla mnie w miarę bezproblemowy, on niby też go zna, ale widać, że ciężko mu się tak rozmawia. Niemniej gość z dnia na dzień podoba mi się coraz bardziej ;) Z jego strony nie wiem jak jest, w każdym razie któregoś dnia inny kolega w żartach rzucił w jego kontekście, że mam "być careful" - cokolwiek by to znaczyło ;) I nie wiem - chyba brakuje mi odwagi albo pretekstu, by zaprosić go na kawę tudzież piwo. Nie wiem też, czy przypadkiem nie ma kogoś, obrączki w każdym razie nie nosi ;) Zawsze moge powiedzieć, że nikogo tu jeszcze nie znam, a chętnie poszłabym gdzieś wieczorem, ale przecież pracujemy w ~20 osób, więc teoretycznie mogłabym zaprosić każdą inną osobę, tym bardziej gadajacą dobrze po angielksku. Ech, motam się jak jakaś piętnastolatka. Doradźcie coś!