24.03.11, 19:53
Prawiem się pokłóciła z koleżanką o gościa: czy jest bucem, czy nie.

Udałam się do pubu z poznanym w necie mężczyzną. Na randce było tak:

On: na co masz ochotę?
Ja: poproszę piwo, zapłacę za siebie.
On: idzie do baru, zamawia trunki.

po jakimś czasie

on: co pijesz?
ja: drugie piwo; jak ustaliliśmy, płacę za siebie
on: idzie, przynosi napoje

Spotkanie się kończy, ja zakładając płaszcz nawiązuję subtelnie do rozdzielności rachunku, słowami: to płaciMY i wychodzimy.

Podchodzimy oboje do baru, pytam barmana, ile płacę za 2 piwa, barman podaje kwotę, ja podaję banknot.
a mój towarzysz mężnie zasłania mnie swym ciałem, stając na linii wzroku barman-ja i oznajmia : ja płacę za wszystko
zbiło mnie to z tropu, ale pytam grzecznie: jak to?
i słyszę; "nie będziemy o tym teraz rozmawiać". Zatkało mnie i pozwoliłam, aby zapłacił. Odzyskałam mowę dopiero na ulicy, gdzie oddałam mu pieniądze i oddaliłam się. Próbowałam jeszcze zapytać, co go skłoniło do takiego zachowania, ale nie rozumiał, o co mi chodzi.

Powiedzcie dziewczęta, czy któraś z Was nie odbiera takiego zachowania jak totalnego bucowstwa? Moja kumpela nie widzi problemu, nie widzi powodów, aby kobieta czuła dyskomfort w opisanej sytuacji. Wg niej przesadzam i czepiam się kolesia, który chciał postawić mi piwo.. może mam problem z oceną rzeczywistości?
Obserwuj wątek
    • nick_ze_hej Re: buc? 24.03.11, 19:58
      Jest to buc-dżentelmen;)
      • hermina5 Re: buc? 25.03.11, 17:12
        Wg mnie nie był bucem, tylko po prostu chciał ci postawić to piwo, a twoja postawa pewnei w ogóle nie miesciła mu się w głowie.
    • variart Re: buc? 24.03.11, 20:01
      nie ma w tym nic złego poza tym, że dziabnęło Cię w czuły punkt. ;)
      nie buc, bo pewnie chciał dobrze i może zwyczajnie nie zrozumiał Twojego podejścia do sprawy... tak też bywa.
    • varia1 Re: buc? 24.03.11, 20:02
      koledze powinnaś podziękować za piwo, skoro sie poczuł;)
      a koleżankę przeprosić

      rozumiem potrzebę niezależności, ale bez przesady, co?
    • cafem Re: buc? 24.03.11, 20:03
      Niestety, moim zdaniem to Ty wyszłaś na buca.
      Rany, jak można zrobić taki cyrk na pierwszej randce, nawet jeśli była nieudana. Facet się wczuł w rolę dżentelmena, a Ty zrobiłaś burdę o głupie piwo, które akurat fortuny nie kosztuje:)
      • soulshunter2 Re: buc? 24.03.11, 20:06
        > Niestety, moim zdaniem to Ty wyszłaś na buca.
        nie na buca tylko na głupią krowę. Coz, bywa.
    • raohszana Re: buc? 24.03.11, 20:06
      Jak buc to zachowałaś się Ty. Było dać zapłacić, potem wyłuszczyć co i jak i zapowiedzieć, że nie życzysz sobie.
      • krowka.bordo Re: buc? 24.03.11, 20:20
        Na forum większe głupoty czytałam niż ta.

        wyłuszczyć co i jak i zapowiedzieć, że nie życzysz sobie – toż wyłuszczyłam trzykrotnie. Miał trzy razy szansę usłyszeć, że nie życzę sobie. Moim zdaniem chłopak ma problemy, na pewno z komunikacją, może i głębsze.

        Głupia krowa? Bo lubię płacić za siebie? to objaw głupoty?
        • raohszana Re: buc? 24.03.11, 20:23
          krowka.bordo napisała:

          > Na forum większe głupoty czytałam niż ta.
          No i?

          > wyłuszczyć co i jak i zapowiedzieć, że nie życzysz sobie – toż wyłuszczył
          > am trzykrotnie. Miał trzy razy szansę usłyszeć, że nie życzę sobie. Moim zdanie
          > m chłopak ma problemy, na pewno z komunikacją, może i głębsze.
          Nie wyłuszczyłaś - powiedziałaś, że oddasz, a nie wyłuszczyłaś, że naprawdę sobie nie życzysz i to nie kokieteria.

          > Głupia krowa? Bo lubię płacić za siebie? to objaw głupoty?
          Nie, Twoja zachowanie takie było.

          Podpięłaś się pod mój post, a odpowiadasz i soulowi - a my nie są po ślubie, że święta jedność.
        • cafem Re: buc? 24.03.11, 20:23
          > Głupia krowa? Bo lubię płacić za siebie? to objaw głupoty?

          I nie ma się co dziwić, że panów musisz po portalach szukać... I jeszcze długo szukać będziesz, bo buce nie są lubiane.
    • eat.clitoristwood Re: buc? 24.03.11, 20:07
      Nie jest bucem. Owszem, jeśli Twoja relacja jest dokładna, zachował się trochę teatralnie ale...randka to randka, facet płaci i koniec.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: buc? 24.03.11, 20:09
      Oboje jesteście siebie warci.
      Ale nie dlatego że chodzi o to kto stawia, kto płaci, ale dlatego że każde z was postanowiło przedłożyć postawienie na swoim nad zabawę i dobrą atmosferę.

      • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 20:44
        g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

        > każde z was postanowiło przedłożyć postawienie na swoim nad zabawę i dobrą atmosferę.

        Czasem to ważne i potrzebne :P
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: buc? 24.03.11, 21:04

          > Czasem to ważne i potrzebne :P
          >

          Na pierwszej randce?
          Nawet w przypadku gdy o pierwszej minuty wiem że znajomości kontynuować nie będę chciał, nie znaczy to że muszę być niemiły.
          • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 21:08
            Ale co ta dziewczyna niemiłego powiedziała??
            Przecież jest tylko zdanie "Jak to?" na orędzie pana o płaceniu za WSZYSTKO :)
            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: buc? 24.03.11, 21:35
              izabellaz1 napisała:

              > Ale co ta dziewczyna niemiłego powiedziała??
              > Przecież jest tylko zdanie "Jak to?" na orędzie pana o płaceniu za WSZYSTKO :)

              Już od początku zaczęła "proszę o piwo, sama zapłacę"... :)

              A tak na serio, to z bucowatością to oczywiście przesada. Choć pan był bucowatości dużo bliżej z tym "nie będziemy o tym teraz rozmawiać " :D Normalnie jak żona z 15 latami praktyki :D :D

              Chodzi mi o to że pan powinien w sytuacji gdy dziewczyna wyciąga już banknot pozwolić jej zapłacić, a pani widząc że pan wyrywa się do płacenia powinna mu na to pozwolić. Jeśli komuś BARDZO zależy na tym aby usiąść przy oknie, albo żeby pójść tą a nie inną ulicą (pod warunkiem że ulica widna :D ) albo żeby zapłacić, to bez sensu jest na pierwszej randce kategorycznie stawiać na swoim. Kutwa, to nie pertraktacje biznesowe.
              • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 21:43
                g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                > pan był bucowatości dużo bliżej z tym "nie będziemy o tym teraz rozmawiać " :D
                > Normalnie jak żona z 15 latami praktyki :D :D

                Otóż to! Właśnie z tym mi się skojarzył. Po takim tekście to bym zwyczajnie wyszła z knajpy i nie rozmawiała wcale :)

                > Kutwa, to nie pertraktacje biznesowe.

                Trochę tak ;) Jak ze wszystkim :)
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: buc? 24.03.11, 21:57

                  > > Kutwa, to nie pertraktacje biznesowe.
                  >
                  > Trochę tak ;) Jak ze wszystkim :)
                  >

                  No ale pierwsza randka to jak pierwsze spotkanie biznesowe.
                  Kiedy to martini stawiamy (nie robie biznesów w czasie który przynajmniej martini napić się nie można :D ) i zmyślność i przedsiębiorczość "partnera" podziwiamy :D
                  • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 22:29
                    g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

                    > No ale pierwsza randka to jak pierwsze spotkanie biznesowe.

                    I już na tym pierwszym bacznie obserwujesz, szacujesz, uważasz na ruchy i delikatnie dajesz do zrozumienia, że jesteś twardym graczem :)
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: buc? 24.03.11, 22:33

                      > I już na tym pierwszym bacznie obserwujesz, szacujesz, uważasz na ruchy i delik
                      > atnie dajesz do zrozumienia, że jesteś twardym graczem :)
                      >

                      Ja tam daję do zrozumienia że jestem mięciuchną kaczuchną... W zasadzkę wciągam nic niespodziewającą się ofiarę. Jestem niczym tygrys na afrykańskiej sawannie.
                      • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 22:42
                        W takim razie jesteś tylko mięciuchną kaczuchną, bo tygrysa w Afryce nie uświadczysz :P
                        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: buc? 24.03.11, 22:47
                          izabellaz1 napisała:

                          > W takim razie jesteś tylko mięciuchną kaczuchną, bo tygrysa w Afryce nie uświad
                          > czysz :P

                          Tygrys, w AFryce??? :) Ach noga, szukacie nogi? Chyba gdzieś jedną mam :D
    • mumia_ramzesa Re: buc? 24.03.11, 20:11
      Taka glupota, a Ty nia zawracasz glowe kolezance i nam na forum.
    • moonogamistka Re: buc? 24.03.11, 20:15
      biedny facet...
    • stedo Re: buc? 24.03.11, 20:16
      Żenujący prowincjonalizm i zaściankowość w Twoim wydaniu, droga panno.Oczywiście mogłaś chcieć zapłacić za siebie i nie w tym problem, a w uporze godnym lepszej sprawy.
    • niefrasobliwa Re: buc? 24.03.11, 20:17
      Przesadzasz nazywając człowieka bucem. Zapłaciłaś za siebie jak chciałaś, chodzi że nie na forum tzn. przed barmanem? Gorzej jak kolega by się podpiął pod Twój rachunek i zapłaciłabyś za siebie i jeszcze jego piwa.
    • zeberdee24 Re: buc? 24.03.11, 20:19
      Wg mnie odrobinę przesadzasz, jest ogólnie przyjęte że przynajmniej na pierwszych randkach to facet płaci, potem jak się już jest parą to się różnie ustala - dałaś facetowi znać że możesz za siebie zapłacić(co faceci odbierają jako ogromny plus), ale chłop jednak chciał zapłacić, zapłacił i nie powinnaś robić z tego afery.
      • krowka.bordo Re: buc? 24.03.11, 20:24
        Nie uważam, że robię aferę – konfrontuję swoje zdanie z Waszym, podobnie jak byłam ciekawa, dlaczego rzeczony randkowicz zachował się, jak się zachował. Zadanie pytania to chyba nie robienie afery?

        Poczułam się zlekceważona, z Waszych odpowiedzi wnioskuję, że nie każda kobieta poczuła by się zlekceważona słysząc słowa „nie będziemy teraz o tym rozmawiać”
        Dla mnie to znaczyło: „nie wezmę cię więcej do ludzi” tudzież „weź nie rób obciachu: - a w mojej opinii obciach zrobił on.
        • raohszana Re: buc? 24.03.11, 20:27
          Dziecko, takie sprawy załatwia się na osobności, a nie dyskutuje przed barmanem. Nie wiesz o tym, że nie wszystko jest sprawą publiczną czy masz po prostu skłonność do robienia afery widocznej?
          • krowka.bordo Re: buc? 24.03.11, 20:33
            Toteż na osobności, przy stoliku zaznaczałam w uprzejmej rozmowie, że za siebie zapłacę. Jeśli dżentelmen chciał mnie zaprosić, powinien mnie chyba uprzedzić?
            Przy barmanie zapytałam tylko, ile wynosi mój rachunek. Potem objęło mi mowę, w obliczu objawionej przez pana dżentelmenerii. gdzie zrobiłam aferę widoczną?
            • raohszana Re: buc? 24.03.11, 20:35
              krowka.bordo napisała:

              > Toteż na osobności, przy stoliku zaznaczałam w uprzejmej rozmowie, że za siebie
              > zapłacę. Jeśli dżentelmen chciał mnie zaprosić, powinien mnie chyba uprzedzić?
              Nie, nie powinien. Tak jest przyjęte, że mężczyzna na pierwszym spotkaniu płaci.

              > Przy barmanie zapytałam tylko, ile wynosi mój rachunek. Potem objęło mi mowę, w
              > obliczu objawionej przez pana dżentelmenerii. gdzie zrobiłam aferę widoczną?
              No, a kiedy musiał Ci powiedzieć, że porozmawiacie o tym później? Zdecyduj się, bo motasz.
        • mocno.zdziwiona Re: buc? 24.03.11, 20:27
          Wg mnie czepiasz się słówek. Facet pewnie chciał być dżentelmenem a Ty doszukujesz się w tym drugiego dna. Wg Ciebie to buc więc się z nim więcej nie spotykaj. Wg większości forumowiczów bucem nie jest. O to pytałaś, to odpowiedź dostałaś.
        • cafem Re: buc? 24.03.11, 20:30
          > Dla mnie to znaczyło: „nie wezmę cię więcej do ludzi” tudzież ̶
          > 2;weź nie rób obciachu: - a w mojej opinii obciach zrobił on

          Słuchaj panna, pół forum - i kobiety, i mężczyźni - właśnie Ci powiedziało jednogłośnie, że zachowałaś się jak buc; to samo usiłowała oznajmić Ci Twoja przyjaciółka.
          Naprawdę nie dociera?

          Obciach zrobiłaś Ty.
          Niezależność swoje i na pewno do towarzysza Twojego wieczoru to dotarło, niemniej usiłował zachować się zgodnie z utartym zachowaniem, że na pierwszej randce facet płaci.
          Ty natomiast usiłowałaś wszcząć awanturę na oczach barmana i pan usiłował Cię uspokoić, mówiąc, że porozmawiacie o tym później.

          > Zadanie pytania to chyba nie robienie afery?

          Owszem, zadanie takiego pytania i robienie burdy to jest robienie afery. Pan pewnie odetchnął z ulgą po pożegnaniu:)
          • soulshunter2 Re: buc? 24.03.11, 20:34
            ja tylko dodam, ze na miejscu tego pana wezwaalbym najdrozsza taksowke, zapakowal panne do srodka i oswiadczyl kierowcy, ze pani sama zaplaci.
            • cafem Re: buc? 24.03.11, 20:38
              > ja tylko dodam, ze na miejscu tego pana wezwaalbym najdrozsza taksowke, zapakow
              > al panne do srodka i oswiadczyl kierowcy, ze pani sama zaplaci.

              Haha, piekne! :D
          • ap_u Re: buc? 24.03.11, 21:55
            Owszem, zadanie takiego pytania i robienie burdy to jest robienie afery. Pan pe
            > wnie odetchnął z ulgą po pożegnaniu:)


            I co jeszcze? :D zaraz się okaże, ze "prawie" Pana pobiła....
          • anais_66 Re: buc? 25.03.11, 04:08
            cafem napisała:

            > Obciach zrobiłaś Ty.
            > Niezależność swoje i na pewno do towarzysza Twojego wieczoru to dotarło, niemniej usiłował zachować się zgodnie z utartym zachowaniem, że na pierwszej randce facet płaci. Ty natomiast usiłowałaś wszcząć awanturę na oczach barmana i pan usiłował Cię uspokoić, mówiąc, że porozmawiacie o tym później.

            O! Widzę, że niepotrzebnie się poniżej wypowiedziałam, ale "leciałam od góry". Nic dodać, nic ująć.

            Do autorki wątku: pan się odezwał? :)
          • kol.3 Re: Droga Cafem 27.03.11, 11:26
            Miliony much jedzą gó.... Zatem one nie mogą się mylić. ;)
            Ludzie, kto Was wychowywał?!
        • niefrasobliwa Re: buc? 24.03.11, 20:32
          Poznałaś opinie. I? Nadal uważasz pana x za buca?
          • eat.clitoristwood Re: buc? 24.03.11, 20:35
            niefrasobliwa napisała:
            > Poznałaś opinie. I? Nadal uważasz pana x za buca?

            No to teraz nie tylko z koleżanką a w dodatku z całym forum się pokłóci.
            • raohszana Re: buc? 24.03.11, 20:38
              eat.clitoristwood napisał:

              > No to teraz nie tylko z koleżanką a w dodatku z całym forum się pokłóci.
              I już czuję jak bardzo wszystkim z tego powodu wszystko jedno!
            • niefrasobliwa Re: buc? 24.03.11, 20:39
              eat.clitoristwood napisał:

              > niefrasobliwa napisała:
              > > Poznałaś opinie. I? Nadal uważasz pana x za buca?
              >
              > No to teraz nie tylko z koleżanką a w dodatku z całym forum się pokłóci.

              Jednym słowem. Wszyscy okażą się bucami.
              • soulshunter2 Re: buc? 24.03.11, 20:42
                moge ci postawic piwo? Ja place!
          • krowka.bordo Re: buc? 24.03.11, 20:41
            Tak, nadal uważam że pan zachował się bardzo niekulturalnie, ale ja tak mam, że jeśli nie jestem słyszana, lub jestem wręcz ignorowana, nie czuje się dobrze. teraz wiem jednak, że istnieją kobiety, którym takie coś nie przeszkadza, uważam też, że pan ów bez problemu znajdzie partnerkę, która będzie nim zachwycona.

            Chętnie z Wami jeszcze podyskutuję, to znaczy z osobami, z którymi możliwa jest kulturalna wymiana poglądów. Chwilowo jednak wychodzę na piwo (za które także zapłacę).
            • raohszana Re: buc? 24.03.11, 20:46
              krowka.bordo napisała:

              > Tak, nadal uważam że pan zachował się bardzo niekulturalnie, ale ja tak mam, że
              > jeśli nie jestem słyszana, lub jestem wręcz ignorowana, nie czuje się dobrze.
              > teraz wiem jednak, że istnieją kobiety, którym takie coś nie przeszkadza, uważa
              > m też, że pan ów bez problemu znajdzie partnerkę, która będzie nim zachwycona.
              Próbujesz ironizować, ale nie wychodzi.

              > Chętnie z Wami jeszcze podyskutuję, to znaczy z osobami, z którymi możliwa jest
              > kulturalna wymiana poglądów. Chwilowo jednak wychodzę na piwo (za które także
              > zapłacę).
              A co tu do dyskusji? Nie chciałaś wcale znać opinii, bo uważasz, że Twoja najważniejsza i w nosie masz kontekst sytuacyjny i porządne wyjaśnienie panu o co poszło. Złapałaś focha na niego, na kumpelę i przy okazji na nas.

              Przynieś tego piwa. Możesz płacić.
            • cafem Re: buc? 24.03.11, 20:47
              > teraz wiem jednak, że istnieją kobiety, którym takie coś nie przeszkadza, uważa
              > m też, że pan ów bez problemu znajdzie partnerkę, która będzie nim zachwycona

              A ja myślę, że dalej nic nie wiesz i nie pojmujesz, zacietrzewiona w swojej pozie niezależności i wyemancypowania.
              Większość kobiet wypowiadających się na tym forum należy raczej do tych niezależnych i z własnym portfelem. Niemniej są sytuacje, kiedy kultura wymaga schowania głupiej dumy do kieszeni.

              A Ty się unosisz, zadzierasz nosa i masz wrażenie, że jesteś lepsza od całego świata - a tak naprawdę brak Ci kultury i obycia: jednym słowem buc.
            • wikary.bis Re: buc? 24.03.11, 21:40
              Nie raz sie jeszcze niedobrze sie poczujesz jesli nie lizniesz zasad kindersztuby. To co nazywasz arogancja bylo obowiazkiem faceta wg tej wlasnie kindersztuby
              • krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 01:16
                Wikary piszesz o obowiązku faceta wobec kindersztuby, o tym, że powinnam „liznąć jej zasady” a dalej o panu, że „zamierzal moze gowniarze zasady przyswoic” – i tak też zamiary pana randkowicza odebrałam.
                Gówniara się nie zna, ale dżentelmen podniesie ją z niewiedzy. Ostro i zdecydowanie, aby do gó...ary dotarło. A jeśli wciąż nie przyswaja ona ustalonego porządku randkowego, niechby dżentelmen wsadził ją do drogiej taksówki, aby kosztem swego portfela doświadczyła, co znaczy odrzucać hojność dżentelmena.

                dziwicie się, że mi się nie spodobało?
                rzecz w tym, że pan dysponował aparatem mowy, aby wyartykułować propozycję. Jeśli się czuł w obowiązku, mógł mnie zaprosić, a nie oznajmić na wyjściu, że płaci za wszystko. to jest różnica między bucem a dżentelmenem.
                • anais_66 Re: buc? 25.03.11, 04:17
                  krowka.bordo napisała:

                  > dziwicie się, że mi się nie spodobało?

                  Tak :)

                  > rzecz w tym, że pan dysponował aparatem mowy, aby wyartykułować propozycję. Jeśli się czuł w obowiązku, mógł mnie zaprosić, a nie oznajmić na wyjściu, że płaci za wszystko.

                  Może na piśmie chciałaś to dostać? :) A może żałujesz, że wbrałaś pieniądze z bankomatu, gdzie musiałaś prowizję opłacić? :)
                  <ręce_opadają>
            • anais_66 Re: buc? 25.03.11, 04:12
              krowka.bordo napisała:

              > > teraz wiem jednak, że istnieją kobiety, którym takie coś nie przeszkadza, uważam też, że pan ów bez problemu znajdzie partnerkę, która będzie nim zachwycona.

              Też mu życzę dobrze :) i wciąż nie wiem, jakie "coś" ma na myśli :)
              • anais_66 Re: buc? 25.03.11, 04:13
                anais_66 napisała:
                >
                > Też mu życzę dobrze :) i wciąż nie wiem, jakie "coś" ma na myśli :)

                * masz
        • lonely.stoner Re: buc? 24.03.11, 21:43
          krowka.bordo napisała:
          > Poczułam się zlekceważona, z Waszych odpowiedzi wnioskuję, że nie każda kobieta
          > poczuła by się zlekceważona słysząc słowa „nie będziemy teraz o tym rozm
          > awiać”
          > Dla mnie to znaczyło: „nie wezmę cię więcej do ludzi” tudzież ̶
          > 2;weź nie rób obciachu: - a w mojej opinii obciach zrobił on.

          ja bym sie poczula tak samo. Moim zdaniem dobrze zrobilas ze sie wymiksowalas.
          Kurde, w Polsce ciezko jest z samodzielnymi, samostanowiacymi kobietami. Chcialas postawic na swoim to wyszlas w oczach wiekszosci osob na forum na jakas rozhisteryzowana damulke- bo kobiecie tak nie wypada. Jakbys mieszkala w jakims normlanym kraju np. Australi to nikt by takich glupot nie pomyslal, bo tam kobiety sa faktycznie na rowni z facetami, ale w Polsce lepiej buzia w ciup, i grzecznie dygaj bo jak nie to widzisz sama co sie dzieje.
          • wikary.bis Re: buc? 24.03.11, 21:45
            to ty masz w glowce niezle porabane... oj niezle
          • raohszana Re: buc? 25.03.11, 14:09
            lonely.stoner napisała:

            > ja bym sie poczula tak samo. Moim zdaniem dobrze zrobilas ze sie wymiksowalas.
            > Kurde, w Polsce ciezko jest z samodzielnymi, samostanowiacymi kobietami. Chcial
            > as postawic na swoim to wyszlas w oczach wiekszosci osob na forum na jakas rozh
            > isteryzowana damulke- bo kobiecie tak nie wypada. Jakbys mieszkala w jakims nor
            > mlanym kraju np. Australi to nikt by takich glupot nie pomyslal, bo tam kobiety
            > sa faktycznie na rowni z facetami, ale w Polsce lepiej buzia w ciup, i grzeczn
            > ie dygaj bo jak nie to widzisz sama co sie dzieje.
            A Ty to jak ona - ślepa i nie czyta co się do niej pisze. Nie idzie o to co zrobiła, ale jak, kapiszi czy rozrysować?
        • anais_66 Re: buc? 25.03.11, 04:02
          krowka.bordo napisała:

          > Poczułam się zlekceważona, z Waszych odpowiedzi wnioskuję, że nie każda kobieta poczuła by się zlekceważona słysząc słowa „nie będziemy teraz o tym rozmawiać”. Dla mnie to znaczyło: „nie wezmę cię więcej do ludzi” tudzież ̶ "weź nie rób obciachu" - a w mojej opinii obciach zrobił on.

          Wybacz, ale w mojej opinii :) miał na myśli właśnie: "nie rób ociachu", bo z Twojego postu wynika, że byłaś w stanie walczyć jak lwica o to, żeby za te dwa bronki zapłacić.
          Ok, zaznaczyłaś, że Ty płacisz (chwali się, że nie oczekiwałaś, jak święta krowa, aby ktoś za Ciebie uregulował rachunek. Rozumiem, też wolę płacić za siebie), ale to był obciach z Twojej strony. Spory przy barze, kto zapłaci, są żenujące, zwłaszcza jeśli facet przejawia taką chęc. To nie było lekceważenie, tylko próba uniknięcia kompromitacji, że dziewczę, z którym przyszedł robi sceny. Wystarczyło podziękować i już. Ile Ty masz lat?

          P.S. Roszka, miałam przerwę, odezwę się :)
          • raohszana Re: buc? 25.03.11, 14:12
            anais_66 napisała:

            > Wybacz, ale w mojej opinii :) miał na myśli właśnie: "nie rób ociachu", bo z Tw
            > ojego postu wynika, że byłaś w stanie walczyć jak lwica o to, żeby za te dwa br
            > onki zapłacić.
            > Ok, zaznaczyłaś, że Ty płacisz (chwali się, że nie oczekiwałaś, jak święta krow
            > a, aby ktoś za Ciebie uregulował rachunek. Rozumiem, też wolę płacić za siebie)
            > , ale to był obciach z Twojej strony. Spory przy barze, kto zapłaci, są żenując
            > e, zwłaszcza jeśli facet przejawia taką chęc. To nie było lekceważenie, tylko p
            > róba uniknięcia kompromitacji, że dziewczę, z którym przyszedł robi sceny. Wyst
            Wiesz, do niej cały czas nie trafia to, że my tu nie mówimy o tym co i nie analizujemy jej samodzielności i wielkiej zaradności i nie podważamy tego - ale zwracamy uwagę na to jak to rozegrała i dlaczego za mało komunikatywnie i bucowato :)

            > P.S. Roszka, miałam przerwę, odezwę się :)
            Ni ma problima, przerwa od foruma się przydaje :)
    • jeriomina Re: buc? 24.03.11, 20:30
      Jak jesteś kryptolesbą, to nie zawracaj głowy facetom tylko umawiaj się z pannami i najlepiej jeszcze im stawiaj.
    • sumire Re: buc? 24.03.11, 20:36
      buca ja w tej opowieści widzę jednego. jeśli ktoś chce za nas zapłacić rachunek, nieładnie się rzucać i domagać wyjaśnień tak niecnego postępowania. jeśli wszak tak bardzo Cię to boli - następnym razem Ty funduj i będziecie kwita.
      • soulshunter2 Re: buc? 24.03.11, 20:38
        obstawiam opcje, ze nastepny raz bedziesam na sam z pudelkiem lodow przed telewizorem.
        • raohszana Re: buc? 24.03.11, 20:39
          Przynajmniej nikomu nie zepsuje humoru.
          • anais_66 Re: buc? 25.03.11, 04:20
            raohszana napisał:

            > Przynajmniej nikomu nie zepsuje humoru.
            >
            Ciekawe jak mu za te dwa bronki oddała? Wcisnęła banknot do kieszeni i uciekła? :)
            • raohszana Re: buc? 25.03.11, 13:15
              anais_66 napisała:

              > Ciekawe jak mu za te dwa bronki oddała? Wcisnęła banknot do kieszeni i uciekła?
              > :)
              Ha, pewnie tak - bo wiesz, nie może być, żeby on za nią zapłacił i ją tak lekceważył :D
        • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 20:49
          O! To ja to od razu wybieram! + szklaneczka whisky pod ręką :D
          • sumire Re: buc? 24.03.11, 20:53
            o, i ja też!
            a co gorsza, gdyby ktoś mi tę szklaneczkę postawił (albo i dwie), to bym się nie pogniewała ;)
      • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 20:48
        Pamiętaj, że oni się umówili, że każde płaci za siebie :)
        • cafem Re: buc? 24.03.11, 20:50
          > Pamiętaj, że oni się umówili, że każde płaci za siebie :)

          Z tekstu to nie wynika.
          To raczek krowkabordo sprawę podkreślała, natomiast o reakcji (zgodzie) pana nie ma słowa.
          • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 21:00
            Ale powiedziała, że płaci za siebie i sprzeciwu nie było.
            Za to tekst pana już mi się nie podobał "porozmawiamy o tym później"...no sorry. Bo mu ego podkopała?
            Ja tam zupełnie dziewczyny nie potępiam, bo sama od zawsze płaciłam za siebie. To znaczy pozwolę za siebie zapłacić jak już naprawdę kogoś dobrze znam. Mam taką dziwną świadomość tworzenia zależności wobec osoby, która za mnie płaci. Nie lubię tego uczucia :) Dlatego na spotkaniach z obcymi jeszcze wówczas mężczyznami płaciłam ZAWSZE za siebie.
            • raohszana Re: buc? 24.03.11, 21:09
              izabellaz1 napisała:

              > Ale powiedziała, że płaci za siebie i sprzeciwu nie było.
              Być może on wziął to za kokieterię, skoro przyjęte jest jak przyjęte.

              > Za to tekst pana już mi się nie podobał "porozmawiamy o tym później"...no sorry
              > . Bo mu ego podkopała?
              Uważasz, że wykłócać i dyskutować należy przy barmanie? Moim zdaniem można to zrobić na osobności.

              > Ja tam zupełnie dziewczyny nie potępiam, bo sama od zawsze płaciłam za siebie.
              > To znaczy pozwolę za siebie zapłacić jak już naprawdę kogoś dobrze znam. Mam ta
              > ką dziwną świadomość tworzenia zależności wobec osoby, która za mnie płaci. Nie
              > lubię tego uczucia :) Dlatego na spotkaniach z obcymi jeszcze wówczas mężczyzn
              > ami płaciłam ZAWSZE za siebie.
              A ustaliłaś to wcześniej czy liczysz, że każdy od razu zrozumie, że naprawdę chcesz zapłacić [ bo w dobrym tonie jest chociaż zasugerować płacenie za siebie, ale zwykle to mężczyzna płaci za pierwsze spotkanie. Dalej już różnie ]

              Wróci krówka to zyskasz status jedynej mądrej a sprawiedliwej, szykuj ordery i koronę!
              • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 21:14
                1. Ale ona nie pisała, że się wykłócała. Przeczytaj :) Tam pada jedno zdanie: "Jak to?".

                2. Zwyczajnie wyciągam portfel i płacę za siebie. Albo proszę o dwa oddzielne rachunki na początku zamówienia.

                3. Nie musisz mi dogryzać :) Nie jestem "jedyna mądra". Po prostu ma nieco inne zdanie w tym temacie i tyle. Każdy robi to z czym się dobrze czuje :)
                • cafem Re: buc? 24.03.11, 21:24
                  > 1. Ale ona nie pisała, że się wykłócała. Przeczytaj :) Tam pada jedno zdanie: "
                  > Jak to?".

                  Acha. I po tonie całej dyskusji uważasz, że to było grzeczne i z uśmiechem "jak to"?

                  Wiesz, też zazwyczaj płacę za siebie i praktycznie zawsze to sugeruję. Niemniej nie wykłócam się, jeśli to facet na pierwszym spotkaniu oferuje zapłacić, a już szczególnie, gdy chodzi o drobne sumy jak cena piwa. Mimo wszystko w naszej kulturze przyjęte jest, że to pan na pierwszej randce płaci i dla większości społeczeństwa jest to normalne.

                  Krowka.bordo rozdmuchała sprawę do poziomu absurdu.
                  Zresztą osobiście uważam, że pan jej od pierwszego wrażenia nie podpasował (w końcu randka w ciemno - zresztą wystarczy suchy opis owej randki) i już chociażby z tego powodu usiłowała znaleźć pretekst do afery.
                  Jakby pan był miły i w jej typie, na pewno nie zachowałaby się tak:)


                  cala ja dwa lata pozniej

                  cala ja
                  • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 21:27
                    cafem napisała:

                    > Acha. I po tonie całej dyskusji uważasz, że to było grzeczne i z uśmiechem "jak
                    > to"?

                    Nie wiem, bo tego nie widziałam dlatego nie będę linczowała dziewczyny :)

                    > w naszej kulturze przyjęte jest, że to pan na pierwszej randce płaci i dla większości spo
                    > łeczeństwa jest to normalne.

                    Kultura i jej zasady również ewoluują ;P

                    > Jakby pan był miły i w jej typie, na pewno nie zachowałaby się tak:)

                    Kto wie :D
                  • niefrasobliwa Re: buc? 24.03.11, 21:29
                    Ja tak mam:
                    Kogoś dobrze znam mimo płacenia za siebie - pozwolę.
                    Kogoś kogo mało znam - nie pozwalałam, określając się na wstępie,lub pozwalałam płacić na przemian, raz ja raz on.
                    • niefrasobliwa Re: buc? 24.03.11, 21:31
                      pozwalam*
                • raohszana Re: buc? 25.03.11, 14:14
                  izabellaz1 napisała:

                  > 1. Ale ona nie pisała, że się wykłócała. Przeczytaj :) Tam pada jedno zdanie: "
                  > Jak to?".
                  Co jej post to sytuację przekręca. Dalej odwaliła na dworze.

                  > 2. Zwyczajnie wyciągam portfel i płacę za siebie. Albo proszę o dwa oddzielne r
                  > achunki na początku zamówienia.
                  To Ty. Ona jak widać ani nie umie załatwić spokojnie i bez scen, ani zakomunikować inaczej jak wymamrotać "to ja zapłacę" przy stoliku. Ale pognać pana po picie to już mogła ;)

                  > 3. Nie musisz mi dogryzać :) Nie jestem "jedyna mądra". Po prostu ma nieco inne
                  > zdanie w tym temacie i tyle. Każdy robi to z czym się dobrze czuje :)
                  Nie dogryzam Tobie :P
              • anais_66 Re: buc? 25.03.11, 04:22
                raohszana napisał:

                > Być może on wziął to za kokieterię, skoro przyjęte jest jak przyjęte.

                Amen
            • wikary.bis Re: buc? 24.03.11, 21:09
              Z sawoir vivre to malo ma wspolnego!
              Czynnosc placenia ZAWSZE wykonuje mezczyzna.
              "..porozmawiamy o tym później"... znaczyloby ze zamierzal moze gowniarze zasady przyswoic
              • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 21:18
                wikary.bis napisał:

                > Z sawoir vivre to malo ma wspolnego!

                Podobnie jak piwo w pubie.
                • wikary.bis Re: buc? 24.03.11, 21:21
                  A ja myslalem , ze zasady wychowania czyli sv obowiazuja WSZEDZIE nawet przy piwie.
                  Popatrz jak sie mylilem.
                  • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 21:29
                    Całe życie się człowiek uczy.
    • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 20:46
      Nie ważne kto jak postąpił. Ważne, że nie dogadaliście się i do siebie nie pasujecie :)
    • wikary.bis Re: buc? 24.03.11, 20:51
      SV mowi:
      - Sama czynność płacenia zawsze należy do panów. Gdy kobieta chce zapłacić, powinna przekazać pieniądze mężczyźnie, by to on rozliczył się z kelnerem. Chyba że w grę wchodzi karta. Wtedy trudno wyręczyć kobietę – choćby ze względu na tajny przecież numer PIN-u.
      Ogolna zasada placi zapraszajacy.
      Jesli ktos w tym towarzystwie byl bucem to z pewnoscia ty.
    • grassant Re: buc? 24.03.11, 20:53
      buc bez onuc. więcej, więcej takich lasi :)
    • wicehrabia.julian Re: buc? 24.03.11, 21:13
      krowka.bordo napisała:

      > Powiedzcie dziewczęta, czy któraś z Was nie odbiera takiego zachowania jak tota
      > lnego bucowstwa?

      typowy problem z d.py, szanujący się facet zawsze płaci za kobietę
      • krowka.bordo Re: buc? 25.03.11, 01:20
        szanująca się kobieta otacza się towarzystwem mężczyzn, który także ją szanują. mężczyźni mogą szacunek ten okazać słuchając wypowiedzi kobiety i odnosząc się do nich.
    • stephanie.plum bucek. 24.03.11, 21:29
      moja diagnoza - pan jednak troszeczkę buc.

      opisana sytuacja kojarzy mi się z taką, przeżytą w podstawówce: pompowałam koło w rowerze, a pewien kolega stał obok i gadał do mnie. kiedy zauważył, że nadchodzi jego jakaś ciocia, zabrał mi pompkę i dziarsko wziął się do pracy. ciocia pochwaliła go, że pomaga koleżance i odżeglowała w dal, a on natychmiast oddał mi pompkę. dalej męczyłam się już ja.

      jakkolwiek głupio by to nie brzmiało, moim zdaniem kolo CHCIAŁ SIĘ POPISAĆ PRZED BARMANEM, że płaci za damę.
      bo przedtem przy stoliku nie protestował, kiedy mówiłaś, że zapłacisz za siebie.
      a później, na ulicy, kasę przyjął.

      a więc zjadł ciastko, oraz je zatrzymał.
      gdyby nie był bucem, nie robiłby Ci wstydu przed barmanem - jeśli koniecznie chciałby zapłacić, oddałby Ci pieniądze po wyjściu, albo coś.

      p.s.
      ja mam sposób unikania takich problemów - przenigdy nie płacę za siebie, gdy mnie zaprasza facet.
      :~)
      • lonely.stoner Re: bucek. 24.03.11, 21:36
        W Polsce takie zachowanie to nawet ujdzie za wysoce dzentlemenskie. Oczywiscie w tym ze chcial ze ciebie placic nie bylo nic bucowatego.
        Ja jakbym byla na twoim miejscu to bym sie tak nie wyklocala o to kto placi, facet chcial zaplacic ok. Natomiast co bylo bucowate i nie do przyjecia to potraktowanie cie troche z gory- chcialas zaplacic, wyjelas nawet kase a koles na chama sie wepchnal i odebral ci mozebnosc decydowania o samej sobie. Nie wyobrazam sobie ze jakis facet wpycha sie na chama miedzy mnie a bar zeby zaplacic gdy ewidentnie widzi ze ja wyciagnelam pieniadze i to zrobie. Pewnie w przyszlosci wyszloby pare innych tego typu kwiatkow np. zjesz to co ja zamawiam to dla twojego dobra - taki pierwszy przyklad mi wpadl do glowy, hehehe.
        • wikary.bis Re: bucek. 24.03.11, 21:42
          ...kolejna "dobrze wychowana" tzn. wogole nie wychowana
          • stephanie.plum Re: bucek. 24.03.11, 21:46
            "proszę pana, pewna kwoka traktowała świat z wysoka
            i mówiła z przekonaniem: grunt to dobre wychowanie.
            zaprosiła raz więc gości, by nauczyć ich grzeczności..."
            mości wikary, znasz ciąg dalszy tego pouczającego wierszyka?
            • izabellaz1 Re: bucek. 24.03.11, 21:48
              Szkoda kliknięć na pisanie. To jakiś nowy prowokator FK :)
              • stephanie.plum Re: bucek. 24.03.11, 21:50
                serio? za chiny nie domyśliłabym się.
                :~D
                • izabellaz1 Re: bucek. 24.03.11, 21:54
                  Jak Wikary taki surowy to nawet nie chcę wiedzieć jaki jest jego przełożony :D
      • anais_66 Re: bucek. 25.03.11, 04:41
        stephanie.plum napisała:

        > bo przedtem przy stoliku nie protestował, kiedy mówiłaś, że zapłacisz za siebie

        Nie było nas tam i każdy ma inną wizję. Moja: miał podczas spotkania rozpocząć spór, kto płaci?

        > a później, na ulicy, kasę przyjął.

        Wyżej pisałam, że ciekawa jestem, jak to wyglądało. Może wcisnęła mu w garść i pogalopowała ku swojej niezależności :)

        > gdyby nie był bucem, nie robiłby Ci wstydu przed barmanem

        Wstyd przed barmanem to ona (prawie) narobiła.
    • vandikia Re: buc? 24.03.11, 21:33
      czepiasz sie.
      chcial zaimponic, co Ty taka niekumata jestes?
      • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 21:34
        A dlaczego ma imponić jej kosztem? ;D
        • niefrasobliwa Re: buc? 24.03.11, 21:35
          Może chciał mieć poczucie "mięskości"? ;):D
          • vandikia Re: buc? 24.03.11, 22:30
            no i łatwo zaiponić płacąc za 2 piwa
            jak zapłaci jeszcze za wycieczkę na Hawaje, to brać w ciemno
    • maitresse.d.un.francais Jemu chodzi o relacje męsko-męskie 24.03.11, 21:53
      Żeby BARMAN nie widział, że on za ciebie nie płaci, bo to obciach straszliwy.

      Oddać mu możesz, ale w tajemnicy.
      • ap_u Re: Jemu chodzi o relacje męsko-męskie 24.03.11, 21:58
        > Żeby BARMAN nie widział, że on za ciebie nie płaci, bo to obciach straszliwy.

        Tez o tym pomyślałam, wstydził się przed barmanem, że kobieta płaci :)
        • anais_66 Re: Jemu chodzi o relacje męsko-męskie 25.03.11, 04:46
          ap_u napisała:

          > Tez o tym pomyślałam, wstydził się przed barmanem, że kobieta płaci :)

          Nooo, bo barman to taki zainteresowany tym, kto i kiedy za kogo. Ważne, żeby kasa się zgadzała.
          • anais_66 Re: Jemu chodzi o relacje męsko-męskie 25.03.11, 04:47
            anais_66 napisała:

            > Nooo, bo barman to taki zainteresowany tym, kto i kiedy za kogo. Ważne, żeby kasa się zgadzała.
            >
            Chyba że to jedyna knajpa w jakimś wypi...wie...
            • maitresse.d.un.francais Re: Jemu chodzi o relacje męsko-męskie 25.03.11, 15:10

              anais_66 napisała:

              > anais_66 napisała:
              >
              > > Nooo, bo barman to taki zainteresowany tym, kto i kiedy za kogo. Ważne, ż
              > eby kasa się zgadzała.
              > >
              No ale NASZ DELIKWENT zakłada, że barman okrutnie go obśmieje.
    • lacido Re: buc? 24.03.11, 22:11
      otwierając przed Tobą drzwi ryzykował okaleczenie
      • izabellaz1 Re: buc? 24.03.11, 22:28
        E tam. Koleś walnął popisówę przed barmanem a potem i tak po cichu przyjął od panny kasę ;)
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: buc? 24.03.11, 22:29
          izabellaz1 napisała:

          > E tam. Koleś walnął popisówę przed barmanem a potem i tak po cichu przyjął od p
          > anny kasę ;)
          >

          Myślisz że tak naprawdę to do barmana uderzał? :)
          • deleteka kobeta chlejąca piwo przy facecie wygląda żałośnie 24.03.11, 22:46
            • maitresse.d.un.francais a bez faceta jak wygląda? 24.03.11, 22:48
    • policjawkrainieczarow no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 00:02
      naprawdę z rozmówek polskojęzycznych oraz poradników randkowych dla idiotów wykreslili to piękne, proste zdanie "OK, ale następną kolejkę ja stawiam", które pozwoli ustalic zasady w jakiejs normalnej rozmowie?
      • krowka.bordo Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 01:45
        wracam po dwóch piwach jak to ja, a tu wątek się rozwinął.. może jednak dotykamy tu ważnych kwestii obyczajowych, nie głupot. policjo, odpowiem pod Twoim postem, bo jestem zbyt zmęczona, aby odnosić się do każdego postu z osobna. ufam, że forumowicze i forumowiczki nie wezmą mi tego za złe.

        pytałam na początku, czy konkretne męskie zachowanie wywołałoby u Was reakcje inne niż u mnie. Odpowiedzi wskazują, że w większości przypadków tak.

        głosem mądrości formowej objawiła się prawda– niechaj płaci mężczyzna!
        Od tego wszak jest, aby na pierwszej randce rachunek uiścić. Kobieta, która się z tym nie zgadza, nie posiada kultury (cafem) kindersztuby nie zna (wikary), jest głupio dumna i nie łapie kontekstu sytuacyjnego (raohszana). Może i jest to utarte zachowanie (cafem) , a jeśli z tym polemizuję to znaczy że nic nie wiem i nie pojmuję…
        cafem piszesz jeszcze, że jeśli facet :”oferuje zapłacić” to się nie wykłócasz. ale w opisywanej sytuacji nie było propozycji. Była informacja „ja płacę i nie będziemy o tym rozmawiać"

        Moim zdaniem można zmieniać takie utarte zachowania. Można ustalić, kto płaci za kogo.
        Podejście takie nie jest zaściankowe ni prowincjonalne. Jest to podejście zakładające, że w spotkaniu uczestniczą dwie osoby i obie mają wpływ na jego przebieg. A jednej się nie spodobało, że druga zdominowała kwestie rachunku, nie odnosząc się wcale do norm drugiej osoby.
        Wiecie, ten randkowicz był właściwie spoko, pomijając incydent końcowy. Gdyby znał poradnik randkowicza, o którym wspomina policja, może umiałby się lepiej znaleźć w sytuacji, kiedy kobieta chce za siebie zapłacić.

        To, co jest przyjęte w kulturze, zmienia się. sprawa dotyczy spotkaniu dwóch osób, z których każda ma inne normy. moje normy zostały w sposób bucowaty zlekceważone. Niechby mnie ten koleś zaprosił – byłby dżentelmenem. Ale on oznajmił, że płaci, ignorując moje słowa.
        Nie uważam, że jestem zacietrzewiona, chociaż nie zmieniłam zdania, pomimo że większość ma odwrotne. jestem w mniejszości i cieszą mnie oczywiście mniejszościowe głosy jak Lonely stoner i izabellaz1,. ale chyba chodzi o to, aby właściwi mężczyźni wiązali się z właściwymi kobietami, nieprawdaż?
        Jeśli mężczyźnie nie przychodzi do głowy, że można słuchać i odnieść się do słów kobiety, nie jest to mężczyzna dla mnie. Co nie oznacza, że nie zainteresuje się nim inna kobieta.
        • sumire Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 05:49
          trzeba było od razu powiedzieć, że przyjmujesz do wiadomości li opinie zgodne z postawioną przez siebie tezą.
          mężczyzna nie jest od tego, by płacić - to zupełnie zbędna nadinterpretacja. taka sama, jak fakt, że płacenie za swoje piwo jest przejawem bógwiejakiej emancypacji i niezależności. skoro już to zrobił, mniejsza o styl, który może nie był ujmujący, ale też nie straszliwie urągający damskiej godności - trudno. w takich sytuacjach człowiek przyjmuje ofertę i nie wykłóca się niegrzecznie - zawsze może zapłacić następną razą. tyle że tej razy nie będzie, jak rozumiem.
          • cafem Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 08:54
            Sumire, zgadzam się w stu procentach.

            Krowka.bordo - nic a nic z moich postów nie zrozumiałaś. Wcale nie uważam, że to zawsze facet powinien płacić i na sporej części randek płaciłam sama za siebie!

            Twoje pytanie jednak nie odnosiło się do tego, kto powinien płacić - zagalopowałaś się tutaj. Pytałaś, kto zachował się jak buc i jak buc zachowałaś się Ty, robiąc cyrk z drobiazgu, który najnormalniej w świecie można było z panem po wyjściu z knajpy omówić, nawet żartem, ale zachowując twarz. (sumire: skoro już to zrobił, mniejsza o styl, który może nie był
            > ujmujący, ale też nie straszliwie urągający damskiej godności - trudno. w taki
            > ch sytuacjach człowiek przyjmuje ofertę i nie wykłóca się niegrzecznie - zawsze
            > może zapłacić następną razą.)
            Twoje zadziorne wyemancypowanie jest moim zdaniem brakiem kultury, a nie chęć zapłaty za siebie.
            • krowka.bordo Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 10:20
              Wiesz cafem, nie jestem zadziorna. Jestem spokojną, nieśmiałą osobą. Nie zrobiłam cyrku, zamknęłam buzię, jak dżentelmen kazał, na po wyjściu z knajpy próbowałam sytuację omówić, ale nie było to możliwe. Jeśli dobrze rozumiem Twoje wypowiedzi uważasz, że zachowaniem bez twarzy było zadanie pytania „jak to”. To jest brak kultury?
              • princess_yo_yo Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 11:18
                brakiem kultury jest jak w knajpie siedzi pare lub wiecej osob i kazdy placi za siebie, albo zamawia sobie i robi z tego wielki problem. takie zachowanie jest dziwaczne, dezorganizuje rozmowe i ogolnie sprawia wrazenie jakby ludzie nie mieli ochoty ze soba przebywac. z koleznkami na drinki nie chodzisz? nie wiesz co to tzw 'kolejka'?
          • krowka.bordo Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 10:18
            Facet ma płacić – to nie jest moja nadinterpretacja, taka opinia padła kilkakrotnie na forum (akurat nie Twoja), że facet ma płacić i już. przyjmuję do wiadomości wszystkie opinie, jakie się pojawiły. To są dla mnie ważne rzeczy i dziękuję wszystkim za zabranie głos.
            Pojawiła się na forum wypowiedź – perełka, że muszę być „kryptolesbą” – moim zdaniem to świetnie obrazuje, że w świadomości niektórych kobieta płacąca za siebie na randce to kuriozum.
            jeśli mężczyzna robi coś, jak ładnie nazwała to niżej tymczasowaola - „lekceważąco poklepuje po policzku mówiąc "Już dobrze, dobrze" i robi swoje” – moim zdaniem nie jest to ok. dowiedziałam się tutaj, że np. wg Ciebie takie zachowanie nie urąga damskiej godności. Ale mojej godności to urąga. I nie wykłócam się tu ani nie wykłócałam na randce – pytam i rozmawiam.
        • kadfael Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 11:21
          Powiem Ci tyle. Brakuje Ci kindersztuby. Ale nie martw się - to coraz częstsza przypadłość.
        • policjawkrainieczarow Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 13:16
          > Wiecie, ten randkowicz był właściwie spoko, pomijając incydent końcowy. Gdyby z
          > nał poradnik randkowicza, o którym wspomina policja, może umiałby się lepiej zn
          > aleźć w sytuacji, kiedy kobieta chce za siebie zapłacić.

          ykhm.... kwestię "OK, ale nastepną kolejke ja stawiam" wypowiada osoba, za którą oferowano zapłatę, inaczej nie ma to sensu. Ergo, to TY powinnas to powiedzieć. Pozwoliłoby to obojgu wyjść z sytuacji z klasą.
          A kultura na spotkaniu niekoniecznie polega na nagięciu sie do czyichś NIEZNANYCH zasad, tylko na takim zachowaniu, żeby uniknąć żenady i dyskomfortu.
          I tu oboje daliście ciała.
          • krowka.bordo Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 17:27
            Z tym, że mi nikt nie oferował zapłaty. Nikt nie powiedział do mnie „ja stawiam”. Przyniesiono mi tylko napój do stolika, po mojej wcześniejszej uwadze, że pokryję koszty napoju w przyszłości. Zrobiono tak dwukrotnie i nie odniesiono się w ogóle do moich słów.
            Nie było żadnej propozycji. była dyspozycja – złożona barmanowi. Do mnie skierowano dyspozycję „nie rozmawiamy o tym teraz”.

            Wyjść z klasą mogłam tylko tak, jak w końcu zrobiłam, czyli zamknęłam buzię. zwróciłam pieniądze na ulicy, aby jakieś poczucie godności jednak zachować.
        • raohszana Re: no ale, k.rwa, jak to? 25.03.11, 13:22
          Niesamowicie podoba mi się to przesłanie - niby grzecznie, miło, ale ten jadzik - bo ta, co tak pozwoli, to jest taka i taka, da się nie szanować, ale oczywiście, niech ma, właściwe z właściwym.

          Nie umiesz nie pisać z pozycji wyższości?

          P.s: W wypadku "dumnych kobiet" pozwalam się zaprosić następnym razem. Jeśli ja zapraszam - ja płacę.
          I nawet nie umieram jak za mnie zapłaci ktoś, mimo, że protestuję.
          I jakim sposobem mu w końcu oddałaś kasę? Bo jak już wspominałem - motasz i co piszesz, to się wersja nieco różni, coraz bardziej na jego niekorzyść.
    • olewka100procent Re: buc? 25.03.11, 01:41
      tak, masz problem. Gość nie kupił ci futra za 5000 tyś . Postawił piwo za 9zł . Nie podniecaj sie tak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka