Dodaj do ulubionych

"przyjaciołki"

18.04.11, 20:45
witam,

nie mam wielu przyjaciol troche sie zycie pogmatwało i wyszlo na kogo mozna liczyc a na kogo nie. teraz mam w sumie 3, moze nawet 2 przyjaciolki, z tym ze jedna wyjechala do innego miasta studiowac ( jestem jej swiadkowa na slubie), druga po studiach pojechala do u.k wlasnie po 8 miechach wpadla na urlop ale ze nie jest z mojego miasta (razem studiowałysmy tu gdzie ja mieszkam od urodzenia) i ma wiele spraw na glowie to napisala ze spotkamy sie nastepnym razem, a 3 psiapsióla to kolezanka z podrowka z ktora ciezko sie spotkac, wiecznie odwoluje spotkania i darowalam sobie ta przyjazn. i teraz z przyjaciolka u ktorej jestem swiadkowa, np czesto to ja wychodze z inicjatywa pisania smsow, czy rozmowy na gadu czy ja dzwonie, i czasem sie zastanawiam na cholere wybrala mnie na swiadkowa, moglby podtrzymywac przyjazn, fakt odzywa sie zawsze jak wraca do naszego rodzimego miasta i wyskoczymy na pogaduchy ale to nie to samo. czuje sie jakos tak saaamotnie... bu
Obserwuj wątek
    • wicehrabia.julian Re: "przyjaciołki" 18.04.11, 20:47
      myoptic napisała:

      > czuje sie jakos
      > tak saaamotnie... bu

      cafe.pl - a teraz na wyżalnię marsz
    • raohszana Re: "przyjaciołki" 18.04.11, 20:47
      Zaprzyjaźnij się z interpunkcją - będzie mniej samotnie!
      • myoptic Re: "przyjaciołki" 18.04.11, 21:01
        ooooj tam no... mozna na was liczyc.
        • raohszana Re: "przyjaciołki" 18.04.11, 21:04
          myoptic napisała:

          > ooooj tam no... mozna na was liczyc.
          *
          No ba. To stawiaj flachę za zasługi.
    • cetkowana Re: "przyjaciołki" 20.04.11, 13:26
      Może naucz sama zajmować się sobą?
    • Gość: Misia Re: "przyjaciołki" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.11, 12:23
      Wiem co to znaczy. Ja w gimnazjum miałam jedną przyjaciółkę od serca, reszta to takie tam koleżanki.. No i po gimnazjum utrzymywałam z nią kontakt przez jeden rok było super, razem imprezowałyśmy(bo to już taki wiek że powoli rodzice pozwalają;)ona znalazła chłopaka, ja też.. Ja nie mogłam się z nim spotykać bo jest sporo starszy więc często mówiłam rodzicom że jadę do niej (ona o tym wiedziała i się zgadzała)a jechałam do chłopaka. No i raz wyszła taka sytuacja że moja mama chciała mnie sprawdzić i chciała przyjechać do tej przyjaciółki zobaczyć czy u niej jestem. I ja jej to napisałam a ona się wkurzyła bo była chyba 8rano w sobotę i potem ją za to przepraszałam, no ale sama też mogła mnie zrozumieć.. Teraz napiszę do czego zmierzam-po tej sytuacji już niby było ok. Ale wkurzało mnie to że za każdym razem jak się z nią spotkałam pogadać to ona cały czas z telefonem w ręku i pisała z tym swoim, taka zakochana była... Albo jak w weekend u niego była to jak coś jej napisałam to odpisała po kilku dniach jak jej się przypomniało. NIGDY mi nie odpisała podczas pobytu u niego.... potem były wakacje i nie widziałyśmy się z miesiąc więc napisałam do niej co u niej jak wakacje jak z jej chłopakiem a ona nie odpisała. Przez całe lato pisałam do neij jeszcze kilka razy a ona nic. Dopiero po dwóch latach spotkałam przypadkiem jej mamę i powiedziała że jak przyjadę to jej córce się bardzo miło zrobi.. Mi też by było miło gdyby raczyła się odezwać!:( potem jakoś mi się nudziło i do wszystkim pisałam i do niej też no i odpisała łaskawie. Niby się spotkałyśmy ale to już nie to samo co kiedyś...
      Takim sposobem ograniczając się do jednej przyjaciółki i chłopaka zostałam tak naprawdę sama.. Z chłopakiem jestem do tej pory ale brakuje mi takich spotkań jak kiedyś, rozmów i wygłupiania z przyjaciółką...Teraz już pracuję, nawet koleżanki z liceum się nie odzywają, tylko czasami. Być może wyjdę za mąż i będę mogła spokojnie założyć rodzinę, zacząć nowe życie..ale ciężko jest bez takiej bratniej duszy do której można by było się wyżalić.. Wiem że może to moja wina że ona się obraziła, bo często jeździłam do mojego faceta i może się wkurzyła że tak cały czas mówię mamie że jadę do niej.Ale nigdy nie zaprotestowała. Nawet jej mama kiedyś powiedziała, że jak chcę to mogę tak robić tylko ona właśnie musi wiedzieć jakby co.. Ostatni raz jak się z tą "przyjaciółką"spotkałam to zapytałam ją dlaczego się nie odzywała tyle czasu, nie odpisywała ani nic.. I mi powiedziała że powie mi to następnym razem gdy się spotkamy ale od tamte pory nawet się nie odezwała do mnie, nawet na wielkanoc nie odpisała na życzenia... Ja już nie chcę się napraszać, tylko jak nie chce się przyjaźnić to niech mi to powie że ma mnie już dosyć czy coś...
      Też jest mi ciężko bo nawet moje siostry jak gdzieś jadą to nie odezwą sie do mnie czy mam chęć z nimi jechać..tylko jak ja jadę gdzieś i im nie powiem to mówią że jestem taka i taka........Więc zostaje mi tylko ograniczyć się do narzeczonego.
      dobrze że chociaż jego mam..:)może Ty też powinnaś sobie znaleźć kogoś?:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka