byli faceci/ kontakt

05.05.11, 23:19
kontaktujecie sie regularnie z Waszymi eks bedac obecnie w szczesliwym zwiazku?
    • jan_hus_na_stosie Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:22
      nie

      uj im w pupę!
      • six_a Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:25
        a Ty ilu masz byłych facetów?:)
        • jan_hus_na_stosie Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:29
          bardzo śmieszne :)
        • ursyda Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:30
          i czemu im tak dobrze życzysz?
    • wersja_robocza Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:23
      Po co? O zdrówko pytać?
    • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:25
      Regularnie. Dwaj z nich to moi bliscy przyjaciele. Jeden to dobry kumpel - stały członek ekipy, z którą na codzień się widuję/imprezuję/przebywam/wyjeżdżam. Z jednym pracowałam biurko w biurko. Jednego widuję rzadko, bo mieszka w Bieszczadach - ale kontakt mamy, nawet u niego niedawno byłam. Lubiłam ich, jak się spotykaliśmy, więc czemu miałabym przestać lubić... Skoro często to były 2-3-letnie związki... Z dupkami się nie wiążę :)
      • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:28
        I tak, obecny facet o tym wie, nawet większość z nich przy różnych okazjach poznał - i nie ma z tym żadnego problemu :)
        Ja tak samo w drugą stronę - raczej niepokoi mnie fakt urwania kontaktów ze wszystkimi byłymi. W ogóle stosunek do byłych kobiet wiele mówi o facecie.
        • jan_hus_na_stosie Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:33
          2szarozielone napisała:

          > W ogóle stosunek do byłych kobiet wiele mówi o facecie.

          masz rację, wiele mówi, przy czym pewnie w interpretacji tego co mówi przypuszczalnie racji bym ci już nie przyznał
          • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 00:00
            Pewnie nie. Bo nie sprawiasz wrażenia faceta, który buduje związki na przyjaźni. A ja sobie inaczej nie wyobrażam :)
            • jan_hus_na_stosie Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 00:03
              2szarozielone napisała:

              > Pewnie nie. Bo nie sprawiasz wrażenia faceta, który buduje związki na przyjaźni


              oczywiście, że nie, przyjaźnić to się mogę z kumplem, swoją kobietę mam kochać
              • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 00:25
                A to się wyklucza? U mnie najczęściej bywało tak, że miłość się wypalała... Albo odkrywałam że była tylko zauroczeniem. Ale przyjaźń/bliska znajomość/sympatia - zostawały.Zresztą zazwyczaj przyjaźń/bliska znajomość - były najpierw. Fakt, że miałam to szczęście, że nikt nigdy mnie ciężko nie zranił, nie zdradził, nie oszukał - ani ja sama nikomu brzydkiego numeru nie wykręciłam. I zwyczajnie - wiązałam się z tak fajnymi ludźmi, że nawet jak się okazywało, że z jakichś powodów żyć z nimi nie chcę - to nigdy nie chciałam urywać kontaktów.
                I podobne podejście cenię w mężczyznach.
                • po-trafie Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 17:04
                  o, to ja wlasnie mam dokladnie tak samo :-)
                • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 07.05.11, 13:34
                  > Fakt,
                  > że miałam to szczęście, że nikt nigdy mnie ciężko nie zranił, nie zdradził, ni
                  > e oszukał - ani ja sama nikomu brzydkiego numeru nie wykręciłam.

                  Ano właśnie, dlatego masz takie, a nie inne poglądy.
                  I owszem, miałaś szczęście. Dlatego nie oceniaj innych, że nie mają szacunku do ludzi, skoro się źle wyrażają o byłych. Bo nie wiesz, co to znaczy być potraktowanym jak śmieć.
        • grassant Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 09:19
          W ogóle stosunek do byłych kobiet wiele mówi o facecie.

          Co? może ze 2, 3 przykłady?
          • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 16:10
            Pewnie... Jak facet ze złością/pogardą/nienawiścią/złosliwościa mówi o swojej byłej - to znaczy nie tylko, ze nie ma szacunku do innych ludzi (niegdyś mu bliskich), ale także do własnej przeszłości, swojego życia i swoich wyborów. Albo lubi zwalać wine na wszelkie swoje krzywdy i niepowodzenia gdzieś na zewnątrz (a przecież zadna baba na nikogo sama z nieba nie spada - sam ja sobie facet wybrał i chocby za to bierze odpowiedzialność). Lubi sie babrać w przeszłości i rozpamiętywać, i wciąż reaguje na przeszłość emocjonalnie
            .
            Ewentualnie - ni traktował tego związku jak bliskiej relacji, tylko jako sposób na stały dostęp do pukania, a jak mu lalka się znudziła (albo on jej), to na nia i cała wspólna przeszłość wylewa pomyje (nie zwracając uwagi na to, że jest WSPÓLNA). No i wreszcie - złe mówienie o byłej jest najzwyczajniej bez klasy. mozna w końcu nic nie mówić.

            Umiejętność pokojowego rozstania i utrzymywania kontaktów z była, (czyli umiejetność oddzielenia konfliktów, które pojawiły się w związku - od tego, co może zwyczajnie łączyc dwójke sobie bliskich ludzi - a zakładam, że para żyjaca ze sobą to bliscy sobie ludzie) - świadczy o klasie faceta i tym, ze potrafi budować głebokie relacje z drugą połówka. A nie tylko gierki w stylu Cosmo. z mojego punktu widzenia - to jest plus.

            Oczywiscie nie wymagam, zeby kazdy ze swoimi byłymi sie przyjaźnił :-D Zwłaszcza, ze czesto zerwanie kontaktów nastepuje na zyczenie drugiej strony. Ale negatywne komentarze na temat eks - to wg mnie strasznie beznadziejna i żałosna sprawa.
            • sweet_pink Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 22:12
              Dziewczyno a zdajesz sobie sprawę, że na świecie żyją zwyczajnie źli ludzie? A wiesz że żyją ludzie, których spotyka pech zauroczenia się w kimś zwyczajnie złym/chorym emocjonalnie, że nie wszyscy są jak skała bez skazy, że dają zawsze radę nie dopuścić blisko kogoś kto może ich skrzywdzić. Tak samo jak są ludzie są wysokim średnim i niższym ilorazem inteligencji tak są ludzie z różnym poziomem inteligencji emocjonalnej. I nie znaczy to, że Ci z poziomem takim, przy którym może zdarzyć się, że dopuszczą do siebie kogoś, kto przejedzie po nich jak po łysej kobyle, są gorsi, źli lub mają podły charakter.
              Pokojowe rozstanie...puk puk..w środek czoła...pokojowe z przemocowcem, bluszczem czy osobą z innymi zaburzeniami....i jeszcze sama się z tym męcz bo słowa złego o eks się nie mówi..puk puk.
              Ciesz się, że Cię albo dobrze wychowali, albo los Ci mało przebiegłych ludzi na drodze stawiał, że możesz mieć takie dobre doświadczenia, ale za przeproszeniem nie pie...farmazonów.
              • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 15:27
                JA nie oceniam ludzi pod tym względem nie jako znajomych, czy nawet przyjaciół. Ja staram się poznać kogoś, z kim potencjalnie mogłabym żyć, jak z najbliższą mi osobą, więc i moja ostrożność jest większa. Owszem - trudno mi, jeśli ktoś wciąż nosi w sobie traumę po poprzednim związku i nie podjął próby jej przepracowania. Choćby stwierdzenia "byłem słaby, potrzebowałem uczucia, wydawało mi się, że ona mi je daje... a to mnie zaślepiło na całe zło, jakie mi wyrządzała".

                Ja generalnie uważam, że innych ludzi się nie zmieni, ani na nich skutecznie nie wpłynie. I szkoda energii na złe emocje oraz próby zmiany tego, czego się nie zmieni. Lepiej ją skierować na to, co można zmienić - kształtowanie siebie, samoświadomości, mądrości życiowej, na patrzenie w przyszłość i odbudowywanie tego, co ktoś rozwalił. Bo - być może i brzmię naiwnie ;) - ale nienawiść jest jałowa, bezproduktywna i głupia. Czasem można (a nawet trzeba) wybuchnąć. Ale pielęgnowanie tego w sobie jest... złe.

                I wbrew temu, co piszesz, ja wcale różowo i lekko w życiu nie miałam. I parokrotnie musiałam baaaardzo bliskim mi ludziom wybaczać sprawy naprawdę dużego kalibru. Albo radzić sobie i oswajać naprawdę trudne przypadki ;)
                • sweet_pink Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 18:31
                  Co innego jest nienawiść a co innego mówienie źle. Przeżycia nas kształtują i często powiedzenie przyjaciołom, bliskim o tym co nas spotkało pozwala nam być lepiej zrozumianym i odebrać lepsze wsparcie. Czemu wiec milczeć? Czemu ukrywać informacje o przeżyciach z przeszłości, które nas kształtowały i utrudniać sobie komunikację jeśli chcemy się czymś podzielić. W imię durnego "nie wypada źle mówić o byłych". Bezsensu i koniec.

                  Jedno czego Ci współczuje to wewnętrznego przymusu wybaczania i utrzymania relacji...różne rzeczy mi się zdarzyło ludziom wybaczać, ale żadnej z nich nie opisałabym w zdaniu ze zwrotem "musiałam wybaczyć"...bo się aż mdło z obrzydzenia na taki zwrot robi.
                  • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 18:59
                    "musiałam" - w sensie, że życie mnie postawiło w dość kiepskiej sytuacji, która wolałabym, żeby się wcale nie wydarzyła. I akurat nie w związku z jakimś moim facetem, czy przyjacielem - chodzi o najbliższą rodzinę.

                    A mówić o tym, co NAS spotkało, można w różny sposób - konstruktywny i niekonstruktywny. Jasne, czasem trzeba się wyżyć, nakląć, napłakać i nawyzywać - przed przyjaciółmi. Ulżyć sobie i powiedzieć, że ktoś złamasem jest i basta. Ale to nie jest odpowiedni moment na nowy związek ;) Ten moment przychodzi, kiedy analizując przeszłość, skupia się raczej na własnych reakcjach i na sobie - a nie na tym, jaki jest/był/okazał się były partner/partnerka. Bo to już jest dla PRZYSZŁOŚCI nieistotne.

                    No i wreszcie - jest istotna różnica, czy na pytanie o eks odpowie się "strasznie mnie zraniła, zdradziła moje zaufanie i długo nie mogłem się pozbierać", a "to kłamliwa zdradziecka suka była".

                    Ja cały czas piszę o stosunku do eks w kontekście nowego związku. I o tym, że to, w jaki sposób facet mówi o swoich byłych świadczy o nim - i że jest to dla mnie ważny wyznacznik tego, czy warto się w cokolwiek angażować, oraz czego po takim zaangażowaniu można się spodziewać. Zbyt duży poziom negatywnych emocji to po prostu bardzo kiepski sygnał.


                    • sweet_pink Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 20:22
                      Wiesz to musiałam brzmi fatalnie...ja wolę na rzeczy patrzeć tak, że robię coś bo chcę, bo chcę tego co będzie gdy to zrobię, bo mam wewnętrzna potrzebę iść w danym kierunku..wolę wiedzieć i rozumieć dokładnie dlaczego na coś się zdecydowałam i słowo musiałam mi nie pasuje do racjonalnych, dobrych decyzji. Że życie stawia w kiepskich sytuacjach to akurat norma, ale wyjść zawsze jest kilka...jeśli świadomie wybierasz jedno z nich to już nie napiszesz "musiałam" tylko "wybrałam". "Musiałam" sugeruje brak alternatyw, przy czym moim zdaniem brak alternatyw zazwyczaj jest pozorny bo często to brak alternatyw wynika z tego, ze się ich dostrzec nie chce bo są trudne.

                      Ja też nie toleruję nie konstruktywnego mówienia. Jednak bardzo często mówienie źle o byłym jest konstruktywne. Przykładowo moi rodzice przez dłuższy czas nie chcieli poznać mojego obecnego partnera, bo poprzedni wywołał taki zamęt w rodzinie, że zwyczajnie chcieli odetchnąć i spotykać się tylko ze mną. Są starsi i mieli do tego prawo, a mój partner miał prawo znać prawdziwa odpowiedź na pytanie czemu nie poznaję go z rodzicami.

                      Zaczęłaś wywód od tego, że nie powinno się źle mówić o byłych...teraz się wycofujesz i dyskutujesz o konstruktywności i różnicy miedzy sposobami wygłaszania złej opinii podczas gdy wyszłaś od tego, ze nie się powinno mówić o byłych źle wcale.
                      Innym tematem jest to, że inną rzecz jest mówienie z agresją i z ostrymi epitetami (co świadczy o kulturze i nie zamkniętych emocjach), a co innego owijanie za przeproszeniem gówna w pozłotko...jak eks zdradził, okłamał czy pobił to nie widzę powodu by nie nazywać tego po imieniu.
                      • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 21:48
                        Przez "mówienie źle" - mam na myśli właśnie bardzo oceniające słowa (a nie przywoływanie faktów). I mam też na myśli mowienie w relacji z obecną partnerką, a nie w ogóle reakcje w każdej sytuacji. No i poza wszystkim - to nie jest dla mnie jednoznaczne kryterium oceny - ale właśnie "sygnał ostrzegawczy", każący się pewnym cechom osobnika dość blisko przyjrzeć. Co innego wyjaśnić, że ktoś zrobił ci coś złego i powiedzieć co - a co innego obsypać go epitetami. Tym bardziej że to zawsze jest sytuacja, w której strona "oskarżana" ma zero możliwości obrony. Jak mi facet wyskakuje z np. "ta moja była to jest taka i owaka" - to co ja mam powiedzieć? Że "owszem, tak, masz rację"? JAk nie znam relacji drugiej strony? I dlaczego w ogóle miałabym się do tego ustosunkować? Mnie interesuje wyłącznie to, jak to wpłynęło na niego, na jego postawę, na jego podejście do kobiet i związków. Czyli jak to się może odbić na mnie ;) Twój przykład - jest na to dobrym przykładem.

                        Ja zaczęłam swoje wypowiedzi od tego,. że po pierwsze lubię jak facet ma dobre relacje z byłymi. I podtrzymuję - lubię. To jest dobry znak.
                        A po drugie - że jego stosunek do byłej wiele o facecie mówi - i nadal to podtrzymuję. Po tym, w jaki sposób facet wyraża się o swojej byłej kobiecie, można wiele wywnioskować. I to niezależnie od tego, co ona mu zrobiła. Jesli nawet najgorsze świństwo - a ja o tym, wiem, ale w jego słowach nie czuję agresji, pogardy, nienawiści; jeśli słyszę, ze potrafił taką krzywdę w sobie przepracować i wyciągnąć sensowne wnioski - to od razu czuję szacunek i jakiś rodzaj podziwu. I czuję się też w takiej relacji pewniej.

                        Jeszcze z innej strony - jak komuś raz się zdarzyło, że mu ktoś naprawdę wykręcił numer życia - to jedno. A jak ktoś kilka swoich poprzednich związków określa mianem katastrofy - to mój pierwszy odruch to "spadać".

                        Ale to też trochę moje "zboczenie" - mnie po prostu w mężczyznach szalenie pociąga wewnętrzny spokój, zdolność do autorefleksji i brak agresji. Nie upieram się, że to dobre jest. Może faktycznie mój prywatny fetysz, a ja się zapędziłam ;)
            • riki_i Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 23:36
              Szara, wygadujesz brednie. Ostatnio zacząłem sobie miło pisać z pewną Ex, po kilkunastu mailach sam to zakończyłem, bo nie miałem żadnych innych planów poza "co słychać", a wtedy ta Pani pokazała całą korespondencję swemu facetowi, który odtąd nie daje mi żyć w sposób, który skończy się prawdopodobnie sprawą sądową. Ta Pani gdy zwróciłem jej uwagę na niestosowność jej postępowania wysłała mi w odpowiedzi stek najgorszych bluzgów. Rozumiem, że jeśli powiem cokolwiek złego o tej Ex, to kładzie mnie to jako faceta, tak? Powiem Ci, że jest to psycholka, qrwiszon i wyrachowana bladź i takie są po prostu obiektywne fakty.
              • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 15:10
                Owszem. Pewnie, że są źli ludzie, rozumiem. Ale jak ktoś kolejnej swojej kobiecie wciąż się żali na swą okropną eks, to ja się po pierwsze zastanawiam, dlaczego żyje byłym związkiem, zamiast obecnym. A po drugie - co robił przez na przykład 3 lata z psycholką i wyrachowanym ku...szonem. I jeśli uznaje ten związek za błąd, to czy wyciągnął z tego chociaż odpowiednie wnioski - czy np. uznał (jak to się często zdarza), że wszystkie kobiety są takie.

                Ja nie mówię, że złe mówienie o eks dyskwalifikuje. Ale jest silnym sygnałem ostrzegawczym. I nie mówię o znajomych, czy nawet przyjaciołach. Mówię o facecie-potencjalnym partnerze na życie. Uważam, że mam prawo być ostrożna, wybredna i krytyczna.
                • jamesonwhiskey Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 16:34
                  > Ja nie mówię, że złe mówienie o eks dyskwalifikuje. Ale jest silnym sygnałem os
                  > trzegawczym.

                  dla mnie sygnalem ostrzegawczym sa jakies wieczorki i wypady z bylymi fagasami
                  to ze obecny ma to gdzies znaczy dla mnie ze jestes tylko niezbyt waznym zapychaczem czasu
                  ale to tylko moja opinia
                  • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 16:46
                    NAwet - o zgrozo - mój facet zna moich byłych. Zna też moich męskich przyjaciół, znajomych, kumpli. Ja mam dużo znajomych, bo towarzyska jestem, a że niektórzy z nich to moi eks - to akurat niewiele znaczy. Zazdrość to oznaka słabości i braku pewności siebie, do której mój mężczyzna ma małe podstawy ;) Poza tym wychodzi ze słusznego założenia, że z "fagasami" się nigdy nie wiązałam, bo za bardzo samą siebie szanuję.
                    Znam też jego byłą, która mieszka na tej ulicy co on - i np. zaprasza go czasem na obiad. Albo on jej naprawia rower. Albo opiekuje się jej kotem. Albo razem we trójkę pijemy wino.
                    Serio, nie widze powodu do komplikowania sobie życia jakimiś urojeniami - i nigdy nie widziałam. Nie lubię mieć ludzi na własność i zupełnie nie cenię sobie wierności z przymusu/braku okazji. Mój facet też nie. Pod tym względem (i nie tylko tym) dobrze się rozumiemy.
                • riki_i Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 20:47
                  2szarozielone napisała:

                  > Ale jak ktoś kolejnej swojej kobiecie wciąż się żali na swą okropną eks, to ja się po
                  > pierwsze zastanawiam, dlaczego żyje byłym związkiem, zamiast obecnym.

                  Hmmm. Jakby Ci ktoś na przykład podpiździł 100.000 złotych, a zarabiasz 1500 zł, ciekawy byłbym jak długo żyłabyś byłym związkiem? A gdyby pod koniec związku wywalił na stół 50 wulgarnych zdrad,jakie popełnił będąc z Tobą i zasypywał Cię ohydnymi dowodami tychże? A gdyby po tym, gdy uratowałaś mu życie ratując z samobójczej depresji, obrócił się na pięcie i popłynął do innego partnera? Itp. itd. Żalenie się na eks nie zawsze równa się temu, że ktoś żyje byłym związkiem. Często wynika to z poczucia bycia oszukanym, głęboko zdradzonym i zranionym. Osoba żaląca się może nie mieć najmniejszej ochoty na spotkanie z Ex, wręcz powitałaby ją/go widłami i siekierą , co nie zmienia faktu, że w duszy tkwi nienawiść i silne emocje. Ja jestem zdania, że lepiej wywalać na zewnątrz takie złe rzeczy niż je dusić w sobie i udawać że jest cudownie.

                  > A po drugie - co robił przez na przykład 3 lata z psycholką i wyrachowanym ku...szonem.

                  Przyjmiesz na klatę odpowiedź "bo finezyjnie dawała dupy"?

                  czy wolisz jednak ckliwe teksty "a bo byłem zakochany i dopiero po 3 latach dostrzegłem co to za parszywa bladź"?

                  Prawdziwa odpowiedź jest jedna - widać mu pasowała. I tyle.

                  > I jeśli uznaje ten związek za błąd, to czy wyciągnął z tego chociaż odpowiednie wnioski -
                  > czy np. uznał (jak to się często zdarza), że wszystkie kobiety są takie.

                  A jakie niby wnioski? Czasem dopiero po kilku latach MIESZKANIA Z KIMŚ POD JEDNYM DACHEM wychodzi szydło z wora i opadają maski. A co dopiero mówić o związkach typu luźne spotykanie się i weekendowe bara bara? W takich relacjach nawet po 5 latach możesz o człowieku nie wiedzieć tak naprawdę nic!

                  > Ja nie mówię, że złe mówienie o eks dyskwalifikuje. Ale jest silnym sygnałem os
                  > trzegawczym. I nie mówię o znajomych, czy nawet przyjaciołach. Mówię o facecie-
                  > potencjalnym partnerze na życie. Uważam, że mam prawo być ostrożna, wybredna i
                  > krytyczna.

                  Sorry, ale uważam, że przemawia przez Ciebie typowo babska zazdrość i zawiść. Jak on śmie wspominać jakieś Byłe, skoro tutaj ma przy sobie takiego wspaniałego, ciepłego i kolorowego cukiereczka???

                  • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 21:56
                    Odpowiedź "finezyjnie dawała dupy" oczywiście przyjmę i wyciągnę wnioski. Jak mi będzie chodziło o relację dla samego seksu, to może jeszcze mnie to nie zniechęci. Ale generalnie to, co napisałeś, dość dobrze oddaje to, dlaczego sposób mówienia o byłych jest dla mnie wskazówką, czy chcę się z kimś wiązać.

                    "zazdrość oi zawiść"? bo wolę jak facet się z byłą przyjaźni i mówi o nią z sympatią, niż wyzywa od szmat i kurew? :)) Fakt, też czasem lubię świntuszenie w łóżku.
                    • riki_i Re: byli faceci/ kontakt 09.05.11, 14:11
                      Ha, każdy woli być piękny, młody, zrównoważony emocjonalnie i bez żadnych ogonów po byłym związku. Ale im jest się starszym, tym rzadziej takie coś występuje w przyrodzie. Ja mam tak, ze właśnie gdy widzę Panią 35+, która wciska mi, jaka to jest spokojna, wyciszona, idealna w każdym calu i nie wspomina słowem o przeszłości, to mi się zapala lampka ostrzegawcza. Bo to prawie zawsze jest zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.

                      Co innego z młodymi dziewczynami, do których jeszcze się zaliczasz. Ale trzeba też powtórzyć, że miałaś dotąd sporo szczęścia.
                      • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 10.05.11, 15:46
                        Ale ja nigdzie i nigdy nie napisałam o niewspominaniu o przeszłości - kazdy jakąś ma. Sek w tym, co z tej swojej przeszłosci wynosi i jak to rzutuje na przyszłość.

                        I wiadomo, ze nie każdy jest zrównowazony emocjonalnie. Ale ja np. nie musze się wiązać z każdym - jeden mi wystarczy :) Co wiecej - ja w ogóle nie musze się wiązać z nikim. Co jeszcze wiecej - ja w ogóle niewiele musze na szczęście ;)

                        a kwestia szczęścia... w budowaniu relacji, zwiazków, przyjaźni - nie tylko szczęście jest ważne. to nie jest gra czysto losowa (choć szachy tez nie ;) ).
                    • eekonomista Re: byli faceci/ kontakt 09.05.11, 18:45
                      Ja się nie kontaktuję, bo ich nowi faceci są o mnie zazdrośni. Czasem szkoda, ale z drugiej strony po co miałyby psuć swoje nowe związki znajomością ze mną. Inna sprawa, że co to za związki oparte na zakazach. Ale to już nie moja sprawa.

                      Pozdrawiam,
                      Ekonomista
                      blogekonomisty.blogspot.com/
              • s-orbona Re: byli faceci/ kontakt 10.05.11, 10:50
                Rozmowy z ex wcale nic wielkiego nie muszą znaczyć. Zawsze można zostać kolegami i tyle.
            • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 07.05.11, 13:31
              > Pewnie... Jak facet ze złością/pogardą/nienawiścią/złosliwościa mówi o swojej b
              > yłej - to znaczy nie tylko, ze nie ma szacunku do innych ludzi (niegdyś mu blis
              > kich), ale także do własnej przeszłości, swojego życia i swoich wyborów.

              No żartujesz chyba. Człowiek człowiekowi potrafi zrobić takie świństwo, że trudno jest przejść nad tym do porządku dziennego i wyrażać się o nim/niej z szacunkiem.
              • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 15:17
                "Ja p***, nie wiem jak ja mogłam żyć z takim sukinkotem przez X lat i nie widzieć, jaka to menda?!"
                OK, wrażenie rozumiem - ale też istotne jest dla mnie jak ktoś sobie ze zranieniem poradził oraz jakie wnioski wysnuł. Bardzo sobie cenię, jeśli ktoś na pytanie takie, jak powyższe, potrafi sobie odpowiedzieć. Ja w ogóle lubię samoświadomych i autorefleksyjnych ludzi. Tak - stosunek do eks oraz w ogóle do byłych związków bardzo wiele o człowieku mówi. Jeśli jest neutralny/pozytywny - jest fajnie. Jeśli jest negatywny - wolę się upewnić, czy nie jestem zderzekiem, zabawką, obiektem zemsty na kobiecym rodzie, tematem zastępczym, albo ofiarą wiecznego "bo wy, kobiety, to zawsze...". Zresztą innych przykrych opcji jest wiele.
                • riki_i Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 20:59
                  Jeszcze raz.

                  Z pewnymi numerami nie ma jak sobie poradzić i nie ma jakich wniosków z nich wysnuć. Bo niby co szanowna ofiara nieudanego związku ma zrobić??? Powiedzieć sobie "c.h.u.j z tym, że mnie ktoś zeszmacił i przejechał po mnie walcem drogowym"?! Wg mnie można jedynie nazwać rzeczy po imieniu i tyle. Jeśli ktoś mi mówi otwartym tekstem, co i jak, to ja to szanuję. I sto razy wolę, jeśli powie o jakimś panu że to qrwa, menda i kawał sqrwysyna i jej przy okazji ulży, niż będzie mi pitolić jakieś farmazony, albo dusić w sobie emocje. Jeśli związek ze mną będzie wielkim pozytywem, to sama szybko przestanie nawijać o przeszłości i zapomni o ranach. Ale nie wymagam już na wstępie, aby Pani po 25-30 roku życia była czystą niezapisaną kartą! No sorry batory, ale cudów nie ma. A jak ktoś ma w sobie złe emocje, to niech je wywali, nawet pier.dolnie ozdobnym wazonem o glebę, przynajmniej sytuacja się oczyści i będzie spokój :)
                  • 2szarozielone Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 21:51
                    JAk w kimś są emocje pchające do ciskania wazonami - to niech się nie pcha do nowego związku. Nigdy nie chciałam być zderzakiem ;) Ale to wg mnie. Niech każdy robi, jak chce. Po prostu z doświadczenia wiem, że unikanie panów ciskających wazonami z powodu byłej minimalizuje ryzyko, że następną ciskającą wazonami będę ja.
                    • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 21:59
                      Co innego posiadanie fatalnego zdania o eks, a co innego werbalizowanie. Tego drugiego unikam. Ale nie wymagaj od ludzi, żeby szanowali kogoś, kogo uważają za szmaciarzy i wyrażali się o nim/niej w superlatywach. Tak jak napisałam - ciebie trauma nie spotkała, więc nie wiesz, jak się człowiek czuje w takiej sytuacji i jakie wspomnienia zachowuje.
                    • riki_i Re: byli faceci/ kontakt 09.05.11, 14:15
                      No wiadomo, że super przesadne emocje wróżą źle... jak by mi baba ciskała wazonami na dzień dobry, raczej bym również uciekł gdzie pieprz rośnie. Chodziło mi to, że przesadne tłumienie emocji jest wg mnie czymś złym. Więc wolę jednorazowy upust, nawet ciśnięcie jakimś przedmiotem ale i oczyszczenie atmosfery niż wielotygodniowe "ciche dni" i duszenie w sobie jakiś złych przeżyć kosztem otoczenia i najbliższej osoby.
                • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 22:00
                  > "Ja p***, nie wiem jak ja mogłam żyć z takim sukinkotem przez X lat i nie widzi
                  > eć, jaka to menda?!"

                  Owszem, i tak bywa, uwierz.
      • six_a Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:28
        patrz wyżej, kolega oszczędny inaczej ci to wytłumaczył;)
    • sweet_pink Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:27
      Nie.
      Palę za sobą mosty.
      Tak mi łatwiej i milej.
      • jan_hus_na_stosie Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:30
        dokładnie, robię to samo ;)
    • lusseiana Re: byli faceci/ kontakt 05.05.11, 23:43
      Nie. Tak samo jak nie utrzymuję kontaktów z właścicielami wszystkich ośrodków wczasowych, w których kiedykolwiek byłam, fryzjerami, którzy mnie kiedykolwiek strzygli, ani z kelnerami, którzy mnie kiedykolwiek obsługiwali w restauracjach. Było minęło, wspomnień mniej lub bardziej miłych się nie wypieram, nie udaję, że ich nie było, ani nie ślepnę nagle na ulicy na ich widok, ale regularny kontakt? Nie widzę celu, sensu ani uzasadnienia. I dziwnie bym się czuła, gdyby mój obecny facet urządzał sobie cotygodniowe pogaduchy ze swoją ex przy kawce, albo przez telefon.
    • zloty.strzal Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 00:40
      Nie, ale jeden ze mną starał się na siłę utrzymywać kontakt.
    • brown_aurelia Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 09:18
      nie, nie mam potrzeby
      rozstaliśmy się w bardzo brzydki sposób i nie ma sensu teraz być miłym i pytać "jak leci". poza tym nie widziałam go chyba jakieś 6 lat i nie wiem, gdzie sie podziewa i nie szukam kontaktu.
    • triismegistos Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 09:30
      Tak.
    • varia1 Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 09:37
      tak, z ex mężem spotykam się regularnie w sądzie z wszelkich możliwych powodów jakie mu tylko przyjdą do głowy, żeby być ciągle obecnym w moim życiu

      innych byłych poważnych związków nie pamiętam

      z panami, z którym łączył mnie tylko seks, a z jakiegoś powodu układ taki się zakończył, utrzymuję okazjonalną wymianę życzeń świątecznych i innych tego typu uprzejmości, z niektórymi częściej, z innymi rzadziej, zdarza mi się umówić na kawę, albo zagadać się jeśli wpadniemy gdzieś na siebie, ale bez specjalnego szukania kontaktu z mojej strony i bez specjalnych emocji

    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 09:44
      Stosunek mężczyzny do byłych kobiet mówi wiele o mężczyźnie.
      Natomiast stosunek kobiety do byłych mężczyzn mówi wiele o tych mężczyznach...
      Prawda? :)
    • hej-ter a ty? 06.05.11, 10:07
      a ty?
    • lubie.tulipany Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 13:34
      tak rozmawiamy z tym, ze ja go zostawiłam i czasem zaczyna walkowac od poczatku, ze zmieniłby sie itd wtedy ucienam temat mówię, ze znajdzie taka która bedzie do niego bardziej pasowała. Chociaz rozmawiamy juz coraz rzadziej, chce zeby on sobie zycie tez ulozyl i wtedy mozna wrocic do kumpelskich relacji, teraz widze ze mu jesze na mnie niestety zalezy.
    • po-trafie Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 17:01
      jak najbardziej, z wiekszoscia udaje mi sie utrzymywac regularny dosc intensywny wrecz przyjacielski kontakt, dzwonic do siebie, odwiedzac sie, byc na biezaco.

      Moze dlatego ze z zadnym nie rozstawalam sie w atmosferze zawodu, klamstwa czy nieczystych intencji. Lubilismy sie, to byli i sa swietni ludzie, z ktorymi dobrze sie poznalismy, zwiazek nie wyszedl z powodow niezgodnosci charakteru czy tez swiatopogladu i przy dwustronnym zrozumieniu bezsensu sytuacji.
      Ale sympatia pozostala :-) Skoro ktos byl na tyle dobry, by byc moim facetem, to jest tez wystarczajaco dobry by byc moim znajomym, kolega, czy przyjacielem.
    • nglka Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 17:15
      Kontakt - tak.
      Regularny - nie.
      • purplemiss Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 21:32
        Tak jak i ja ;)
    • moonogamistka Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 19:07
      niestety CODZIENNIE ;)))
    • lolcia-olcia Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 19:16
      po co ?
      • lonely.stoner Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 21:44
        raczej nie utrzymuje zadnych kontakotw, chociaz np. jeden moj eks nawet mnie wyciagal z powaznych tarapatow, ale rozjechalismy sie po swiecie i kontakty sie zerwaly. Mam tez np. 2 eksiow psycholi- i z nimi nie utrzymuje zadnych kontakotw, jeden z nich taka milosc licealna do tej pory mnie neka i musialam go zablokowac na wszystkich portalach spolecznosciowych dla swietego spokoju i znajomym zapowiedziec zeby nie dawali mojeg nr przypadkiem.
        W ogole ja to mam tak ze mezczyzni nie pozwalaja mi odejsc i po prostu troszke im odbija jak tylko zwesza ze sie pozegnamy.
        A co do tego jak facet mowi o swoich bylych- nie zgadzam sie, czasem sie dopiero po pewnym czasie mozna dowiedziec pewnych rzeczy o swoim partnerze, i nie zawsze sa to mile sprawy. Na pewno znacie facetak tory mial dziewczyne psycholke ktora nekala jego i jego nowa dziewczyne, lub cos w tym klimacie. Ja znam dosc sporo hehe.
        • moonogamistka Re: byli faceci/ kontakt 06.05.11, 22:05
          hmmm a ja sie zgadzam z tym, ze to jak facet mowi o bylych - swiadczy o nim...
    • vandikia Re: byli faceci/ kontakt 07.05.11, 00:10
      ja nie, ale ze mną tak, co dziwne (naprawdę dziwne) zbiegają sie w czasie, wczoraj po kilkumiesięcznej przerwie zadzwoniło do mnie dwóch
      jeden dzwoni,bo lubi pogadać i wypomnieć mi za każdym razem, że go rzuciłam
      drugi dzwoni, bo liczy na bezstresowy seks, bo taki mieliśmy gdy nie byliśmy żonaci/mężaci
      no ale się myli
    • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 07.05.11, 13:36
      Nie kontaktuje się wcale lub prawie wcale. Po co? Nie mam im nic do powiedzenia i vice versa, jak sądzę.
    • martishia7 Re: byli faceci/ kontakt 07.05.11, 14:20
      Z dwoma tak, z jednym nie. Dwaj to po prostu fajne chłopaki, łączą nas wspomnienia licealne i wspólni znajomi. Od czasu do czasu się widujemy, na imprezie u nich, u mnie lub u tychże wspólnych znajomych. Byłam na ślubie jednego, gdzie drugi był świadkiem - to było zabawne, muszę przyznać ;) Lubię ich, lubię żonę jednego i dziewczynę drugiego. Mój facet też ich lubi. Bo to fajne chłopaki są, jak mówiłam. Kontakt nie jest regularny i codzienny, ale wiem, że możemy na siebie liczyć w razie wielkiego emergency.
      Jeden to wspomnienie z piekła rodem. Świr i przemocowiec psychiczny. Ale lekcje odrobiłam, naukę wyciągnęłam, nauczyłam się jak NIE należy budować związku, więc pożytek ogólnie był. Nie mam żalu o to jaki był/jest, sama go sobie wybrałam i o to tylko mam do siebie pretensje. Teraz już mnie to wszystko nie dotyka, ale zwyczajnie nie mam ochoty na jakikolwiek kontakt.
      • nientepaura Re: byli faceci/ kontakt 07.05.11, 15:00
        kiedyś myślałam, że da się utrzymać taki normalny przyjacielski kontakt, ale życie zweryfikowało moje myśli;) więc nie utrzymuję;) nie wiem, czy to świadczy o mnie, czy o moich ex, ale przynajmniej mam święty spokój;)
      • kombinerki.pinocheta Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 20:42
        4 sie doliczylem, a ja myslalem, ze ty jestes prawie dziewica.
        Jestes o rok ode mnie mlodsza, a zapewne jakies 2 przygody masz na koncie, do tego jakis wyjazd na zachod, wiec posmakowalas jakiegos zagranicznego typa, moze przelotne, krotkie "zwiazki" to daje (3 w pamieci, 2 po przecinku, 4 spuszczam) kolo 8 gosci na koncie. Szok.
        • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 22:02
          Swoje numerki lepiej podlicz, zamiast zajmować się czyimiś, Maryjo Dziewico.
          • kombinerki.pinocheta Re: byli faceci/ kontakt 09.05.11, 17:49
            Qw juz kiedys cie o to pytalem, ale sie nie przyznalas. Chyba nie masz z tym problemu?

            20stu juz masz na koncie? :)
            • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 10.05.11, 06:18
              30. Teraz już możesz zacząć obgryzać pazury, a potem oddać się swojej ulubionej czynności.
        • martishia7 Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 22:16
          Jeszcze nie policzyłeś kilku koleżanek, jak już o przygodach mowa, LOL. A prawie dziewica to na tym forum była tylko jedna.
          • kombinerki.pinocheta Re: byli faceci/ kontakt 09.05.11, 17:48
            Ona jest bi.
            Trojkat byl?

            Ktora to ta prawie dziewica? Mahadeva czy Cafem?

            A nie sori sori, Cafem odpada. Ona przeciez pol Europy zwiedzila.
            • martishia7 Re: byli faceci/ kontakt 09.05.11, 18:00
              Żartuję sobie, gdyż rozbawiła mnie Twoja kalkulacja, miejscami trafna, miejscami nie do końca. Zastanowiło mnie dlaczego obstawiłeś przygodę "na zachodzie", a nie jak każe ludowy obyczaj i Twoja dotychczasowa linia orzecznicza - w Afryce północnej.
              Prawie dziewica to była Maha, ale te czasy minęły już kilka lat temu, chyba zanim nastałeś na forum. Teraz jest Era Misia.
            • po-trafie Re: byli faceci/ kontakt 09.05.11, 18:05
              ej, tak serio to skad masz te obsesje ze kobiety wyjezdzajace za granice w zestawie do podziwiania widokow dostaja lokalnego gaha?
              • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 10.05.11, 06:22
                Bo ma kompleksy i jest koszmarnie sfrustrowany, ze żadna na niego nie leci.
            • qw994 Re: byli faceci/ kontakt 10.05.11, 06:20
              Robisz się coraz bardziej obleśny. Chyba liczyłeś na to, że kogoś tu wyrwiesz, a tu dupa blada, bo od razu widać, żeś niedojda. No to wkroczyłeś w fazę niechęci do kobiet, które cię nie chcą. Gratuluję. Oby tak dalej.
    • facettt byle kobiety/ kontakt 08.05.11, 15:57
      julita.z napisała:

      > kontaktujecie sie regularnie z Waszymi eks bedac obecnie w szczesliwym zwiazku?


      czasami tak.
      gdy "byla" da znac, ze czuje sie aktualnie samotna i niedopieszczona i zebym wpadl
      - to czasem wpadam :)
    • zloty.strzal Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 20:39
      Dzisiaj obecny zmienił status na były i chciałabym z nim mieć jakiś kontakt w przyszłości.
    • kombinerki.pinocheta Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 20:43
      REgularnie sie kontaktuje nawet bedac w szczesliwym zwiazku. Obecnie.
    • erillzw Re: byli faceci/ kontakt 08.05.11, 20:55
      Nie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja