niecalkiem_serio
15.05.11, 14:10
Do tej pory kiedy ktoś mi się podobał czekałam na pierwszy krok i starałam się nie być zbyt oczywista. Uśmiechałam się, byłam czarująca. Często skutkowało próbami kontaktu, czasami nie.
Tym razem zmieniam taktykę.
Będę go wprost uwielbiała, gapiła się, komplementowała. Liczę, że jestem na tyle atrakcyjna, że oczaruję go nawet jeśli nie będzie musiał gonić :) Znam go na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że jest super.
Nie wydaje się mną na razie zainteresowany, ale też nie jest zainteresowany żadną inną ani ogólnie kobietami, zdecydowanie nie typ Casanovy, raczej "dobry człowiek", typ intelektualisty, pasja, która go zajmuje. Jest czarujący.
Uda mi się? :)