twoja_ulubiona_hiena
20.05.11, 10:34
Z ciekawości pytam: potrafiłybyście to zaakceptować?
Średnia miesięczna "pensja" z ostatnich 18 miesięcy to 6722 PLN, są oczywiście miesiące gorsze i lepsze.
Ma całe segregatory notatek, w weekend nie ma go dla nikogo, bo ogląda, gra i robi notatki a także gra, robi notatki i ogląda, w tygodniu liczba meczów jest dużo mniejsza, ale i tak całymi godzinami próbuje wyłapać spotkania na których można będzie zarobić w ciągu paru nadchodzących dni. Obstawia tylko dwie dyscypliny na których się zna, nigdy nie szarżuje dla doraźnego olbrzymiego zarobku, nie zataił też przede mną żadnych strat (wiem to na pewno).
Ponieważ całe dnie spędza w domu (głównie przed laptopem i z nosem w notatkacH), a ja pracuję poza domem, to on dba o dom i muszę przyznać, że idzie mu świetnie, gotuje lepiej ode mnie, w domu zawsze jest posprzątane, wszystkie sprawy zawsze na czas pozałatwiane, nie muszę nawet o niczym przypominać.
Ma wyższe wykształcenie (dobre studia dzienne na bardzo dobrej uczelni, ale doświadczenie zawodowe niewielkie, mimo że studia skończył cztery lata temu), twierdzi, że granie zaczyna go męczyć i psychicznie i fizycznie, że pociągnie tak jeszcze rok, zarobi jeszcze trochę i zakłada własną firmę. Tak ogólnie jest świetnym człowiekiem.
Pogodziłybyście się z dzieleniem życia z hazardzistą, takim "grzecznym" hazardzistą, a nie kolesiem, który przy każdej nadarzającej się okazji idzie na całość? Czy uznałybyście, ze to zbyt niebezpieczne i nietrwałe i że żyłka hazardzisty i tak może kiedyś zniszczyć związek? Mam swoje zdanie, ale na razie zachowam je dla siebie.