Dodaj do ulubionych

o co chodzi z tym Piotrusiem?

09.07.11, 00:06
Dlaczego GW od jakiegoś czasu krzyczy tytułami o niesłusznym wyroku sądu (jakiś dostęp do akt mają, czy tylko ten płacz dziecka nagrany z rękawa?). I wypowiedzi ekspertów rodzaju:
"Trauma związana z zabraniem od matki Piotrusia bardzo negatywnie wpłynie na jego psychikę - mówi w rozmowie z TOK FM dr Małgorzata Toeplitz-Winiewska, szefowa Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. - Powinien być, jak najszybciej zwrócony matce." Oczywiście pani szefowa PTP dziecka na oczy nie widziała. Jakieś to wszystko przerysowane i jednostronne.

Wygląda trochę jakby szanowny tatuś miał wtyki w sądzie a mamusia w mediach. Dzieciaka tylko żal
Obserwuj wątek
    • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 00:08
      Już jest chyba ponad tysiąc komentarzy pod artykułami. Trudno coś więcej dodać.
      • wartosc.energetyczna Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 00:10
        berta-death napisała:

        > Już jest chyba ponad tysiąc komentarzy pod artykułami. Trudno coś więcej dodać.

        a nie wiem, nie czytałam
        • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 00:23
          Trójmiasto nie bez powodu ma opinię miasta mafii. Najpierw spawa Olewnika, gdzie wszystko było zgodne z prawem i do dzisiaj nikt się nie dopatrzył żadnych nieprawidłowości. Nawet te samobójstwa w więzieniu okazały się zwykłymi samobójstwami nie wymagającymi żadnego szczegółowego śledztwa a już na pewno nie prowadzonego przez prokuraturę spoza terenu. Potem sprawa brawurowej akcji policji mającej na celu odbicie psa Pimpka:
          trojmiasto.gazeta.pl/trojmiasto/1,35610,9813078,Zabrali_Pimpka_sila__Brawurowa_akcja_policji.html
          Teraz ta historia z odebraniem Piotrusia, którego potraktowano jak groźnego terrorystę.

          Naszła mnie refleksja, że tej zaginionej rok temu Iwony Wieczorek to nigdy nie odnajdą. W każdej plotce jest trochę prawdy a plotki głosiły, że się panna zadawała z miejscowymi "biznesmenami".

          I pomysleć, że co najmniej polowa naszych rządzących to z okolic gdańska pochodzi.
          • pmorphy Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 00:30
            Olewnik nie pochodzi z Pomorza.
            • pmorphy Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 00:33
              A prokuratura właśnie z Gdańska zaczeła dopiero wyjaśniać zawiłości tego śledztwa.
              • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 00:43
                Już widzę jak wszystko wyjaśnią.
          • wartosc.energetyczna Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 00:49
            berta-death napisała:

            > Trójmiasto nie bez powodu ma opinię miasta mafii. Najpierw spawa Olewnika, gdzi
            > e wszystko było zgodne z prawem i do dzisiaj nikt się nie dopatrzył żadnych nie
            > prawidłowości. Nawet te samobójstwa w więzieniu okazały się zwykłymi samobójstw
            > ami nie wymagającymi żadnego szczegółowego śledztwa a już na pewno nie prowadzo
            > nego przez prokuraturę spoza terenu.

            to się kupy nie trzyma, gdańska prokuratura jest właśnie tą spoza terenu - jak słusznie zauważył ktoś powyżej.

            > I pomysleć, że co najmniej polowa naszych rządzących to z okolic gdańska pochod
            > zi.

            i akurat GW broni świat przed tymi z okolic Gdańska? :)
            • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 01:11
              Pytanie brzmi jak szeroki jest ten teren. Bo w przypadku Olewnika to zdaje się chodziło o porachunki panów działających w sektorze mięsnym. Niedawno paparazzi strzelili fotkę mężowi Marty Kaczyńskiej jak stał sobie z jakimś trójmiejskim biznesmenem. Fotka jak fotka, chodziło podobno o to, że biznesmen był swojego czasu zamieszany w jakieś szemrane interesy jak działał właśnie w branży mięsnej. Generalnie średnio mnie interesują mafijne porachunki, więc nie zagłębiam się w te sprawy. Natomiast nawet z tych wyrywkowych wiadomości prasowych,które pojawiają się na głównych stronach, można wywnioskować, że wszystkie przekręty wcześniej czy później prowadzą nad morze.

              A o co teraz chodzi to trudno powiedzieć. Znając życie można niemalże w 100% mieć pewność, że nie o dobro dziecka. Idzentyczna sprawa miała miejsce kilka miesięcy temu i po pojedynczej wzmiance w prasie pies z kulawą nogą tym się nie zainteresował dalej. Tutaj zapewne ktoś kogoś chce udupić. Może pan J. tak się komuś naraził, że ten ktoś mu teraz podłożył świnię. A może to nie o pana J chodzi, tylko o kogoś z sądu, prokuratury, policji, albo kuratora. A może jednak nie ma tutaj żadnej teorii spiskowej, tylko faktycznie mnogość błędów proceduralnych zainteresowała media? Może to naprawdę jest niebezpieczny psychopata, który zmanipulował wszystkich naokoło? Jaja to będą jak on to dziecko zamorduje a potem samobója strzeli, bo takie przypadki też się zdarzają. Ciekawe kto wtedy odbeknie.
              • 0ffka Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 01:26
                Może o to chodzi:
                forum.gazeta.pl/forum/w,29,126760814,126815351,Re_Zastanowcie_sie_chwile_zanim_wydacie_wyrok.html
                • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 01:39
                  To podobno zbieżność nazwisk i jeszcze imię się nie zgadza. Tak gdzieś wyczytałam.
                  • scibor3 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 22:19
                    Ty wszystko gdzieś wyczytałaś i coś tam pamiętasz a wystarczy wpisać w google

                    Posłanka Joanna Senyszyn swego męża nazywa pieszczotliwie Bolo [...] Bolesław Senyszyn, adwokat, nie zgadza się na stwierdzenie „mąż swojej żony“.

                    www.wiadomosci24.pl/artykul/zona_polityk_kosztowna_sprawa_14858.html
                    • 0ffka Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 22:29
                      Bohater tej tragedii mógł komuś podpaść i jest niszczony na zamówienie przez brukowiec.
                      Motłoch szaleje i domaga się linczu.
                      Ciekawe czy z czasem będzie sprawa o zniesławienie...
                      • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 22:34
                        Podpadł nie podpadł, faktem jest, że z akt sądowych naprawdę wynika, że tam ostry przekręt ktoś zrobił. Zbyt dużo nieprawidłowości jak na przypadek. Być może ktoś mu w tym pomógł, niby po przyjacielsku, a w rzeczywistości celem podstawienia świni. A jak tak, to znaczy, że pewnie taki święty nie był, skoro komuś opłacało się aż taką akcję zorganizować.
                      • ka-mi-la789 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 00:40
                        > Motłoch szaleje i domaga się linczu.

                        Sprawę o zrzucenie byłej ze schodów też mu motłoch założył w ramach linczu.

                        > Ciekawe czy z czasem będzie sprawa o zniesławienie...

                        A na jakiej podstawie?
                      • white_lake a ty kim jesteś, moja droga? 12.07.11, 13:19
                        motłoch? to w takim razie co ty robisz na tym wątku?
                        no tak, inni to motłoch, ty tylko wyrażasz wyważoną i obiektywną opinię i po dogłębnym przeanalizowaniu całej sprawy doszłaś do wniosku, że jedynym wytłumaczeniem jest teoria spiskowa
                        "ktoś" chce "kogoś" zniszczyć, bo... nie wiadomo co
                        żałosna jesteś, żałosna i śmieszna, mój ty zadowolony z siebie nie-motłochu
                        pisz więcej, zawsze mnie umiesz rozbawić

                        0ffka napisała:

                        > Bohater tej tragedii mógł komuś podpaść i jest niszczony na zamówienie przez br
                        > ukowiec.
                        > Motłoch szaleje i domaga się linczu.
                        > Ciekawe czy z czasem będzie sprawa o zniesławienie...
                        • 0ffka white_lake wystawiasz sobie świadectwo... 12.07.11, 16:41
                          white_lake napisała:

                          > żałosna jesteś, żałosna i śmieszna, mój ty zadowolony z siebie nie-motłochu
                          > pisz więcej, zawsze mnie umiesz rozbawić

                          Szczególnie tutaj cię rozbawiłam,cyt:
                          forum.gazeta.pl/forum/w,933,126830789,126858858,Re_Gratuluje_aekielskiemu_odkrycia_.html
                          • white_lake Re: white_lake wystawiasz sobie świadectwo... 12.07.11, 16:55
                            0ffka napisała:

                            > white_lake napisała:
                            >
                            > > żałosna jesteś, żałosna i śmieszna, mój ty zadowolony z siebie nie-motłoc
                            > hu
                            > > pisz więcej, zawsze mnie umiesz rozbawić
                            >
                            > Szczególnie tutaj cię rozbawiłam,cyt:
                            > forum.gazeta.pl/forum/w,933,126830789,126858858,Re_Gratuluje_aekielskiemu_odkrycia_.html
                            >
                            i co w związku z tym?
                            raz przypadkiem podzielasz moje zdanie i czego się spodziewasz? mam skakać z radości?
                            to znaczy, że już "wszystko dobrze między nami" ;)
                            już nie jestem "rasistką"?
                            no wybacz
              • vandikia Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 21:51
                oj Berta.. o sprawie Olewnika wiesz malutko i nie żadne porachunki panów z sektora mięsnego
                • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 22:14
                  Wiem to co wikipedia wie. Nie zagłębiałam się w tą sprawę ani w żadne teorie spiskowe z nią związane. Wystarczy mi wiedzieć, że śmierdzi na kilometr. A ilość trupów wskazuje na ostre porachunki mafijne.
                  • liisa.valo Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 12:14

                    berta-death napisała:

                    > Wiem to co wikipedia wie.

                    A Wikipedia akurat wiarygodna nie jest w ogóle. Twierdzi(ła), że Edward Stachura zabił się przez powieszenie, a Luciano de Ceco w przyszłym sezonie zagra w Delekcie Bydgoszcz. Bzdety.
                    • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 12:33
                      Na 69 i pół jeszcze pytałam forumowiczów o co chodzi z Olewnikiem. ;)
                      • liisa.valo Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 22:10
                        Ano chyba że...
          • maaac Sprawa psa Pimpka i Piotrusia są podobne. 12.07.11, 10:58
            W jednej i drugiej nieby chodzi o dobro dziecka (i psa), a bardziej kto postawi na swoim z obydwu stron.
            W jednej i drugiej wpierw było lekceważenia prawa i decyzji sądu/prokuratury, a potem szum medialny, że komuś się dzieje tragedia bo dochodzi do "siłowego" egzekwowania prawa. Tylko jakoś się "zapomina", że siłowa egzekucja jest efektem wczesniejszego olewania załatwienia sprawy bez użycia siły.
            Z drugiej strony czy aby ta egzekucja prawna braku wykonania decyzji jest tym co najlepsze dla obiektu sporu?
            • 0ffka Re: Sprawa psa Pimpka i Piotrusia są podobne. 12.07.11, 11:48
              Maaac, zwróciłeś uwagę, że spiralę nagonki nakręcają tylko trzej dziennikarze Gazety...
              • tygrysio_misio Re: Sprawa psa Pimpka i Piotrusia są podobne. 12.07.11, 13:25
                nie wczytywalam sie w nazwiska... mozez je podac... pogrzebiemy w internecie cos na temat tych dziennikarzy
                • 0ffka Re: Sprawa psa Pimpka i Piotrusia są podobne. 12.07.11, 16:43
                  Tygrysio_Misio odbierz wiadomość ode mnie w swoim profilu.
                  • tygrysio_misio Re: Sprawa psa Pimpka i Piotrusia są podobne. 12.07.11, 16:54
                    juz dawno odebralam ;]

                    ładnego mam kota?
                    • 0ffka Re: Sprawa psa Pimpka i Piotrusia są podobne. 12.07.11, 17:03
                      Piękny futrzak! :)
                      • tygrysio_misio Re: Sprawa psa Pimpka i Piotrusia są podobne. 12.07.11, 17:10
                        a jakie zolte kly ma... stara juz jest... 15 lat ma ;]

                        ale zdjecie mi sie udawlo strzelic przepiekne ;]
                        • 0ffka Re: Sprawa psa Pimpka i Piotrusia są podobne. 12.07.11, 17:30
                          Niesamowite ujęcie. Gratulacje!
                          Głaski dla Kici :)
    • dorotek888 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 00:34
      Mnie nie dziwi tyle pisanie o tej sprawie - bo rzeczywiście jest bulwersująca, ale sposób pisania. Autorzy w ogóle nie zachowują pozorów bezstronności, tak bardzo są po stronie matki dziecka, że nie dziwi mnie fakt, iż większość forumowych komentatorów staje po stronie ojca.

      Tzn. trochę jednak dziwi:-)
      • policjawkrainieczarow Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 05:59
        z jednej strony masz calkowitą rację, z drugiej - jesli padre zniknąl z horyzontu a jego plenipotenci nie palą się do kontaktu, to skąd mają wziąć ten drugi pkt. widzenia?
        • mali_kali jaki drugi punkt widzienia? 12.07.11, 13:58
          > z jednej strony masz calkowitą rację, z drugiej - jesli padre zniknąl z horyzon
          > tu a jego plenipotenci nie palą się do kontaktu, to skąd mają wziąć ten drugi p
          > kt. widzenia?

          Tu nie chodzi o drugi punkt widzenia, lecz o sposob przedstawienia sprawy. Na przyklad:

          - ojciec porwal dziecko - porwal? Czy moze otrzymal w wyniku postanowienia sadu. Jesli matka nie ma kontaktu z dzieckiem, to wystepuje do sadu o ustanowienie kontatku, bez zadnych bzdur o porwaniu przez druga strone. GW o tym napisala? Takie procedury dotycza kazdego rodzica.

          - Mateusz L. (nowy maz matki) nachodzi ojca i dziecka. Anonimowy informator mu powiedzial, ze dziecko jest w piaskownicy na Gdanskiej Zaspie. Poszedl tam i nie pozwalal na spokojny spacer dziecka z ojcem. Gdy sie okazalo, ze jednak dziecko wcale tak mocno nie kocha Mateusza L., to doniosl wszystkim, ze dziecko nie okazuje emocji, a matka jest tym wszystkim zrozpaczona. Nastepnego dnia Mateusz L. ponownie zaklocil spacer ojca z synem, ale tym razem mial aparat fotograficzny i robil zdjecia ojcu, ktory uciekal przed natretem. GW przedstawia to jako przestepstwo pana prof. J., a tymczasem jak dla mnie to stalking w wykonaniu Mateusza L. Niezly z niego gagatek. Nie dosc, ze raz zaklocil spokoj, to nastepnego dnia juz z aparatem fotograficznym latal. Wg Gazety pan Mateusz L. zachowuje sie wlasciwie.

          - pan prof. J. "ukryl" sie w mieszkaniu swojej partnerki. Chore? Chore! Facet pojechal spedzic weekend ze swoja partnerka oraz synem. Nie ma nic bardziej normalnego. Tymczasem GW pisze, ze prof. J. UKRYL sie. Ja teraz tez UKRYWAM sie w mieszkaniu mojej dziewczyny. Jak policja zapuka pod moj meldunkowy adres, to mnie nie znajdzie. Ale sie dobrze ukrylem!!!

          Rzucilem tylko 3 luznymi przykladami stronniczosci. Brak wypowiedzi prof. J. nie ma tutaj nic do rzeczy.
          • aneta-skarpeta Re: jaki drugi punkt widzienia? 12.07.11, 15:36
            on nie poznal nie tyle ojczyma co swojego ukochanego psa, a to jest dziwne
            na sprawie sądowej matka chciala powolac swojego terapeute- bieglego sadowego i neurologa swojego dziecka- sąd odmowil

            opinie o dziecku wystawila kolezanka ojca, bez badania syna
            druga opinia byla oparta o pierwszą a miala byc konfrontacją
            itd
            • mali_kali Re: jaki drugi punkt widzienia? 12.07.11, 15:52
              I znowu piszesz o postepowaniu sadowym. W tym watku nie o to chodzi.

              Ten watek dotyczy STRONNICZOSCI w przedstawianiu sprawy. Policjawkrainieczarow napisal(a), ze GW nie moze byc obiektywna, bo ojciec odmowil komentarza w sprawie. Ja pisze: nieprawda, bo sek tkwi w stronniczym sposobie relacjonowania sprawy - nawet bez wypowiedzi ojca. Rozumiesz?
              • aneta-skarpeta Re: jaki drugi punkt widzienia? 12.07.11, 23:21
                rozumiem, w internecie jest kilka artykułów, wypowiedz kolegow z pracy pana Jozio, jego oswiadczenie i oswiadczenie matki, list-protest wojeowdzkiego konsultanta -zawodowego kolegi ojca

                kazdy ma prawo dosc miarodajnie ocenic sytuacje

                w lecewazący sposów wypowiedziałes sie o reakcji dziecka na widok ojczyma, wiec sprostowałam, ze ojczym zaznaczył ze był zaskoczony nie tyle reakcja dziecka na swoj widok, co na widok jego ukochanego psa

                natomiast Ty pusciłeś wodze fantazji- stronniczo
            • cukierpudel Re: jaki drugi punkt widzienia? 12.07.11, 17:27
              > on nie poznal nie tyle ojczyma co swojego ukochanego psa, a to jest dziwne

              Czy reporterzy kontaktowali sie juz ze wspomnianym psem ?
          • erillzw Re: jaki drugi punkt widzienia? 12.07.11, 20:35
            Bardzo trafne spostrzeżenia.

            Nie od dziś wiadomo, że wystarczy odpowiednie słowo by zmienił się wydźwiek. Np. zamiast stuknął można powiedzieć pier***.. i z lekkiej stłuczki robi się wypadek prawie z reanimacja.
        • wartosc.energetyczna Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 17:44
          policjawkrainieczarow napisała:

          > z jednej strony masz calkowitą rację, z drugiej - jesli padre zniknąl z horyzon
          > tu a jego plenipotenci nie palą się do kontaktu, to skąd mają wziąć ten drugi p
          > kt. widzenia?
          >

          oj chciałoby się zagłosować w sondzie komu dać dzieciaka, chciałoby się.. a tu jak na złość nie wszystkie osoby dramatu dostarczają ciekawych filmików

          a dlaczego ojciec się nie wypowiada w gazecie która nawet nie stwarza pozorów obiektywności? bo na przykład nie chce wciągać nieświadomego dziecka w medialne igrzyska, gdzie wystarczy gawiedzi rzucić byle poszlakę żeby pianę na usta dostała?

          PS: wyjaśniam że podaję tylko przykład wytłumaczenia, a nie rzucam się do obrony ojca (jak oznajmiła berta na forum feminizm) bo nie udaję że wiem jak jest naprawdę
      • white_lake Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 13:26
        dorotek888 napisała:

        > Mnie nie dziwi tyle pisanie o tej sprawie - bo rzeczywiście jest bulwersująca,
        > ale sposób pisania. Autorzy w ogóle nie zachowują pozorów bezstronności, tak ba
        > rdzo są po stronie matki dziecka, że nie dziwi mnie fakt, iż większość forumowy
        > ch komentatorów staje po stronie ojca.
        >
        > Tzn. trochę jednak dziwi:-)

        typowo polskie, byle na przekór
        piszą, że ojciec zawinił, na pewno im o coś chodzi, manipulują, to ja będę po jego stronie, ot tak, żeby nie było
        a dziecko, czyli "przemiot sporu"?
        e tam, nic mu nie będzie, popłacze i przestanie
        "tatusiowi" miłość dziecka się należy jak psu zupa, bo jest ojcem (albo wręcz Ojcem!), a że trochę sobie pomógł przemocą i mataczeniem, że teraz łamie ustalenia sądu - a kogo to obchodzi
        • wartosc.energetyczna Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 17:30
          white_lake napisała:

          > dorotek888 napisała:
          >
          > > Mnie nie dziwi tyle pisanie o tej sprawie - bo rzeczywiście jest bulwersu
          > jąca,
          > > ale sposób pisania. Autorzy w ogóle nie zachowują pozorów bezstronności,
          > tak ba
          > > rdzo są po stronie matki dziecka, że nie dziwi mnie fakt, iż większość fo
          > rumowy
          > > ch komentatorów staje po stronie ojca.
          > >
          > > Tzn. trochę jednak dziwi:-)
          >
          > typowo polskie, byle na przekór
          > piszą, że ojciec zawinił, na pewno im o coś chodzi, manipulują, to ja będę po j
          > ego stronie, ot tak, żeby nie było
          > a dziecko, czyli "przemiot sporu"?
          > e tam, nic mu nie będzie, popłacze i przestanie
          > "tatusiowi" miłość dziecka się należy jak psu zupa, bo jest ojcem (albo wręcz O
          > jcem!), a że trochę sobie pomógł przemocą i mataczeniem, że teraz łamie ustalen
          > ia sądu - a kogo to obchodzi

          a ciebie nie dziwi to że strona która przegrała w sądzie idzie do gazety, przedstawia swój punkt widzenia, a gazeta okrasza to wypowiedzią eksperta: "no tak, sąd się pomylił i to matka ma rację" i jedzie po ojcu psychopacie? nie dziwi cię ta jednostronność, tak typowo, po polsku*?



          * swoją drogą dlaczego tego argumentu "ech, typowo polskie" zawsze używa ktoś kto nie potrafi posłużyć się żadnym innym?
    • devilyn Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 10:43
      Bo pseudo tatuś to psor z psychologii...
      • wartosc.energetyczna Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 10:45
        devilyn napisała:

        > Bo pseudo tatuś to psor z psychologii...
        >
        >

        no właśnie, skąd wiesz że tatuś jest "pseudo"?
        • jael53 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 09.07.11, 12:14
          To jest sprawa, która pokazuje głęboką patologię koneksji wymiaru sprawiedliwości i świata eksperckiego. Nieszczęsne dziecko jest w gruncie rzeczy dość przypadkową ofiarą tej struktury.
      • antypo-lityk Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 13.07.11, 14:17
        Bo pseudomamusia załatwił mu już drugiego pseudotatusia a pseudotatuś pierwszy załatwił mu już drugą pseudomamusię! No ale jak ciągle im jeszcze pier...lić się chce to wszystko jest usprawiedliwione!!!
    • akle2 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 21:17
      To się nazywa nadużycie stanowiska i pozycji.
    • kadfael Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 21:34
      O to, o co zwykle w takich sprawach - rodzice się nienawidzą, a dziecko jest kartą przetargową i cierpi. Bulwersujące dodatkowo jest to, że oboje to podobno psychologowie. Chociaż może raczej "psychologowie".
      Strasznie mi żal tego malucha :(
    • vandikia Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 21:50
      nie opowiadam się za żadną ze stron, bo nie wiem jak jest naprawdę
      nie graja mi te filmiki ani opowieści, wszystko jest bulwersujące ale dzieciak tak reagujący na ojca musi być ustawiony, no raczej nie ma siły, żeby tak sam z siebie

      a że będzie na 99% skrzywiony w przyszłości.. współczucia.. potencjalny alkoholik albo narkoman albo sprawca przemocy
      • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 22:12
        Wcale nie musi być nakręcony. Ktoś w komentarzach pod któryms z artykułów dobrze to opisał. Że z całą pewnością musiały do niego dochodzić informacje o tym co się między rodzicami dzieje. Chociażby szczątkowe. Może słyszał, że rodzice o niego walczą, że ojciec chce go dac do rodziny zastępczej, że chce go odebrać matce itp. A, że był z matką i domem związany, może nawet cierpiał na jakieś przetrwałe lęki separacyjne, to zaczął się bać, że jak pójdzie gdzieś z ojcem, to ten go na zawsze zabierze od mamy. Zwłaszcza, że ojciec sam w sobie mógł być mało sympatyczny w obejściu. Skoro w studentach wywoływał lęk, to i w dziecku mógł. I w związku z tym nic dziwnego, że dostawał ataku paniki na sam jego widok. A, że jeszcze dodatkowo był opóźniony w rozwoju i miał problemy z komunikowaniem się, to może nie umiał nikomu wprost powiedzieć czego tak naprawdę się obawia i czego chce, więc stosował strategię dwulatka i odgradzał się wrzaskiem od złego świata do momentu aż wg niego zło minęło.

        Najdziwniejsze w tym jest, że żaden z rodziców psychologów nie zadał sobie trudu, żeby jakoś temu dziecku pomóc, bo to co się działo przez ostatnie 2 lata, to było pastwieniem się nad nim.
        • kadfael Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 10.07.11, 22:37
          A mały jest opóźniony w rozwoju? Nigdzie tego nie czytałam.
        • lia.13 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 11:20
          > Najdziwniejsze w tym jest, że żaden z rodziców psychologów nie zadał sobie trud
          > u, żeby jakoś temu dziecku pomóc, bo to co się działo przez ostatnie 2 lata, to
          > było pastwieniem się nad nim.

          dokładnie to samo mnie dziwi. Już gdzieś pisałam, że spotkania ojca z dzieckiem powinny były się odbywać w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym. To kosztuje, ale istnieje szansa, że po paru spotkaniach dziecko przyzwyczaiłoby się do ojca i mogło się z nim spotykać poza RODK. Dobre byłyby trójstronne spotkania: dziecko+ojciec+matka. Zadaniem psychologa obecnego przy spotkaniu jest pomoc we wzajemnym odnalezieniu się. Jeśli dziecko zobaczyłoby, że rodzice potrafią w zgodzie rozmawiać, i ono zaczęłoby rozmawiać z ojcem.
          Dziwi mnie, ze ani rodzice, ani sąd, ani kurator prowadzący sprawę nie zasugerował takiego rozwiązania.
          • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 11:43
            Oni się spotykali w jakimś ośrodku, tylko, że tam te spotkania wyglądały identycznie jak przy płocie. Dziecko wrzeszczało na widok ojca i tyle z tych spotkań było. W końcu powiedziano im, że już dłużej tych wrzasków słuchać nie mogą i żeby szli się integrować gdzie indziej. I jeżeli to jest prawda, to to jest skandal do potęgi n-tej. Jak psycholog mający koordynować takie spotkanie mógł olać sprawę i nawet nie postarać się, żeby coś z tym zrobić. Chociażby spróbować wyciągnąć od dziecka dlaczego się boi ojca. Przecież w dzisiejszych czasach, gdzie wszyscy bębnią o pedofilii, to taka reakcja dziecka powinna cały ośrodek na nogi postawić. Zwłaszcza, że są sposoby, żeby wyciągnąć z dziecka nawet największe tajemnice.
            • jael53 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 11:49
              Trzeba jeszcze: a) chcieć je wydobyć; b) chcieć je zinterpretować. A pod tym względem bywa dziwnie. Choć akurat RODK-i nie zadziwią mnie już chyba niczym.
            • cukierpudel Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 12:28
              @Kobieta

              >Chociażby spróbować wyciągnąć od dziecka dlaczego się boi ojca. Przecież w >dzisiejszych czasach, gdzie
              > wszyscy bębnią o pedofilii,

              Zadziwia mnie latwosc niektorych do ferowania wyrokow o pedofilie.
              Kobieta, a Ty na pewno jestes prostytutka ? No bo przeciesz masz nick Kobieta.



            • lia.13 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 13:28
              no to jestem w szoku, a możliwości jest kilka:
              - spotkania prowadził jakiś psycholog z bożej łaski a nie z doświadczenia czy wiedzy (pewnie tak)
              - dziecko jest upośledzone psychicznie, swoją drogą ciekawe czy na wszystkich obcych reaguje takim płaczem (nic o tym nie mówią, więc chyba można to wykluczyć)
              - dziecko nauczyło się przy poprzednich razach, że płaczem uzyskuje czego chce ;) (i tu pewnie leży pies pogrzebany)
              Dzieci głupie nie są i jak czegoś nie chcą, a rodzice nie będą twardzi, to się ich do niczego nie zmusi. Raz dzieciak nie chciał się spotkać z ojcem, zaczął wrzeszczeć i spotkania uniknął, zatem osiągnął czego chciał. Udało się? Super! jedziemy dalej na tym patencie ;)
              Tak czy inaczej, doświadczony psycholog-terapeuta (a nie naukowiec), czy nawet superniania, poradziliby sobie z tą sprawą z mniejszym lub większym trudem. Ale tutaj zabrakło chęci dorosłych: ojca, matki, terapeuty.
              • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 14:01
                Dzieci nie są wyrachowane. Skoro wpadał w panikę na widok ojca, to szczerze się go bał. Pytanie tylko dlaczego. I nikt przez te wszystkie lata nie zadał sobie trudu, żeby to sprawdzić. Nawet ojciec. Skoro podejrzewał, że to żona nastawia dziecko przeciwko niemu, to właśnie powinno mu zależeć, żeby jakiś biegły zbadał dziecko i to stwierdził. A jemu najwyraźniej też z jakiegoś powodu nie przyszło to do głowy. Dlatego wielce prawdopodobne jest to, że facet jest psychopatą, którego celem jest pokazanie byłej żonie gdzie jej miejsce, poprzez dręczenie jej i dziecka.
                • tygrysio_misio Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 14:15
                  sprawe znamy tylko od stromy matki... a mimo to przedostaly sie do mediow akta sprawy z ktorych wynika, ze jest ona osoba nadopiekuncza... ze sama byla wychowana w nadopiekunczej rodzinie.... ze moglo dochodzic do szczucia ojca... a nawet chyba wrecz jest jakas akspertyza o tym, ze utrudnia ona dziecku wizyty z ojcem

                  w sprawie mataczyl za pewne i ojciec i matka dziecka..... trzeba uwaznie patrzec na to co mowia

                  spoleczenstwo pod wplywem juz pierwszego artykulu uznalo, ze wszytsko co w tej sprawie jest za ojciem, a przeciw matce to klamstwo skorumpowanego systemu

                  nikt juz nie bierze pod uwage, ze cos z tego moze byc prawda
                  • lia.13 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 23:44
                    ekspertyzę wydała żona kolegi profesora, zatem została już zakwestionowana. Druga została wydana na podstawie pierwszej, bez kontaktu ;) po prostu paranoja :D
                    • lia.13 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 23:46
                      aha, a wolałabym mieć matkę nadopiekuńczą niż ojca, który w chwili mojego płaczu wychodzi do drugiego pokoju albo idzie na 2-godzinny spacer, abym się sama "uspokoiła". Takie metody wychowawcze stosowali rodzice profesora, a i on je popierał.
                      • tygrysio_misio Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 13.07.11, 09:49
                        o jej... chyba nie widzialas dzieci, ktore dra sie godzinami bo chca cukierka... i poki widza w okol siebie matke/ojca to beda sie darly

                        dzieci sa rozne... na niektore (a zwlasza te rozpieszczone) olewanie jest najlepsza metoda wychowawcza

                        dzieciom nie nalezy dawac do zrozumienia, ze latwo moga dyrygowac doroslymi i dostawac wszytsko co chca kiedy chca

                        nie znasz dziecka, wiec nie wiesz, czy przypadkiem takie wychodzenie nie bylo najlepszym co mozna bylo dla tego dziecka zrobic
                        • lia.13 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 14.07.11, 23:48
                          tak czy siak, pozostawienie samego w domu dziecko do 7 roku życia jest nawet karalne w świetle kodeksu karnego. dziecko można olewać nawet siedząc w tym samym pokoju, natomiast NIE WOLNO pozostawiać go samego w domu i wychodzić sobie na spacer. A co jeśli w mieszkaniu wybuchłby pożar? Albo w mieszkaniu sąsiadów? I mały by się zatruł dymem, bo ty poszłaś sobie na spacer.
                    • tygrysio_misio Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 13.07.11, 09:46
                      to, ze zrobila to zona kolegi nie swiadczy jeszcze, ze nie napisala tam prawdy

                      ponadto matka dziecka tez jest z tego srodowiska... tez ma tam kolegow
                • i-marszi Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 16:18
                  > Dzieci nie są wyrachowane. Skoro wpadał w panikę na widok ojca, to szczerze się
                  > go bał. Pytanie tylko dlaczego.

                  A ty masz jakieś dzieci, bo ja z doświadczenia wiem że dzieci to świetni aktorzy i potrafi ci taki np. awanturę w sklepie zrobić że nie kupiłeś mu zabawki, a krzyczy przy tym jak Piotruś z tego nagrania (nigdy tego nie widziałeś w marketach ?)
                  • tygrysio_misio Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 16:20
                    ja tam nie krzyczalam az tak... ale na wlasnym przykladzie znam inne przyklady na wyrachowanie dzieci... nie musze ich miec,zeby pamietac co robila ja i znajomi ; ]
                    • lia.13 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 23:48
                      widzisz, tylko problem w tym, że ani ojciec ani matka nic z tym fantem nie zrobili, a jedynie dalej warunkowali dziecko, co skutkowało jego jeszcze większym i rozpaczliwszym płaczem.
                  • state.of.independence Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 16:42
                    i-marszi napisał:

                    > A ty masz jakieś dzieci, bo ja z doświadczenia wiem że dzieci to świetni aktorz
                    > y i potrafi ci taki np. awanturę w sklepie zrobić że nie kupiłeś mu zabawki, a
                    > krzyczy przy tym jak Piotruś z tego nagrania (nigdy tego nie widziałeś w market
                    > ach ?)

                    Moja młodsza siostra mniej więcej od 3 do 6 roku życia darła się identycznie jak ów Piotruś zawsze ilekroć trzeba było wsiąść w pociąg/autobus i jechać odwiedzić dziadków na wsi. Ludzie na dworcu/przystanku patrzyli na naszych rodziców jak na jakichś oprawców własnego dziecka.

                    I co się potem okazało? Że przez jakieś 3 lata zachowywała się w ten sposób, bo jej się nie podobało, że u dziadków po podwórku chodziły w dużych ilościach kury, od których (jej zdaniem) straszliwie śmierdziało.

                    Na usprawiedliwienie własnych rodziców dodam tylko to, że żadne z nich nie jest psychologiem więc może nie wiedzieli jak zapytać o przyczynę takiego zachowania lub sądzili, że samo wkrótce przejdzie.
                    • tygrysio_misio Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 16:53
                      o jej.... no to bede miala juz dobry humor do konca dnia widza te smierdzace kury przed oczami ;]
                      • state.of.independence Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 16:56
                        Mnie tam nie śmierdziały w sensie jawnym. Ja tylko ataków astmy od tych kur dostawałam. Ale za to byłam tak dzielna, że nie darłam się w ogóle przed tymi wizytami - i tak wiedziałam, że jak mnie zacznie astma dusić to trzeba będzie wracać do domu :-)
                        • tygrysio_misio Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 16:59
                          a ja bardzo lubilam obserwowac kury jak chodza... i jak one mnie obserwuja czekajac na ziemniaki (takie niedobre byly, ze klamalam,ze goraco i chce zjes na dworzu, a pozniej wszytsko oddawalam kurom)

                          no i raz stalam sie przyczyna wykorzystania seksualnego kulawej kury, ktora nie miala siel uciekac.. i wstyd mi do dzis ;]
                          • state.of.independence Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 17:04
                            Rany, rany, a kto tę kurę seksualnie wykorzystał? To dopiero może być news na pierwszą stronę GW! Co tam jakiś Piotruś. Ciekawe czy bidulka żyje jeszcze i czy może zeznawać w tej sprawie?
                            • tygrysio_misio Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 17:09
                              podejrzewam, ze juz dawno temu wyladowala w rosole

                              wzielam kure z jednego kurnika... trafio akurat na ta, bo tylko ta byla na tyle wolna,zeby ja zlapac ;]... chodze sobie z nia na reku... i trafilam na teren drugiego kurnika

                              jak naczelny kogut z tego drugiego kurnia zobaczyl nowa kure, to od razu szyja do gory i zaczal na mnie biec... przestraszylam sie i upuscilam kure... a on na nia naskoczyl i ten tego...

                              ona ledwo chodzila... a on na nia wskoczyl swym wielkim cielskiem
                              • state.of.independence Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 17:25
                                tygrysio_misio napisała:

                                > podejrzewam, ze juz dawno temu wyladowala w rosole

                                Co za czasy - doprowadzić do gwałtu na kurze, a potem zjeść pokrzywdzoną na obiad. Zupełne zepsucie obyczajów ;-)

                                > przestraszylam sie i upuscilam kure... a on na nia naskoczyl i ten tego...
                                > ona ledwo chodzila... a on na nia wskoczyl swym wielkim cielskiem

                                Eeee, jak ledwo chodziła to później tym chętniej wysiadywała jajka z tego gwałtu i opiekowała się kurczakami. To był w gruncie rzeczy dobry uczynek, popełniony w imię ochrony życia niepoczętego :-p
                  • berta-death Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 18:16
                    Bo ludzie mają dużą tendencję do traktowania dziecka jak rzecz, które nie myśli ani nie ma własnej woli i z którą tylko przemocą można wszystko załatwić. Czyli jak się drze, to trzeba mieć to w dupie i robić swoje. A to prosta droga do wychowania psychopaty. Rodzicom Jodzia wyszło to perfekcyjnie. Podobnie jak i rodzicom wszystkich osób zamieszanych w ten konflikt. Przecież nikt normalny, kto miałby choć odrobinę ludzkich uczuć, nie przyłożyłby ręki do tego co tam zaszło.
                    • state.of.independence Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 18:37
                      No oczywiście, że nikt normalny nie przyłożyłby ręki. Ja już któryś raz w tym wątku zwracam uwagę na fakt, że nikt się nie przejął dzieckiem i jego punktem widzenia. Dramatyczne jest to (a uderzyło mnie to na filmiku), że dziecko wrzeszczy "nie chcę, boję się" a żadne z rodziców nie pyta dlaczego. Niby matka próbuje być miła, zachęcać dziecko do podejścia bliżej ojca, ale nie pada pytanie "dlaczego się boisz taty?", "dlaczego nie chcesz podejść?", "co się stało, że tak krzyczysz?". Tego typu pytania nie padają również z ust ojca. Jego obchodzi tylko realizacja nakazu sądowego.

                      Facet nie umie choćby na chwilę olać sobie nakazy sądowe, otworzyć się emocjonalnie, pogadać z dzieckiem jak z człowiekiem. Też niby uspokaja, ale oboje rodzice chyba tym samym ignorują dziecko, jego opinię o sprawie, jego potrzeby. Pani kurator chodzi cały czas obojętnie jak prostytutka pod domem klienta... Szopka w biały dzień.

                      A dziecko drze się jak opętane, być może tylko po to, żeby zostało zauważone i wysłuchane. I teraz jedni dopatrują się winy matki (toksyczna, podburzała przeciw ojcu), drudzy - winy ojca (pewnie pedofil). Natomiast sprawa może być banalna - dziecko po prostu chce coś zakomunikować, co wszyscy olewają, bo w końcu wiedzą lepiej co jest dla niego dobre. I gdyby to dziecko zostało wysłuchane, gdyby rodzice mieli odwagę spojrzeć prawdzie prosto w oczy, zaakceptować odczucia dziecka, choćby negatywne - tego problemu by nie było. Tyle, że tu potrzeba dojrzałości i empatii, której wielu osobom zabrakło.
                      • lia.13 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 23:52
                        bo ten "profesor" to psycholog naukowiec a nie psycholog-terapeuta.
                        • state.of.independence Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 13.07.11, 00:01
                          Nie, tu nie chodzi o to czy naukowiec czy terapeuta. Tu chodzi o ewidentny brak dobrej woli, w moim odczuciu - ze strony obojga rodziców. A brak dobrej woli nie zależy od profesji tylko od charakteru. Po prostu oni nie chcieli i nadal nie chcą się dogadać jak dorośli ludzie.
                • lia.13 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 23:42
                  nigdzie nie napisałam, że dzieci są wyrachowane. Dziecko się uwarunkowało na skutek wcześniejszych agresywnych zachowań ojca oraz faktu, że mu się udawało krzykiem osiągnąć swoje, ale to temat na dłuższą dyskusję. Ludzie dorośli też czasem tak mają, że się z kimś pokłócą i nie chcą z nim rozmawiać, później już nie pamiętają o co poszło, ale niechęć pozostaje. Natomiast właśnie się doczytałam pod artykułem z punktu widzenia ojca, że do spotkania w RODK doszło tylko jeden raz, przy okazji wydania opinii o wzajemnych relacjach przed dwoma laty. Nie została zatem podjęta próba odbudowania kontaktów i co za tym idzie ich uregulowania, o czym pisałam wcześniej.
        • state.of.independence Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 16:25
          berta-death napisała:


          > Najdziwniejsze w tym jest, że żaden z rodziców psychologów nie zadał sobie trud
          > u, żeby jakoś temu dziecku pomóc, bo to co się działo przez ostatnie 2 lata, to
          > było pastwieniem się nad nim.

          O to właśnie chodzi! Jak zobaczyłam ten filmik z panią kurator w czerni chodzącą spokojnie po ulicy, gdy tymczasem dziecko się drze w niebogłosy, ojciec podniesionym głosem jak automat powtarza do byłej żony "czy zrealizujesz dziś nakaz sądowy, czy zrealizujesz nakaz sądowy, czy zrealizujesz...", matka obraża się na niego i zabiera dziecko, doszłam do wniosku, że to istne wariatkowo. Nikt z trzech dorosłych osób obecnych na miejscu nie zadał sobie trudu, żeby zainteresować się dzieckiem, jego punktem widzenia i sposobem przeżywania rzeczywistości.

          Bo do jasnej anielki, dziecko powtarzało, że nie chce iść, że się boi, że coś tam jeszcze. I żadne z rodziców nie zapytało "dlaczego?". Oboje psychologowie, a nad głową dziecka, które im komunikuje swoje stany emocjonalne drą koty o zrealizowanie/niezrealizowanie nakazu sądowego. Po pierwsze - tej dyskusji przy dziecku nie powinno być. To sprawa między dorosłymi i jak ktoś słusznie gdzieś w tym wątku zauważył - nie wiadomo jakie lęki separacyjne cała ta sytuacja w małym mogła wywołać. Dzieciak mógł rozumieć z sytuacji piąte przez dziesiąte, dołożyć do tego jakieś własne wyobrażenia i lęki - no i wrzeszczał jak opętany.

          Ale dwójka światłych psychologów przez dwa lata powinna była sobie zadać choć tyle trudu, żeby z własnym dzieckiem na ten temat porozmawiać, zwłaszcza, że dziecko jak najbardziej mówi i prosty komunikat "boję się" jest dla mnie czytelny (a ja wcale nie psycholog). I zarówno dla ojca, który się uskarżał na brak więzi z dzieckiem, jak i dla matki jest to pełne pole do popisu, żeby zrozumieć istotę tych obaw, żeby nawiązać dialog z dzieckiem, poznać jego punkt widzenia na tę sprawę (niezależnie od tego jak tenże punkt widzenia jest naiwny i niedojrzały), żeby dziecko uspokoić, rozwiać jego wątpliwości, zapewnić, że świat wokół niego jest stabilny i bezpieczny.

          A oni nic - najprościej odbijać dziecko jak piłeczkę między sobą, a wręcz nawet przestawiać świat dziecka do góry nogami wedle własnego widzimisię. Żeby tylko przywalić drugiemu, żeby pokazać kto jest silniejszy, kto więcej potrafi. Szkoda gadać, w każdym razie w mojej ocenie dobrem dziecka to się tam nikt nie przejmował: ani sąd, ani kochający tatuś, a i mamusi można wygarnąć sporo bezmyślności. Wszyscy siebie warci i tyle.
          • erillzw Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 21:44
            Ja sobie pozwolę wtrącic jedną rzecz. Wam się wydaję, żer psycholog to jest nadczłowiek przepraszam? Czy wy naprawdę wierzycie, że jak ktoś jest z wykształcenia psychologiem to nie ma emocji? nie odczuwa żalu, frustracji, zranienia? Ze bycie psychologiem nagle powoduje, że człowiek dzała jak maszyna i nie poddaje sie sytuacjom trudnym?
            Powołujecie się na argument "bo to psycholog" jakby to miało wszystko wyjasniac. To tez sa ludzie. Ludzie ze slabosciami, ludzie popelniajacy bledy, ludzie ktorzy dzialaja pod wplywem emocji, ludzie ktorym te emocje potrafia przyslonic obraz rzeczywistosci. Psycholog nie jest synonimem nadczlowieka ktory nagle staje sie odporny na wszystko co dotyczy jego zycia i nad czym nie panuje. tak jak lekarz potrafi nie wiedziec, ze ma raka. To przyklad ktory znam osobiscie akurat.
            To sa ludzie ktorzy krzywdza swoje dziecko. A to, ze sa psychologami swiadczy tylko i wylacznie o tym, ze wyksztalcenie a zycie to sa dwie odrebne kwestie i nie zawsze umiejtnie sie przeplataja.
            • state.of.independence Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 22:02
              erillzw napisała:

              >To sa ludzie ktorzy krzywdza swoje dziecko. A to, ze sa psychologami swiadczy t
              > ylko i wylacznie o tym, ze wyksztalcenie a zycie to sa dwie odrebne kwestie i n
              > ie zawsze umiejtnie sie przeplataja.

              A to po co ciągle sami wywlekają na wierzch to, że są psychologami? Zwłaszcza tatuś? Oświadczenie dla prasy napisał w którym się niemal jak ekspert (we własnej sprawie) wypowiada.

              Poza tym nie chodzi o traktowanie psychologów jak nadludzi. Owszem, oni też mają swoje emocje i słabości, ale oboje mieli wystarczająco dużo czasu żeby to przemyśleć i żeby jakoś spróbować ułożyć relacje między sobą i z dzieckiem. Jeśli przerastało to ich siły - mogli skorzystać z fachowej pomocy. Wszak laryngolog chodzi w razie potrzeby do dentysty bez ujmy dla siebie.

              Jeszcze bardziej poza tym - ten pan uczy studentów, jego ex napisała kiedyś wspólnie z nim jakieś publikacje. Jaki to przykład dla tych młodych ludzi? Że teoria jedno, a praktyka drugie? Że praca naukowa nijak się ma do rzeczywistości? To nie wygłupiajmy się więcej, zatrudniajmy jako wykładowców na uniwersytetach np. szewców czy hydraulików - może przedstawiciele tych zawodów mają na tyle oleju w głowie, żeby nie robić aż takiej szopki ze swoich prywatnych brudów.

              Dla mnie wykonywanie zawodu psychologa (ale również lekarza, prawnika, nauczyciela i wielu innych) to kwestia etyki zawodowej i jeżeli owi państwo nie zauważają, że ich ta kwestia dotyczy to rodzi się w mojej głowie poważna wątpliwość, czy się do tego zawodu nadają.

              P.S. Ja też uczę studentów, ale jak mówię na zajęciach, żeby w obwodach elektrycznych plusa z minusem nie zwierać, ani palcem kabla bez izolacji nie dotykać to nie znaczy, że w domu wysadzam od razu korki, albo wsadzam palce do kontaktu bo "wyksztalcenie a zycie to sa dwie odrebne kwestie". Tego uczę na zajęciach co sama w praktyce potrafię, a nie tego co od strony teoretycznej w "mundrych" książkach wyczytałam.
    • tygrysio_misio Kluczem jest mąż Joanny Seneszyn 11.07.11, 10:35
      tatus jest profesorem psychologii i wszelkie opinie bieglych sa po jego stronie.... adwokatem matki jest maz Seneszyn....

      i wszytsko jasne: to co czytasz w GW to bzdury i mataczenie w imie wojny... juz nie tyle miedzy rodzicami, ale wojny o wygranie przegranej sprawy przez wplywowego adwokata
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 11.07.11, 10:48
      > Wygląda trochę jakby szanowny tatuś miał wtyki w sądzie a mamusia w mediach. Dz
      > ieciaka tylko żal
      >

      Dokładnie tak jak piszesz.
      Z antagonizmu pomiędzy byłymi małżonkami zrobiła się wojna, teraz przeszła do mediów - i mamy kompletną maskarę.
      A dziecko - nie gorzej poszkodowane niż tysiące innych.
      • jael53 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 11.07.11, 11:04
        rzeszow.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,9922745,Dramat_w_rodzinie__Zabil_zone_i_strzelil_do_siebie.html
        Jak widać, standardy wobec dzieci słabo zależą od środowiska. A raczej na to wygląda, że są ukształtowane przez wzorce nader "demokratyczne".
    • aibo dlaczego Uniwersytet Gdański nie wywalił na pysk 12.07.11, 11:20
      tego gościa z uczelni? to norma zachowania tam wykładowców czy o co chodzi bo zaczynam wątpić w tą uczelnię!
      • jael53 Re: dlaczego Uniwersytet Gdański nie wywalił na p 12.07.11, 11:30
        Dlatego, że w tych okolicznościach to nie takie proste. Normalnie można (ba, należy) wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Ale w sytuacji, gdy o te sama uczynki toczy się postępowanie karne, rzecz się komplikuje. I wedle Rozporządzenia MNiSW w sprawie odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli akademickich, i zgodnie z intuicjami z zakresu kultury prawnej.

        Postępowanie karne sprawia bowiem, że dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, obwinionego chroni domniemanie niewinności. Do czasu tego wyroku wszelkie postępowanie w innych instancjach trzeba zawiesić.
        Najwięcej, ile w takiej sytuacji uczelnia może (i powinna) zrobić, to zawiesić takiego pracownika do zamknięcia sprawy.
      • berta-death Re: dlaczego Uniwersytet Gdański nie wywalił na p 12.07.11, 11:35
        Bo to budżetówka jest. Tutaj szef nie może wywalić pracownika, tylko dlatego, że ten robi czarny PR firmie albo całej branży. Nie może nawet w przypadku kiedy pracownik daje mu w kość, jest mało kompetentny, nie dogaduje się ze współpracownikami i klienci na niego narzekają.
        • tygrysio_misio Re: dlaczego Uniwersytet Gdański nie wywalił na p 12.07.11, 11:38
          zaczynam marzyc o cieplej posadce w budzetowce ;]
        • jael53 Re: dlaczego Uniwersytet Gdański nie wywalił na p 12.07.11, 11:41
          Tu przesadzasz. Akurat kodeks pracy, nawet "zamieszany" rozporządzeniami branżowymi, daje całkiem spore możliwości; i te możliwości są wykorzystywane. Niemniej zwolnienie dyscyplinarne pracownika, z powodu wykroczenia (lub przestępstwa), przed zakończeniem sprawy karnej to rzecz śliska. Bo daje podstawy do roszczeń odszkodowawczych. A i średnio rozgarnięty pełnomocnik wyciągnie z takiej sytuacji argument o działaniu pracodawcy, obliczonym na sugerowanie wymiaru sprawiedliwości.
          • berta-death Re: dlaczego Uniwersytet Gdański nie wywalił na p 12.07.11, 11:46
            Tutaj jeszcze dochodzi kwestia nepotyzmu i koneksji. Mało kto uczciwie dostaje pracę w budżetówce. Na obcego to zawsze się sposób znajdzie, ale spróbuj się pozbyc pociotka czy protegowanego osoby, od której sama jesteś zależna.
            • jael53 Re: dlaczego Uniwersytet Gdański nie wywalił na p 12.07.11, 11:52
              I masz odpowiedź, dlaczego tak osobliwie w przypadku dwojga psychologów działały RODK-i na ich "terenach łowieckich".
              Ale pytanie było o uczelnię - a ta, do zamknięcia postępowania karnego, może tylko obwinionego zawiesić. I (takie słuch chodzą) domaga się tego krajowe środowisko psychologów.
    • real.becwal kto nie z Piotrusiem 12.07.11, 11:40
      tego udusiem podusiem.
      • aietes Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji 13.07.11, 14:17
        przypomniałeś mi skecz Monthy'ego Pythona o hiszpańskiej inkwizycji i torturze podusią i wygodnym krzesłem :)
    • teoteo1954 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 12:10
      Jedno w tym jest pewne. Ta pani, która obecnie "pociesza" ojca Piotrusia, za 5 lat będzie kolejną kobietą skrzywdzoną przez niego. Drogie Panie zacznijcie myśleć głową a nie dolną częścią ciała.
      • mali_kali Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 14:07
        Dzieki za prognoze. Majac na uwadze fakt, ze tak rzeczowa i konkretna, to ja prosilbym o informacje co bedzie za 5 lat z nowym mezem mamusi Piotrusia. Gdy zdecyduje sie na dziecko z nowa zona, to ciekawe jakie beda jego losy.

        Drodzy Panowie zacznijcie myslec glowa, a nie dolna czescia ciala.
        • nikodem_73 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 13.07.11, 01:42
          Ty mu stawiasz za niskie wymagania. Ja to bym chciał wiedzieć jaki będzie kurs USD/EUR za 5 lat.
          :)
    • cukierpudel Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 12:19
      I zdjecie szczesliwej mamusi z dzieckiem. Jakie to obrzydliwe ze strony gazeta.pl byc stronniczym...
    • happy_time Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 12:35
      > Wygląda trochę jakby szanowny tatuś miał wtyki w sądzie a mamusia w mediach. Dz
      > ieciaka tylko żal

      Tak pewnie jest.
      Już pomijając to, które z rodziców jest winne, bo pewnie winni są oboje. Wygląda na to, że nikt nie próbował nawet ustalić dlaczego dziecko tak reaguje na ojca. Nic nie piszą na temat czy ktoś z psychologów sądowych rozmawiał na ten temat z dzieckiem. Możliwe, że matka go nastawiła przeciwko ojcu, ale ojciec jako profesor psychologii chyba powinien wiedzieć jak rozwiązać taką sprawę, żeby jak najmniej ucierpiało dziecko, a wygląda na to, że zrobił dokładnie na odwrót.
    • white_lake o co chodzi z tą Senyszyn? 12.07.11, 13:49
      niech mi ktoś wreszcie wytłumaczy, o co wam chodzi, bo ciągle pojawiają się jakieś sugestie, że to nie przypadek, że blabla, że GW na zamówienie coś robi, że coś rozpętuje itd.
      chyba to normalne, że dorosły człowiek jest czyimś mężem czy żoną, jakie znaczenie ma tu, że żona adwokata jest posłanką SLD (nawet europosłanką w tej chwili, czyli jest daleko od tutejszych spraw i pewnie mało ją obchodzą)
      jaki Senyszyn ma związek z GW czy TOKFM? słucham? konkrety?

      takie sprawy rozpętują się same, bo w prosty sposób rozbudzają emocje
      była kiedyś afera o to, że dziecko wymachiwało kotem i waliło po ścianach, obrzydliwa sprawa, godna potępienia, ale nawet ja uznałam, że umieszczanie jej na czołówkach przez około tydzień to była przesada
      tu krzywda dzieje się dziecku, więc emocje są tym większe
      matka próbuje walczyć w sądzie, odwołuje się, apeluje, wnioskuje, ale widać, z jakim skutkiem, "tatuńcio" będący ekspertem i stroną równocześnie manipuluje sądem, bo nie uwierzę, że normalna kobieta może wydawać tak stronnicze decyzje w stosunku do matki małego dziecka
      zaprzestanie tych męczarni dla dziecka, czyli "spotkań" z ojcem, leżało tylko i wyłącznie w jego gestii, mógł bez konsekwencji z tego zrezygnować, odpuścić dzieciakowi przynajmniej na jakiś czas, matka musiała w tym uczestniczyć, bo właśnie "realizowała postanowienie sądu", a zachowanie ojca nosi wszelkie znamiona nękania i maltretowania psychicznego, zarówno matki, jak i dziecka
      każdy normalny rodzic stawia dobro dziecka ponad wszystkim, ten... pan stawia siebie i swoje dobro, więc dla większości normalnych jest... nie będę używać obelżywych słów
      • mali_kali Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 12.07.11, 14:19
        > niech mi ktoś wreszcie wytłumaczy, o co wam chodzi, bo ciągle pojawiają się jak
        > ieś sugestie, że to nie przypadek, że blabla, że GW na zamówienie coś robi, że
        > coś rozpętuje itd.
        > chyba to normalne, że dorosły człowiek jest czyimś mężem czy żoną, jakie znacze
        > nie ma tu, że żona adwokata jest posłanką SLD (nawet europosłanką w tej chwili,
        > czyli jest daleko od tutejszych spraw i pewnie mało ją obchodzą)
        > jaki Senyszyn ma związek z GW czy TOKFM? słucham? konkrety?

        Ten adwokat przegral w sadzie. Dla adwokata to ujma na honorze. Plama na reputacji. Rozumiesz? To teraz masz uzasadnienie, ze to wcale nie byla plama na honorze tego adwokata, lecz wszyscy na okolo (sady, biegli, instytucje panstwowe) sa niedobrzy. Nalezaloby wymienic sad, bo stronniczy. Nalezaloby zmienic bieglych, bo stronniczy. Nalezaloby wymienic kuratorow, bo bezduszni. Nalezaloby wywalic policjantow, bo dziecko nie zjadlo sniadania. ALE nalezaloby zostawic adwokata, bo przeciez swietny. Tylko przegral w sadzie. No to musi udowodnic swoja przydatnosc w inny sposob.

        > jakim skutkiem, "tatuńcio" będący ekspertem i stroną równocześnie manipuluje są
        > dem, bo nie uwierzę, że normalna kobieta może wydawać tak stronnicze decyzje w
        > stosunku do matki małego dziecka

        Brawo! To dopiero stronniczosc. Przyznanie pieczy nad dzieckiem komukolwiek innemu niz matce, to manipulacja sadem. Gratulacje logiki! Ojcowie to bankomaty (dostarczaja alimenty), a matki opiekuja sie dziecmi. Super. Pozbawiasz nadzieji wszystkich tatusiow walczacych o mozliwosc opieki nad dzieckiem.

        > zaprzestanie tych męczarni dla dziecka, czyli "spotkań" z ojcem, leżało tylko i
        > wyłącznie w jego gestii, mógł bez konsekwencji z tego zrezygnować, odpuścić dz
        > ieciakowi przynajmniej na jakiś czas, matka musiała w tym uczestniczyć, bo właś
        > nie "realizowała postanowienie sądu", a zachowanie ojca nosi wszelkie znamiona
        > nękania i maltretowania psychicznego, zarówno matki, jak i dziecka

        Twoje opinie sa guzik warte, bo mamy opinie bieglych. Uwazam za osobe o wiele bardziej wiarygodna specjaliste w danej dziedzinie niz forumowicza "white_lake". Wedlug tych opinii to matka maltretowala psychicznie dziecko.

        Jestes troche jak owieczka. Ta z wyrazenia "owczy ped".
        • erillzw Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 12.07.11, 22:07
          mali_kali napisał:

          > Ten adwokat przegral w sadzie. Dla adwokata to ujma na honorze. Plama na reputa
          > cji. Rozumiesz?

          Taaaaaak? A skąd Ty to wiesz? Czyzby sie miało okazać iż jestes adwokatem? Bo na moje oko wymyslasz sobie jakas wielka filozofie. I chyba nigdy nic nie mialas do czynienia z sadem i stronniczoscia sedziow ze Ci sie wydaje, ze oni zawsze sa tacy strasznie obiektywni.
          Posiedz sobie troche na sali sadowej, przegladanij akta i zobacz jak irracjonalne wyroki w stosunku do dowodow potrafia wydawac sedziowie i sedziny.

          > To teraz masz uzasadnienie, ze to wcale nie byla plama na honor
          > ze tego adwokata, lecz wszyscy na okolo (sady, biegli, instytucje panstwowe) sa
          > niedobrzy. Nalezaloby wymienic sad, bo stronniczy. Nalezaloby zmienic bieglych
          > , bo stronniczy. Nalezaloby wymienic kuratorow, bo bezduszni. Nalezaloby wywali
          > c policjantow, bo dziecko nie zjadlo sniadania. ALE nalezaloby zostawic adwokat
          > a, bo przeciez swietny. Tylko przegral w sadzie. No to musi udowodnic swoja prz
          > ydatnosc w inny sposob.

          Po pierwsze nikt nie mowil o zostawieniu adwokata bo cos przegral. Po drugie opieranie sie na opinii bieglych sprzed 2 lat w przyadku 5 latka ktory w ciagu roku robi bardzo duze postepy w rozwoju jest kompletnym brakiem wiedzy i ignorancja ze strony sadu. To tak jakbys sie oparla na zdjeciu szczerbatego 5 latka mowic o 30 letnim facecie, ze ma dziury w zebach mimo, ze 10 lat temu zalozyl aparat i je wyleczyl. Rozumiesz juz absurd tej sytuacji czy nadal bedziesz twuerdzic, ze tak strasznie wszyscy chca manipulowac by zakryc "ujme" na honorze jednego adwokata. Te stwierdzenia sa tak pozbawione logiki i oderwane od rzeczywistosci, ze az mnie bawia. I jeszcze ten ton do tego..

          > Brawo! To dopiero stronniczosc. Przyznanie pieczy nad dzieckiem komukolwiek inn
          > emu niz matce, to manipulacja sadem. Gratulacje logiki! Ojcowie to bankomaty (d
          > ostarczaja alimenty), a matki opiekuja sie dziecmi. Super. Pozbawiasz nadzieji
          > wszystkich tatusiow walczacych o mozliwosc opieki nad dzieckiem.

          To sie nazywa wybiorcze czytanie. Nie chodzi o wydanie opieki komukolwiek innemu poza matka ale o wszystkie okolicznosci obok tego. Polecam lekture akt w ktorych zignorowano wniosek matki o nowa diagnoze przez biegluych oraz rozmowe z lekarzem neurologiem u ktorego dziecko sie leczy. Jest tyle niescislosci, dziur i absurdow w tej sprawie, ze trudno mowic o obiektywnosci sadu. Nie dlatego, zeby obwiniac tylko ojca lub matke ale zaniedbania sa kardynalne z proceduralnego punktu widzenia.

          > Twoje opinie sa guzik warte, bo mamy opinie bieglych.

          Sprzed dwóch lat, ktorzy na dodatek sa znajomymi jeden ze stron konfliktu. No wybacz, ale ich opinia jest mniej warta niz Twoja tutaj tak naprawde. osoby ktore maja wydawac takie opinii musza byc bezstronne i nie moga osobiscie znac ZADNEJ ze stron. Opinia tcyh szanownych bieglych jest mniej warta od krowiej kupy na trawie.

          > Uwazam za osobe o wiele b
          > ardziej wiarygodna specjaliste w danej dziedzinie niz forumowicza "white_lake".
          > Wedlug tych opinii to matka maltretowala psychicznie dziecko.

          A Ty widzialas ta opinie na oczy? czy tez opierasz sie na relacji z gazety? NIKT z nas nie wie co w tej opinii tak naprawde bylo. Do niej ma wglad tylko psycholog, ewntualnie sedzia jesli owa nie jest szkodliwa dla dziecka. NIKT wiecej. Nie ludz sie, ze to co czytasz w mediach na temat tej treesci przekazuje ja chocby w 1% bo gdyby tak bylo caly ten RODK mialby juz niezle kolo dupy ze stront PTP. A ci ktorzy by ujawnili jego tresc wylecieliby z hukiem.


          > Jestes troche jak owieczka. Ta z wyrazenia "owczy ped".

          Przyganiał kocioł garnkowi.
          • mali_kali Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 13.07.11, 09:40
            > Posiedz sobie troche na sali sadowej, przegladanij akta i zobacz jak irracjonal
            > ne wyroki w stosunku do dowodow potrafia wydawac sedziowie i sedziny.

            Uczestniczylem w kilku postepowaniach. Zgadzam sie, ze potrafia wydawac irracjonalne wyroki. Np. odrzucanie dowodow bez konkretnego uzasadnienia, a przyjmowanie innych, bo "sa bardziej wiarygodne". W takich wypadkach zawsze wygrywalem apelacje.

            > Po pierwsze nikt nie mowil o zostawieniu adwokata bo cos przegral.

            W artykule nie. W zyciu bardzo prawdopodobne.

            > at i je wyleczyl. Rozumiesz juz absurd tej sytuacji czy nadal bedziesz twuerdzi
            > c, ze tak strasznie wszyscy chca manipulowac by zakryc "ujme" na honorze jedneg
            > o adwokata. Te stwierdzenia sa tak pozbawione logiki i oderwane od rzeczywistos
            > ci, ze az mnie bawia. I jeszcze ten ton do tego..

            Nie wszyscy. Tylko dziennikarze GW. Wybiorcze czytanie?

            > Sprzed dwóch lat, ktorzy na dodatek sa znajomymi jeden ze stron konfliktu. No w
            > ybacz, ale ich opinia jest mniej warta niz Twoja tutaj tak naprawde.

            Jest wiecej warta, bo sa bieglymi. Ja statusu bieglego sadowego nie posiadam.

            > A Ty widzialas ta opinie na oczy? czy tez opierasz sie na relacji z gazety? NIK
            > T z nas nie wie co w tej opinii tak naprawde bylo. Do niej ma wglad tylko psych
            > olog, ewntualnie sedzia jesli owa nie jest szkodliwa dla dziecka. NIKT wiecej.
            > Nie ludz sie, ze to co czytasz w mediach na temat tej treesci przekazuje ja cho
            > cby w 1% bo gdyby tak bylo caly ten RODK mialby juz niezle kolo dupy ze stront
            > PTP. A ci ktorzy by ujawnili jego tresc wylecieliby z hukiem.

            No, wlasnie. Czyli jednak ta opinia jest raczej wiarygodna i wiecej warta niz opinia white_like oraz innych histeryczek(ow) na forach internetowych. Tresci opinii nie znam, ale zauwazam, ze byla pozytywna dla ojca, bo sad podjal decyzje o przynaniu pieczy ojcu.
            Nie ma znaczenie uzasadnienie zawarte w opinii. Wazne dla ktorej ze stron jest ona pozytywna.

            > > Jestes troche jak owieczka. Ta z wyrazenia "owczy ped".
            >
            > Przyganiał kocioł garnkowi.

            Tak jakbym to ja podazal za trendem medialnym. Wydaje mi sie, ze raczej ide "pod prad" i przeciwko parciu mediow, czyli zupelne zaprzeczenie owczego pedu.
      • w.i.l Pierwsza naiwna? 12.07.11, 14:19
        Joannę Senyszyn z Adamem Michnikiem i redakcją GW łączy przynależność do wspólnego obozu politycznego.
        Walczą wspólnie o zdeprecjonowanie normalnej rodziny, ułatwianie dorywczych "związków partnerskich" (w tym homoseksualnych) i prawne udogodnienia do uprawiania homoseksualizmu.
        W tym o przekazywanie dzieci homoseksualistom, którzy jak wiadomo na ogół swoich nie mają.
        Ta grupa ściśle ze sobą współpracuje i ściśle się popiera bo ich cel nie jest w Polsce łatwy do osiągnięcia.
        • belle.du.jour Re: Pierwsza naiwna? 12.07.11, 16:37
          He he.. dzięki w.i.l za tak piękne i otwarte ujawnienie własnej paranoi około-homoseksualnej. Tak, GW i Michnikowi głównie chodzi o podkopanie fundamentów zdrowej, katolickiej, polskiej rodziny i podstępne wymuszenie akceptacji dla wszelkiego rodzaju dewiantów. A potem to już tylko potop ;) . Swoją drogą zawsze mnie zastanawia skąd ta paranoja się bierze. Sądzę, że podłożem są własne, nie w pełni uświadomione ciągoty homoseksualne, które przecież gdzieś znaleźć muszą ujście. Ludzie o zdrowym podejściu do seksu zwykle nie mają w sobie nienawiści do "kochających inaczej".
          P.S. Wiele lesbijek wychowuje własne dzieci z poprzednich związków. Nie wiem czy to wina GW i Michnika ale jakoś od tego świat się nie zawalił.
        • martaka1only Re: Pierwsza naiwna? 12.07.11, 22:59
          No i znowu ten Michnik zawinił! No ten facet to jest chuligan!!
      • tygrysio_misio Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 12.07.11, 15:35
        a bo kazdy czlowiek ma namiary na dziennikarzy i moze pogadac sobie z nimi na zasadzie: jest sprawa do nakrecenia, podam wam akta sprawy, a wy nie ujawnicie ze to ode mnie...

        zwykly czlowiek liczylby sie z odpowiedzia: temat zbyt trudny i burzliwy, do tego zbyt nagminny... nie bedziemy sie babrac w gownie
      • white_lake Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 12.07.11, 15:39
        no i jakoś nie doczekałam się konkretnych informacji,
        a to, że Michnik jest zły i niszczy Polskę i polskie rodziny, to słyszałam już dawno i już mnie nawet nie śmieszy
        mnie chodziło o dowody jakieś, a tu bełkot, bełkot, bełkot
        pozdrów ode mnie krasnoludki, jak je znowu spotkasz

        do mali mali
        wiesz, gdyby postępowanie było prowadzone bez zarzutu, to owszem, przegrał i to ujma
        ale tam wystąpiło tyle okoliczności, które śmierdzą na kilometr kumoterstem i manipulacją, że nie można przejść nad tym do porządku dziennego
        i co? twoim zdaniem przegrał, zadzwonił do żony i mówi: Aśka, powiedz Adamowi, żeby coś zrobił, bo jakiś profesorek mnie ośmieszył i mam ujmę na honorze
        nie wątpię, że tak właśnie było :))))
        • mali_kali Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 12.07.11, 15:56
          > do mali mali
          > wiesz, gdyby postępowanie było prowadzone bez zarzutu, to owszem, przegrał i to
          > ujma
          > ale tam wystąpiło tyle okoliczności, które śmierdzą na kilometr kumoterstem i m
          > anipulacją, że nie można przejść nad tym do porządku dziennego
          > i co? twoim zdaniem przegrał, zadzwonił do żony i mówi: Aśka, powiedz Adamowi,
          > żeby coś zrobił, bo jakiś profesorek mnie ośmieszył i mam ujmę na honorze
          > nie wątpię, że tak właśnie było :))))

          Nie. Sadze, ze bylo tak:
          Matka sie rozplakala po wykonaniu postanowienia. Zadzwonila do adwokata i rozpaczala. Przy okazji szukala winnego i mowila, ze on nic nie pomogl i nic nie zrobil. Facet pomyslal, ze przegral w sadzie, ale przeciez jest jeszcze czwarta wladza. Zadzwonil do znajomego po przysluge i tyle. Kazdy z nas gdy ma jakis problem, to wykonuje telefon do przyjaciela. Nieprawda?
          • erillzw Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 12.07.11, 22:12
            Tak, mysle ze wedle logiki ujmy na honorze pan adwokat marzyk o tym, zeby 3.4 polski czytalo jak dal dupy w sadzie. O tak, to z cala pewnoscia bylo jego nadrzednym celem.. Bo tak jak zrobil medialny szum to przeciez nikt nie zuaweazy, ze przegral..

            Proponuje zatrudnic sie z SE albo Fakcie. nadajesz sie ze swoja wybujala wyobraznia.
            • nikodem_73 Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 13.07.11, 01:47
              A w którym tekście jest maglowane, że przegrał w sądzie? Ta kwestia jest zasadniczo tylko napomknięta. Znakomita większość tekstów opisuje jak to ojciec-potwór maltretuje swoje dziecko.

              Nie trzeba być adwokatem żeby wiedzieć jak się rozgrywa "trudne" sprawy. Wystarczy parę razy wziąć udział w jakiejś rozprawie.
            • mali_kali Re: o co chodzi z tą Senyszyn? 13.07.11, 09:46
              > Tak, mysle ze wedle logiki ujmy na honorze pan adwokat marzyk o tym, zeby 3.4 p
              > olski czytalo jak dal dupy w sadzie. O tak, to z cala pewnoscia bylo jego nadrz
              > ednym celem.. Bo tak jak zrobil medialny szum to przeciez nikt nie zuaweazy, ze
              > przegral..

              Czy zauwazyles, ze nazwisko "pelnomocnika" mamusi nie zostalo ujawnione w tekscie?!
              Poza tym teraz cala Polska czyta, ze to nie adwokat zawinil, lecz wszystkie instytucje dzialajace na okolo sprawy.

              > Proponuje zatrudnic sie z SE albo Fakcie. nadajesz sie ze swoja wybujala wyobra
              > znia.

              Wyobraznia? Chyba Ty sobie wyobraziles, ze GW podala nazwisko tego adwokata i jego koneksje. Zatrudnij sie w GW. Tam bardzo czesto trafiaja sie takie "trafione" analizy.
      • vader2010 a skad wiesz że krzywda dzieje się dziecku? 12.07.11, 16:23
        może właśnie do tej pory się działa?
    • w.i.l O co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 14:04
      Odpowiedź jest prosta:

      Matka dziecka Barbara L. -> jej adwokat Bolesław Senyszyn->eurposłanaka SLD Joanna Senyszyn->Adam Michnik->Sebastian Furtok dziennikarz z GW

      Adwokat Bolesław Senyszyn przegrywa ważne postanowienie sądu o przekazaniu dziecka ojcu.
      Barbara L. nie wykonuje tego postanowienia sądu.
      Sąd wydaje polecenie wyegzekwowania prawa.
      Do mieszkania matki przychodzi kurator z policją i ojcem dziecka.
      Dziecko zostaje zabrane przez ojca.
      Michnik organizuje nagonkę w GW na sąd i ojca dziecka.
      Żąda interwencji ministra sprawiedliwości.
      Minister stwierdza, że nie naruszono prawa.
      "Koledzy i koleżanki" z pracy (Instytut Psychologii Uniwesytetu Gdańskiego) ojca dziecka , zarozumiałego i odnoszącego sukcesy profesora J., węszą za możliwością jego linczu zawodowego.
      Piszą "protest".
      Rektor Uniwesytetu Gdańskiego oświadcza, że prywatne sprawy pracowników UG są ich prywatnymi sprawami.
      Michnik nie rezygnuje....
      Nagonka w GW trwa.
      • erillzw Re: O co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 22:14
        w.i.l napisał:

        > Minister stwierdza, że nie naruszono prawa.

        Ehkm.. gdzie jest ta wypowiedz ministra? Poprosze o link do owej.
    • pfg Salomon 12.07.11, 14:12
      Wydaje mi się, że oboje rodzice używają dziecka w walce przeciwko sobie. Jest bardzo możliwe, że matka była nadopiekuńcza, zafiksowana na dziecku, które potem nastawiała przeciwko ojcu, usiłowała też - za radą adwokata? - przewlekać sprawę (nie odbierała decyzji sądu). Z dugiej strony ojciec postanowił wyegzekwować swoje - niechby i nawet słuszne - prawa w najgorszy mozliwy sposób, z krzywdą dla dziecka.

      Myślę, że żadne z tych dwojga nie przeszłoby sądu Salomona.

      Niekompetencja kuratorek i policji oraz rutyniarstwo i opieszałość sądu to inna sprawa.
      • w.i.l Re: Salomon 12.07.11, 14:31
        >Z dugiej strony ojciec postanowił wyegzekwować
        > swoje - niechby i nawet słuszne - prawa w najgorszy mozliwy sposób, z krzywdą
        > dla dziecka.

        Znasz lepszy sposób egzekucji praw ojca w tej sytuacji?
        Gdy nie można się porozumieć z patologiczną matką lekceważącą interesy dziecka i jego prawo do obojga rodziców?
        Jestem go ciekaw, podziel się swą wiedzą z forumowiczami...
        Sąd też będzie ciekaw.
        • pfg Re: Salomon 12.07.11, 14:49
          w.i.l napisał:

          > Znasz lepszy sposób egzekucji praw ojca w tej sytuacji?

          A znasz przypowieść o sądzie Salomona?
          • w.i.l Idiota? 12.07.11, 14:57

            • pfg Re: Idiota? 12.07.11, 15:20
              Nie, Salomon raczej nie był idiotą :-)

              Jeśli nie wiesz, czego dotyczył sąd Salomona, radzę uzupełnić swoje wykształcenie.
              • w.i.l Jeżeli dziś chcesz przywrócić do władzy Salomona 12.07.11, 22:13
                to właśnie ty jesteś idiotą.
                Od tamtych czasów wypracowało się nieco cywilizacji i jurysprudencji.
                Feudalizm minął.
                • pfg Re: Jeżeli dziś chcesz przywrócić do władzy Salom 12.07.11, 23:24
                  Myślę, że jednak powinieneś uzupełnić swoje wykształcenie, choćby po to, żebyś potrafił ustalić choć przybliżoną relację czasową pomiędzy Salomonem a feudalizmem.

                  Istotą sądu Salomona jest wskazanie, że rodzic dla dobra dziecka może dobrowolnie zrezygnować ze swoich praw. Ci państwo, jak się wydaje, czegoś takiego nawet nie rozważali. Nie chodzi im bowiem o dobro dziecka, ale o użycie dziecka jako broni przeciwko drugiej stronie.
                  • state.of.independence Re: Jeżeli dziś chcesz przywrócić do władzy Salom 12.07.11, 23:36
                    pfg napisał:

                    > Ci państwo, jak się wydaje, czegoś takiego nawet
                    > nie rozważali. Nie chodzi im bowiem o dobro dziecka, ale o użycie dziecka jako
                    > broni przeciwko drugiej stronie.

                    Bingo! Dokładnie o to chodzi. Każde z nich stosuje nieco inne metody, ale w gruncie rzeczy chodzi o to, żeby przywalić tam, gdzie najbardziej zaboli.
                    • niziolek-1 Re: Jeżeli dziś chcesz przywrócić do władzy Salom 13.07.11, 00:40
                      Ten facet "tatuś" nie jest psychologiem lecz psychopatą!!!!!! Jemu powinno się odebrać tytuły i prawa rodzicielskie!!!!!! Mamusia i tatuś mają bardzo poważny problem z sobą, jak niestety większość psychologów.
        • state.of.independence Re: Salomon 12.07.11, 17:18
          w.i.l napisał:

          > Znasz lepszy sposób egzekucji praw ojca w tej sytuacji?
          > Gdy nie można się porozumieć z patologiczną matką lekceważącą interesy dziecka
          > i jego prawo do obojga rodziców?

          Przepraszam, że się wtrącę, ale w tej chwili ojciec jest równie patologiczny, bo z nim też nie można się porozumieć w sprawie prawa dziecka do obojga rodziców. Teraz tatuś chce dziecku odebrać prawo do matki, jeśli tego nie zauważyłeś. A jeszcze podobno początkowo wnioskował o umieszczenie dziecka w rodzinie zastępczej, czym chciał chyba odebrać dziecku prawo do obojga rodziców biologicznych.

          Ale cóż tam takie gdybanie! Grunt, że dziecko ma prawo do obojga rodziców i że oboje rodzice mają prawo do dziecka. Rozumiem, że w tym przypadku matka powinna wpaść o 7 rano do domu ojca z nakazem sądowym (skoro teraz łamie się jej prawo), za jakiś czas - ojciec powinien powtórzyć tę akcję, a potem znowu matka. Najlepiej tak kilka razy do roku, do pełnoletności, żeby dziecko miało dobry kontakt z obojgiem i żeby nie narzekało na nudę.

          Albo rzeczywiście rozciąć na pół, ale wtedy obawiam się, że rodzice się pokłócą, kto bierze którą połowę. Bo wiesz, człowiek wnętrzności ma rozmieszczone asymetrycznie: z lewej jest serce, śledziona, żołądek, a z prawej wątroba, woreczek żółciowy, wyrostek robaczkowy...
          • tygrysio_misio Re: Salomon 12.07.11, 17:31
            wydaje sie, ze tym motywme z rodzina zastepcza zrobil najmadrzejszy gest w tej calj sprawie

            mam wrazenie, ze w tej rodzinie nie wychowa sie zaden normalny czlowiek.... odseparowanie od ojca, ktory wzbudza lek i toksycznej matki moze doprowadzic dziecko do odzyskania rownowagi
            • state.of.independence Re: Salomon 12.07.11, 17:58
              No dobrze, ale na jakiej podstawie wszyscy twierdzą, że matka jest toksyczna? Oglądałam wywiad z nią i na mój gust jest być może nieco zbyt wydelikacona czy zmanierowana, co jest pewnego rodzaju mankamentem, ale samo w sobie toksyczne być nie może. Mnie prywatnie ten rodzaj osobowości nie odpowiada, ale jak do tej pory nie widzę w tym nic toksycznego - ot, zdarzają się takie baby, da się z tym żyć.

              Po drugie i to jest ważne. Dziecko do matki jest mocno przywiązane. Podobno zbyt mocno (tak twierdzi ojciec-psycholog). Ale jednak to jest dopiero pięciolatek, który jest w tej chwili na takim etapie rozwoju, że do matki się klei. Po prostu to jest naturalne i na razie jeszcze nie ma w tym nic szkodliwego.

              Mam w rodzinie dwóch chłopców, jeden skończy jesienią 6 lat, drugi ma w tej chwili coś koło 5, więc wiek ten sam. I obaj bardziej lgną do matek, a ojców traktują z pewnego rodzaju rezerwą. To naprawdę jeszcze ten wiek u dziecka, kiedy nie obudziło się w chłopcu poczucie, że jest mężczyzną. Do ojców chłopcy zaczynają mocniej lgnąć dopiero koło 8-10 roku życia, żeby kilka lat później wejść dla odmiany w fazę buntu przeciw wszystkim dorosłym.

              Gadanie o toksycznej matce to jakaś bzdura. No, gdyby chłopiec w wieku 10-12 lat był z nią tak silnie związany to by był prawdziwy problem, wręcz dramat. Ale pięciolatek, który naprawdę potrzebuje silnego przywiązania do matki, żeby w późniejszym wieku umieć budować relacje z kobietami?

              Przecież nawet u Słowian chłopców "odbierano" od matek i oddawano pod opiekę ojców dopiero po ukończeniu siedmiu lat (rytuał postrzyżyn). Z innej beczki - Żydzi uznają chłopca za mężczyznę (w sensie religijnym) w wieku bodajże 12 lat. Indianie czy Afrykanie - też jakieś tam ichniejsze rytuały odbywają się na etapie bardzo wczesnych "nastu" lat delikwenta.

              Nikt nigdzie nie zmusza pięciolatka do emocjonalnego odzielania się od matki bo to "toksyczne". Ponieważ nie jestem z wykształcenia psychologiem to przytoczyłam tu różne wybiórcze przykłady z mniej "cywilizowanych" społeczeństw, bo wierzę w pewną życiową mądrość ludzi prostych. Swoją drogą słyszałam, że to pan profesor jest z zimnego chowu, więc może po prostu pewnych rzeczy nie rozumie?
              • cheffin Re: Salomon 12.07.11, 22:20
                Towar przetargowy ...........dzieci z rozbitych malzenstw. Niewazne jakie posiadaja wyksztalcenie czym wyzsze tym gorsze zachowanie.
                • state.of.independence Re: Salomon 12.07.11, 23:27
                  Też mi się cała sprawa tak widzi, że tu tylko o towar przetargowy chodzi i wzajemne opluwanie się rodziców. Jakoś nie mogę się dopatrzeć, żeby jedno było lepsze od drugiego.
    • mary_an A mi zal tego ojca 12.07.11, 14:46
      Wyobrazam sobie, ze podpadam komus, w jakiejkolwiek sprawie - niech bedzie, ze zre sie z bylym mezem o dziecko. Ale teraz byc z tego powodu we wszystkich mediach i na ustach wszystkich - to musi byc koszmar. Biedny facet - ja sie nie dziwie, ze nie chce zadnych kontaktow z prasa, bo zaraz by zmienili jego slowa i zrobili z tego kolejna afere.

      Ja to widze tak: mamusia nie chce, zeby synus spotykal sie z ojcem. Ojciec chce spedzic z dzieckiem wakacje - co w tym nienormalnego?? Mamusia nie chce pozwolic na zadne kontakty (w koncu maly, ktory nawet nie zna ojca histerycznie sie go boi, wiec winna moze byc tu tylko mamusia). Dlatego tatus dostaje nakaz z sadu, bierze malego i spedzaja razem wakacje, moze maly sie przynajmniej przekona, ze tatus jest w porzadku.

      Tylko ja nie rozumiem, dlaczego to cale ciaganie sie po sadach itp. Nie mogli sie po prostu dogadac- ja biore malego na lipiec, ty na sierpien i do widzenia? Mnostwo moich znajomych jest po rozwodach i na wakacje wlasnie tak sie dziela dziecmi - nikt z tego nie robi wielkiej afery i nie pisze o "porwaniach", "ukrywaniu sie", "faszerowaniu dziecka narkotykami" itp.

      Winna mamuska, ze nie dala synka na 2 tyg ojcu, zeby sobie pojechali na urlop, tym sposobem unikneliby tej calej medialnej jatki. No i sadzac po stronniczosci artykulow to mamusia stoi za cala nagonka - tego sie nie wyprze.
      • happy_time Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 14:58
        > Tylko ja nie rozumiem, dlaczego to cale ciaganie sie po sadach itp. Nie mogli s
        > ie po prostu dogadac- ja biore malego na lipiec, ty na sierpien i do widzenia?

        Jak widać nie mogli. Zresztą skoro dziecko się ojca bało i nie utrzymywało z nim normalnych kontaktów to trudno, żeby nagle pojechało z ojcem na wakacje.
        Ciekawe czy naprawdę nie było możliwości, żeby stopniowo budować kontakty ojca z dzieckiem.
        Poza tym to co ojciec napisał nie robi zbyt dobrego wrażenia. Chociażby to, że nazywa chłopca innym imieniem niż do tej pory.
        • mary_an Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 15:06
          No tak, ale skoro nei spedzilo z nim ani jednego dnia od paru dobrych lat, to jak moglo sie go bac z jakis racjonalnych powodow? Rozumiem, gdyby bylo, ze ojciec zabral malego do siebie na weekend, wszystko bylo normalnie, po powrocie maly zaczal sie go panicznie bac. Ale skoro ani razu nie byli razem a przynajmniej na pewno nie sam na sam, to nie widze innej opcji, ze matka straszyla malego ojcem i dlatego maly mial jakis skrzywiony obraz jego osoby.
          Mysle, ze teraz jak sobie troche pobeda razem to mlody zobaczy, ze ojciec jest w porzadku i jak dla mnie to moze tylko wyjsc ich stosunkom na dobre.
          Tez nie rozumiem, czemu to taka tragedia, ze 5-cio latek jest oddzielony od matki na kilka dni. Przeciez to nie jest niemowle karmione piersia, dzieci w tym wieku juz wyjezdzaja same do rodziny, dziadkow, 6cio latki jezdza same na kolonie, wiec bez przesady, ze dzieje mu sie taka krzywda, bo spedzil 3 dni bez mamy.
          • happy_time Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 15:19
            Właśnie o to chodzi dlaczego nie spędzało wcześniej z ojcem czasu. Matka nie pozwalała? Ok, ale ojciec mógł na pewno to jakość inaczej zorganizować. Najpierw zabrać dziecko razem z tą kuratorką czy psychologiem na spacer na godzinę, później na dwie, potem zabrać na weekend. To by było normalne.

            > Mysle, ze teraz jak sobie troche pobeda razem to mlody zobaczy, ze ojciec jest
            > w porzadku i jak dla mnie to moze tylko wyjsc ich stosunkom na dobre.

            Może i wyjdą na dobre, ale wydaje mi się, że można to było załatwić bez zabierania z policją przestraszonego dziecka.
            • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 15:36
              > Właśnie o to chodzi dlaczego nie spędzało wcześniej z ojcem czasu. Matka nie po
              > zwalała? Ok, ale ojciec mógł na pewno to jakość inaczej zorganizować. Najpierw
              > zabrać dziecko razem z tą kuratorką czy psychologiem na spacer na godzinę, późn
              > iej na dwie, potem zabrać na weekend. To by było normalne.

              Ooooo. A mi sie wydawalo, ze do spotkan w ogole nie dochodzilo, wiec nie mogl najpierw na godzine, a pozniej na dwie. Tak stopniowo to moznaby tylko i wylacznie wtedy, gdyby byla taka wola z obu stron.

              Odbyl sie gwalt, bo nie bylo zgody nawet na ta godzinke. Nie pisze tutaj o fikcyjne zgodzie i deklaracji na pokaz. Wazniejsze jest nastawianie dziecka przeciwko osobie, ktorej nie widuje od lat, wiec wlasnych opinii i doswiadczen raczej nie ma - szczegolnie 5-latek.
              • happy_time Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 15:52
                > Odbyl sie gwalt, bo nie bylo zgody nawet na ta godzinke. Nie pisze tutaj o fikc
                > yjne zgodzie i deklaracji na pokaz. Wazniejsze jest nastawianie dziecka przeciw
                > ko osobie, ktorej nie widuje od lat, wiec wlasnych opinii i doswiadczen raczej
                > nie ma - szczegolnie 5-latek.

                To bardzo prawdopodobne, że matka nastawiała dziecko w ten sposób. Chodzi o to co zrobił ojciec z tej sprawie. Czy zgłosił w sądzie, żeby psycholog sądowy porozmawiał z dzieckiem i dowiedział się dlaczego nie chce się z ojcem spotykać? Nic na ten temat nie piszą, więc nie wiadomo.

                > Ooooo. A mi sie wydawalo, ze do spotkan w ogole nie dochodzilo

                Pokazali film z jednego spotkania gdzie dziecko krzyczało, że nie chce, ojciec krzyczał na matkę, a kuratorka spacerowała. Więc jakieś spotkania niby były i wygląda, że wina leży po obu stronach.
                • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:03
                  > Pokazali film z jednego spotkania gdzie dziecko krzyczało, że nie chce, ojciec
                  > krzyczał na matkę, a kuratorka spacerowała. Więc jakieś spotkania niby były i w
                  > ygląda, że wina leży po obu stronach.

                  Moment. Gdzie tu wina ojca? On chcial spotkan z dzieckiem. Druga strona nie chciala. Nawet na godzinke. Bylo jakies inne rozwiazanie? Ojciec mogl:
                  - albo porzucic nadzieje, ze kiedykolwiek bedzie mial syna (poza obowiazkiem alimentacyjnym)
                  - albo odebrac dziecko matce.

                  Rozwiazan w odcieniach szarosci nie bylo, bo musialaby wystapic zgoda obu stron. Matka tej zgody nie wyrazila, co widac wyraznie na filmie.

                  Czym winny ojciec? Ze krzyczal na matke? Fiu, fiu... Ludzie na siebie krzycza codziennie i w domu, i w pracy. Szczegolnie, gdy sa skonfliktowani. Jeszcze jakas inna wine ojca dostrzegasz?
                  • happy_time Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:30
                    > Moment. Gdzie tu wina ojca? On chcial spotkan z dzieckiem. Druga strona nie chc
                    > iala. Nawet na godzinke. Bylo jakies inne rozwiazanie?

                    Nie pisałam tutaj o winie ojca. Napisałeś, że spotkań nie było, a jedno na pewno było i o tym pisałam. Na podstawie tego filmu nie można ocenić kto jest winny.
                    Skoro matka w ten sposób nastawiała dziecko i nie pozwalała na samodzielne spotkania to od wyjaśnienia tego była tam kuratorka. Ojciec nie radził sobie z rozmową z byłą żona więc może mógł uzgodnić z kuratorką co w związku z tym zrobią.

                    > Czym winny ojciec? Ze krzyczal na matke? Fiu, fiu... Ludzie na siebie krzycza c
                    > odziennie i w domu, i w pracy. Szczegolnie, gdy sa skonfliktowani. Jeszcze jaka
                    > s inna wine ojca dostrzegasz?

                    Czy to, że ludzie na siebie codziennie krzyczą oznacza, że robią dobrze? Dorośli ludzie powinni nad sobą panować. I tak, dostrzegam tu winę ojca jeżeli przyszedł na spotkanie z dzieckiem, z którym nie ma za dobrych relacji to mimo wszystko powinien nad sobą zapanować . Bo chyba zdawał sobie sprawę z tego, że swoim zachowaniem nie ułatwia dziecku spotkania.
                    Tak naprawdę to nie wiadomo jak wyglądało to naprawdę bo to co pisze GW to czysta manipulacja.
                    • state.of.independence Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 17:40
                      happy_time napisała:


                      > Nie pisałam tutaj o winie ojca. Napisałeś, że spotkań nie było, a jedno na pewn
                      > o było i o tym pisałam. Na podstawie tego filmu nie można ocenić kto jest winny
                      > .
                      > Skoro matka w ten sposób nastawiała dziecko i nie pozwalała na samodzielne spot
                      > kania to od wyjaśnienia tego była tam kuratorka. Ojciec nie radził sobie z rozm
                      > ową z byłą żona więc może mógł uzgodnić z kuratorką co w związku z tym zrobią.


                      Przede wszystkim - spotkania ojca z dzieckiem były 2 razy w tygodniu, ale z powodu krzyków i płaczów dziecka zostawały skrócone do kilku lub kilkunastu minut. Dlatego sąd zakwalifikował je tak, jakby się w ogóle nie odbyły.

                      Po drugie - nie wiemy, czy matka nastawiała dziecko przeciwko ojcu. Chyba, że ktoś to widział, nagrał z ukrycia i ma jakieś dowody.

                      Po trzecie - pisałam już na tym wątku, że powtarzanie jak automat nad uchem małego do matki "czy zrealizujesz dziś nakaz sądowy, czy zrealizujesz..." całej sytuacji nie służyło. Nie do końca dziwię się darciu japy przez dziecko, bo mógł ojca postrzegać jako tego, który w pewien sposób natarczywie czy agresywnie traktuje matkę.

                      A z całym uszanowaniem - nawet jeśli dziecko jest zbyt do niej przywiązane, to droga tatusia do serca dziecka nie wiedzie przez rozrywanie tej więzi, tylko np. przez okazywanie, że ojciec tę więź akceptuje i nie ma zamiaru jej niszczyć. I ten pan jako psycholog, ba! profesor powinien o tym wiedzieć. Toteż mocno się dziwię jego nieudolności, bo wyciąganie dziecka o 7 rano z łóżka i odbieranie siłą matce w towarzystwie policji jest dowodem na krańcową nieudolność w kontaktach zarówno z dzieckiem jak i byłą żoną.

                      Oczywiście mamusi też się dziwię, bo też z niej pani psycholog. Po za tym jakoś mogła za wczasu pomyśleć o tym, że te skrócone wizyty zemszczą się na niej, natomiast nie widzę jawnych dowodów na to, że utrudniała widzenia. Wyprowadzała dziecko do ojca w umówionych terminach, natomiast również wykazała się tu nieudolnością w budowaniu relacji z byłym mężem i pomaganiu dziecku w przystosowaniu się do sytuacji.

                      Kapitalnym wzorcem nieudolności jest tu blondwłosa pani kurator w czerni, spacerująca jak prostytutka przed domem klienta, której nawet nie zainteresowało co się dzieje w relacjach między dorosłymi a dzieckiem. Tak dalece nie interesowało, że nawet nie raczyła opierniczyć obojga rodziców i oświecić ich, że sami zachowują się niedojrzalej niż ten dzieciak.
                      • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 18:03
                        > Przede wszystkim - spotkania ojca z dzieckiem były 2 razy w tygodniu, ale z pow
                        > odu krzyków i płaczów dziecka zostawały skrócone do kilku lub kilkunastu minut.
                        > Dlatego sąd zakwalifikował je tak, jakby się w ogóle nie odbyły.

                        Zgoda.

                        > Po drugie - nie wiemy, czy matka nastawiała dziecko przeciwko ojcu. Chyba, że k
                        > toś to widział, nagrał z ukrycia i ma jakieś dowody.

                        Fakt: dziecko nie widzialo sie z ojcem od lat.
                        Konsekwencja: nie moglo miec wlasnego doswiadczenia i opinii o przebywaniu z ojcem.
                        Problem: jezeli dziecku brakowalo wlasnego doswiadczenia, to skad moglo wiedziec, ze z tata jest zle?
                        Hipoteza: glowne zrodla informacji o swiecie dla 5-letniego (lub mlodszego w poprzednich latach) dziecka to rodzina.
                        Wniosek: przy braku ojca informacje dostarczala tylko matka oraz babcia (matka tej matki).

                        Nagrania nie ma. Ciag logiczny jest. Nie przekonuje? To wskaz slaby punkt w tym rozumowaniu.

                        > Kapitalnym wzorcem nieudolności jest tu blondwłosa pani kurator w czerni, space
                        > rująca jak prostytutka przed domem klienta, której nawet nie zainteresowało co
                        > się dzieje w relacjach między dorosłymi a dzieckiem. Tak dalece nie interesował
                        > o, że nawet nie raczyła opierniczyć obojga rodziców i oświecić ich, że sami zac
                        > howują się niedojrzalej niż ten dzieciak.

                        Ta rzeczywiscie zawiodla. Przeciez to ona mogla wyprowadzac dziecko do ojca. Moment przekazania dziecka bylby neutralny i bez kontaktu pomiedzy rodzicami.
                        • state.of.independence Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 18:26
                          O rany, skoro dziecko widywało ojca dwa razy w tygodniu, ale tylko przez kilkanaście minut (zamiast dwóch godzin, jak było w nakazie) to zaprzeczasz sobie, pisząc, że dziecko nie widziało ojca od lat. Otóż widziało, tylko żadne z rodziców, podkreślam żadne z dwójki mądrych psychologów, nie wyszło na przeciw potrzebom dziecka i nie ułatwiło dziecku relacji z ojcem.

                          Ba, tatuś sam jeszcze skomplikował te relacje drąc się podniesionym głosem na matkę w obecności dziecka, zamiast normalnie jak ojciec zapytać małego co jadł, co oglądał w telewizji, czym się dzisiaj bawił. O, nie - kochającego tatusia to nie interesowało jak dziecko spędziło dzień, co czuje, co myśli. Tatusia interesowało czy będzie zrealizowany nakaz sądowy. I nie piszę tego, żeby bronić mamusię. Po prostu oboje siebie warci i czas najwyższy, żeby to dostrzec.
                          • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 13.07.11, 10:05
                            > O rany, skoro dziecko widywało ojca dwa razy w tygodniu, ale tylko przez kilkan
                            > aście minut (zamiast dwóch godzin, jak było w nakazie) to zaprzeczasz sobie, pi
                            > sząc, że dziecko nie widziało ojca od lat.

                            Zapewniam Cie, ze to nie bylo spotkanie z dzieckiem. Ciezko nazwac spotkaniem cos takiego, gdy matka i ojciec na siebie krzycza. To nie powinno sie bylo rozgrywac przy dziecku. Dlatego wlasnie nie zaprzeczam samemu sobie. Spotkan nie bylo, bo takie widzenie nie oznacza spotkania.

                            Co do reszty sie zgadzam.
                      • happy_time Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 18:06
                        > Po drugie - nie wiemy, czy matka nastawiała dziecko przeciwko ojcu. Chyba, że k
                        > toś to widział, nagrał z ukrycia i ma jakieś dowody.

                        Rodzic, z którym mieszka dziecko powinien zadbać również o dobre relacje dziecka z drugim rodzicem. W tym przypadku matka powinna dziecko przygotowywać do spotkania z ojcem. Nie wiadomo jak było naprawdę, ale nie wyglądało na to, żeby matka z dzieckiem o tym rozmawiała.

                        > Po trzecie - pisałam już na tym wątku, że powtarzanie jak automat nad uchem mał
                        > ego do matki "czy zrealizujesz dziś nakaz sądowy, czy zrealizujesz..."

                        Tym zachowaniem ojciec tylko sobie szkodził. Wyglądało to tak jakby nie przyszedł odwiedzić dziecka, ale w celu zrealizowania nakazu sądowego.
                        A pani kurator to nie wiem w jakim celu tam była.
                        • state.of.independence Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 18:19
                          No i widzisz, że w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało na raz: matka nie przygotowała należycie dziecka na wizytę ojca, a ojciec nie przygotował siebie na rozmowę z dzieckiem, tylko na realizację nakazu sądowego. I z tym się w pełni zgadzam.

                          I moim zdaniem - oboje rodzice zachowują się tu niepoważnie, nie patrząc na dobro własnego dziecka. Dlatego nie mam zamiaru być sędzią nad nimi - niech się nawet pozabijają i będzie święty spokój. Błędy, i to rażące, widoczne są po obu stronach.

                          Co gorsza, ten tak zwany wymiar sprawiedliwości, reprezentowany przez milczącą panią kurator, panią sędzinę, ekspertów i kogoś tam jeszcze też ma najwyraźniej dobro dziecka gdzieś. Dziecko "wydano" ojcu jako "zabezpieczenie jego roszczeń" (to cytaty z jakiegoś artykułu) tak jak u mnie pracodawca wodę mineralną latem wydaje. I wszyscy pozapominali, że dziecko to też człowiek.
            • tygrysio_misio Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 15:46
              ja wyczytalam, ze takie spotkania sie odbywaly... ze wzgledu na trudnosci wlasnie z kuratorka... i to przez 2 lata 2 razy w tygodniu

              dziecko majac 3 lata z poczatku czulo sie nieswoja z ta sytuacja... ale nie panikowalo

              z czasem zaczelo panikowac coraz silniej... az do nabawienia sie histerii

              w tym samym czasie ani razu nie bylo z ojcem sam na sam...

              to jest najbardziej podejrzane w tym wszytskim... bo gdyby dziecko bylo samo z ojcem moznaby przypuszczac, ze jest zle przez niego traktowane.... ale w tej sytuacji od razu przychodzi na mysl nastaiwnia dziecka przeciw ojcu...

              teraz 5 letnie dziecko pewnie nawet nie pamieta od czego zaczelo wszytsko sie zaczelo...
          • i-marszi Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 15:32
            No w końcu ktoś rozsądnie pisze !!!

            Pozdrawiam ojciec
          • hana106 Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 20:15
            żal mi ojca, po tym strasznym krzyku można poznać jak dziecko jest zmanipulowane przez matkę. z matki musi być niezłe ziółko skoro sąd odebrał jej dziecko. sąd zwykle daje dziecko matce.
        • white_lake Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 15:30
          happy_time napisała:

          > > Tylko ja nie rozumiem, dlaczego to cale ciaganie sie po sadach itp. Nie m
          > ogli s
          > > ie po prostu dogadac- ja biore malego na lipiec, ty na sierpien i do widz
          > enia?
          >
          > Jak widać nie mogli. Zresztą skoro dziecko się ojca bało i nie utrzymywało z ni
          > m normalnych kontaktów to trudno, żeby nagle pojechało z ojcem na wakacje.
          > Ciekawe czy naprawdę nie było możliwości, żeby stopniowo budować kontakty ojca
          > z dzieckiem.
          > Poza tym to co ojciec napisał nie robi zbyt dobrego wrażenia. Chociażby to, że
          > nazywa chłopca innym imieniem niż do tej pory.

          To rzeczywiście robi okropne wrażenie, nawet imię mu zmieni, bo teraz MU WOLNO WSZYSTKO. Postawić na swoim za wszelką cenę, zatrzeć wszystkie ślady po dawnym dziecku, po matce. I to on uzna, kiedy będzie gotowy go oddać, i czy w ogóle, bo on wie najlepiej, bo tak. Jak ten facet może coś takiego robić świadomie i powoływać się na dobro dziecka.
          Psychol, bez dwóch zdań.
          A jeśli te opinie, które cytuje, są wydane przez takie panie jak tamta nadzorująca spotkania-koszmary, to można je do kosza wyrzucić. Takie niedouki zawsze się boją ludzi z tytułami, tym bardziej profesora psychologii, mógł im równie dobrze dyktować te opinie.
          I dalej epatuje żargonem psychlogicznym, bo myśli, że jak w sądzie zadziałało, to tutaj też.
          Tyllko że dziecko na zdjęciach nie wyglądało na zadowolone i uśmiechnięte. I dlaczego uciekał, skoro jest tak dobrze?
          Obawiam się, że przysłowiej "szklanki wody na starość" to on się od syna nie doczeka. I wcale mi go nie żal.
          • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 15:45
            > To rzeczywiście robi okropne wrażenie, nawet imię mu zmieni, bo teraz MU WOLNO
            > WSZYSTKO. Postawić na swoim za wszelką cenę, zatrzeć wszystkie ślady po dawnym
            > dziecku, po matce. I to on uzna, kiedy będzie gotowy go oddać, i czy w ogóle, b
            > o on wie najlepiej, bo tak. Jak ten facet może coś takiego robić świadomie i po
            > woływać się na dobro dziecka.
            > Psychol, bez dwóch zdań.

            Hahaha. Tak rozumujac, to wiekszosc rozwodek to psycholki. Adwokat w sadzie rodzinnym, ktora zazwyczaj broni ojcow powiedziala, ze najczestszym zdanie, ktore musi wypowiadac to:
            "Dziecko nie jest pani wlasnoscia i ojciec takze powinien miec wplyw na wychowanie dziecka.". Ta adwokat ma 24-letni staz w sprawach rozwodowych, wiec wie o czym mowi.

            Normalnie psycholki te kobiety co sie rozwodza. Bez dwoch zdan. LOL!

            > A jeśli te opinie, które cytuje, są wydane przez takie panie jak tamta nadzoruj
            > ąca spotkania-koszmary, to można je do kosza wyrzucić. Takie niedouki zawsze si
            > ę boją ludzi z tytułami, tym bardziej profesora psychologii, mógł im równie dob
            > rze dyktować te opinie.

            Powiedziala ekspertka white_lake. Wszyscy Polacy sa ponoc ekspertami w polityce, medycynie oraz skokach narciarskich. Teraz nalezy jeszcze dodac psychologie.

            > Tyllko że dziecko na zdjęciach nie wyglądało na zadowolone i uśmiechnięte. I dl
            > aczego uciekał, skoro jest tak dobrze?

            Moze dlatego, bo Mateusz L. stalkowal? Podazal za nimi cokolwiek robili. Krzyczal do dziecka. Biegl za nimi. Robil im zdjecia. Wlasnie dlatego uciekal.

            > Obawiam się, że przysłowiej "szklanki wody na starość" to on się od syna nie do
            > czeka. I wcale mi go nie żal.

            A mi zal wszystkich ludzi, ktorzy nie doczekaja sie szklanki wody na starosc. Niezaleznie od grzechow, ktore popelnili. Widac, ze nie masz zupelnie serca, a jedynie przekonania i slepa wiare.
            • white_lake Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:00
              mali_kali napisał:

              >
              >
              > > Obawiam się, że przysłowiej "szklanki wody na starość" to on się od syna
              > nie do
              > > czeka. I wcale mi go nie żal.
              >
              > A mi zal wszystkich ludzi, ktorzy nie doczekaja sie szklanki wody na starosc. N
              > iezaleznie od grzechow, ktore popelnili. Widac, ze nie masz zupelnie serca, a j
              > edynie przekonania i slepa wiare.
              >
              mam serce, nawet dość miękkie, ale dla dzieci, bo dorośli powinni teoretycznie wiedzieć co robią i rozumieć konsekwencje swoich poczynań
              dla zwierząt też mam serce
              mężczyźni w swojej masie jako sprawcy większości nieszczęść na świecie (przemoc, maltretowanie, kilka wojen światowych i takie tam drobiazgi - UWAGA - uogólniam, nie obwiniam K. Jodzia o wojny ani o gradobicie) akurat na moje współczucie zasłużyli najmniej
              • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:08
                A co o rozwodkach-psycholkach? Pominelas, bo niewygodny temat?
                A co o Mateuszu L., ktory przesladowal i biegal z aparatem fotograficznym za ludzmi? Pominelas, bo niewygodny temat?

                > mężczyźni w swojej masie jako sprawcy większości nieszczęść na świecie (przemoc
                > , maltretowanie, kilka wojen światowych i takie tam drobiazgi - UWAGA - uogólni
                > am, nie obwiniam K. Jodzia o wojny ani o gradobicie) akurat na moje współczucie
                > zasłużyli najmniej

                To sie nazywa Mizoandria. Niektorzy myla te pojecie z feminizmem.
                • white_lake Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:37
                  mali_kali napisał:

                  > A co o rozwodkach-psycholkach? Pominelas, bo niewygodny temat?

                  co się tak dopominasz, chcesz, żeby ciebie nazwała psycholką? po prostu spuściłam zasłonę milczenia na te brednie, z litości

                  > A co o Mateuszu L., ktory przesladowal i biegal z aparatem fotograficznym za lu
                  > dzmi? Pominelas, bo niewygodny temat?

                  nie prześladował, chciał nawiązać kontakt z chłopcem, o którego się martwił od kilku dni, KJ mógł grzecznie podziękować za troskę i odejść, zamieniwszy kilka słów, ale on się BAŁ
                  dlaczego?
                  (no tak, nie bądź ciekawy, to jego prywatne sprawy ;)


                  >
                  > > mężczyźni w swojej masie jako sprawcy większości nieszczęść na świecie (p
                  > rzemoc
                  > > , maltretowanie, kilka wojen światowych i takie tam drobiazgi - UWAGA - u
                  > ogólni
                  > > am, nie obwiniam K. Jodzia o wojny ani o gradobicie) akurat na moje współ
                  > czucie
                  > > zasłużyli najmniej
                  >
                  > To sie nazywa Mizoandria. Ni
                  > ektorzy myla te pojecie z feminizmem.

                  no no, ktoś tu umie się posługiwać wikipedią, brawo!
                  to poczytaj jeszcze w tym samym źródle o PAS, na który się powołuje tatuś-ekspert
                  • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:53
                    > co się tak dopominasz, chcesz, żeby ciebie nazwała psycholką? po prostu spuścił
                    > am zasłonę milczenia na te brednie, z litości

                    Dopominac sie o opinie takiej osoby jak Ty? Zartujesz. Raczej chodzi o pokazanie, ze nie umiesz sobie poradzic z tematem.

                    > nie prześladował, chciał nawiązać kontakt z chłopcem, o którego się martwił od
                    > kilku dni, KJ mógł grzecznie podziękować za troskę i odejść, zamieniwszy kilka
                    > słów, ale on się BAŁ
                    > dlaczego?
                    > (no tak, nie bądź ciekawy, to jego prywatne sprawy ;)

                    To sie z kolei nazywa stronniczosc. Stalkerzy takze chca tylko nawiazac kontakt z osobami, o ktore sie martwia i ktore bardzo kochaja. Ich ofiary przeciez moglyby tylko grzecznie podziekowac za troske.
                    Bal sie? Raczej wola szanowac swoja prywatnosc, ktora ewidentnie zostala naruszona przez obca osobe.

                    > no no, ktoś tu umie się posługiwać wikipedią, brawo!
                    > to poczytaj jeszcze w tym samym źródle o PAS, na który się powołuje tatuś-ekspe
                    > rt

                    Wiele pojec wywoluje spory naukowcow i brak na niej szerokiej zgody. Patrz temat globalnego ocieplenia i matactwa z nim zwiazane. Naukowcy to wyrocznie? Wolne zarty... Jeszcze nazywac naukowcami ludzi, ktorzy studiuja dziedziny, w ktorych nie mozna zastosowac metodologii naukowej (patrz Francis Bacon i jego Scientific method), to juz w ogole przegiecie. Ile postulatow Bacon'a wypelniaja tak zwane nauki spoleczne?
              • mary_an Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:08
                white_lake napisała:

                > mężczyźni w swojej masie jako sprawcy większości nieszczęść na świecie (przemoc
                > , maltretowanie, kilka wojen światowych i takie tam drobiazgi - UWAGA - uogólni
                > am, nie obwiniam K. Jodzia o wojny ani o gradobicie) akurat na moje współczucie
                > zasłużyli najmniej


                Chyba ktos tu powinien sie leczyc...
                • white_lake Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:40
                  mary_an napisała:

                  > white_lake napisała:
                  >
                  > > mężczyźni w swojej masie jako sprawcy większości nieszczęść na świecie (p
                  > rzemoc
                  > > , maltretowanie, kilka wojen światowych i takie tam drobiazgi - UWAGA - u
                  > ogólni
                  > > am, nie obwiniam K. Jodzia o wojny ani o gradobicie) akurat na moje współ
                  > czucie
                  > > zasłużyli najmniej
                  >
                  >
                  > Chyba ktos tu powinien sie leczyc...

                  porównaj sobie choćby statystyki przemocy domowej
                  ale to też jest syndrom ofiary, identyfikowanie się z agresorem, daje pozorne poczucie siły, dobrze jest pojeździć sobie na podłej matce ("ja taka nie jestem, w życiu, ależ skąd"), nie dziwi mnie, że w Polsce kobiety nie są solidarne, one jeszcze w większości są ślepe i głuche
          • mary_an Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:06
            white_lake napisała:

            > To rzeczywiście robi okropne wrażenie, nawet imię mu zmieni, bo teraz MU WOLNO
            > WSZYSTKO. Postawić na swoim za wszelką cenę, zatrzeć wszystkie ślady po dawnym
            > dziecku, po matce. I to on uzna, kiedy będzie gotowy go oddać, i czy w ogóle, b
            > o on wie najlepiej, bo tak. Jak ten facet może coś takiego robić świadomie i po
            > woływać się na dobro dziecka.
            > Psychol, bez dwóch zdań.


            Nie wiem jak mozna tak latwo oceniac czlowieka, o ktorym tak naprawde nic nie wiadomo. I jak mozna od razu zakladac, ze sad nie mial racji, wszystko bylo ustawione i ukartowane. Moze troche wiary w wymiar sprawiedliwosci? Jakby matka byla taka idealna a ojciec psycholem to na pewno dziecka by nie dostal.
            Ale oczywiscie najlatwiej zobaczyc jakies zdjecie zrobione w nie wiadomo jakiej sytuacji, poczytac jakies wyrywki sprawy sadawej w internecie i na tej podstawie oceniac ludzi.

            Mi jest naprawde strasznie zal tego czlowieka, tak sobei wyobrazam jak ja bym zareagowala, jakby to na mnie byla prowadzona nagonka medialna w calym kraju. Chyba bym zwariowala ze wzgledu na presje, podziwiam tego czlowieka, ze sobei z tym jakos radzi i mam nadzieje, ze byla zona nie zrujnuje mu ta nagonka zycia i kariery.

            Takie sprawy rozwiazuje sie przez sad, policje, kuratora, ale nie wyciaga sie takich brudow na forum calego spoleczenstwo dla publicznego linczu - co ta kobieta zrobila jest okropnym swinstwem i nie zycze takiego czegos nawet najgorszemu wrogowi.
            • white_lake Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:32
              mary_an napisała:

              > Takie sprawy rozwiazuje sie przez sad, policje, kuratora, ale nie wyciaga sie t
              > akich brudow na forum calego spoleczenstwo dla publicznego linczu - co ta kobie
              > ta zrobila jest okropnym swinstwem i nie zycze takiego czegos nawet najgorszemu
              > wrogowi.

              ona jest ofiarą przemocy z jego strony, to jej zrobiono świństwo
              a z wiarą w wymiar sprawiedliwości naprawdę nie jest łatwo, kiedy się czyta różne doniesienia prasowe
              i to nie tylko z Gdańska
              • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:40
                > ona jest ofiarą przemocy z jego strony, to jej zrobiono świństwo

                Jeszcze tego nie udowodniono, a Ty juz wiesz...
                • white_lake Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:45
                  mali_kali napisał:

                  > > ona jest ofiarą przemocy z jego strony, to jej zrobiono świństwo
                  >
                  > Jeszcze tego nie udowodniono, a Ty juz wiesz...
                  >
                  powiem tylko: Niebieska Karta
                  i więcej mi się nie chce, naprawdę, sorry, mam już dość tego jazgotu
                  ale krzywda dzieci naprawdę mnie rusza, nic na to nie poradzę

                  • tygrysio_misio Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:56
                    no i co z tego?
                  • mali_kali Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:57
                    To zaloz niebieska karte takze pani z tego filmu, a nastepnie ukrzyzuj jej meza/syna/brata/partnera.
      • w.i.l Jeżeli matka da dziecko ojcu na 2 tygodnie 12.07.11, 15:02
        to może stracić totalną kontrolę nad psychiką dziecka.
        Może ustać wrogość dziecka do tej drugiej strony.
        Strona, która chce po rozwodzie zemścić się na drugiej stronie szuka sobie sojuszników.
        Naturalnym kandydatem na sojusznika jest najbliższa osoba czyli własne dziecko.
        Ma ono niejako "obowiązek" podzielać poglądy rodzica wściekłego na byłego partnera.
      • 0ffka Re: A mi zal tego ojca 12.07.11, 16:54
        Mary An masz rację. Przychodzi mi też na myśl film Tato. Matka chłopca może być wykorzystywana bezwiednie do medialnej nagonki na ojca. Być może nie chodzi tutaj nawet o tego chłopca... a stoją za tym inne interesy.
    • martishia7 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 15:33
      Wygląda trochę jakby szanowny tatuś miał wtyki w sądzie a mamusia w mediach. Dzieciaka tylko żal

      Tak jak piszesz. Najbardziej zaś mnie drażni, że sąd z całym aparatem absolutnie nie stanął na wysokości zadania.
      • tadeusz542 tata Piotrusia musi być zboczony 12.07.11, 17:11
        jaki facet o zdrowych zmysłach walczy o to żeby dzieciaka mieć przy sobie - chyba pedofil
        normalnie dzieciak dla faceta jest jak kula u nogi - ani iść wypić ani podupczyć bo dzieciak w pobliżu.
        Ja na miejscu sędziów dałbym zbadać profesora czy on nie jest z tych na parę i na gaz.
        Moim zdaniem miejsce dzieciaka jest przy matce i sam walczyłem o to jak lew bo cholera chciała mi gó...arza wcisnąć.
        • state.of.independence Re: tata Piotrusia musi być zboczony 12.07.11, 18:53
          tadeusz542 napisał:

          > Moim zdaniem miejsce dzieciaka jest przy matce i sam walczyłem o to jak lew bo
          > cholera chciała mi gó...arza wcisnąć.

          Mam znajomego, który po rozwodzie rodziców został z ojcem (matka zrzekła się wszelkich praw do niego, a ojciec zrzekł się wszelkich praw do młodszego syna). Wyszła z tego gorsza szopka (nie będę opisywać, nikt mnie do tego nie upoważniał) niż gdyby obaj chłopcy zostali przy matce. No, ale rodzice chcieli się podzielić dziećmi po równo, a potem oboje się zdziwili, że synowie nie poczuli wdzięczności gdy dorośli.
          • aneta-skarpeta Re: tata Piotrusia musi być zboczony 12.07.11, 23:24
            jako matka nie rozumiem tego typu postepowania- jesli mamy dzielic sie po rowno to nie jeden syn do jednego, drugi do drugiego, tylko oboje wychowywani w miare naprzmiennie- ale nie z fantyzmem tylko zdrowym rozsądkiem- ale do tego trzeba wyjatkowego porozumienia miedzy ex małzonkami, zeby mialo to rece i nogi, a nie bylo przekazywaniem paczki co 2 tygodnie
            • state.of.independence Re: tata Piotrusia musi być zboczony 12.07.11, 23:33
              No widzisz, rodzice mojego znajomego byli bardzo młodzi, gdy się pobrali (wpadka), potem trafiło się drugie... a potem doszli do wniosku, że to była pomyłka, że chcą się rozstać, bo każde spotkało kogoś innego. I po prostu tak się dziećmi "podzielili", żeby sobie nie komplikować życia i nowych małżeństw.

              Ja wiem, że to jest niezrozumiałe, ale świadczy tylko o niedojrzałości tych osób. W każdym razie ich synowie też nie zrozumieli tego typu postępowania i wyszły z tego po latach duże pretensje rodzinne.
    • path3 żerowanie na tragedii rodzinnej - paskudne 12.07.11, 20:14
      Chodzi wyłacznie o żerowanie na tragedii rodzinnej. Jest news na sezon ogórkowy.
      Naruszanie elementarnych wartości.
    • camel_3d Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 21:29
      mysle, ze ani tatus nie ma wtykow w sadzie, a nie mamusie w mediach... media tylko zeruja na takich sytuacjach... i tu zalezy czy jakias gazeta wole mame czy tate, jak woli meme, to napisza, ze ojciec mial wtykiw sasdzie i maltretowal zone, a jak wola tae to napisze, ze kobieta tak prala dzeicku mozg przez wiele lat, ze instytucje zdecydowale, ze ma bardzo szkodlyiwy wpylw na dzeicko...
    • moonogamistka Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 21:30
      dziecka zal... i tyle...
      Nie oceniam, bo nie znam faktow.
    • sabriel Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 12.07.11, 21:41
      Nie wiem i szczerze mówiąc g...o mnie to obchodzi. Zdecydowanie nie jest to temat na pierwszą stronę gazet. Jedno warte drugiego, dwoje dorosłych ludzi, którzy do swoich celów wykorzystują dziecko. Dla własnego dobra te dziecko powinno wychowywać z dala od takich "rodziców".
    • wartosc.energetyczna robi się coraz ciekawiej 12.07.11, 23:39
      ojciec się odezwał w końcu do gazety po kilku dniach i ciach! po dwóch godzinach jest artykuł z odpowiedzią matki. przynajmniej widać która strona to nakręca medialnie

      ktoś skoczy po popcorn?

      PS: jestem zaszczycona wywleczeniem mnie na pierwszą stronę gazety, nie wiem co się w takich momentach mówi. podziękowałabym za wszystko rodzicom, ale to nie na miejscu chyba
      • 0ffka Re: robi się coraz ciekawiej 12.07.11, 23:55
        Ja czekam kiedyś sąd przywali do ojca chłopca odszkodowanie zniesławienie...
        PS
        W sumie sezon ogórkowy a artykuły na zamówienie mamci ożywiły traffic na portalu gazeci
        • 0ffka późno już i lekko bełkoczę, więc robię erratę 12.07.11, 23:58
          0ffka napisała:

          > Ja czekam kiedy sąd przywali dla ojca chłopca odszkodowanie za zniesławienie...
          > PS
          > W sumie sezon ogórkowy a artykuły na zamówienie mamci ożywiły traffic na porta
          > lu gazeci
    • nikodem_73 Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 13.07.11, 02:03
      Sam jestem w najwyższym stopniu zniesmaczony sposobem przedstawiania całej sprawy.

      I nie chodzi mi bynajmniej o to, że "tatuś jest super, a mamusia to suka". Po prostu uważam, że sposób relacjonowania jest biegunowo odległy od rzetelności dziennikarskiej i najnormalniej w świecie nie pozwala na wyrobienie sobie zdania.

      Cały cykl wygląda jakby był pisany na zlecenie pełnomocnika matki. Tak - właśnie pełnomocnika, a nie samej matki. Bo cała akcja na kilometr śmierdzi "urabianiem" przyszłego składu. To niemal jawne przesłanie - "Widzicie? Jak nie wydacie wyroku po naszej myśli to was też załatwimy".

      Jeżeli mam rację to to jeszcze nie koniec - powinny pojawić się jeszcze artykuły demaskujące skład sędziowski i kuratorów. Choć może to nie być konieczne jeżeli się okaże, że właśnie skład się pakuje aby objąć stanowiska w delegaturze w Pierdziszewie Dolnym, a kuratorom poleciano po premiach (naturalnie za spóźnione złożenia formularza HGW/123/765/B). Taka informacja po środowisku się rozejdzie, a wtedy opieka zostanie przyznana matce nawet jeżeli by się okazało, że cierpi ona na atrofię mózgu.
      • 0ffka Re: o co chodzi z tym Piotrusiem? 13.07.11, 16:08
        Nikodem masz rację.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka