qw994
16.07.11, 09:53
Czy nie uważacie, że ludzie, którzy uprawiają ten "sport", cierpią poniekąd na rodzaj uzależnienia? I że wcale nie musi chodzić o jakąś wielką miłość, tylko rodzaj wewnętrznego przymusu? Obserwuję taką sytuację i mam coraz silniejsze przeczucie, że nie różni się to wiele od jakichś innych nałogów. To życie w jakimś błędnym kole, bez przerwy wraca się do punktu wyjścia, po czym cały proces się powtarza.