pies.fafik
23.07.11, 15:31
Podczas męskiego spotkania przy piwie dyskutowałem z przyjaciółmi o życiu i w pewnym momencie rozmowa zeszła na tematy damsko-męskie (jak zazwyczaj). Padło stwierdzenie, że dlatego jestem sam, bo nie podrywam a żadna szanująca się kobieta sama faceta nie zaczepi. Ponieważ grono było 100% męskie, przeto nie było jak zweryfikować prawdziwości tego twierdzenia.
No ale po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że coś w tym może być. Wyglądem nie straszę, głupi nie jestem, zażartować potrafię ale jakoś nie mogę nikogo w życiu sobie znaleźć. Jednak podrywanie kojarzy mi się ze zwykłym chamstwem. Nie potrafię (i nie mam zamiaru) podejść do obcej kobiety i w jakiś sposób ją zagadać, czy wręcz zaprosić na kawę czy spytać o możliwość kontaktu.
Jak to piękniejsza część świata widzi? Facet, który nie ma w sobie duszy zdobywcy jest skreślony na starcie?