Dodaj do ulubionych

Zakochać się...

20.08.11, 20:20
Mam 30 lat. Z tym samym facetem od 5 lat. Wszystko pięknie - dobra praca, dom z ogródkiem, kłopotów w zasadzie żadnych.

Ale czegoś brakuje.
Brakuje ognia.
Brakuje pasji.
Brakuje motylków w brzuchu.
Brakuje dreszczu emocji, gdy On przechodzi obok.

Tak, wypaliliśmy się. A przynajmniej ja się wypaliłam.

Mam i aż, i dopiero 30 lat.
Nie chcę tak spędzić reszty życia - czyli po prostu poprawnie. Ale bez fajerwerków.
Co z tego, że facet jest cudowny. Że dba. Że się troszczy. Że skoczyłby za mną w ogień.
Ja się zastanawiam jak to zakończyć.

A może zamiast kończyć, próbować podpalić na nowo ten ogień, który kiedyś buchał?
Można się ponownie zakochać?

Chciałabym móc znowu umieć patrzeć na Niego tak, jak kiedyś. Chciałabym podskakiwać z radości na Jego widok. Chciałabym czuć to pozytywne, erotyczne napięcie pomiędzy nami.

Jak to odbudować?

A może już czas to zakończyć?

--
już tu byłam - w innym wcieleniu nickowym.
Obserwuj wątek
    • czarnaskarpetka Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:25
      Nie kończ. Będziesz żałować. Jak Ci brakuje wrażeń zapisz się na wspinaczkę czy coś w tym stylu. Mówię z własnego doświadczenia.
      • ogonowka_parzona Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:33
        Ale to nie chodzi o brak wrażeń a o brak hmmm uczucia?

        Prosty przykład - wyjeżdżam na urlop - nie tęsknię. On wyjeżdża na urlop - nie tęsknię.

        Oczywiście On nie jest mi obojętny. Martwię się gdy się nie odzywa. Troszczę się gdy go coś boli. Ale to chyba normalnie, ludzkie zachowanie - niezależne od tego czy kogoś kochasz, czy tylko lubisz.
        • cala_w_kwiatkach Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:06
          > Prosty przykład - wyjeżdżam na urlop - nie tęsknię. On wyjeżdża na urlop - nie
          > tęsknię.


          To wyjezdzajcie na ten urlop razem i wtedy rozpalajcie ognisko, bo jak to robic na odległosc to nie wiem sama.
          Swoja droga jak sie nie ma problemów, to sie je samemu znajduje.
          Nikomu nie zycze zle, ale moze przydałaby Ci sie jakas adrenalina czy stresik w zyciu, to bys zauwazyla plusy obecnej sytuacji i moze zrozumiala ze --> patrz moja sygnaturka.

          Rozwiazaniem moze byc zmiana partnerów co kilka lat, wlasnie wtedy, gdy czujesz, ze sie wypaliło. Opcja nr 2 to zobaczenie go w 'nowym swietle', czyli wlasnie wspolny wyjazd, wspolny sport, wspolny seks poza miejscem gdzie to zazwyczaj robicie:)
          • ogonowka_parzona Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:14
            cala_w_kwiatkach napisała:

            > > Prosty przykład - wyjeżdżam na urlop - nie tęsknię. On wyjeżdża na urlop
            > - nie
            > > tęsknię.
            >
            >
            > To wyjezdzajcie na ten urlop razem i wtedy rozpalajcie ognisko, bo jak to robic
            > na odległosc to nie wiem sama.


            Wspólne urlopy nam nie wychodzą - dlatego każde z nas wyjeżdża osobno.
            Poza tym potrzebujemy - ja potrzebuję - trochę czasu osobno.

            > Swoja droga jak sie nie ma problemów, to sie je samemu znajduje.
            > Nikomu nie zycze zle, ale moze przydałaby Ci sie jakas adrenalina czy stresik w
            > zyciu, to bys zauwazyla plusy obecnej sytuacji i moze zrozumiala ze --> pa
            > trz moja sygnaturka.

            Wiem o tym - i mój rozum mówi mi żeby nie robić głupstw.

            >
            > Rozwiazaniem moze byc zmiana partnerów co kilka lat, wlasnie wtedy, gdy czujesz
            > , ze sie wypaliło. Opcja nr 2 to zobaczenie go w 'nowym swietle', czyli wlasnie
            > wspolny wyjazd, wspolny sport, wspolny seks poza miejscem gdzie to zazwyczaj r
            > obicie:)

            Nie mogę zmieniać partnerów za każdym razem, gdy coś się psuje. Wolę przynajmniej spróbować to naprawić.

            Pisząc wcześniej o pasji, ogniu i emocjach - On mnie przestał pociągać. Kiedyś mogliśmy nie wychodzić z łóżka. Teraz już tak nie jest :(
            • samentu Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:17
              > Pisząc wcześniej o pasji, ogniu i emocjach - On mnie przestał pociągać. Kiedyś
              > mogliśmy nie wychodzić z łóżka. Teraz już tak nie jest :(

              bo to normalny etap w związku
              nie może być całe życie na wysokim C
              każde napięcie przychodzi falami
              • ogonowka_parzona Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:25
                samentu napisał:


                > bo to normalny etap w związku
                > nie może być całe życie na wysokim C
                > każde napięcie przychodzi falami


                Ja wszystko rozumiem - logiczne, że po pięciu latach związku nie będzie tak, jak na początku. Ale momentami mam wrażenie, że On stał się kompletnie aseksualny dla mnie! A to już normalne nie jest.
                • samentu Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:29
                  A to już normalne nie jest.
                  pewnie że jest
                  typowe dla etapu
                  jak sobie sami nie radzicie to polecam wizytę u specjalisty
                  • miau_weglowy Re: Zakochać się... 21.08.11, 02:17
                    samentu napisał:

                    > A to już normalne nie jest.
                    > pewnie że jest

                    serio? kiedy pewnie ze jest? po ilu latach?
        • andrzejek4747 Re: Zakochać się... 21.08.11, 02:02
          ...jest udowodnione naukowo ze po 4-6latach zwiazek przechodzi kryzys...i wtedy albo sie rozpada albo po pokonaniu problemow umacnia sie na cale zycie...wiec musisz wybrac...albo walczysz albo rezygnujesz...a ja ci powiem krotko...rutyna was opanowala..a rutyna zawsze zaczyna sie tam gdzie konczy sie milosc...ja na twoim miejscu bym probowal cos zmienic...bo widzisz...znam kilka osob ktore pochopnie sie rozstaly a teraz w szczerych rozmowach zaluja tego bardzo...wiec bys potem nie zalowala...i jeszcze jedno...ty niemka jestes czy co ze na urlopy jezdzicie oddzielnie??bo w niemczech jest taka moda...jezdza osobno i puszczaja sie przy kazdej okazji...chcesz tego??prosze bardzo...lecz juz teraz ci mowie ze moze na starosc ostac ci sie brzy boku jeno kot ewentualnie kanarek...i rozaniec w reku i samotne noce...pozdro
      • gr.eenka Re: Zakochać się... 21.08.11, 19:05
        albo niech zmieni pracę :)
    • alpepe Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:25
      vandikia?
      • ogonowka_parzona Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:33
        alpepe napisała:

        > vandikia?

        Nie :)
        • alpepe Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:47
          brakuje ci dzieci. Ot, co. Ale nie uważam, że powinnaś sobie teraz je sprawić w celu uzdrowienia związku. Jakieś to twoje życie wydaje się puste i stąd te oczekiwania. Luby ci daje kanareczki zamiast krokodyli.
          Rady na zakochanie ponowne ci nie dam, bo u mnie motyle po 10. latach nadal są. Ale to pewnie przez częste rozstania.
          • ogonowka_parzona Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:58
            Na dzieci to ja gotowa nie jestem. A raczej - nie jestem gotowa mieć dzieci z Nim. Nie wiem dlaczego bo On dzieci uwielbia, dzieci uwielbiają jego - a ja nie chcę. Nie chciałam wcześniej, nie chcę teraz. Tak więc na pewno nie będę ratować związku ciążą.
            • samentu W takim razie wyjście widzę jedno 20.08.11, 21:02
              niech mąż bzyknie jakąś Twoją przyjaciółkę, a problem braku pasji zniknie od razu
              zapewniam:P
              • ogonowka_parzona Re: W takim razie wyjście widzę jedno 20.08.11, 21:23
                A wiesz, że myślę sobie, że bardzo by mi to ułatwiło życie?
                Ale On tego nie zrobi.
                • samentu Re: W takim razie wyjście widzę jedno 20.08.11, 21:28
                  > A wiesz, że myślę sobie, że bardzo by mi to ułatwiło życie?
                  w sensie dało pretekst?
                  nie warto - ale przekonanie o tym na własnej skórze byłoby dla Ciebie cennym doświadczeniem na całe życie
                  a mąż cóż
                  popełnił biedaczek poważny błąd
                  przesłodził:P
                  gdyby co jakiś czas dawał powody do zazdrości, niepokoju lęku straty
                  wątku by nie było
                  • ogonowka_parzona Re: W takim razie wyjście widzę jedno 20.08.11, 21:39
                    Tak, dałoby pretekst. Bolesny? Tego nie wiem - sądzę, że nie dotknęłoby mnie to zbyt mocno.
                    • samentu Re: W takim razie wyjście widzę jedno 20.08.11, 21:46
                      tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono
                      a Ciebie nie sprawdzano wcale
      • cafem Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:35
        alpepe napisała:

        > vandikia?

        Czy to ważne kto? Chyba po to się pisze pod innym nickiem, żeby nikt się nie zorientował, o kogo chodzi:)
    • ka-mi-la789 Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:39
      Zjedz kiszone ogórki i popij zsiadłym mlekiem. Motylki w brzuchu gwarantowane.
    • samentu I własnie dlatego 20.08.11, 20:45
      faceci nie powinni dbać, starać się, w ogień skakać
      bo to najzwyczajniej nie popłaca
      • alpepe Re: I własnie dlatego 20.08.11, 20:48
        pocieszaj się tak dalej :)
        • samentu Re: I własnie dlatego 20.08.11, 20:52
          ??
          bo nie zrozumiałem aluzji:P
      • ogonowka_parzona Re: I własnie dlatego 20.08.11, 21:01
        Gdyby nie popłacało - to tego wątku by nie było. Nie miałabym żadnych skrupułów ani wątpliwości i związek by się zakończył bez cienia żalu.
        • samentu Re: I własnie dlatego 20.08.11, 21:06
          no własnie nie popłaca bo jest wątek
          gdyby popłacało to by go nie było
          a tak ad rem
          to problem tkwi nie po jego stronie ale Twojej
          niedojrzałości
          dziewczyno masz 30 na karku i co dalej?
          moje znajome w Twoim wieku to nawet nie dopuszczały myśli o możliwości rzucania
          o rzucaniu bez powodu nie wspominając
          powiedzmy sobie wprost
          kolejka chętnych na następce męża nie czeka:P
          • ogonowka_parzona Re: I własnie dlatego 20.08.11, 21:18
            samentu napisał:

            > no własnie nie popłaca bo jest wątek
            > gdyby popłacało to by go nie było
            > a tak ad rem
            > to problem tkwi nie po jego stronie ale Twojej
            > niedojrzałości
            > dziewczyno masz 30 na karku i co dalej?
            > moje znajome w Twoim wieku to nawet nie dopuszczały myśli o możliwości rzucania
            > o rzucaniu bez powodu nie wspominając
            > powiedzmy sobie wprost
            > kolejka chętnych na następce męża nie czeka:P

            Nigdzie nie napisałam, że problem tkwi w Nim - nie-mężu tak przy okazji.

            Piszesz o niedojrzałości - co jest niedojrzałego w tym, że przestałam czuć to, co czułam pięć lat temu i mam odwagę - na razie przed samą sobą - się do tego przyznać?
            Złośliwości o kolejce chętnych na następcę przemilczę bo wątek nie jest o zamianie na inny model, a o tym czy ratować i JAK ratować związek, w którym jestem.
            --
            już tu byłam - w innym wcieleniu nickowym.
            • samentu Re: I własnie dlatego 20.08.11, 21:24
              niedojrzałe jest nie to że zauważyłaś, tylko to że zauważyłaś tak późno i z takim zdziwieniem
              a to przecież normalne
              żadne odkrycie Ameryki
              każdy związek przechodzi przez ten okres gdy pierwsze zauroczenie/zakochanie przemija
              i pozostaje tylko przywiązanie do człowieka
              jak ratować?
              odkryć siebie na nowo
              jak trzeba zrobić sobie przerwę - separację
              by poczuć jak jest bez
              paradoksalnie związki na dystans - gdzie oboje co jakiś czas wyjeżdzają wychodzą najlepiej
              bo nie ma czasu na wzajemne znudzenie się sobą
    • sid-sid Re: Zakochać się... 20.08.11, 20:49
      To chyba nie jest wypalenie, tylko nudzi mi się. A udanych związków nie buduje się na dreszczu emocji, ale niektórzy wolą przygody od udanych związków - trzeba wybrać.
    • empeczy przegapiliscie moment 20.08.11, 20:55
      w którym warto było wziąć ślub.
      • ogonowka_parzona Re: przegapiliscie moment 20.08.11, 21:02
        Ale co ślub by zmienił? Co by zagwarantował? No i najważniejsze - co zrobić teraz?

        Ratować? Ewakuować się? Zrobić dobrą minę do złej gry, urodzić dziecko i po roku leczyć silną depresję i wylewać żale na forum?
        • cala_w_kwiatkach Re: przegapiliscie moment 20.08.11, 21:10
          Kurcze, byłas kiedys w zwiazku z sukinsyn.em?
          • ogonowka_parzona Re: przegapiliscie moment 20.08.11, 21:20
            Nie byłam. I nie chcę być. Dlatego doceniam to, co mam. I CHCĘ to naprawiać. Ale nie wiem jak zmienić to, co czuję. A obecnie nie czuję nic więcej poza przywiązaniem, przyzwyczajeniem. Na tym ma polegać szczęśliwy związek?
            Wydawało mi się, że nie.
            • simply_z Re: przegapiliscie moment 20.08.11, 21:28
              dziewczyno masz 30 na karku i co dalej?
              moje znajome w Twoim wieku to nawet nie dopuszczały myśli o możliwości rzucania
              o rz


              eee? tzn ,jaki to by był powod. lanie po pysk?
              • samentu Re: przegapiliscie moment 20.08.11, 21:30
                nie wiem bo aż tak nie wnikam:P
                ale w wielu przypadkach wydaje mi się że nawet to by nie było powodem
            • cala_w_kwiatkach Re: przegapiliscie moment 20.08.11, 21:56
              ok, czyli problemem jest strefa erotyczna - mozna ja zapewne podkrecic. Moze niech on zmieni cos w swoim wygladzie np. fryzure, albo niech zmieni styl ubierania? Trudno przewidziec, co wpłynie na lepsze postrzeganie go w Twoich oczach... Moze kochajcie sie własnie w nietypowych dla Was miejscach?
              A czy Ty nadal pociagasz jego? Z jego strony nie ma zadnych 'ale'?

              P.S. Dlaczego wspolny urlop, wypoczynek, wyjazd Wam nie wychodzi? Nie potraficie spedzac ze soba wolnego czasu? Nudzicie sie, irytujecie wtedy? Pytam, bo z własnego doswiadczenia wiem, ze własnie jak mam luz to najlepiej wychodzi mi dogadywanie sie lubym i wtedy mam czas/ochote/pomysły rowniez na łóżko.
        • empeczy Re: przegapiliscie moment 20.08.11, 21:30

          ogonowka_parzona napisała:

          > Ale co ślub by zmienił? Co by zagwarantował?

          Na pewno wniósłby powiew świeżości. A tak serio to wydaje mi się, że sam fakt małżeństwa wnosi wiele w związku (zarówno złego, jak i dobrego). Skoro po tylu latach się nie hajtnęliście, to moim zdaniem też świadczy o waszym podejściu do związku.

          > No i najważniejsze - co zrobić teraz?

          Powiedzieć swojemu partnerowi to, co pisałaś w pierwszym wpisie ( "Tak, wypaliliśmy się. A przynajmniej ja się wypaliłam", itp. ). Żeby nie robić go w ch...a, nikt nie lubi być oszukiwany. Następnie cieszyć się życiem, eksplorować swoje pasje, a kolejna miłość sama się zjawi.

          Pozdrawiam,
          Dr Phil

    • fajnajozia Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:29
      "Mam 30 lat"
      Na pewno ? Nie 15 ?
      • marguy Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:35
        No i nastepna, ktora zamiast mozgu ma wode.
        Rzuc faceta, bo szkoda zeby mu taka pustota zniszczyla zycie.
        Pisz pozew!
        • ogonowka_parzona Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:42
          marguy napisała:

          > No i nastepna, ktora zamiast mozgu ma wode.
          > Rzuc faceta, bo szkoda zeby mu taka pustota zniszczyla zycie.
          > Pisz pozew!
          >

          Faktycznie - pustota z wodą zamiast mózgu.
          Bo przestała kochać tak, jak na początku.
          • raohszana Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:51
            ogonowka_parzona napisała:

            > Bo przestała kochać tak, jak na początku.
            *
            Nic nie będzie wiecznie takie samo. Chcesz żeby ciągle było jak na początku?
            • ogonowka_parzona Re: Zakochać się... 20.08.11, 21:57
              raohszana napisał:

              > Nic nie będzie wiecznie takie samo. Chcesz żeby ciągle było jak na początku?

              Chcę wiedzieć, że ciągle mi zależy.
              A obecnie - tego nie wiem. Wiem jedynie, że czuję przywiązanie i jakiś rodzaj odpowiedzialności za drugą osobę. Ale nie miłość.
              • raohszana Re: Zakochać się... 20.08.11, 22:02
                ogonowka_parzona napisała:

                > Chcę wiedzieć, że ciągle mi zależy.
                > A obecnie - tego nie wiem. Wiem jedynie, że czuję przywiązanie i jakiś rodzaj o
                > dpowiedzialności za drugą osobę. Ale nie miłość.
                *
                To trochę źle sformułowałaś pytanie. I na to odpowiedzi nie da Ci nikt i nic innego jak Ty sama.
                Widzisz - czym wg. Ciebie jest miłość? Od tego zacznij.
                • samentu Re: Zakochać się... 20.08.11, 22:04
                  > Widzisz - czym wg. Ciebie jest miłość? Od tego zacznij.

                  no przecież napisała
                  miłość = motylki
                  czyli tylko i wyłącznie pierwsze zauroczenie
                  • raohszana Re: Zakochać się... 20.08.11, 22:06
                    samentu napisał:

                    > no przecież napisała
                    *
                    Dla mię zupełnie niezrozumiale ;)

                    > miłość = motylki
                    *
                    O, to może Ty wiesz - co to są te "motylki" i czym to się niby objawia?

                    > czyli tylko i wyłącznie pierwsze zauroczenie
                    *
                    No to przesmarkane ma.
                    • samentu Re: Zakochać się... 20.08.11, 22:12
                      > O, to może Ty wiesz - co to są te "motylki" i czym to się niby objawia?

                      metylofenyloamina
                      pochodna amfetaminy
                      objawia się typowo;)

                      No to przesmarkane ma


                      przesmarkane to przede wszystkim mąż ma
                      bo tyle zainwestował i ZONK:P
                      -------
                      Money making is a wonderful thing:)
                • cala_w_kwiatkach Re: Zakochać się... 20.08.11, 22:10
                  > Widzisz - czym wg. Ciebie jest miłość? Od tego zacznij

                  O, mądrze napisane!

                  Przeczytałam raz jeszcze pierwszy post autorki wątku i usmiałam sie ze stwierdzenia cos w stylu: "chce czuc dreszcz emocji, gdy on przechodzi obok" ;) - tak to ma sie chyba do 5 randek:D Wyobrazilam sobie ten dreszcz za kazdym razem gdy moj luby przechodzi obok - zawał murowany od nadmiaru wrazen!
                  Ale gdy go obserwuje przez uchylone drzwi jak np. robi mi sniadanie a ja jeszcze w łozku albo gdy zakłada krawat wymuskany na wielkie wyjscie, to DESZCZ DRESZCZ oj jest! Ergo, czy TO jest wg. autorki to zakochanie, o ktorym pisze i za którym teskni? Hm?
                  • raohszana Re: Zakochać się... 20.08.11, 22:17
                    cala_w_kwiatkach napisała:

                    > O, mądrze napisane!
                    *
                    Dziękować ;) I przy okazji - welcome back :)


                    > Przeczytałam raz jeszcze pierwszy post autorki wątku i usmiałam sie ze stwierdz
                    > enia cos w stylu: "chce czuc dreszcz emocji, gdy on przechodzi obok" ;) - tak t
                    > o ma sie chyba do 5 randek:D Wyobrazilam sobie ten dreszcz za kazdym razem gdy
                    > moj luby przechodzi obok - zawał murowany od nadmiaru wrazen!
                    *
                    Ano właśnie - poza tym trzeba by ciągle skupiać uwagę na okolicy, a nie na wykonywanych czynnościach, coby nie przegapić przejścia :)

                    > Ale gdy go obserwuje przez uchylone drzwi jak np. robi mi sniadanie a ja jeszcz
                    > e w łozku albo gdy zakłada krawat wymuskany na wielkie wyjscie, to DESZCZ DRES
                    > ZCZ oj jest! Ergo, czy TO jest wg. autorki to zakochanie, o ktorym pisze i za k
                    > tórym teskni? Hm?
                    *
                    Coś tam skrobała o upadku pożycia seksualnego. Może to przez to? Może się zapuścił czy cuś i w ogóle fizyczność im siadła i dlatego jej się zdaje, że wszystko inne tyż? Skąpi informacji trochu i ciężko wybadać o co jej chodzi.
    • lalafiorovva Re: Zakochać się... 21.08.11, 17:56
      Wygląda na to, z tego, co piszesz, że masz poważnie dość.
      Rób jak uważasz.
      Dla mnie próbowanie się ponownie na kogoś nakręcić, kiedy pociąg zdechł, przypomina pielenie ogródka w sukni balowej albo jakąś żmudną, nudną robotę w kamieniołomach. Bleh:/
      Ja chyba bym wtedy zerwała. Już wolę być sama. Chyba, że czułabym wciąż do tej osoby sporo ciepła, tęskniłabym itp. itd. Wtedy bym raczej na 100% została mimo wszystko. Mnie nie potrzeba mocnych wrażeń, ale jakieś uczucie musi być.
      Ale u ciebie nawet tego nie ma. (Albo tego nie wiesz.)
      • lalafiorovva Re: Zakochać się... 21.08.11, 17:57
        *chybabym
    • wicehrabia.julian Re: Zakochać się... 21.08.11, 18:59
      ogonowka_parzona napisała:

      > Mam 30 lat. Z tym samym facetem od 5 lat. Wszystko pięknie - dobra praca, dom z
      > ogródkiem, kłopotów w zasadzie żadnych.

      jesteś przykładem, że nie wolno być za dobrym dla kobiety, że potrzebujecie nieustannego schizu, bo jak go nie ma, to się nudzicie i wychodzą właśnie takie bzdury
      • gr.eenka Re: Zakochać się... 21.08.11, 19:04
        faktycznie,ma wszystko
        może własnie w tym problem - nie ma o czym marzyć
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka