chyba_samiec
31.08.11, 03:18
Hym.
W skrócie sytuacja wygląda tak że zmarnowałem sobie 3 lata życia na relacje z kimś, kto najpierw wykorzystywał potem przy mojej próbie wzebranej asertywności generalnie mówiąc olał i wytarł się jak szmatą, nie jestem bez skaz w tych relacjach ale jeśli już zdarzało mi się puścić focha to zawsze z konkretnych powodów.
I tak po 3 latach jestem w punkcie wyjścia (jako facet, profesjonalista, człowiek)
I niby pocieszeniem powinno być to że czegoś się nauczyłem, jednak w perspektywie dłuuugich dni i nieprzespanych nocy to kiepskie pocieszenie.
Najgorsza jest jednak świadomość tego że 3 lat nikt mi już nie zwróci, oraz tego że zainwestowane emocje czas, zaangażowanie i troskę widzi się tylko wtedy kiedy jest to wygodne.
I to cholerne poczucie że może gdybym starał się jeszcze bardziej...
Jakieś rady poza znalezieniem sobie nowego hobby ? (aktualnie jestem zbyt znerwicowany żeby zająć się jedna rzeczą dłużej niż 15 minut.)