co_to_je_milosc
04.09.11, 17:09
Kobiety... ja już umrę chyba z szukania szczęścia. :( Poradźcie co robić...
Mam 30 lat i od zawsze (dawna) marzy mi się miłość prawdziwa do końca życia u boku cudownej kobiety, którą mógłbym kochać nad życie całym umysłem (wiecie o co chodzi - to taki olbrzymi skrót). Ileż to ja razy próbowałem zagadywać i ciągle słyszałem, że nie jestem dojrzały (sama była dwa lata starsza i patrzyła, że ja dwa lata młodszy), że nie jestem "top menedżment", itp.
No i dobra... zwątpiłem. Olałem sprawę (tj. te wszystkie śmieszne Polki), a tu się pojawiła (sama mnie zaczepiła) kobieta jak ze snów - prześliczna, przeidealna... Szczypię się ciągle, dlaczego akurat mnie. Przecież jest tylu dyrektorów, co by ją wzięli na asystentkę z marszu... Angelina Jolie przy niej to słabizna. :)
No i dałem się jej "uwieść". Kilka razy się spotkaliśmy i okazało się, że jest ode mnie 20 lat starsza (wygląda na dziewczynę 25 letnią)!! Nim się tego dowiedziałem, gadaliśmy sporo o świecie, życiu, kobietach, mężczyznach i mieliśmy ten sam pogląd, zdania na wzajemne relacje, no cudownie... Ona zachwycona, że nigdy nie widziała i nie słyszała tak wspaniałego mężczyzny (tak dojrzałego). No i co tu robić??? Ona jest mądra, prześliczna... ale ja chciałem mieć żonę (ją w sumie mogę poślubić), ale chciałem mieć dzieci, by wspólnie wychowywać, itp. Iść w relację z nią i ją poślubić i zrezygnować z rodziny, czy dalej szukać ideał, lecz młodszego i chcącego/mogącego mieć dzieci????
Może głupi post, ale naprawdę jestem w kropie niesamowitej... :(