sal-la
07.09.11, 15:25
Hmm, napisalam wydluzona wersje mojej opowiesci i wydala mi sie samej tak durna, ze szybko wszystko skasowalam;) Tak wiec moze omine niepotrzebne szczegoly i napisze tak:
Przez ponad 2 lata mialam tzw (i chetnie tu tak nazywanego;) ff. My to nazywalismy friends with benefits, jak zwal tak zwal, chociaz to chyba lepiej oddaje istote sprawy, bo nie sypialismy z innymi, przyjaznilismy sie tez "pozalozkowo". Skonczylam to ja, ok 1,5mc temu. W kazdy weekend walcze zeby sie nie odezwac do niego, poki co wygrywam. Kontakt mamy od tej pory sporadyczny, wychodzacy z jego strony, ja staralam sie to raczej ukrocic, bo to nie pomaga. To ja zawsze chcialam nasz nie-zwiazek zalegalizowac, naiwnie wierzylam ze moze mu sie odmieni, chociaz stawial sprawe jasno, nigdy mnie nie oklamywal w tym temacie, no glupia i mloda bylam (a teraz juz taka madra i dorosla;). Do rzeczy, co by szajki i reszty nie zanudzac;): dostalam oferte wyjazdu za granice z mojej firmy, za mc juz mnie tu nie bedzie. Zdaje sobie sprawe ze on tak jak i ja chce good-bye sex, moi znajomi znajacy syt. podzielili sie na pol w tym temacie. Wiec zrobie sobie taka o sonde, zaszalec sobie jeszcze z moim ex czy odpuscic i zapomniec jak najszybciej?:)