Dodaj do ulubionych

no i znów nas coraz mniej

15.09.11, 09:45
"Według Głównego Urzędu Statystycznego w pierwszym półroczu odnotowaliśmy - po raz pierwszy od 6 lat - ujemny przyrost naturalny, czyli liczba urodzeń znów jest niższa niż zgonów.

Demografowie nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć, jak doszło do tego załamania. Według ekspertów, jeszcze przez co najmniej 2 - 3 lata miał działać efekt tzw. echa wyżu demograficznego."

Miał działać, ale nie zadziałał...

Nie to żebym miał do kogoś pretensje, sam się biję w pierś, że poniekąd przyczyniłem się do spadku urodzeń.


Obserwuj wątek
    • simply_z Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 09:47
      dziecko kosztuje..a pensje sa zalosnie niskie. ,polityka prorodzinna praktycznie nie istnieje ,to co sie dziwisz?
      • jan_hus_na_stosie2 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 09:52
        nie sądzę aby zamożność społeczeństwa miała tu decydujące znaczenie

        patrząc po znajomych bliższych lub dalszych to właśnie ci o niskich i średnich dochodach najbardziej się rozmnażają


        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 09:59
          jan_hus_na_stosie2 napisał:

          > nie sądzę aby zamożność społeczeństwa miała tu decydujące znaczenie
          >
          > patrząc po znajomych bliższych lub dalszych to właśnie ci o niskich i średnich
          > dochodach najbardziej się rozmnażają
          >

          A ja uważam że poczucie bezpieczeństwa socjalnego ma zasadnicze znaczenie.
          Czytałem że w UK rodzą się setki tysięcy polskich dzieci. Wystarczy że czują że sobie poradzą i przeżyją bez stresu od pierwszego do pierwszego.
        • lacido Re: no i znów nas coraz mniej 16.09.11, 21:59
          zgadza się tylko co nam z tego przyjdzie, że będą na garnuszku państwa?
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 09:48
      Odpowiedź na to jest tylko jedna...

      RÓBMY SWOJE :D :D
    • grassant Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 09:56
      kobiety bez- i małopłodne porobiły sie.
    • major_groszek Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:00
      Ależ kobiety w dalszym ciągu chcą mieć dzieci, a przynajmniej jedno, choć częściej dwójkę. To faceci migają się od tych przyjemności.
      Mamy też zatrważającą ilość singielek po 30stce, z których część niestety zostanie pewnie bez pary i przymusowo bezdzietna.
      No chyba, że poradzą sobie w inny sposób.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:05
        major_groszek napisała:

        > Mamy też zatrważającą ilość singielek po 30stce

        no bo im wmówiono, że jak się wykształcą, będą miały po 2-3 fakultety, będą niezależne finansowo to ich wartość w oczach mężczyzn wzrośnie, bo faceci o niczym innym nie marzą jak o przeintelektualizowanej laluni :D



        • simply_z Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:22
          nie gadaj bzdur ,kobieta powinna miec jakis zawod i powinna byc aktywna zawodowo .po to czlowiek studiuje ,zeby zarabiac pieniadze i nie zerowac na chlopie.
          Singielstwo to raczej efekt migracji kobiet do wiekszych miast i co za tym idzie wiecej kobiet przypada na faceta.Oczywiscie alternatywa zawsze moze byc rolnik spod lubuskiego czy gdzies tam.
        • major_groszek Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:24
          Imho to raczej kwestia zbyt dużej puli ogarniętych życiowo kobiet w stosunku do ilości fajnych mężczyzn. No nie ma siły, dla wszystkich nie wystarczy. Co sprytniejsze podłapały facetów na studiach, i to takich, w których zobaczyły potencjał, bo jeszcze wtedy przecież nie zdążyli za wiele zawodowo osiągnąć.
          Ale to wcale nie jest tak, że reszta dziewczyn przespała swoją szansę. Jeżeli dajmy na to, weźmiemy przykład jakiejś sympatycznej, wcale nie nastawionej na karierę dziewczyny, która studiowała na pedagogice, polonistyce czy innych studiach filologicznych, to miała bardzo małe szanse na spotkanie fajnego faceta. I mogła całkiem bez własnej winy zostać bez pary.
          Teraz może tylko liczyć, że wyrwie fajnego faceta, który dopiero co zakończył związek i na chwilę wrócił na rynek matrymonialny, albo musi go dosłownie 'wyjąć' innej dziewczynie;-).
          Albo poczekać, aż się rozwiedzie.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:29
            major_groszek napisała:

            > Imho to raczej kwestia zbyt dużej puli ogarniętych życiowo kobiet w stosunku do
            > ilości fajnych mężczyzn. No nie ma siły, dla wszystkich nie wystarczy.

            to jak wytłumaczysz fakt, że 1/3 moich kolegów z liceum (obecnie faceci pod 30-stkę) to single? Single niezależni finansowo, którzy ukończyli najlepsze uczelnie w Polsce i mieszkają w dużych miastach?

            • simply_z Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:35
              prawde mowiac nie rozumiem tego. faktycznie w przypadku kboiety ,w pewnym wieku szanse na spotkanie fajnego mezczyzny maleja ,a i biologia jest nieublagana -lepiej miec dziecko przed 35 r ,zycia. Ale facet? gdybym byla mezczyzna o zakladniu rodziny pomyslalam gdzies tak grubo po 30'tce .Slub zaraz po studiach i ladowanie sie w pieluchy? no way.
            • major_groszek Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:35
              To znaczy, że albo mają jakiś poważny feler, albo po prostu nie bywają w miejscach, gdzie można by ich zapoznać.
              Naprawdę ogarnięty facet pod 30stkę, z jakąś tam w miarę fajną pracą, niezależny finansowo i mieszkaniowo (bez mieszkania u mamusi) to skarb, o który kobiety się biją;-).
            • lacido Re: no i znów nas coraz mniej 16.09.11, 22:01
              byli zajęci kończeniem najlepszych uczelni i niestety zostali z rękami w nocnikach? a teraz pewnie szperają po NK za szkolnymi koleżankami licząc że ich facet okazał się świnią :P
            • berta-death Re: no i znów nas coraz mniej 17.09.11, 15:17
              > to jak wytłumaczysz fakt, że 1/3 moich kolegów z liceum (obecnie faceci pod 30-stkę) to
              >single? Single niezależni finansowo, którzy ukończyli najlepsze uczelnie w Polsce i mieszkają w >dużych miastach?

              To już ich trzeba naciągnąć na szczerą pogawędkę przy piwie. Podejrzewam, że jest to ich świadomy wybór. Rodzina to bądź co bądź spore zobowiązania. I jak człowiek sobie zrobi bilans zysków i strat, to w momencie jak sam sobie świetnie w życiu radzi, to nieprędko się zdecyduje na żonę i dzieci.
              Ludzie zakładają rodziny bo z tych rodzin mają jakieś konkretne korzyści. I jak te korzyści są w stanie osiągnąć w inny, łatwiejszy sposób, to kto będzie się decydował na cięższe życie skoro może mieć łatwiejsze. Do tego dochodzi fakt, że nie ma obecnie jakiejś wielkiej presji na posiadanie rodziny, zwłaszcza w środowisku nieźle zarabiających, młodych, wykształconych osób. A jak wykształcony to i wie co robić, żeby wpadki nie zaliczyć. A takie wielkie miłości, które sprawiają, że człowiek dostaje małpiego rozumu to nie zdarzają się znowu tak często.
        • mumia_ramzesa Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:31
          > faceci o niczym innym nie marzą jak o przeintelektualizowanej laluni :D

          A kobiety o niczym innym nie marza jak o niedointelektualizowanym facecie.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:36
            mumia_ramzesa napisała:

            > A kobiety o niczym innym nie marza jak o niedointelektualizowanym facecie.

            marzyć to sobie mogę, jak skończą 35 lat to tylko tyle im zwykle zostanie, marzenia :)

            • mumia_ramzesa Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:45
              A drugiej stronie tylko whisky
        • berta-death Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:38
          Raczej im wmówiono, że jak pójdą na studia to tam wyhaczą sobie męża z wyższej półki, który będzie zarabiał miliony i będzie miał dyrektorski stołek. Że same będą pracowały w biurze a nie w polu i będą przez 8h w ogrzewanym pomieszczeniu piły kawę i obgadywały inne koleżanki. Że jako panie urzędniczki to będą strasznie ważne i będą decydowały o być albo nie być petenta. Że jako panie magister to będą zarabiać po kilka tysięcy na ręke, które będą wydawać na waciki i ciuchy, bo poważniejsze wydatki będą na głowie męża dyrektora. No i nie będą musiały tłumaczyć się nikomu ze swoich wydatków i prosić męża o każdy grosz. Że jako pracujące matki będą mogły oddać dzieci do zakładów opiekuńczo wychowawczych i mieć je w dupie. A jako żony równouprawnione, to po przyjściu z pracy będą piłować pazury, wydzierać się, rządzić wszystkim a mężowie będą sprzątać i gary szorować.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:44
            dobrze, że ja tego nie napisałem ;)
          • simply_z Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:54
            po Lo to moglabym najwyzej towar na kase rozkladac Berta.
            Wiec nie gadaj mi ,ze kazdy idzie na studia po to aby wyhaczyc meza ,zreszta ktora dziewczyna w wieku 18 latt marzy o zaciazeniu i mezu ,zaraz po skonczeniu szkoly sredniej?
            • fuks0 Re: no i znów nas coraz mniej 16.09.11, 22:25
              >,zreszta kt
              > ora dziewczyna w wieku 18 latt marzy o zaciazeniu i mezu ,zaraz po skonczeniu s
              > zkoly sredniej?

              Trochę takich jest.
        • mumia_ramzesa Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:01
          > bo faceci o niczym innym nie marzą jak o przeintelektualizowanej laluni

          Idz na portale randkowe. Tam sa cale stada gluptakow: do wyboru, do koloru.
        • maitresse.d.un.francais Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 17:19
          przeintelektualizowanej

          bo jak wiadomo kobieta po studiach jest ZAWSZE przeintelektualizowana, NIGDY wykształcona
          • mumia_ramzesa Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 17:39
            No wlasnie, co to znaczy "przeintelektualizowana"? Czytuje i cytuje Tacyta cy co?
            • maitresse.d.un.francais Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 18:01
              mumia_ramzesa napisała:

              > No wlasnie, co to znaczy "przeintelektualizowana"? Czytuje i cytuje Tacyta cy c
              > o?

              No taka co nic nie wie tylko tak udaje. Bo nie zdarza się przecież, żeby kobiety coś wiedziały! Baba, która coś wie, to babochłop przecież. Ergo niemożliwym jest, żeby kobieta coś wiedziała. CBDO.
    • zeberdee24 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:05
      Podziękujmy rządowi - dzięki temu że skomplikowali do maksimum procedury biurokratyczne w budownictwie, osiedla mogą budować tylko ich kolesie więc ceny mieszkań są kosmiczne a marża dewelopera sięga 50%, dzięki sztywnemu kodeksowi pracy 40-50 latkowie zabetonowali się na swoich pozycjach i młody człowiek nawet jak dostanie pracę to i tak nie awansuje i będzie latami zarabiał śmieszne grosze aktualizowane o inflację, a kasę na żłobki zabrali inni kolesie którzy na przetargach państwowych sprzedają wszystko 5x drożej niż wynosi rynkowa wartość.
    • berta-death Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:20
      Boom demograficzny z końca lat 70 i początku 80 już zrobił swoje a roczniki późniejsze to skromniutkie są, więc nawet przy maksymalnym sprzężeniu sił, wiele nie zdziałają. Natomiast roczniki hiperboomu demograficznego z lat 40 i 50 powoli, acz sukcesywnie, wkraczają w wiek poborowy, czego raczej nie da się przeskoczyć.
      • major_groszek Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:32
        berta-death napisała:
        Boom demograficzny z końca lat 70 i początku 80 już zrobił swoje


        O przepraszam bardzo, ale ja nawet jeszcze nie zaczęłam;-). Jeżeli chcemy równać do tego mitycznego zachodu, to musimy też brać poprawkę na to, że kobiety opóźniają czas urodzenia pierwszego i kolejnych dzieci.
        Obecnie już nikogo nie dziwią kobiety 35.letnie, które po raz pierwszy zostają matkami. i wcale na tym nie kończą produkcji.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:36

          > O przepraszam bardzo, ale ja nawet jeszcze nie zaczęłam;-). Jeżeli chcemy równa
          > ć do tego mitycznego zachodu, to musimy też brać poprawkę na to, że kobiety opó
          > źniają czas urodzenia pierwszego i kolejnych dzieci.
          > Obecnie już nikogo nie dziwią kobiety 35.letnie, które po raz pierwszy zostają
          > matkami. i wcale na tym nie kończą produkcji.

          Wszystko się zgadza. Ale ze statystycznego punktu widzenia to nie jest istotny odsetek przypadków.
          W całej Europie po raz pierwszy od wielu pokoleń młode pokolenie czeka gorszy los niż rodziców - pod względem gospodarczym. Takie wypadki jak wojny omijam.
        • berta-death Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:53
          Dawniej, za czasów moich rodziców to było takie powiedzenie, że do 25rż to trzeba urodzić pierwsze dziecko a przed 30 to trzeba mieć już wszystkie dzieci w domu. I większość osób stosowała się do tej zasady. Teraz raptem o 5 lat podniósł się ten wskaźnik. Uważa się, że dobrze przed 30 mieć pierwsze dziecko a potem za długo nie zwlekać z kolejnym. I zdaje się, jest to prawda, bo moje koleżanki równo w wieku 29 lat zabrały się za rozmnażanie. To aż zwraca uwagę na tych wszystkich naszoklasowych portalach. Zdecydowana większość w tym samym momencie lansowała się ciążami i noworodkami. Wśród osób nie mających profili, a o których mam jakieś wieści, jest identycznie. Pozostałe to po bożemu, wzorem swoich matek zafundowały sobie dzieci wcześniej. Bezdzietne 30-letnie to garstka i to zazwyczaj dotyczy tych, które są singielkami i prowadzą dość ponadstandardowy tryb życia.

          A w bieżącym roku magiczną 30 przekroczył już rocznik 81, czyli jeden z ostatnich z boomu demograficznego. Nie wiem jak 82 w ale 83 i 84 to niż nastał. W wiek reprodukcyjny weszło pokolenie urodzone w latach 60, czyli w czasach rewolucji seksualnej i promocji świadomego macierzyństwa. Rodziny wielodzietne, popularne jeszcze w latach 50, w latach 60 praktycznie przestały istnieć. 2 dzieci i koniec zabawy.
    • mumia_ramzesa Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:27
      O rany, myslalam ze ktos z Forum odszedl na zawsze.
    • silic I nic się nie stało 15.09.11, 10:27
      Przez kilka lat mieliśmy wzrost ( o czym wiele osób nie wiedziało, powtarzając jak mantrę , że społeczeństwa ubywa), teraz trochę spadnie. Brak niestety dokładnych danych więc nie wiadomo, czy to zwiększona umieralność czy spadek urodzeń.
      Zaś jeśli nas trochę ubędzie to wyjdzie nam tylko na dobre. Jest nas i tak dużo.
      • kasiar74 Re: I nic się nie stało 15.09.11, 10:48
        Przez kilka lat w wiek rozrodczy wszedł wyż demograficzny, więc było więcej dzieci . Wyż zrobił swoje, do tego doszedł kryzys i już.
    • paco_lopez Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:47
      mnie zminiejszanie liczby ludności na naszem kwadracie nie martwi.
      • jan_hus_na_stosie2 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:49
        paco_lopez napisał:

        > mnie zminiejszanie liczby ludności na naszem kwadracie nie martwi.

        z ekonomii pała

        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:51
          jan_hus_na_stosie2 napisał:

          > paco_lopez napisał:
          >
          > > mnie zminiejszanie liczby ludności na naszem kwadracie nie martwi.
          >
          > z ekonomii pała
          >

          Janie - zdajesz sobie sprawę że ciągły wzrost - zarówno ludności i pkb jest po prostu niemożliwy?
          • jan_hus_na_stosie2 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 10:56
            g.r.a.f.z.e.r.o napisał:

            > Janie - zdajesz sobie sprawę że ciągły wzrost - zarówno ludności i pkb jest po
            > prostu niemożliwy?

            wzrost gospodarczy to tylko kilka wzorów matematycznych, którymi można manipulować
            a przy dzisiejszym systemie emerytalnym liczba ludności pracującej powinna być utrzymywana przynajmniej na tym samym poziomie po to aby system się nie zawalił


            • g.r.a.f.z.e.r.o Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:01

              > wzrost gospodarczy to tylko kilka wzorów matematycznych, którymi można manipulo
              > wać
              > a przy dzisiejszym systemie emerytalnym liczba ludności pracującej powinna być
              > utrzymywana przynajmniej na tym samym poziomie po to aby system się nie zawalił
              >

              Mi chodziło o zasadę ogólną. Przy ograniczonej ilości zasobów (głównie energii) nie sposób utrzymać stałego wzrostu ludności i ich dostatku.

              A co do systemu emerytalnego to wbrew pozorom nie jest tak istotne ile osób z następnego pokolenia będzie pracować - ważny jest jedynie stosunek wpłacanych przez nich stawek do wypłacanych emerytur.
              • paco_lopez Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:39
                tymbardziej, że te konwencjonalne i masowe źródła energii są na wyczerpaniu a dojście do dna oznaczać będzie kompletnie nowe rozdanie w ekonomii i stosunkach społecznych. tego sobie nie możemy na razie wyobrazić. mniej wiecej tak jak nikt w latach sześdziesiatych nie sadził, że chiny czy indie będa kiedyś liderem gospodarczym.
                • jan_hus_na_stosie2 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:55
                  paco_lopez napisał:

                  > tymbardziej, że te konwencjonalne i masowe źródła energii są na wyczerpaniu

                  od kilkudziesięciu lat straszą tym ludzi a co kilka lat odkrywane się nowe, ogromne złoża ropy i gazu, kilka niusów znalezionych na szybko z ostatniego roku:

                  Azerbejdżan ogłasza odkrycie dużego złoża gazu
                  W Iranie odkryto kolejne wielkie złoża gazu ziemnego. Więcej ma tylko Rosja

                  Statoil odkrył gigantyczne złoża ropy
                  W Brazylii odkryto wielkie złoża ropy naftowej


                  więc to, że kończą się nam zasoby ropy czy gazu można między bajki włożyć. Oczywiście kieeeedyś się skończą, ale kiedyś to i Słońce się wypali.



                  • paco_lopez Re: no i znów nas coraz mniej 16.09.11, 21:51
                    a no to fajnie. znaczy, ze jednak ludzie zdechną z przegrzania klimatu, bo eksploatacja ropy i gazu na taką skalę jak dzis nie daje ludzkości większych szans w zakresie stulecia.
            • feel_good_inc Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:02
              jan_hus_na_stosie2 napisał:
              > g.r.a.f.z.e.r.o napisał:
              >
              > > Janie - zdajesz sobie sprawę że ciągły wzrost - zarówno ludności i pkb je
              > st po
              > > prostu niemożliwy?
              >
              > wzrost gospodarczy to tylko kilka wzorów matematycznych, którymi można manipulo
              > wać
              > a przy dzisiejszym systemie emerytalnym liczba ludności pracującej powinna być
              > utrzymywana przynajmniej na tym samym poziomie po to aby system się nie zawalił

              Ależ ten system trzeba zawalić, bo jest oparty na fikcyjnych założeniach.
          • zeberdee24 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:00
            Ciągły wzrost ludności jest niemożliwy, ale PKB może rosnąć ile wlezie, przecież cały czas dzięki rozwojowi technologii zwiększa się produktywność na głowę.
            • feel_good_inc Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:04
              zeberdee24 napisał:
              > Ciągły wzrost ludności jest niemożliwy, ale PKB może rosnąć ile wlezie, przecie
              > ż cały czas dzięki rozwojowi technologii zwiększa się produktywność na głowę.

              Nie zapominaj, że rynki zbytu też są ograniczone. Chyba, że doprowadzimy do sytuacji rodem z S-F, gdzie sprzęt bezpośrednio z fabryki będzie szedł na recykling.
              • fuks0 Re: no i znów nas coraz mniej 16.09.11, 22:39
                > Nie zapominaj, że rynki zbytu też są ograniczone.


                IMO z roku na rok są coraz większe, i to nie tylko dlatego że ludzi jest coraz więcej, ale dlatego też że przeciętny człowiek kupuje coraz więcej rożnych produktów.
        • feel_good_inc Ke? 15.09.11, 10:59
          jan_hus_na_stosie2 napisał:
          > paco_lopez napisał:
          >
          > > mnie zminiejszanie liczby ludności na naszem kwadracie nie martwi.
          >
          > z ekonomii pała

          No nie mów, mamy niedobór rąk do pracy? Jedyne, co może nam wzrosnąć, to strefa biedy. Ze wzrostu demograficznego mogą się cieszyć w Australii albo Kanadzie, ale nie w Europie.
          • jan_hus_na_stosie2 Re: Ke? 15.09.11, 11:03
            feel_good_inc napisał:

            > No nie mów, mamy niedobór rąk do pracy?

            raczej coraz więcej emerytów a coraz mniej ludzi pracujących



            • feel_good_inc Re: Ke? 15.09.11, 11:06
              jan_hus_na_stosie2 napisał:
              > feel_good_inc napisał:
              >
              > > No nie mów, mamy niedobór rąk do pracy?
              >
              > raczej coraz więcej emerytów a coraz mniej ludzi pracujących

              No i co ma w tym niby zmienić większa rzesza niepracujących? Wytworzyć więcej stanowisk pracy w urzędach obsługujących bezrobotnych?
              • fuks0 Re: Ke? 16.09.11, 22:30
                Stworzyć sobie miejsca pracy.
    • cherry-cherry No i very good 15.09.11, 10:48
      Planeta jest coraz bardziej przeludniona, za x lat nie bedzie juz mogla wyzywic tak ogromnej populacji niszczacych ja pasozytow, wiec sila rzeczy natura zmierza ku organiczeniu tego szalonego mnozenia sie naszego gatunku. Nalezy na to spojrzec z globalnego i makroekologicznego punktu widzenia, a nie krotkowzrocznie plakac, ze coraz mniej Polakow sie rodzi, olaboga, jakie to straszne :/
    • zerorhd Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:34
      Przyczyna nie jest jedna, opowiem, co się dzieje wokół mnie.
      Parę miesięcy temu czekałam na izbie przyjęć na pogotowiu z powodu - jak mi się wydawało dość skomplikowanego - urazu. W jaki sposób oczekiwanie wpłynęło na dalszą rehabilitację, nie wiem, teraz to może nieważne. Wraz ze mną czekała matka z kilkuletnim dzieckiem, które zostało uderzone huśtawką, czy coś w tym stylu. Miało gorączkę, zawroty głowy i krwawiło. Po jakichś dwóch godzinach straciło przytomność i wtedy "przeskoczyło" swoją kolejkę. Czy przytomność odzyskało i czy przeżyło, jak odbiło się to matce, która z bezsilności prawie łapała przechodzących obojętnych lekarzy za nogi, też nie wiem.
      Wiem natomiast, że z +/- 10 rodzących koleżanek połowa zdecydowała się na ten krok w innym kraju, w którym system zapewni im lepszą opiekę medyczną, coś, co jest podstawowym warunkiem do czucia się bezpiecznie. Historii z tamtych izb opowiadać nie będę, ale zapewniam, że nie było się do czego przyczepić.
      I ja się moim koleżankom nie dziwię, tzn. może dziwię się jednak tym, które rodziły w Polsce.
      • berta-death Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 12:05
        Myślisz, że w innych krajach na izbach przyjęć i ostrych dyżurach to od ręki każdego przyjmują? Też się godzinami czeka. I też utrata przytomności to jedyny czynnik, który nieco przyspiesza sprawę. I wcale nie dotyczy to krajów z publiczną służbą zdrowia. Ubezpieczeni jak nie chcą czekać, to muszą sobie wyrobić pakiet lux. To jest problem braku organizacji pracy i tego, że każdy może sobie na takie pogotowie z dowolną przypadłością przyjechać i lekarz musi każdego przyjąć. Nie ma wstępnej selekcji pacjentów na tych bardziej i mniej priorytetowych i w jednej kolejce czeka zawałowiec, osoba ze złamaniem i ktoś kto sobie lekko palec przytrzasną.
        • g.r.a.f.z.e.r.o Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 12:07
          berta-death napisała:

          Berta - oczywiście że jest wstępna selekcja, inaczej ludzie by na izbie dość często umierali. A tak się nie dzieje.
          Fakt że wygląda to tak że gość ze złamanym palcem czy nogą może pare godzin czekać wynika właśnie z tego że selekcja jest prowadzona i stany zagrażające życiu są załatwiane poza kolejnością.
          Podejrzewam że zasada jest tak że jak masz siły aby narzekać to "nic" ci nie jest.
          • berta-death Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 12:24
            No jakaś tam jest, bo zdaje się trzeba się zarejestrować w okienku, żeby zostać odesłanym do odpowiedniego gabinetu. Z tym, że cały czas są to słowa pacjenta vs decyzja rejestratorki. A powinno to wyglądać tak, że na wstępie, zaraz po przekroczeniu drzwi wejściowych pacjent trafia w ręce ratownika medycznego, który, tak jak ratownik z ekipy karetki, dokonuje wstępnego rozpoznania i kieruje pacjenta do odpowiedniego gabinetu. Ci z przytrzaśniętymi palcami, na które wystarczy plaster przykleić albo grypą, z którą powinni pójść do lekarza rodzinnego to niech sobie i 10h czekają jak mają cierpliwość. Powinni być też wstępnie poinformowani, że nie kwalifikują się do nagłej pomocy i spokojnie mogą rano pójść do swojego rodzinnego lekarza. Podobnie jak osoby z prostymi złamaniami, skręceniami czy zranieniami. Po udzieleniu pierwszej pomocy i podaniu środków przeciwbólowych też mogą sobie w nieskończoność czekać. Dla nich też bardziej odpowiednie są całodobowe dyżurne przychodnie jak już nie są w stanie do rana wytrzymać. Cała reszta nie powinna czekać dłużej niż kilka, góra kilkanaście minut.
            • zerorhd Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 12:28
              Zgadzam się z taką organizacją, Berta!
              Problemem może jest ilość lekarzy na dyżurze, na to powinny być środki!
              Innym problemem jest fakt, że w Polsce nadal w szpitalach jest różnica między dniem powszednim a weekendem... Tego absolutnie być nie powinno.
              • berta-death Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 12:51
                Dlatego ja bym lekarzy odciążyła ratownikami medycznymi. Technik ratownictwa medycznego po 2-letniej szkole medycznej i kilkuletnim stażu pracy jako członek ekipy karetki, bez większego trudu powinien dać sobie radę jako selekcjoner pacjentów na izbie przyjęć. No i nie każdy pacjent wymaga konsultacji lekarskiej, a już na pewno lekarza specjalisty. Z jakimiś najdrobniejszymi rzeczami to nawet nie pielęgniarka, co higienistka sobie poradzi. Co za problem komuś zdezynfekować lekkie otarcie naskórka i założyć opatrunek. W szkołach na co dzień się takimi rzeczami higienistki zajmują.

                Zwłaszcza, że praca ratownika medycznego, to ciężka fizyczna robota. Raczej nie jest to praca na całe życie, bo w pewnym wieku zdrowie może nie pozwolić na pracę w terenie czy dźwiganie rannych. A tak zamiast zmieniać zawód na stare lata, co nie jest proste, rentą czy wcześniejszą emeryturą obciążać społeczeństwo, mógłby sobie taki ktoś popracować na izbie przyjęć jeszcze długie lata.
        • zerorhd Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 12:17
          Miałam na myśli dwa inne kraje, w których rodziły moje koleżanki i których izby znam - Niemcy i - moim zdaniem najlepszą jeśli chodzi o państwową służbę zdrowia - Hiszpanię. W jednym i drugim kraju spędziłam kilka lat i nie mając swojego lekarza rodzinnego zwykle trafiałam na izbę przyjęć (ze znacznie lżejszymi przypadkami)
          Nie jestem chorowita, oddaję honorowo krew, ale zdarzyło mi się być też na oddziałach szpitalnych. Co jest charakterystyczne, i też zaliczam to do elementarnego poczucia bezpieczeństwa, w Polsce na oddziale leczy się tylko przypadłość należącą do konkretnego oddziału, nie ma podejścia ogólnego, do wszystkich chorób czy symptomów. A to bardzo niebezpieczne (np. na chirurgii nie zwracają uwagę na cukrzycę i podają leki, które wchodzą w interakcje)
          Nie chcę wchodzić w dyskusję o służbie zdrowia, tylko stwierdzam, że jako potencjalna pacjentka znacznie bezpieczniej czuję się poza Polską. A szkoda.
    • masher Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 11:55
      i bardzo dobrze, przeludnienie jest powaznym zagrozeniem przyszlosci. tylko czemu o tym sie nie mowi to nie wiem. a z drugiej strony wciska sie kit, aby plodzic nowych bo dzisiejsze systemy emerytalne stworzone na bazie zwyklej piramidy kiedys pieprzna... i bardzo dobrze, niech to w koncu wszystko pieprznie... ludzkosc nowa wojna wroci do epoki kamienia lupanego i moze skoncza sie te debilizmy
      • sootball Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 12:42
        o!
      • fuks0 Re: no i znów nas coraz mniej 16.09.11, 22:35
        > i bardzo dobrze, przeludnienie jest powaznym zagrozeniem przyszlosci. tylko cze
        > mu o tym sie nie mowi to nie wiem

        Zagrożenie przeludnienia Polski na chwilę obecną nie istnieje.
    • martishia7 Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 12:38
      Przez chwilę mieliśmy mały wzrost, ale on nie miał prawa się utrzymać. Mieliśmy szanse na jakiś mały skok, ale to se ne vrati. Ładnie to przedstawia moim zdaniem ten tutaj obrazek

      https://www.geografia.vel.pl/map/photos/photo12.jpg

      To jest prognoza sprzed kilku lat, nie uwzględnia tego małego "boomu", ale widać, że to ostatnie podrygi konającej ostrygi. Jest jeszcze jedna szansa, jak kobiety z samego szczytu ostatniego wyżu przekroczą trzydziestkę.

      Nie ma moim zdaniem szans, bo ludzie a) mają problem z dobraniem się w pary, b) ci którzy już się rozmnożą w większości poprzestaną na jednym dziecku. Jedno dziecko robi ogromną różnicę, drugie już nie i dlatego jest decyzją pod pewnymi względami trudniejszą, niż pierwsze.
      • silic Re: no i znów nas coraz mniej 15.09.11, 14:04
        Mimo , że wykres prognozowy to jednak widać na nim kluczową sprawę - wzrost liczby zgonów. Zwyczajnie liczne pokolenia lat trzydziestych, powojennych a nawet początku lat pięćdziesiątych wchodzą w okres gdy zwyczajnie zaczynają umierać. Potrwa to pewnie jeszcze z 15 lat a potem się ustabilizuje lekko.
    • uleczka_k Miałem sen 15.09.11, 13:46
      To rzeczywiście dziwne, dlaczego przyrost naturalny spada? Przecież mamy tak dogodne warunki do rozwoju: na rynku budowlanym wprost nadmiar mieszkań i domów, a wszystkie w przystępnych cenach. Kredyty hipoteczne bezpieczne i tanie w obsłudze. Stopy procentowe niskie.
      Poza tym opieka nad dziećmi - rewelacyjna. W licznych przedszkolach nadmiar miejsc dla maluchów. Poza tym - przedszkola pracują przez cały rok, bez żadnych wakacji, kiedy to rodzice mieliby prawdziwy kłopot co zrobić z dzieckiem przez miesiąc lub nawet dwa? System wygodnych żłobków przyzakładowych - to także niezwykle ułatwia opiekę nad dziećmi.
      No i co najważniejsze chyba - pracodawcy wprost zabijają się aby zatrudniać młode matki. Dochodzi przecież do sytuacji, że urządzają obławy na nie, lub w ogóle, obcesowo sami proponują produkcję Polaków małych. Wszystko po to, by zatrudnić właśnie choćby z 10 młodych mam.
      Bezrobocie to problem marginalny, zaś młodzi rodzice może nie zarabiają od razu kokosów, ale stać ich na spłacanie kredytu i jakie takie życie na zadowalającym poziomie.
      Opieka zdrowotna nad dziećmi - łatwo dostępna i świetnej jakości.
      A potem się obudziłam...
      • baba_nie_jaga Re: Miałem sen 16.09.11, 22:01
        Zgadzam się z uleczką. Też nie rozumiem tego "przyrostu ujemnego". Przecież macierzyński trwa AŻ cztery misiące, ulg dla dzieci od groma, ciuszki prawie za darmo, bo vat zerowy...no nie wiem, tylko DZIECI ROBIĆ!
    • kochanic.a.francuza Re: no i znów nas coraz mniej 17.09.11, 08:08
      Dzieci rodza tylko ludzie nieuswiadomieni. A ze uswiadomienie jest teraz kwestia iternetu, malo kto chce dzieci. Kwestie ekonomoczne sa tu bez znaczenia. Ja nie chce wiecej dzieci bo to niewygodne, przeszkadza w pracy, denerwuje. A jeszcze 10 lat temu chcialam troje i bardzo dzieci kochalam.
    • samuela_vimes Re: no i znów nas coraz mniej 17.09.11, 11:58
      A sądzisz, że dzisiejszy socjal i sytuacja na rynku pracy zachęcają do prokreacji?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka