Dodaj do ulubionych

mój facet ma bLIzNY

24.05.04, 13:55
Dowiedziałam się o tym wczoraj. jestesmy ze sobą raczej krótko i jak na razie
platonicznie, więc nie miałam okazji sama się o tym przekonać - blizny ma na
klatce piersiowej i plecach. Powiedział mi o tym, jak sam mówił, żebym się
kiedyś nie zdziwiła. Poprosiłam go, żeby pokazał mi te blizny i wygląda to
naprawdę strasznie. ja jestem dość wrażliwa na takie widoki, ledwie mogłam to
przeżyć, starałam się nic po sobie nie pokazać, ale chyba i tak zauważył, że
prawie mi się zrobiło słabo. Nie wiem, co mam robić, jak się zaachowywać,
kiedy będę to widzieć, czy w ogóle przełamię się, żeby zacząć z nim jakieś
życie intymne, czy ten widok całkiem mnie sparaliżuje. i to naprawdę nie jest
tak, że dla mnie to jest be, bo jestem straszną estetką, ale ja zawsze
kiepsko znosiłam takie widoki. A znaczna część tych blizn to poparzenia, więc
koszmarnie to wygląda. Zależy mi na nim, jest dla mnie ważny. poradźcie coś.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ewa Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.proxy.aol.com 24.05.04, 14:04


      Rob z nim sex, tylko przy zgaszonym swietle.
      A w ciagu dnia, nich nosi szczelnie zakrywajace go ubranka.
      Powodzenia i wytrwalosci, zycze!
    • wuzetka1 Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 14:08
      jak jestescie ze soba krotko, a te blizny stanowia dla ciebie tak duzy problem,
      moze warto zastanowic sie nad rozstaniem
      lepiej chyba teraz niz za jakis czas kiedy oboje bedziecie mocniej zaangazowani
    • wuzetka1 Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 14:09
      i jeszcze mam taki alternatywny (gdybys ten pierwszy uznala za kiepski) pomysl,
      zeby nie zdejmowal koszulki do seksu
      • Gość: Ewa Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.proxy.aol.com 24.05.04, 14:17
        Tak, niech nie zdejmuje. No i te koszulki, musza byc od gory pod szyje, a dolem
        do pepka.
        Wytrwalosci zycze!
    • nat.ka Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 14:31
      szczerze powiedziawszy, to ja nie widzę tu, żeby Ci na nim zależało jakoś
      wyjątkowo. Gdyby był dla Ciebie naprawdę ważny, to te blizny nie stanowiłyby
      dla Ciebie większego problemu. Wiem, że nie jest łatwo Ci to zaakceptować, ale
      chyba akceptacja to właśnie podstawa związku.
      obejrzyj film "Podaj Dalej" z Kevinem Spacey.
      • Gość: Ewa Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.proxy.aol.com 24.05.04, 14:43
        Jezeli ty odpowiadasz serio, to ja moge tez.
        Albo zaakceptowac i nie pisac, albo nie akceptowac i tez nie pisac!
        A chlopak, jezli na ten temat rozmawial i pokazal te bliznym, to jet w
        porzadku, bo uprzedzil!
    • Gość: obierzyna ale dlaczego o to pytasz obcych ludzi? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.04, 14:45
      to jest twoje zycie, twoj wybor. kazdy ma jakies poczucie estetyki, ale gdy
      dodatkowo w gre wchodzi uczucie sprawa sie komplikuje. ja ci moge powiedziec,
      ze mnie to tez u obcych odrzuca, ale nie odrzucaloby mnie u osoby ukochanej.
      kocha sie wtedy wszystko, nawet nieciekawy naskorek, koslawy paluch o nogi etc.
      z jednej strony docen szczerosc i uczciwosc chlopaka i moze sprobuj na tym
      budowac wasz związek. moze wlasnie pokazujac ci to tez liczyl na twoja
      szczerosc i klarownosc sytuacji.



    • blanchet Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 14:54
      zostaw go kobieto-gdybyście byli razem długo (co oznacza że byscie się już
      kochali) a on lub ty stalibyście się ofiarą wypadku to jak byś się czuła gdyby
      twoje fioltowo czerwone ciało od poparzeń wzbudzało niesmak ukochanego-los jest
      mściwy.
    • moboj Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 15:11
      Maszam, daj sobie spokój, a kiedy znajdziesz sobie kolejnego faceta to
      koniecznie go obejrzyj od stóp do głów najlepiej od razu na pierwszej randce.
      skoro ten mężczyzna byłby naprawdę dla Ciebie ważny to blizny byłyby nieistotne.
      mój partner też ma na lewej nodze, ręce i trochę z przodu na klatce piersiowej
      blizn po oblaniu wrzątkiem w dzieciństwie. nie zwracam na te blizny żadnej
      uwagi. po prostu one nie są istotne.
      • maszam Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 15:52
        Piszecie, że gdyby on był dla mnie ważny, to blizny nie miałyby znaczenia. Ale
        to nie o to chodzi! Bo dla mnie to nie ma znaczenia, ja go z tego tytułu
        absolutnie nie skreślam, tylko po prostu robi mi się słabo, kiedy to widzę, to
        nie jest zależne ode mnie. Nie wiem, jak to opisać , czuję coś na kształt
        strachu, zawsze tak miałam, ja naprawdę wolałabym tak nie mieć, ale mam. A o
        tym związku myślę poważnie, facet jest świetny. Tylko skoro mamy być razem te
        blizny będą nam zawsze towarzyszyć, a ja nie wyobrażam sobie, żebym miała na
        przykład dotknąć takiego jego miejsca na ciele. I widzę w tym spory problem -
        bo tak jak już ktoś tu pisał, trzeba kochać w całości, a ja nie wiem, czy będę
        umiała się przełamać. A dlaczego pytam obych ludzi - bo moze ktos miał podobną
        sytuację albo podpowie mi, co mogę zrobić, żeby jakoś przejść nad tym do
        porządku dziennego i już się tak nie bać. Pozdrawiam i dziekuję ze wszystkie
        odpowiedzi.
    • Gość: oj rety !!!! Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.zgora.dialog.net.pl 24.05.04, 15:57
      Jesteś , koleżanka Maszam , pieprzni***tą nastolatką.
      Jeżeli rzeczywiście kochasz tego faceta , to jeg blizny
      ( niezawinione przez niego !!!! ) , nie powinny mieć
      dla Ciebie znaczenia.

      U ludzi mozna krytykować cechy fizyczne i psychiczne , na które
      ma się wpływ ( np. higiena , sposób jedzenia , ogłada , kultura ,
      wykształcenie ,ubiór).

      Jeśli jesteś poważną osobą , albo chcesz za taką uchodzić ,
      to postaw się w miejsce Twego mężczyzny.

      Twoja uroda , sex-appeal tez kiedyś minie , albo naturalnie , lub np.
      wskutek nieszczęsliwego przypadku. Jak sie wtedy będziesz czuła ,
      gdy będziesz oceniana na podstawie okoliczności , na które nie masz wpływu ?


      • maszam ....... 24.05.04, 17:35
        > Jesteś , koleżanka Maszam , pieprzni***tą nastolatką.
        > Jeżeli rzeczywiście kochasz tego faceta , to jeg blizny
        > ( niezawinione przez niego !!!! ) , nie powinny mieć
        > dla Ciebie znaczenia.
        >
        > U ludzi mozna krytykować cechy fizyczne i psychiczne , na które
        > ma się wpływ ( np. higiena , sposób jedzenia , ogłada , kultura ,
        > wykształcenie ,ubiór).

        człowieku, Ty czytać nie umiesz!! Przecież tłumaczę - nie krytykuję, doskonale
        zdaję sobie sprawe, że to nie jego wina, nie ma to dla mnie znaczenia,
        absolutnie nie oceniam go z tego powodu nagatywnie!! Tylko po prostu robi mi
        się słabo, kiedy to widzę. Chciałabym umieć na to patrzeć bez mrugnięcia
        powieką, ale nie umiem, może z czasem się nauczę. Zrozum i czytaj uważnie.
    • kopov Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 16:00
      a jeśli te blizny byłyby po ratowaniu Ciebie z pozaru, jakie byłoby wtedy twoje
      nastawienie?
    • Gość: dluga Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 24.05.04, 16:14
      Ludzie o czym wy mowicie o jakim ratowaniu zycia?? co wy tu za analogie chcecie
      sprzedac?? Ona wam nie napisala tego byscie ja oceniali, czy jest taka czy
      owaka tylko, zebyscie cos poradzili. Gratuluje tym wszystkim, ktorzy sa na maxa
      zgryzliwi!

      Maszam dokladnie cie rozumiem, ze mozna miec takie obiekcje. Napisalas, ze
      jestescie krotko. Jezeli powiedzial ci o tym oznacza to, ze zdaje sobie sprawe
      z calej niezrecznej sytuacji. Nie wiem jak stoicie finansowo, ale operacje
      plastyczne moga pomoc w takiej przypadku, albo (i tu serio serio) wizyta u
      psychologa. Ten ostatni jest w stanie zmienic podejscie czlowieka do wielu
      spraw i pomoc.

      PZDR. i zycze powodzenia. Jezeli ci na nim zalezy warto powalczyc.
      • blanchet Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 16:16
        psycholog to dopiero potrafi :)
        • Gość: dluga Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 24.05.04, 16:19
          a nie?
      • Gość: Ewa Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.proxy.aol.com 24.05.04, 18:30
        Dobra ciotka dluga odezwala sie, ze swoimi radami!
        Padlam na 'kulana' z wrazenia!
        Myszam, czy jak ci tam?
        Jak zes taka wrazliwa, ze nie mozesz patrzec na te blizny, to juz sama sobie
        odpowiedziales, ze ten facet nie dla ciebie. I nie zadawaj tu GLUPICH pytan, w
        stylu co robic, czy cos tam takiego!

        • Gość: edward dyp Re: mój facet ma bLIzNY - banda hipokrytek IP: *.76.classcom.pl 27.05.04, 21:55
          O rany
          W tu w wiekszości jesteście jakimś hipokrytycznym babskim radiem. Rozprawiacie
          na 15 stron o penisach starszych i młodszych facetach , seksie analnym i wogole
          o wszystkim. A teraz gdy pojawil się ktos z problemem na ktorego odpowiedzi nie
          ma w kazdym numerze cosmo (nie kochasz go bo nie akceptujesz ze ma blizny a
          milosc to akceptacjw wiec wogole jestes be) to potraficei tylko jezdzic po tej
          dziewczynie
          babskie pieklo
    • Gość: lili Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 16:27
      proponuję koszulkę, świeczki i danie sobie czasu na oswojenie, pewnie po pewnym
      czasie przestaniesz "zauważać".

      ja mam blizny na cycku :P po ataku chirurga :P i za nic ich nie usunę, bo są
      świetnym wykrywaczem dupków. chociaż przyznać muszę, że do tej pory tylko jeden
      się trafił z tekstem "kochanie, ależ musimy COŚ z tym zrobić" i krótka piłka,
      temu panu dziękujemy :P

      pozdrawiam
      • Gość: dluga Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 24.05.04, 16:34
        Temu panu dziekujemy?? bo co bo nie do konca akceptuje jaka jestes?? Przeciez
        on nie powiedzial nic zlego.

        Wszyscy jestesmy tak zajebiscie bezkrytyczni co do swojej osoby, ze
        jakiekolwiek uwagi na nasz nieskazitelny temat powodouja txt pt." temu panu juz
        dziekujemy".

        Powiedzial zrobmy Cos z Tym, a ty mu powiedzialas, ze nie masz zamaiaru i co..??
        On sie obrazil, czy nawet nie zaczelas z nim dyskutowac na ten temat?
        • Gość: lili Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 16:48
          ależ ja nie jestem -jak to pięknie określiłaś- "zajebiście bezkrytyczna".

          po prostu podziękuję KAŻDEMU, który mnie nie akceptuje. po co mam byc z kims
          komu przeszkadzają moje blizny? mam poczekać, kiedy uzna mnie za
          niepełnowartościową, bo mi się po ciąży rozstępy na brzuchu zrobią? ciało to
          ciało, zużywa się, czasem trafiają się blizny, czasem zmarszczki i co mam być z
          kimś kto tego nie rozumie? kto wymaga ode mnie operacji plastycznej? i to już
          na początku znajomości. bosz, to co by dalej było? zrób się na brunetkę, wstaw
          sobie silikony DD...
          no to ja wolę podziękować.

          zupełnie nie rozumiem dlaczego na mnie napadłaś.
          • Gość: dluga Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.supermedia.pl / *.supermedia.pl 24.05.04, 17:02
            Lili...nie napadlam po prostu nie rozumiem dlaczego prosba by druga polowa cos
            w sobie zmienila sprawia taki wielki klopot i jest takie bulwersujace. Cialo
            sie zuzywa ok, ale czy w taki razie nie powinno sie o nie bardziej dbac
            zamiast przyjmowac taka sytuacje za normalna i ja bagatelizowac? Oczywiscie nie
            mowie tutaj o popadaniu w jakies skrajnosci, ale gdybym miala taka sytuacje, ze
            moja facet prosi mnie"zrob my cos z tymi bliznami" to ja mowie ok tymbardziej
            gdy mowi "zrobmy" a nie "zrob".
            • Gość: Nelka Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.pl / 193.24.200.* 28.05.04, 09:02
              Czym innym jest np. prośba o obcięcie wlosów, albo zapuszczenie dlugich, a czym
              innym prosba o przeprowadzenie operacji plastycznej bo nie akceptuje się
              defektów ciała.

              Jako 2-latka przeszłam operację serca i siłą rzeczy mam całkiem sporą bliznę.
              Kiedyś się jej wstydziłam, chciałam zoperować, rodzice chcieli mi nawet
              zafundować opercję plastyczną. I wtedy poznałam mojego przyszłego męza, który w
              pełni zaakceptował mój wygląd. Aż w koncu sama ją polubiłam i nie chcę
              zmieniać. Blizna jest pod bluzką, widuje ja tylko maż, a ja czuję się piękna. I
              wszystko jest oki.

              Gdyby mój facet nie mógł zaakceptować moich blizn, również predzej
              zastanowiłabym się nad zmianą faceta niż naprawą swych cielesnych defektów.
              • miang Re: mój facet ma bLIzNY 28.05.04, 09:26
                Upiedliwe, ciagle ponawiane prosby o obciecie wlosow czy zmiane stylu ubierania
                dla odmiany oznaczaja brak akceptacji mojego charakteru, wnetrza. Jezeli
                wybralam jakies uczesnaie, dobrze w nim wygladam i dobrze sie czuje a facet
                probuje mnie naklonic do zmiany tego, daje mi do zrozumienia ze jestem glupia i
                nie mam gustu... noc coz tez pora zmienic faceta.
                • Gość: dluga Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 28.05.04, 12:26
                  Miang heh... to jest to o czym pisalam...bezkrytycznosc...Dlaczego zmiana
                  Twojej zewnetrznej powloki ma oznaczac zmiane czy tez nieakceptowanie
                  charakteru??

                  Moj przyjaciel jest w zwiazku z dziewczyna i choc ja bardzo kocha, to jednak
                  czasami czuje sie niepewnie. Dlaczego? a no dlatego, ze ona nie ubiera sie
                  kobieco a raczej niechlujnie itd. Wyjscie na impreze to ciezka katorga dla
                  niego, bo panny wokol sa poubierane w kiecki i inne a jego kobieta we flanelowa
                  koszule. Ok ma swoj styl mozna by tak rzec. Ale co w tym zlego, ze on chce sie
                  pochwalic swoja partnerka i drazni go to ze nie moze. Raz ja poprosil, zeby
                  wlozyla na siebie cos innego bardziej pociagajacego, ona sie zgdozila ale z
                  wielkim fochem. Czy on chcial zmienic jej charakter? NIE!!! Bo w tym
                  charakterze sie zakochal, ale chcial miec obok siebie kobiete a nie prototyp.

                  Piszecie, ze milosc to akceptacja. Ok. Ale dlaczego trzeba sie godzic na
                  zaistniala nieporzadana (bywa, ze i nieestetyczna) sytuacje w imie czego?
                  Akceptacji rownej milosci. Zmian trzeba dokonywac, one sa niezbedne nie mozna
                  byc biernym i obrazac sie o nie czy tez o byle krytyke. I pisac, ze to oznacza
                  ze jest sie glupia. Tu nie chodzi o relacje madra glupia tylko o przyjemnosc
                  zycia a w moim odczuciu uprzyjemnianie zycia partnerowi i sprawianie zeby czul
                  sie szczesliwy jest waznym elementem owej vel naszej egzystencji. Zmiana nie
                  musi oznaczac braku akceptacji, moze byc efektem pragnienia czegos poprostu
                  lepszego co nie oznacza innego. Ja w kazdym badz razie krytykujac brzuszek
                  mojego faceta, nie mowie tego bo go nie akceptuje. Chcemy czuc sie ze soba
                  dobrze a zeby tak bylo spelniamy swoje wzajemne prosby co do zmian w naszych
                  osobach.
                  PZDR
                  P.S. nie mowie o skrajnosciach zeby nie bylo niedomowien, i uprzedze
                  ewentualnie ataki. Zmiany pt." plec". To nawet dla mnie przesada:P
                  • Gość: lili Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.04, 13:35
                    >P.S. nie mowie o skrajnosciach zeby nie bylo niedomowien, i uprzedze
                    >ewentualnie ataki. Zmiany pt." plec". To nawet dla mnie przesada:P

                    no cóż, rozumiem, że Ty dla akceptacji partnera jesteś gotowa ze swoją
                    fizycznością zrobić prawie wszystko (opócz zmiany płci). Twoje prawo i sposób
                    (?) na bycie w związku.

                    > ze jest sie glupia. Tu nie chodzi o relacje madra glupia tylko o przyjemnosc
                    > zycia a w moim odczuciu uprzyjemnianie zycia partnerowi i sprawianie zeby
                    czul
                    > sie szczesliwy jest waznym elementem owej vel naszej egzystencji. Zmiana nie
                    > musi oznaczac braku akceptacji, moze byc efektem pragnienia czegos poprostu
                    > lepszego co nie oznacza innego.

                    a powiedz, jak to będzie kiedy już "uprzyjemnisz życie" aktualnemu parnerowi
                    silkonami DD, a kolejny zażyczy sobie małego A, to jesteś, rozumiem, w pełni
                    dyspozycyjna? taka kobieta-kameleon, bez własnej tożsamości?

                    PS. żeby uprzedzić Twoje ew. ataki: nie zmuszam do akceptacji cellulitu czy
                    nadwagi. dbam o swoje ciało, ale blizn nie zamierzam usuwać.
                  • miang Re: mój facet ma bLIzNY 28.05.04, 13:57
                    > Miang heh... to jest to o czym pisalam...bezkrytycznosc...Dlaczego zmiana
                    > Twojej zewnetrznej powloki ma oznaczac zmiane czy tez nieakceptowanie
                    > charakteru??

                    wyglad mojej powloki jest zwiazany z moim charakterem, wynika z mojego gustu, z
                    moich pogladow, jest czyms w rodzaju "kreacji artystycznej" ;)
                    jezeli ktos tego nie akceptuje to jest to dla mnie znak ze nie akceptuje tez we
                    wmnie wielu innych rzeczy takich jak zachowanie, poglady....

                    oczywiscie rozumiem ze moge mu sie np. bardziej podobac w spodniczce niz
                    spodniach, ale niech mnie akceptuje caly czas a nie tylko wtedy gdy sie ubiore
                    wedlug jego gustu.

                    > kobieco a raczej niechlujnie itd. Wyjscie na impreze to ciezka katorga dla
                    > niego, bo panny wokol sa poubierane w kiecki i inne a jego kobieta we
                    flanelowa
                    >
                    > koszule. Ok ma swoj styl mozna by tak rzec. Ale co w tym zlego, ze on chce
                    sie
                    > pochwalic swoja partnerka i drazni go to ze nie moze. Raz ja poprosil, zeby

                    znaczy dziewczyna jemu pasuje, ale przed kumplami wstyd? no moze niech se lalke
                    barbie kupi zamiast dziewczyny?
    • Gość: Rocco pewnie go teraz zostawisz jak znam zycie.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 17:47
    • triss_merigold6 Dlaczego napadacie na maszan? 24.05.04, 17:54
      Maszan nie pisze, że po 15 latach szczęśliwego małżeństwa mąż miał wypadek,
      został oszpecony i ona brzydzi się go dotknąć. Pisze o chłopaku którego
      niedawno poznała i dopiero przechodzą do intymności.
      Wracamy do odwiecznego tematu czy można nieakceptować czegoś w wyglądzie
      człowieka z którym nawiązało się znajomość.
    • Gość: buźka Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.chello.pl 24.05.04, 19:30

      Ja proponuje sie oswoic. Blizny nie gryza. najpierw je ogladaj, pozniej sprobuj
      dotknac.
      Na pewno przez dluzszy czas beda Cie razic i bedzie Ci czasami niemilo, ale
      jesli naprawde pokochasz tego faceta, to i blizny wydadza Ci sie inne.
      Jesli jestes wrazliwa na piekno wewnetrzne przelamiesz wstret i opor.
      Mozesz z nim na ten temat rozmawiac, skoro Cie uprzedzil i Ci je pokazal, wiec
      widac, ze chce na ten temat rozmawiac. Sprobuj przelamac swoje obrzydzenie, bo
      blizna to naprawde nic wielkiego. Potem mozesz zalowac, ze tylko ze wzgledu na
      blizny nie bylas z kims wartosciowym.
      • Gość: Ewa Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.proxy.aol.com 24.05.04, 23:27
        Rowniez moze sie okazac, ze jest to facet nie tylko z bliznami, ale i
        niewartosciowy!
        • Gość: buźka Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.chello.pl 25.05.04, 10:43
          Gość portalu: Ewa napisał(a):

          > Rowniez moze sie okazac, ze jest to facet nie tylko z bliznami, ale i
          > niewartosciowy!

          No tak, ale najpierw musi przelamac obrzydzenie, zaakceptowac innosc tego
          chlopaka i przekonac sie czy jest cos wart.
    • anahella Re: mój facet ma bLIzNY 24.05.04, 19:32
      Mysle, ze sie przyzwyczaisz. On pewnie tez nie jest ekshibicjonista i nie
      demonstuje Ci tych blizn z przyjemnoscia.
      • Gość: Zuziec Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 07:49
        Jak nie możesz patrzeć na blizny, bo taka wrażliwa jesteś, to powiedz mi jak
        sobie co miesiąc zmieniasz podpaskę, hę? A może łykasz non stop piguły, zeby
        tylko nie patrzec na krew, bo krew i blizny to bleee. Dziewczyno, dorośnij. I
        znajdz sobie innego faceta, bo na tego nie zasługujesz.
        • anahella Re: mój facet ma bLIzNY 25.05.04, 08:13
          Gość portalu: Zuziec napisał(a):

          > A może łykasz non stop piguły, zeby
          > tylko nie patrzec na krew

          Hm... chyba nie wiem czegos o kobiecym cyklu hormonalnym. Co to za czesto
          przyjmowane piguly, ktore bierze sie w celu nieogladania krwi? Sa srodki
          przesuwajace miesiaczke, ale ich nie bierze sie non stop.
    • tygrysica_krakow Re: mój facet ma bLIzNY 25.05.04, 09:05
      Maszam!! Twój post bardzo mnie poruszył. Radzę Ci nie skreślać faceta od razu.
      Z czasem pogodzisz się z widokiem blizn, dotkniesz ich, a kiedyś przestaną mieć
      znaczenie. Gdy na prawde pokochasz tego faceta, bedziesz go kochać całego -
      blizny też. I zaczniesz robić wszystko bo nie czuł się z nimi źle i je
      akceptował. Znam kobiete poparzoną na podobnej powierzchni ciała jak twoj
      facet. Bała się intymności ze swoim facetem ze względu na blizny ale wszystko
      się jakos ułożyło- tylko trzeba było na to trochę czasu. Postaraj się też wczuć
      w jego sytuację - zrozumieć jak bardzo on może się obawiać braku akceptacji
      oraz to jaki ślad może zostawić w jego psychice to, że go zostawisz z powodu
      blizn. Każdemu moze zdażyć się wypadek albo jakas inna przykra historia. Mnie
      samej po porodzie zostały na piersiach takie rozstępy, że płakałam jak na nie
      patrzyłam ( a nie miałam męża ktory by to akceptował lub nie - byłam sama )
      teraz rozstępy są widoczne -dużo mniej ale są. I mam faceta ktory je
      akceptuje . Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy:)
    • limonie Re: mój facet ma bLIzNY 27.05.04, 13:34
      Maszam
      Najpierw sprobuj je dotknac..reszta przyjdzie z czasem
    • Gość: Ethlinn Re: mój facet ma bLIzNY IP: *.cbgnet.pl 28.05.04, 17:52
      I ja uwazam, że chyba nie aż tak bardzo Ci na nim zależy skoro przeszkadza Ci
      taka rzecz jak jego blizny.
      Mój męczyzna wylał na siebie wrzątek gdy miał około 2 latek. Strasznie się
      poparzył, miał przeszczep skóry. Do dziś ma po tym pamiątkę w postaci dużej
      blizny na lewym udzie, i mniejszej na brzuchu. Powiem Ci szczerze że NIGDY
      przenigdy nie wzbudziły one we mnie obrzydzenia; lubię go całego; razem z jego
      bliznami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka