gr.eenka
23.09.11, 17:50
Robiłam dziś zakupy w sklepie mięsnym. No małe zakupy no bo dla mnie.
Oczywiście trafiłam na przesympatycznego włąściciela, z którym już miałam do czynienia wcześniej. Pan jest bardzo otwarty do klienta. Raz poszłam jak już było zamknięte i panie chowały towar. Włąściciel siedział w samochodzie i kazał im otworzyć. Zrobiłam zakupy z kilku plasterków. Następnym razem polazłam tam jak jeszcze było zamknięte i ten sam pan kazał otworzyćpaniom i znowu kupiłam kilka plasterków.
Omijałam ten sklep dość szerokim łukiem. No owszem byłam kilka razy , trafiała na panie , robiłam zakupy z kilku plasterków. Dziś znowu poszłam do sklepiku i trafiłam na pana. No i nie można kupić normalnie - trzeba pogadać. Pan,że po pracy to nareszcie można się odprężyć - ja,że po mojej to niemożliwe. Kupiłam kiełbaski , chciałam cztery - były trzy, dołożył mi z innej w cenie tamtych. No dobrze, zgodziłam się i tak będęje jadła przez tydzień. Na koniec pan chciał zapakować mi jeszcze bułkę słodką z jabłkiem gratis. Odmówiłam. No owszem nędzne te moje zakupy ale z tą bułką poczułam się jak żebrak. Właściwiew to mogłam za nią zapłaci i by było po problemie. Jednak ani on nie chciał pieniędzy ani ja takiej darmowej bułki. Na koniec opowiedział mi jak to biednemu facetowi dał chleb i ten płakał. No owszem ja też bym prawie się rozpłakała bo złość wielka mnie roznosi.
No to tyle.