mollina11
26.09.11, 12:14
Mieszkam od sześciu lat za granicą. Wyjechałam tuż po studiach jako singielka (od pół roku jestem mężatką), wiele moich rówieśników była już wtedy w związkach malżeńskich lub się do nich szykowała. Ostanio gdy przyjeżdżam do kraju, do mojego miasteczka co chwila dowiaduję się, że wiele z tych moich znajomych równieśników się już rozwiodlo lub są w trakcie rozwodu. To jakaś plaga. Ludzie z kilkuletnim stażem małżeńskim, 5-10 letnim, trzydziestolatkowie. Wygląda to tak jakby ludzie w wieku dwudziestu lat nie byli gotowi do ślubu, niedojrzali. Około trzydziestki wszystko się dopiero zaczyna krystalizować ludziom, doiero wtedy wiedzą czego chcą i dochodzą do wniosku, że ślub w wielku dwudziestu lat był błędem.
Czy wśród waszych znajomych trzydziestolatków też jest tyle rozwodów? Czy to jakaś ogólnokrajowa plaga, czy tylko w moim miasteczku tak jest.