Dodaj do ulubionych

Wychodzą na balkon i rzężą...

14.10.11, 19:18
Cholera, to jakaś plaga! Kiedyś pisałam o nieznośnym sąsiedzie - a niedawno dołączyła do niego... sąsiadka. Siedzi wieczorami na balkonie i kaszle, i to takim zasiedziałym głęboko w płucach kaszlem palacza. Aż jej w tych płucach dudni, grzmi i grzechocze! Nożesz w mordę, dlaczego ja mam tego słuchać?! :/
Obserwuj wątek
    • eat.clitoristwood Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:25
      Znam tego bóla. Miałem po sobą dziadka ze sztucznym odbytem. Na szczęście ze dwa, trzy lata temu się wyprowadził.
      • khadroma Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:27
        Jaaaak to ze sztucznym odbytem...? :/
        Skad wiedziales, ze ma sztuczny?
        • eat.clitoristwood Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:40
          khadroma napisała:
          > Jaaaak to ze sztucznym odbytem...? :/
          > Skad wiedziales, ze ma sztuczny?

          Ja dowiedziałem się od żony, której dziadek zwierzył się za pierwszym wejrzeniem. (Chodzi oczywiście o stomię:)) Taki dziadek był, że się "chwalił".
          A poza tym palił i cierpiał. Cierpiał i kasłał. Kasłał i charkał. Charkał i się dusił. I tak o godzinie czwartej nad ranem.
          • doral2 Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:45
            eat.clitoristwood napisał:

            > khadroma napisała:
            > > Jaaaak to ze sztucznym odbytem...? :/
            > > Skad wiedziales, ze ma sztuczny?
            >
            > Ja dowiedziałem się od żony, której dziadek zwierzył się za pierwszym wejrzenie
            > m. (Chodzi oczywiście o stomię:)) Taki dziadek był, że się "chwalił".
            > A poza tym palił i cierpiał. Cierpiał i kasłał. Kasłał i charkał. Charkał i się
            > dusił. I tak o godzinie czwartej nad ranem..."


            forever young I wanna be, forever young...
          • khadroma Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:52
            eat.clitoristwood napisał:
            A poza tym palił i cierpiał. Cierpiał i kasłał. Kasłał i charkał. Charkał i się
            > dusił. I tak o godzinie czwartej nad ranem.

            Ojej, to sie biedaczysko strasznie męczył... :(
            • eat.clitoristwood Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:57
              khadroma napisała:
              > Ojej, to sie biedaczysko strasznie męczył... :(

              Owszem. I okolicę męczył.
              Ok. pół roku przed przeprowadzką przestał chociaż mamrotać nocami po pijanemu, pić już nie mógł.
      • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:27
        ojp, współczuję...
        ale tak serio, to korci mnie, żeby kiedyś stanąć pod tym jej balkonem i zapytać czy nie potrzebuje namiarów na dobrego lekarza :/
        • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:30
          Nagraj kiedyś i puść gdy będzie na balkonie z kilkunastokrotnym wzmocnieniem...
          • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:31
            rasputeen napisał:

            > Nagraj kiedyś i puść gdy będzie na balkonie z kilkunastokrotnym wzmocnieniem...

            a wiesz, że też o tym pomyślałam! :) i tego sąsiada z boku też tak potraktuję :>
            • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:33
              Dodatkowo odstrój w dół o kilka oktaw, będzie bardziej piekielnie ;)
              Oby pani nie spadła z balkonu...
              • doral2 Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:35
                znaczy się, że na własnym balkonie kaszleć też nie wolno.
                bo się jeszcze jaki aptekarz obrazi...
                • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:36
                  doral2 napisała:

                  > znaczy się, że na własnym balkonie kaszleć też nie wolno.

                  ech, też nie rozumiesz...
                  nie mam problemu z odkaszlnięciem - mam problem z tym, że ktoś przesiaduje na balkonie i kaszle tak, że aż MNIE płuca bolą
            • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:33
              A dlaczego ze wzmocnieniem? Kurdesz, to już kasłać na własnym balkonie nie wolno?
              • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:35
                maitresse.d.un.francais napisała:

                > A dlaczego ze wzmocnieniem? Kurdesz, to już kasłać na własnym balkonie nie wolno?

                ale zrozum, to nie jest takie "chłe-chłe-pszeraszam" tylko kaszel, który rykoszetem po enklawie się niesie!
              • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:35
                Pewnie można... Można tez chyba puszczać nagranie ze wzmocnieniem, aby nie w godzinach nocnych ;)
                • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:37
                  rasputeen napisał:

                  > Pewnie można... Można tez chyba puszczać nagranie ze wzmocnieniem, aby nie w go
                  > dzinach nocnych ;)

                  ostatnio sąsiadka dawała koncert o północy, zaś sąsiad swoją kanonadą wyrwał mnie ze snu o 1.10 nad ranem...
                  • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:41
                    i.nes napisała:

                    > rasputeen napisał:
                    >
                    > > Pewnie można... Można tez chyba puszczać nagranie ze wzmocnieniem, aby ni
                    > e w go
                    > > dzinach nocnych ;)
                    >
                    > ostatnio sąsiadka dawała koncert o północy, zaś sąsiad swoją kanonadą wyrwał mn
                    > ie ze snu o 1.10 nad ranem...
                    >
                    Niemniej puszczanie ze wzmocnieniem jest nie fair, bo oni kaszlą bez wzmocnienia.

                    Kup sobie zatyczki do uszu.
                  • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:42
                    Może to jakaś jazda na słowiki, tylko im nie wychodzi ;P
    • niezmiennick Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:27
      Nawiązując do wątku o aptekarzach sumienia - możesz zmienić miejsce zamieszkania :)
      • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:30
        niezmiennick napisał:

        > Nawiązując do wątku o aptekarzach sumienia - możesz zmienić miejsce zamieszkania :)

        nie, nie chcę...
        • niezmiennick Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:41
          A tak chciałem pomóc... <popada w melancholię>
          • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:45
            niezmiennick napisał:

            > A tak chciałem pomóc... <popada w melancholię>

            doceniam! <uśmiecha się promiennie>
            • niezmiennick Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:59

              o,
              to
              mi lepiej
              nieco
    • soulshunter Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 19:58
      bo nie stac cie na wybudowanie-kupienie wlasnego domu na 1000 ha polu?
      • izabellaz1 Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:10
        No. A pracować będzie z owcami...
        • soulshunter Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:22
          co ksesz od owiec? Pozyteczne i porzadne stworzonka.
          • izabellaz1 Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:25
            Ino nie mówiom.
            • soulshunter Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:35
              majo z baranami dyskutowac?
    • gyubal_wahazar Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:00
      Taki romantyczny tytuł, ehhhhh
    • izabellaz1 Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:08
      Podrzuć jej na balkon flegaminę albo skierowanie do pulmonologa.
      • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 15.10.11, 14:34
        izabellaz1 napisała:

        > Podrzuć jej na balkon flegaminę albo skierowanie do pulmonologa.

        albo jakąś ulotkę domu pogrzebowego - ze zniżką ;)
    • kitek_maly Co za chamstwo... 14.10.11, 20:39
      specjalnie dla Ciebie zadedykowałam wątek i go wycięto. :(
      • i.nes Re: Co za chamstwo... 15.10.11, 14:35
        kitek_maly napisała:

        > specjalnie dla Ciebie zadedykowałam wątek i go wycięto. :(

        :((( dzięki ;*
    • zed-is-dead Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:39
      Konsoleta didżejska, dobry wzmak, mocne głośniki i puszczać muyzę, która zagłuszy. A w międzyczasie wkręcić wokal w klimacie: rak Cię zabije szybciej, niż myślisz, albo uff - dobrze, ze to gruźlica, a nie zwykły kaszel.
      • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:42
        Bardzo zabawne.

        Rozumiem, że chory na raka palacz to śmieć?

        • zed-is-dead Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:44
          Chodzi o to żeby przestał i nie zachorował.
          Strach jest wbrew pozorom dobrą motywacją.
          O ile człowiek chce żyć oczywiście.
          • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:47
            zed-is-dead napisał:

            > Chodzi o to żeby przestał

            Alkoholik też ma "przestać" z dnia na dzień? To nałóg. Mający podstawy nerwicowe. Nie rozrywka i złośliwe smrodzenie społeczeństwu.

            ps. nie palę
            • zed-is-dead Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:50
              A jednak reklamy społeczne straszące palaczy przynoszą skutek.
              I wiem - nałóg ma to do siebie, że trudno się z nim rozstać. Co nie znaczy, że nie można palacza uświadomić, w jakim kierunku podąża oraz, ze jest cokolwiek uciążliwym sąsiadem.
              • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:51
                zed-is-dead napisał:

                > A jednak reklamy społeczne straszące palaczy przynoszą skutek.

                To może palaczy niedzielnych? Bo są i tacy.

                A czemu alkoholików się nie straszy takimiż?
                • zed-is-dead Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:54
                  Ależ straszy się, tylko to jest nieefektywne, bo alkoholik ma to do siebie, że nie ma świadomości swojego uzależnienia. Jak już sam przed sobą się przyzna, że jest - to jest duża szansa, że uda się go wyciągnąć ze szponów nałogu.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:56
                    zed-is-dead napisał:

                    > Ależ straszy się, tylko to jest nieefektywne, bo alkoholik ma to do siebie, że
                    > nie ma świadomości swojego uzależnienia. Jak już sam przed sobą się przyzna, że
                    > jest - to jest duża szansa, że uda się go wyciągnąć ze szponów nałogu.

                    No ale wtedy też lata na mityngi AA i ćwiczy 12 kroków na koszt społeczeństwa, zamiast po prostu nie kupować kolejnej flachy.
                    • zed-is-dead Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:02
                      Jak już pójdzie na mityng z własnej woli - to ma wielkie szanse, żeby flaszkę odstawić i zacząć trzeźwieć.
                      I jeśli nawet tylko połowa z tych ludzi wyjdzie na prostą - to się społeczeństwu opłaca.
                      • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:03
                        zed-is-dead napisał:

                        > Jak już pójdzie na mityng z własnej woli - to ma wielkie szanse, żeby fl
                        > aszkę odstawić i zacząć trzeźwieć.

                        Tyle, że mityngi i terapie skuteczne są jedynie z własnej woli, to ja wiem.

                        Ale czemu nie może odstawić flaszki ot tak?
                        • zed-is-dead Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:06
                          Bo nie jest świadomy swojego uzależnienia.
                          • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:09
                            zed-is-dead napisał:

                            > Bo nie jest świadomy swojego uzależnienia.

                            No ale jak idzie na AA, to JUŻ JEST. Zatem nie wystarczyłoby - flachę won?
                            • zed-is-dead Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:22
                              To tego właśnie sprowadza się AA.
                              I pamiętaj, że alkoholik nigdy nie jest trzeźwy. Jest trzeźwiejący.
                              Alkohol potrzebuje więcej czasu, niż tytoń żeby uzależnić, ale uzależnia dużo mocniej i - w przeciwieństwie do tytoniu rujnuje mózg.
                              • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:29
                                zed-is-dead napisał:

                                > To tego właśnie sprowadza się AA.

                                Tyle to ja wiem... ale żeby odstawić flachę, koniecznie trzeba o tym gadać w kupie? (=w grupie)

                                To czemu palacze nie mają swoich AP, tylko mają odstawić papierosy?

                                > I pamiętaj, że alkoholik nigdy nie jest trzeźwy. Jest trzeźwiejący.

                                Były? A nie jest tzw. niepijącym alkoholikiem?

                                > Alkohol potrzebuje więcej czasu, niż tytoń żeby uzależnić, ale uzależnia dużo m
                                > ocniej i - w przeciwieństwie do tytoniu rujnuje mózg.
            • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:52
              No wiesz nikt mu na siłę fajek do ust nie wkładał, jeśli zachorował to na własne życzenie.
              • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:56
                rasputeen napisał:

                > No wiesz nikt mu na siłę fajek do ust nie wkładał, jeśli zachorował to na własn
                > e życzenie.

                Jasne. Chłopcy skaczący na główkę też trafili na wózek na własne życzenie? Nie rehabilitować ich?

                Pijakom też nie współczujesz, bo "nikt im na siłę..."?
                • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 20:57
                  Nie współczuje ludziom którzy sami sobie zgotowali ten los. Dzieciakom jeszcze tak, bo bywają bezmyślni. Ale palaczom, którzy trują siebie i mnie przy okazji ni cholery.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:01
                    rasputeen napisał:

                    > Nie współczuje ludziom którzy sami sobie zgotowali ten los. Dzieciakom jeszcze
                    > tak, bo bywają bezmyślni.

                    A pojęcie "dzieciak" rozciągasz na osoby do dnia 18. urodzin?


                    Ale palaczom, którzy trują siebie i mnie przy okazji
                    > ni cholery.

                    Rozumiem. Mężczyznom, którzy unikają lekarza i się zatywają, też nie, prawda?
                    • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:04
                      Co tu do rozumienia, palaczy mam głęboko gdzieś i tyle. Co próbujesz uzyskać? Złagodzenie mojego stanowiska - nierozsądne. Po co w to brniesz?
                      • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:08
                        rasputeen napisał:

                        > Co tu do rozumienia, palaczy mam głęboko gdzieś i tyle. Co próbujesz uzyskać?

                        Próbuję dowiedzieć się, czy taki sam stosunek masz do wszystkich chorych/niepełnosprawnych, którzy są sami sobie winni. Nie piszę o palaczach. Piszę o innych grupach. Nie zauważyłeś? Np. mężczyznach unikających lekarzy jako takich BEZ ZWIĄZKU Z PALENIEM.

                        Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć?

                        No i określenie "dzieciaki". Rozumiem, że osoba lat 17 i 11 miesięcy to "dzieciak", tak?
                        • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:18
                          Ci którzy sami są sobie winni, sami są sobie winni - dokładnie jak ja napisałem i jak Ty napisałaś. I zawsze będę miał do nich inne podejście niż do tych co niczym nie zawinili.
                          Tych pierwszych mi nie szkoda, co nie znaczy, że im nie pomogą...

                          Co do palaczy, Ci zawsze są sobie winni, więc mi ich nie szkoda. Co więcej, dodatkowo niszczą życie innym, np. dzieciom, mi na ulicy, czy w klubie, itp.

                          Boże znowu problem z serii "od utraty ilu włosów zaczyna się łysina" - dzieciak, kwestia umowna. Daj se spokój, bo będziesz myśleć 30 lat kiedy kończy się dzieciństwo, a zaczyna dorosłość i nie wymyślisz.
                          • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:24

                            >
                            > Co do palaczy, Ci zawsze są sobie winni, więc mi ich nie szkoda. Co więcej, dod
                            > atkowo niszczą życie innym, np. dzieciom, mi na ulicy, czy w klubie, itp.

                            Rozumiem. Natomiast zmotoryzowani produkują czysty tlen.
                            >
                            > Boże znowu problem z serii "od utraty ilu włosów zaczyna się łysina" - dzieciak
                            > , kwestia umowna. Daj se spokój, bo będziesz myśleć 30 lat kiedy kończy się dzi
                            > eciństwo, a zaczyna dorosłość i nie wymyślisz.

                            Dziękuję, mam ten pogląd na tę sprawę. Natomiast nasza kultura ma skłonność nazywania dzieckiem każdego poniżej 18 roku życia, a w porywach nawet maturzystów (mających lat 19), dlatego pytam o Twój pogląd.
                            • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:30
                              Dajże spokój, nich Ci ktoś wypali w pokoju paczkę fajek to inaczej będziesz śpiewać. I tak prze rok powiedzmy... Zatęsknisz za smrodem spalin na ulicy.

                              Szukasz argumentów na siłę. Uwierz nie zawsze trzeba mieć ostatnie słowo ;)
                              I czasami trzeba się pogodzić z tym, ze inni mają inne poglądy.
                              • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:33
                                rasputeen napisał:

                                > Dajże spokój, nich Ci ktoś wypali w pokoju paczkę fajek to inaczej będziesz śpi
                                > ewać. I tak prze rok powiedzmy... Zatęsknisz za smrodem spalin na ulicy.

                                Pali mi. Od lat. Żyję, jestem zdrowa, jeśli chodzi o serce i płuca i zapewniam, że NIE TĘSKNIĘ za tłustym smrodem spalin.


                                >
                                > Szukasz argumentów na siłę.

                                Dlaczego? Czyżby były one pozbawione wartości? Zgodnie z twoją siatką poznawczą? Pogodziłam się z tym, że masz inne poglądy, nie bronię palaczy, wskazuję tylko różne aspekty sprawy. Pogódź się z tym, że mnie nie przekonasz. :-PPP
                                • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:37
                                  Ja Cię chcę przekonać tylko w jednym, że Ty mnie nie przekonasz ;P
                                  Idziesz w zaparte?
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:42
                                    rasputeen napisał:

                                    > Ja Cię chcę przekonać tylko w jednym, że Ty mnie nie przekonasz ;P
                                    > Idziesz w zaparte?

                                    To że cię nie przekonam, NIE OZNACZA, że moje argumenty są bez sensu.

                                    Nie idę w zaparte. To ty nie rozumiesz moich postów.
                                    • rasputeen Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:44
                                      Przecież to był żart z tym pójściem w zaparte, jeśli mówimy już o rozumieniu. Łatwo Cię podejść ;P
                                      • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 22:15
                                        rasputeen napisał:

                                        > Przecież to był żart z tym pójściem w zaparte, jeśli mówimy już o rozumieniu. Ł
                                        > atwo Cię podejść ;P

                                        Cóż, nie ma to jak zaburzenia społeczne (moje).
                        • pochodnia_nerona Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:25
                          Jest takie mądre powiedzenie: za głupotę się płaci. Niezależnie od wieku.
                          PS. rozróżniam np. uzależnienie chłopaka od alkoholu, bo wychował się w takiej, a nie innej rodzinie, albo ma problemy emocjonalne, albo coś. Ale skakania na główkę mimo trąbienia na prawo i lewo nie rozumiem, choć współczuję ofiarom. Niestety, głupoty swojej własnej.
                          • pochodnia_nerona Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:27
                            A, a palacze to cholery na maksa głupie i szkodliwe, bo trująinnych i zazwyczaj nie szanują ich zdrowia.
                            • maitresse.d.un.francais Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 21:30
                              pochodnia_nerona napisała:

                              > A, a palacze to cholery na maksa głupie i szkodliwe, bo trująinnych i zazwyczaj
                              > nie szanują ich zdrowia.

                              Przyznam, że myślę to samo... ale o ludziach wrzeszczących i przeklinających.

                              Przekleństwa przeszkadzają mi bardziej niż 0,00001 mg substancji smolistej z cudzego peta.
    • funny_game Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 14.10.11, 23:56
      Ineś, ja Ciebięuuu przepraszam, ale się czepiasz :)
      Bo mieszkamy w blokowiskach i wysłuchujemy a to basów, a to chrapania, a to kaszlu.
      No zdematerlializowaywować wszystkich innych niż my?
      • niezmiennick Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 15.10.11, 00:00
        O to jest myśl. Rano się za to wezmę.
        Albo zapytam najpierw prezesa spółdzielni?...
        • funny_game Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 15.10.11, 00:03
          Ty! naprawdę jest dopiero dwunasta???
          • niezmiennick Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 15.10.11, 00:09
            No skąd. Jest już 24 a nawet później.
      • i.nes Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 15.10.11, 14:38
        funny_game napisała:

        > Ineś, ja Ciebięuuu przepraszam, ale się czepiasz :)
        > Bo mieszkamy w blokowiskach i wysłuchujemy a to basów, a to chrapania, a to kaszlu.
        > No zdematerlializowaywować wszystkich innych niż my?

        Funita, ja to rozumięęę wszystko - ludzie to gatunek towarzyski i głośny. Mam psa za jedną ścianą i płaczące niemowlę za drugą. Ale mięu się rozchodzi o to, że ta baba robi sobie na balkonie półgodzinną nasiadówkę i... kaszle, kaszle, kaszle! Aż echo idzie :/ Moim zdaniem to naruszenie zasad dobrego sąsiedztwa.
    • akle2 Re: Wychodzą na balkon i rzężą... 16.10.11, 17:43
      Kiedyś może to spotkać Ciebie, więc zamiast wyśmiewać się z cudzej choroby, ograniczona egoistko, mogłabyś coś w tym kierunku zrobić - zamówić tej osobie wizytę lekarza rodzinnego, wykupić leki, zawiadomić jej rodzinę (o ile razem nie mieszkają), że z tą panią/panem źle się dzieje. Takie rzężenie może oznaczać zapalenie płuc lub ciężką chorobę sercowo-krążeniową i np konieczność wymiany zastawki, a w takich przypadkach ważny jest każdy dzień. Więc zastanów się na drugi raz, zanim coś takiego napiszesz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka