oxy_gen_86
16.10.11, 20:12
Wracaliśmy wczoraj ze znajomymi z imprezy komunikacją zbiorową. Koło nas stała grupka studentów (na nasze oko 1, max. 2 rok) i wszystkie dziewczyny z tej grupki prawiły morale jednej kolezance, ze scierka jest bo przelizala się i zmacała z obcym gościem na imprezie. Tak, tak rozmowa obdywala się bez żadnego skrępowana przy inny współpasażerach.
Dziewcze próbowało się bronić, że młoda jest, sama, nie złego nie zrobiła (tu chyba miała wyroko na myśli), nie wyrządziła nikomu krzywdy, carpe diem i takie tam.
I w drodze przystanek-dom tak się zastanawialiśmy... kurde, dlaczego inne sroki ją oceniają i krytykują skoro nie zrobiła nic wbrew sobie? młoda jest, poszła na impreze, podziałała na nią atmosfera, pewnie procenty i dziewczyna odpłynęła.
Ot, uroki młodości. A wiadomo, że młodość rządzi się własnymi prawami. A ona pewnie wyszła z założenia, że lepiej coś zrobić i nie żałować, niż nie robić nic bo ludzie patrzą/co powiedzą i w wieku 40lat być "suchą" gałęzią.
I w tym miejscu trzeba przyjąć smutną konkluzję, że mentalność społeczeństwa nigdy się nie zmieni. facet, który przeliże 15lasek na imprezie to super-gość, a dziewczyna, która obślini choć jednego faceta to ścierka:/