lonely.stoner
06.01.09, 16:15
hej, musze wam opisac moja historie i powiedzcie mi czy dobrze
mysle. Wczoraj umowilam sie z moim bylym, od razu wiadomo bylo jak
sie potoczy spotkanie (skonczylo sie w lozku:). Bylo ekstra!!
Wczesniej tez sie czasem spotykalismy na takie mile spotkania (poza
tym to nie mieszamy w to zadnych uczuc wiec jest lajtowo).
Do sedna - on ma dziewczyne, juz od kilku lat, kiedys mieszkali
nawet razem ale w koncu sie wyprowadzil (poniekad podejrzewam ze
przez te nasz spotkania, chociaz ona o niczym nie wie). On twierdzi
ze ja kocha, a wlasciwie nawet jest o tym przekonany. Lubi tylko sie
ze mna pobzykac. A ja mam strasznego moralniaka, bo sobie
wyobrazilam co ta dziewczyna poczuje jesli kiedykolwiek sie o tym
wszystkim dowie??
Nie wiem w ogole skad to mi sie wzielo - bo to on dzwoni i proponuje
te spotkania, ja jakos specjalnie sie nie wyslilam, no i nie mam
partnera wiec w sumie powinno mi to chyba zwisac?? Ale chyba
bardziej sie przejmuje uczuciami tej panny niz on...
czuje sie z tym nie zafajnie...