Dodaj do ulubionych

Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc

28.10.11, 16:23
Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc bo już nie wiem sama czy to ja mam jakiś problem, czy mój facet.
Jesteśmy ze sobą 5 lat, mieszkamy razem ze 3, w moim mieszkaniu. Ja mam córkę z poprzedniego związku i jednocześnie on jest młodszy ode mnie o 4 lata. Ja mam 30 lat. Pierwsze trzy lata były super, potem już było i jest gorzej. Teraz mam wrażenie, że jest tragicznie i na moje prośby o zakończenie tego związku (bo ja już nie mam siły) on chce to wszystko ratować. Co jest nie tak? A no wszystko. Generalnie zacznijmy od tego, że oboje pracujemy, zarabiamy prawie po tyle samo. Nie ma nas całymi dniami, ciężko pracujemy, wracamy zmęczeni. Ja mam kredyty do spłacenia, on mi nie pomaga w tym bo ustaliłam, że to moje mieszkanie i nie chcę aby się dokładał do rat. On ma prowadzić życie i dbać o nasze samochody-chociaż zaczął mi to wszystko wypominać, że on wydaje kupę kasy na jedzenie, że paliwo kosztuje itp. Zrezygnowałam z jeżdzenia samochodem i przesiadłam się w komunikację. Żarcie jak mogę też kupuję. Fizycznie przestałam być dla niego zauważalna, jak zasłonka. Zresztą wprost mi mówi, że jestem otyła. Wzrost 162, waga 62 – nie należę do kobiet szczupłych i nigdy nie należałam ale to nie jest otyłość tylko krągłość. Dbam o siebie, chodzę w szpilkach, obcisłych dżinsach, faceci się kurde za mną oglądają, zresztą sami jego koledzy mi to mówią przy nim. Rozumiem też, że po 5 latach może się już nie chcieć jak po 12 miesiącach ale seks z nim uprawiałam ostatnio chyba ze 2 miesiące temu. I o inicjacji z jego strony nie ma mowy. Do domu jakby mógł to by nie wracał (wraca, bo mu powiedziałam, że to nie hotel) a po ostatniej kłótni (co jest już chyba szczytem) jak się pogodziliśmy, zakomunikował mi następnego dnia, że idzie na piwo z koleżankami z pracy. Chociaż widzi je 5 dni w tygodniu, je z nimi lunche, jeździ w delegacje (wykluczam romans, możliwe, że coś się dopiero kręci) to idzie bo ma temat do obgadania, stresy w pracy. Jednak mi potrafi powiedzieć, że widzimy się i mieszkamy ze sobą to już tak nie tęskni i nie ma potrzeby wiecznie ze mną przesiadywać. W weekendy za to wyjeźdza do rodzinnego miasta i spotyka się tam z kumplami. Wiecznie ma pretensje, zrobił się strasznie nerwowy, potrafi mi coś przykrego powiedzieć przy znajomych. Obraża się, ma fochy. Nawet już nie ukrywa, że podobają się mu inne kobiety, bo się za nimi ogląda. Coraz mniej rzeczy za które mogę być z niego dumna, może to, że bardzo dba o siebie i jest uczuciowy, chociaż ostatnio tego nie zauważyłam. On tłumaczy, że po tylu latach już się tak nie chce i jest inaczej, że mnie kocha ale chce żyć po swojemu, że taki jest i że może jak dorośnie (niewiadomo kiedy) to się zmieni. Ok. I teraz pytanie, czy ja mam czekać, na jego zmianę i mu na wszystko pozwalać, czy spakować mu walizki i powiedzieć do widzenia (na to mam teraz ochotę) Czy tylko ja myślę, że jestem pier……. podtrzymując taką relację, czy może dzisiejsze związki są na tyle luźne, że taki układ to norma. Tylko nie piszcie mi chciałaś to masz albo inne mądre pouczające gadki, bo ja to wiem, swoje w życiu przeżyłam, więc mnie tu nie umoralniać. Chcę tylko znać waszą opinię i decyzję jaką byście na moim miejscu podjęli po przeczytaniu tego artykułu. Dzięki.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 16:27
      Dla mnie opisany związek to wzajemne męczenie dupy i tyle. Pomijam, że nie potrafiłabym być z tak opisanym facetem.

      ". On tłumaczy, że po tylu latach już się ta
      > k nie chce i jest inaczej,"- fakt, jest inaczej, ale jako mężatka z ponad 20-letnim stażem nie zgadzam się z tym "nie chce się"- nam ciągle się chce.
      Jak dla mnie to sama się krzywdzisz, będąc z takim facetem, który jest w wygodnym układzie i pewnie teraz przygotowuje cię na tzw. otwarty związek, gdzie panny na boku bzykać będzie.
    • chienne_mechante_1 Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 16:29
      Z twojego postu nie widać jakiegoś szczególnego zaangażowania, wiec zrozum, ze on już nie jest zainteresowany i grzecznie go poproś, żeby się wyprowadził.
    • miau_weglowy walizki/nt 28.10.11, 16:35

      • doral2 Re: walizki/nt 28.10.11, 16:41
        popieram.
        • ka-mi-la789 Re: walizki/nt 28.10.11, 19:52
          E tam, jeszcze będzie sobie głowę walizkami zawracać. Wszystkie jego rzeczy przez okno, i szlus.
    • akle2 Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 16:41
      Powiedz tak szczerze (ale naprawdę szczerze), co Cię przy nim trzyma? Lęk, żeby ludzie nie wytykali palcami, żeś singielka? Ani to Twój mąż, ani ojciec dziecka, dla których coś tam warto byłoby ratować...
    • sokhna Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 16:42
      Jak dla mnie to facetowi zaczyna sie przypominac, ze sie nie wyszala i mu d... rwie na boki.
      Masz swoje zycie, jak poprzedniczka napisala popros go grzecznie zeby sie wyprowadzil, a jak to nie pomoze to po prosrtu wystaw walizki i zmien zamek. Dziekuj Bogu, ze to wszystko jest Twoje i nie bedziesz musiala jeszcze kolesia splacac albo sama sie wyprowadzac.
      Nie widze osobiscie szans na ratowanie tego zwiazku, zreszta sama piszesz, ze juz probowalas i nic sie zmienilo.
      Uciekaj z tego, poki mloda jestes i naprawde fajnie mozesz ulozyc sobie zycie.
    • martishia7 Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 16:45
      > Czy tylko ja myślę, że j
      > estem pier……. podtrzymując taką relację, czy może dzisiejsze związk
      > i są na tyle luźne, że taki układ to norma.

      Nieważne, co robi większość ludzi, co uchodzi za normę. W swoim związku to Ty masz się czuć dobrze, a nie społeczeństwo :)
      Jak dla mnie , powodem, dla którego pan chce związek ratować, jest mieszkanie, które niechybnie będzie musiał opuścić.
      Obstawiam walizki.
    • enith Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 16:46
      Beznadziejny facet i beznadziejny związek. Facet jest na ciebie non stop wkoorviony, nie sypiacie ze sobą, on nawet nie kryje, że ogląda się za innymi kobietami, no żenada, jednym słowem.
      Nie wiem, na co ty jeszcze czekasz, bo chyba nie na to, że mu się pewnego dnia cudownie odmieni. Odmieni mu się, gdy znajdzie inną babę, zresztą z opisu wygląda, jakby szukał wrażeń poza waszym związkiem.
      "On tłumaczy, że po tylu latach już się tak nie chce i jest inaczej, że mnie kocha ale chce żyć po swojemu" - to zdanie to znak, że czas się ewakuować. Jeśli dla faceta "żyć po swojemu" oznacza to, co macie teraz w związku, to co to za związek. To nie związek, a pomieszkiwanie razem i tyle.
      • marzeka1 Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 16:50
        Najgorsze jest to,że on wpędza ją w kompleksy, poczucie niższości- to dopiero kanał. Dlatego związek bez sensu, i tak ma szczęście,że mieszkanie jest jej.
    • ikcort Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 16:50
      > Jesteśmy ze sobą 5 lat, mieszkamy razem ze 3, w moim mieszkaniu. Ja mam córkę z
      > poprzedniego związku i jednocześnie on jest młodszy ode mnie o 4 lata. Ja mam
      > 30 lat.

      O! Zadanie z arytmetyki. Lubię. :) Rachu-rachu&helllip; liczu-liczu… Mam! Związaliście się, gdy Twój młodociany konkubent miał lat 21. Eee, kozak! Widzisz jaki dojrzało? Mógł już pić piwo nawet w USA, a jednak wybrał Polskę. :>

      A poważnie już mówiąc: chciałaś szczyla, to masz.

      > Tylko nie piszcie mi chciałaś to masz

      Ups! Przepraszam, jak zobaczyłem tę prośbę, to post już był wysłany. :/ Wybacz. :(
    • wicehrabia.julian Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 17:00
      kobieta3000 napisała:

      > Wzrost 162, waga
      > 62 – nie należę do kobiet szczupłych i nigdy nie należałam ale to nie je
      > st otyłość tylko krągłość.

      raczysz żartować, ważysz za dużo, jak na osobę ubogą i spłacającą kredyty powinnaś zrezygnować z obżerania się
    • 0ffka ..... po przeczytaniu tego artykułu. 28.10.11, 17:06
      artykułu?
      młoda redaHtor szuka tematu do brukowca?
    • twoj_aniol_stroz Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 17:11
      Tu padło dobre pytanie, na które musisz sobie odpowiedzieć: co powoduje, że trwasz przy tym człowieku? I jest jeszcze jedno pytanie: dlaczego właśnie takiego człowieka wybrałaś? Musisz to głeboko i solidnie przemyśleć.
      A co opcji, którą na Twoim miejscu bym wybrała to ja bym raczej tonem nieznoszącym sprzeciwu poinformowała, że kolega ma 2 godziny na spakowanie walizek i wymarsz z chałupy. Z jakiej racji Ty masz mu owe walizki pakować i taszczyć za drzwi? ;)
    • kobieta3000 Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 17:17
      Dzięki wszystkim za odpowiedz, fajnie, że istnieje coś takiego jak forum, jest się anonimowym i w jakiś sposób można przedstawić swój problem oraz oczekiwać odpowiedzi. Oczywiście, moje życie ma wiele wymiarów, nie tylko ten jeden opisany w artykule, jednak jeśli na 100% postów 90% oddają to co sama myślę, to chyba nie powinnam się zastanawiać nad przyszłością z tym człowiekiem. Pozostanie prawdopodobnie w tym związku doprowadzi do tego, że za rok lub wcześniej znowu tu wrócę z podobnym tematem. Bo przyznam Wam, że właśnie to dziś zrobiłam. Tylko wtedy jeszcze mi się chciało ten układ ratować. Dziękuję za wszystkie opinie :)
    • raohszana Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 19:24
      Ty jesteś taka głupia sama z siebie czy ktoś Ci dopłaca?
    • six_a Re: Słuchajcie, chciałam was prosić o pomoc 28.10.11, 19:34
      >Jesteśmy ze sobą 5 lat, mieszkamy razem ze 3, w moim mieszkaniu. Ja mam córkę z poprzedniego związku i jednocześnie on jest młodszy ode mnie o 4 lata. Ja mam 30 lat.

      Ile lat ma syn listonosza i matka mleczarza razem wzięci, jeśli pociąg wyjechał z miejscowości A o 7:30?
      zadanie tekstowe - nie można było wcześniej? o tej porze, to ja ledwo kalkulator obsługuję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka