millka23
04.11.11, 07:03
Witam was, pierwszy raz pisze na takim forum a tym bardziej o sobie, otoz mam taki problem i chcialambym zeby ktos napisal co o tym mysli, wlasciwie to nie wiem czy to ze mna jest cos nie tak ze mam taki problem z mezem, ze nie potrafie z nim rozmawiac,bo wkoncu mam gdzie mieszkac, mam co jesc, mam dostep do internetu, czasem tez sobie cos kupie moze nie markowe, mam dwoje dzieci 1 i 3 lat, ktore bardzo kocham i moge sie nimi zajmowac, bo nie pracuje zawodowo,wiec moj maz uwaza ze powinnam byc mu za to wszystko wdzieczna, tylko jakbym z nim nie byla niewyszla za niego za maz to tez bym miala gdzie mieszkac(prawda?) i miala prace, jak jest jakas klotnia to on mi ciagle wygaduje ze przyszlam na gotowe zreszta cala rodzina jego tak uwaza bo on bardzo dobrze z nimi zyje, dodam tylko ze jak sie poznalismy to byl u niego stary dom bez kanalizy i obok dom w surowym stanie bez okien kanalizy itd i jak zaszlam w ciaze to on zaczal wykanczac ten dom, zebysmy mogli razem zamieszkac my na dole a jego familia u gory, nadbudowal w miedzyczasie jeszcze 2 pokoje bo byl tylko 1, dosyc dobrze zarabial pokupowal okna drzwi kanalizacje w domu a po weselu z zebranych pieniedzy zrobil kuchnie, okna tez wstawil im u gory a potem jak 2 dziecko sie urodzilo to z pieniedzy za urodzenie centralne zrobil nam i u gory im, a z weselnych pieniedzy kupil pralke mikrofale,odkurzacz i zelazko, przed weselem to pralam recznie bo on zarabial 3tys ale mial wydatki na dom,wiem ze bylam glupia ze za niego wyszlam, chcialam zrezygnowac z tego slubu tylko najpierw to sie wstydzilam ze rodzina bedzie gadac a potem jak on robil cyrki przed weselem to mialam ochote kopnac go w dupe, tylko ze w 2 ciazy bylam i kolejny wstyd i strach ze 2 nie slubnych dzieci, na wsi,(jak bylam mala to bylam wytykana palcami ze ojca niemam bo nas zostawil, i ta uraza z dziecinstwa tak sie za mna ciagnie,odbija mi sie czkawka), w klotniach to wyzywa mnie od szmat, dz, p, rozne takie od nie robow, leniwych, a jego cala rodzina matka ojciec nigdy nie pracowali zawodowo i siostra 31 lat lezy w domu nigdzie nie pracuje to jak ja mu to powiem to on mi na to ze mu pomaga deske trzymac i czy cos tam albo ze ona jest bogata bo kiedys 2 lata pracowala i teraz nie musi pracowac, czasem tez go wyzwie od dziadow, czasem jak go wnerwie to nie wie co mi powiedziec to uzywa piesci ale ja mu oddaje nie daje sobie,ale niestety jest silniejszy odemnie chcialam bym miec przy sobie jakiegos osilka co by mu oddal, mowi mi ze jestem nic nie warta, ze nadaje sie do zabicia ze w szambo mnie wrzucic, zal mi moich dzieci one na to patrza i sluchaja, czasem sobie mowie ze nic do niego nie mow, ale jak on tak na mnie bluzga to nie wytrzymuje psychicznie i wtedy sie zaczyna klotnia, czasem jest z nim dobrze jak z normalnym ale to tylko chwile, chcialambym miec swoj dom z dziecmi bez niego, moja rodzina mi nie pomoze bo mowia ze widzialy galy co braly, nie wiem jak sobie pomoge, planuje isc do pracy jak dzieci beda duze, to wtedy nie bede musiala ogladac geby jego i jego rodziny, bo bede w pracy, nie wiem czy ja psychicznie wytrzymam te 5, 8 lat z nim, wogole co to za zycie, a moje dzieci jaka psychike beda miec, a dodam jeszcze ze pieniadze zanosi do gory do nich bo sie boi ze bym wziela 5 czy 10 tys jak ma tam odlozone, a nie wiem ile ma, rzeczywiscie bym mogla uciec z 2 dzieci za taka niska kwote, myslalam o wynajmie ale ceny sa takie wysokie, czy ktos mi moze poradzic cos w tej sytuacji czy wogole nie ma wyscia i jestem tu uwiazana, czasem chowie laptopa do nich zebym wiedziala kto tu rzadzi,