mi-lky
04.11.11, 11:14
Powiedziałam dziś mężowi, że sobie gdzieś w weekend wyskoczymy z dziećmi. On na to: ugotujesz dobry obiadek i wyskoczymy. Chciałabym, żebyś nauczył się gotować kilka potraw - powiedziałam. To wtedy już do niczego nie będziesz mi potrzebna - wypalił bardzo zdenerwowowany. Tak naprawdę nie wiem co mam odpowiadać na tego typu bezczelność, no przecież ciężko coś tłumaczyć, kiedy on doskonale rozumie. Od czasu mojego wychowawczego zmieniły się proporcje - bo przecież byłam w domu itd. A teraz ja pracuję, ale on pracuje "o wiele więcej" w związku z tym wszystko w domu robię ja - poza zakupami i wynoszeniem śmieci. Chyba najbardziej poraziło mnie jego bezceremonialne chamstwo.