sylwia465
18.11.11, 09:27
Dostałam wczoraj maila od koleżanki. Jest z facetem 8 lat i są na etapie przygotowań do przeprowadzki i zamieszkania razem. ( oboje mają po 25 lat ) Oto treść maila : Nie pracuję cały miesiąc. Z początku mówiłam, że już sie nie moge doczekać aż sie wprowadzimy, i tak troche naciskałam (zresztą pewnie mnie rozumiesz ) No i Radek już zaczął wszystkim znajomym mówić, że ja ciągle naciskam na wyprowadzke, a on najchętniej by sie wyprowadził z domu w przyszłym roku (po prostu mu wygodnie u rodziców, zero obowiązków, obiadki pod nos podstawione) No i słuchałam ciągle o niego, że jak ja chce sie wyprowadzić skoro nie pracuje na stałe i nie mam tyle pieniędzy, że na nic mnie nie stać...a on mnie nie bedzie utrzymywał. Ja też musze mieć wkład jakis... No to przestałam już mówić o wyprowadzce, i wzięlam sie bardziej za robotę. No i kupiłam narazie lodówke, kuchenke, komode, troche drobiazgów, naczyń, no i teraz jeszcze przyjdą meble do kuchni. I co śmieszne, role sie odwróciły. Teraz Radek ciągle mówi żeby sie wprowadzić i wszytko planuje, ale ja stoje z boku. Nie bede znów wykazywać zbytniego entuzjazmu, bo po co. Jak zamieszkamy, to zamieszkamy. No i teraz taki problem, że mi znowu kasy brak, bo cała poszła na kuchenke. Musze czekać do grudnia na wypłate... - Co myślicie o takim układzie? Moim zdaniem on jej nie kocha, chce mieć w domu tylko służącą, kucharke i sprzątaczke. Jak można w ten sposób traktować swoją kobiete? W głowie mi sią to nie mieści. Dodam że to mieszkanie kupili im rodzice chłopaka. Myśle że nie będzie miała z nim łatwego życia, skoro on już dzieli na ,, moje " ,, twoje " to co będzie za kilka lat? Nie wiem co jej odpisać nawet. Co o tym myślicie?