Gość: dziewczyna
IP: *.dynamic.chello.pl
09.12.11, 19:33
mam 23 lata. 1,5 roku temu poszłam na staż. Jak się okazało moja obecność tam miała się sprowadzać tylko do trzymania miejsca w pokoju dla pracownicy, która poszła na urlop macierzyński. Zdałam sobie z tego sprawę dopiero po jakimś czasie. W końcu ile można tylko kserować, archiwizować i wpisywać jakieś pierdoly do excela, z których poźniej i tak nikt nie korzysta. Trafiłam jednak na dobrą osobę - szefową, która zaproponowała mi po tym stażu umowę o pracę z zaznaczeniem, że nie mają dla mnie narazie żadnych konkretnych obowiazkow, może z czasem się coś wyklaruje i narazie mam robić to co do tej pory i być na tzn zawołanie. Oczywiście nie mówila tego prześmiewczo a raczej z troską, podkreślając że jest teraz bardzo trudno o pracę. I tak mija właśnie rok od podpisania umowy. Nagle zaproponowano, mi że mogę przejść do innego oddziału i jest szansa na umowę o prace na stałe jeśli podejme wyzwania. A ja odmówiłam:( Dodam tlyko, że miejscem pracy jest urząd więc posada państwowa. Pensja na czas, nagrody, dodatki, 13-tki, grusze itp. A ja poprostu stchorzyłam. Co innego gdyby ktoś mnie wdrażał do takiej pracy podczas stażu, gdybym była choć trochę obyta i zaznajomiona w tym co mam robić. Ja tym czasem byłam na przynies podaj pozamiataj a teraz padło hasło, że musiałabym naprawdę dużo się nauczyć jesli chodzi o różne ustawy i sposoby postepowania. Na dodatek kosztowało by mnie to strasznie dużo stresu i chyba jednak nie jestem stworzona do pracy w urzędzie, siedząc tam czasami czuję sie jakbym była 15 lat starsza. Za miesiąc odchodzę. Czuję, że się poddaję:( Ale może powinnam w życiu spróbowac czegoś innego, może trafię jeszcze na pracę, która będzie mnie bardziej satyfakcjonować, do ktorej wstawając rano mnie będę tylko odliczac za ile godizn wroce do domu. W końcu praca to ogromna część życia i chyba nie warto marnować go na codzienne zamartwianie się. Strasznie to wszystko zagmatfane. Nie wiem po co to piszę. Może żeby sie poprostu wyżalić. Eh szkoda. Tak mnie cieszyła ta umowa o pracę, zastanawialiśmy się już z mężem nad dzieckiem. A tu nie ma umowy to nie ma o czym mysleć..:( Obym znalazła coś co mnie bedzie w życiu cieszyć....
Pozdrowionka