Gość: Edward
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
17.08.01, 22:34
Czy należy bić żony? Nie wydaje się by było w tym coś niewłaściwego
(podkreślam, że chodzi o żony, a nie o zwykłe kobiety. Różnicę widzi każdy, kto
żonaty). Nie chodzi oczywiście o maltretowanie, ale o ustalenie lub
przywrócenie właściwej hierarchii w małżeństwie przy użyciu rozsądnie
zastosowanej siły. (nie używam określenia "przemocy" bowiem zakłada ona
wymuszenie, podczas gdy żona sama powinna uznać celowość kary i zgodzić się na
nią dobrowolnie). Jest to ważne zwłaszcza w pierwszej fazie małżeństwa, gdy
kształtuje się jego struktura (Już Machiavelli radził stosowanie przemocy na
początku, by potem móc cieszyć się pokojem,a rada ta odnosi się równie dobrze
do polityki, jak i do małżeństwa). Środki takie są niezbędne, zważywszy, że
dzisiejsi rodzice mało dbają o wychowanie córek i nie mogą się one później
odnaleźć w małżeństwie, bez "pomocnej dłoni" małżonka. Młoda żona jest jak
nieoszlifowany diament i mąż podiąć się musi roli szlifierza, jeśli chce
uzyskać brylant! Kara służyć ma utrwaleniu przewodniej roli męża w stadle. Nie
należy mylić jej z agresją! To działanie wychowawcze - zupełnie jak w przypadku
dziecka, któremu dajemy klapsa dla jego dobra i nikt nie może mieć o to
pretensji, a wręcz przeciwnie - czymś niewłaściwym byłoby gdyby tego
zaniedbano! Rozsądna żona sama potrafi zrozumieć, że działanie męża nie wynika
z okrucieństwa czy braku uczuć, ale jest wyrazem dążenia do porządku i
małżeńskiej harmonii. Tym większy będzie szacunek żony do współmałżonka, kiedy
zobaczy, że dla dobra ich związku jest on gotowy nawet zadać ból ukochanej
istocie. Jednak, aby kara odniosła skutek wychowawczy muszą być spełnione pewne
warunki. Po pierwsze kara musi być sprawiedliwa, to znaczy proporcjonalna do
winy. Ponadto, powinna być wymierzona po uprzednim wyjaśnieniu jaj powodów i
przedstawieniu spodziewaqnych efektów. Najlepiej wykorzystywać części ciała
niepodatne na uszkodzenia (np pośladki) i wymierzać ją ręką - bez pomocy
narzędzi. Narzędzia bowiem tworzą dystans pomiędzy karzącym a osobą karaną i
kara ulega zbytniej dehumanizacji. Zaleca się przy tym stosowanie reguły
miłosierdzia, zgodnie z którą lepiej zbyt dużo wybaczyć, niz ukarać zbyt
surowo. Mąż podczas wymierzania kary kierować sie powinien jedynie poczuciem
obowiązku, a żona powinna czuć jedynie wyrzuty sumienia, a jeżeli proces
karania wywołuje u nich coś więcej ponadto, to znaczy, że sprawiedliwość
zaczęła się wyradzać w niezdrową chuć. W takie sytuacji zalecane są zimne
kąpiele, oraz inne rodzaje umartwień, tudzież praktyki opisane przez Ignacego
de Loyolę w ksiązeczce "Ćwiczenia duchowe" Przy zachowaniu tych zasad mężowska
srogość służyć będzie dobru wspólnemu, bowiem - jak mawiają filozofowie -
wszystko co dobre rodzi się w bólach.
Zalecana lektura:
William Shakespeare, Poskromienie złośnicy
Jakub Sprenger, Henryk Insystor, Młot na czarownice
Bronisław Malinowski, Życie seksualne dzikich
Ignacy De Loyola, Ćwiczenia duchowe
Nicolo Machiavelli, Książe
Karl von Clausewitz, O wojnie
Alfons markiz de Sade, 120 dni Sodomy
Robert Cialdini, Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka