reniatoja
02.02.12, 08:01
Wzbudza tyle szacunu, wynosi na piedestał, sprawia, ze ta, która to oświadcza staje się automatycznie guru i ikoną dla wyzwolonych mas, natomiast jak któraś napisze na forum, ze zdradziła męża to automatycznie staje się ścierką do podłogi bez godnosci i powinna natychmiast odejść od pokrzywdzonego i w ogóle to jest prostytutką. w czym aborcja jest piekniejsza i szlachetniejsza od takiej zdrady małżeńskiej na przykład?
Już nie mówiąc o tym, ze gdyby się któraś przyznała, ze zmienia majtki raz na trzy dni, to by została po prostu zgnieciona przez forumowe masy biorące bez wyjątku prysznic trzy razy na dobę.
Alpepe w wątku, który niestety został usunięty (tzn dobrze, ze wątek, ale szkoda, ze wraz z nim post Alpepe) fantastycznie ujęła w słowa to, co intuicyjnie kazdy chyba wie. Niestey nie potrafie tego tak trafnie powtórzyć, ale z grubsza chodzi o to, że sa rzeczy, które nie powinny być wystawiane na widok publiczny, które nie przestaną nigdy byc tabu, pewna sfera intymności zawsze zostanie intymnoscią i NA SZCZĘSCIE przechwalanie się aborcjami, jak zreszta i zdradami, czy zamiłowaniem do własnego brudu - nigdzie nie jest i nie stanie się, miejmy nadzieję, czymś równie powszechnym jak gadanie o pogodzie przy kawie.