kora3 Jeszcze a propos aborcji Reniu i co skłania 04.02.12, 20:46 Otóż mozesz być tym przerazona, ale kilkukrotnie spotkałam się nie z publiczną, ale jednak do kogoś, w tym przypadku mnie deklaracją o gotowosci do aborcji. Chodziło o ciąze planowane, a w jednym przypadku - wyczekane wrecz. Sytuacja wyglądała tak, ze zostałam poinformowana o odmiennym stanie czyimś, z prośbą abym zachowała te info dla siebie, bo "jesli bedzie coś nie tak, usunę". Chodziło o ewentualną wadę płodu. Mowa była, co zrozumiałe, o aborcji poza protokołem legalnosci, nawet gdyby do tegoż się kwalifikowała wada płodu. Osoby deklarujące to zaszły wszystkie w ciąze jak wspoimniałam - planowane, ze swymi stałymi partnerami- w zasazdie mezami, w jednym przypadku szło o zwiazek wówczas nieformalny. Połowa z tych kobiet miała już dzieci. Swą postawę motywowały tym, że nie chciałyby, zeby ich dziecko było chore, czy niepełnosprawne i cierpiało oraz nie chciałoby, zeby to dziecko, które ma mieć rodzeństwo było z załozenia (bo przecoeż moze się stać róznie w zyciu) obarczone obowiazkiem opieki nad chorym rodzeńśtwem po ich smierci. Akurat tak sie złozyło, ze wszystkie urodziły zrowe dzieci, ale to odp. na Twoje pytanie, jak mozna "wpasc" - widać, że nie o wpadki tylko w przypadku aborcji chodzi Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: Jeszcze a propos aborcji Reniu i co skłania 04.02.12, 20:48 Nic mnie nie przerazilo. forum.gazeta.pl/forum/w,16,132955585,133039522,Re_Mila_Reniu.html ostatni akapit. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: Jeszcze a propos aborcji Reniu i co skłania 04.02.12, 20:55 I jeszcze dodam, ze nie tylkomnie nie przeraziło, ale rozumiem, ze tak mozna myśleć. sama nie wiem, czy zdecydowałabym się urodzic dziecko wiedząc, ze będzie chore. nie wiem. Nie moze tego wiedzieć nikt, kto nie znalazł się w takiej sytaucji, neizaleznie od tego, czy ciąża była wyczekana, czy niespodziewana, czy jesteś pro abo, czy pro life. Ale zauważ - wszystkie Twoje znajome prosiły o dyskrecję, nie trąbiły o ewentualnym zamiarze aborcji na lewo i prawo. I to jest normalne. To tylko potwierdza tezę, ze aborcja to rzecz intymna, nie powinno się o tym gadać jak o czymś normalnym i naturalnym. Bo takie nie jest. Normalne, prawidłowe, z każdego punktu widzenia, jest zakończenie ciąży porodem, a nie wyskrobaniem płodu, zarodka, zlepka, jak by tego nie nazwać. To jest zupełnie nienaturalne, nienormalne zakończenie ciązy i nei ma co robić z niego bułeczki z masłem. Odpowiedz Link Zgłoś
placeboeffect Re: Jeszcze a propos aborcji Reniu i co skłania 04.02.12, 21:19 bardzo "fajny" temat do dyskusji (chyba nie skonczymy do maja :-) jesliby tak zaczac wszystkie nasze zachowania rozkladac na czynniki pierwsze to malo co jest naturalne np. jak jest sie chorym na powiedzmy nowotwor to zgodnie z natura nie przyjmowac sie powinno zadnych lekow i czekac. jednak mamy jakis tam rozwoj technologiczny i kazdy chory pojdzie do lekarza i zgodzi sie na cokolwiek jesli ma to jemu poprawic byt (a potem pojdzie do tv i bedzie o tym opowiadal zeby dodac otuchy innym, edukowac, wygadac sie. kazdy ma swoje powody). dla mnie choroba jest sytuacja intymna (nawet grypa bo co mam komu rozpowiadac ze mi wisza gile do kolan) i nie wybieram sie o tym rozprawiac w tv ale jednak sa ludzie, ktorzy to robia. jest to z jednej strony potrzebne bo chyba trzeba pokazac ludziom, ze problem jest i nie zamiatac go pod dywan. z drugiej strony forma komentarza tej aktorki (nie pamietam nazwiska) jest zupelnie nie na miejscu bo bedac na forum publicznym musi brac odpowiedzialnosc za to co mowi (jesli mialambym 13 lat to jej przekaz dla mnie bylyby- moge sie bzykac do woli bo tamta pani w tv powiedziala, ze nie ma konsekwencji). Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Reniu a ja napisałam, ze to "bułeczka z masłem"? 04.02.12, 21:19 Bo jakoś sobie nie przypominam .... To co piszesz jest całkiem logiczne ... Tylko zastanowmy się z czego to wynika, pom pierwsze. Czy nie z ogólnej nagonki na kobiety, które decydują sie na aborcję? Niezaleznie od sytuacji zresztą. Powiedziały to osobie, o której wiedziały, ze nie rozpuści, ale i też nie potepi, nie zrobi rabanu, nie zacznie moralizować. Zważ też, ze temat ciąży albo jej braku w ogóle ludzie traktują nierzadko podobnie, takze tej ciązy, któar niezaleznie od wszystkiego ma sie zakończyć porodem. "staramy sie o dziecko, ale nie mów nikomu, bo jak nie wyjdzie ..." - ludzie czują zwłaszcza po slubie i wpewnym wieku kobiety presję na posiadanie dzieci, a jesli im nie wychodzi nie chcą, zeby otoczenie o tym wiedziało, w kazdym razie szersze. "To mam być chłopiec, ale nie mwó nikomu, bo jak bedzie dziewczynka" "Lekarz wypatrzył nam bliźniaki na usg ale nie mów nikomu, bo..." Takich próśb o zachowanie dyskrecji przed czasem, gdy wszystkim stanie sie wiadome, to co bedzie jest wiele i dotycza nie tylko potomstwa, ale i sfery prywatnej w szerokim zakresie, a takze zawodowej "Zmieniam prace, staram sie o prace, ale nie mów ..." - nie spotkałaś sie z tym nigdy? Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Ty moze nie ale Czubaszek? 04.02.12, 22:02 Dla Czubaszek, wg tego, co można wywnioskować z tego przepięknego wywiadu z nią next to kinderbal (bo jaka jest prawda, to tylko ona wie, czy czasem gdzie kiedy nie poczuła jakiego wyrzutu sumienia albo żalu, ze moze jednak mogła mieć to dziecko i by się świat nei zawalił), to skrobnąć się to bułka z masłem alleluja i do przodu, jak sie znowu wpadnie to znowu sie wyskrobi a co! Na cholerę to potrzebne, zeby tak zerować do zer zera jakąkolwiek wartosć, znaczenie, istotnosć tego zlepka czy jak by inaczej nie nazwać (nie wiem czy jesteś akurat prozlepek, czy proczłowiekodpoczęcia) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 "Bułka z masłem" niejedno ma imię 04.02.12, 22:28 Typowe Reniu troszkę wybacz szczerosc, ale napisze to ... Dlaczego zaraz miała poczuć jakiś zal, ze "mogła jednak miec to dziecko"? Wizyta na kinderbalu, jak i natretne pytania dziennikarza były wyrezyserowane:), ale uwierz, naprawde są ludzie, którzy naprawde nie chcą mieć dzieci i niekoniecznie muszą w zwiazku z tym dokonać aborcji oraz naprawde nie musza czuć zalu, ze "jednak mogli":) A co do bułki z masłem :) wiesz, nalezy unikać transponowania włąsnych, takze hipotetycznych jak również doswiadczonych przez siebie na serio odczuć, czy przemyśleń na innych. Razu pewnego rozmawiajac z jedną panią od słowa do słowa powiedziałam jej, że jestem po rozwodzie ( z jakiegoś kontekstu to "wyznanie" wynikło, z jakiego nie pamietam już, ale nie ni z gruszki ni z pietruszki). PAni oznajmiła, ze b. mi współczuje. Byłam szczerze zdziwiona. Czego mi współczuje? Czy ja wspominałam, że mi w zwiazku z tą sytuacją jakoś przykro? Nie, bo po prawdzie przykro to mi było nim doszło do izolacji i rozwodu, a nie w trakcie a tym bardziej po nim:) Rozwodu wcale niegatywnie nie przezyłam, byłą to dla mnie własnie owa "bułka z masłem" - nie bez przeszkód ale dogadałam sie z eksem zeby mi dał rozwod jak najszybciej (nie, nie paliłam się dom ponownego zamażpójscia, chcaiłam, zeby mi zniknał szyko z "papieró" i zycia, nawet formalnie). Wspominam go jako jeden z fajniejszych dni w moim zyciu (choc nie najfajniejszy, ale tylko dlatego, ze były fajniejsze) i nie odczuwałam, ani nie odczuwam zadn ego poczucia straty, porazki, czy czego tam jeszcze :) Nie widze też nic złego, ani nawet niewygfodnego w tym , ze jestem rozwiedziona. Mowię to otwarcie, jesli mnie ktoś pyta. A ludzie czesto, a propri nie znając mego zdania na temat, zakładają, że w zwiazku z tym dosc pogodnym wydarzeniem w moim życiu trza mi współczuć:) jak ta panio, bo ...ona by chyba nie przezyła, bo jej siostra sie rozwiodłą i to byłą dla niej straszna trauma.... W odróznieniu od niej, ja rozumiem :) Rozumiem, ze dla niektórych ludzi rozwód to trauma sama w sobie, rozumiem szczególnie, gdy rozwód jest konseksenwcją odejscia od niocj osoby, która darza uczuciem, zdradą takiej osoby np., staram sie rozumieć takze tych, dla których samo bycie rozwiedzionym to powód do czucia sie gorszym, choć nie znajduje w tym cienia logiki. Moznaby moją postawe interpretować jako zachecanie do rozwodu po pierwszej kłotni:), albo uwazającą, ze rozwód to bułka z masłem ... dla mnie byłą to bułka z masłem, choć nie rozwiodłąm sie po pierwszej kłotni (a szkoda, oszczedziłabym nerwy i czas). Jesli opowiadałabym, że było to magaciezkie przezycie, to zwyczajnie kłamałabym :) Mam za sobą ciezkie przeżycie w postacoi rozstana z kimś kogo kohalam po ciezkiej walce z samą sobą to i mam porównanie:) i jakąs skale. Czy mozna mnie winic, ze nie robie za meczenbnice w zwiazku z rozwodem i brakiem stosownych przezyc z nim zwiazanych? Czy mozna winić M. Czubaszek, ze czuje, jak czuje w zwiazku z aborcjami? Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: "Bułka z masłem" niejedno ma imię 04.02.12, 22:40 kora3 napisała: > Typowe Reniu troszkę wybacz szczerosc, ale napisze to ... Wybaczam Dlaczego zaraz miała > poczuć jakiś zal, ze "mogła jednak miec to dziecko"? Nie miała, tylko :tylko ona wie jak było naprawdę. Tak samo, jak (twierdzisz, bo ja nie wiem) wyrezyserowane były pytania, tak samo wyrażyserowane były odpowiedzi, w związku z tym trudno je traktować do końca tak na serio, na 100% ale uwierz, naprawde są > ludzie, którzy naprawde nie chcą mieć dzieci i niekoniecznie muszą w zwiazku z > tym dokonać aborcji oraz naprawde nie musza czuć zalu, ze "jednak mogli":) Wierzę, naprawdę wierzę. Znam naprawdę sporo kobiet (być moze więcej niż każda z osób w tym wątku, bo w takim kraju mieszkam, gdzie aborcja to jedna z metod antykoncepcji po prostu, nikt tu nie robi szczególnego halo o to), które nie mają zadnej traumy, zalu, niczego po aborcji i to nie jednej. Moja znajoma miała siedem aborcji, a w szpitalu gdy byłam to jedna babka była po poronieniu, a wcześniej miala bodajże 11 aborcji. W Polsce to jednak nie jest takie normalne i naturalne. Dlatego mnie naprawdę nie trzeba przekonywać, ze istnieją przypadki, gdzie się nie załuje. Jasne, ze istnieją. Bardzo wiele zresztą zalezy od mentalnosci społecznej, od tego jak aborcja jest traktowana przez społeczeństwo, w tej ogólnej masowej świadomości. > >(fragment o rozwodzie pomijam w swej riposcie, gdyz nie bardzo wiem, comogłabym tu orzec :) > Czy mozna winić M. Czubaszek, ze czuje, jak czuje w zwiazku z aborcjami? > Nie. ale czy można mnie winić, że nie uważam jej luzu w tym temacie za, nazwijmy to - budujący? Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: "Bułka z masłem" niejedno ma imię 04.02.12, 23:06 Reniu, piszac o tym, że program był wyrezyserowany nie mam na mysli tego, że pani Czubaszek miała kłamać. Obrazowo mówiac, pani Czubaszek nie sostała zaskoczona pytaniami dziennikarza, ani ich stylem, jak pani Katarzyna W. w filmiku dostrczonym przez Rutkowskiego. Takich programów nie gra sie na zywo, a szczególnie gdy biorą w nich udział osoby znane, jako postac głowna a nie komentator np. wiedza dokładnie jaki bedzie klimat. Sadzisz, ze naprawde podstepem, albo na siłę wzieto panoią Czubaszek na kinderbal?:) A twierdzę, bo zwyczajnie wiem, a nie domyslalam się. Co do aborcji, no widzisz, własnie. Piszesz o tym samym co ja - stopień zszokowania zalezy od traktowania aborcji w społęczeństwie. U nas to traktowanie sięga szczytów obłudy Reniu. Z jednej strony mamy ogromne podziemie aborcyjne i wiekszosc społeczeństwa deklaryującą ze to sparwa kobiety, a w sytuacji kryzysowej sami zdecydowalibyśmy sie na zabieg aborcji, a z drugiej - ogólne potepianie tych kobiet, które aboircji dokonały albo dokonać chcaiły, takze legalnie. co do rozwodów, powiadasz, ze nie bardzo wiesz co moglabyś rzec ...No jak to? Bije sie u nas na alarm - rozwodów coraz wiecej, małzonkowie nie potrafią pokonywać trudnosci, mówią pass przy patu kłotniach, rozwody są be ...Ale jakby na nas coś padło, to pewnie, ze są cacy, jednakowoż trzewba wówczas zgrywać ciezską traume niezalenie od tego, co sie czuje, zeby nie powiedziano, ze dla nas to bułeczka z masełkiem :) A wracając do M. Czubaszek i jej luzu... dlaczego miałby być dla Ciebie budujący, albie nie? Przecież to jej zycie, jej przeżycia, jej odczucia...Jej luz nawet :) Nikjt od nikogo innego podobnej postawy nie oczekuje wcale. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: "Bułka z masłem" niejedno ma imię 04.02.12, 23:23 Miła Koro, jak już ktos wspomnial - temat zajmujący wielce, do maja nie skończymy :), ale zaczynam już padać wiec chyba się pozegnam. Najwyżej, jak się bedzie trzymał wysoko, to zakontynuujemy jutro, czy kiedyś pozdrawiam, dobranoc :) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: "Bułka z masłem" niejedno ma imię 04.02.12, 23:29 Dobranoc Reniu :) i nie miej zalu - nie wszysto o czym pisze w postach pod Twoimi bezposrednio wiaze sie z Twymi wypowiedziami na temat Odpowiedz Link Zgłoś
placeboeffect Re: "Bułka z masłem" niejedno ma imię 04.02.12, 23:16 bardzo mnie zastanawia jak to mozliwe, ze mozna miec 11 aborcji? nawet 2 (reklamowane przez pania Czubaszek) mnie zastanawiaja. nie chodzi tu juz o zarodek/ pold/ ciaze ale to jest przeciez zabieg, ktory niesie za soba powazne ryzyko dla zdrowia (wszyskto sie moze zdazyc), bol, potem dochodzenie do siebie (bo to chyba jak polog- nie mam doswiadczenia z pologiem ale to chyba nie piknik). dla mnie jest dosc naturalne, ze jesli mam jakis zabieg i potem juz wiem, ze boli, ze rana i jeszcze cos no to chyba potem jestem ostrozna, zeby przypadkiem to sie znow nie przydarzylo bo juz wiem co mnie ewentualnie czeka. powiedzmy gdybym miala operacje reki to potem juz pewnie nie nosilabym wiader z woda. tak na wszelki wypadek. jedyne co moge znalezc na usprawiedliwienie pani Cz. i twojej znajomej co miala nascie aborcji to fakt, ze w komunizmie nie bylo chleba w sklepie wiec o antykoncepcji zapomnij (moge sie mylic bom mloda jeszcze i w pieluchach smigalam w latach 80) ale dzisiaj? wg mnie to w mediach powinna oddbyc sie prawdziwa merytoryczna dyskusja na temat aborcji, za i przeciw. w tym momencie mamy argument przeciw (morderstwo, diabel w piekle, hanba, nie jest sie kobieta) albo za (super sprawa, badz kobieta silna i nowoczesna- dzis mam w planie: aborcja o 11 rano a o 14 kawka z koleznka). nie ma w zyciu nic co jest czarne albo biale, sa rozne odcienie szarosci i jakos ta szarosc nam gdzies umyka a wlasnie pewnie tam jest ten najwiekszy procent kobiet, ktore potrzebuja prawdziwej pomocy a nie macenia im w glowie bardzo radykalnymi pogladami za lub przeciw. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Renia napisała prawde Placeboeffect 05.02.12, 00:27 Obecnie już kobiet w pokoleniach posocjalistycznych z takim "licznikiem" aborcji się mało spotyka, ale za czasów socrealizmu (bo komuny u nas nigdy nie było) to choc nie norma, nie były aż tak rzadkie przypadki. Tabletki naty, hormonalne były, jeden, albo dwa rodzajue, dosc drogie i mające b. przykre skutki uboczne - tycie, nadmierne owłosienie, wypadanie włosów, drastyczny spadek libido, zakrzepica, problemy z wątrobą. Naprawde mało która kobieta była w stanmie stosować je na dłuzszą mete. Gumki były niewygodne, grube mało komfortowe i stosowanie ich było niemiłe zarówno panom, jak i paniom. Podstawowy, srodkiem anty była spirala z jonami miedzi, ale te, jako i nowoczesne spirale zaleca sie kobietim, które już nie planują miec dzieci, bo jest to jednak ciało obce umieszczane w macicy, co moze powodowac po jego usunieciu trudnosci za zajciem w ciaże. Poza tym dostepne były wywołujące systematycznei grzybice globulki i niewygodne krażki zwane też kapturkami majace wysoki stopień ryzyka zajscia. W tej sytuacji najpopularniejszymi sposobami na unikanie niechcainej ciazy było "uwazanie " czyli stosunek przerywany, oraz tzw. "kalendarzyk" - "metoda" polegająca na wyliczaniu okresów płodnych i niepłodnych najczesciej poprzez dzielenie spodziewanej liczby dni cyklu przez 3 i unikaniu współzycia w środkowej dziesiatce dni plus ewnetualnie 3 wstecz i 3 naprzód. Skutecznosc tych "metod" jest drastycznie niska, wiec nie ma się co dziwic "wynikom" pt. 11 skrobanek. nalezy tu tez zwrócić uwagę na pewnien wazny aspekt, mianowicie religijny. Otóż panie przyznające się do odpowiednio obecnie załowanych i pokutowanych aborcji dokonanych "za komuny" jakoś dyplomatycznie imijają kwestie, jak to mozliwe, ze one jako osoby deklarujące sie takze wówczas, jako wierzace i praktykujące w ogóle ich dokonały. Warto dodac, ze nic nie wiadomo, by od czasów tamtejszych zmieniło sie oficjalne stanowisko Koscioła w stosunku do abiorcji, ani by Polkom e tej kmierze udzielano jakiś specjalnych dyspens, to samo tyczy sie antykoncepcji, o ile wiem. Prawda jest wszelako taka, że o tych sprawach nie mwoiono wówczas w Kosciel wiele, ani podczas kazań, anio katechez, ani nauk przedslubnych. Trudno to tłumaczyć strachem przed władza socjalistyczną, tym bardziej, że Kosciół pozwalał sobie wówczas na wyciueczki npolityczne nierzadko, które to na logike mogły grozik powazniejszymi konsekwencjami, niż zakaz antykoncepcji, czy aborcji katolikom. Zwyczajnie i po prostu - Kosciół w tych sparwach gadał niewiele, tylko tak dla formalnosci, bo bał się, ze zakazując antykoncepcji i aborcji straci wpływy w społeczeństwie a na poparcie wladzy, w kazdy razie oficjalne, w jakiejkowliek sparwie liczyć nie mógł. Tak wiec sporo wierzacych o p[raktykujących katoliczek na pytanie lekarza: rodzimy, czy inaczej rozwiazujemy sprawe - odpowiadało, ze raczej inaczej i tłumaczy teraz, ze swiadomosci grzechowej nie miało. Placebo, masz fałszywy obraz "krajobrazu" po aborcji i porównania go do stanu po porodzie. Mowa oczywiscie o aborcji wykoinanej profesjinalnie i wczesnej i porodzie naturalnym. Jakkkolwiek snuje sie nadal opiwiesci o tym, jak to wiejskie kobiety rodziły podczas zbiorów ziemniaków i zawijały dziecie w chuste oraz szły zbierac dalej, nalezy to jednak miedzy legendy, albo b. wyjątkowe przypadki :) włozyć. Poródnaturalny to zwykle duzy wysiłek fizyczny, nastepuje rozstep półruchomych kosci łonowych, które wracają na swoje miejsce za jakiś czas, potem kobieta rodzi łozysko. Skurcze przepowiadające mogą trwac długo, i bywac, jak i skurcze włąsciwe b. bolesne. Nierzadko dochodzi do koniecznosci nacinania krocza, a jesli się tego w pore nie zrobi - krocze peka. NAcinane, czy pekniete jest szyte, ewentualnie zrasta sie samo (obenie rzadko oczywiscie, nawet przy porodach domowych, czy w ogóle pozaszpitalnych). Oddawanie moczu przez połoznice jest bolesne, zwylle też krwawi na tyle, ze potrzeba specjalnych podkładów po porodzie. Prawidłowo wykonana, nie w póśnym stadium aborcja nie da się z tym porównać. Teraz wykonuje sie aborcję w zasadzie tylko w znieczuleniu miejscowym (b. rzadko ogólnym) , kiedyś działo sie to "na zywca", albo po uspeiniu eterem najczesciej. Z tego co wiem ból oczywiscie był ogromny przy "zywcu", ale nie taki, jak przy porodzie, takze krwawienie - znacznie mniejsze. Ogolnie przecietna kobieta po dosc krótkim czasie mogla opuścić poczelaknie gabitenu, była w stanie sama isc, miala zayzwac srodki przeciwbówlowe i załozyć podpaskę. Mowa oczywiscie o czasach tamtych. Po 1-2 dni była w stanie całkiem normalnie funkcjonoiwac, czasem nawet wczesniej. Bol i krwawienie, jak przy obfitej miesiaczce, albo świezo pi załozeniu spirali. Spore dolegliwosci wywoływało znieczulenie na bazie eteru, obecnie już niestosowane, woekszosc ludzi po tym wymiotuje. Weż pod uwagę, ze w odróznieniu od porodu w skrobance wszystko dzieje się wewnątrz, a nnie na zewnątrz, nie ma cięc, ani rozwarcia, nacinania krocza. Miałam okazję kiedyś goscić kolezankę w domu, nocowała u mnie. To było juz w zcasach ustawy antyaborcyjnej. Przyjechała taksówką, widać było, ze coś z nią nie tak, ale nie mowiła co , tylko, ze źle się czuje i poprosiła o zakuyp grubszych podpasek i wykupienie kenotalu. Myslałam, ze ma bolesny okres po prostu. Okazało sie, ze była po aborcji, powiedziałą mi na drugi dzień. Naprawde wyglądało to inaczej niż po porodzioe, a miałam okazję w porodzie i zcasie po nim bezposrednio (poród rodzinny) uczestniczyć 2 razy, jako osona wspeirająca rodzącą oraz odwiedzac kilka bliskich mi połoznic b. któtko po porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
reniatoja Re: "Bułka z masłem" niejedno ma imię 05.02.12, 08:03 babka z 11 skrobankami nie byla Polka, rzecz miala miejsce w 1994 roku Odpowiedz Link Zgłoś
ekspertpo13 Re: Jeszcze a propos aborcji Reniu i co skłania 27.05.12, 14:41 Witam, Jako oficjalny przedstawiciel firmy GedeonRichter, producenta leku Postinor oraz Escapelle chciałbym wyjaśnić nieporozumienia, które pojawiają się na wielu forach internetowych. Na rynku polskim zarejestrowane są dwa preparaty zawierające lewonorgestrel do stosowania w antykoncepcji PO (antykoncepcja po niezabezpieczonym stosunku lub gdy zastosowana metoda antykoncepcji zawiodła). Są to Postinor Duo oraz Escapelle, który został wprowadzony na rynek polski w 2006 roku. Początkowo oba preparaty były sprzedawane równolegle. Obecnie Postinor Duo nie jest dostępny w aptekach. Oba preparaty zawierają lewonorgestrel – Postinor Duo dawka podzielona – 2 tabletki po 750 mcg, Escapelle – 1 tabletka - 1500 mcg i charakteryzują się wysoką skutecznością, jednak zmniejszenie ilości tabletek do jednej zwiększa pewność zastosowania i co za tym idzie efektywność terapii, dlatego Postinor Duo nie jest sprowadzany i dostępny. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Dostrzegam jeszcze coś obłudnego powiem szczerze 04.02.12, 22:51 w postawie społęczeństwa ... Wcale to nbie dotyczy aborcji li tylko, ale wiele aspektów zycia. np. jak wiadomo, o zmarłych jesli ma sie mówic żle nie mówi się wcale. To jeszcze ok - bo komuś komu zmarły dla innego kanalia na serio, moze być bliski. Ale jest tendencja wychwalania zmarłego pod niebiosa, takze w dziedzinach czy to zawodowycxh, czy społecznych w których na to nie zasłuzył. I to wcale nie przez bliskie mu osoby, które moze rzeczywiscie taki dobry, wyidelizowany, czy prawdziwy nawet obraz zmarłego mają, ale przez całkiem obce osoby. Wsród artystó masci wszelkiej popularne było ongiś powiedzenie "co trzeba zrobić, zeby cie docenili? umrzeć:)". Nie chodzi o kazywanie radisci po czyimś zgonie, ale o zwyczajne nie przeginanie w drugą stronę - wychwalanie i czarna rozpacz , załoba ciezka po kimś z kim ktoś obnoszacy się teraz z czarną rozpaczną był lata skofliktowany np. tak samo "nie wypada" nie być załamaną po poronieniu, choćby ciaza była nie do urarywania, a rodzice w głebi duszy skłądali rece do opatrznosci, ze dziecka nie bedzie - trza być załamanym i już, bo jak nie to obmowa gotowa. Że co za ludzie, ze bez serca, ze takie neiszczescie, a oni nie drą szat ... To samo tyczy się aborcji - jesli mowic o własnej to tylko jako najwiekszym błedzie, porazce (nie mówę teraz o Twoim podejsciu Reniu do sprawy, tylkom ogólnoe), syndromach, maluszkach w niebie i w ogóle pokucie. Osobie rozwiedzionej "współczuje się" z powodu ...samego rozwodu nie wnikając czy to było dlań fajne rozwiazanie niefajnej sprawy, czy faktycznie jakas trauma. Ludzie, no nie wszyskie sytuacje w zyciu są takie same, nie wszyscy przezywają to samo w zwiazku z jakąs sytuacją - dla jednych to trauma, dla drugich nie, a nawet dobre, rozwiazanie. Nie kazcie ludziom udawać, ze cierpią, załują, mają doła, bo wy tak włąsnie się czulibyscie w podobnej sytuacji, albo tak wam sie zdaje Odpowiedz Link Zgłoś
placeboeffect Re: Dostrzegam jeszcze coś obłudnego powiem szcze 04.02.12, 23:36 bardzo mnie zastanawia jak to mozliwe, ze mozna miec 11 aborcji? nawet 2 (reklamowane przez pania Czubaszek) mnie zastanawiaja. nie chodzi tu juz o zarodek/ pold/ ciaze ale to jest przeciez zabieg, ktory niesie za soba powazne ryzyko dla zdrowia (wszyskto sie moze zdazyc), bol, potem dochodzenie do siebie (bo to chyba jak polog- nie mam doswiadczenia z pologiem ale to chyba nie piknik). dla mnie jest dosc naturalne, ze jesli mam jakis zabieg i potem juz wiem, ze boli, ze rana i jeszcze cos no to chyba potem jestem ostrozna, zeby przypadkiem to sie znow nie przydarzylo bo juz wiem co mnie ewentualnie czeka. powiedzmy gdybym miala operacje reki to potem juz pewnie nie nosilabym wiader z woda. tak na wszelki wypadek. jedyne co moge znalezc na usprawiedliwienie pani Cz. i twojej znajomej co miala nascie aborcji to fakt, ze w komunizmie nie bylo chleba w sklepie wiec o antykoncepcji zapomnij (moge sie mylic bom mloda jeszcze i w pieluchach smigalam w latach 80) ale dzisiaj? wg mnie to w mediach powinna oddbyc sie prawdziwa merytoryczna dyskusja na temat aborcji, za i przeciw. w tym momencie mamy argument przeciw (morderstwo, diabel w piekle, hanba, nie jest sie kobieta) albo za (super sprawa, badz kobieta silna i nowoczesna- dzis mam w planie: aborcja o 11 rano a o 14 kawka z koleznka). nie ma w zyciu nic co jest czarne albo biale, sa rozne odcienie szarosci i jakos ta szarosc nam gdzies umyka a wlasnie pewnie tam jest ten najwiekszy procent kobiet, ktore potrzebuja prawdziwej pomocy a nie macenia im w glowie bardzo radykalnymi pogladami za lub przeciw. Odpowiedz Link Zgłoś
placeboeffect Re: Dostrzegam jeszcze coś obłudnego powiem szcze 04.02.12, 23:42 cos sie rypnelo i dwa razy ten sam komentarz (moj) sie pojawil. idziemy spac? juz? to jak my skonczymy dyskusje przed majem? Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Odpisałam na "rypniety" post powyzej :) 05.02.12, 00:33 mysle, ze dyskusja do maja nie przetrwa. Tematy powazniejnie z reguły na forach zyją dosc krótko :) Odpowiedz Link Zgłoś
placeboeffect Re: Odpisałam na "rypniety" post powyzej :) 05.02.12, 00:39 no masz racje. cos innego musimy wynalezc. Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: Dlaczego otwarte wyznanie "ciążę to ja usuwam 05.02.12, 23:27 reniatoja napisała: > Wzbudza tyle szacunu, wynosi na piedestał, sprawia, ze ta, która to oświadcza s > taje się automatycznie guru i ikoną dla wyzwolonych mas Ja pierdzielę! znów mnie coś ominęło. Gdzie, co, jak, kurde? Ja widzę coś wręcz przeciwnego! > sa rzeczy, które nie powinny być wystawiane na widok publiczny, > które nie przestaną nigdy byc tabu, pewna sfera intymności zawsze zostanie inty > mnoscią To zależy i tak od indywidualnych granic, jakie sobie ludzie sami wyznaczają, więc możesz sie łudzić tymi 'zawsze' i 'nigdy'. i NA SZCZĘSCIE przechwalanie się aborcjami, jak zreszta i zdradami, czy > zamiłowaniem do własnego brudu - nigdzie nie jest i nie stanie się, miejmy nad > zieję, czymś równie powszechnym jak gadanie o pogodzie przy kawie. Mówienie o czymś głośno i wyraźnie, to jeszcze nie przechwałki, jak rany. Warto tez odróżnić prowokacje od żalenia, się, pytań o radę itp. Zresztą jeśli chodzi o forum Kobieta (nie tylko, niestety), to ja i tak nigdy nie wiem, czy ktoś pisze coś serio, troluje, czy zbiera materiał do artykułu... Odpowiedz Link Zgłoś
wersja_robocza Re: Dlaczego otwarte wyznanie "ciążę to ja usuwam 05.02.12, 23:33 easz napisała: > reniatoja napisała: > > > Wzbudza tyle szacunu, wynosi na piedestał, sprawia, ze ta, która to oświa > dcza s > > taje się automatycznie guru i ikoną dla wyzwolonych mas > > Ja pierdzielę! znów mnie coś ominęło. Gdzie, co, jak, kurde? Ja widzę coś wręcz > przeciwnego! Reni chodzi o to. Tutaj jest ta pochwała i piedestał dla kobiet dokonujących aborcji. forum.gazeta.pl/forum/w,16,132931725,132931725,Slawne_kobiety_ktore_przerwaly_ciaze.html forum.gazeta.pl/forum/w,16,132857980,132857980,Maria_Czubaszek_w_Uwadze_co_myslicie_.html Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: Dlaczego otwarte wyznanie "ciążę to ja usuwam 06.02.12, 00:03 wersja_robocza napisała: Aha, czyli tak jak myślałam plus pobożne życzenia niektórych alpepe i zaklinanie deszczu, żeby nie padał... Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: Dlaczego otwarte wyznanie "ciążę to ja usuwam 06.02.12, 00:14 wersja_robocza napisała: > Reni chodzi o to. Tutaj jest ta pochwała i piedestał dla kobiet dokonujących ab > orcji. > Nie rozumiem też dlaczego niektóre kobiety tak sie muszą dowartościowywać kosztem innych i obnosić z tym, że takie sa lepsze, od Czubaszek, od tych wszystkich aborcjonistek-morderczyń, bo wyraźnie to robią? Dobra, no jesteście lepsze, zadowolone? Nie widzę różnicy, żal pe el. Odpowiedz Link Zgłoś
violon-czela Re: Dlaczego otwarte wyznanie "ciążę to ja usuwam 27.05.12, 14:46 nie od dziś wiadomo, że tylko takie wyznania czynią nas nowoczesnymi kobietami- paniami własnego losu. Natomiast " ciąży to ja nie usuwam " sprawia, że jesteśmy biednymi, zacofanymi kobietami pod władzą jaskiniowców. I takie tam. Odpowiedz Link Zgłoś