Dodaj do ulubionych

Darii Trafankowskiej

IP: *.ed.shawcable.net 12.06.04, 08:24
Tak, to prawda. Tak jak wszyscy potrzebujemy "szkoly godnego zycia", tak tez
potzebna by nam byla "szkola godnego umierania". Niewielu moze posluzyc jako
nauczyciele w tej ostatniej. Daria wlasnie do nich nalezy.
Obserwuj wątek
    • Gość: szostaklepka co nieco :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.04, 19:20
      Dzięki za ten artykuł. Jest dla mnie ważny, porusza.Temat śmierci jest bowiem
      jakoś stale obecny w moim życiu (poprzez osobiste niełatwe doświadczenia, ale i
      w kontekście ogólnym, poszukiwania sensu w tym wszystkim), wraca jak bumerang i
      jak do tej pory raczej straszy (choć są i kojące przebłyski ;)). Mimo owych
      przebłysków, nie ma ciągle we mnie zgody na śmierć, na to, że jest
      nieunikniona, że chcę czy nie - stanie się faktem mojego życia! Nie tylko
      nieuniknionym, ale i nieprzewidywalnym (w sensie: jak, gdzie, kiedy???). I to
      budzi mój niepokój… Chciałabym móc się na nią zgodzić, zdobyć się wobec niej
      na „czułą ciekawość”, zrozumieć albo chociaż „podejść bliżej”…

      Zgadzam się z p. Joanną, że „od umierających można się uczyć życia”. Doceniania
      każdej chwili, każdej osoby... to na pewno (bez)cenne. ALE CHCIAŁABYM TEŻ MÓC
      OD ŻYJĄCYCH UCZYĆ SIĘ UMIERANIA! Od starszych... Bo trudno jest dojrzewać,
      dorastać do umierania, jeśli się nie ma dobrego przewodnika! Bardzo długo takie
      było moje doświadczenie: samotnego niesienia swoich pytań i wątpliwości…
      Optymistyczne, że jednak udało mi się spotkać parę osób, które umieją
      towarzyszyć na tej drodze … To bardzo pomaga!!! Raz jeszcze dzięki p. Joanno
      za Pani artykuł, też pomógł …
    • Gość: pokorna Re: Darii Trafankowskiej IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.06.04, 09:42
      Wiem jak to jest, gdy jesteś przy śmierci osoby najbliższej. Gdy osoba ta
      umiera "pięknie". A potem spotykasz się z rodziną, ze znajomymi i nieznajomymi
      i patrzysz jak nie szanują sie sami i innych. Masz ochotę krzyczeć do
      nich "kochajcie się!, nie warto kłócić sie ze sobą, pamiętać i wypominać stare
      krzywdy".
      Warto cieszyć się każdą chwilą życia. Szanować uczucia i poglądy innych. Ale
      nie wszyscy Cię słuchają. Możesz tylko przykładem "zarazić" innych. Pani
      Joanno, Pani również może "zarazić" innych. Właśnie dla pamięci Pani Darii.
      I jeezcze jedno
      Niech zwróci Pani uwagę, ile osób, dla których śmierć Pani Darii była ogromnym
      wstrząsem, chociaż troszeczkę zmieni swoje postępowanie.
    • Gość: stała czytelniczka Re: Darii Trafankowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.04, 10:57
      Dziękuję...
    • Gość: zona chorego Re: Darii Trafankowskiej IP: *.gl.digi.pl 13.06.04, 18:21
      Moj maz tez choruje na raka ,walczy z nim ale nie ma szans ....odchodzi widze
      to kazdego dnia. Znajomi sie odsuneli bliscy tez boja sie smierci jest to
      straszne. Czytalam o Dusi juz byla nadzieja ze go pokona.Niech pamiec o niej
      pozostanie a sama niech spoczywa w spokoju.....
    • mal.ko Re: Darii Trafankowskiej 14.06.04, 01:04
      Umiemy już celebrować narodziny,współuczestniczyć w akcie rodzenia ( a kiedyś
      nie wypadało zauważać,że kobieta jest w ciąży,nie mówiąc o wypowiedzeniu tego
      słowa publicznie).Umiemy celebrować pogrzeb (ostatnio przejmujemy nawet modę na
      specjalny makijaż zmarłej osoby).Nie umiemy uczestniczyć w stadium umierania,
      tzn. być z tą osobą,żegnać się z nią,nie stworzyliśmy żadnej celebry.Może to
      kwestia czasu? Zdaje się,że hospicja stanowią ważny krok...
    • Gość: taka jedna Re: Darii Trafankowskiej IP: *.ustron.sdi.tpnet.pl 14.06.04, 11:11
      To właśnie śmierć bliskiej Osoby pokazała mi jak wartościowe jest życie... Jak
      każdą chwilę trzeba cenić, szanować. Z każdą minutą "umieramy"... Z każdą
      sekundą bliżej nam do śmierci... Życie jest piękne. Piękne jest cierpienie po
      śmierci kogoś, Kogo się Kocha. Jeśli czyjaś śmierć rozrywa serca na strzępy, to
      znaczy, iż Ten Ktoś, Kto odszedł pięknie żył...
      • Gość: baba Re: Darii Trafankowskiej IP: *.acn.waw.pl 14.06.04, 11:36

        Tak, to prawda.Przezycie smierci bliskiej osoby daje dystans i madrzejsze
        spojrzenie, pod warunkiem, ze sie bolu nie tlumi, nie ucieka przed nim.
        Cwiczy sie czesc serca odpowiedzialna za smutek.Osoba utracona jest z nami
        dopoki myslimy o niej.Smierc pani Darii zbiegla sie ze smiercia kochanej osoby,
        wiec przezylam ja glebiej.
        Pozdrawiam
        • Gość: kasiapaula Non omna moriar IP: 216.218.44.* 14.06.04, 13:38
          Dziekuje Pani Joannie za madre slowa, a takze wszystkim osobom, ktore
          wypowiedzialy sie na temat felietonu o pani Trafankowskiej. Wzrusza nie tylko
          felieton, ale i wszystkie kolejne zwierzenia i opinie - wyciszone, glebokie, bo
          wynikajace z osobistych, czesto najbolesniejszych przezyc. Mam nadzieje, ze
          dzieki Pani Joannie Daria usmiechnie sie z gory i szepnie 'Non omna (omnia?)
          moriar'. Pracuje w szpitalu jako terapeutka, czasem z umierajacymi i nie raz
          boli mnie obserwowanie jak my, zyjacy nie potrafimy wykorzystac danej nam
          szansy dogadania sie, pojednania z tymi, co odchodza. Wyglada to tak, jakby
          ludzi dzielila szyba - rodzina chorego udaje, ze 'wszystko bedzie dobrze' i
          zaglusza chorego, ktory czasem wyraznie cierpi przez owo udawanie.

          Chcialabym sie podzielic sugestia na temat taktownego podejscia do osob, ktore
          sa tak chore. Niektorzy wybieraja nadzieje do ostatniej chwili i maja do tego
          prawo, inni chca wykorzystac ostatnia szanse, by wyjasnic sprawy z przeszlosci,
          dac sobie mozliwosc szczerego kontaktu z najblizszymi. Aby dac chorym
          mozliwosc wyboru, pytam: 'Jakie jest twoje rozumienie twojego stanu zdrowia
          (pewnie to zle brzmi po polsku, ale od lat pracuje poza krajem i nie jestem
          pewna, jak to sformulowac), 'jak rozumiesz to, co ci powiedzial lekarz?'.
          Staram sie takze 'posredniczyc' miedzy chorymi i ich bliskimi, bo czasem
          obserwuje, ze obie strony obawiaja sie wykonac pierwszy krok w kierunku
          szczerej rozmowy. Ktos z moich najblizszych odszedl nieoczekiwanie, a to
          nauczylo mnie niechac porannych utarczek, bo naprawde nie wiemy, czy ich
          zobaczymy po poludniu. Po zamachach w N. Jorku nekala mnie mysl, ze ludzie
          mogli sie zrec o dostep do lazienki, albo zuzyta wode z czajnika, a nie zdazyli
          sobie powiedziec, ze sie kochaja i to sa ich ostatnie wspomnienia. Czyjas
          choroba daje nam czasem szanse najintymniejszego duchowego poznania i okazania
          milosci. Spieszmy kochac ludzi, tak?
          • Gość: Maria Re: Non omna moriar IP: *.siec2000.pl 19.06.04, 12:22
            Jesteś naprawdę wspaniałą pielęgniarką. Cztery lata temu odeszła moja Mama, po
            12 godzinach pobytu w szpitalu. Pielęgniarki spełniały tylko swoje podstawowe
            obowiązki, o kontakcie z chorym mowy nie było. Wg personelu nie było żadnego
            kontaktu z chorą, natomiast ja mogłam porozumieć sie z Mamą bez trudu. Nie
            pozwolono mi zostać na noc, chociaż prosiłam. Sugerowałam, że najsłabsze jest
            serce Mamy. I co z tego? Umarła 4 godziny po moim wyjściu - na oddziale
            neurologicznym. Chciałam być z Nią do końca, ale niestety nie udało mi się to,
            bo taki dobry mamy personel medyczny.
          • Gość: szostaklepka non omnis moriar ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.04, 15:55
    • Gość: bezdzietna matka Re: Darii Trafankowskiej IP: *.albq.qwest.net 26.06.04, 19:08
      Zagadka umierania... czasem trudniejsza do ogarniecia niz zwykle.
      Kilka miesiecy temu zginal tragicznie moj kilkunastoletni syn, swiat sie
      zawalil. Moze widze to z bardzo szczegolnej perspektywy, ale smierc wydaje sie
      czyms nie do przezycia i nie do przyjecia

      matka
    • Gość: Lawa Re: Darii Trafankowskiej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.04, 20:35
      Nie przypuszczam, aby Duśka była zachwycona tymi wzruszeniami pani
      Szczepkowskiej... Nie była za życia fanką autorki felietonu! Może teraz...
      możliwe...
      • etili66 Re: Darii Trafankowskiej 04.09.04, 18:20
        A skad to mamy takie wiadomosci??Zlosliwcu!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka